Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Do lubej
[162]DO LUBEJ.
O luba moja, tyżeś to?!
Czy tu mam snuć miłości nić!
Czy ty naprawdę pragniesz tu
W warsztacie przy mym boku być?
Kochane dziecię, rzuć tę myśl!
Nie tu dla marzeń cichy kąt:
Tu włada zar i gwar i szum —
Zaklinam cię, o, uchodź stąd!
Nie wolno mi cię widzieć tu,
Całować pięknych twoich lic:
Tu wszystko-m sprzedał — dłoń i wzrok
I czas i moc — tu nie mam nic!
Choć śmiercią jest bez ciebie byt,
Na wszystko błagam cię: idź, idź!
Tu wre zacięty bój o chleb —
Kto głodu ujść chce, musi szyć.
Do mej izdebki później przyjdź,
Gdy noc otuli dawno świat;
Tam, wolny, złożę u twych stóp
Mych uczuć żar i myśli kwiat.
[163]
Tam oprę skroń o twoją pierś,
Wynurzę treść mych żądz, i śnień
I, pieszcząc dłoń, opowiem ci,
Co dał mi długi, smutny dzień.
Całować będę usta twe,
Gorących łez wypłaczę zdrój;
Najdroższy życia mego skarb —
Skarb lutni mojej — będzie twój.
Do śpiewu natchnie moją gęśl
Twej duszy czar i ciała wdzięk;
I każdy szept twych bladych warg
Obrócę w ton, przekształcę w dźwięk...
Lecz teraz, luba, musisz iść!
Tu miłość traci wszelką moc:
Dla nas nastaje życia świt,
Gdy wszystkich już uśpiła noc.
|