Dom (Łazowertówna)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryka Łazowertówna
Tytuł Dom
Pochodzenie Imiona świata
Wydawca Wydawnictwo „Droga“
Data wydania 1934
Drukarz Drukarnia Artystyczna
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron

DOM

Dom... No i cóż wielkiego — dom?... Tu zawsze było tak samo:
nieruchawo, półmrocznie, ciasno...
A tam był świat — („świat" — znaczyło: szeroko i jasno.)
— Świat się zaczynał za bramą.

Był zawiły i wielki — ludzi, zdarzeń trudny fotomontaż.
(Każdy krok wiódł w Nieznane — nie dbałam, czy z powrotem trafię...)
A w domu... jak to w domu: blakły twarze, stare fotografje,
smutek szarzał pajęczyną po kątach.

Tu życie się jak wilgoć po spłowiałych tapetach sączyło,
a tam — świat był ogromnym, kolorowym domem!
Miał tysiąc kształtów i sto imion nieznajomych —
i sto pierwsze — znajome — miłość.

Miłość: melodja, barwa, ruch — lot w światło i przestrzeń!
A potem — dziurawy balonik bezwładnie leci ku ziemi...
A potem — samotne włóczęgi ulicami, placami pustemi,
głupie łzy pomieszane z deszczem...

Oto wracam zmęczona z pierwszej dziecinnej podróży
i prócz smutku dla siebie — nie wiozę gościńca nikomu...
Świat się skurczył... (A może wydawał się duży?...)
I widać tylko drogę wiodącą do domu.


Wiem — znam: kałuża przy bramie, na drugiem piętrze siwa głowa na balkonie,
znużone oczy nad gazetą, ręka kładąca pasjanse na brudnym obrusie...
— To jest dom, który teraz od świata obroni,
dom, z którego chciało się uciec...

Wiem: tu mi trzeba pozostać, gdzie dzień każdy powszedniością prószy,
tu mi trzeba pomilczeć, w dłonie ciężko złożywszy czoło...
Tu mi trzeba poczekać, aż świat innym mnie głosem zawoła,
aż nanowo — po nowe — wyruszę.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryka Łazowertówna.