Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Czarodziejski okręt
[221]CZARODZIEJSKI OKRĘT.
Już ostatni promień słońca
Na śpiczaste pnie się drzewa,
A wieczoru cienie szare
Oplątują ziemię wkrąg.
Na sąsiednich wzgórzy szczytach
Z dali jeszcze zdoła oko
Po ostatnich krokach słońca
Purpurowy dijrzećdojrzeć ślad.
Długie krwawo-kraśne nici
Wiszą na zachodniem niebie,
W chłodnym kąpią oceanie
Gorejące końce swe.
Senne się ślizgają fale
Skroś wieczoru opon ciemnych,
Które zwolna, drżąc, spadają
Na niezmierne łono wód.
Lekko słaby wietrzyk wieje
Na drobniutkie, ciche fale,
Które szemrzą coś i szepcą —
Któż rozumie mowę tę?
Tu, z żaglami rozpiętemi,
W ogniach mieniąc się zachodu,
Okręt mknie przez wód ogromy,
Ale dokąd — któż to wie?
Wiosłem, zda się, czary jakieś
Poruszają: jak na skrzydłach
Pędzi okręt: może duchów
Hufiec goni za nim wciąż?
Niema majtków w nim: lecz oto
DiecięDziecię stoi i zbolałe, [222] Wsparszy się o maszt wysoki,
Płacze, gorzkie roniąc łzy.
Długie, złote mu kędziory
Na ramiona opadają:
Wstecz ogląda się z westchnieniem...
Okręt zaś wciąż mknie i mknie.
I chusteczką srebrno-białą,
TrzepecącąTrzepocącą się w powietrzu,
Pozdrowienia śle zdaleka —
Ono ze mną żegna się...
Moje serce bić zaczyna —
Płakać chce się: cóż się stało?
Ach! to dziecię znam — o, Boże!
Tam ulata młodość ma!...
|