Przejdź do zawartości

Bronisław Zawadzki (Kurjer Warszawski, 1904)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
>>> Dane tekstu >>>
Autor Anonimowy
Tytuł Bronisław Zawadzki
Podtytuł Sylwetka jubileuszowa
Pochodzenie Kurjer Warszawski, 1904, nr 144
Redaktor Jan Brzeziński
Wydawca Wacław Szymański
Data wyd. 1904
Druk Drukarnia „Kurjera Warszawskiego“
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


BRONISŁAW ZAWADZKI.
(Sylwetka jubileuszowa.)

 W mozolnem, ciernistem i gorączkowem życiu dziennika współczesnego, 25 lat to nietylko zwykły okres jubileuszowy, ale cała epoka pracy i usiłowań, będąca poważną dźwignią w postępie i rozwoju danego pisma, zwłaszcza w ostatniem ćwierćwieczu istnienia naszej prasy, jej kapitalnego rozrostu i wielkiej, zasadniczej przemiany na korzyść spotęgowanego czytelnictwa.
 Ten owocny okres w istnieniu Kuriera warszawskiego, ten czas bujnego rozkwitu w jego więcej niż brylantowych godów sięgającej działalności publicystycznej, przeżył i przepracował z nami, a co większa, przetrwał bez przerwy na stanowisku kierownika działu politycznego, Bronisław Zawadzki, jeden z najdawniejszych dziś pracowników naszego pisma.
 W dniu więc, kiedy obchodzimy jego jubileusz pracy dziennikarskiej, należy się czytelnikom Kurjera przypomnienie głównych bodaj momentów tej pracy, z których każdy jest nowym krokiem postępu wydawniczo-technicznego Kurjera, wiodącym go do tej silnej placówki, jaką w szeregach prasy swojskiej zajmuje.
 Trzy kardynalne warunki zawodu dziennikarskiego: wiedzę, doświadczenie i zmysł orjentacyjny, posiadł Bronisław Zawadzki.
 Urodzony w r. 1849-ym w Galicji, w majątku rodzinnym Iwanówce, z rodziców ś. p. Marcina i Janiny ze Zbrożków Zawadzkich, jubilat dzisiejszy ukończył we Lwowie gimnazjum i uniwersytet, na którym już wcześnie zaprawiał się do szerszej działalności publicznej, był bowiem prezesem czytelni akademickiej i Towarzystwa bratniej pomocy, a na tem młodocianem stanowiska zapoczątkował pierwszy wśród młodzieży uniwersyteckiej obchody doroczne mickiewiczowskie, które się potem tak ogólnie w Galicji przyjęły i upowszechniły.
 Zawdzięczając wychowanie swoje i kierunek cały starszemu od siebie o lat 25 bratu ś. p. Władysławowi Zawadzkiemu, znanemu literatowi i publicyście, zmarłemu w r. 1891-ym, Bronisław Zawadzki zadebiutował na niwie pisarskiej w r. 1871-ym szeregiem feljetonów, drukowanych w Gazecie narodowej, p. t. „Listy Juniusa”, w których dał pełen dosadnej charakterystyki obraz stanu umysłowego, moralnego, duchowego i etycznego młodzieży ówczesnej.
 „Listy” te zdecydowały o jego karjerze życiowej. Idąc za wrodzonym popędem, zaciągnął się do szeregu dziennikarzy jako redaktor i wydawca założonego z Romualdem Starklem we Lwowie Świtu.
 We dwa lata później Gubrynowicz i Schmidt powierzyli mu redakcję Ruchu literackiego, tygodnika narodowo-literackiego, na którego szpaltach młody redaktor potrafił skupić wokoło siebie pierwszorzędne pióra i talenty pisarskie, jak: Asnyka, Kraszewskiego, Lenartowicza, Szujskiego, Stanisława Tarnowskiego, Klaczki, Koźmiana, Dzieduszyckiego i wszystkich najwybitniejszych wówczas pisarzów polskich. Między innemi Ruch literacki pod redakcją Zawadzkiego pierwszy drukował listy Juljusza Słowackiego.
 W r. 1874, zachęcony przez redaktora Gazety polskiej, ś. p. Edwarda Lea, zaczął pisywać do niej ze Lwowa stałe korespondencje, których nowa forma i ożywiona treść tak się podobały w Warszawie, że wkrótce Zawadzki stał się korespondentem: Kłosów, Tygodnika ilustrowanego, Echa Sarneckiego, Wieku, Biblioteki warszawskiej, gdzie zamieszczał stale miesięczne przeglądy lwowskie literacko-artystyczne.
 Jednocześnie prawie Zawadzki napisał monografję o Mikołaju Reju z Nagłowic. Należał również do redakcji Gazety narodowej i, w r. 1877, Dziennika polskiego pod redakcją Liberata Zajączkowskiego; w roku 1875 przetłumaczył „Estetykę“ Lemckego, pierwszą, która doczekała się po polsku od owego czasu trzech wydali i która znalazła się w rękach całego kształcącego się ogółu. A tłómaczenie to nie było wcale rzeczą tak łatwą, jakby się pozornie zdawać mogło, należało bowiem stworzyć całe słownictwo polskie dla wyrażenia poglądów i zasad estetyki nowej, na realistycznych podstawach opartej. To też określenie tej pracy „arcydziełem sztuki tłómaczenia“ przez Henryka Struvego było najżywszą, ale też dobrze zasłużoną pochwałą.
 Przyswoił on też językowi naszemu „Historję literatury“ Scherra, w której cały dział literatury polskiej opracował samodzielnie.
 Ale nie na polu czysto literackiem sądzone było pracować Zawadzkiemu. Po oddaniu redakcji mocno zmodyfikowanego, wbrew jego pojęciom, Ruchu literackiego Agatonowi Gillerowi, związany już stosunkami z prasą warszawską, jubilat zawitał do nas, na razie zaciągnięty do redakcji Wieku. Niedarmo jednak bystry zmysł Wacława Szymanowskiego, odnowiciela Kurjera warszawskiego, stał na straży redakcyjnej, aby nie wymknął mu się żaden nowy wybitniejszy talent, żadna żywotna produkcyjna siła publicystyczna, zjawiająca się na horyzoncie Warszawy.
 Za pośrednictwem więc również lwowianina, Tad. Czapelskiego, swego ruchliwego sekretarza, Szymanowski odrazu pozyskał Zawadzkiego i dla Kurjera, w którym d. 20-go maja 1879 r. jubilat umieścił pierwszy artykuł, a w tydzień później, w zastępstwie Wład. Bogusławskiego, pierwszą swą recenzję teatralną z dramatu Heisego „Sabinki”.
 W Kurjerze zastał Zawadzki nieliczną, ale dobraną redakcję, w której, obok Szymanowskiego i Czapelskiego, pracowali; Bolesław Prus, Marjan Gawalewicz, Władysław Bogusławski, Józef Włoskiewicz, Kazimierz Filipowski i Henryk Nagiel.
 Zrazu jubilat rozpoczął swoją pracę redakcyjną od zastępstwa Bogusławskiego i Gawalewicza w działach: teatralnym i politycznym, przez nich prowadzonych.
 W roku 1880 Zawadzki objął całkowicie samodzielne kierownictwo działu politycznego Kurjera, przekształcając go zasadniczo i gruntownie i upodabniając wielkim dziennikom stołecznym.
 O tej chwili reformy w Kurjerze znajdujemy najtrafniejszą charakterystykę w „Książce jubileuszowej” Kurjera.
 „Myśl utorowania sobie drogi na szeroką prowincję — czytamy tam — była naturalnem następstwem wewnętrznego spotężnienia pisma. W tym celu podniesienie i rozszerzenie działu politycznego w Kurjerze wydało się jednym z postulatów najpilniejszych i najniezawodniej wiodących do celu.
 Nawiązano wówczas bezpośrednio stosunki z głównemi ogniskami życia europejskiego, wyszukano albo zdolnych korespondentów politycznych za granicą, którzy telegrafowali codziennie o ważniejszych wydarzeniach, albo zawarto umowy z ajencjami Havasa, Wolffa i t. d. Codzienny biuletyn telegraficzny Kurjera przedstawiał odtąd istotnie chwilę „ostatnią“ w ruchu politycznym Europy. Szybko zorjentowało się w tym nowym zwrocie rzeczy czytelnictwo warszawskie: kto pragnął dowiedzieć się o istotnych nowinach dnia politycznego, ten musiał odtąd sięgnąć po Kurjer warszawski, który w ten sposób zdobył sobie nietylko nowy tytuł popularności, nowy talizman powodzenia, ale stał się poprostu dla wszystkich, żyjących szerzej i sięgających potrzebami umysłowemi poza węgły własnego domu, niemal niezbędnym.”
 Od owego to czasu czytelnicy Kurjera znajdują codziennie w wydaniu wieczornem dobrze znany kryptonim „Br. Z.”, którym podpisuje jubilat dzisiejszy swój „Przegląd polityczny“. Cechuje go przedewszystkiem wielka wytrawność sądu, wyrobionego tyloletnią praktyką, a co ważniejsza, zawsze trzeźwa i spokojna rozwaga.
 W ciągu działalności swojej na tem polu miał Bronisław Zawadzki, obok ciężkiej pracy, chwile rzetelnego zadowolenia.
 Do nich zaliczyć np. można wrażenie, wywołane listem otwartym do filozofa niemieckiego, Hartmanna, znanego hakatysty, który to głos odbił się szerokiem echem nietylko w prasie naszej, ale i zagranicznej, dalej zbawienny wpływ, wywarty na podniecone umysły młodzieży odpowiedniem do chwili przystosowaniem mowy rektora uniwersytetu wiedeńskiego, Martena.
 Śród tysięcy napisanych z dnia na dzień artykułów, któremi uzupełnia „Przegląd”, dając w nich odbicie chwili bieżącej życia politycznego, Bronisław Zawadzki rzuci też od czasu do czasu na szpalty Kurjera artykuł trwałej wartości, godny oddzielnej broszury, jak np. „Na przełomie dwóch stuleci” w jubileuszowym numerze Kurjera, w którym zamknął lapidarnie a treściwie zarys całego ruchu dziejowego, umysłowowegoumysłowego, literackiego w ciągu 75 lat istnienia naszego pisma.
 Z upodobań i zamiłowania literat i esteta, Bronisław Zawadzki obok polityki uprawiał też z wytrawnością działy krytyki teatralnej i artystycznej, i to nietylko w różnym czasie na szpaltach Kurjera warszawskiego, lecz i w Tygodniku ilustrowanym, Tygodniku powszechnym, Bluszczu, Wędrowcu i Echu muzycznem, którego w r. 1883 sam był chwilowym nawet kierownikiem.
 Pomimo 33-ch lat pracy publicystycznej, z których 25 w naszem piśmie przy jednem biurku, w codziennym trudzie spędzonych, pomimo że szron siwizny przyprószył mu już bujną czuprynę, Bronisław Zawadzki nie ugiął się dotąd pod brzemieniem trudów dziennikarskich.
 We dnie czy w nocy, otwierając setki depesz, napływających do redakcji ze wszystkich krańców świata, gotów jest zawsze na każde zawołanie wykrzesać barwnem, błyskotliwem a doświadczonem piórem artykuł aktualny, traktujący o danej sprawie dyplomatycznej czy fakcie politycznym z tą łatwością i lekkością, na jakie pozwalają tylko: zdolność, wiedza i rutyna.
 A zawsze każdy artykuł jego pióra nacechowany będzie szerszym poglądem i poczuciem dobrze zrozumianego obowiązku publicystycznego, zdrową tendencją, szlachetną inicjatywą i sprawiedliwym sądem.
 Weteran redakcyjny nie unika młodszych od siebie kolegów, chętnie dzieląc się z nimi zdobytem doświadczeniem dziennikarskiem i darząc ich tą serdeczną życzliwością, jaka charakteryzuje wszystkich ludzi zrównoważonych, pobłażliwych i obdarzonych duszą wrażliwą, pozwalającą snuć trwałe nici przyjaźni.
 To też w dniu jego srebrnych godów z Kurjerem warszawskim, w dniu, który jest świętem niepowszedniem i rzeczywistem całego pisma i wszystkich wokoło niego skupionych pracowników i przyjaciół, blizki im sercem i losami jubilat niech w szeregu życzeń, zapisze na pierwszem miejscu to nasze wspólne, a niewątpliwie i przez niego samego gorąco odczuwane: aby doczekał wiekowego jubileuszu pisma, otoczony tem samem serdecznem uznaniem, które towarzyszy mu dzisiaj.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Anonimowy.