Czy sąsiad czasem czyta?

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Mikołaj Biernacki
Tytuł Czy sąsiad czasem czyta?
Pochodzenie Piosnki i satyry
Data wydania 1879
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Drukarz Józef Unger
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
Czy sąsiad czasem czyta?


Czy sąsiad czasem czyta?
— Nic nie czytam i kwita.
 Powiedz mi sąsiad po co?
 Na djabła mi czytanie!
Tylko łeb panie,
 Te piśmidła klekocą,
 Ja z resztą, z książką w łapie,
 W kilka minut już chrapię.

— Tak, nie przeczę, — zapewne,
 I ja też nieraz ziewnę;
 Trudna bo na to rada;
 Tylko te dziś, te łyki,
Te, te dzienniki
 Krzyczą: szlachta upada!

 Co gdzie szlachcic, to głupi!
 Żadnéj książki nie kupi....

— Niech sobie plotą baśnie;
 Nie kupi, aha! właśnie!
 A mnie na co bibuły!
 Niechaj się morałami
Częstują sami.
 Dla szlachty artykuły:
 To baran, okowita,
 Sterta pszenicy, żyta....

— No tak, tak, ani słówka;
 Ho! ho! z sąsiada — główka!
 Jednak czasem, niekiedy,
 Zajrzeć do pism należy;
Niech sąsiad wierzy.
 Możebyśmy od biedy
 Które tam z nich, we Lwowie,
 Trzymali — po połowie.

— Co też bo sąsiad plecie!
 Toż i sam mógłbym przecie!
 Wszak sąsiad nie posądzi,
 Żebym ja nie miał za co?

Lecz pytam na co?
 Człowiek dobrze się rządzi,
 Co mi książka pomoże?
 Zasieje? czy zaorze?

— Nie, lecz tak, dla zabawy;
 Człowiek czasem ciekawy
 Poznać ludzkie koleje;
 Opisują odkrycia,
Wypadki z życia,
 Nasze ojczyste dzieje...
 Siądziesz, czytasz w gazecie...
 Jakbyś jeździł po świecie.

— Co mnie to tam obchodzi,
 Jak w Ameryce rodzi;
 U mnie na polu ładnie.
 A czy słońce z zachodu,
Czy też ze wschodu
 Idzie, czy gdzie upadnie,
 Gwiazdy gasną, czy bledną,
 To mi jest wszystko jedno.

— Tak, zgoda na to, zgoda,
 Ale dziś czytać moda.

 Mówią, lektura płaci
 Już i na pańskich dworach.
A przy wyborach,
 Walor ma też u braci.
 Słyszałem to od żony,
 Świat kroczy jak szalony.

— A niechże sobie kroczy!
 Czytaj sąsiad, trać oczy,
 Marnuj zdrowie i siły;
 Ale co do wyboru,
Słowo honoru
 Bajki! jak mi Bóg miły!
 Mój brat nie czyta całkiem,
 A przecież jest marszałkiem!

— No, proszę, nie wiedziałem,
 Winszuję sercem całem;
 To miłe wiadomości!
 O! znałem go przed laty,
Bardzo bogaty!
 Zaraz powiem jéjmości,
 Zaraz za powitaniem,
 Niech się schowa z czytaniem.


— Tak, szanowny sąsiedzie;
 Na książce się nie jedzie,
 Ale na dobréj szkapie.
 Te z rozumem konszachty,
To nie rzecz szlachty.
 Mnie na figiel nie złapie.
 No, chodźmy na kolację.
— Tak sąsiedzie, masz rację.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Mikołaj Biernacki.