Domowa nauka oprawiania książek/Materjały i różne przybory używane w oprawnictwie

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Michał Mosiołek
Tytuł Domowa nauka oprawiania książek
Podtytuł Z rysunkami
Wydawca Spółka nakładowa tanich wydawnictw
Data wydania 1899
Druk Drukarnia Józefa Jeżyńskiego
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
ІI
Materjały i różne przybory używane w oprawnictwie.

1) Tektura, z której robi się wewnętrzna część okładki. Robią ją w fabrykach w arkuszach tak, jak papier, a sprzedają po sklepach na funty.
Arkusz ma około 45 cali długości i około 30 cali szerokości, — grubości rozmaitej. Do książek cienkich bierze się tekturę cienką, do grubych zaś grubszą. Arkusz waży od 1 do 3 funtów. Za funt płaci się od 5 do 7 kopiejek. Tektura jest biała, żółta i siwa. Biała i żółta jest najlepsza i najładniejsza, siwa zaś jest nierówna, bo robią ją z rzeczy szorstkich, jak plewy, trociny, kora drzewna i t. р., a nadto nóż na niej bardzo się tępi — więc jej nie kupujcie.
Można i samemu sobie robić tekturę, naklejając bylejaki papier jeden na drugi, ale potrzeba do tego dużo klajstru, papieru, czasu i w dodatku taka tektura nigdy nie będzie tak ładna, gładka i do krajania dobra, jak fabryczna, więc lepiej kupować gotową.
2) Perkalik, z którego robi się podkładki na końcach grzbietu książki. W największem użyciu na ten cel jest perkalik niebieski i graniasty w czerwone i białe paski. Łokieć kosztuje od 8 — 10 kopiejek.
3) Bibuła, którą się podkleja płótnem lub skórką na grzbiecie. Powinna ona być dość gruba ( cieńsza o połowę od tektury) i niezbyt sztywna, żeby się nie łamała, lecz równo wyginała. Można brać tą, w którą owijają cukier w głowach.
4) Skórka, którą się pokrywa grzbiet lub nawet i boki książki. Po miastach są skórki umyślnie do książek wyprawiane, baranie, źrebięce, kozłowe i inne; jedne z nich są ładnie na czarno malowane, a inne wcale nie malowane, lecz wyprawione na biało lub żółto. Skórka malowana kosztuje od jednego do trzech rubli, a niemalowaną dostanie za 40 kopiejek.
Otóż, chcąc oprawić książkę elegancko i za dobrą zapłatę, potrzeba użyć do niej skórki droższej i ładniejszej; do oprawy jednak tańszej można użyć skórki również tańszej. W tym celu kupuje się skórkę tak zwaną „baranią“ i w domu się ją maluje. Farbę ku temu przyrządza się z brezylji i koperwasu, gotując je razem w garnku lub tyglu. Po wygotowaniu, dodaje się nieco czarnego atramentu. Chcąc zaś nadać skórze połysk, trzeba ją pociągnąć jeszcze lakierem spirytusowym (lakier zaś „kopalowy“ niezdatny jest do tego, gdyż nie chce wysychać i liter po nim odbić nie można). Lakierować trzeba dopiero wtedy, gdy już skórka jest na książce, ponieważ umalowana wcześniej może się po robocie powalać. Lakier jest do sprzedania w każdem mieście i kosztuje 20 do 60 kopiejek buteleczka.
5) Płótno angielskie, którem się okłada wierzch książki, czasem boki, a niekiedy i całą książkę. Jest ono w rozmaitych kolorach: czarne, niebieskie, czerwone, brązowe, żółte i popielate — jest w desenie grube i drobne, albo zupełnie gładkie; szerokie około 45 cali. Cena łokcia od 20 do 50 kopiejek.  [1]
6) Papier kolorowy, marmurkowy, szagrynowy, używany do tego, co i płótno angielskie. I on jest w rozmaitych kolorach, a jak wiem z doświadczenia, najładniejszy jest koloru ciemnego, ciemno-czerwonego i ciemno-niebieskiego w kółeczka. Warto się poznać samemu dobrze na papierze, a także przy braniu książek do oprawy zapytywać, jaki kto papier lubi, bo na nim łatwo się sparzyć; kupiec bowiem najczęściej podaje każdemu na wstępie towary lichszego gatunku, więc i papier można kupić taki, który zawsze będzie farbę puszczał. Cena arkusza papieru od 1 — 3 kopiejek.
7) Złoto, którego się używa do wyciskania liter i ozdób. Jest ono w cienkich listkach, złożonych w książeczkę i przekładanych papierem. Książeczka najlepszego złota kosztuje 40 kopiejek i taką radzę każdemu kupować.
Książeczki zaś „dwójniaku“ i „trójniaku“ można dostać za 10 kopiejek, ale to takie paskudztwo, że szkoda na nie pieniędzy — nie daje się brać do ręki, przy najlżejszem dmuchnięciu w proch się rozlatuje i nigdy nie da tak pięknych odbić, jak numer 1-szy.
8) Białko z jaja, którem się smaruje te miejsca, gdzie mają być odciski. Przyrządzaj je w taki sposób: stłukłszy świeże jajko kurze, wypuść z niego do szklanki białko bez żółtka, dolej wody drugie tyle, ile jest białka, i wziąwszy w dłonie rózgę z miotły z odnóżkami, obracaj ją w szklance dotąd, aż się białko zapieni; potem pianę zbierz starannie i masz białko gotowe do użycia. (Wypada tu nadmienić, że białko pod działaniem powietrza prędko się psuje; — zimą przechowuje się dłużej w stanie dobrym jakiś czas, lecz w lecie już po trzech dniach wydaje woń odrażającą. Dlatego też dobrze jest posolić trochę przyrządzone białko, — zabezpieczy je to od zaśmierdzenia, ale także nie nadługo).
9) Klajster, potrzebny do wyklejania książki. Przyrządza się go takim sposobem: garść mąki pszennej pytlowej sypie się w jakiekolwiek naczynie, zalewa się ją wrzącą wodą i zagrzewa na gorącej blasze, mieszając wciąż patykiem starannie, aby się mąka dobrze rozbiła na ciasto, wszędzie dobrze zagrzała i nie przypaliła. Zagrzewać ciasto dotąd, aż dobrze zażółknie i stanie się kleistem. Klajster nie powinien być zagęsty ani też zarzadki, gęsty bowiem nie da się równo rozprowadzić po papierze i źle trzyma, — zarzadki zaś rozmiękcza papier, wolno wysycha i również licho trzyma. Wystrzegaj się brać na klajster mąki starej, zleżałej, w której się już mole zalęgły, a to dlatego, żeby ich nie zagnieździć w książce, którąby wnet zjadły. Nadmieniam, że żadna inna mąka nie jest przydatna na klajster, tylko pszenna albo tani krochmal.
10) Klej stolarski, którego się używa do klejenia w tych miejscach, gdzieby klajster nie utrzymał lub nie dał się użyć. Jest on po sklepach do sprzedania i płaci się za funt od 10 do 12 kopiejek. Przyrządza się go w ten sposób: Połamawszy w drobne kawałeczki, zalewa się zimną wodą w jakim garnku, i stawia w spokoju przez kilka godzin, aby dobrze namiękł. Tak namoczony, niebawem wciąga w siebie wszystką wodę i nabrzmiewa; wówczas odlewa się pozostałą wodę, która nie wsiąkła w klej, stawia się go na gorącej blasze i trzyma dopóty, aż się na nim zaczną pokazywać piany. Jeśli już bryłek niema, to go zdjąć z blachy, wymieszać, pianę zebrać — i gotowy do użycia. Kto chce mieć klej mocniejszy, może przymieszać do niego trochę octu, lecz zrobić to przed moczeniem go. Klej nie powinien być również ani zarzadki, ani zagęsty. Używać go do klejenia, póki ciepły, — bo w miarę oziębienia się, zsiada się, nierówno przystaje do przedmiotów, a wreszcie wcale nie przylega. Oziębiony klej trzeba ponownie rozgrzać. Kleju już rozpuszczonego nie trzeba trzymać w wilgoci, bo się od niej psuje; w ciepłem znów miejscu zsycha się, traci wilgoć, więc przy powtórnem nagrzewaniu trzeba dolać trochę wody. Gorącą wodą kleju nie trzeba nigdy zalewać. Użycie kleju ma wielkie pierwszeństwo przed klajstrem, bo klej lepiej trzyma i równiej daje się rozprowadzać, ale znów drożej kosztuje.
Do rozprowadzania klajstru i kleju potrzeba pędzelka ze szczeciny, który sam sobie możesz zrobić.
Po skończeniu klejenia pędzel wymywa się wodą, ażeby się nie skleił, i kładzie się w osobnem miejscu, a nie w kleju lub klajstrze.


Przypisy

  1. Niektórzy ludzie (klijenci) każą książki oprawiać w to płótno, z którego krawcy robią podszewki do ubrania. Najlepsze czarne.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Michał Mosiołek.