Demokryt i Mieszkańcy Abdery

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Demokryt i Mieszkańcy Abdery
Pochodzenie Bajki
Księga ósma
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Władysław Noskowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga ósma
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga ósma jako ePub Pobierz Cała Księga ósma jako PDF Pobierz Cała Księga ósma jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 559.png


BAJKA  XXVI.
DEMOKRYT I MIESZKAŃCY ABDERY.

Sposób myślenia gminu wstręt w mej duszy budzi.
Motłoch, patrząc na wszystko okiem uprzedzenia,
Nie rzecz samą, lecz siebie w rzeczy tej ocenia,
I według swojej miary mierzy świat i ludzi.

Z tego to właśnie powodu,
Miasta Abdery sławetni mieszczanie,
Stwierdzając odwieczne zdanie,

Że nikt nie jest prorokiem u swego narodu,
Demokryta szaleńcem zgodnie okrzyknęli,
Bo go pojąć nie umieli.
Im brakło piątej klepki; więc, sądząc po sobie,
Mędrca nazwali waryatem.
Do Hipokrata wyprawili zatem
Posłów w smutku i żałobie,
Z listami takiej osnowy,
Aby przybył do Abdery
I choremu wybił z głowy
Wszystkie brednie i chimery.
«Ty jeden, z płaczem mówili posłowie,
Może wyleczyć zdołasz Demokryta;
Coś mu się popsuło w głowie:
Wciąż gada sam do siebie; a czyta i czyta,
Aż strach! Wszystko, naprzykład, dzieli na atomy;
Mierzy przestrzeni ogromy;
Mówi, że w nieba przestworze
Mieści się światów nieskończenie wiele,
A na nich, tacy zamieszkują może
Jak u nas, obywatele.
Słowem, waryat skończony. Spiesz, Hipokratesie,
Twa mądrość nad szaleństwem niech tryumf odniesie.»
Hipokrates niebardzo ufał doniesieniu,
Jednak poszedł. Demokryt, w stuletnich drzew cieniu,
Siedząc na trawy zielonym kobiercu,
Rozmyślał właśnie, kędy ma siedlisko
Rozum: czy w głowie, czy w sercu.

Zwoje ksiąg leżały blizko:
I ów, niby obłąkany,
Oparłszy głowę na skroni,
Księgi badał naprzemiany
I czaszkę, trzymaną w dłoni.
Zbliżył się Hipokrates, rozpoczął rozmowę
I poznał, w niedługiej chwili,
Że może o mędrca głowę
Być bez obawy. Co z sobą mówili,
To mniejsza; dość, iż każdy z tej bajki osądzi,
Że gmin bardzo często błądzi.
W jakimże razie więc prawdziwem będzie
To przysłowie, znane wszędzie,
I przez chwalców motłochu głoszone z trójnoga:
Głos ludu jest głosem Boga?






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: Władysław Noskowski.