Przejdź do zawartości

Chimera (czasopismo)/Zeszyt 28-29-30/całość

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Zbiorowy
Tytuł Chimera
Podtytuł Czasopismo poświęcone sztuce i literaturze
Redaktor Zenon Przesmycki
Wydawca Zenon Przesmycki
Data wyd. 1901–1907
Druk Tow. Akc. S. Orgelbranda i Synów
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Artykuł w Wikipedii Artykuł w Wikipedii





  1. ↑ Te Memorabilia największego z artystów, wydobyte z pięciu tysięcy stronic jego rękopisów, z pietyzmem przetłómaczone i ułożone, przedstawiają jego estetykę i bez ujmy stanąć mogą obok czysto technicznego Traktatu o malarstwie.
  2. ↑ Bretońska. — LUZEL F. M., Gwerziou Breis-Izel. I. p. 350.
  3. ↑ listopada.
  4. ↑ Bretońska. — LUZEL, Soniou Breis-Izel. I. p. 223.
  5. ↑ Francuska. — Chansons populaires recueillies en Franche — Comtè par CH. BEAUQUIER, p. 152
  6. ↑ Francuska. — LEROUX DE LINCY, Chants historiques. II.p.VII.
  7. ↑ Francuska. — CHANSON SAINTONGEOISE.
  8. ↑ Gaskońska.— BLADÉ, Poésies poputaires de la Gascogne. III. p. 394.
  9. ↑ Gaskońska. — BLADE, II. p. 190.
  10. ↑ Prowancka. — D. ARBAUD, Chants populaires de la Provence, II. p. 139.
  11. ↑ Prowancka. — D.ARBAUD, I. p. 33.
  12. ↑ Katalońska. — PELAY BRIZ, Cansons de la terra, II. p. 31.
  13. ↑ Katalońska. — MILA Y FONTANALS, Romancerillo catalan, n. 207
  14. ↑ Katalońska. — PELAY BRIZ, I. p. 63.
  15. ↑ Piemoncka. — NIGRA, Canti popolari del Piemonte, nr 17.
  16. ↑ Piemoncka. — NIGRA, Canti popolari del Piemonte, I-A.
  17. ↑ Piemoncka. — NIGRA, nr 51 A.
  18. ↑ Das Jahr der Seele, Gedichte von Stefan George. (Przyp. tłóm.)
  19. ↑ O Badarayanie nie wiadomo nic. Sri Sankara żyd prawdopodobnie w 8 w. po Chr. i założył sławną szkołę w Sringagiri. Jako pielgrzym i asceta wędrował do Kaszmiru. Jego pisma, a niemniej i pouczania na wędrówkach wywołały po czasie zastoju nowe odżycie Wedanty, oraz mnóstwo wątpliwych dziś i apokryficznych pism przypisywanych Sri Sankarze.
  20. ↑ Według tej „listy mistrzów,“ której szczątek tu podajemy, oblicza ktoś czas między Adityą a Dżajnawalkyą (przyjmując średnio lat 20 na generacyę uczniów) — na lat 8oo. Od Dżajnawalkyi do ostatniego na liście Guru upływa czas trzy — jeśli nie cztery razy większy.
  21. ↑ Odnosi się to, oczywiście, do czasów dawniejszych, gdy w całej sile obowiązywał zakaz spisywania ksiąg świętych, gdy Wed, sześć razy większe od Biblii, przechowywane były jedynie w pamięci duchowych skarbników. Jak wielką przywiązywano wówczas wagę do nich, świadczą listy mistrzów, podawane przy końcu większych Upaniszad.
  22. ↑ Nie przeczy Wedanta wręcz istnieniu bogów indyjskich, jak „nie przeczy Platon i Epikur istnieniu greckich bogów.“ Dla Wedanty są bogowie bądź symbolami, bądź personifikacją sił przyrody i władz życiowych (Agni — mowy, Vayu — oddechu), bądź wreszcie tradycyjnym wedyckim sposobem obrazowania. Patrz zresztą poniżej: o egzoterycznej i ezoterycznej Wedancie.
  23. ↑ Patrz str. 286 i 287.
  24. ↑ Podług niemieckiego przekładu Hartmanna. Lipsk 1904.
  25. ↑ Zatrzymujemy się tu na Yodze mającej bezpośredni związek z Upaniszadami. Yoga ujęta w system przez Patandżalego, jej zboczenia późniejsze i zwyrodnienia sekciarskie — nie mogą być tu omawiane.
  26. ↑ Po książkach teozoficznych przytrafia się inne określenie egzoteryzmu: jako wulgaty religijnego systemu, k’woli wierze i dewocji; ezoteryzmu — jako wiedzy religijnej wtajemniczonych, jako wyłącznie poznaniowej części religijnego systemu. — Oba wszakże te pierwiastki występują w nierozdzielnym splocie, a splot ten jest wynikiem tysiącoletniej ewolucji i pojęć samych — Wiedzy Tajemnej.
  27. ↑ W całem potomstwie baśni indyjskiej, od zagadkowego ich odbicia w legendzie celtyckiej, aż po nasze klechdy i legendy, indyjska gęś przechodzi stale w łabędzia. Porównaj: Gaston Paris, Légendes du moyen âge. Tom II.
  28. ↑ Ściślej:
     Od znanego, nieznanego
     Nawskroś inne w każdem słowie,
     Tak uczyli nas mędrcowie,
     Pramistrze tak nam przekazali.
  29. ↑ Lub też: Ponad Vidyę i Avidyę,
     Wiedze głębsze, prawdy czystsze
     i t. d. jak w Kenie, sl.3b.
  30. ↑ Lub też, jak wyżej:
     Od stawania się, zaniku,
     Wiedze głębsze, prawdy czystsze etc. etc.
  31. ↑ Syn Sudry i braminki.
  32. ↑ Syn Sudry i kobiety z kasty Kshatriyów.
  33. ↑ Patrz w posłowiu.
  34. ↑ Patrz komentarz w posłowiu.
  35. ↑ O tym odskoku w tonie i argumentacyi i wogóle o całej wartości odstępu 22 patrz w dopisku.
  36. ↑ U ludu — uczta towarzysząca narodzinom.
  37. ↑ „Czekam, czekam jak cudu, aż który z tych ludzi obudzi się nagle przede mną i zawoła zupełnie moim językiem. Często już prawie zgodziłbym się pójść jak Jezuita i zmagnetyzować jaką kobietę sercem, aby mieć coś podobnego zupełnie do siebie...“ (Do matki, 20/I 1845).
  38. ↑ „Teraz ja budzę się co rano i wraz rozweselony jestem wnętrznie i już na cały dzień taki zostaję, gotów każdego, co się przybliży, oblać jasnością ducha i rozradować go, aż się do harmonii ze mną ułoży... Zdobywcą jestem duchowym...“ — (Do matki, 16/IV 1844).
  39. ↑ „Czyś ty nigdy nie marzyła, droga moja, o spiorunowaniu dwóch modlitw w jedną modlitwę, dwojga miłości w jedną miłość... dwóch sił w jedną siłę? Czy ty myślisz, że tego na wieki wieków nie będzie?“ (Do matki — 15/X 1845).
  40. ↑ „Przez te lat pięć“ — pisze później (25/XII 1848) do W. Stattlera — „pracowałem tak, jak może jeszcze żaden człowiek nie pracował. Skutki tej pracy nie w księgach są, ale w żywych sercach i duchach, w które je wrzuciłem i posiałem.“
     A w samych chwilach tej pracy, oto jak ją opisuje matce (15/X 1845): „...do każdego zbliżam się niby do brata... z chęcią, aby mu serce zapełnić, rozum zamienić w mądrość, wskrzesić go niby... i dać mu pęd ku wielkim celom żywota... a siłę w nim wrodzić, rodząc w nim uczucie nieśmiertelności.“
  41. ↑ „Czemuż ja Pani pisać nie mogę o tych duszach, których tłum znajomy coraz mię wyraźniej otacza, i ziemię zamienia w jakieś niewidzialne królestwo, w którem ja jestem sługą i królem? Gdybyś Pani widziała...
     „Ale co to wszystko Panią obchodzi? Dla czego ja to piszę — dla czego ten list cały napisałem? Ja nie wiem Pani — nie wiem prawdziwie. — Dalibóg nie wiem, bo ja z Panią nie powiązałem żadnej nadziei, bo mi Pani żadnej gwiazdy nowej nie zapalisz...“
  42. ↑ Ile że poeta pisze do niej raczej jako do ducha bratniego, niżeli jako do kobiety. Por. w Liście do Remb., 74 — 75, co Słowacki mówi o Helois.
  43. ↑ Że urodziła się w r. 1825 (Boleslawita), czy raczej 1820-ym (Zdan.-Sow.); że była córką pułkownika Ludwika Kamińskiego; że młodo wyszła za mąż za Edmunda Mielęckiego, obywatela z Wielkopolski; że po krótkiem, nieszczęśliwem pożyciu rozeszła się z nim i jako separatka mieszkała we Wrocławiu (L. Meyet, Listy Słow. II, 303); że następnie poślubiła (?) Feliksa Węgierskiego, emigranta (Zdan.-Sow.), „człowieka niepospolitych zdolności, znanego z obywatelskich działań“ (L. Meyet); że w r. 1848 osiadła z nim w Krakowie, gdzie oboje zajmowali się dziennikarstwem; że po jego śmierci w r. 1849 (Zdan.-Sow.) czy 1851 (Bolesławita, Meyet) przeniosła się do Paryża, zkąd posyłała świetne kroniki literackie do Czasu, Bibl. Warsz., Bluszczu, Gaz. Polskiej i gdzie napisała cały szereg książek przeważnie dla dzieci i młodzieży; że wreszcie zmarła d. 8 listopada r. 1869.
  44. ↑ Słyszymy, że później, po śmierci Słowackiego, kochał się w Węgierskiej W. Kalinka (F. Hoesick, J. Słow. III, 389); pewnem prawie wydaje nam się, że ją miało za przedmiot owo tak gorącemi słowy po latach jeszcze malowane, „beznadziejne“ uczucie Szczęsnego Felińskiego, które — jak sam opowiada (Pamiętniki, I, 189) — skłoniło go, pośrednio, do porzucenia świata i poświęcenia się służbie Bożej; wiemy wreszcie, że C. Norwid miłował ją, całym swym bogatym, subtelnym i wrażliwym duchem, aż do jej zgonu.
  45. ↑ Dziedzictwo snadź po ojcu, Ludwiku Kamińskim, którego, w epoce walki romantyków z klasykami, do najszlachetniejszych i najkulturalniejszych postaci — obok Brodzińskiego i Morawskiego — zaliczyć trzeba. Z zawodu żołnierz, stawiał się, ilekroć ojczyzna go powołała (w latach 1814 i 1831) i chlubnie na polach walk się odznaczał. Nie szukał atoli karyery wojskowej i, po skończonej kampanii czy po odcierpianem wygnaniu, powracał natychmiast do zacisza domowego, do swoich córek, które sam wychowywał, i do swoich poetów, których przekładał z umiłowaniem i mistrzowstwem. Jako poeta, stał zdaleka od swarów literackich; na słynnych ze złośliwości zebraniach u W. Krasińskiego — acz de nomine klasyk — nie bywał: wielkiego wykształcenia i wyrobionego smaku, nie oglądał się na etykiety, szukał przedewszystkiem głębszej wartości poetyckiej, a znalazłszy taką, z zapałem w mowie ojczystej równoważnika dla niej szukał. Przekłady jego (z Pope’a, Tassa, Byrona, Schillera, Danta) do najlepszych w literaturze naszej należą. Mamy wrażenie, że przekład Pukla porwanego nie pozostał bez wpływu na Mickiewicza, i że zwłaszcza niektóre ustępy, zwroty, wyrażenia znalazły żywe odbicie w Panu Tadeuszu.
  46. ↑ Comment on devient fée. Paris. 1893.
  47. ↑ List do Rembowskiego, 7420 — 758.
  48. ↑ Peladan, op. cit., str. 52.
  49. ↑ Wykład nauki, 17911–17: „Pozwól mi teraz, Helionie, że cię nazwę duchem słonecznym, a Helois jako w słowiku niegdyś śpiewająca pod nazwaniem ducha księżycowego w stanie. Do ciebie należyć będzie rewelatorstwo proste, więcej z wiedzy niźli z czucia — ona się będzie więcej czuciem i snem powodować [por. Peladan. 53: „réveuse et tendre“] i smętniejszą drogą poleci.“
  50. ↑ Oh, te pamiątki! Smutkiem, łzami wiszą
     Na rzęsach, i są ciężarem i cieniem,
     I są na twarzy jakąś wielką ciszą,
     I są jakoby jej czoła uśpieniem:
     Gdy usta niby przeczuciami dyszą,
     I oświecają koralem, płomieniem
     Jej twarz, i czasem zbiegają po licach,
     Czyniąc widniejszy smutek — w błyskawicach.
     (Ben. XII, Pism. Pośm. 1866, II, 142).
  51. ↑ „Dziw jest, żeś teraz przyszła na ziemię... i sądzę, że guślarstwo Dziadów i inkantacye Manfreda, śród mgieł i orłów alpejskich burzom krzyczane... i ów wid ducha kaskady — pod kolorami tęczy stojący... znacznie ci drogę powrotu umiotły. Jam także cokolwiek dopomógł...“ (Wykł nauki, 18626–33).
  52. ↑ Musiał kiedyś Słowacki widzieć Węgierską w Pornic w jakiejś białej, luźnej, płóciennej, wycieczkowej szacie, z rozpuszczonymi warkoczami, powojami czy ziołami jakiemiś przystrojoną, bo motyw tego zjawiska, widocznie wzięty z natury, powraca uparcie, nietylko we wszystkich waryantach o „postrzyżyn kapłance“ (Kr. D., P. P. 1866. II, 241 XXXIV i 242/XXXV, 386, 388). ale i w waryancie 1-ym do raps. II (strofa XLII — obraz jakiejś Sybilli), i w Zbor. 463 (gdzie jeszcze można podejrzewać zlanie się wspomnień o Węg. i o maleńkiej pastereczce na druidów kamieniach), i w Wykł. Nauki 189, i nawet poniekąd w wierszu Córka Cerery:
     Przez miedzę, która podobna do szlaków
     Różnych kolorów — między złotym kłosem
     Tyś szła, owieczka, białością i losem
     Podobna owcy śród kłosów i maków.
  53. ↑ Por. późniejszą niewątpliwą reminiscencję jakiegoś spotkania w Pornic (Kr. D., IV. 2. XXIII):
     A piękną była! Przez one grobowce
     Stare wzniesiona nade mną wysoko,
     Kamienie szare i czarne jałowce
     U kolan miała — a błysnące oko...
     — Szczęściem, że jeden pasterz pasąc owce
     Pieśnią spokojną — smutną a głęboką.
     Gdy mnie już chwytał w szpony duch skrzydlaty,
     Przypomniał mi..
  54. ↑ Por.Kr. D. I, 1, XI i XVI:
     Nad nią dźwięk — duchów girlanda słowicza...
     —————————
     Pamiętam ten głos — i straszne zaklęcie.
     Na które odwrzasł mi duch: „to królowa!“
  55. ↑ Zdaje się nie ulegać kwestyi — zwłaszcza w zestawieniu z przytoczonemi powyżej wzmiankami z listu do p. Bobrowej i z Pamiętnika — że owem „morzem świata“ było hucznie zabawiające się w Pornic towarzystwo, którego opis znajdujemy w liście do matki z 12/VIII 1841. Tam to poeta po raz pierwszy spotkał Węgierską.
     Jest wprawdzie w Wykł. nauki (19620–24) pozornie przeczące temu wyrażenie „Tłómacza Słowa“: „Ciebie Helois nie pytam albowiem patrzałem na ciebie od dzieciństwa, i nieraz rozwijanie się w tobie uczuć dziecinnych odkrywało mi prawdy tajemnicze przeszłości...“ Przypisać je wszakże należy takiejż samej licencyi poetyckiej albo takiemuż zlaniu się tu wspomnień o kilku różnych osobach, jak nagłą tuż obok transformacyę Heliona w samego Słowackiego, który przed chwilą był jeszcze „Tłómaczem Słowa“
  56. ↑ „.. .. Jednak podziemna kraina
     Jeszcze się tobie często we snach przypomina...
     —————————  ...... jeszcze blisko pod kolany
     Twemi — ten świat piekielny formy — rozwahany,
     Nieustalony — w ciągłej rodzący się męce
     Mgłami cię oblatuje — sny jakieś zwierzęce
     Nastręcza...
     Niewyd. uryw. z Teog., — u Tretiaka. II, 305).
     Odnosi się to pozornie do drugiego wcielenia Sofosa w „dziecku indyjskiem,“ w łaściwie wszakże wyraża aktualne spostrzeżenia poety.
  57. ↑ Miłośnicy anegdot buduarowych, odnalazłszy ten właśnie zmysłowo-sentymentalny rodzaj uczucia w stosunku Słowackiego z p. Bobrową, jęli insynuować analogiczny odcień we wszystkich jego późniejszych znajomościach lub przyjaźniach kobiecych, czy to z Andaluską w Pornic (Hoesick), czy z panią Reitzenhaimową w Paryżu (tenże, oraz Tretiak. II. 155). czyniąc z poety niepoprawnego don Juana. I Węgierska nie uniknęła domyślnika (Hoesick. III. 389), a jeśli oszczędzono jej insynuacji wyraźnej, to dla tego, że mało co o niej wiedziano.
  58. ↑ Świadczą o tem, w utworach mniej lub więcej z postacią Węgierskiej związanych, zdarzające się, rzadko zresztą, zbyt widocznie subjektywne wybuchy. W Teogonii, przy opowieści, jak Szczęsny z Sofosem „wieczni — na rzece czasu błękitnej — łabędzie“ płyną w parze (406–7) — wyraźnie osobistym żalem i smętną zazdrością dźwięczy rzucony ubocznie okrzyk: „Boże, o jakże szczęśliwi!“ — Bardziej jeszcze osobisty i bardziej namiętny ton żalu za jakiemś możebnem, a teraz już niepowrotnie straconem szczęściem ziemskiem wybrzmiewa, z poza ogólniejszej treści, w Poecie i natchnieniu:
     Lecz ty aż teraz, jak krzyż zapalonjy,
     Przyszłaś, kiedy ja wichrem nieszczęść zbity
     I tak jak sztandar kulami zniszczony,
     I tak jako hełm Hektora bez kity,
     I tak jak harfa, co straciła tony.
     I tak jako trup w grobowcu odkryty,
     Na bezlitosne wystawiony wzroki
     I tak widzący swój zgon, jak proroki,  Walę się w prochu... Gdzie byłaś, siostrzana
     Duszo, kiedym ja cierpiał?...
     ————————
     Gdzie byłaś, gdym tu nareszcie za karę
     I za ostatni los — z potęgą słowa
     Wstał...
     Gdzieindziej, w Królu Duchu (1, 2, XXIV — XXVI), jakże ten nagły wichr żądzy, ogarniający nocą na wezgłowiu Popiela-Rytygiera na myśl o Wandzie (która jest jeszcze jedną poetycką transpozycyą Węgierskiej) nie wyobraźni już tworem trąci, lecz własną, z życia reminiscencyą:
     Na piersiach darłem skórzane odzienie,
     Ale do łoża byłem jak przykuty.
     Wtem ona weszła w te straszne płomienie
     Jak duch tęczami różnemi osnuty;
     Nad nią niby z gwiazd grających pierścienie
     Wiązały jedną pieśń na różne nuty —
     Dzwoniące, cudne! jakieś gwiazdy śliczne!
     Niby powietrzne narzędzia muzyczne.

     Słysząc te głosy, z któremi dziewczyna
     Szła na mnie, z ciała mego wyleciałem.
     A ona w ogniu czerwona i sina
     Obracająca powietrznym chorałem
     Jako skrzydłami powietrznego młyna
     Kręcąc... przywiodła duch — że włosy rwałem.
     Przez wszystkie jęki i tony i zmiany
     Idący za nią w toń — jak zwarjownay...
     Jakiż wreszcie głos serca, głos ciała skarżącego się słychać — mimo skomplikowanych i pozornie innych znaczeń — w owych niejednokrotnych tęsknicy westchnieniach:
     zawsze jedną tę serdeczną ranę
     Przyciśniesz w piersi rękami obiema —
     Tę jedną smętną ranę — że Jej niema!
     (Kr. D., 1, 1, XIII).
     Albo później — po odsunięciu się już od Węgierskiej:
     Jakaś mię smętność — dawną moją jędzą
     Będąca, wzięta nad letejską rzeką —
     Znów ogarnęła, i westchnęło łono
     Za jakąś... dawno — w błękitach zjawioną...
     (Kr. D., IV, 2, X).
  59. ↑ Prof. Tretiak — acz bałamutnie zlewając w jedno, za przykładem prof. Małeckiego, dwie zupełnie różne i przeciw stawiące się sobie postacie: „umiłowaną odtąd i na wieki, u oraz „wid... Piękność... córkę Słowa“ — zauważa słusznie i dziwnie tym razem wrażliwie, iż dwa podsuwane im znaczenia (Ojczyzny i Bogarodzicy) nie wyczerpują bynajmniej ich zmiennej migotliwej treści i że oprócz tych znaczeń głównych można dojrzeć jeszcze wielu innych: des ewig weiblichen, „piękności tej, która napełnia zapałem i w struny wszystkie duchów naszych trąca.“ — To właśnie widział Słowacki w Węgierskiej, tego wydawała mu się uosobieniem czy możliwością — I dlatego, ilekroć tworzył jakie zjawisko kobiece, zawsze ona stawała mu przed oczyma i tą lub ową swą cechą znaczyła w nowym utworze obrazy z Apokalipsy czy zkądinąd czerpane. Ten to czynnik indywidualny, te ślady żywej istoty nadawały widzeniom poety ową zmienność dyamentowych blasków,“ i mąciły nieraz jedne z drugiemi.
  60. ↑ Podczas pobytu w tem mieście w r. 1848, prosi Słowacki (w czerwcu) podwakroć, aby mu listy przysyłano pod adresem: Madame Sophie Mielęcka [nazwisko Węgierskiej z pierwszego męża]. Tauenzienstrasse № 69 (Meyet, Listy Słow., II, 303 i 306). Widywał się więc z nią tam niewątpliwie. Podejrzewamy, czy nie jej („brata Sofosa“) albo też Węgierskiego dotyczy wzmianka we wcześniejszym liście do matki również z Wrocławia (14/V 1848): „Mam tu przy sobie jednego młodego człowieka, który mnie nie odstępuje. W tem i w wielu innych rzeczach Bóg mnie wynagradza stokrotnie za trudy i cierpienia moje duchowe.“ Meyet myli się, przypuszczając, że mowa tu o Felińskim. Ten we Wrocławiu wcale nie był, lecz wprost z Wielkopolski przez Berlin, Strasburg powrócił do Paryża (por. Pamiętniki jego, I. 388 i 420).
     Odpowiedź „bratu Sofosowi,“ nosząca datę 8 września 1848 r., musiała być adresowana już do Krakowa, dokąd Węgierska przenosiła się właśnie i zkąd zapewne napisała ów list „wysoki i przyjazny.“ O tem to zapewne jej odezwaniu się wzmiankuje Słowacki podwakroć w listach do matki. „W tej chwili“ — pisze 29 sierpnia — „odbieram list z Krakowa od jednego z młodych moich, w którym wyczytuję mnóstwo wieści o zaburzeniach w Cesarstwie Ros.“ — A 11 września, t. j., w trzy dni po napisaniu listu do Sofosa, obszerniej i bardziej dla nas znacząco do tej samej wiadomości powraca: „...z Krakowa miałem od jednego z młodych moich braci piękne przypomnienie się... listy od ludzi już podobnych sobie wnętrznościami ducha Bożego są praw dziwie zlewaniem się światłości i spromieniają się w duchu. O, jak dobrze módz odetchnąć odetchnieniami ludzi porozrzucanych po ziemi, którzy w westchnieniu o jedno proszą: aby duch prawdy i miłości wywiódł wszystkich na jedną wysokość... i miłość wzajemną rzeczą podobną a nawet konieczną uczynił.“
  61. ↑ Poemat a raczej jego fragmenta — mówi o Teogonii prof. Tretiak — doszły w kopii, sporządzonej przez Felińskiego, ale opatrzonej własnoręcznemi wskazówkami poety.
  62. ↑ F. Hoesick powiada wprawdzie, że były to żona i córka portyera „Miletusa.“ W innem miejscu wszakże stwierdza znowu obecność byłej „panny Kory“, u która byłaby zatem trzecią.
  63. ↑ Owej aluzyi, która w Teogonii pod świeżem znalazła się wrażeniem, niemasz w równie wyraźnej i specyficznej postaci w odpowiadającem miejscu Wykładu nauki (183 — 184).
  64. ↑ I znowu — jak przy owej wizyi „postrzyżyn ksieni“ — obraz rzeczywisty tak uderzył poetę, że, po tej notacyi bezpośredniej, parokrotnie jeszcze gdzieindziej wraca mu pod pióro. Oto — wzorowana już na Węgierskiej — „bieży panna Aniela ogrodem“ (Ben. XII, P. P. 1869, II, 142):
     — — — — — rannym chłodem
     Mrozi ją nieco wiatr, ale jej nie czuć
     Zimna, bo pełna pamiątek i przeczuć...
     A w Zborowskim (466 — 471) — wyraźniejsze jeszcze pokrewieństwo:
    Helion. ...Lekkie twoje rumieńcowe róże,
     Jakoby wstydem nawpół pochowane
     W białości lica, tajemnemi wschody
     Dziwią....
    Dziewica. — — — — — Ja niezawstydzona,
     Alem od wiatru górnego czerwona...
     Notacya z natury, będąca wyrazem wizyi niedość owładniętej, niedość subjektywnej, wyprzedzać musi transpozycyę twórczą, nigdy zaś nie może po niej następować. Ztąd wniosek o późniejszem od Teogonii powstaniu miejsc przytoczonych.
  65. ↑ Tenże obraz spotykamy pod koniec I części Wykładu nauki (Bieg. 147).
  66. ↑ Czy nie „śpiewającym kolosom“ raczej? Memnonom? Wydawca musiał źle przeczytać.
  67. ↑ Wspomnieliśmy wyżej, że jeszcze w czerwcu i lipcu r. 1848 Słowacki prosit aby mu listy posyłać do Wrocławia pod adresem: Madame Sophie Mielęcka [nie: Węgierska]. Tegoż atoli roku, „w dniu Bożego Narodzenia, 14 pisał do Stattlera: „Nieraz przed panią Zofią Węgierską chwaliłem się z tej miłości, którą mnie serce twoje darować raczyło.“ Trudno przypuszczać, aby ślub jej z Węgierskim nastąpił między lipcem a grudniem 1848 r. Prawdopodobniejszem wydaje się, iż byli oni państwem Węgierskimi dla przyjaciół umiejących szczery związek serca uszanować, że wszakże urzędownie pani Zofia, zwłaszcza w pasportowych krajach niemieckich czy austryackich, nie przestała być Mielęcką. — Zresztą, znacznie później jeszcze, sama ona, która stale, przedtem i potem, podznaczała swoje kroniki w Bibl. Warsz. nazwiskiem Zofii Węgierskiej, nagle w r. 1867 podpisuje się: Zofia z Kamińskich Mielęcka.
  68. ↑ Por. — co do tonu — początek listu do matki z d. 14/111 1845 r.
  69. ↑ Pal się!... nie mogę żadnej dać pomocy.
     (Poeta i natchnienie. P. P. 1866, I, 255).
  70. ↑ Wbrew dociąganym i niekiedy (np. w punkcie 2) zbyt widocznie niesłusznym wywodom p. T. Dąbrowskiego o jej „późniejszości“ (Pam. Lit V, 110).
  71. ↑ ..... nie mieszajcie mi się tu, harfiarze,
     Którym dziś klaska tłum! precz mowo smętna,
     Co myślom własne odejmujesz twarze,
     Dając im ciągłą łzę lub ciągłe tętna...
  72. ↑ Sądzimy, iż nie napisał wówczas nic więcej. Pamfil zamyka wprawdzie „noc walpurgową“ słowami: „Chodź na scenę świata, poniosę cię na ramionach i rogami będę podrzucał,“ co właściwie kazałoby oczekiwać, między I a II fragmentem, całego jakiegoś aktu przynajmniej, a mianowicie — według retrospektywnego streszczenia w Parabazie — opowieści o tem, jak bohaterowi „ufność wyszła na hańbę. dworskie tryumfy skończyły się więzieniem...“ Pierwsze jednak słowa Beniowskiego w drugiej scenie II-go fragmentu:
     Mdleję z czczości i tęsknoty,
     Tak mi bije ciągle w oczy
     Ten schylony miesiąc złoty —
    zbyt blisko wiążą się z jedną z ostatniej wizyj „nocy walpurgowej,“ z wizyą
     — — — — — — — trupa,
     Co w bramę zamkniętą trąca.
     Na nim leży twarz miesiąca
     Jako na żółwiu skorupa —
    aby można przypuścić te sceny w jakiemś znaczniejszem od siebie oddaleniu. Zresztą, cały retrospektywny plan w Parabazie wydaje się naszkicowanym kiedyś później zupełnie nanowo, bez oglądania się na to, co już było napisane, nietylko bowiem „wspomina o scenach, których niema ani w jednym, ani w drugim fragmencie“ (Mał. II, 174) ale — co gorzej — nie daje się dopasować do tego, co w nich mamy.
  73. ↑ Por. Nieznane fragmenty i waryanty Beniowskiego. Gaz. lwowska 1902.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: zbiorowy.