Dżiju-Roki-Dzakura

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Lafcadio Hearn
Tytuł Dżiju-Roki-Dzakura
Pochodzenie Czerwony ślub i inne opowiadania
Data wydania 1925
Wydawnictwo Bibljoteka Groszowa
Druk Polska Drukarnia w Białymstoku, Sp. Akc.
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Jerzy Bandrowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron

DŻIJU-ROKU-DZAKURA.
W Wakegori, powiacie okręgu Ijo, rośnie bardzo stara i słynna wiśnia, zwana Dżiju-Roku-Dzakura, czyli „wiśnia szesnastego dnia“—ponieważ zakwita co roku szesnastego dnia pierwszego miesiąca (według dawnego kalendarza księżycowego) — i tylko tego dnia. Otóż, czas jej rozkwitu wypada na Okres Wielkiego Zimna — mimo, że stosownie do naturalnego porządku rzeczy, wiśnia nie ryzykuje swego kwiecia przed wiosną. Ale Dżiju-Roku Dzakura kwitnie życiem, które nie jest, a przynajmniej pierwotnie nie było, jej własnem życiem. W drzewie tem żyje duch mężczyzny.

Był to samuraj z Ijo, zaś wiśnia rosła w jego ogrodzie i kwitła we właściwym czasie, to znaczy z końcem marca lub początkiem kwietnia. Bawił się w jej cieniu, kiedy był dzieckiem, a jego rodzice, dziadkowie i pradziadkowie przeszło przez sto lat co wiosny przyczepiali do jej kwitnących gałęzi jaskrawe strzępki kolorowego papieru, zapisane wierszami na jej chwałę. On sam postarzał się już bardzo — że zaś przeżył wszystkie swoje dzieci, nie pozostało mu na świecie nic, prócz tego drzewa. I raptem, w lecie pewnego roku, drzewo zwiędło i umarło. Bardzo starzec bolał nad swem drzewem. Poczciwi sąsiedzi wyszukali dla niego młodą, piękną wisienkę, którą zasadzili w jego ogrodzie, spodziewając się pocieszyć go w ten sposób. On im podziękował i udawał, że jest wesół. W rzeczywistości jednak serce jego było pełne bólu, bo kochał swe stare drzewo tak mocno, że nie było nic, coby go mogło po jego stracie pocieszyć.
Aż wreszcie wpadł na szczęśliwą myśl: przypomniał sobie sposób, w jaki mógłby ginące drzewo ocalić. Było to szesnastego dnia pierwszego miesiąca. Samotny wyszedł do ogrodu, pokłonił się więdnącemu drzewu i przemówił następującemi słowy:
— Racz, błagam cię, jeszcze raz zakwitnąć, ponieważ ja oddam życie za ciebie (albowiem istnieje wierzenie, że człowiek, za łaską bogów, może oddać swe życie za drugiego człowieka, zwierzę, a choćby nawet i za drzewo, które to przelanie życia w drugą istotę nazywa się migawari ni tacu, co znaczy—działać w zastępstwie). A wówczas rozesłał pod tem drzewem białe sukno i rozmaite koce, usiadł na tych kocach i wykonał hara-kiri sposobem samurajów, zaś duch jego wstąpił w drzewo, które zakwitło w tej samej godzinie.
I od tego czasu wiśnia zakwita wciąż szesnastego dnia pierwszego miesiąca w porze śniegów.

(Kwaidan).


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Lafcadio Hearn i tłumacza: Jerzy Bandrowski.