Do chorego

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Tytuł Do chorego
Pochodzenie Surowy jedwab
Wydawca Księgarnia F. Hoesicka
Data wydania 1932
Druk „Monolit“
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
DO CHOREGO

Idź na śmietnik, odpocznij wśród zgniłej kapusty,
weź w rękę ciemne jabłko, w szarobiałe pryszcze,
przypatrz się starej kości wyżartej i pustej
do której smętek usta przykłada i świszcze.

Daj się deszczom rozkwasić, rozebrać na części,
listopadową pracą, wśród spleśniałych cytryn.
Pies przyjdzie cię obwąchać, bo niemasz już pięści — —
zgniłą gazetę z ręki wiatr wyrwie ci chytry.

Twoje łóżko w lecznicy, gdzie ległeś ochoczo,
to bagno, w które wlany bezsilnie się babrzesz.
A śniło ci się pole, gdzie się rosy toczą,
jak termometr rozbity na maku i chabrze!

Małe serca wiewiórek chodzą jak zegarki,
w najbezpieczniejszem tempie słodkiego allegra.
Dlaczego serce twoje puka jak telegraf,
a życie w tobie słabym pali się ogarkiem?

Wspomnij na siłę dębu, na rycerskość ostu,
na czyste oczy sarny, na zdrową malinę — — —
A przecież świat jest w tobie! Coraminę odsuń!
Pies chrapie pod twem łóżkiem — wypluj Adalinę!

Nie wstyd ci gdy, bezsilny, przyjmujesz wizyty,

gdy chodzą wkoło ciebie jak wokoło jaja,
kiedy — radża szpitalny — blady i umyty,
leżysz, a dłoń kobieca w bańki cię przystraja?

Nie wiesz że tylko duma potrafi uleczyć
i chcesz ziółek wykrztuśnych i ruszyć się nie śmiesz,
więc gałganiarz haczykiem poszturcha cię w plecy
i użali się ciebie zadumany śmietnik.

Albo wstawaj i okno otwieraj na rozścież!
Pielęgniarkę chwyć w uścisk, by z krzykiem uciekła.
Lekarstwo, cenne kłamstwo, wylej, tup i złość się,
niech chlupnie w kącie flaszka gumowa i ciepła!

Tyś maszyną, lecz również i jej mechanikiem —
— Pchnij go więc do roboty, niech zakasze ręce,
i niech naprawia kluczem, dłutem i pilnikiem —
a ty wypręż ramiona — żyj i nie grzesz więcej!





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska.