Do Lesbii (Katullus, 1895)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Katullus
Tytuł Do Lesbii
Pochodzenie Obraz literatury powszechnej
Redaktor Piotr Chmielowski,
Edward Grabowski
Data wydania 1895
Wydawnictwo Teodor Paprocki i S-ka
Druk Drukarnia Związkowa w Krakowie
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Szymon Baranowski,
Józef Szujski
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Indeks stron

A) Do Lesbii.

1. Żyjmy, kochajmy, moja Lesbio miła;
Mniejsza o zrzędę surowej starości,
Słońce zachodzi i wstaje w światłości,
Nam, gdy pomrzemy, nie będzie świeciło.

Gwiazda żywota noc przejdzie bez końca;
Więc daj całusów tysiąc, sto tysięcy,
Znów drugi tysiąc i stem jeszcze więcej;
Potem znów tysiąc, potem pół tysiąca.


A kiedy wiele już tysiąców zliczę,
Zagubim liczbę, ażeby zazdrosny
Nie zajrzał mojej pieszczoty miłosnej
Aby nie wiedział, jaki skarb dziedziczę.

(J. Szujski).

2. Jeśli się z ludźmi bóstwo równać godzi,
Oto mi bożek, lub bożków przechodzi,
Kto cię, Lesbijo, zasiadłszy przy tobie
Słucha w każdej dobie
I na twój uśmiech czarowny spoziera,
Który mi zmysły biednemu odbiera;
Bo skoro twoje napotkam wejrzenie
Wpadam w osłupienie.
Trętwieje język, lotny płomień goni
Po stawach ciała, nad uszami dzwoni
Głośne brzęczenie, a zdumiałe oczy
Noc podwójna mroczy.

3. Przyrzekasz mi, kochanko, moje życie miłe,
Że nasza słodka miłość zwalczy czasu siłę.
Wielcy bogowie! stwierdźcie to święte przymierze:
Niech ona przyrzekając mówi z serca, szczerze;
Niechaj związek, któryśmy poprzysięgli sobie,
Dopiero chyba z życiem opuści nas w grobie.

4. Mnie tylko dawniej lubiłaś wzajemnie,
Aniś Jowisza wolała odemnie.
Wtedym cię kochał, nie jak gmin poczyna,
Lecz jak zwykł ojciec kochać zięciów, syna.
Dziś cię poznałem, więc choć silniej gorę,
Za nikczemniejszą w kochaniu cię biorę.
Jak to być może? Bo krzywda niniejsza
Powiększa miłość, lecz szacunek zmniejsza.

5. Nikt zaiste nie kochał z tak silnym zapałem,
Z jakim ja ciebie, Lesbijo, kochałem.
Nigdy taką wiernością świat nie był zdziwiony
Jakąś w kochaniu widziała z mej strony,
Dziś, Lesbjo, twą winą me serce się zwraca,
I świętą skłonność na zawsze utraca:
Ni cię zdołam szacować, choćbyś wierną była,
Ni przestać kochać, byś wszystko czyniła.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Katullus i tłumaczy: Szymon Baranowski, Józef Szujski.