Dopóki mówić nie zacznie o sobie

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Klemens Junosza
Tytuł Dopóki mówić nie zacznie o sobie
Pochodzenie Drobiazgi
Wydawca Redakcja „Muchy”
Data wydania 1898
Druk A. Michalski
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron


Dopóki mówić nie zacznie o sobie.

Mam przyjaciela, zacności jegomość,
Człek wykształcony i to co się zowie,
Ma obowiązków i pojęć świadomość,
Szlachetność w sercu i naukę w głowie.
Można go lubić we wszelkim sposobie,
Dopóki mówić nie zacznie o sobie.

Na tym koniku bowiem gdy pojedzie,
To już uważać nie chce wcale na nic,
Prawdy i sensu chętnie się pozbędzie,
Byle się tylko chwalić mógł bez granic...
A gdy słuchacza powolnego znajdzie,
To do absurdu w samochwalstwie zajdzie.

O polowaniu będzie opowiadał:
Że nosorożce strzela! jak wiewiórki,

Że do tygrysów po krzakach się skradał,
Że cztery słonie zastrzelił z dwururki,
Że orły w locie strzelał i jaskółki,
A lwy z Gerardem mordował do współki.

Gdy o piwnicy swojej zacznie prawić,
Co ją po wielkim odziedziczył przodku,
Ile to beczek zdążył do niej wstawić,
Jakiej małmazyi i jakiego miodku!
A w gruncie rzeczy, prawda niewątpliwa
Ma w tej piwnicy sześć butelek piwa.

Toż o cygarach prosto z wyspy Kuby,
Potrafi wysnuć całą epopeję,
Że mu zazdroszczą tych zapasów kluby,
Że bankier pewien z złości zielenieje.
A w gruncie rzeczy całe te zapasy:
Pół setki cygar bardzo średniej klasy.

Już o podróżach nie zaczynać wolę,
Bo opowiadać potrafi bez końca:
Jak w Grecyi sypał dryndziarzom obole,
A pod Biegunem oglądał wschód słońca.
A w gruncie rzeczy był w Wiedniu dwa razy
I ztąd wysnuwa fantazyi obrazy.

Co zaś do kobiet... nie jestem już w stanie
Wymienić wszystkie co szalały za nim,

Dziewczęta z ludu i wykwintne panie:
Był Donżuanem, Faustem, Ernanim.
A w gruncie rzeczy... oto prawda wszystka:
Bukiet od niego przyjęła chórzystka.

Ach, luby druh mój, zacności jegomość,
Człek wykształcony i to co się zowie,
Ma obowiązków poczciwych świadomość,
Szlachetność w sercu i naukę w głowie;
Kochać go można we wszelkim sposobie,
Dopóki mówić nie zacznie o sobie.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Klemens Szaniawski.