Częstochowa w obrazach historycznych/Wstęp
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Częstochowa w obrazach historycznych |
| Wydawca | S. Szczepanowski i A. Potocki |
| Data wyd. | 1898 |
| Druk | Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego |
| Miejsce wyd. | Kraków |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Pobierz jako: EPUB Cały tekst |
| Indeks stron | |
Dignare me laudare Te, Virgo Sacrata
Da mihi virtutem contra hostes tuos.
Słowa św. Bernarda w Brewiarzu.
Dlaczego Polacy tak bardzo miłują swoją Ojczyznę — Polskę?
Bo ta Polska — to ich ziemia rodzinna!
Bo w tej ziemi złożone prochy ich ojców, matek, dziadów, pradziadów — słowem ich przodków przez dziesięć wieków, i dalej!
Słuszne zapewne to powody, bo cóżby to był za wyrodek nikczemny a nie człowiek, gdyby nie miał we czci i poszanowaniu grobów swoich rodziców, swoich przodków i swojej ziemi rodzinnej.
Ale, gdzież dziś na świecie jest zakątek, gdzieby nie było grobów polskich? A ileż ich jest w Syberyi — w tym kraju najstraszniejszym na całym świecie? A te tam groby syberyjskie — są to wszystko groby umęczonych powolnem konaniem — za sprawę polską, za miłość i poświęcenie się dla Ojczyzny, dla prawdy, dla sprawiedliwości, dla wiary świętej!
Muszą więc być nadto jeszcze i inne powody, jeszcze większego znaczenia, dla których Polacy tak bardzo miłują swoją Ojczyznę — swoją ziemię rodzinną, — a miłują tak wielką, bezgraniczną miłością, jak zdaje się naprawdę żaden naród na świecie nigdy nie miłował swej ziemi — czego oczywistym dowodem zaiste, bezprzykładne, przez wszystkie wieki bezgraniczne, nieustanne poświęcenie się Polaków dla Polski.
Znakomity jeden Moskal, jako głęboki myśliciel i nadewszystko miłujący prawdę (owoc to zakazany u Moskali), którego najznakomitszy poeta moskiewski — Puszkin — uważał za mistrza swego — Piotr Czaadajew — w »Liście Filozoficznym«, wydrukowanym w »Teleskopie«, piśmie wydawanem w Moskwie, z smutną i gorzką otwartością, mówi: »Przebiegnij wszystkie wieki, któreśmy przeżyli, całą przestrzeń, którą zajmujemy: nie znajdziesz ani jednej pamiątki, któraby ukazała przeszłość (naszą) w żywej, silnej, malowniczej postaci. Nie zostało w pamięci czarujących wspomnień wydatnych i pouczających przykładów w podaniach narodowych«.
W Polsce zupełnie inaczej. Tu na całej przestrzeni Ojczyzny naszej niema miejsca, któreby nie było owiane, ożywione wspomnieniem dokonanych czynów znakomitych, wzniosłych, rzewnych, nieraz nawet cudownych. Tu w całej dziesięciowiekowej przeszłości, którąśmy przeżyli, niema chyba ani jednej chwili, która nie była uświęcona sprawami najszczytniejszemi, pełnemi chwały i sławy. Tu tyle miłych pamiątek, wspomnień uroczych, tyle pouczających i pięknych przykładów, tyle heroicznych poświęceń, ofiar, cudów, tyle czynów, mających na względzie dobro ludzkości, tyle religijnego zapału — tyle tu przez wszystko i we wszystkiem najgorętszej miłości Boga i ludzi, że jak w rysunku cienie służą do uwydatnienia głównych zarysów obrazu, tak w Polsce wszystkie te nawet zdrady, sprzeniewierzenia się, upodlenia — zawsze przez wszystkie czasy wywoływały w ślad za tem czyny i poświęcenia się tem jeszcze większej doniosłości i wykazywały tem większe ich znaczenie.
Co więcej, te nawet nasze nieszczęścia, doznawane uciski, prześladowania, posunięte do największej ostateczności — zda się sama Opatrzność dopuszcza nie w innym celu, tylko żeby przez te uciski, zmusiwszy do oddziaływania, wydobyć, wywołać z duszy Polaków wszystkie te skarby — wiary, nadziei, miłości, prawdy, dobra i piękna, prawdziwej i istotnej wielkości, jakimi Pan Bóg uposażył dusze ludzkie. Taka bowiem dola człowiecza, że bez męczeństwa, bez boleści, bez cierpień nie może nawet być prawdziwej wielkości. To tajemnica natury ludzkiej, ujawniona, rozświetlona na Kalwaryi w całym blasku prawdy przedwiecznej.
I nieprzyjaciele nasi w zaślepieniu swem barbarzyńskiem, nie pomni na Boga i sprawiedliwość Jego świętą, im bardziej nas prześladują, dręczą i uciskają, tem samem świetniejszy tryumfu sprawie polskiej los gotują. I tak:
1. Prześladując Polaków, wywołują na jaw sprawę polską i wskutek tego sprawa polska staje się publiczną, w logicznym rozwoju dalszych wypadków stać się musi koniecznie sprawą europejską.
2. Tyranizując Polaków, zmuszają ich do oddziaływania, bo oddziaływanie leży w prawie natury nawet wszech stworzeń, a cóż dopiero ludzi, jako istot moralnych. Ztąd widzą się Polacy w konieczności do przeciwstawiania nieprzyjaciołom tem większej wytrwałości i zdobywać się na tem większy wysiłek, na wytężenie wszystkich sił swoich.
3. Uciskając Polaków w każdym rozwoju ich życia narodowego, tem samem roztwierają przed nimi pole do działalności na tem większą i szerszą skalę; i Polacy zniewoleni zostają przez to starać się o tem większe i wszechstronne wykształcenie i udoskonalenie się moralne coraz większe w cnotach, co w swą kolej prowadzi ich do zdobywania się na tem większe arcydzieła w literaturze, w sztukach pięknych i t. d.
4. Znieważając w Polakach prawa ludzkości (zabronienie mowy polskiej, rzecz dotąd nigdy i nigdzie nieznana, wyzuwanie z prawa własności, wydalanie ludności z kraju własnego), tem samem ze sprawy polskiej czynią sprawę ludzkości.
5. Prześladując w Polakach religię (Kroże, Unici chełmscy, zamykanie klasztorów, przerabianie kościołów na cerkwie, wydalenie biskupa Simona i t. d.), sprawę polską przeistaczają w sprawę religijną, a sprawa religijna przecie jest sprawą zbawienia; i to prowadzi Polaków do tem większej gorliwości religijnej. Jakoż już papież Klemens XIII w breve z 10 kwietnia 1767 roku głosił, »że bezpieczeństwo i nienaruszalność religii katolickiej ściśle się łączy z utrzymaniem niepodległości Polski«.[1]
6. To zaś, że wskutek tych prześladowań i ucisków wielu jest odstępców — jest rzeczą właśnie najpożądańszą dla polskiej sprawy, jako odpadnięcie szkodliwych, zgniłych członków. Nie prześladowanie sprawiło w nich tę zgniliznę, lecz tylko wykazało, jakimi oni byli sami przez się. A tacy są niebezpieczniejsi od najzaciętszych wrogów, bo trują życie narodowe swoją nikczemnością.
7. Wreszcie ziemię polską zaprzysięgli śmiertelne nasze wrogi, zalewając krwią polską, której Polacy w obronie wiary i Ojczyzny przenigdy nie szczędzą uzacniają tę polską ziemię, podnoszą ją do znaczenia zaiste relikwii polskiej. Jakoż gdy Polacy prosili papieża św Piusa V o relikwie, święty i wielki ten papież im odpowiedział: »O Polacy moi, co mnie wy prosicie o relikwie — wasza ziemia polska jest waszą relikwią. Przynieście mi tej ziemi waszej, ja ją ścisnę w garści, a z niej popłynie krew waszych męczenników«. — To było dawniej, a cóż dopiero teraz!
Przebóg! cała nasza ziemia polska jest poświęconym całopalnemi ofiarami cmentarzem, przesiąkła do głębi krwią polską. Ach! i krwawemi zaiste łzami — łzami nader gorzkiemi, nad wszelki wyraz bolesnemi — łzami, jakiemi żaden naród nigdy nie płakał.
O jakżeż więc drogą musi być dla Polaków ta ich ziemia polska! A jak rzeczywiście droga — oto dowód bezprzykładny i jedyny w swoim rodzaju. Idzie Polak na wygnanie, zmuszony do opuszczenia Ojczyzny swojej — cóż czyni? — bierze z sobą grudkę tej ziemi ukochanej, nosi ją zawsze z sobą, i umierając w obczyźnie z tąż ziemią na sercu, w grobie zostaje złożony.
Z tem wszystkiem jest miejsce w Polsce jedno, nad wszystkie inne świętsze, co skupia w sobie całą Polskę, i z niebem ją jednoczy.
Miejscem tem jest Jasna Góra Częstochowska, uświęcona modlitwami najgorętszemi, pobożnością najczulszą, najrzewniejszą całej Polski — przechwalebną, bohaterską jej obroną wsławiona — oddawaną tu czcią najserdeczniejszą dla Matki Bożej, Królowej Polskiej, w Jej przecudownym obrazie poświęcona, — a jeszcze bardziej uczczona płynącemi tu z nieba przez Jej przebłogosławione pośrednictwo przez tyle wieków łaskami, nigdy nie przebranemi, cudami największymi, niewysłowionymi, nieskończonymi — zaprawdę bez miary i liczby.
Są piękne, przecudnie piękne okolice w Polsce, ale Jasna Góra ma w sobie coś tak zachwycającego, szczególnego, niezrównanego, tajemniczo-czarującego, przedziwnie miłego — i tak tu wszystko tchnie duchem religijnym i przejmuje do głębi duszy, że podziwiać ją tylko można, unosić się, uwielbiać i odczuwać w sobie, ale opisać jakby należało, jakby się pragnęło — niepodobna; tu wobec tego majestatu świętości, trzeba głosów, hymnów zapożyczyć anielskich. Tu zda się i powietrze nawet jakieś inne, ożywiające, orzeźwiające, niebieskie, nie ziemskie. A gdy z tej Jasnej Góry, opromienionej chwałą Matki Bożej, ze szczytu tej wieży niebotycznej spojrzy się na wszystkie strony wokoło, myśl natchniona uzbraja wzrok, i zdaje się ztąd widzieć w największej dali całą Polskę aż do jej krańców ostatnich — zda się widzieć wywołaną całą przeszłość Polski uobecnioną — i tych pobożnych królów polskich, którzy tu przed cudownym obrazem ukoronowane swoje głowy schylali, i padając na twarz krzyżem, w największej pokorze i pokucie leżeli; zda się widzieć i tych wszystkich, co przez wszystkie czasy ze wszystkich najdalszych okolic tu przybywali w pielgrzymkach nieustannych — miliony, miliony nieskończone, niezliczone, z chorągwiami i krzyżami swoimi, jak szum morza wznosząc błagalne wołania za Ojczyzną Polską. Ach! zda się tu widzieć i niebo same; przynajmniej, jak w przybytku Bożym, czuje się nad sobą niebo otwarte, i spływającą do serca łaskę Bożą życiodawczą, cudowniejszą nad wszystkie cuda; i same kolana tu się schylają, i same ręce się wznoszą, i westchnienia same z głębi serca się wyrywają, i łzy najrzewniejsze same płyną, i najukrytsze tajniki grzechów w pokucie najżałośniejszej same się otwierają, i dusza uzdrowiona łaską, do życia na nowo wskrzeszona, wylewa się w adoracyi, w uwielbieniu ku Bogu, w najtkliwszej czułości do Matki Bożej — Jej macierzyńskiem błogosławieństwem, nadzieją zbawienia, pociechą niebieską uszczęśliwiona i uświęcona.
Oto są pobudki, dla których Polacy miłują polską Ojczyznę swoją, droższą, milszą dla nich nad wszechświat cały, — i dla których także lgną ich serca przez wszystkie wieki, i prowadzą ich w pielgrzymkach pobożnych do tej Jasnej Góry świętej, do Matki ich niebieskiej i Królowej — po błogosławieństwo i zbawienie, po macierzyńską opiekę i utulenie w żalu, w smutku i sieroctwie, po osłodę w życia goryczy, po ratunek w rozpaczy, po siłę wytrwałości w wypełnieniu twardych i nader trudnych obowiązków swoich — najmocniej wierząc, że tu wszystko mogą sobie uprosić, o co tylko poproszą, chociażby do tego cudu było potrzeba, bo to miejsce, ta Jasna Góra cudami nieskończonego miłosierdzia wsławiona, i wszechwładnem wstawieniem się Matki Bożej uświęcona i poświęcona, i w tym właśnie celu za królewski tron na ziemi polskiej w Jej świętym obrazie przez Nią Samą wybraną została.
- ↑ Przytaczamy to wszystko dla wykazania, że środki, przez które nieprzyjaciele nasi usiłują zadać Polsce cios śmiertelny i zgładzić ją ze świata i wszystkich Polaków wytępić — właśnie sprowadzają zupełnie przeciwne skutki, służąc do podźwignięcia się Polski. Tak się działo zawsze i wszędzie, i jest to prawda historyczna. Widzimy to szczególniej w historyi Kościoła, która jasno wykazuje, że krew męczenników była posiewem Kościoła. A jakże jeszcze to widoczniej okazało się na Kalwaryi! Nie zstępujmy tylko z krzyża, ze stanowiska swego wchodząc w kompromis z wrogami. Tylko ten kompromis może zadać cios śmiertelny Polsce — bo przez ten kompromis z wrogami samiby Polacy zrzekli się, wyrzekli się Polski. Tylko upodlenie ducha — schyla karki do łańcucha.