Częstochowa w obrazach historycznych/Napady Łotrów na Jasną Górę r. 1430 i 1466
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Częstochowa w obrazach historycznych |
| Wydawca | S. Szczepanowski i A. Potocki |
| Data wyd. | 1898 |
| Druk | Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego |
| Miejsce wyd. | Kraków |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Pobierz jako: EPUB Cały tekst |
| Indeks stron | |
Wypadek ten był bardzo bolesny, i przez tyle wieków i po dziś dzień w śladach na przebłogosławionem obliczu Matki Bożej wywołuje żałość, przerażenie i smutek przygnębiający.
Wypadek ten czyli »Napad Łotrów« tak opisuje współczesny Długosz:
Roku 1430 król Władysław Jagiełło obchodził święto Zmartwychwstania Pańskiego w Kaliszu. »Pod ten czas niektórzy z szlachty polskiej, wyniszczeni marnotrawstwem i obciążeni długami, mniemając, że klasztor Częstochowski na Jasnej Górze, zakonu św. Pawła, posiadał wielkie skarby, z tej przyczyny, że do niego z całej Polski i krain sąsiednich, jakoto Śląska, Moraw, Prus i Węgier w święta uroczyste N. Maryi Panny, której obraz cudowny i przedziwnej roboty w tem miejscu zachowywano, przybywał lud pobożny, a to dla zadziwiających cudów, jakich tu chorzy za przyczyną Najświętszej Panny i Orędowniczki naszej uzdrawiani, doznawali, zebrawszy z Czech, Moraw i Śląska kupę łotrzyków, w dzień świąteczny Wielkanocy napadli na rzeczony klasztor Paulinów. A nie znalazłszy w nim spodziewanych skarbów, zawiedzeni w nadziei, sięgnęli ręce świętokradzkie do naczyń i sprzętów kościelnych, jakoto kielichów, krzyżów i ozdób miejscowych. Sam nawet obraz Najchwalebniejszej Panny odarli ze złota i klejnotów, któremi go ludzie pobożni przyozdobili. Nie przestając wreszcie na łupieży, twarz pomienionego obrazu mieczem na wylot przebili, a ołtarz, na którym był umieszczony, pogruchotali, tak iż zdawało się, że to nie Polacy, ale Czesi kacerze dopuścili się czynów tak srogich i bezbożnych. Po dopełnieniu takowego gwałtu, raczej skalani zbrodnią niż zbogaceni, z niewielką zdobyczą pouciekali«.
»Długi czas mniemano, że ów gwałt popełnili czescy kacerze (Husyci), mieszkający w przyległych Polsce miastach i zamkach śląskich. I już Władysław król i panowie polscy poczęli byli myśleć o wydaniu wojny Czechom: ale gdy się sprawa wydała, karano srodze owych z szlachty polskiej złoczyńców, a wielu wtrącono do więzienia. Ależ i miecz sprawiedliwy kary Bożej pomścił się wkrótce zniewagi wyrządzonej N. Bogarodzicy: niemal wszyscy bowiem, którzy się tym czynem świętokradzkim pokalali, w ciągu tegoż samego roku zginęli pod mieczem morderczym. Przywódcami zaś rzeczonej zbrodni byli: Jakób Nadobny z Rogowa herbu Działocza, Jan Kuropatwa z Łańcuchowa herbu Śreniawa, których król Władysław schwytanych przez niejaki czas w wieży zamku krakowskiego trzymał: tudzież książę ruski Fryderyk« (Fiedor ks. Ostrogski).
Wapowski (II, 87) mówi: »Jakób Rogowski i Jan Kuropatwa, hersztowie zbrodni, puściwszy się na wszelkie niecnoty, ojcowiznę pomarnowali, bezecnie majątki potrwonili, zamierzając wybrnąć z niedostatku i myśląc, że uda się im zwalić winę na sąsiednich odszczepieńców (Husytów)...«
OO. Paulini połamane części obrazu świętego zanieśli do Krakowa, a król Jagiełło oddał je pod straż magistratowi krakowskiemu, i nakazał naprawić, co gdy malarze krakowscy dokonali, bogato obraz przyozdobił, a potem z procesyą, przy odgłosie pobożnych pieśni na Jasną Górę odprowadzić polecił. Jako smutna i żałośna tego świętokradzkiego napadu pamiątka, pozostały po dziś dzień dwie kresy na obliczu Matki Bożej.
Drugi napad na Jasną Górę nastąpił r. 1466. Ani świętość miejsca, ani powszechna cześć dla niego nie ochroniła Jasnej Góry i od tej powtórnej napaści, ale już tylko samych cudzoziemców. Król czeski Jerzy Podiebrad wysłał oddział wojska przeciw mieszkańcom Wrocławia. Dowódca tego oddziału, Ścibor Towaczowski, Morawczyk, pomijając Wrocław, bądź chciwością łupów wiedziony, bądź z potajemnego rozkazu króla czeskiego, zazdroszczącego powodzeniu oręża polskiego w Prusach, napadł na Częstochowę i zrabował miasto i klasztor; obraz wszakże cudowny powtórnej teraz obelgi nie doznał.