Deszcze

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Krzysztof Kamil Baczyński
Tytuł Deszcze
Pochodzenie 1942-1943-1944
z rękopisu autora
Data wydania 1942-1944
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
DESZCZE


Deszcz jak siwe łodygi, szary szum,
a u okien smutek i konanie.
Taki deszcz kochasz, taki szelest strun,
deszcz — życiu zmiłowanie.

Dalekie pociągi jeszcze jadą dalej
bez ciebie. Cóż? Bez ciebie. Cóż?
w ogrody wód, w jeziora żalu
w liście, w aleje szklanych róż.

I czekasz jeszcze? Jeszcze czekasz?
Deszcz jest jak litość — wszystko zetrze
i krew z bojowisk i człowieka
i skamieniałe z trwóg powietrze.

A ty u okien jeszcze marzysz
nagrobku smutny. Czasu napis
spływa po mrocznej, głuchej twarzy
może to deszczem, może łzami.

I to, że miłość, a nie taka
i to, że niedość cios bolesny,
a tylko ciemny jak krzyk ptaka
i to, że płacz, a tak cielesny.

I to, że winy niepowrotne,
a jedna drugą coraz woła
i to jakbyś u wrót kościoła
widzenie miał jak sen samotne.

I stojąc


I stojąc tak w szeleście szklanym
czuję jak ląd odpływa w poszum.
Odejdą wszyscy ukochani,
po jednym wszyscy — krzyże niosąc,
a jeszcze innych deszcz oddali,
a jeszcze inni w mroku zginą,
staną za szkłem co jak ze stali
i nie doznani miną, miną.

I przejdą deszcze, zetną deszcze,
jak kosy ciche i bolesne
i cień pokryje, cień omyje.
A tak kochając, walcząc, prosząc
stanę u źródeł — studni ciemnych
w groźnym milczeniu ręce wznosząc;
jak pies pod pustym biczem głosu.

Niepokochany, niezabity,
nienapełniony, niedorzeczny,
poczuję deszcz, czy płacz serdeczny,
że wszystko Bogu nadaremno.
Zostanę sam. Ja sam i ciemność.
I tylko krople, deszcze, deszcze
coraz to cichsze, bezbolesne.

ukoń. 21. II. 43 r.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Krzysztof Kamil Baczyński.