Czułość Poety

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Konstanty Piotrowski
Tytuł Czułość Poety
Pochodzenie Poezye Konstantego Piotrowskiego
Data wydania 1836
Druk Drukarnia XX. Karmelitów
Miejsce wyd. Berdyczów
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
CZUŁOŚĆ POETY.
I.

August długie walcząc lata,
Krwią zrumieniwszy srebrne wody Nilu,
Gdy po klęskach tylu,
Otrzymał w końcu panowanie świata;
Przy ścianach Kapitolu sztandary osadził,
J starych w Amfiteatr rycerzy wprowadził.
Tam czucia człeka władca niezmierzony,
W ozdobie urody,
Wirgiliusz młody
Boskie wywodził z swojej lutni tony.

To w obłok z orłem wzłatywał,
To jak skowrónek oraczowi śpiéwał.
Skrytości grobów przenikał,
I nieba dotykał.
Głosem jego wzruszona wojowniki drzały,
Przebiegły wieszcza słodkiem wejrzeniem dziewice,
Matki go palcem dziecióm ukazały,
Starcy łzą zrosili lice;
Sam August z miejsca powstaje
J cześć Poecie oddaje;
A cały Rzym wołał:
Czarodziejnik co w sercach takie tworzyć dziwy,
Słów potęgą zdołał,
Jak szczęsliwy! jak szczęśliwy!.

II.

Poeta okryty chwałą,
W własne podwoje powrócił;
J umordowane ciało,
Na marmury rzucił.
Lecz oto prawy Bóg lutni przybywa,
Oka nie daje mu zmruzyć,
Ogarnia go, przenika — z marmurów go zrywa;
Ach! nieszczęśliwy wieszcza idż mu służyć! służyć!
Zaprowadza go między nieme groby
J poi czuciem załoby;
Wieszcz usiada pod urn cieniem,
Strata cnotliwych gnieździ w sercu rany,
Spiewa — łzy tocząc strumieniem.
Potém wzrok jego wznosi w Xiężyca oblicze:

Wieszcz promieniami oblany
Siedzi w milczeniu światło tajemnicze,
A natchnieniem uniesiony,
Wzniosłszy przyszłości zasłony,
Widzi jak nikną gwiazdy i jak z swej posady
Spada Xiężyc blady;
Przeczuwa puste niebiosów przestrzenie,
J mocne s piersi dobywa westchnienie.
Gdy Bóg ujrzał iż smutek duszę wieszcza przeszył,
Słodszym go obrazem cieszył:
Wskazał mu ów przybytek na wyniosłej skale,
Gdzie, sam gienijusz wchodzi — odpędzona pycha,
Słońce nieśmiertelności świeci tam wspaniałe:
Wieszcz zadumany patrząc wdzięcznie się uśmiecha.

Nakoniec przed Julii[1] pałacem go stawia,
I pełną uczuć duszę miłością zaprawia.
Tak mocą Boga z serca jednego w godzinie,
Uśmiech, litość, i łza płynie.

III.

Zmienność uczucia szczęścia mu zatruwa,
Zbolałe ciało w cieniu topól składa.
O Synu lutni! biada tobie, biada!
Żądasz spoczynku: Bóg twój jeszcze czuwa,
Każe mu słuchać jak w cichej ustroni,
Po utracie przyjaciela
Słowik melodyjne tony
Na powietrze roni;

Jak westchnął pieniem jego gaj zbudzony.
Wieszcz słucha i żal podziela,
Lecz wcierpieniach klnie Boga lutni — klnie mordercę
Co mu dał ów instrument zgubny — czułe serce,
J głosem powtarza tkliwym:
Nieszczęśliwym! nieszczęśliwym!.

separator poziomy

Przypisy

  1. Córki Cesarza Augusta.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Konstanty Piotrowski.