Częstochowa w obrazach historycznych/Włościanie galicyjscy po rzezi tarnowskiej przybywają do Częstochowy r. 1846
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Częstochowa w obrazach historycznych |
| Wydawca | S. Szczepanowski i A. Potocki |
| Data wyd. | 1898 |
| Druk | Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego |
| Miejsce wyd. | Kraków |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Pobierz jako: EPUB Cały tekst |
| Indeks stron | |
Podajemy opis następny ze współczesnego rękopismu, spisanego przez naocznego świadka.
Kiedy po rzezi Tarnowskiej X. Antoniewicz odbywał misyę i obudził sumienie w sprawcach tej rzezi, a biskup tarnowski Wojtarowicz przez okólnik wezwał duchowieństwo, aby starało się wpłynąć w duchu religijnym na winowajców tych okrucieństw, i skłaniać ich do pokuty, wielka ich bardzo liczba udała się w pielgrzymce na Jasną Górę. Jest tam we zwyczaju, gdy przybędzie jaka w pielgrzymce tak zwana kompania — daje o swojem przybyciu znać do klasztoru, i Paulini wychodzą na ich spotkanie. Mają do przybyłych powitalne przemowy, po których przy odgłosie muzyki ze śpiewami idą do kaplicy przed cudowny obraz Matki Bożej. Otóż, kiedy przybyli ci z Galicyi włościanie, dali znać o sobie, czekając na wyjście na przeciw nich z muzyką Paulinów. Tymczasem Paulini — odpowiedzieli im, że skalanych krwią bratobójczą nie wpuszczą do Jasnej Góry. Nie spodziewali się tego przybyli; gdy nadto postawieni w bramie na straży, wszystkich innych wpuszczali, a galicyjskim zbrodniarzom bronili wstępu — strach i przerażenie ogarnęło ich. Zaczęli płakać rzewnie; płacz ten wzmagał się, i wszystkich ogarnął. Jakoś płacz ten był tak okropny, rozpaczny i przeraźliwy — i trwał ciągle, nieustannie, połączony z wołaniem miłosierdzia, litości — przez trzy dni i nocy bez przerwy, że zdawało się sądny dzień nastąpił. Dopiero po trzech dniach wyszli Paulini — po za murami słuchali spowiedzi — poczem wpuścili ich do kościoła, ale bez żadnej muzyki i śpiewów, i niezwłocznie kazali im wracać nazad do domów. Opisujący to, powiada — że niepodobna było nawet słuchać ich rozpaczliwych jęków, niepodobna było także słuchając tego płaczu i samemu nie płakać. Serce się krajało, i zdawało się, że pęknie pod wrażeniem tego strasznego obrazu.