Do loży rzucony

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Do loży rzucony • Tomasz Kajetan Węgierski
Do loży rzucony
Tomasz Kajetan Węgierski

Grzeczne twoje pochwały
Pewnie by się miłości własnej podobały,
Gdybym jeszcze moc miała uczynić wybioru,
Ale gdy sercem moim już nie władam,
W szczerości to ci powiadam,
Że nie będziesz miał mi się podobać honoru.
To serce, którym przedtem sam przypadek rządził,
Teraz już ktoś je zastanowił mile:
Dziś chcę nadgrodzić te chwile,
W których mój umysł kiedyś nieprzyjemnie błądził.
Jeśli cię płocha żądza nie uwodzi,
Którą w twych zmysłach kaprys do mnie rodzi,
I jeśli czujesz, co to jest kochanie,
Uważ sam, czy zajętej już miłością duszy
Obce jakie czucie wzruszy,
Byle czyje oświadczanie.
Zatem, gdy do mnie palisz ofiary daremne,
Życzę ci inne czcić ołtarze nimi:
Tam będą może przyjemne,
U mnie już są - niewczesnymi...



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Tomasz Kajetan Węgierski.