Braterstwo ponad wszystko

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Remigiusz Okraska
Tytuł Braterstwo ponad wszystko
Podtytuł Edward Abramowski jako wizjoner spółdzielczości
Pochodzenie Braterstwo, solidarność, współdziałanie
Wydawca Stowarzyszenie „Obywatele Obywatelom”
Data wydania 2012
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Książka na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Posłowie


Braterstwo ponad wszystko
Edward Abramowski
jako wizjoner spółdzielczości

Nie jest łatwym zadaniem zmierzenie się z dorobkiem takiej postaci, jak Edward Abramowski. Nie tylko jeden z najwybitniejszych, ale i najbardziej oryginalnych polskich myślicieli, o niezwykle szerokich zainteresowaniach i polach aktywności, człowiek-legenda inspirujący kilka pokoleń działaczy społecznych i politycznych. A przy tym postać, której poświęcono już tyle tekstów, że — zdawałoby się — niewiele można jeszcze dodać, by nie powtarzać cudzych tez.
Jest jednak pewna połowiczna biała plama w tym obrazie, wbrew wszelkiej logice i faktom, a nawet — pozorom. To rola Abramowskiego w ruchu spółdzielczym. Niby napisano o tym wiele, niby wszyscy autorzy — fascynaci, chłodni badacze i krytycy — wspominają, iż „Abramowski wielkim kooperatystą był”, niby sami spółdzielcy umieszczają go na sztandarach, a jednak jak dotychczas nie doczekaliśmy się niemal żadnego większego opracowania, które byłoby poświęcone autorowi Zmowy powszechnej przeciw rządowi jako postaci związanej przede wszystkim właśnie z wielkim i szlachetnym ruchem, jakim była i jest spółdzielczość. Co więcej, prawie nie sposób znaleźć komentatora czy badacza — poza wzmiankami u najważniejszego z jego biografów, prof. Konstantego Krzeczkowskiego — który postawiłby tezę, że to właśnie kooperatyzm, choć bardzo szeroko rozumiany, stanowił rdzeń społecznych koncepcji Abramowskiego, towarzysząc mu od młodości aż po kres życia.
Zaangażowanie w kooperatyzm traktowane jest przez większość komentatorów jako jeden z ważnych, ale jednak epizodów, czy raczej „okresów działalności” tego myśliciela. Abramowski rzeczywiście — co powtarzają do znudzenia biografowie i badacze — podejmował różne zagadnienia, nierzadko porzucając poprzednie. Jednak właśnie kooperatyzm stanowi constans jego wizji i doktryny, co postaram się wykazać.




Edward Józef Abramowski[1] urodził się 17 sierpnia 1868 r. w Stefaninie, powiat wasylkowski, gubernia kijowska, w stosunkowo zamożnej rodzinie ziemiańskiej. Ojciec jego, również Edward, był z wykształcenia prawnikiem, z zamiłowania chemikiem-amatorem, z przekonań zaś demokratą. Bracia ojca i matki Jadwigi brali udział w powstaniu styczniowym. Matka zmarła na gruźlicę, gdy chłopiec miał 10 lat, a rodzina przeniosła się wkrótce do Warszawy, by Edward i jego siostra Maria mogli odebrać staranną edukację. Tak też się stało, a prywatnymi korepetytorami rodzeństwa zostali m.in. Maria Konopnicka i Konrad Prószyński (Promyk).
Chłopiec zdradzał ponadprzeciętną inteligencję i zadziwiał ogromem zainteresowań. Jako 15-latek debiutował na łamach tygodnika „Zorza”, pisma poświęconego „sprawom oświaty, dobrobytu i rozwoju społecznego ludu”, jak głosił podtytuł[2]. Jego teksty — popularyzatorskie i moralizatorskie artykuły utrzymane w popularnym wówczas duchu „wychowywania” czytelników z warstw plebejskich — cieszyły się uznaniem odbiorców, a Abramowski podobno zyskał niebagatelny wpływ na redaktora „Zorzy”, Józefa Grajnerta.
Znamienne były jego poglądy u progu aktywności społecznej. W roku 1883 pisał w „Zorzy”: „Ot, ja na przykład [...] mam tak jak i każdy obowiązki dla wszystkich pracujących ludzi; mam obowiązek dla rolników, bo z ich pracy jem chleb; mam obowiązki dla rzemieślników, bo z ich pracy mam odzienie, obuwie, dom, sprzęty, narzędzia itd.; mam w końcu obowiązki dla ludzi uczonych, którzy piszą, bo z ich pracy uczę się nowych rzeczy i rozwijam swój umysł. Mam więc wszystko od ludzi: życie, dobrobyt, naukę. To wszystko jestem im dłużny; powinienem wzajemnie być dla nich wszystkich użytecznym, odpłacić się im dobrem; bo jeżeli ja im za to wszystko, co od nich mam, nic nie dam, jeżeli nie spłacę mego długu [...] kim więc będę? Próżniakiem, darmozjadem, niewdzięcznym, więc człowiekiem podłym bez czci żadnej”[3]. Przyznajmy, że nie jest to standardowa refleksja chłopca, który spędził dotychczasowe życie beztrosko i nie kłopocząc się o kwestie materialne. Widzimy tu pierwociny owego „zmysłu braterstwa”, który u Abramowskiego dostrzegało tak wiele osób, a który stał się fundamentem jego wszystkich dalszych rozważań.
Rok później w tejże „Zorzy” opublikował natomiast tekst, który można z kolei uznać za wstęp do późniejszych teorii samopomocy: „Bądźcie sobie braćmi i przyjaciółmi, pomagajcie jeden drugiemu. Kto się chce uczyć, pomóżcie mu użyczeniem książek, kto nie ma kawałka chleba, złóżcie się i kupcie mu, to moja rada [...]”[4] Nie poprzestawał jednak na dobrych radach — Krzeczkowski przytacza taką oto historię: „[...] próbuje te idee sam propagować w kołach najbliższych. Terenem jest maleńka kawiarenka przy ul. Marszałkowskiej, do której znosi kupowane przez siebie książki i, zostawiając je na stole, prosi, aby właścicielka pomagała w tym kolportażu wśród swej klienteli, składającej się przeważnie z robotników [...]”[5].
Wkrótce wszedł również w środowisko Proletariatu i tylko młody wiek sprawił, że działacze nielegalnego ugrupowania lewicowo-rewolucyjnego nie zaakceptowali go jako członka twardego rdzenia grupy. W 1885 r. Abramowski wyjechał natomiast do Krakowa, gdzie uczęszczał do gimnazjum św. Anny, jednak nie przystąpił do państwowej matury. Jako wolny słuchacz podjął naukę na Uniwersytecie Jagiellońskim, na wydziale przyrodniczym. Wraz z kilkoma kolegami tworzył kółka socjalistyczne wśród studentów i młodych rzemieślników, próbował też organizować kanały przerzutowe „bibuły” z zagranicy. Policja wpadła na trop grupy, więc chłopak przeniósł się do Genewy. Tam studiował fizykę, później filozofię, nauki społeczne, historię gospodarczą i społeczną. Był aktywny wśród polskiej młodzieży studiującej w Szwajcarii, utrzymywał też kontakty z krajowymi i emigracyjnymi działaczami socjalistycznymi, pisał pierwsze broszury agitacyjne w ramach „Biblioteki Socjalisty Polskiego”.
Studiów nie ukończył, gdyż na początku 1889 r. wrócił do Warszawy z misją odbudowy struktur socjalistycznych, rozbitych aresztowaniami. Współtworzył tzw. II Proletariat, był obok Marcina Kasprzaka liderem ugrupowania, przewodził frakcji opowiadającej się za akcją masową a przeciwko stosowaniu terroru; na tym tle doszło do rozłamu, Abramowski powołał Zjednoczenie Robotnicze. Na początek lat 90. XIX stulecia przypadają jego broszury, m.in. Ustawa ogólnorobotniczej kasy oporu (zwana nawet potocznie „Ustawą Abramowskiego”), Dzień roboczy, Rewolucja robotnicza, Dobra nowina robotnikom wiejskim (wspólnie z żoną), Sprawa robotnicza, Co nam dają kasy fabryczne?, nieco później także Czego chcą socjaliści. Powstały wówczas także większe analizy — Feudalizm, Społeczeństwa rodowe oraz Nowy zwrot wśród farmerów amerykańskich. W owym okresie uznawano go za jednego z najzdolniejszych autorów tekstów propagandowych wśród polskich socjalistów, ceniono również jego rozprawy naukowe. Bliski był wtedy, podobnie jak cały polski ruch socjalistyczny, tezom marksowskim, jednak już w ówczesnych publikacjach zaznacza się nieortodoksyjne, oryginalne ujęcie problematyki, m.in. znacznie mocniejsze niż w materializmie historycznym akcentowanie człowieczej swobody, czynników moralnych i woli jako siły sprawczej procesów dziejowych. Wkrótce zaś, „Reinterpretując marksizm, przeciwstawił się jego wykładni naturalistycznej [...], zwalczał koncepcję automatycznej konieczności praw dziejowych, uwypuklał znaczenie motywacji etycznych i czynnika subiektywnego w rozwoju społeczeństwa”[6].
W roku 1890 Abramowski poślubił Stanisławę Motzównę, jedną z czołowych ówczesnych postaci kobiecych w polskim ruchu socjalistycznym. Zmarła ona jednak zaledwie dwa lata później, a mąż pogrążył się w głębokiej depresji. Wskutek tych zdarzeń, wyjechał ponownie do Genewy. Jesienią 1892 r. wziął udział, jako delegat Zjednoczenia Robotniczego, w słynnym paryskim zjeździe, na którym powołano Polską Partię Socjalistyczną. Abramowski wywarł znaczny wpływ na doktrynę ugrupowania, przygotowując przed zjazdem szkic programu partii, w którym silnie akcentował konieczność powiązania walki klasowej z hasłem niepodległości Polski. Na zjeździe propagował również sięganie na potrzeby agitacji po argumentację i wątki religijne, jednak w tej kwestii nie przekonał większości delegatów. Na mocy decyzji zjazdu wszedł w skład zarządu Centralizacji Związku Zagranicznego Socjalistów Polskich. Po aresztowaniu i wydaleniu z Francji, przebywał m.in. w Londynie i Zurychu. Wiosną 1893 r. był autorem odezwy Wszystkim robotnikom i górnikom polskim na dzień 1 maja — socjaliści polscy, którą jednak spotkała odmowa kolportażu ze strony krajowych struktur partii, krytykujących ją za nazbyt jakoby silne akcentowanie wątków patriotycznych.
Ten wczesny okres działalności i rozważań teoretycznych Abramowskiego przynosi też pierwsze zainteresowania spółdzielczością i zalążki późniejszych koncepcji „stowarzyszeniowych”. W roku 1891 ukazuje się jego broszura Co nam dają kasy fabryczne?, poświęcona decyzji władz, na mocy której planowano w większych zakładach pracy (od 30 robotników wzwyż) utworzyć kasy zapomogowo-oszczędnościowe, bazujące na obligatoryjnych składkach (potrąceniach z pensji) pracowników i zarządzane przez szefostwo przedsiębiorstwa. Abramowski poddał ostrej krytyce odgórny, paternalistyczny charakter owego rozwiązania, a także kontrolowanie owych kwot i obracanie nimi przez fabrykantów. Przeciwstawił temu oddolne inicjatywy robotnicze: „Jak wszyscy kupcy, przemysłowcy, urzędnicy mają swoje kasy, do których nikt się nie wtrąca, tak i my, robotnicy, chcemy mieć swoje kasy, których ustawy sami sobie ułożymy, i kasy prowadzić sami potrafimy”[7]. W podobnym duchu, choć bardziej ofensywnym, utrzymana jest późniejsza o rok Ustawa ogólnorobotniczej kasy oporu, poświęcona finansowej samopomocy robotników i gromadzeniu funduszy na wypadek strajku. Abramowski podaje istniejące przykłady takich rozwiązań i wskazuje ich rolę w robotniczej walce: „Ich strajki zwyciężają fabrykantów dlatego, że oni wszyscy trzymają się solidarnie, że są zorganizowani w związki, że mają swoje wspólne kasy robotnicze — kasy oporu, z których utrzymują się podczas strajku i tym sposobem mogą długo wytrwać w bezrobociu”[8].
Jednak najbardziej interesujący nas tekst z tego okresu, to quasi-naukowy artykuł pt. Nowy zwrot wśród farmerów amerykańskich, zamieszczony w roku 1892 w legalnym czasopiśmie „Ateneum”. Prof. Krzeczkowski, redaktor Pism Abramowskiego, stwierdza w przypisie do tegoż tekstu: „Charakterystyczne są zawarte w artykule poglądy o spółdzielczości, zdradzające pierwsze zainteresowanie się Abramowskiego powyższym zagadnieniem”[9]. Jest to jednak tekst szczególny nie tylko z uwagi na pierwsze odwołanie autora do spółdzielczości, lecz także z tego powodu, iż opisując zmagania amerykańskich rolników z mechanizmami kapitalizmu, Abramowski pokazuje, jak wskutek owej presji tworzą się postawy zbiorowej samoobrony. Ci „urodzeni kapitaliści” — bowiem farmerów amerykańskich nie sposób porównać z europejskim, a zwłaszcza polskim chłopem tamtego okresu — w konfrontacji z realiami rozwojowymi kapitalizmu, stają się jego przeciwnikami. Nie mogąc w pojedynkę uporać się z trustami i kartelami, z „miejskim” dyktatem cen dla siebie niekorzystnych, rolnicy zmuszeni są do „wstąpienia w kooperacyjne formy gospodarcze”. Tak oto wśród skrajnych indywidualistów powstaje organizacja broniąca interesów branżowych (coś na kształt związku zawodowego), która wkrótce staje się platformą szerzej zakrojonej współpracy — spółdzielczości (wspólne zakupy środków produkcji, wspólna sprzedaż płodów rolnych, wspólne przetwórstwo). To zaś sprawia, że przeobraża się sam etos członków tej grupy społeczno-zawodowej: „[...] metamorfozie uległa dusza klasowa farmera pod działaniem potęgi kartelowej. Ucisk wielkiego kapitału nowożytnego wpoił w nią miłosierdzie, humanizm, rozwinął społeczne uczucia solidarności i wzajemnego działania. Jednocześnie przekształcił także i gospodarkę farmerską; z indywidualistycznej podniósł ją do kooperacyjnej formy. Związki farmerskie stworzyły mnóstwo spółdzielczych młynów, gorzelni, mleczarni, banków pożyczkowych, towarzystw wzajemnego ubezpieczania się itd. Prowadzą one zbiorowe zakupy maszyn, narzędzi rolniczych, produktów spożywczych; obmyślają środki, jak by ułatwić wszelką pracę przez kooperację [...]”[10]. I choć Abramowski uważał w owym okresie, że to dopiero pierwszy krok, że kolejnym musi być — częściowo dokonane przez amerykańskich rolników — utworzenie reprezentacji politycznej, która z kolei wymusi na władzy państwowej daleko idące reformy społeczne, to już wkrótce zmieni on poglądy, a zarysowane tu zalety spółdzielczości, tyleż gospodarcze, co etyczne, staną się sednem jego koncepcji.
Druga połowa lat 90. XIX wieku to okres nasilonego zainteresowania Abramowskiego nową dziedziną — szeroko pojętą psychologią. W Genewie powstają takie prace, jak Teoria jednostek psychicznych, O zasadzie zjawiska społecznego, Pierwiastki indywidualne w socjologii, Dwulicowy charakter postrzeżeń oraz Le Matérialisme historique et le principe du phénomene social, z których część ukazała się w fachowych pismach francuskojęzycznych, zyskując przychylne opinie świata nauki. Ostatnie lata wieku XIX to natomiast moment, gdy dokonał się kluczowy zwrot w poglądach Abramowskiego, nazywany później przez komentatorów okresem „etycznym” lub etapem „socjalizmu bezpaństwowego”. Sformułowane wówczas tezy ideowe koncentrują się wokół dwóch kwestii.
Pierwsza to krytyka instytucji i aparatu państwa, a szczególnie jego roli we wprowadzaniu nowego porządku — socjalizmu. Abramowski negatywnie ocenia zarówno rewolucyjny, jak i reformistyczny nurt ruchu socjalistycznego, gdyż jednakowo upatrują one w państwie i władzy politycznej narzędzi przeobrażeń społeczno-gospodarczych (nawet jeśli w odległej perspektywie widzą możliwość zaniku państwa). Myśliciel twierdził, iż państwo ze swej natury krępuje wolność jednostek oraz swobodne działania społeczeństwa. Państwo socjalistyczne nie będzie zaś bardziej, lecz wręcz mniej wolnościowe niż to kapitalistyczne, gdyż biurokratyczna kontrola nad własnością środków produkcji poszerzy skalę odgórnej ingerencji. Socjalizm państwowy, z ubezwłasnowolnionymi obywatelami, zdanymi na urzędnicze decyzje i widzimisię biurokratów, stanie się de facto państwem policyjnym — taką tezę Abramowski postawił dwie dekady przed powstaniem ZSRR i nie pomylił się ani na jotę. „Błędy i wypaczenia” takiego ustroju nie są wypadkiem przy pracy, nie zależą też od cech osobowościowych przywódcy (jednostki), lecz stanowią immanentną cechę owej doktryny i wynikającego z niej porządku społecznego. Dlatego też jeśli socjalizm, to tylko „bezpaństwowy”, oparty na faktycznej demokracji, partycypacji, oddolnej kontroli i ograniczeniu do minimum funkcji państwa.
Socjalizm oparty na silnej roli władzy politycznej i aparatu biurokratycznego prowadzi na manowce również za sprawą rozbieżności między sferami „bazy” i „nadbudowy”. Druga kluczowa teza rozważań Abramowskiego mówi bowiem o rewolucji moralnej, która musi poprzedzać zmiany innego rodzaju. „Każde przeobrażenie społeczne było poprzedzone pojawieniem się nowej moralności, do której dostosować się musiały formy społeczno-prawodawcze. [...] Pogląd, iż nowy ustrój społeczny może powstać bez poprzedzającej go rewolucji moralnej, nazywa Abramowski absurdem socjologicznym” — pisał Romuald Jezierski[11]. Kapitalizm ze swoim systemem produkcji niejako stymuluje pewne instytucjonalne i organizacyjne zalążki nowego ustroju (np. rozbija dawne homogeniczne wspólnoty i tradycyjne style życia, ucząc ludzi świadomej współpracy ponad podziałami etnicznymi czy kulturowymi), jednak z racji tego, iż ugruntowuje również zjawiska negatywne, jak skrajny, wąsko pojęty indywidualizm (a właściwie — egoizm) i „pazerną” etykę zysku, nie wystarczy przejąć w nim władzy, czy to poprzez rewolucję, czy wskutek wyborów, aby możliwe stało się stworzenie lepszego porządku społecznego. Kapitalizm wytwarza natomiast, niejako mimochodem, warunki sprzyjające zaistnieniu nowej etyki, gdy towarzyszący mu wyzysk skłania robotników do współdziałania w samoobronie, co owocuje zalążkami przeobrażeń moralnych, kreuje solidarność, wzajemną troskę, braterstwo. Jak pisze Urszula Dobrzycka, „W myśl tej teorii kapitalizm nie może utrzymać się, ponieważ rozwinęły się w nim czynniki przeciwstawne, które dokonają jego likwidacji. Potencjał sił moralnych, twórczych, znajdujący się w każdej uciskanej, zniewolonej jednostce, kumuluje się w obronie zagrożonych wartości człowieczeństwa”[12].
Abramowski propaguje zatem tezę, że niezbędnym elementem nowego ładu jest przemiana zachodząca w sumieniach ludzkich. Dopiero gdy na strukturalne procesy kapitalizmu nałoży się rewolucja moralna szerokich rzesz społecznych, samo przejęcie władzy politycznej może zaowocować znaczącą poprawą sytuacji. Teza ta, kluczowa dla jego teorii społecznej, streszcza się w słowach samego Abramowskiego: „[...] to tylko staje się faktem historycznym, rzeczywistością życia społecznego, co przejdzie jako idea przez świadomość mas ludowych [...]”[13]. Jeśli natomiast przemiany w obrębie stosunków władzy politycznej nie poprzedzi „przemiana sumień”, w nowe realia zostaną przeniesione nawyki rodem z kapitalizmu, co sprawi, że poza zmianą nazw i sloganów, wszystko zostanie po staremu. Dawnych kapitalistów w roli wyzyskiwaczy zastąpią „kapitaliści państwowi”, czyli kasta dysponentów środków produkcji, związana wprost ze strukturą władzy. Leszek Kołakowski pisał o koncepcjach Abramowskiego następująco: „[...] walka o wszelkiego rodzaju przywileje nieuchronnie odtworzy się na gruncie upaństwowionej własności, gdyby komunizm opanował społeczeństwo, które moralnie nie zostało odmienione i nadal nosi w sobie wszystkie potrzeby i żądze, w jakich poprzednie ustroje je wychowały; rezultatem komunizmu w tych warunkach, jak pisał Abramowski w 1897 roku, może być tylko nowa formacja klasowa, w której antagonizm między społeczeństwem a uprzywilejowaną warstwą urzędników zajmie miejsce dawnych podziałów klasowych i która, co więcej, nie będzie mogła utrzymać się bez skrajnie despotycznych i policyjnych form rządzenia”[14]. I znów widzimy, że myśliciel ów antycypował kluczowe wady „realnych socjalizmów” zanim jeszcze one powstały.
Te aspekty doktryny Abramowskiego zawarte zostały w pracach Zagadnienia socjalizmu (1899), Etyka a rewolucja (1900) i Socjalizm a państwo (Przyczynek do krytyki współczesnego socjalizmu) (1904). Nas szczególnie interesuje ta ostatnia, bowiem stanowi właściwy wstęp do opowiedzenia się autora po stronie spółdzielczości jako optymalnej ekonomicznie formy gospodarowania oraz po stronie ruchu kooperatywnego jako siły tworzącej pod względem etyki i stosunków społecznych nowy, lepszy świat. Socjalizm a państwo różni się od poprzednich prac z owego okresu tym, że Abramowski mocno akcentuje w niej konkretne formy działań prowadzących do takiego ideału. Otóż stwierdza, iż do wytyczonego celu przybliża rozwój niezależnych, demokratycznych inicjatyw społecznych — stowarzyszeń, związków zawodowych, kas samopomocy i innych form współdziałania. A przede wszystkim — spółdzielni (najważniejsze są zaś kooperatywy spożywcze, o czym jeszcze wspomnimy), które oprócz waloru oddolnej wspólnej pracy mają jeszcze te zalety, że bazują na etosie przeciwnym „wartościom”, które propaguje kapitalizm, a także tworzą materialne zręby ustroju, w którym prywatna własność środków produkcji i eskalacja indywidualnego zysku stracą na znaczeniu. Właśnie głównie ze względów światopoglądowo-etycznych — nie zaś ekonomicznych! — taka forma gospodarowania ma zasadnicze znaczenie. „Koncepcja rewolucji moralnej wiązała się u Abramowskiego ściśle z ideą kooperatyzmu. Kooperatywy miały być ogniskami nowej moralności, przygotowującymi ludzi »o rozwiniętym sumieniu«, zdolnych do usunięcia trapiących społeczeństwo plag kapitalizmu” — stwierdza Ruta Światło[15]. Wychodząc z założenia, iż nastanie „lepszego świata” musi poprzedzić rewolucja moralna, Abramowski nie przywiązywał bowiem szczególnej wagi do przeobrażeń w „bazie”, jeśli nie były one związane ze zmianami w obrębie „nadbudowy”. Trafnie ujął to Zbigniew Krawczyk, pisząc: „Tego rodzaju wystąpienia klasy robotniczej, jak demonstracje, strajki, bojkot instytucji państwowych, organizowanie się w związki, tworzenie kas oporu itd. miały, według niego, wartość tylko o tyle, o ile pociągały za sobą kryzys tradycyjnych, zrodzonych z kapitalistycznych stosunków, postaw moralnych ludu”[16].
Niezależne, demokratyczne inicjatywy społeczne i gospodarcze są zatem kluczowym polem, na którym dokonuje się wspomniana rewolucja moralna. Abramowski bowiem — choć wielokrotnie głosił apoteozę indywidualizmu oraz „duszy swobodnej” i autonomii woli każdego człowieka z osobna — nie tylko jako ideolog inicjatyw i nurtów politycznych, lecz także jako badacz zjawisk psychologicznych, przekonany był, iż zasadnicza część rozwoju osobowego człowieka, zwłaszcza jego pozytywnych cech, dokonuje się poprzez relacje międzyludzkie. Dlatego też przemiana sumień, którą postulował, w zasadniczym stopniu odbywa się nie poprzez np. indywidualną „pracę nad sobą”, samodoskonalenie (motywowane humanistycznie czy religijnie) — choć oczywiście może ono mieć charakter wspierający ową zmianę — lecz przede wszystkim wskutek udziału w pracy zbiorowej, w procesach społecznych. Człowiek przekształca wówczas świat, a zarazem sam ulega przemianie. Jak pisze Małgorzata Augustyniak, „Proces doskonalenia jednostki prowadzi do doskonalenia społeczeństwa [...]. Realizacja tego ideału jest niemożliwa w »samolubnej osobniczości«, gdyż jedną z jego podstaw jest braterstwo ludzi. Abramowski postawił w ten sposób tezę, że moralność ma ścisły związek z życiem społecznym”[17]. Autor Zagadnień socjalizmu przywoływał w tym kontekście słynne stwierdzenie Marksa, iż wyzwolenie klasy pracującej musi być dziełem tejże klasy — z tą różnicą, iż jego zdaniem jeśli nawet nie miała tego dokonać cała klasa, to przynajmniej jej wielka część, nie zaś „awangarda proletariatu”, czyli jakobińska dyktatura mniejszości. Tymczasem kooperatywy jako masowy ruch gwarantują nie tylko demokrację społeczną, czyli braterstwo i równość w działaniu, ale także maksymalizują swobody jednostkowe, tworząc nowy ustrój bez gwałtu na sumieniach ludzkich. W ten sposób fundują „podmiotowość społeczną”.
Co więcej, Abramowski zwracał w Socjalizmie a państwie uwagę na bardzo ciekawą kwestię, której wagę można docenić dopiero po latach, po nieudanych eksperymentach z omnipotentnym państwem. Przyznawał on, że przejęcie przez aparat biurokratyczny zadań dotychczas spełnianych przez inicjatywy oddolne, może co prawda niekiedy sprawić, iż na krótką metę rozmaite problemy socjalne i ekonomiczne zostaną rozwiązane sprawniej. Jednak długofalowo będzie to zjawisko szkodliwe, gdyż oduczy ludzi samoorganizacji, współpracy, polegania na własnych inicjatywach i siłach. „Z zanikiem zaś tych instytucji, ginących nie wskutek represji, lecz naturalną śmiercią wskutek przelania na państwo ich zadań i celów, zmieniać się także musi i psychologia klas pracujących, ich przyrodzona dzielność organizowania się, ich uzdolnienie do stwarzania nowych stosunków społecznych, opartych na zasadach sprawiedliwości i braterstwa dobrowolnego. Uzdolnienia te muszą zanikać jako cecha bezużyteczna życiowo”[18].
Wszystko to sprawiało, że Abramowski traktował rozwój samorządności i współpracy jako fundament urzeczywistnienia swoich wizji ustrojowych. W ślad za publikacjami poszły zatem pomysły organizacyjne. Kuźnią i zarazem rozsadnikiem nowych idei stały się zakładane przez Abramowskiego i jego sympatyków „koła etyczne” i „komuny”. Powstało ich w sumie prawdopodobnie kilkadziesiąt[19]; sam Abramowski współtworzył takie koła m.in. w Genewie i Zakopanem. Wkrótce jednak zaczął akcentować znaczenie bardziej masowych i praktycznych inicjatyw, które mogłyby służyć sprawom samoorganizacji społecznej i rewolucji moralnej.
W roku 1904 włączył się w prace Polskiego Związku Ludowego (wszedł w skład Komitetu Głównego), pierwszej postępowo-radykalnej chłopskiej inicjatywy politycznej w Królestwie Polskim. Publikował w związanych z PZL legalnych pismach „Życie Gromadzkie” i „Wieś Polska”, a przede wszystkim był głównym autorem części deklaracji programowych ugrupowania. Warto poświęcić im nieco uwagi, gdyż ten aspekt aktywności Abramowskiego jest rzadziej omawiany, deklaracje PZL zaś nie są zazwyczaj analizowane jako część jego dorobku[20]. „Projekt programu Polskiego Związku Ludowego” ze stycznia 1906 r., przyjęty przez Zjazd Chłopski 29 czerwca tegoż roku, zawiera wymowne zapisy:

[...] II. Dążenia kulturalne streszczają się w haśle: wytworzyć demokrację stowarzyszeń jako jedynej gwarancji wszechstronnego i wolnego rozwoju kultury narodu.
Stronnictwo ludowe uważając, że kultura narodu nie rozwija się przez reformy narzucone z góry i przeprowadzone biurokratycznie, że rozwój jej jest ściśle zależny od stopnia umiejętności, jaką posiadają masy ludowe w samodzielnym organizowaniu spraw swoich, że wreszcie jej rozwój naturalny i wszechstronny odbywać się może wtedy tylko, gdy są powołane do życia rozmaite wolne siły i dążności społeczne, stawia sobie za zadanie szerzenie stowarzyszeń opartych na zasadach demokratyzmu i kooperacji, które by powołały jak najszersze masy ludowe do pracy twórczej w zakresie swoich interesów zbiorowych. Przede wszystkim więc będzie mieć na widoku organizowanie i szerzenie następujących typów stowarzyszeń:
1) Związki najemników rolnych, mające za zadanie wywalczenie lepszych warunków bytu od pracodawców za pomocą strajków i wprowadzenia w życie zbiorowego kontraktu najmu.
2) Stowarzyszenia pomocy wzajemnej, mające na celu zabezpieczenie w chorobie i starości i dążące do posiadania swoich własnych szpitali i ochron wiejskich.
3) Stowarzyszenia wzajemnego kredytu, typu kas Raiffeisena, udzielające włościanom dogodnych pożyczek na potrzeby gospodarskie na zasadzie wzajemnej poręki.
4) Spółki rolne, organizujące wspólne nabywanie przedmiotów gospodarskich i artykułów spożywczych, wspólną sprzedaż produktów rolnictwa i przemysłu wiejskiego i wspólną produkcję w zakresie mleczarstwa, hodowli, sadownictwa itd., a w dalszym swoim rozwoju dążące do organizowania rozmaitych instytucji oświaty ogólnej i fachowej.
III. Dążenia ekonomiczne streszczają się w haśle: jak najwszechstronniejsze zrzeszenie gospodarstw włościańskich w wielkie kooperatywne gospodarstwa, inaczej mówiąc, wolny kolektywizm federacyjny zasadzający się nie na przymusowym wywłaszczeniu i upaństwowieniu ziemi, lecz na dobrowolnym, stopniowym zrzeszaniu się gospodarstw prywatnych w celach zorganizowania wspólnego kupna, sprzedaży i produkcji.
Przetworzenie całego kraju w taką republikę kooperatywną jest zasadniczym celem stronnictwa ludowego; do urzeczywistnienia tego celu dążyć ono będzie nie przez reformy biurokratyczne, narzucone z góry, lecz przez samodzielne reformowanie się społeczeństwa metodą kooperatyzmu we wszystkich dziedzinach kultury i gospodarstwa społecznego. [...][21].


Choć jego drogi z PZL rozeszły się wskutek ostrożności części działaczy chłopskich wobec maksymalizmu postulatów Abramowskiego (samo ugrupowanie zostało zresztą wkrótce rozbite aresztowaniami), to efektem współpracy ze stronnictwem ludowym były jeszcze dwie ważne deklaracje ideowe myśliciela. Pierwsza to słynna Zmowa powszechna przeciw rządowi (1905), która choć nie stała się oficjalną deklaracją PZL (sygnowano ją jednak „firmą” Ludowego Koła Oświaty, tajnej grupy, z której wyłonił się PZL), to była szeroko kolportowana właśnie przez jego działaczy i sympatyków. Zmowa... była swoistym manifestem „walki o wolność Polski i o wolność każdego człowieka w Polsce”, jak głosił Abramowski już na wstępie tego tekstu[22].
W części krytycznej propagował w niej hasło powszechnego bojkotu instytucji i struktur władzy zaborczej — od niepłacenia podatków, przez odmowę odwoływania się do carskich sądów, po nieposyłanie dzieci do szkół państwowych — aby w ten sposób wywalczyć wolność narodową i swobody obywatelskie. Pozytywny aspekt programu to natomiast wezwanie do oddolnego tworzenia kontrinstytucji, opartych na pomocy wzajemnej, braterstwie i współpracy. Własne polubowne sądy, niezależne placówki oświatowe, formacje samoobrony ludowej dla pilnowania ładu publicznego, kasy oszczędnościowopożyczkowe — wszystko to nie tylko miałoby wedle zamysłu autora doprowadzić do krachu moskiewskiego panowania nad Polską, ale także stworzyć zręby niepodległości, która przybrałaby w sferze społecznoustrojowej postać szeroko rozwiniętej demokracji i samorządności, autentycznego społeczeństwa obywatelskiego, zaś w kwestiach gospodarczych model ów cechowałby się egalitaryzmem, uspołecznieniem (nie upaństwowieniem!) własności środków produkcji oraz partycypacją ogółu obywateli w kształtowaniu procesów ekonomicznych.
Drugim ważnym tekstem Abramowskiego z okresu współpracy z PZL była opublikowana w roku 1906 Nasza polityka. Tym razem wydana pod egidą PZL, w znacznej mierze powtarza tezy Zmowy... o bojkocie instytucji zaborczych jako drodze do odzyskania niepodległości, jednak posiada o wiele bardziej rozbudowaną część poświęconą propozycjom pozytywnym. W rozdziale Jak wzmocnić swoje siły?, Abramowski propaguje „spółki gospodarskie”, czyli spółdzielnie rolnicze o charakterze handlowym, przetwórczym i produkcyjnym. Oprócz tego ważny jest rozwój spółdzielczości spożywców dla ogółu ludności, który wyeliminuje wady handlu prywatnego. Jeszcze inna istotna dziedzina spółdzielczości, którą propaguje Abramowski w Naszej polityce, to kooperatywy pożyczkowo-oszczędnościowe, które umożliwiają pomnażanie kapitałów oraz wykorzenienie lichwy i związanego z nią ubożenia chłopów. Czwartym kluczowym rodzajem samoorganizacji są związki zawodowe robotników rolnych (folwarcznych) i służby dworskiej, które mają za zadanie zadbać o wiejskich pracowników najemnych. Wszystkie te inicjatywy powinny tworzyć federacje na poziomie ogólnokrajowym, natomiast głównymi „oczkami” ustroju społecznego miałyby pozostawać samorządne gminy o możliwie jak najdalej posuniętej autonomii. To stowarzyszenia, czyli wszelkie struktury powołane oddolnie i zarządzane demokratycznie są, jak pisze Abramowski, „prawdziwą wolnością”, na nich należy oprzeć nową, niepodległą Polskę.
Jednak Nasza polityka to nie tylko manifest polityczny, ani tym bardziej broszurka instruktażowa na temat organizowania niezależnych inicjatyw społecznych. W równej mierze stanowi ona deklarację natury etycznej. Warto przytoczyć fragment: „Ale jeszcze czegoś innego nauczy nas ta robota. Nauczy nas braterstwa. W braterstwie jest cała religia Chrystusa, całe piękno i prawda życia. [...] Religia Chrystusa, to religia braterstwa ludzi; to religia, dla której krzywda człowieka jest jedynym i największym grzechem, która nie tylko nie pozwala wyzyskiwać innych, gnębić, mścić się, oszukiwać, ale która nakazuje dzielić się z innymi swoim szczęściem, dostatkami, radością [...]. [...] z nowym życiem, które zaczniemy, odżyje w nas i ta święta religia, to jedyne i największe przykazanie miłości. Stowarzyszenia nasze dadzą nam poznać dobro wspólności, dobro pomocy wzajemnej; w nich żyjąc, zobaczymy, jak zgubnym dla człowieka było samolubstwo i jak wielką dźwignią dobrobytu i szczęścia jest wspólność. Nauczymy się odczuwać interesy drugich jako swoje własne, cudze dobro jako swoje dobro i cudzą krzywdę jako swoją. Poznamy, że nędza nasza i wszystkie troski życia stąd pochodzą, że każdy o sobie tylko myśli, że wspomagając się wzajemnie, każdy z nas odnajduje swój własny dobrobyt, szczęście i siłę, że z bojaźliwych i słabych, stajemy się mocarzami przez wspólność. I wtedy zrozumiemy, czym jest braterstwo; zrozumiemy, że to jedyna prawda życia; zrozumiemy tę radość, tę moc wewnętrzną, tę jasność, którą ona daje człowiekowi. Tak więc, bracia, rzeczpospolita Polska, którą zaczynamy budować, to rzeczpospolita wolności, wspólności i braterstwa!”[23].
Braterstwo zaś — co warto zaakcentować także, choć nie przede wszystkim, aby uzasadnić wybór tytułu niniejszego zbioru pism Abramowskiego — odgrywało w jego doktrynie rolę absolutnie kluczową. Jak pisał Andrzej Mencwel, „Trwałość ideału braterstwa, »miłości bliźniego« i »wzajemnej pomocy« jako wartości najwyższych jest w działalności Abramowskiego niezaprzeczalna — od kas oporu, poprzez koła etyków i komuny duchowe, po kooperacje i związki przyjaźni. [...] Jest to zresztą więcej niż trwałość, jest to ekspansja — z cechy ludzkiej braterstwo staje się właściwością kosmiczną, z zasady moralnej — metafizyczną”[24]. Jezierski zaś dodaje: „Wszystkie programy Abramowskiego, jakkolwiek dotyczą różnych kwestii i pisane były w odległych od siebie okresach, mają wspólną nić przewodnią — jest nią idea braterstwa [...]”[25].
W tekstach powstałych w toku współpracy z PZL, zawarł Abramowski unikalną syntezę programu niepodległościowego oraz wizji państwa-minimum — to drugie oczywiście nie w sensie liberalnym, lecz poprzez zastąpienie biurokratycznego aparatu zorganizowanym społeczeństwem i jego samodzielnymi, oddolnymi inicjatywami, połączonymi w sieć współpracy i solidarności.
Ów okres był wyjątkowo twórczy nawet na tle bardzo aktywnego całego życia Abramowskiego. Oprócz PZL, działały wówczas prężne przedsięwzięcia zainicjowane przez autora Zagadnień socjalizmu. W roku 1905 powstał bowiem Związek Towarzystw Samopomocy Społecznej (Abramowski napisał dla niego szkic programowy pt. Organizacja kultury polskiej), będący swoistym centrum koordynacyjnym legalnych i niejawnych inicjatyw oświatowych, kulturalnych czy gospodarczych. „Pierwsze miejsce wśród nich miały zająć stowarzyszenia spółdzielcze, jako najlepsza szkoła samopomocy i uspołecznienia robotników i włościan. W tym celu Abramowski utworzył w Związku Towarzystw osobną sekcję, która przekształciła się w Towarzystwo Kooperatystów, zajmujące się krzewieniem idei i praktyki kooperacji” — wspominał Stanisław Wojciechowski[26]. Bohater niniejszego tekstu wszedł także w skład 7-osobowej Rady TK. W środowisku tym powstało w 1906 r. pismo „Społem!”, organ ruchu spółdzielczego. Jak pisał Stefan Żeromski, pomysłodawca nazwy periodyku, „Podczas rozgwarów roku 1905 byłem obecny w małym pokoju na Chmielnej ulicy w Warszawie, gdzie czterej panowie mniej wykwintnie ubrani zakładali redakcję czasopisma »Społem!« z zamiarem szerzenia w kraju ruchu kooperacyjnego”[27]. „Czwartym panem” — obok autora tych słów, S. Wojciechowskiego i Rafała Radziwiłłowicza — był właśnie Abramowski, który należał do czołowych publicystów „Społem!”, propagując na jego łamach zasady kooperatyzmu, snując wizje rozwoju takich inicjatyw oraz prezentując doświadczenia zagranicznych spółdzielców. „Inicjatorem [...] pogłębiania poglądów na zadania ruchu spółdzielczego, bez zacieśniania go do spraw materialnych, był Abramowski. Artykuły jego w »Społem«, wydane następnie [jako osobna pozycja] pt. Idee społeczne kooperatyzmu [...] wysoko podniosły poziom moralny i umysłowy ówczesnych kierowników stowarzyszeń” — oceniał Wojciechowski[28].
Poglądy z okresu apogeum zainteresowania Abramowskiego spółdzielczością (druga połowa I dekady XX wieku) nie wymagają omówienia, gdyż wszystkie jego teksty na ów temat publikujemy w niniejszej książce, a zatem każdy Czytelnik ma możność sprawdzić, jak ciekawa, szeroko zakrojona oraz po prostu piękna i szlachetna była to koncepcja. Należy jednak zaakcentować myśl zasadniczą kooperatywnej koncepcji tegoż myśliciela. Streścił ją trafnie Oskar Lange:

Abramowski przypisuje największą wagę kooperatywom spożywczym. Idea jego polega na zaatakowaniu kapitalizmu nie od strony produkcji [...], ale od strony konsumpcji, przez zorganizowanie rynku. Zdaniem jego jest to najczulsza strona kapitalizmu. Przerwa pracy spowodowana strajkiem nie jest dla kapitalistów bardzo groźna, nieraz nawet podczas kryzysu może im być na rękę. Jeżeli jednak „przedsiębiorca widzi się zaatakowanym nie w produkcji, lecz w sprzedaży swoich towarów”, może  to spowodować skutki o wiele poważniejsze. Zaatakowanie kapitalizmu od tej strony jest właśnie zadaniem kooperatyzmu.
Zasadą kooperatywy spożywczej jest „oszczędzanie przez wydatki”. Chodzi o to, że kooperatywa usuwa pośrednictwo sklepikarzy, zakupując towary wprost u hurtowników. [...] Zazwyczaj kooperatywy sprzedają swe towary jednak po tej samej cenie, co prywatny handel detaliczny, osiągając przy tym zysk równy różnicy między ceną detaliczną a ceną hurtową. Znaczy to, że kooperatywa zgarnia zyski, które w razie jej nieistnienia przypadłyby sklepikarzom. [...] Ale na tym kooperatywy nie poprzestają. Dążą one do całkowitego usunięcia skomplikowanego i kosztownego kapitalistycznego aparatu dystrybucyjnego i do zakupywania wprost u wytwórców. W tym celu organizują się w związki zakupów hurtowych. Związki te przyjmują zamówienia od należących do nich kooperatyw i kierują je wprost do wytwórców z pominięciem kupców hurtowych. W ten sposób kooperatywy zagarniają nie tylko zyski kupców detalicznych, ale także zyski wielkiego handlu. Nagromadzają wskutek tego znaczne kapitały, będące wspólną własnością członków. W tym kierunku według Abramowskiego następuje rozwój kooperatyzmu. Zrzeszeni konsumenci stają się potęgą coraz większą, z którą produkcja kapitalistyczna już dzisiaj musi poważnie się liczyć, a z biegiem czasu opanują całkowicie kapitalistyczny rynek zbytu. [...]
Przypuśćmy, że kooperatywy spożywcze zdołają zorganizować w swoich szeregach znaczną większość ludności [...] Pociągnęłoby to za sobą bardzo daleko idące skutki. Cały system dystrybucji kapitalistycznej, tak bardzo kosztowny i nieproduktywny, zostałby usunięty, a miejsce jego zajęłaby dystrybucja planowa, przeprowadzana i kontrolowana przez zorganizowanych konsumentów. [...]
Potęga rynku zorganizowanego idzie jednak dalej, dosięga również produkcji. Producenci nie mają już więcej przed sobą wielkiej, niezorganizowanej masy klientów, ale tylko jednego klienta: związek kooperatyw, do którego wymagań muszą się stosować. [...]
Przedsiębiorstwa kooperatywne są punktem wyjścia dla przyszłej produkcji socjalistycznej. Konkurencja z przedsiębiorstwami kapitalistycznymi jest łatwa, ponieważ mają zapewniony z góry rynek zbytu, dla którego pracują. [...] Produkcja kooperatywna będzie stanowiła dla produkcji kapitalistycznej niezwalczonego konkurenta, ponieważ kooperatywy będą zaopatrywały się w potrzebne towary przede wszystkim w fabrykach własnych, a do producentów kapitalistycznych będą się zwracały tylko wówczas,  jeżeli produkcja kooperatywna nie zdoła pokryć całkowitego zapotrzebowania. Dlatego coraz to większy rozwój produkcji kooperatywnej będzie szedł w parze z kurczeniem się produkcji kapitalistycznej. Bankrutujące wskutek tego procesu przedsiębiorstwa kapitalistyczne będą wykupywane przez kooperatywy i zamieniane na przedsiębiorstwa kooperatywne[29].


Warto przywołać kilka opinii, które unaocznią nam znaczenie autora Socjalizmu a państwa w ówczesnym ruchu spółdzielczym. Najwięcej tego rodzaju uwag pozostawiła znana pisarka Maria Dąbrowska, związana wówczas bardzo mocno ze spółdzielczością jako jej entuzjastka i utalentowana popularyzatorka. Pisała ona: „Poznałam Edwarda Abramowskiego i jemu to, jak wielu innych ludzi, jak cała Polska, zawdzięczam moje prawdziwe, duchowe zetknięcie się z kooperacją. [...] na skutek zainteresowania się jego dziełem w ogóle, przeczytałam także dwie jego sławne prace — Idee społeczne kooperatyzmu i Kooperatywa jako sprawa wyzwolenia ludu pracującego. Olśniły mnie. Czy te rzeczy są tłumaczone? Czy rozeszły się w setkach tysięcy egzemplarzy? Są to przecież jedne z najlepszych na świecie prac, poświęconych propagandzie idei”[30]. Piętnaście lat później uzasadniała taką opinię: „Znam dość dobrze zagraniczną literaturę spółdzielczą. Góruje ona nad naszą nie tylko wielkim zmysłem rzeczywistości, lecz również polotem twórczej myśli oraz elegancją formy. Ale nawet śród tej świetnej literatury, zwłaszcza francuskiej i angielskiej, szczupłe rozmiarami spółdzielcze dziełka Abramowskiego nie tracą nic na blasku i mogą się zaliczać do najpiękniejszych rzeczy, jakie w ogóle o spółdzielczości zostały napisane”[31]. W jeszcze innym miejscu dodawała: „Abramowski nie tylko pokochał spółdzielczość, ale i uzasadnił przez ścisłe naukowe rozumowanie, któremu trudno cośkolwiek przeciwstawić... Spółdzielczość rozwinięta z prostego życiowego doświadczenia ubogich ludzi przeszła w umyśle Abramowskiego przez ogniową próbę nauki i wyszła z niej zwycięsko. [...] nikt nie ujął jej tak głęboko, jak Abramowski”[32].
Z kolei Konstanty Krzeczkowski pisał: „Kooperacja zyskała w nim niepospolitego teoretyka i świetnego propagatora — człowieka, który nie powtarzał znanych prawd, lecz budował własną śmiałą teorię i ideologię kooperatyzmu. [...] Znaczenie największe Abramowskiego dla ruchu spółdzielczego polega na zaszczepieniu mu ideowości. Kooperacja polska ma służyć wcielaniu pewnych idei w życie, a nie wyłącznie korzyściom materialnym, jak w wielu innych krajach. Ma to być ruch nie tylko ekonomiczny [...], służący podnoszeniu skali życia, ale przede wszystkim ruch społeczny, bojowy, widzący szerokie perspektywy przed sobą, zmierzający śmiało do innego ustroju społecznego, chcący stwarzać w każdym dniu i godzinie ten nowy ustrój przez wolną twórczość jednostki, twórczość codzienną, upartą, wytrwałą, drogą współdziałania, drogą wcielania w życie największej ewangelii życia — idei braterstwa”[33].
Wkrótce po tym, jak wraz z rozwojem Towarzystwa Kooperatystów i „Społem!” buchnął wysoko w górę płomień polskiej spółdzielczości, Abramowski rzucił się w wir innej działalności. Wspierał inicjatywy patriotyczne, m. in. był jednym z animatorów słynnego zakopiańskiego zjazdu środowisk niepodległościowych w 1912 r. Wrócił także do intensywnych badań naukowych, tworząc w 1910 r. Instytut Psychologiczny, placówkę podejmującą wiele pionierskich analiz, m. in. dotyczących psychologii religii, jaźni, metapsychiki etc. Po wybuchu I wojny światowej poparł Polską Organizację Wojskową i J. Piłsudskiego. Znów sformułował nieszablonowy program polityczny, gdy nie porzucając wizji uspołecznionego „państwa-minimum” głosił jednocześnie hasła „wielkiej Polski”, mającej objąć swymi granicami nie tylko ziemie, na których większość stanowili w owym momencie Polacy, ale także te ważne dla historii i kultury polskiej, przy zagwarantowaniu wszelkich swobód obywatelskich innym grupom etnicznym. W roku 1915 został powołany na stanowisko kierownika katedry psychologii na Uniwersytecie Warszawskim, co było dowodem wielkiego uznania dla jego dorobku (pamiętajmy bowiem, że Abramowski formalnie nie posiadał ani matury, ani ukończonych studiów!). W owym okresie powstało jego dzieło życia w dziedzinie psychologii — Metafizyka doświadczalna.
Nie porzucił jednak idei kooperatyzmu. Pragnął im natomiast nadać silny wymiar etyczny, gdyż tym, czego obawiał się najbardziej w kontekście omówionego już programu społecznego, było opanowanie spółdzielczości przez ducha „sklepikarskiego”, drobnomieszczańskiego, zasymilowanego z kapitalizmem. Pod koniec pierwszej dekady XX wieku sformułował wizję Związków Przyjaźni, które miały zarazem wspierać ruch kooperatywny, jak również — bazując głównie na relacjach sąsiedzkich — uzupełniać go o sieć samopomocy w niewielkich grupach społecznych, pozbawionych „bezdusznej” atmosfery dużych, formalnych instytucji. Nawiasem mówiąc, nie była to w myśli Abramowskiego koncepcja całkiem nowa — czego zresztą większość badaczy nie dostrzega — gdyż już w roku 1900 z jego inicjatywy przełożono na polski i wydano pracę Kamila Lemonniera Poczciwi sąsiedzi, a w Socjalizmie a państwie znajdują się odwołania do angielskiego samopomocowego ruchu „współsąsiedztw”. Jak wspominał Stanisław Wojciechowski, „W wolnych od zajęć chwilach chodziłem na pogawędki do Abramowskiego. [...] Dzielił się ze mną wynikami swych badań i namawiał do nowych poczynań. Nie zadowalał go rozwój spółdzielni i Związku [mowa o centrali spółdzielczości spożywców, Warszawskim Związku Stowarzyszeń Spożywczych — przyp. R.O.], obawiał się, że ruch zasklepi się w potrzebach materialnych. Życie stowarzyszeniowe — mówił — osiągnie największą siłę, jeżeli wynikać będzie nie ze względów utylitarnych, lecz z potrzeb moralnych. Chciał, żebym zajął się propagandą nowego typu zrzeszeń, uczących przyjaźni”[34]. Ideę propagował na łamach „Społem!”, powstała pewna ilość inicjatyw tego typu. Teksty publikowane w organie spółdzielców złożyły się także na wydaną w roku 1912 najobszerniejszą pracę Abramowskiego o takiej tematyce — Kooperatywa jako sprawa wyzwolenia ludu pracującego.
Idee spółdzielcze propagował do końca życia. Dość wspomnieć opublikowany w „Kurierze Warszawskim” w październiku 1914 r. artykuł Odnowienie życia, w którym w obliczu problemów wywołanych wojną, ale także wyzwań związanych z oczekiwaną niepodległością, wzywał do tworzenia oddolnych struktur samopomocy — wspólnot sąsiedzkich i kooperatyw. Podobne tezy zawiera niepublikowany za życia Abramowskiego kolejny jego program polityczny, z roku 1915 — Związek Rycerzy Polski. Powtarza w nim kluczową myśl swej doktryny: „Dzieło wyzwolenia społecznego Związek prowadzi w kierunku przebudowy ustroju społecznego w tzw. Rzeczpospolitą Kooperatywną, gdzie życie gospodarcze i kulturalne narodu prowadzone jest przez stowarzyszenia ludowe, z minimalnym uczestnictwem władzy państwowej”[35]. I wreszcie pisana niemal na łożu śmierci Metafizyka doświadczalna, której cały rozdział VII, zatytułowany Życiowa etyka przyjaźni, poświęcony jest idée fixe Abramowskiego — rewolucji moralnej, która poprzez kooperatywy i Związki Przyjaźni przyniesie triumf braterstwa. „[...] powstawać będzie ów wymarzony w odwiecznych snach geniuszów ludzkości świat nowy, przystosowany do człowieka wolnego i zdrowego, świat zgodny z ideałem przyjaźni, wspólności i swobody bezwzględnej [...] nadejdzie oczekiwany przez całe tysiąclecia moment [...] urzeczywistnienia się Królestwa Bożego. Do nas należy rozpoczęcie tego momentu; stanie się jego pierwszymi twórcami w dzisiejszym dniu dziejów ludzkości”[36].
Przez niemal całe dorosłe życie zmagał się z gruźlicą, która to choroba przedwcześnie zabrała jego siostrę. Wielokrotne kuracje chwilowo pomagały, jednak postęp choroby był nieubłagany. Do końca swych dni był aktywny społecznie i naukowo, nierzadko za cenę dalszego pogarszania stanu zdrowia. Prowadził wykłady, pisał teksty, zabierał głos w sprawach publicznych. Jak wspominała Nela Samotyhowa, „W czasach wojny, gdy we wszystkich spotęgował się niepomiernie instynkt samozachowawczy, gdy wyjałowieni i zeschnięci duchowo, oszczędnie zamykali się w sobie, by przetrwać — on rozrzucał siebie i gorzał jakimś ogniem natchnionej życzliwości dla świata [...]”[37].
Zmarł 21 czerwca 1918 r. w wieku zaledwie 50 lat. Pośmiertnie w roku 1930 został odznaczony Krzyżem Niepodległości.




Maria Dąbrowska pisała: „[...] nie dzieje się w Polsce naprawdę nic wielkiego, mądrego i dobrego, co by nie było przesiąknięte świadomie albo podświadomie ideami Abramowskiego”[38]. Jest to opinia zapewne nieco — ale właśnie nieco! — przesadzona, lecz nie tylko uczennica i fascynatka Abramowskiego formułowała takie oceny. Badający problem po latach, a więc wolny od podobnych emocji Bohdan Cywiński napisał o Abramowskim, iż „niewątpliwie w odbiorze społecznym stał się nie tylko profesorem, ale i mędrcem”[39]. I rzeczywiście, Abramowski, jak pisał Żeromski w Przedwiośniu, był jednym z tych, którzy „nasycili sobą pokolenie”. Choć nie został liderem popularnej partii, jego książek nie wydawano w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy, nie pełnił też reprezentacyjnej roli nawet w inicjatywach, które wymyślił i współtworzył, to jednak idee Abramowskiego docierały do szerokich rzesz i do liderów rozmaitych inicjatyw społecznych. Nie tylko spółdzielcy widzieli w nim patrona i „ojca-założyciela”. Popularny był także w międzywojniu wśród uczestników ruchów socjalistycznego i ludowego, wśród inteligencji zaangażowanej społecznie, a jego tezy o rewolucji moralnej oraz o kooperatyzmie jako narzędziu przebudowy ustrojowej, wracały wielokrotnie niczym echo w politycznych programach, deklaracjach i debatach.
Z powyższej prezentacji drogi życiowej autora Idei społecznych... można już sporo wywnioskować na temat jego oddziaływania społecznego. Ale dla porządku wspomnijmy raz jeszcze kilka już wymienionych oraz dodajmy kilka innych nazwisk, aby obraz ten był bardziej pełny. Wybitna pisarka Maria Dąbrowska popularyzowała myśl spółdzielczą i etyczną Abramowskiego zarówno w wydawnictwach spółdzielczych, jak i w prasie społeczno-kulturalnej, a także sportretowała go w słynnych Nocach i dniach, przypisując cechy myśliciela powieściowej postaci Tytusa Niechcica. Niewątpliwie pod wpływem rozważań etycznych Abramowskiego znajdował się jego współpracownik Stanisław Wojciechowski (pisał o tym wprost we wspomnieniach), wieloletni działacz spółdzielczości, a także Prezydent RP. Podobny wpływ wywarł na Romualda Mielczarskiego, lidera spółdzielczości spożywców „Społem”, która po I wojnie światowej była jedną z największych inicjatyw gospodarczych w skali kraju. Niebagatelny intelektualny wpływ odcisnął Abramowski również na takie postaci, jak m.in. prof. Helena Radlińska (wybitna naukowiec — teoretyk i praktyk pomocy społecznej), prof. Zofia Daszyńska-Golińska (polityk, społecznica, naukowiec-socjolog o specjalności polityka społeczna), Józef Bek (znany działacz i teoretyk samorządowy, ojciec ministra Józefa Becka), Jan Wolski (lider i teoretyk spółdzielczości pracy), wielokrotnie tu cytowany prof. Konstanty Krzeczkowski (nie tylko biograf i popularyzator myśli Abramowskiego, lecz także jeden z czołowych w międzywojniu naukowców zajmujących się opieką społeczną i ubezpieczeniami powszechnymi, a także twórca silnie inspirowanej wymową Naszej polityki idei „socjalizmu gminnego”), Bronisław Siwik (działacz spółdzielczy i polityczny, jeden ze znanych ideologów Polskiej Partii Socjalistycznej), Władysław Orkan (poeta i pisarz, regionalista), Artur Górski (krytyk literacki, pisarz-mesjanista). Pod wpływem myśli Abramowskiego znajdował się nawet jeden z czołowych ideologów obozu sanacyjnego, Adam Skwarczyński.
No i oczywiście Stefan Żeromski. Przyjaciel Abramowskiego, ale także — o czym dzisiaj mało kto pamięta — autor programów społeczno-politycznych, silnie inspirowanych m.in. jego dorobkiem, jak Początek świata pracy czy Organizacja inteligencji zawodowej. Żeromski złożył autorowi Etyki a rewolucji hołd w swych utworach literackich. Najpierw w Dziejach grzechu wcielił go w postać twórcy kooperatyw w ramach folwarku Bodzanty, będącego — jak zauważa Giełżyński — niemal wiernym odbiciem pomysłów Abramowskiego. Później zaś, już wprost, oddał myślicielowi cześć w Przedwiośniu, w kluczowej rozmowie Cezarego Baryki z Szymonem Gajowcem. Choć Żeromski zdystansował się od antypaństwowego maksymalizmu autora Zmowy powszechnej..., a sama rozmowa obu bohaterów Przedwiośnia jest niejednoznaczna w kwestii sympatii pisarza, to jednak atencja wobec dokonań i idei Abramowskiego jest tu oczywista:

Trzeci — to Edward Abramowski. Filozof i socjolog. Nowator, prekursor we wszystkich dziedzinach. Główną dziedziną jego pracy duchowej była psychologia. Syn swego czasu, socjalista rewolucyjny, obijający się o wszelkie szkopuły nauki Marksa, błąkający się wśród nich ze swoją miarą fenomenalizmu podmiotowego, stwarza wreszcie naukę własną bojkotu państwa za pomocą złączenia ludzi w związki, stowarzyszenia, kooperatywy. Usiłuje wytworzyć świat nowy i nieznany, który w jego pojmowaniu będzie wielkim, powszechnym ruchem etycznym, świat przewidywany, wymyślony. Ta wymarzona za czasów rosyjskich rewolucja społeczna i moralna poprowadziła go konsekwentnie na stanowisko teoretyka kooperatyzmu praktycznego. A jego pomysł zorganizowania ludzi w sposób antypaństwowy przywiódł go w praktyce, za panowania nad Polską caratu, do uznania Polski nieistniejącej jako realizacji jego pomysłu. [...]
Oto — Edward Abramowski. Nauczał i wierzyliśmy mu ślepo, stworzyliśmy dzięki jego nauce wiele rzeczy i dzieł wysoce wartościowych. Zorganizowaliśmy masę ludzi w doskonałe stowarzyszenia. Ludzi ciemnych przetworzyliśmy na światłych obywateli. Ale całość jego nauki było to marzenie na jawie o społeczeństwie, marzenie o zorganizowaniu społeczeństwa, nominalizm, somnium vigilantis. Nienawidził państwa z jego wojskiem i wojną, z sądem i policją, ze wszystkimi funkcjami państwa, i nakazywał ludziom organizować się w związki wolne. Patrzę na jego kochany portret i powtarzam mu codziennie: śpij spokojnie, jasny duchu! Pracujemy dzień i noc, bez wytchnienia, szerzymy i spełniamy twe marzenia, tylko zgoła inaczej, wprost inaczej, w wolnym państwie polskim[40].


Tak właśnie się stało — polscy spółdzielcy, po odzyskaniu niepodległości w kilka miesięcy od śmierci Abramowskiego, szerzyli jego wizje. Ruch kooperatywny objął w dwudziestoleciu międzywojennym setki tysięcy uczestników, którzy wbrew słabościom ledwo co odbudowanego państwa, wbrew wielkiemu kryzysowi ekonomicznemu, wbrew — delikatnie mówiąc — niezamożności szerokich rzesz ludowych, wbrew niesprzyjającym spółdzielczości autorytarnym tendencjom w polityce, krok po kroku budowali lepszy świat, mając za patrona właśnie Abramowskiego, pełniącego rolę swoistej morskiej latarni w dziejowych i ideologicznych zawieruchach. Jego myśl kooperatywna, jego wskazania etyczne, były wciąż żywe, nawet jeśli niedosłownie stosowane.
W niniejszej publikacji po raz pierwszy zebrano w osobnym tomie, poświęconym tylko takiej tematyce, wszystkie znane spółdzielcze teksty Abramowskiego. Spółdzielcze w sensie szerokim, bowiem jak wskazałem, kooperatywy nie był dlań inicjatywą stricte ekonomiczną, lecz stanowiły integralny element ruchu stowarzyszeniowego i etycznego. Dlatego też oprócz prac poświęconych samej spółdzielczości, zamieszczamy tu teksty Abramowskiego dotyczące samoorganizacji społecznej oraz te, w których wskazał — jako jej wizjoner — na wyższą, bardziej szlachetną formę kooperacji, mianowicie Związki Przyjaźni. Niektóre z tych rozważań nie były wznawiane od roku 1938 i są dziś niemal zupełnie zapomniane. Uzupełnieniem tych materiałów jest niepublikowany od międzywojnia tekst Jana Wolskiego, wybitnego teoretyka i działacza spółdzielczości pracy, poświęcony spółdzielczemu przesłaniu Abramowskiego, sformułowanemu u schyłku życia autora Kooperatywy jako sprawy wyzwolenia ludu pracującego.
Oczywiście, po latach można wskazać rozmaite słabości wywodów Abramowskiego, ich przesadny idealizm, niedocenianie możliwości systemu kapitalistycznego w wypaczaniu czy neutralizowaniu ideałów kooperatyzmu; wiele tego rodzaju uwag krytycznych sformułowano już za jego życia lub w międzywojniu, z lewa i prawa, z pozycji „realistycznych” i „propaństwowych”. Jeśli jednak czytamy dziś jego kluczowe teksty etyczne i spółdzielcze, to uderza aktualność tych rozważań nie tylko w kwestii wskazywanych propozycji, lecz także odnośnie do prognozowanych zagrożeń. Na poziomie ogólnym Abramowski bowiem nie pomylił się ani trochę, a wręcz był prorokiem. Przewidział, że upaństwowienie życia społecznego zniszczy ideały, które mają prowadzić ku wielkim celom oraz zabije aktywność społeczną, czego doświadczamy po latach PRL-u i czego ofiarą padła również spółdzielczość. Przewidział też to, co obserwować możemy w krajach Zachodu, gdzie „realnego socjalizmu” nigdy nie było, a gdzie spółdzielczość również daleko odeszła od swego wzorca etycznego, stając się nierzadko — choć nie zawsze! — zaledwie jedną z form gospodarowania, nieco bardziej egalitarną postacią spółek akcyjnych — mianowicie to, że nie ma drogi na skróty i że bez przemiany dusz, sumień, etyki, „nadbudowy”, nie będzie pozytywnych przemian w „bazie”.
Być może dla niektórych nie zabrzmi to zbyt optymistycznie, ale znajdujemy się obecnie — my, sympatycy, członkowie i działacze spółdzielczości — w sytuacji podobnej do tej, jaką zastał Abramowski i jego towarzysze, ci malowniczo opisani przez Żeromskiego „czterej panowie”, w połowie pierwszej dekady XX wieku. Rozpoczynali oni wówczas swoje dzieło niemal od zera, tak jak po z górą stuleciu rozpoczynamy je my. Jesteśmy jednak bogatsi m.in. o wnioski i dorobek autora Idei społecznych kooperatyzmu. Dlatego też, dokonując edycji pism spółdzielczych Edwarda Abramowskiego, możemy powtórzyć za Stefanem Żeromskim:

Śpij spokojnie, jasny duchu!

Remigiusz Okraska
Redaktor naczelny pisma „Nowy Obywatel”
P.S. Serdecznie dziękuję Michałowi Sobczykowi za wiele cennych uwag dotyczących zarówno powyższego tekstu, jak i całej książki, a będących bez wątpienia wyrazem braterstwa w praktyce.

Przypisy

  1. Główne informacje biograficzne podaję za kilkoma pozycjami i do nich odsyłam czytelników zainteresowanych szczegółami, na które w niniejszym tekście nie ma miejsca. Kluczową, nieco „hagiograficzną”, jednak najbardziej do dziś szczegółową i rzetelną prezentację losów Abramowskiego zawiera: Konstanty Krzeczkowski, Dzieje życia i twórczości Edwarda Abramowskiego, Wydawnictwo Spółdzielczego Instytutu Naukowego, Warszawa 1933 (książka ta stanowi rozszerzoną wersję wstępu do pierwszego wydania Pism Abramowskiego z roku 1924). Znacznie bardziej skrótowe, ale za to łatwiej dziś dostępne są informacje biograficzne zawarte w takich pozycjach, jak: Małgorzata Augustyniak, Myśl społeczno-filozoficzna Edwarda Abramowskiego, Wydawnictwo Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, Olsztyn 2006; Urszula Dobrzycka, Abramowski, Wiedza Powszechna, Warszawa 1991; Romuald Jezierski, Poglądy etyczne Edwarda Abramowskiego. Studium struktury, genezy i funkcji systemu etycznego, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1970; Damian Kalbarczyk, Przedmowa, w: E. Abramowski, Rzeczpospolita przyjaciół. Wybór pism społecznych i politycznych, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1986; Zbigniew Krawczyk, Socjologia Edwarda Abramowskiego, Książka i Wiedza, Warszawa 1965; Tadeusz Sierocki, Edward Abramowski, hasło w: Słownik biograficzny działaczy polskiego ruchu robotniczego, tom I A—D, Książka i Wiedza, Warszawa 1985. Wiele ciekawych informacji, choć nierzadko opartych jedynie na przypuszczeniach, zawiera też praca: Wojciech Giełżyński, Edward Abramowski — zwiastun „Solidarności”, Polonia Book Fund, Londyn 1986.
  2. Więcej o profilu pisma, w którym zadebiutował Abramowski zob. Henryk Syska, Od „Kmiotka” do „Zarania”. Z historii prasy ludowej, Wydawnictwo Ludowe, Warszawa 1949, ss. 110—118.
  3. Edward Abramowski, Pogadanki o rzeczach pożytecznych, w: tegoż, Pisma. Pierwsze zbiorowe wydanie dzieł treści filozoficznej i społecznej, tom I, Nakładem Związku Polskich Stowarzyszeń Spożywców, Warszawa 1924, s. 5. W „Zorzy” publikował teksty podpisane jako „A.”.
  4. E. Abramowski, Pogadanki z gospodarstwa społecznego, w: ibidem, s. 26.
  5. K. Krzeczkowski, Dzieje życia..., op. cit., s. 18.
  6. Stanisław Borzym, Edward Abramowski, w: Zarys dziejów filozofii polskiej 1815—1918, praca zbiorowa, red. naukowy Andrzej Walicki, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1986, s. 456.
  7. E. Abramowski, Co nam dają kasy fabryczne?, w: tegoż, Pisma publicystyczne w sprawach robotniczych i chłopskich, „Społem” Związek Spółdzielni Spożywców RP, Warszawa 1938, s. 106.
  8. E. Abramowski, Ustawa ogólnorobotniczej kasy oporu, w: ibidem, s. 195.
  9. Przypis wydawcy do E. Abramowski, Nowy zwrot wśród farmerów amerykańskich, w: tegoż, Pisma. Pierwsze zbiorowe..., op. cit., tom I, s. 27.
  10. Ibidem, ss. 47—48.
  11. R. Jezierski, Poglądy etyczne..., op. cit., s. 238.
  12. U. Dobrzycka, Abramowski, op. cit., s. 138.
  13. E. Abramowski, Zagadnienia socjalizmu, w: tegoż, Pisma. Pierwsze zbiorowe..., op. cit., tom II — Pisma socjologiczne, Nakładem Związku Polskich Stowarzyszeń Spożywców, Warszawa 1924, ss. 110—111.
  14. Leszek Kołakowski, Główne nurty marksizmu. Powstanie — rozwój — rozkład, Aneks Publishers, Londyn 1988, s. 920.
  15. Ruta Światło, Przedmowa, w: Edward Abramowski, Filozofia społeczna. Wybór pism, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1965, s. XXVI.
  16. Z. Krawczyk, Socjologia..., op. cit., s. 98.
  17. M. Augustyniak, Myśl społeczno-filozoficzna..., op. cit., s. 97.
  18. E. Abramowski, Socjalizm a państwo (Przyczynek do krytyki współczesnego socjalizmu), w: tegoż, Pisma. Pierwsze..., op. cit., tom II, s. 314.
  19. Bohdan Urbankowski twierdzi, iż do roku 1904 powstało ponad 70 „kół etyków”, a w obliczu niewielkiej ówczesnej liczebności i dynamiki PPS-u, ich znaczenie było niebagatelne. „Dziś, z perspektywy lat, ruch ten wydaje nam się epizodem. W rzeczywistości była to najbardziej masowa forma, jaką przybrał ruch robotniczy w tamtych latach”; B. Urbankowski, Kierunki poszukiwań. Szkice  o polskich socjalistach, Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1982, s. 180.
  20. Przyczyna takiego stanu rzeczy jest prozaiczna. Choć był głównym autorem kilku tego rodzaju dokumentów, nie zostały one włączone do Pism przygotowanych przez prof. Krzeczkowskiego. Projekt programu Polskiego Związku Ludowego (zarys ogólny) nie wszedł w skład tej edycji, gdyż, jak pisał Stefan Julian Brzeziński, jeden z liderów PZL, „W pismach (wydaniu zbiorowym) Edwarda Abramowskiego nie jest on przedrukowany, zgodnie zresztą z udzieloną w swoim czasie przeze mnie opinią, co jest słuszne, gdyż choć nosi on piętno właściwe Abramowskiemu, to jednak zawiera w sobie także pracę zbiorową”. S. J. Brzeziński, Polski Związek Ludowy. Materiały i dokumenty, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1957, ss. 118—119. Ten sam autor dodaje, iż dokument opracowany przez Abramowskiego opatrzyli uwagami pozostali członkowie Komitetu Głównego PZL (w sumie 8 osób).
  21. Cyt. za S. J. Brzeziński, ibidem, ss. 242—243. Brzeziński dodaje w innym miejscu (s. 175), że „W tych sformułowaniach ekonomicznych stanowisko Abramowskiego znalazło swój najpełniejszy wyraz, właściwy jego ideologii”.
  22. Wokół tej broszury Abramowskiego narosło szereg nieporozumień, wywołanych jej tytułem, które sprawiły, że autor nierzadko uznawany był za przeciwnika wszelkiej władzy politycznej, czyli za zwolennika anarchizmu. Choć większość badaczy jego dorobku podkreśla anarchistyczne inspiracje tej doktryny — wpływy Kropotkina, Tołstoja i „antypaństwowego” syndykalizmu Sorela — to jednak są oni zgodni również co do tego, iż Abramowski był raczej zwolennikiem swoiście pojmowanego „państwa-minimum”, którego rola byłaby niezwykle ograniczona, jednak niecałkowicie wyeliminowana (m.in. polityka zagraniczna, obrona granic, pewne formy dbałości o ład wewnętrzny). Trafnie podsumował ów problem Julian Brun: „Gdyby dzieła Edwarda Abramowskiego udostępnione zostały publiczności europejskiej, uznano by w nim niewątpliwie jednego z epigonów Proudhona i zaliczono do którejś z odmian pokojowego, konstruktywnego anarchizmu. Najsumienniejszy czytelnik-cudzoziemiec nie odgadłby, że antypaństwowość tego polskiego anarchisty jest negacją jedynie państwa obcego, a tęsknotą do własnej, polskiej państwowości”; J. Brun, Stefana Żeromskiego tragedia pomyłek, Książka i Wiedza, Warszawa 1958, s. 34. Na różnice między anarchizmem a doktryną Abramowskiego zwracali uwagę m.in. Krzeczkowski i Oskar Lange, nie tylko wspominając o licznych wątkach mimo wszystko propaństwowych w jego wizji, lecz także o odmiennym rozłożeniu akcentów — o ile sednem anarchizmu jest negacja (krytyka państwa i jego instytucji), o tyle Abramowski kładł nacisk na pozytywne alternatywy, mające zmniejszać zakres odgórnej ingerencji w życie jednostek i społeczeństwa. Bez wątpienia Abramowski różni się od głównego nurtu anarchizmu także ujęciem kwestii patriotyzmu — był to jeden z ważnych elementów jego światopoglądu, natomiast w anarchizmie stanowisko takie jest w najlepszym razie traktowane obojętnie, najczęściej zaś krytykowane z powodu mylnego utożsamienia przywiązania do ojczyzny i kultury narodowej z apoteozą władz politycznych i instytucji państwowych.
  23. E. Abramowski, Nasza polityka, w: tegoż, Pisma publicystyczne..., op. cit., ss. 266—267.
  24. Andrzej Mencwel, Etos lewicy. Esej o narodzinach kulturalizmu polskiego, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1990, s. 147.
  25. R. Jezierski, op. cit., s. 245.
  26. Stanisław Wojciechowski, Moje wspomnienia, tom I, Książnica Atlas, Lwów — Warszawa 1938, s. 178.
  27. Stefan Żeromski, Literatura a życie polskie, w: tegoż, Snobizm i postęp oraz inne utwory publicystyczne, Universitas, Kraków 2003, ss. 232—233.
  28. Stanisław Wojciechowski, Historia spółdzielczości polskiej do 1914 roku, Nakładem Spółdzielczego Instytutu Naukowego, Warszawa 1939, s. 233.
  29. Oskar Lange, Idee społeczne Edwarda Abramowskiego, Wydawnictwo Poznańskiej Biblioteki Anarchistycznej, Poznań 2005, ss. 26—29. Jest to „piracki” reprint fragmentu pracy Langego pt. Socjologia i idee społeczne Edwarda Abramowskiego z roku 1928.
  30. Maria Dąbrowska, Wspomnienie, „Społem!” nr 20/1931, 15 października 1931, Rok XXV.
  31. M. Dąbrowska, O kilku pionierach polskiej spółdzielczości, w: tejże, Pisma rozproszone, tom I, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1964, s. 175. Pierwotnie tekst ukazał się w piśmie „Młody Spółdzielca” nr 5, styczeń 1946.
  32. Cyt. za: Z. Krawczyk, Socjologia..., op. cit., s. 73.
  33. K. Krzeczkowski, op. cit., ss. 48 i 50. Tu niezbędne jest pewne wyjaśnienie. O „profil” ideowy, a także o oryginalność koncepcji kooperatyzmu Abramowskiego, toczyły się spory. Ogólnie biorąc, spółdzielczość owego okresu dzieliła się na dwie frakcje: neutralną i klasową. Ta pierwsza akcentowała ogólnospołeczną współpracę ponad podziałami klasowymi, w celu bądź to tylko reform kapitalizmu, bądź też stworzenia nowego ustroju — republiki kooperatywnej. Ta druga postrzegała spółdzielczość jako ruch o wyraźnym obliczu klasowym, ruch pracowników najemnych, którego celem jest wsparcie procesów i działań mających zaowocować socjalizmem. Pierwsza symbolizowana była przez tzw. szkołę z Nimes (nimską) i jej lidera, ekonomistę prof. Charlesa Gide’a. Abramowski powoływał się na jej dorobek, stąd nierzadko utożsamiano go z tym nurtem (tak czynił m.in. Oskar Lange). Wydaje się jednak, że rację ma Krzeczkowski, który twierdzi, iż dla Abramowskiego spółdzielczość była ruchem jeśli nie wyłącznie, to przede wszystkim klas pracujących, a od szkoły nimskiej odróżnia go również niezwykle silne akcentowanie etycznego wymiaru kooperacji, jej roli w przekształcaniu człowieczych sumień i stosunków międzyludzkich, a także niechętny stosunek wobec instytucji państwa. Wydaje się zatem, że o ile teza o całkowitej oryginalności poglądów spółdzielczych Abramowskiego nie jest trafna (on sam zresztą nigdy nie sugerował, jakoby był w tej kwestii „odkrywcą” czegokolwiek), o tyle wniósł on do myśli kooperatywnej wiele świeżych idei, jednocześnie przekraczając skrajności „neutralizmu” i „klasowości”.
  34. S. Wojciechowski, Moje wspomnienia, tom I, op. cit., ss. 218—219.
  35. E. Abramowski, Związek Rycerzy Polski, w: tegoż, Pisma. Pierwsze..., op. cit., tom I, s. 405.
  36. E. Abramowski, Metafizyka doświadczalna, w: tegoż, Metafizyka doświadczalna i inne pisma, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1980, s. 598.
  37. Nela Samotyhowa, Edward Abramowski i jego poglądy na znaczenie dobra i piękna w przebudowie świata. Odczyt wygłoszony dn. 20 listopada 1928 r. w Kamienicy Ks. Mazowieckich na wieczorze poświęconym pamięci Edwarda Abramowskiego, Wydawnictwo Towarzystwa Kultury Etycznej im. Edwarda Abramowskiego, Warszawa 1931, s. 9.
  38. Cyt. za: Andrzej Kijowski, Maria Dąbrowska, Wiedza Powszechna, Warszawa 1964, s. 58.
  39. Bohdan Cywiński, Rodowody niepokornych, wydanie III rozszerzone, Editions Spotkania, Paryż 1985, s. 68.
  40. Stefan Żeromski, Przedwiośnie, Czytelnik, Warszawa 1985, ss. 254 i 256—257.


Tekst udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0.
Dodatkowe informacje o autorach i źródle znajdują się na stronie dyskusji.