Przejdź do zawartości

Do mej nędzy

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Morris Rosenfeld
Tytuł Do mej nędzy
Pochodzenie Antologja poezji żydowskiej
Redaktor Samuel Hirszhorn
Wydawca Bracia Lewin-Epstein i S-ka, Warszawa, Gęsia 5
Data wyd. 1921
Druk Drukarnia Lewin-Epstein, Warszawa, Pawia 38
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Samuel Hirszhorn
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron

DO MEJ NĘDZY.

O, nędzo! Tyś mi siostrą drogą
I drużką mą od wczesnych lat
Prócz ciebie, nie mam tu nikogo —
Obcy mi ludzie, obcy świat.

Dokoła siebie czuję zdradę,
Lub serca zimne, jako głaz:
Jedynie twoje lica blade
Śmieją się do mnie w każdy czas.

Ojczulkiem byłaś mi i mamą —
Pamiętam od kolebki cię:
Twe oko mętne wciąż tak samo,
Kościsto-chude ręce dwie.

Do szkółki potem, jako dziecię,
Gwałtem zanosił mnie twój garb
W szczęśliwy wiosny czas — me kwiecie
Malował kir twych mrocznych farb.

Byłaś mi także swatką chlubną
Formalną załatwiłaś cześć;
Byłaś rabinem, druchną ślubną
I tkliwie rzekłaś: „Boże szczęść!“

Gdzie tylko spojrzę — widzę ciebie,
Jesteś mi wierna dziś, jak wprzód:
I na nadziei mych pogrzebie
Szłaś przy mnie do ostatnich wrót

A gdy mą pierś targają bóle
I od rozpaczy pęka skroń, —
Jedynie ty mnie pieścisz czule,
Po przyjacielsku ściskasz dłoń.


O, czuję wciąż twój krok miarowy,
Twych siwych włosów widzę pleśń;
Czoło ci zdobi kwiat grobowy,
Na ustach masz cmentarną pieśń.

Gdy w bólu rzucę się na łoże,
Niepomny życia strat i zdrad, —
Wnet zjawiasz się i w nocnej porze
Tulisz mnie połą czarnych szat.

Więc przyjmij dank, kochana nędzo,
Najdroższa! Tyś z krwi mojej krew!
Zapanuj nad mych myśli przędzą —
Twoją ma lutnia i mój śpiew!...





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Morris Rosenfeld i tłumacza: Samuel Hirszhorn.