Burza (Lewandowski, 1898)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Kazimierz Lewandowski
Tytuł Burza
Pochodzenie Życie tygodnik
Rok II (wybór)
Wydawca Ludwik Szczepański
Data wydania 1898
Drukarz Drukarnia Narodowa F. K. Pobudkiewicza
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały wybór
Pobierz jako: Pobierz Cały wybór jako ePub Pobierz Cały wybór jako PDF Pobierz Cały wybór jako MOBI
Indeks stron
BURZA.
(Szkic).

Zamknęli bramy cmentarza,
Zamknęli na cmentarzu burzę, —
Burza szaleje po cmentarzu....
Z cmentarza rozchodzi się na świat,
Rozchodzi się po czarnem niebie,
Rozpędza tłum z ulic i pól:
Burza — samotnica, burza — groza....
Uciekli przed nią ludzie,
Pod dachy się skryli blaszane,
I pod słomiane strzechy,
Zaryglowali zawory swych drzwi....

Chodźmy na cmentarz!
Nie ujrzą nas ludzie,
Ludzie — zwierzęta i ludzie — kaleki:
Przed burzą się skryli pod dachy blaszane,
I pod słomiane strzechy,
Zaryglowali zawory swych drzwi —
Chodźmy na cmentarz, przez mur, przez mur!
Chodźmy, gdzie świeżo rozkopany grób,
Gdzie wicher jęczy najgłośniej,
I liście mokre miesza z grudą ziemi —
Chodźmy na cmentarz bez grobowców,
I bez krzyżów,
Na cmentarz biedaków,
Na cmentarz wydziedziczonych i sierot,
Na cmentarz przeklętych i zapomnianych,
Na cmentarz samotnych!....

Chodźmy zostawić tam trochę bólu,
Rozmawiać z świeżo rozkopanym grobem!....
..................

Ktoś klęczy, bosy, w łachmanach,
Warkocze zakryły twarz,
A z piersi opadł potargany rąbek bielizny — :
To kobieta!....
Twarz trzyma w dłoniach,
A po młodem ciele biegają dreszcze,
Grozy i rozpaczy —
Po młodem ciele,
Na którem swe piętna rzeźbił występek —
Gwałtów swych szponami.
Chodźmy do czarnej tej grozy,
Dotknijmy ręką potarganej szaty,
Ona powleka ten ból strzępami nędzy....
Zbliżmy się cicho,
Nie budźmy tych łkań —
Tu płyńcie łzy!....
Zostawmy wyznanie u stóp tej rozpaczy,
Wyznanie tłumione długo,
Wyznanie wybuchające z otchłani ponurych drżeń — :
Wyznanie miłości!....
Połóżmy pocałunek straszny,
Pocałunek miłości straconej,
Na drżących rękach nędzy —
Oddajmy trochę szalonego bólu
Grobom i burzy i nędzy....
Wrócimy potem, przez cmentarny mur,
Do swego domu nielitosnych ścian,
Uspokojeni, —
Bez ran na oczach, które nie patrzyły
W oczy tej nędzy rozpłakanej —
Do domu swego nielitosnych ścian
Wrócimy...

Kazimierz Lewandowski.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Kazimierz Lewandowski.