O wy wyniosłe, granitowe wieże,
Pchnijcie w wszechświaty swe jasne pacierze, Gdy noc w popłochu!
O wy się wznoście, niezdobyte góry,
Co hełmem macie pierwotne lazury, Zaraniem lśniące!
∗ ∗ ∗
I usłyszałem modlitwy spiżowe,
I oto kłonię ku ziemi mą głowę I duch mój w prochu...
A potem wstanę i pójdę na szczyty,
Abym się rzucił na święte błękity I chwytał słońce!