Boska komedja (Dante, 1909)/Czyściec/Pieśń I

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Dante Alighieri
Tytuł Boska komedja
II. Czyściec
Wydawca Gebethner i Wolff
Data wydania 1909
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Edward Porębowicz
Tytuł orygin. Divina Commedia
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
PIEŚŃ I.[1]

Ku łagodniejszej fali wzdyma płótno

Łódź mego ducha i na cichsze morze
Wpływa, za sobą mając toń okrutną.

A ja o wtórem z królestw śpiew ułożę,

Gdzie się duch ludzki z grzesznej myje pleśni,
Gotując stanąć na niebieskim dworze.

Lecz tutaj martwa poezyjo[2] wskrześnij!

Słudze waszemu dodajcie natchnienia
Wy, Muzy święte! Kalliope[3], wstań w pieśni,

10 
Posil ją echem potężnego brzmienia,

Co to sroczemi ukarało pióry[4]
Nędznych śpiewaczek niepokorne pienia. —

13 
Wschodnim szafirom[5] podobne lazury,

Co się zebrały jak gdyby powłoka
Sfery miesięcznej[6] na niebie bez chmury,

16 
Radość mym myślom wróciły z wysoka,

Ledwie Mistrz z martwych stref mię wyprowadzi,
Ciężkich dla piersi i smutnych dla oka.


19 
Piękny płaneta, co na miłość radzi[7],

Całą wschodową rozpogadzał ścianę,
Blask zwyciężając swoich Ryb czeladzi[8].

22 
Zwrócę się w prawo i okiem przystanę

U podbieguna: gwiazd tam ujrzę czworo[9]
Po pierwszych ludziach późniejszym nieznane.

25 
Niebiosa od nich — zda się — jasność biorą:

O ty północny widnokręgu wdowi,
Któremu nigdy te światła nie gorą!...

28 
Potem wzrok zdejmę z niebieskich wezgłowi

I patrzę w stronę, kędy Niedźwiedzica
Zaszła, już memu niewidna wzrokowi.

31 
Samotny starzec tam stał[10]; jego lica

Dostojną były kraszone zasługą;
Cześć dlań poczułem, jak syn dla rodzica.

34 
Brodę sędziwą miał i bardzo długą,

Tej samej barwy co włosów pierścienie,
Która spływała w dół podwójną smugą.

37 
Owego czworga gwiazd święte promienie

W twarz blaskiem takiej biły mu urody,
Że jaśniał niby słoneczne zjawienie.

40 
»Kto wy jesteście, co ślepej skroś wody[11]

Przed niespożytą uszliście męczarnią?«
Rzekł, wiejąc pierzem swej czcigodnej brody.

43 
»Kto wyprowadził was? kto był latarnią

Rozchylającą bezdenne pomroki,
Któremi piekieł doliny się czarnią?

46 
Czy to otchłanne skruszono wyroki,

Lub z Nieba wolność potępieńcom dano
Na moich pieczar wdzierać się opoki?«


49 
Tedy Wódz żywo ujął mą poddaną

Dłoń, zaczem mową i ręką i ruchy
Brew mi ukorzył moję i kolano.

52 
»Nie z mej go chęci wiodę między duchy;

»Niebieska Pani«, Wirgiljusz odpowie,
»Zszedłszy, kazała dodać mu otuchy.

55 
Lecz skoro pragniesz poznać szczegółowie

Kto my zacz i skąd przychodzim w tej porze,
Nie lza, jeno ci posłusznie wysłowię:

58 
Ostatnie jemu nie zagasły zorze,

Ale z płochości kresu niedaleki
Prawie już wchodził na życia rozdroże.

61 
Przeto podparłem chód jego kaleki,

A żadna droga w te nie wiodła kraje,
Prócz onej jednej, przez ogniste steki.

64 
Już potępieńcze przebrnęliśmy zgraje,

Zaczem mu duchów innych ćmę ukażę,
Która pod twoją zwierzchnością się kaje.

67 
Jak go tu wiodłem, prędko nie wyrażę;

Z wysokich dziedzin schodzi na mnie władza
Czyniąca, że z nim do ciebie się ważę.

70 
Mile go przyjmij, boć go tu sprowadza

Wolności żądza; jak się drogo ceni,
Wie ten, co za nią krew oddać się zgadza

73 
I z dobrowolną śmiercią się nie leni,

W Utyce ziemskie rzucając zewłoki,
Które dzień wielki[12] znowu rozpromieni.

76 
Nie starte dla nas odwieczne wyroki:

On jeszcze żyje, mnie Minos nie zmaga;
Przebywam w kręgu Marcji jasnookiej[13],


79 
Co spojrzeniami — zda się — ciebie błaga,

Byś ją przygarnął na swe święte łono.
Niechże cię skłoni tych oczu powaga

82 
Puścić nas w górę siedemkroć toczoną[14];

Pochwał na ciebie odniosę jej siła,
Jeśli pozwolisz, że cię tam wspomioną«.

85 
»Marcja[15] mym oczom tak bywała miła«,

Rzekł, »póki ziemskie dzierżyło mię pęto,
Że wszelkich życzeń zawsze dostąpiła.

88 
Lecz dziś, gdy mieszka za rzeką przeklętą,

Jej prośby wagę tracą[16] skutkiem prawa
Działającego, odkąd nas rozjęto.

91 
Skoro mu z niebios Pani tak łaskawa,

Jako powiadasz, prośba tu nie k’rzeczy;
Dość mi, że przez cię taki rozkaz dawa.

94 
Idź przeto, a on niech się ubezpieczy

Paskiem z sitowia[17]; wodą zmyj mu lice,
Niechaj zeń spłynie wszystek kurz człowieczy.

97 
Nie lza, by w jego zamglone źrenice

Patrzali święci tych dziedzin stróżowie,
Którzy przedrajskie obchodzą granice.

100 
Tam, gdzie najniższe miejsce na ostrowie,

Gdzie brzeg wysepki ciągłe fale piorą,
W miękkim namule wyrasta sitowie.

103 
Roślina liściem obrosła i korą

Nie zdoła w grunt ów zapuścić korzeni,
Bo ją bijące fale wnet rozbiorą[18].

106 
Po innej ścieżce wyjdziecie z zieleni

I poszukacie lżejszej w górę drogi,
Wciąż idąc torem słonecznych promieni«[19].


109 
To rzekłszy, zniknął, a jam wstał na nogi,

Bezmownie wodza czepiając się boku
I oczy wznosząc doń, pielgrzym ubogi.

112 
»Synu«, tak zaczął, »pilnuj mego kroku:

Zejdźmy z powrotem, kędy do podnóża
Równina spływa po pagórnym stoku«.

115 
Szare mgły ranne zwyciężała zorza,

Pędząc przed sobą, zaczem już zdaleka
Rozpoznawałem migotanie morza.

118 
Szliśmy po puszczy, podobni do człeka,

Co nim ślad znajdzie ścieżki obłąkanej,
Rozumie ciągle, że go próżno czeka.

121 
Gdyśmy przybyli, gdzie szron rosy ranej

Ze słońcem walczy, ale się nie trwoni,
W cieniu na czerstwym gruncie uchowany,

124 
Mistrz mój łagodnie ku ziemi się skłoni

I rąk swych muszle zwilży na murawie.
Ja wiedząc, czego z lubych czekać dłoni,

127 
Spłakane jemu jagody podstawię:

Więc twarz mi obmył[20] i barwy pierwotne
Wrócił, przyćmione w piekielnej kurzawie.

130 
Stąd na wybrzeże wyszliśmy samotne,

Którego wody nie zaznały wiosła
Zdolnego szlaki odnaleźć powrotne.

133 
Tu trzcinę, która za falą się niosła,

Jak starzec życzył, wiązał mi na ciele:
O cudo! gdzie szczknął, trawa wraz odrosła,

136 
Nie uszczuplało się poddane ziele[21].







Przypisy

  1. Czyściec Dantego jest pomyślany w kształcie góry stożkowatej na wysepce pośród oceanu. Szczyt jej ścięty przedstawia płaszczyznę kolistą i tam znajduje się raj ziemski.
  2. martwa poezjo, w znaczeniu: poezjo opiewająca istoty skazane do piekieł i umarłe dla łaski.
  3. Kalliope lub Kalliopea, muza epiki.
  4. Co to sroczemi ukarało pióry. Kara dziewięciu cór króla tessalskiego Pierjusza, które za chełpliwe wyzwanie Muz zostały przemienione w sroki.
  5. Wschodni szafir był cenniejszy jako nieprzeźroczysty.
  6. powłoka — Sfery miesięcznej: barwa czystego nieba sięgająca po granice pierwszej sfery księżycowej.
  7. Piękny płaneta, co na miłość radzi, gwiazda Wenery.
  8. swoich Ryb czeladzi. Silne światło Wenery zaćmiewa konstellację Ryb, która nieco ją wyprzedza.
  9. gwiazd czworo bieguna południowego. Raj ziemski, mieszkanie pierwszych rodziców, wedle pomysłu Dantego leży w antypodach Jerozolimy; jedynie zatem Adam i Ewa przed wygnaniem z Raju mogli oglądać te gwiazdy ogromnego blasku. Takie 4 gwiazdy znajdują się istotnie w Krzyżu południowym należącym do konstellacji Centaura; Dante musiał wiedzieć o nich czy to z Ptolomeusza, czy z kart Alfonzyńskich (por. Conv. Il, 15). Alegorycznie 4 gwiazdy oznaczają 4 cnoty kardynalne.
  10. Samotny starzec tam stał. Jest to Kato z Utyki, postanowiony stróżem Czyśca. Jako samobójca powinien-by znajdować się w Piekle, ale samobójstwo było spełnione w umiłowaniu wolności; bądź co bądź poeta spełnia akt śmiałej tolerancji, mieszcząc Katona bodaj u stóp góry czyścowej, z nadzieją, że po dokonaniu się wieków dostąpi Nieba. Przedstawienie Katona starcem jest równie dowolnością artystyczną; Kato umarł mając lat 49. Może zresztą Katon nie jest przedstawiony starcem sędziwym; poeta mówi, że broda jego była »przypruszona siwizną«.
  11. ślepej wody: przykład śmiałej, poetyckiej przenośni.
  12. dzień wielki. Po skończeniu wieków Kato wstąpi do Raju.
  13. w kręgu Marcji jasnookiej, tj. w Przedpieklu. Marcja, żona Katona, odstąpiona Hortenzjuszowi, po jego śmierci wróciła do pierwszego męża.
  14. górę siedmkroć toczoną. Góra czyścowa jest podzielona na 10 tarasów; 3 z nich stanowią Przed-czyściec, w którym oczyszczają się Opieszali; w 7 następnych oczyszcza się siedmioro grzechów głównych w porządku od najcięższych do najlżejszych: Pycha, Zazdrość, Gniew, Lenistwo, Chciwość, Obżarstwo, Nieczystość. Skala ta jest ułożona według innego systemu niż w katechizmie, ale bez wątpienia uzasadniona w teologji wieków średnich.
    Z tarasu na taras wstępuje się po schodach wykutych w skale; im wyżej, tem wstępowanie staje się lżejsze, które to zjawisko naturalne, obserwowane w wysokich górach, tu jest użyte symbolicznie.
  15. W oryginale Kato wymawia imię Marcji pieszczotliwie: Marzïa.
  16. Jej prośby wagę tracą. Jezus Chrystus wydobywając go wraz z innymi z Przedpiekla, zerwał między nimi wszelki związek.
  17. Paskiem z sitowia: jedni widzą w nim symbol prostoty i szczerości, drudzy symbol pokory.
  18. W. 103—5. Allegorycznie: Jedynie pokora pomaga do oczyszczenia; inne cnoty jak sprawiedliwość lub męstwo nie biorą w niem udziału.
  19. idąc torem słonecznych promieni, tj. ze wschodu na zachód.
  20. twarz mi obmył, przepiękny pomysł: Wirgiljusz używa nie wody morskiej lecz rosy i wykonywa swą czynność giestem pełnym wdzięku.
  21. W. 135—6. trawa wraz odrosła, — Nie uszczuplało się poddane ziele. Ziele odrastające po zerwaniu, motyw wzięty z Eneidy VI, 143; symbolicznie oznacza nieuszczuploną nigdy łaskę bożą pomagającą do pokuty.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autorów: Dante Alighieri, Edward Porębowicz.