Boska komedja (Dante, 1909)/Przedmowa

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Edward Porębowicz
Tytuł Przedmowa
Pochodzenie Boska komedja
Wydawca Gebethner i Wolff
Data wydania 1909
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
PRZEDMOWA

Poemat nieogarnionej doniosłości, z treścią zawierającą cały świat zmysłów i ducha, losów ludzkich byt ziemski i zaziemski, wiedzy i wierzeń ludzkich obszar wszechstronny; z celem moralnym zakreślonym tak powszechnie i szeroko, że się w nim znajdzie szczytny drogoskaz dla człowieka wszech wieków; z budową obmyślaną i przeprowadzoną tak misternie i skończenie, że stoi jak arcytyp konstrukcji poetyckiej; ze sztuką wyrażania uczuć i uplastyczniania idei oderwanych tak elementarnie nową, silną i porywającą, że od niej liczy się nowożytna epoka stylu literackiego; synteza wieków średnich; synteza poety i jego myśli twórczej; symbol człowieczeństwa w jego historycznym, społecznym i indywidualnym postępie ku doskonałości, — Boska Komedja od chwili ukazania się aż po dzień dzisiejszy nie przestaje zajmować artystów, uczonych, polityków, teologów, moralistów. Dzięki niej, około postaci Dantego ułożyła się literatura tak olbrzymia, że każde dotknięcie się jego osoby lub jego dzieła wypada rozpoczynać przeglądem materjału bibliograficznego i często na nim poprzestać; ten wypadek zdarza się obecnie, gdy tłómacz z pomocą nowego przekładu pragnie czytelnika wprowadzić w kult dantejski i zagrzać jego ochotę do samodzielnych badań na wzór obcych, gdzie od lat wielu istnieją towarzystwa i organa poświęcone wyłącznie Dantemu; pragnie zaś nie tyle dla powiększenia ich liczby, ile dla odsłonięcia nowych źródeł rozkoszy estetycznej; dla wskazania, dokąd warto biec po szczere skarby form wielkiej, głębokiej symboliki, w której poszukiwaniu poezja najnowszej doby zbyt często odwiedza sferę marnej, anemicznej, beztreściwej powszedniości.
Z ogromu literatury dantejskiej wymieniamy zatem dzieła orjentacyjne:
Fr. X. Wegele: Dante Al’s Leben und Werke, Jena 1852/79.
F. Hettinger: Die Göttliche Komoedie, Freiburg 1889.
J. A. Scartazzini: Dante-Handbuch, Lipsk 1892, oraz Enciclopedia dantesca, Lipsk 1899 i Dantologia, ed. N. Scarano, Medjolan 1906.
Fr. X. Kraus: Dante, Berlin 1897.
N. Zingarelli: Dante, Rzym 1905.
E. Porębowicz: Dante, Lwów 1906 (t. II wyd. Nauka i sztuka).
Bibliografię dzieł traktujących o Dantem prowadzili: do 1845 r. hr. de Batines, do 1865 r. Carpellini, do 1880 r. Petzholdt, do 1900 r. Passerini. Organami towarzystw dantejskich są: w Niemczech Dante-Jahrbuch (1867—1876); w Ameryce północnej Annual Report of the Dante-Society (od 1884 r.); we Włoszech Bulletino della Società dantesca italiana (od 1890 r.) oraz Giornale dantesco pod redakcją Passeriniego (od 1894 r.).
Słownik do Komedji podał P. A. Volpi w 1727 r. (nowsze wydanie: Wenecja 1819). Z nowszych wydań tekstu najważniejsze są: K. Wittego, Scartazziniego, Fraticellego, Casiniego, O. Berthier (z komentarzem scholastycznym); krytycznem i ostatecznem ustaleniem tekstu B. K. zajmuje się Towarzystwo dantejskie włoskie pod redakcją Vandelli’ego.




Życiorys. Pierwsze życiorysy Dantego podali: Boccaccio i Lionardo Bruni Aretino; nowsze: Balbo (1839), Fraticelli (1861), Todeschini (1872), Scartazzini (1892). Dante Alighieri urodził się we Florencyi, w maju lub czerwcu 1265 r. Jeden z przodków jego Cacciaguida, wysławiony w Raju (p. XV, w. 130 i nast.) poszedł z cesarzem Konradem na wyprawę krzyżową i tam zginął, zabity od Saracenów. Był on w prostej linii pra-pra-dziadkiem poety, którego matka, donna Bella, pochodziła z rodu niejakiego messer Durante, skąd poszło skrócone nazwisko Dantego. Dom Alighierich miał stać niedaleko Via Riccardiana, w miejscu, gdzie od 1884 r. znajduje się Muzeum dantejskie. Dante musiał otrzymać staranne wychowanie; wcześni biografowie między nauczycielami wymieniają Brunetta Latiniego (por. Piekło, p. XV, w. 55 i nast.), być jednak może, iż Dante znał go jedynie z lektury dzieł encyklopedyjnych Trésor i Tesoretto; z mniejszem prawdopodobieństwem Cecco d’Ascoli bywa wymieniany jako nauczyciel astronomji, a Casella (por. Czyściec, p. II, w. 91) jako nauczyciel muzyki. Był biegły w łacinie, w językach prowanckim i francuskim; wszystkie trzy wówczas we Włoszech były używane jako języki literatury artystycznej: umiał nieco po grecku, mniej zapewne po hebrajsku, za to był wtajemniczony we wszystkie subtelności djalektyki i retoryki: znał medycynę, czego dowodem to, że był wpisany do cechu aptekarskiego, bez którego wpisania droga do urzędów publicznych byłaby dlań zamknięta. Młodzieńcem brał udział w bitwie przeciw Aretynom pod Campaldino 1289 r. (por. Piekło, p. XXII, w. 4); był też obecny wyjściu Pizańczyków pod paktem z Caprony (tamże p. XXI, w. 95). Istnienie Beatryczy i miłość chłopięca poety nie są utrwalone żadnym pewnym dokumentem, należą więc w dziedzinę mniej lub więcej prawdopodobnych legend, które niżej się wyłoży; wiadome jest za to małżeństwo Dantego (1298 r.) z donną Gemmą Donati, należącą do potężnej rodziny Corsa Donatiego, najzawziętszego ze sprawców jego wygnania. Z czworga dzieci Dantego głośniejszy był syn Pietro Alighieri, sędzia w Weronie, któremu przypisuje się najwcześniejszy komentarz B. K.; potomstwo Dantego w linii prostej istnieje we Włoszech po dzień dzisiejszy.
Dante urodził się w chwili, kiedy arystokracja, mianowicie stronnictwo Ghibellinów po bitwie pod Montaperti (1260 r.) trzymały Florencyę w swej władzy. Powołanie Karola andegaweńskiego przez papieża Urbana IV i śmierć króla Manfreda pod Benewentem (1266 r.), oddały ją w ręce papieskich Gwelfów; wtedy to wzmocnieni przystąpieniem stronnictwa ludowego i upadkiem Hohenstaufów Gwelfowie utrwalili na zawsze swoje panowanie, Nowa Konstytucja (ordinamento) ustanowiła dwoisty ustrój: gminę, do której należały szlachta i mieszczaństwo z podestą na czele, oraz lud z kapitanem, co stworzyło odrazu w jednej Rzeczypospolitej dwie władze sobie nieprzyjazne. Lud miał przewagę: do partji ludowej nie mógł otrzymać wstępu, kto należał do szlachty; za to w gminie lud zdobywał sobie stanowisko dominujące. W 1282 r. na miejsce dotychczasowej władzy Czternastu weszli Priorowie cechów (arti) według liczby dzielnic składający kollegium Sześciu z gonfalonierem czyli chorążym na czele; punkt ciężkości władzy przeniósł się do tych cechów handlowych i przemysłowych; demokracja wzmagała się coraz potężniej, aż w 1293 r. nowe Ordinamenti della Giustizia wykluczyły szlachtę od rządów, przypuszczając jedynie tych, którzy wpisali się do cechu. Szlachta udając się do intryg, weszła w układy z papieżem Bonifacym VIII, którego śmiała polityka dążyła do objęcia spadku po cesarzach niemieckich i ogarnienia całych zjednoczonych Włoch. Magnaci, zwłaszcza potężny Corso Donati sprzyjali tym planom, lud jednak pragnął widzieć Rzeczpospolitą wolną od rządów papieskich. W zamieszkach, które wybuchły w 1295 r. padł ofiarą Giano della Bella, twórca ordinamentów, wypędzony z krewnymi i stronnikami.
W tym roku Dante wchodzi na widownię polityczną, wybrany do Rady 100 i wpisany do cechu lekarskiego i aptekarskiego. W 1299 r. jest posłem Rzeczypospolitej do San Gemignano w sprawie wyboru kapitana Gwelfów toskańskich. W 1300 r. zostaje wybrany jednym z sześciu priorów; nie należy godności tej przypisywać zbyt ważnej roli: w demokracji jednostka ginęła; — jakkolwiekbądź jednak dla rozumu i powagi musiał Dante być osobistością wpływową. W tym czasie nastąpiło rozdarcie stronnictwa Gwelfów, spowodowane rywalizacją domów Cerchi i Donati. Starcia ich skłoniły Signorję, iż najzacniejsi członkowie obu rodów zostali z Florencyi wydaleni: Donateschi do Castel della Pieve, Cercheschi do Sarzany; między ostatnimi znajdował się przyjaciel Dantego, równie poeta, Gwido Cavalcanti. Wkrótce obie strony otrzymały wolność powrotu, już jednak Corso Donati knuł w Rzymie intrygi, podając przeciwników w podejrzenie ghibellinizmu. Po odkryciu tych intryg Donateschi zostali po raz drugi wypędzeni, Cercheschi otrzymali we Florencji przewagę. Odtąd Cercheschi zowią się Gwelfami Białymi, Donateschi Czarnymi (Bianchi e Neri); Dante należał do pierwszych.
Papieżowi o tyle te sprawy były na rękę, że Czarni spiskowali na jego korzyść za powołaniem Karola Walezego jako wikarjusza papieskiego i »pośrednika pokoju«. Istotnie Karol przybył w listopadzie 1301 r. do Florencji; chociaż jednak przy wjeździe złożył przysięgę na szanowanie ustaw, rozpoczął odrazu otwarcie sprzyjać Czarnym i wyciskać z mieszkańców haracze. Sam Corso Donati wpadł do miasta rabując; ustanowiono nową Signorję złożoną z Czarnych i poczęto wydawać srogie wyroki banicyjne. W ciągu 1302 r. skazano na wygnanie lub śmierć 600 obywateli; między innymi znajdował się Dante Alighieri. Oskarżenie, zwyczajem ówczesnym obfitujące w fikcyjne zbrodnie zarzucało wypędzonym Białym: oszustwo, nieprawne zyski, wymuszenia pieniężne, przekupstwo, nieprzyjaźń przeciw papieżowi i księciu Karolowi. Byli skazani na zapłacenie 5000 florenów, na wygnanie i na utratę majątku. Dante sam wyszedł z miasta; żona i dzieci zostały na łasce potężnego krewniaka Corsa Donatiego, który poecie do końca był najzawziętszym wrogiem: nawet tego bólu i tej hańby nie oszczędził mu los okrutny.
Dante wygnaniec zaraz w pierwszym roku oddzielił się od swych zdziczałych stronników, którzy kilkakrotnie z bronią w ręku próbowali szczęścia i stworzył »stronnictwo dla siebie«, dumny i w nieszczęściu swem wspaniały. Dzieje pierwszych lat tułactwa streścił w przepowiedni Cacciaguidy (Raj, p. XVII, w. 70—89). Najlepsze dzieło o wędrówkach Dantego dał A. Bassermann: Dantes Spuren in Italien, Lipsk 1897. Najprzód idzie do Werony, do »wielkiego Lombardczyka«, którym jest prawdopodobnie Bartłomiej della Scala; po jego śmierci opuszcza Weronę, cierpi niedostatek; od 1304 do 1306 r. bawi może w Bolonji, 1306 w Padwie, gdzie podobno poznaje się z Giottem; następnie w Lunigianie u margrabiów Malaspinich. Po roku 1308 biografowie przyjmują podróż do Paryża, która nie wyklucza możebności wcześniejszego pobytu w tem mieście, przed r. 1300. Dante znał Francję; widział Arles i Rodan (Piekło, p. IX, w. 112); według niektórych widok przepaści skalnej Li-bans w Prowancji, poddał mu wizję Piekła; świadectwem pobytu w Paryżu jest wzmianka o wykładach Sigierego, profesora filozofji (por. Raj, p. X, w. 133), który uczył w ulicy des Fouarres, blizko dzisiejszego placu Maubert po lewym brzegu Sekwany. Opierając się na wzmiankach topograficznych B. K., biografowie przypuszczają jeszcze podróż do Anglji (Gladstone był gorącym rzecznikiem tej hipotezy), do Niderlandów i t. d., wzmianek podobnych w B. K. jest jednak bardzo wiele i z równą słusznością możnaby z nich snuć wnioski o pobycie Dantego w Czechach, nad Dunajem i Donem, w Afryce i t. d.
W 1309 r. zdarza się fakt, historyczny, który wszechwładnie ogarnia wyobraźnię i rachuby Dantego, polityka patryjoty. Henryk VII obrany po zamordowaniu Albrechta austrjackiego i koronowany na cesarza w Akwisgranie, podejmuje romantyczny plan odnowienia cesarstwa rzymskiego. Wyprawiwszy się do Włoch, w 1311 r. kładzie na głowę lombardzką żelazną koronę. W kilka tygodni po tem zdarzeniu, Dante napisał dwa listy: do Florentczyków i do cesarza; ich autentyczność, dla Bartolego pewna, dla Scartazziniego wątpliwa, Krausowi wydaje się niepodobna do przyjęcia; pierwszy list mówi o konieczności poddania się władzy cesarskiej, drugi jest entuzjastycznym hymnem powitalnym, słanym zwiastunowi pokoju, nowemu Tytanowi — wybawcy. Inaczej przedstawiało się to dobrodziejstwo miastom włoskim; wobec niebezpieczeństwa najazdu Florentczycy ogłosili amnestję dla niektórych mieszkańców; Dante jednak, jako nieprzejednany, był z niej wykluczony. Cesarz bawił długo w północnych Włoszech: oblegał Brescję, gdzie uszczuplił siły wojskowe; w 1312 r. wszedł do Pizy, tegoż roku wkroczył do Rzymu, gdzie po krwawych walkach ze stronnictwem Orsinich i francuskiem, otrzymał koronę cesarską w Lateranie, jednak nie z rąk papieża Klemensa V, który względem Henryka zachował się lękliwie i dwuznacznie, ale z rąk kardynała-biskupa Ostji. Nie mogąc utrzymać się w Rzymie, wrócił do Pizy; w drodze zachorował i umarł: ciało jego pochowane w tumie pizańskim. Z tą śmiercią upadła nadzieja Dantego powrotu do ojczyzny, mrzonka zjednoczonych Włoch i monarchii powszechnej; los naznaczył mu nadal doświadczać, jak gorzkie jest »wstępowanie i zstępowanie po schodach cudzych«.
Śmierć cesarza jest okresem, od którego poczyna się pomysł i wykonanie B. K., napisanej w ciągu lat siedmiu, 1314—1321 r. Świadectwa biograficzne z tych czasów posiadamy nader szczupłe. Na r. 1314 (—1316) wypada przypuszczalny pobyt w Lukce, oraz list Dantego do konklawe kardynałów zgromadzonych w Carpentras po śmierci Klemensa V, zalecający wybór papieża pochodzenia włoskiego. W 1315 r. zostaje ogłoszony powtórny wyrok banicji na Dantego i jego synów, z oznaczeniem ich jako Ghibellinów, czem Dante za pierwszego aktu banicyjnego jeszcze nie był. Tymczasem w 1316 r. wydano trzy nowe akty ułaskawienia dla buntowników, z warunkami jednak tak upokarzającymi, że dumny poeta poddać im się nie chciał. W liście łacińskim, zatytułowanym »Do przyjaciela florenckiego«, który jednak krytyka znów uznała za apokryf, poeta odzywa się wyniośle, że »nie ta jest droga powrotu do ojczyzny; że jeżeli niema innej, to on nigdy do Florencji nie wróci. Wszędzie świecą mu słońce i gwiazdy; lepiej pod gołem niebem myśleć o wzniosłych prawdach, niż bez czci być wróconym ojczyźnie. Nigdy też chleba nie ułaknie«.
Znowu więc chwycił za kij tułaczy; ta druga wędrówka (itinerarium) Dantego, w części legendowa, obejmuje całe Włochy; gdyby zebrać tylko szczegóły geograficzne w B. K., okazałoby się, że niema kraju, miasta, okolicy, których by nie oglądał naocznie. Z tego ostatniego okresu życia posiadamy dokładniejsze szczegóły tylko o pobycie w Rawennie, dokąd przybył na zaproszenie Gwidona Polenty, 1316 lub 1317 r. Stamtąd był wysłany w poselstwie do Wenecji, ale Wenecjanie obawiając się wpływu jego wymowy, nie przyjęli go, nadto wzbronili mu powrotu morzem. W podróży lądowej poeta zapadł na febrę i wnet po powrocie do Rawenny umarł, w wilję Podniesienia krzyża d. 13 września 1321 r. Pochowany został tamże, w kościele Minorytów i uczczony nagrobkiem; do dnia dzisiejszego Rawenna wzbrania się i słusznie, wydać Florencji prochy za życia wzgardzone.
Legenda. Jak widać z powyższego życiorysu, daty pewnemi świadectwami utrwalone są nader szczupłe; za to od chwili śmierci układała się legenda dantejska, otaczająca postać poety nimbem cudowności. Zebrał ją Giov. Papanti w książce p. t. Dante secondo la tradizione e i novellatori. Livorno 1873 r. Pierwsze podania o Dantem wprowadził do literatury Boccaccio; jego jest anegdota o śnie, który mieć miała, będąc w ciąży, matka poety. Znalazła się w cieniu drzewa wawrzynowego i urodziła dziecię nad źródłem. Dziecię rosło prędko, jadło jagody spadające z drzewa i poiło się ze strumienia: wyrosło wnet na pasterza, poczem przemieniło się w pawia. — Inna anegdota opowiada o kobietach w Weronie, które na progu domu szeptały do siebie o przechodzącym, że wraca z piekła, od czego ma włos kędzierzawy i twarz ciemną. Opowiada też Bokacjusz o jego skupieniu ducha, że raz w Sienie, siedząc przed drzwiami księgarza, tak był zatopiony w księdze, iż nie widział turnieju, który przed nim się rozgrywał. Tenże autor przynosi podanie, że poeta przesyłał B. K. częściowo księciu Can Grande i że po jego śmierci cudem tylko odkryto ostatnie 13 pieśni: mianowicie syn poety Jakób miał sen, w którym ojciec objawił mu, gdzie był ukryty rękopis. Jak wiadomo, Dante za życia nie ogłosił swego arcydzieła, łatwo więc pojąć, iż legenda ta urodziła się w nastroju obawy, że B. K. wskutek nagłej śmierci poety mogła pozostać niedokończona.
Wiele anegdot podają: Petrarka, Benwenuto z Imoli, Sacchetti, Poggio: jedną z najsławniejszych jest owa o widzeniu, jakie poeta miał mieć po bitwie pod Campaldino, gdzie jeden z martwych przyjaciół powstawszy, opowiedział mu pobyt na tamtym świecie; podanie to jest już echem wrażenia, wywartego zagrobowym poematem.
Obraz duchowy poety oparty na cytatach z jego dzieł jest przedmiotem wielu rozpraw, jak: J. Klaczko, Wieczory florenckie, przekł. prof. Stan. Tarnowskiego, Kraków 1884. G. Carducci, Opera di Dante, Bologna 1887. Fr. de Sanctis: Carattere di Dante, w Saggi critici, ed. 8, Neapol 1893. C. Cipolla: Di alcuni luoghi autobiografici della D. C. Torino 1893.
Młode lata poety, nieobjaśnione świadectwami dadzą się odtworzyć jedynie z wyznań poczynionych w Vita nuova, gdzie nadto nie wiemy, czy mamy do czynienia z prawdą, czy też z fikcją poetycką. Jest to młodość z uciechami i obłąkaniami, podzielona między miłość, przyjaźń, naukę i poezję. Przyjaciółmi są Cino da Pistoja, prawnik, równie wygnaniec; mało znany Casella (Czyściec, p. II, w. 91), Gwido Cavalcanti ( Piekło, p. X, w. 63), Forese de’ Donati (Czyściec, p. XXIII, w. 48, 76).
Miłość idealną, przekształconą w symbol, jak obaczymy niżej, poeta uwielbił w Beatryczy; — poza nią sprawa erotyzmu należy do najtrudniejszych i najsporniejszych kwestji dantejskich. Sam on przyznaje się do draźliwości serca po wielekroć w kanconach i sonetach, lub kiedy powiada (Czyściec, p. XXIV, w. 52), że »jak miłość mu tchnie, tak pisze«; patetyczny epizod Franczeski z Rimini w Piekle świadczy równie, iż człowiek, który go tworzył, przeszedł przez najognistsze serdeczne burze. Krytycy spierają się głównie o zmysłowość Dantego. Starsi biografowie, począwszy od Piotra Alighierego i Bokacjusza twierdzą, iż poeta był skłonny do rozwiozłości (luxuria); z tego powodu Beatrycze w Czyścu (p. XXXI, w. 49) czyni mu wyrzuty; dla oczyszczenia się poeta musi odcierpieć rzeczywistą pokutę płomieni (p. XXVII, w. 46). Scartazzini uznaje tylko dwie miłości: pierwszą jest Beatrycze, drugą Donna pietosa, pocieszająca go po śmierci Beatryczy; wzmianka o niej znajduje się w Vita nuova (c. 36—39): Scartazzini równa ją z żoną Dantego, Gemmą Donati, zaś o płochych miłostkach nic wiedzieć nie chce. K. Witte wierzy w rzeczywiste upadki po śmierci Beatryczy i znajduje ich dowód w Vita nuova (c. 36, 39, 42) i Convivio (II. 2, II. 8). Gaspary utrzymuje, iż Gentucca, o której mowa w Czyścu (p. XXIV, w. 37), Lukezanka, była miłością platoniczną; Bartoli i Klaczko sądzą po ludzku, iż Dante był skłonny do miłości światowych; do tegoż wniosku dochodzi Kraus, uszczuplając jedynie liczbę miłości młodzieńczych Dantego, do których miały należeć jeszcze rzekomo: pani kamienna (donna pietrosa) z Kancon, Piccarda, siostra Forese’a Donatiego i t. d. Jakkolwiek jednak ciężkie były błędy młodości, wynagrodziła je ekspiacja, godna natury wielkiej i szlachetnej; Boska Komedya w najgłębszej swej treści, to dzieje nawrócenia i uświątobliwienia duszy obłąkanej w grzechu. Aktem widomym pokuty miało być wstąpienie pod koniec życia do zakonu Franciszkanów, lub przynajmniej do tego bractwa świeckiego, które nosiło nazwę Tercjarzy, a które mimo braku dokładnych świadectw, nie jest nieprawdopodobne, zważywszy nadzwyczajne rozszerzenie Zakonu w XIV w. Nowsze badania wykazały u Dantego olbrzymi wpływ idei i literatury franciszkańskiej; zwłaszcza Thode, Gaspary, Kraus, zwracają na nie uwagę ze szczególnym naciskiem. Za to przesadne i szalone są wnioski o chorobliwości umysłu poety-wizjonera; częste omdlenia w B. K. (Piekło, p. III, w. 136; p. V, w. 142; Czyściec, p. XXX, w. 84) de Leonardis i Lombroso uważali za przypadłości histeryczne lub epileptyczne... Badając z życia i pism ten genialny umysł, można zgodzić się, iż był on połączeniem temperamentu cholerycznego i nerwowego: olbrzymia pamięć, wyobraźnia, zdolność kojarzenia pojęć, energja i siła woli w połączeniu z najczulszą wraźliwością. Jego geniusz artystyczny polega w łatwości pojmowania i odtwarzania zarówno zjawisk natury, jak stanów duszy człowieka; w uplastycznianiu i ubarwianiu wizji tak, że wyglądają na hallucynacje.
Malując stany duszy tysiąca figur, z których każda występuje w B. K. w innej pozie, z dominującym i znamiennym rysem lub wzruszeniem psychicznem, poeta pozwala niejednokrotnie przeświecać przez nie własnemu charakterowi; w ten sposób, według Döllingera (Akad. Vortr. I, 78 i nast.) B. K.. może być uważana za wyznanie. C. Cipolla wskazał w niej miejsca autobiograficzne. I tak: ustęp Raju: p. XVIII, w. 58—60 jest echem porywów i walk o zdobycie dobra moralnego w wewnętrznem udoskonaleniu; wiersze Czyśca, p. III. w. 8—9 wyrażają boleść z chwilowych upadków. W Piekle, p. VIII, w. 43—45 maluje się godność i oburzenie duszy szlachetnej wobec występku: majestat wzgardy wspaniale jest oddany w spotkaniu z Sordellem (Czyściec, p. VI, w. 61—66), w przedstawieniu Farinaty (Piekło, p. X, w. 31), w sławnych słowach »guarda e passa« (Piekło, p. X, w. 51). Boleść z rozdarcia i upadku Włoch wyrywa mu się jękiem w okrzyku »Ahi serva Italia, di dolore ostello!« ( Czyściec, p. VI, w. 76); pragnienie wolności brzmi ze słów Czyśca, p. I, w. 71. Trud i walka o to najwyższe dobro zmusiły go opuścić ojczyznę, dom i rodzinę (Raj, p. XVII, w. 55. i nast.); żal pożegnania odzywa się tęsknem wspomnieniem w Czyścu, p. VIII, w. 1. Po wielekroć w skargach jego drga wymówka z powodu starganego szczęścia rodzinnego (Czyściec, p. V, w. 89; p. VIII, w. 73—78; Raj, p. XV, w. 118—120). Gorycz wygnania boli go w przepowiedni Farinaty (Piekło, p. X, w. 81); w przepowiedni Cacciaguidy (Raj, p. XVII, w. 58). Ale zato jest świadom swej wielkości i pewny niechybnej sławy (Piekło, p. XV, w. 70; Czyściec, p. XI, w. 96): bo wynagradza mu nędze doczesne.
Portrety Dantego. Najstarsze świadectwo o postaci poety podaje Bokacjusz, który rzekomo miał go widzieć będąc dzieckiem. Według niego Dante miał posiadać: średni wzrost, chód poważny i spokojny, postawę nieco pochyloną, strój przystojny, twarz owalną, nos orli, duże oczy, brodę mocno wystającą, dolną wargę wydłużoną, cerę śniadą, gęsty zarost kędzierzawy, wyraz twarzy melancholijny i zadumany. W jadle i napoju był umiarkowany, w wypełnianiu zajęć pilny; małomówny, lubiący samotność, ale gdy się odezwał, w wymowie ognisty. Spis portretów Dantego między innymi podał Ferrazzi w Manuale dantesco, 5 tomów, Bassano 1865—77; Krans rzuciwszy pytanie, czy sztuka wieków średnich była wogóle zdolna do odtwarzania fizjonomii, ocenia krytycznie wizerunki poety na str. 159—202 swego dzieła.
Najstarszym portretom, za którego autentycznością Kraus przemawia, jest portret pędzla Giotta w Palazzo del Podestà czyli Bargello we Florencji, według niego malowany między 1337 a 1340 r., odrestaurowany niedokładnie w 1840 r. Dwa portrety z XIV w. pędzla Tadeusza Gaddiego i Wawrzyńca Monaco zaginęły; z późniejszych ważniejsze są portrety z miniatur kodeksów riccardiańskiego i palatyńskiego; rzekoma maska-pośmiertna z zapisu margrabiego Torrigianiego w Ufizzi; wspaniały w wyrazie bronz Muzeum nar. w Neapolu z XV w. bez racji przypisywany Donatellemu; portret pędzla Luki Signorellego w tumie orwiertańskim; głowy z fresków Rafaela w Parnasie i w Dyspucie. Posągów wiele, ale żaden godny wieszcza Włoch: najdostojniejszy jeszcze jest pomnik w Trydencie.
Chronologja dzieł. Zbiór młodzieńczych poezji Danta, ułożony p. t. Vita nuova, zdaniem przeważnej liczby krytyków pochodzi z przed 1300 r. Najlepsze wydania: Aleks. d’Ancona, Piza, 2 ed. 1884; C. Witte, Lipsk 1876; T. Casini, Florencja, 2 ed. 1891. Jedni jak Fraticelli i Casini pojmują tytuł »Nowe życie« w znaczeniu życia i dzieła lat młodzieńczych; drudzy jak Witte, d’Ancona, Carducci, Scartazzini, rozumieją przezeń odrodzenie. Możnaby także rozumieć: życie poza światem rzeczywistym, w krainie widzeń i marzeń. Formą zbliża się do Boëcjusza: Pociecha filozofji, składa się bowiem z tekstu prozą, w który wcielono szereg poematów (3 kancony, 4 ballaty, 23 sonety, 1 strofa niedokończonej kancony). Treść ich i chronologję d’Ancona i Casini podzielili jak następuje (podział prostszy i jaśniejszy niż u Wittego):
1. c. 1—17. Miłość młodzieńcza: pieśni uwielbiające urodę fizyczną Beatryczy (1274—1287).
2. c. 18—28. Uwielbienie duchowego piękna Beatryczy (1287—1290).
3. c. 28—34. Śmierć Beatryczy i żałość z jej odejścia (1290—1291).
4. c. 35—38. Miłość pani łaskawej (Donna gentile) i poezje na jej cześć (1291—1292).
5. c. 39—42. Powrót do miłości i kultu zmarłej Beatryczy (1294).
Canzoniere, zbiór 140 pieśni złożony cudzą ręką po śmierci poety, zawiera z Vita nuova: 5 kancon, 4 ballaty, 23 sonety; z Convivio 3 kancony, oraz 2 kancony i 2 sestyny z dziełka De vulgari eloquentia; liczne rękopisy podają nadto większą liczbę nieznanych skądinąd utworów przypisanych Dantemu. Obfite i cenne wydanie Fraticellego w Opere minori, t. I.
Dziełko łacińskie De vulgari eloquentia (o wymowie, raczej o języku ludowym włoskim) ma cel dwojaki: 1) dydaktyczny, o powstaniu, znamionach, podziale języka włoskiego; 2) apologetyczny, w obronie liryk, pisanych wzgardzonym dotąd idjomem. Dziełko to jest pierwszą gramatyką języka włoskiego i pierwszą poetyką; odeń poczyna się filologja włoska. Powstało w latach 1308—1309. Wyd. P. Rajny, Florencja 1896.
Convivio lub Convito, rozmowy przy stole, napisane w języku włoskim na wzór Sympozjonu Platona, dysput Cycerona, Boëcjusza i t. d. We wstępie autor broni języka ludowego, następnie zapowiada, iż pragnie objaśnić 14 kancon z Vita nuova i tłómaczy, że przez donna gentile e pietosa należy rozumieć filozofję, mianowicie wiedzę naturalną; tę miłość wiedzy ludzkiej będzie sobie poeta później wyrzucał jako zboczenie i odstępstwo, które nagrodzi dopiero pokuta drogi piekielnej i czyścowej, wiodącej do mądrości bożej, uzmysłowionej w Beatryczy. Convivio powstało w latach 1307—1308. Wyd. w Op. min., t. III.
De Monarchia, dziełko łacińskie napisane po r. 1317, a więc równocześnie z B. K. jest niesłychanie ważne z tego względu, iż zawiera dokładnie określoną i gruntownie uzasadnioną teorję państwową Dantego, głośną teorję jedynowładczej monarchii powszechnej, z łaski Boga i niezależnie od papieża skupionej w ręku cesarza, zastępcy bożego na ziemi. Idea polityczna tu zawarta, pokrywa się z trzema ostatniemi pieśniami Czyśca tj. z allegorją Wozu. Najlepsze wydanie Wittego, Wiedeń 1874.
Prócz wymienionych dzieł Dantego posiadamy eklogi i listy, niektóre podejrzanej autentyczności.
Boska Komedja. Tytuł nie pochodzi od Dantego; on sam nazywał swój utwór »Komedją (P. XVI, 128), według definicji średniowiecznej, jako że smutno zaczyna a wesoło kończy«; także »poematem świętym« (R. XXV, 1). Budowa poematu jest oparta na symbolice cyfr: każda z 3 części zawiera po 33 pieśni; pieśń I jest wstępem, razem B. K. liczy pieśni 100 w tercynach. Piekło ma 4720 wierszy, Czyściec 4755, Raj 4748, razem 14233. Liczba 3 jest symbolem trójcy i odpowiada troistości, powszechnej w architekturze wieków średnich; liczba 33 wyraża może lata ziemskiego bytu Chrystusa. Piekło z przedpieklem składa się z 10 kół; Czyściec z 10 tarasów; Raj z 9 sfer otoczonych 10-tem niebem empirejskiem. Czas trwania podróży zaświatowej obliczają rozmaicie: najtrafniej P. Agnelli w Topo-Cronografia del viaggio dantesco, Medjolan 1891 r. Według niego Dante przepędził jednę noc i jeden dzień w lesie; noc i dzień w piekle; noc i dzień szedł od środka ziemi do antypodów; 3 nocy i 3½ dnia potrzebował na obejście Czyśca; wreszcie jednę dobę na wzlot ku empireum, razem 174 godzin czyli 7¼ dnia. W topografii Piekła i Raju poeta poszedł za pojęciami współczesnemi: pierwsze ma kształt lejka sięgającego do środka ziemi; drugie odpowiada systemowi Ptolomeusza. Ziemia stanowi tutaj ognisko wszechświata, około którego krąży 9 sfer: sfera ognia, niebo Księżyca, Merkurego, Wenery, Słońca, Marsa, Jowisza, niebo gwieździste, niebo kryształowe; wyżej jest empireum. Zato układ Czyśca jest pomysłem Dantego, zbudowanym na tle pojęć platońskich; według niego Czyściec jest górą stożkowatą, wznoszącą się z Oceanu i uwieńczoną rajem ziemskim.
Źródła B. K. Wyczerpujące wiadomości o wizjach i opisach światów zagrobowych znajdują się między innemi w dziełach:
Al. d’Ancona: I Precursori di Dante, Florencja 1874.
P. Rajna: La genesi della D. C. (W La Vita ital. nel Trecento, Medjolan 1895).
Poza podaniami indyjskiemi, greckiemi etc., literatura chrześcijańska posiada utwory wczesne z tą tajemniczą treścią, niepokojącą wyobraźnię wieków średnich; tu należą: Apokalipsa św. Piotra, epizody w Żywocie św. Antoniego, apokryficzna Wizja św. Pawła (por. Piekło, p. II, w. 28), Podróż św. Brandana, Wizja Tundala, Czyściec św. Patryka i najsłynniejsza z nich Wizja Fra Alberyka de Montecassino. Weszły bądź do poezyi epiczno-religijnej, bądź do hagiografii (żywotów świętych).
Wizje polityczne stanowią dział odrębny; dalszą gałęzią tego rodzaju literackiego były satyryczne i wolnomyślne poezje trubadurów, często z cechą żartobliwego niedowiarstwa; słynny jest serventes Piotra Cardinala, w którym wzywa Boga, aby wszystkim ludziom otwarł na oścież bramy niebieskie i zniósł zupełnie państwo szatana. Bezpośrednio na genezę B. K. mogła działać w dużej mierze poezja umbryjska Franciszkanów; utwory takiego Fra Giacomina z Werony: De Jerusalem celesti oraz De Babilonia civitate infernali; albo Piotra da Barsegapè poemat O upadku, zbawieniu i sądzie ostatecznym; albo Fra Bonvesina da Riva opis sądu ostatecznego i t. p.
Stosunek Dantego do poetów franciszkańskich zaznaczył z naciskiem Gaspary (Geschichte der ital. Literatur, t. I, str. 133 i nast.); nowe wskazówki przynosi Kraus (str. 435 i nast.), wymieniając dyskurs największego z liryków franciszkańskich Jacoponego da Todi p. t.: O poznaniu prawdy i dowodząc jego podobieństwa z ideą zasadniczą B. K. Równie uderzającą analogję przedstawia opowieść Brunetta Latiniego w Tessoretto: jak wśród podróży pobłądziwszy w ciemnym lesie, napotyka wysoką górę; jak pod nią ukazuje mu się dostojna postać kobieca (Przyroda), która opowiada o stworzeniu człowieka, grzechu pierworodnym, odkupieniu, o władzach duszy ludzkiej, o czterech temperamentach, o zmysłach, żywiołach, siedmiu planetach, oceanie, podróżach poza słupy Herkulesa. Przyroda poucza Brunetta, jak ma wydobyć się z lasu, i gdzie znajdzie cztery cnoty oraz Boga miłości. Rozkosze miłości ziemskiej odciągają go z drogi prawej. Owidjusz musi go pouczyć o złej i dobrej naturze miłości, poczem czyni pokutę i wraca do Boga; wyznaje grzechy i chciwy wiadomości siedmiu sztuk, wjeżdża napowrót do lasu, aż rankiem dostaje się na szczyt Olympu. Nakoniec studja dantejskie winny uwzględnić łączność Dantego z nauką scholastyczno-mistyczną nie tylko Tomasza z Akwinu, ale zwłaszcza Dionyzego Pseudo-Areopagity, Hugona i Ryszarda de St. Victor, św. Bonawentury.
Wykład poematu podaje przedewszystkiem sam poeta w liście (rzekomo autentycznym) do Can Grande Scaligera (§ 15), powiadając że celem jego było: »Człowieka stojącego jeszcze w tem życiu, ze stanu niedoli wprowadzić do szczęśliwości«. Niebotycznych wyżyn sięga ten cel w wierszach Raju (p. I. w. 70 i 105), gdzie mowa o przeczłowieczeniu (trasumanar) i upodobnieniu się do Boga.
To byłby najogólniejszy, moralno-religijny wykład dążności B. K. Z biegiem wieków tłómaczenie allegorji poematu przebyło liczne ewolucje; Kraus rozróżnia w nich cztery okresy:
1. Pojmowanie moralno-religijne od czasów Dantego aż do końca XVIII w., wyrażone po raz pierwszy u Piotra Alighierego, następnie w kołach Bokacjusza i Jakóba della Lana. Z tych kół wyszedł rzekomo autentyczny, słynny list Dantego do Scaligera; w każdym razie interpretacja w nim zawarta jest najbliższa poety, może nawet z własnych ust jego pochodzi. Autor listu powiada w § 7—8, że znaczenie poematu jest wielorakie: literalne czyli dosłowne, allegoryczne lub mistyczne, moralne i anagogiczne. Treść dosłownie pojęta opowiada stan duszy człowieka po śmierci; allegorycznie przedstawia człowieka, jak przez zasługę lub winę, z wolnej woli sprowadza na się sprawiedliwość karzącą lub nagradzającą; wykład moralny (§ 15) podało się powyżej; wykład anagogiczny, mniej ważny, wyprowadza poza świat zmysłowy; jego przenośnia dotyczy życia duchowego. W myśl zatem wykładu moralnego pierwsi komentatorowie objaśnili allegorje trzech początkowych pieśni B. K. jak następuje: Pobłądzenie w ciemnym lesie oznacza według nich uwikłanie w grzechach; Pantera, Lew i Wilczyca, trzy grzechy główne, wymienione w Piśmie jako źródła wszystkiego złego; zmysłowość, pychę i chciwość; trzy niewiasty Marja, Łucja, Beatrycze są uosobieniem potrójnej łaski: ostrzegającej, oświecającej, skutecznej. Przez Charta rozumieją bądźto szczęśliwość, bądź Chrystusa, bądź genialnego człowieka z nizkiego stanu, bądź jakiegoś świątobliwego papieża i t. p.; to jest równie stanowisko najznamienitszego ze starych komentatorów, Benvenuta Rambaldiego z Imoli (około 1374 r.).
2. Wtóry, zwrotny okres zaznacza się radykalnem odsunięciem wykładu moralno-religijnego i wprowadzeniem wykładu historyczno-politycznego. Zaczyna się z G. Gozzim w Obronie Dantego przeciw Bettinellemu (Wenecja 1758 r.); do przesady dochodzi w Gabryjelu Rossettim, który nie tylko że w każdym rysie chce widzieć aluzję polityczną, ale posuwa do ostatnich granic namiętność stronniczą i fantastyczność. W Lucyperze np. widzi uosobienie Papiestwa (czego dowodem ma być według niego także wiersz Pappe Satan...); twierdzi, że cała B. K. jest kryptogramem, zrozumiałym jedynie Ghibellinom, którzy dla porozumienia się stworzyli tajny język (np. amo-re oznacza kocham króla) i t. p. Dziwactwa tego kierunku dotrwały aż do dni ostatnich, kiedy w Charcie dopatrywano po kolei Wiktora Emanuela, Garybaldiego, Napoleona III, nawet Lutra i Wilhelma I!...
3. Trzeci okres przynosi reakcję przeciw nadużyciom wykładu historyczno-politycznego i wraca do wykładu moralno-religijnego. Przedstawicielami jego są Witte, Blanc, Philaletes, Scartazzini, Kraus. Wszyscy oni, z małymi odcieniami, uważają B. K. za epos powszechne, którego treścią jest życie duchowe człowieka: historja duszy, jej obłąkanie, podniesienie, uświęcenie. Równie we Włoszech Balbo, Tommaseo, Giuliani zwrócili się do wykładu moralnego.
4. Epoka dążności i walki Włoch o zjednoczenie (1848—1870) zaznacza się między komentatorami włoskimi znowu silnem zaakcentowaniem przenośni politycznej w B. K. Do tego stronnictwa należą między wieloma: Gioberti, Fraticelli, Carducci. Zwłaszcza ostatni, namiętny przeciwnik Kurji, sławi Dantego jako piewcę odrodzenia i zjednoczenia Włoch wedle tradycji rzymskiej. Naprzeciw tego antykościelnego wykładu, w duchu wyłącznie katolickim objaśniają B. K. we Włoszech Berardinelli, Jezuita; w Szwajcaryi O. Berthier, Dominikanin; w Niemczech Hettinger, który jednak sądzi, że wykłady moralno-religijny oraz historyczno-polityczny nie wykluczają się, owszem uzupełniają i objaśniają wzajemnie.
Środkiem, jakiego użył poeta, jest przedstawienie duszy ludzkiej w trzech stanach ziemskich i zaziemskich: grzechu i kary, pokuty i oczyszczenia, zasługi i szczęśliwości. Według tego rozkłada się także materja poetycka: w dole panowanie zmysłów, w pośrodku wyzuwanie się z cielesności, w górze byt stworzeń odcieleśnionych i zbawionych. Odpowiednio rozdziela się materja ideowa; w części pierwszej zagadnienia życia i jego drogowskaz praktyczny: etyka; w drugiej zagadnienia istoty bytu i jego zjawisk ziemskich: filozofia; w trzeciej zagadnienia rzędu najwyższego, prawdy odwiecznej o Bogu i ładzie wszechstworzenia: teologja.
Allegorja figur B. K. Dociekania komentatorów tyczą się głównie pieśni początkowych; różnorodne systemy krzyżują się tutaj od najdawniejszych czasów. Góra (Colle) została zgodnie uznana za wizerunek życia cnotliwego, bogobojnego. Las ciemny (Selva oscura) oznacza życie grzeszne człowieka, w pojęciu ogólniejszym upadek moralny społeczności ludzkiej, zaś w wykładzie politycznym zamieszanie państwowe ówczesnych Włoch.
Trzy bestje (tre fiere), tj. Pantera, Lew i Wilczyca wywołują już znaczniejszą różnicę zapatrywań. Pierwsi komentatorowie, jak Bokacjusz, zgodnie z symboliką teologiczno-etyczną wieków średnich widzieli w nich zmysłowość, chciwość i pychę, tj. 3 źródła wszelkiego grzechu; w nowszej egzegezie Scartazzini po wielu wahaniach wrócił do tej starej interpretacji. Co do szczególnego symbolu Wilczycy w znaczeniu politycznem, nawet Kraus zgadza się, iż poeta przedstawił w niej chciwość Kurji rzymskiej, jednak nie władzę świecką papieża, jak chcieli niektórzy.
Trzy niewiasty (tre donne) są tłómaczone rozmaicie. Lucja najprawdopodobniej oznacza łaskę ostrzegającą, a razem oświecającą. Imię jej przejęte od św. Łucyi, męczenniczki syrakuzańskiej, w XIII w. nader popularnej patronki od cierpień oczu, dawczyni światła (w znaczeniu duchowem.) Donna gentile, to Marja, matka wielkiego miłosierdzia. Beatrycze jest postacią najbardziej sporną. Piotr Alighieri widzi w niej teologję, równie Benvenuto da Imola; Boccaccio łaskę odkupiającą: z nowszych Balbo: poznanie Boga; Rossetti i Kraus mądrość bożą; Blanc: objawienie; Witte: teologję jako przeciwieństwo filozofii; Hettinger: łaskę ratującą, oraz ideę ubłogosławienia; Tommaseo: wiedzę teologiczną; Bartoli oraz de Sanctis: ideał kobiecości (das ewig weibliche Goethego); Scartazzini pierwotnie rozumiał przez Beatryczę: światłość bożą; w ostatnich dniach uznał w niej symbol papiestwa naprzeciw symbolu cesarstwa, który chce widzieć w Wirgiliuszu. Najtrudniejsze jest pojmowanie Beatryczy jako wiedzy teologicznej.
Obok Beatryczy najtrudniejszy do odgadnienia jest Chart (Veltro), który ma zadławić Wilczycę (Piekło, p. I, w. 101). Jedni uważają go za tożsamego z owym Wodzem (Dux), który wybawi świat od prastarej wilczycy (Czyściec, p. XX, w. 15), oraz z owym Posłańcem bożym, wyobrażonym cyfrą 515 (DXV—DVX), o którym mowa w Czyścu p. XXXIII, w. 43; inni podkładają każdemu z nich odmienną historyczną lub abstrakcyjną osobistość. Scartazzini w swoim komentarzu do B. K. podaje dokładnie dzieje tych objaśnień, od najstarszych, o których mówiło się wyżej, aż do najnowszych. Według tych ostatnich Veltro i Dux oznaczają bądź księcia Can Grande, bądź innego wodza ghibellińskiego, bądź cesarza Henryka VII, bądź wogóle zasadę monarchiczną, bądź samego poetę, bądź Chrystusa — Parakleta, — nie licząc innych dziwacznych wykładów.
Reszta spornych objaśnień dotyczy Matyldy (Czyściec, p. XXVIII, w. 43). Najprawdopodobniejsza jest hipoteza, że pod postacią tego cudnego zjawiska ziemskiego raju, poeta chciał uczcić cnotliwą Matyldę, margrabinę Kanossy, że w jej symbolu ukrył ideę życia czynnego (vita activa), tę samą, którą Goethe w II cz. Fausta postawił jako czynnik ekspiacji i zbawienia.
Estetyka Dantego. Teorji sztuki w całokształcie nigdzie Dante nie pozostawił, jednak można ją wysnuć z przygodnych wyznań. Najlepsze dzieło o tym przedmiocie podaje H. Janitschek: Die Kunstlehre Dantes und Giotto’s Kunst, Lipsk 1892. Estetyka Dantego jest odbiciem teorji scholastów, zwłaszcza Tomasza z Akwinu, jednak da się odnieść aż do św. Augustyna: piękno polega w harmonii cząstek do całości. T. z Akwinu, Bonawentura, a za nimi Dante wychodzą z założenia, że Bóg jest źródłem piękna i dobra, między któremi z tej przyczyny istnieje związek konieczny; więc też piękno w świecie jest odbiciem piękności bożej (Raj p. XIII, w. 52), zaś dobroć boża sama przez się jest pięknem (Raj, p. VII. w. 64). Dante położył też nacisk na trzecią zasadę etyczną scholastyki, tj. na prawdę i określił nią stosunek sztuki do natury. Więc dzieło sztuki jest odtworzeniem natury; jak zaś natura jest córką ducha bożego, tak sztuka jest jej dziecięciem, a bożą wnuką (Piekło, p. XI, w. 97—105). Myśl sama jest arystotelesowa, przeszła jednak przez pryzmat naturalizmu F. z Assyżu i Umbryjczyków, na których Dante się kształcił. Dalszy rozwój tej teorji snuje się między Monarchią (I, 4 i II, 2), a B. K.: Powstanie dzieła sztuki zależy od trzech momentów: pomysłu artystycznego, narzędzia i materjału. Podobnie natura przechodzi trzy stopnie, nim się objawi; pierwszy stopień twórczej myśli bożej, drugi stopień ducha krążącego w materji, wreszcie trzeci stopień ucieleśnienia. Następnie zarówno natura jak sztuka, będąc tworami skończonymi, posiadają granice i prawa, które poeta zowie wędzidłem sztuki (Czyściec, p. XXVIII, w. 141); artyście nie wolno ich przekroczyć, inaczej dzieło sztuki padłoby w rozsypkę (Raj, p. VIII, w. 105). Równie materja sama przez się stanowi dla myśli twórczej przeszkodę i hamulec, z któremi liczyć się potrzeba (Raj, p. I, w. 127; p. XIII, w. 78).
Drugi pewnik postawiony u Dantego jako zasadnicze prawo sztuki jest ten, że artysta powinien przedstawiać tylko to, co odczuł (Convivio IV, c. 4). Z tą wielką myślą, którą równocześnie do malarstwa wprowadzał Giotto, rozpoczęła się nowa era subjektywizmu w sztuce, lub jak się wyraża Kraus (Geschichte der christ. Kunst, I, 5) »odkrycie natury duszy«; odtąd »artysta wydaje dzieło sztuki z natchnienia osobistego; dążność pouczająca, a z nią wyłączne użycie przekazanych typów i form, powoli ustępują«. To też prawda życia u Dantego jest przedstawiona jako najwyższy ideał i cel sztuki (Czyściec, p. XII, w. 64; Raj, p. XXX, w. 30), a sztuka sama przez się jako rozkosz duszy (Czyściec, p XIV, w. 93); szczytną rozkosz odczujemy kiedyś z oglądania najwyższego piękna, (Raj, p. XXVII, w. 91—96). Zwłaszcza twarz niewieścia rozjaśniona boskością jest dla Dantego źródłem najwyższego zachwytu (Raj, p. I, w. 70; p. III, w. 10—15; p. XI, w. 76; p. XX, w. 13—15). Ideał sztuki chrześcijańskiej tu ma swój początek, najwyżej objawiony w niebiańskich twarzach Madonny, pędzla Rafaela.
Sam Dante to artysta obdarzony najgenialniejszą intuicją, która w połączeniu z głęboką świadomością środków stworzyła z B. K. istną syntezę wrażeń estetycznych. Cały ten świat sztuki jest zbudowany na symbolicznej troistości. Trójca będąca zasadą budowy poematu, panuje równie w szczegółach. Już Schelling zauważył, że Piekło jest plastyczne, Czyściec — malowniczy, Raj — muzyczny; troisty podział da się wieść w nieskończoność. Są to jakby trzy królestwa: kamienia, roślinności, światła; w pierwszem kolorytem dominującym jest czarność przewijana czerwienią; w drugiem zieleń i biel, w trzeciem jasność. Nastrój, który panuje w pierwszem, jest patetyczność; w drugiem łagodna rzewność; w trzeciem zachwycenie; pierwsze brzmi jak tragedja, drugie jak elegja, trzecie jak hymn. A taka jest w słowie twórczem poety moc porywająca, że słuchacz wędrując w jego ślad po owych trzech dziedzinach, przebywa je rzeczywiście całą swą istotą: ze świata ziemskich namiętności wchodzi w świat refleksji i zadumy, aż oczyszczony i udoskonalony moralnie, stanie się godnym wzlecieć tam, gdzie panuje

Miłość, co słońce porusza i gwiazdy.

Wybór tekstu i komentarza mających służyć za podstawę przekładu, nastręczał poważne trudności. Z jednej strony tekst B. K nie jest dotąd ostatecznie ustalony i przedstawia niezmierną ilość warjantów, które często odmieniają znacznie myśl oryginału. Tłómacz uznał za właściwe, do tekstu swego przyjmować te lekcje, które dają myśl najcelniejszą pod względem poetyckim: jest to zapewne probierz zawodny, ale jeszcze najmniej krzywdzący mistrza. W objaśnieniach znowu trzymał się raczej starych komentatorów jako najbliższych ducha dantejskiego, ale uwzględniał równie w dużej mierze wykład polityczny, który niewątpliwie leżał w intencjach poety. Do tych celów wystarczały wydania Fraticellego i Scartazziniego.




O METODZIE PRZEKŁADU.

Przekład poetycki jest rodzajem transpozycji, która ma za cel: przy wiernem zachowaniu treści dzieła odtworzyć jego nastrój i tym sposobem wywołać wrażenie artystyczne, co do charakteru i siły równorzędne z oryginałem. O ile pierwsze jest możebne tak dalece, że treść przekładu i oryginału mogą się dokładnie pokrywać, o tyle drugie, działające wartościami różnorodnemi języka, podatności form poetyckich, wreszcie talentu pisarskiego, da się urzeczywistnić tylko w przybliżeniu. Geniusz twórcy nigdy nie znajdzie równego sobie przetwórcy; trzebaby, aby i on był geniuszem; w tym jednak wypadku natura jego wzdrygałaby się bierności i poddania; siła popędowa zaniosłaby go wnet daleko i uczyniłaby jego dzieło transkrypcją lecz nie przekładem.
Tłómaczenie Boskiej Komedji przedstawiało się jako problem literacki niewysłowionego uroku. Chodziło o to, aby na te jedyne w świecie wielkości znaleźć formę ostateczną i jedyną. Bo jak na każdy byt jest tylko jedno przeznaczenie, tak na każdą myśl i na każde piękno jest forma jedna: znaleźć ją oto zadanie artysty. Przy niniejszem pracownik musiał zacząć od uświadomienia w sobie pewnych niemożebności i od zdobycia się na pewne rezygnacje. Niemożebnością jest odtworzyć wrażenia muzykalne wynikłe z mistrzowskiego użycia włoskiej mowy, rytmów i rymu. Niemożebnością nie nagiąć nigdy treści tak, aby nie odmienić obrazu, porównania, figury stylistycznej; aby na każdy wyraz i termin znaleźć odpowiednik równego znaczenia i siły. A więc konieczne zrezygnowanie z dokładności absolutnej, zniżenie tonu, zadowolenie się proporcją i nastrojem nie równorzędnym lecz równogatunkowym.
Środkami ku temu celowi były: Wtajemniczenie się w ideje poety, w jego wiedzę i wiarę, miłości i nienawiści. Wtajemniczenie się w charakter epoki, z której życiem pulsuje równo, tylko silniej myśl poety. Skutkiem tego obracanie się mniej niewolnicze w sferze jego pomysłów, dające tłómaczowi śmiałość i pewność, że nie popełnia zdrożności, w chwilach nieuniknionych zboczeń od oryginału. Wreszcie wtajemniczenie się w styl Dantego; zdanie sobie sprawy z różnic językowych i stylowych świadomie stosowanych w trzech częściach poematu.
Ostatni szczegół dotyczy tajemnic techniki pisarskiej i wymaga objaśnienia, jak ją tłómacz rozumiał i jak przeprowadził.
Odrębny styl Piekła polega w efektach jaskrawych i gwałtownych, w operowaniu kształtem, linią i barwą brutalnemi, w mieszaninie wzniosłości i komizmu, piękna i potworności, — słowem w grotesce. Środki Dantego są tutaj: język bardziej niż w innych częściach archaiczny; nadużycie wyrazów jędrnych, szorstkich, trywialnych, obficie czerpanych ze słownictwa dyjalektycznego; gwałtowne skróty składni niespokojnej i dziwacznej. Przekład stara się wejść w intencje oryginału: archaizmy wyrazów i składni polskiej, brutalność słowa, rym umyślnie dziwaczny, kapryśna rytmika, stały się w wydobywaniu odpowiednich nastrojów posiłkiem pierwszorzędnym.
W Czyścu ton odmienny; pogoda, łagodność, uciszenie akcentów namiętnych. Odpowiednio w przekładzie usiłowano, aby wiersz płynął swobodnie, aby wyrazy przestarzałe i niezwykłe, aby rytmy niespokojne nie zadzierały gładkiego toku mowy, zbliżonej ile możności do języka codziennego, a tylko wyszlachetnionej poetycko.
W Raju dziwność nieziemska, ton mistycznego zachwycenia łagodzony powagą dysput teologicznych; dla oddania podwójnego nastroju, poeta ma w swej mocy sposoby nowe i nieoczekiwane, narzucające się równie tłumaczowi: nieswojskie przenośnie, które należało zachować: niezwykłe, uczone opisy i określenia, które wypadło ujmować w formę tercyny; ścisłość scholastyczną, w której nie wolno było gubić żywiołu poetyckiego; wyrazy ukute do jednorazowego użycia; owe zwięzłe i malownicze formacje, którym tłómacz ze strachem tylko ważył się przeciwstawiać takie nowotwory jak: zbożeć, przeczłowieczenie, wiedy, ujawić się lub wiekuiścić, rezygnując już z dosłownego oddania słów takich jak immeirsi lub inluirsi. Jak największa troskliwość musiała być skierowana do trafnego odtworzenia treści, której każde najdrobniejsze zboczenie groziło herezją. Przekład zachowując ile możności cechy poetyckie, musiał równocześnie być interpretacją, inaczej stałby się zupełnie niezrozumiały i naraziłby się na to, że po jego objaśnienie uciekanoby się do komentarza wydań oryginalnych.
Dziś, kiedy dzieło lat kilkunastu leży ukończone, praca nad niem wydaje się tłómaczowi jakby jakaś walka mistyczna, jakieś borykanie się z przerażająco piękną a nieugiętą potęgą, — niby zapasy Jakóba z Aniołem. A radość jaka być może, jest zwarzona przeświadczeniem, że wiele tam pozostało szańców niezdobytych i zwycięstw pozornych i klęsk niepowetowanych.

E. P.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Edward Porębowicz.