Do przyjaciela Chińczyka

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Birkenmajer
Tytuł Do przyjaciela Chińczyka
Pochodzenie Poszumy Bajkału
cykl Przez tajgi i tundry
Wydawca Księgarnia L. Zwolińskiego
Data wydania 1927
Druk Drukarnia Ludowa w Krakowie
Miejsce wyd. Zakopane
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Do przyjaciela Chińczyka.

Gdybym-ci umiał tuszowym pędzelkiem
Wypisać wasze chińskie abecadło,
Co pod floresów zagmatwaniem wielkiem,
Ukrywa dźwięki i treść nieodgadłą,
Lub gdybyś serce me bijące czuł ty
W słowach mych polskich i mych liter splocie,
List długi, długi napisałbym do cię,
Sań-fu, mój stary przyjacielu żółty...

Z niejednej rzeczy chciałbym ci się zwierzyć,
Bośmy już tyle lat się nie widzieli!
Tyle nas wzajem mil od siebie dzieli,
A od chwil tamtych — ileż dzieli przeżyć!

Lecz zamiast pisać — o, nieraz w zadumie
Westchnienie poślę, od słów wszelkich wiotsze.
Może z nich które z wiatrem do cię dotrze
I chińskie ucho polską treść zrozumie?
Bowiem westchnienie zawsze brzmi — po ludzku...

Więc na wiatr piszę... Powiedz, stary chodzia[1],
Czy zawsze mieszkasz jeszcze hen — w Irkucku

I sklep korzenny masz wśród podegrodzia?
Zdawna tam życie pędziłeś niegłośne
I pracowitych dni snułeś przędziwo,
A chociaż w twarzy miałeś oczy skośne,
Nigdyś nie spojrzał na nikogo krzywo,
Aniś zazdrości nie miał w żółtych licach,
Choć innym lepiej od ciebie się działo,
Choć (wiem z ust twoich o tych tajemnicach)
Koszulę nawet nie zawsześ miał całą...

Kędyż mi dzisiaj szukać twego domu,
Gdy orkan zdarzeń kraj tamten pustoszy?
Czyż ocaliłeś życie od pogromu
Wraz z odrobiną uciułanych groszy?
Może zawczasu, chroniąc się zatraty,
Powędrowałeś tam, gdzie towar tańszy,
Albo na starość, skołatany laty,
Do swej rodzinnej wróciłeś Hwoliańszy?

Czy jeszcze syna masz wciąż koło siebie,
Co twe zgryzoty i troski podziela?...
Nie wiem... wiem jeno (sam sobie pochlebię),
Że prawdziwego brak ci przyjaciela...

Obaj byliśmy tułaczami wtedy...
Obu nas losu sprowadził trafunek,
Jak do wspólnego mianownika — biedy,

Niby chcąc życia uprościć rachunek.
Jak pod Irkuckiem w jedno się kojarzy
Biała Angara ze żółtym Irkutem,
Tak myśmy sercem lgnęli współodczutem,
Mimo odmiennej barwy naszych twarzy,
Bo serca mieliśmy — jednako krwawe...







Przypisy

  1. Chodzia — przezwisko nadawane na Syberji Chińczykom.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Birkenmajer.