Częstochowa w obrazach historycznych/Stanisława Augusta szkaradne z Paulinami postąpienie
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Częstochowa w obrazach historycznych |
| Wydawca | S. Szczepanowski i A. Potocki |
| Data wyd. | 1898 |
| Druk | Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego |
| Miejsce wyd. | Kraków |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Pobierz jako: EPUB Cały tekst |
| Indeks stron | |
Jak we wszystkich swoich czynnościach, tak też i w stosunku do Jasnej Góry, ten król przez Moskali narzucony Polsce, najsmutniejsze, owszem najwstrętniejsze po sobie zostawił wspomnienie. Gdy wszyscy królowie polscy korzyli się przed majestatem Matki Bożej na Jasnej Górze i w dowód swojej czci i pobożności składali hojne swoje dary w ofierze, Stanisław August, chociaż niepodal Częstochowy przejeżdżał, nigdy tu nie pozostał. A czyż jakąbądź złożył tu ofiarę? Owszem ograbił Jasną Górę i to w sposób nikczemny. Piszący o Stanisławie Auguście nie wspominają o tem, chociaż mogli wiedzieć, jak np. Kalinka i Przyborowski w »Biesiadzie Literackiej«, wypisujący niedokładnie o wypadkach w onym czasie na Jasnej Górze z Balińskiego (książka zbiorowa ofiarowana K. W. Wójcickiemu str. 376) ani też Encyklopedya Kościelna cytująca artykuł Balińskiego. Wypada więc o tem wspomnieć jako przedwstęp do zaszłych tu wypadków za Konfederacyi Barskiej, tem bardziej, że Stanisław August mszcząc się z tego powodu na Paulinach, nakazał był poddać Jasną Górę Moskalom, wbrew powszechnemu żądaniu, żeby takową zajęło wojsko polskie i odebrał Paulinom starostwa kłobuckie i brzezińskie — bezprawnie, bo przez Sejmy nadane.
Rzecz tak się miała: zamożny szlachcic Anastazy Wargawski, wstąpiwszy do zakonu Paulinów, przez intrygi, z przeora krakowskiego zostawszy r. 1762 prowincyałem, „charakteru ambitnego“, skręciwszy zakonowi 60.000 zł. zechciał zostać opatem dożywotnim na Jasnej Górze, i o to się starał tajemnie przez pośrednictwo Młodziejowskiego podkanclerzego (człowieka najprzewrotniejszego). Gdy Paulini się o tych intrygach dowiedzieli, Jenerał zakonu przybywszy na Jasną Górę, suspendował Wargawskiego i przeniósł go do klasztoru Mariae Thall. Tymczasem Stanisław August dowiedziawszy się o tem, tegoż ojca Wargawskiego, znienawidzonego przez Paulinów za jego knowania i konszachty, r. 1764 d. 24 grudnia zamianował komendantem fortecy Jasnogórskiej. »Był to hak do wędki, którą zamierzał wyciągnąć z Jasnej Góry złoto i srebro«. Przestraszeni Paulini, przez generała zakonu Tomasicza prosili Stanisława Augusta o odmianę tego postanowienia, gdyż przybywszy na Jasną Górę, Wargawski będzie niezawodnie starał się przeprowadzić swą myśl przekształcenia urządzeń zakonnych na Jasnej Górze i zostania niezależnym od władzy generała — dożywotnim opatem. Stanisław August przyjąwszy najuprzejmiej Generała zakonu, chętnie do prośby Paulinów przychylał się, ale zażądał jako warunek, pożyczenia sobie dla mennicy złota i srebra ze skarbca Jasnogórskiego, przyrzekając najsolenniej, że wszystko w ciągu najdalej 9 miesięcy zwróci w nowej monecie. Gdy nie było innego sposobu pozbycia się Wargawskiego, trzeba było przystać na ten warunek. Jakoż wysłany został od króla do Częstochowy po złoto i srebro drugi podobny do Wargawskiego Paulin Fridrich Strauch, wieszający się przy królu faktor — niby kapelan, i będący zarazem prokuratorem zakonu.
I tak, r. 1765 d. 15 czerwca wzięto dla króla ze skarbca: w złocie dukatów 645, i numizmatów złotych wartości 500 dukatów (wedle dowolnego ocenienia królewskiego). W różnych wotach, sztuk złotych 69, łańcuszków 22, krzyżyków złotych 12, a pierścieni i obrączek szczerozłotych sztuk 771. W srebrze wzięto: numizmatów srebrnych pozłocistych sztuk 4, numizmatów czysto srebrnych większych i mniejszych 264; rozmaitego srebra w votach i łańcuszkach bez wyszczególnienia, samego srebra przetopionego sztuk 16 — grzywien 122, łutów 12. Grzywna po talarów 3 czyli zł. 24, co wynosi w srebrze stopionym zł. 2.946. Po tem otworzono szafę w pośrodku skarbca znajdującą się i wzięto z niej: obrączek złotych srebrnych 651, ząbek złoty 1, łańcuszków złotych 2, serc złotych 7, — język złoty 1, — oczu złotych par dwie, — serc złotych innej formy 7, — nóżkę złotą 1, — serc maleńkich złotych 5, oczu maleńkich złotych para 1, — zębów złotych par dwie, i cyfrę złotą z koronką. Nakoniec udano się do zakrystyi, i zabrali w gotowych pieniądzach 15.000 zł. i dawnej monety antiquarum currentium 2.000 zł. (Acta Prov. Pol. T. XI.).
Wszystko to zostało zabrane i odwiezione Stanisławowi Augustowi. Nie dosyć tego jednak było dla jego łakomstwa. Jakoż tego samego roku w Sierpniu, (pierwszy rabunek był w Czerwcu) znowu zostali zmuszeni do nowych ofiar, a to w ten sposób: że wyznaczony zamiast Wargawskiego świecki komment Wybranowski począł tak dokuczać (snadź z tajemnego nakazu króla) Paulinom, że musieli ze skargą na niego udać się do króla. Król oświadczył, że Wybranowski nie będzie im żadnej przykrości wyrządzać, ale znowu pod warunkiem — sine qua non — żeby mu jeszcze dali kruszcu ze skarbca. Jakoż przyciśnięci Paulini znowu wydali srebra stopionego za zł. 22.910 gr. 5 czyli na wagę grzywien kolońskich 470, łut 1. Złota zaś za 34.990 gr. 25 na wagę kolońską grzywien 13. A nadto zabrano depozyt złożony w klasztorze Głogowskim, wynoszący wogóle złota i srebra za zł. 2.224, i drugi depozyt złożony w klasztorze Brdowskim za zł. 4.513 gr. 20 (przez usłużnych szpiegów podowiadywał się nawet król, gdzie złożyli byli Jasnogórscy Paulini swoje depozyta).
Wogóle wedle obliczenia dowolnego służalców królewskich wzięto ze skarbca Jasnogórskiego zł. 208.545 gr. 15 — król na to dał rewers, i Moszyński, stolnik koronny miał wypłacać Paulinom z tego „jeden procent“.
Nadto brat króla Kazimierz Poniatowski kazał sobie jeszcze złożyć 5000 dukatów niby jako pożyczkę — na wieczne nieoddanie, i polecono Paulinom, żeby biust Stanisława Augusta umieścili na Jasnej Górze — co wykonanem być musiało i postawiono marmurowy biust nad bramą wchodową. Nadto Paulini ofiarowali królowi dwa obrazy N. P. Częstochowskiej, bogato w kamienie drogie i złoto oprawne, 60 dukatów szacowane, oraz miecz starodawny niemiecki, osadzony dyamentami.
Nic to jednak nie pomogło; żarłoczność króla była nienasycona; skorzystał więc z nowej nadarzającej się okoliczności, żeby znowu zmusić Paulinów do nowych ofiar.
Ks. Józef Sułkowski na gruncie w Nowem Jeruzalem, należącym do warszawskiego klasztoru Paulinów, osadził żydów szkodliwych miastu, odjąwszy klasztorowi prawem kaduka własny Paulinów folwarczek. Paulini żalili się królowi o swoje krzywdy. Król obiecał, że sprawiedliwość będzie wymierzona i usunie komendanta świeckiego Wybranowskiego z Jasnej Góry, ale zażądał roku 1767 wydania więcej złota i srebra ze skarbca Jasnogórskiego, a także, żeby się Paulini zgodzili na powrót ks. Wargawskiego na Jasną Górę. Wskutek tego żądania, zebrali się Paulini na ogólną naradę i jednomyślnie oświadczyli się przeciw żądaniu króla. Gdy zaś komendant Wybranowski z poduszczenia króla znowu zaczął udręczać Paulinów, ci udali się do biskupa krakowskiego Sołtyka o poradę, co mają czynić. Biskup Sołtyk z Salezym Potockim, wojewodą kijowskim, podczas trwającego wówczas sejmu radomskiego postanowili wziąć Paulinów w obronę, z zasady, że jak wszystkie dawne konstytucye sejmowe z lat 1652, 1658, 1676, 1710, 1717, a także sejmu koronacyjnego z r. 1764, zapewniały Paulinom na Jasnej Górze zupełny spokój i zabezpieczały ich od jakichbądź ucisków. Gdy się o tem król dowiedział, zapalił się gniewem gwałtownym przeciw Paulinom i postanowił wyrugować ich z Jasnej Góry, a oddać klasztor Kapucynom albo Bernardynom; jednocześnie przesłał do Rzymu oszczercze skargi na Paulinów i wyjednał 1767 r. d. 20 listopada pozwolenie powrotu na Jasną Górę Wargowskiemu.
Przestraszeni Paulini groźbami króla, przez różne instancye starali się umitygować zawziętość króla. Jakoż skorzystał z tego niecny król i położył warunki takie: 1) żeby mu zwrócili kwit na pożyczone 208.545 złr. i takową sumę darowali mu; 2) żeby jeszcze dali ze skarbca złota i srebra, i 3) żeby to wszystko zachowali w tajemnicy najściślejszej — nawet przed nuncyaturą i Rzymem. Nie było rady; musieli na to przystać, i wysłany na Jasną Górę ów Strauch pozabierał ze skarbca kosztowności na 41.056 zł., zapakował do oxeftu i zawiózł królowi; zabrał był wtedy kielichy złote, lampę wielką, a nadewszystko bardzo szacowne i wielkiej wagi srebrne Lavatorium w kształcie konia, zdobyte pod Chocimem na Turkach przez Sobieskiego.
Nie wiadomo, coby jeszcze był wymyślił na udręczenie Paulinów ten król, bez czci i wiary, gdyby nie nastąpiła Konfederacya Barska i zajęcie przez Kazimierza Puławskiego twierdzy Jasnogórskiej.