Chrobry/Źle bez mądrego i wielkiego króla

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Cecylia Niewiadomska
Tytuł Chrobry
Podtytuł Źle bez mądrego i wielkiego króla
Pochodzenie Legendy, podania i obrazki historyczne
Data wydania 1919
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Źle bez mądrego i wielkiego króla.

Kilka lat upłynęło od śmierci Chrobrego, a już Polski poznać nie można. Gdzie ciche wioski i bogate drogi, kwitnące łany, spokojni mieszkańcy, wesołe śpiewy i zabawy?
Zamiast tego dokoła ruiny i zgliszcza: oto kościół spalony, krzyż połamany wśród gruzów, ślady chat, trupy, wycie wilków i stada wron, kraczących jak na pobojowisku. To Polska.
Co się stało? Zabrakło prawicy Chrobrego i jego mądrej woli.
Zaraz z tego zaczęli korzystać sąsiedzi, każdy pragnął odzyskać, co utracił, rozpoczęła się wojna. Syn Chrobrego, Mieczysław, stanął odważnie do walki, ale upokorzony, pokonany, z łaski cesarza wrócił na tron jako lennik, z rozpaczy wpadł w szaleństwo, umarł młodo. Więc kraj został bez pana, bo choć zostawił młodziutkiego syna, matka Niemka wywiozła go zaraz do Niemiec, oddała do klasztoru.
A w Polsce bezkrólewie. Niema władzy, niema porządku i każdy chce rządzić. A ukryci poganie szepczą, że winna temu nowa wiara. Obrazili się starzy bogowie i przez zemstę oddali nas w moc nieprzyjaciół.
Wyszli z odwiecznych lasów, gdzie się kryli dotąd, i wzywają lud na obronę starych bogów. Precz z krzyżem, co nam nieszczęście sprowadził!
I płoną wioski, grody i kościoły, giną chrześcijanie, bo nie mają wodza, a gdzie walczą, tam walka bratobójcza.
A poganie znaleźli wodza, który im obiecuje cześć dawnych bogów przywrócić.
To Masław. Osiadł w Płocku niby w stolicy, i garną się do niego ci, co chcą panować, co się lękają gwałtu i pragną bezpieczeństwa. Niechże starzy bogowie wrócą, jeżeli z nimi lepiej.
Trwało to lata całe, Masław czuł się coraz mocniejszy: lud go słucha, kto mu odbierze władzę?
Ciemny to musiał być człowiek, choć chytry: chrześcijan nienawidził lub udawał, że nienawidzi, żeby mieć za sobą pogan, i niewiadomo, czy mógł sobie wyobrażać, że stawi czoło Niemcom?
A tu właśnie od strony Niemiec jedzie drogą orszak rycerstwa, księża z krzyżem i młody, strojny pan na czele, o twarzy dobrej i łagodnej.
To Kazimierz, wnuk Chrobrego, powraca do kraju, ażeby go ratować od ostatniej zguby. Odnaleźli go polscy rycerze w klasztorze, błagali, by wrócił.
Niemcy dali mu pomoc, bo po matce to wnuk cesarski i hołdownik cesarza, inaczej być teraz nie może.
W każdym razie przynosi ład i spokój. Wieść o nim wiatr chyba roznosi po kraju, bo na drodze coraz liczniejsze witają go radośnie tłumy.
»A witaj nam, witaj, miły hospodynie!« — rozlega się pieśń, płynie, brzmi po całym kraju, a echo ją powtarza aż do dzisiaj.
Tylko Masław poddać się nie chce: łudzi się nadzieją, że stworzy sobie państwo na Mazowszu. Postanowił bronić się w Płocku, nie uznać księcia ani jego wiary.
Więc musiało wreszcie przyjść do krwawej bitwy. Masław zginął. Mazowsze wróciło do Polski, ale nie wróciły granice Chrobrego ani jego potęga.
Szczęściem narodu jest mądry i wielki monarcha.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Cecylia Niewiadomska.