Przejdź do zawartości

Biernata z Lublina Ezop/całość

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Ignacy Chrzanowski
Tytuł Biernata z Lublina Ezop
Wydawca Akademia Umiejętności
Data wyd. 1910
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron

Nr. 55.

WYDAWNICTWA AKADEMII UMIEJĘTNOŚCI W KRAKOWIE
BIBLIOTEKA PISARZÓW POLSKICH.




BIERNATA Z LUBLINA
EZOP
WYDAŁ IGN. CHRZANOWSKI
Z PODOBIZNAMI KARTY TYTUŁOWEJ,
1 STRONICY TEKSTU I 30 DRZEWORYTÓW
KRAKÓW
NAKŁADEM AKADEMII UMIEJĘTNOŚCI
SKŁAD GŁÓWNY W KSIĘGARNI SPÓŁKI WYDAWNICZEJ POLSKIEJ
1910.

Kraków. — Drukarnia Uniwersytetu Jagiell. pod zarządem J. Filipowskiego.
Ziwot Ezopá Fryga
Mędrcá obycżáynego / y z Przypowieśćiámi iego:

z niektorymi też inych ſławnych Mędrcow Przykłády
oſobliwymi / á bárzo śmieſznymi iteż krotochwilnymi.

W Drukárni Stániſłáwá Szárffenb: Roku 1578.




Postać mieszczanina Biernata Lubelczyka, który jest pierwszym znanym nam z imienia naszym autorem świeckim, piszącym po polsku, — w czasie, kiedy Rej jeszcze „ćwiczył się, bąki strzelając“, — poszła rychło w zapomnienie, u swoich przynajmniej; cudzoziemcy bowiem pamiętali o nim, oczywiście nie jako o wierszopisie polskim, ale jako o śmiałym nowatorze, który jeszcze przed wystąpieniem Lutra, w liście do drukarza krakowskiego Szymona (w roku 1515) wygłosił zasadę: extra Evangelium nullas omnino constitutiones esse curandas, quoniam vanae sint et incertae et cum temporibus mutantur. Otóż urywek z tego listu, którego nie znamy, niestety, w całości, przytoczył w swym Catalogus testium veritatis (1556) słynny teolog protestancki XVI wieku, ojciec historyografii protestanckiej, Flacius Illyricus (1520—1575), poczytując widocznie Biernata z Lublina za jednego ze „świadków prawdy.“ Z tego to źródła pochodzi krótka wzmianka o Biernacie w Systema historico-chronologicum Węgierskiego (1652)[1] jak później w historyi reformacyi Waleryana Krasińskiego (1839). Wcześniej jeszcze, bo w roku 1801, wspomniał o nim Stanisław Potocki, mówiąc, że „ktokolwiek roztrząsał spory między Bernardem z Lublina i Janem z Pilzna, przekona siebie, że Beccaria i Filangieri nie wyrzekli nowych twierdzeń w kwestyi, czy mogą i powinny być przypadki, w których życie urzędnik występnemu może kazać odebrać“[2]. I Wiszniewski wspomina o Biernacie Lubelczyku zrazu (w roku 1844, t. VI, 54) jedynie jako o autorze listu do Szymona; dopiero później (w roku 1845, t. VII, 212) mówi już o nim, jako o tłumaczu bajek Ezopowych, które znał wprawdzie już dawniej (VI, 535), ale nie wiedział, że to dzieło Biernata. Dowiedział się o tem z rozprawy Muczkowskiego[3] (1844), który, chociaż nie zdawał sobie należycie sprawy z tych zasług, jakie Biernat dla literatury ojczystej położył, przypomniał go już nie tylko jako zwiastuna reformacyi, przedrukowując z dzieła Flaciusa ów list do księgarza Szymona, ale i jako pisarza polskiego, ogłaszając następującą notatkę Stanisława Pudłowskiego, profesora akademii krakowskiej: „Biernat z Lublina przed stem i dwunastom lat o księżej pisze do pana Jana trzeciego Pileckiego w przemowie na Ezopa:

Nie patrzając na biskupy,
Którzy mają złotych kupy;
Boć nam ci wiarę zeszyli[4],
Boże daj, by[5] się polepszyli.


Dwór nam pokaził kapłany,
Kanoniki i dziekany;
Wszystko w kościele zdworzało,
Nabożeństwa bardzo mało“.

Ponieważ ta notatka pochodzi z roku 1634, stąd wynika, że „Ezop“ polski był napisany, czy też może po raz pierwszy ogłoszony drukiem, w roku 1522. „Sama okoliczność, — mówi dalej Muczkowski — że autor swą pracę przypisuje Janowi Pileckiemu, który, według Paprockiego, w r. 1527 żyć przestał, naprowadza na wniosek, iż to Ezopa życie do najdawniejszych dzieł w języku polskim, a Bernard do najdawniejszych poetów naszych należy.“ Urodził się ten poeta, jak przypuszcza Muczkowski, w przedostatnim dziesiątku wieku XV; szkoły kończył prawdopodobnie w Lublinie; w roku 1501, za rektorstwa Mikołaja z Pilcy (Pilicy), w letniem półroczu, wstąpił do akademii krakowskiej; z listu do Szymona wynika nadto, że był sekretarzem przy boku Jana Pileckiego, starosty lubelskiego i parczowskiego.
Cenna rozprawa Muczkowskiego była przez długi czas jedynem źródłem wiadomości dla piszących o Biernacie z Lublina: na niej to oparł się zarówno C. B., autor artykuliku w „Encyklopedyi powszechnej“ Orgelbranda (t. III, r. 1860), jak Chmielowski w „Wielkiej encyklopedyi powszechnej ilustrowanej“ (t. VII, r. 1892).
W roku 1902 ukazało się obszerne studyum prof. A. Brücknera p. t. „Ezopy polskie“[6], poświęcone przedewszystko Biernatowi z Lublina. Na podetawie analizy tekstu „Ezopa“ z r. 1578, t. j. jedynego znanego nam dzisiaj w całości wydania (unikatu biblioteki kórnickiej)[7] wykazał prof. Brückner, że wydanie to jest przedrukiem edycyi o wiele wcześniejszej, przedrukiem lichym, tu i owdzie zmodernizowanym, a do tego obciętym, — bez owej „przemowy na Ezopa“, o której wspomina Pudłowski; wydanie pierwsze wyszło, jeżeli nie koniecznie w roku 1522 czy około tego czasu, to w każdym razie przed rokiem 1551 (jak to widać ze sporządzonego w tym roku inwentarza księgarni po Helenie Unglerowej. który pomiędzy libri polonici wymienia pomiędzy innemi: Ezop carmine). Zbadał dalej autor stosunek tekstu polskiego do źródeł łacińskich, któremi są: średniowieczny „Żywot Ezopa“ w tekście H. Stainhoewela (Vita Esopi fabulatoris clarissimi e greco per Rimicium facta; wyd. pierwsze pomiędzy rokiem 1476 a 1480); potem — bajki „Ezopa“ (głównie „Rimicius“ i „Romulus“). Abstemiusa oraz Directorium humane vite alias parabole antiquorum sapiencium Jana z Kapuy[8]. Z rozbioru tego okazuje się, że „Ezop“ Biernata z Lublina (pierwszy zbiór nie tylko bajek polskich wierszem, ale i przysłów polskich, na lat sto przed Rysińskim!) nie jest bynajmniej przekładem niewolniczym, skoro są w nim pewne zmiany i dodatki, w których się przebija indywidualność autora: jego liberalizm, jego niechęć ku możnym panom i t. d.
Studyum prof. Brücknera jest niezmiernie ważnym przyczynkiem do historyi literatury naszej w pierwszej połowie XVI wieku, literatury, której, jak się okazuje, Biernat z Lublina był jednym z najzasłużeńszych budowników; jego „Ezop“, jak to słusznie mówi prof. Brückner, zająć winien o wiele celniejsze stanowisko w historyi pierwocin poezyi polskiej, aniżeli „Żywot“ Opecia w historyi prozy.
Trudno natomiast, a raczej niepodobna zgodzić się z twierdzeniem prof. Brücknera, że Biernat z Lublina jest także autorem wydanych w roku 1564 przez Marcina Siennika „Lekarstw doświadczonych“, czyli, innemi słowy, że Biernat z Lublina, sekretarz domu Pileckich, a autor „Lekarstw doświadczonych“, lekarz domu Pileckich, to jedna osoba[9]. Nagromadzone przez prof. Brücknera dowody nie wytrzymują krytyki, a w każdym razie są niedostateczne. „Czytelnika — pisze prof. Brückner — uderzają najpierw liczne wiersze, całkiem niezwykłe po naszych zielnikach i herbarzach;... wierszy tych na pewno nie pisał Siennik“: być może, ale nie pisał ich z pewnością i Biernat z Lublina, bo wiersze to tak strasznie liche, że, gdybyśmy je przypisali Biernatowi, musielibyśmy odebrać mu „Ezopa“. To dalej, że autor „Lekarstw“ „na teologa zakrawa“ i że, o ile sądzić można, teolog to „wątpliwej prawowierności“, także wcale jeszcze nie dowodzi, żeby był nim koniecznie autor listu do Szymona. Nie może również służyć za dowód tożsamości autora „Lekarstw“ z autorem „Ezopa“ ani język, ani zakończenie listu do Szymona: mitto tibi medicinas etc. Co do języka, to są wprawdzie w „Lekarstwach“ takie wyrazy i wyrażenia, jak rozgodzić, owszejki, wścięgnąć, pracować sie o co, przytcza abo przygoda, szczury (wyschły), rozumieć czemu, ciem i inne, które się powtarzają w „Ezopie“, ależ nie tylko w „Ezopie“, lecz wogóle w literaturze współczesnej. Co zaś do medicinas to przecie lekarstwa może posyłać znajomemu nie tylko lekarz, ale i, dajmy na to, sekretarz.
Zresztą wszystkie dowody prof. Brücknera muszą, się rozwiać wobec faktu, że, kiedy Biernat z Lublina pisał swój list do Szymona (1515), autor „Lekarstw“ dawno już nie żył. Że umarł, wykończywszy tylko trzy pierwsze księgi „Lekarstw“, a następne pozostawiając w brulionie, czy nawet tylko w notatkach, to widać z tych słów Siennika (list 44): „Wydawca tych książek aczkolwiek więcej pisał, niżli ty troje księgi, abowiemci i ty drugie pisał, które poniżej stoją, jedno iż ty przeszłe troje były nieco porządniej, niż ty poślednie, pisane, i nie takem wiele w nich poprawiał, przeto on, jakoby rzecz doskonałą, tym dokończenim zawarł; a potym ty inne księgi jacy terminował, i to nieporządnie, tak choroby, jako i recepty, myśląc podobno, iż je chciał zaś z osobna porządzić, ale ten niewdzięczny poseł a przekaźca naszych rzeczy wszystkich, to jest śmierć, nie chcąc jemu dłużej folgować, wzięła go od tej niedokonanej roboty.“ Po śmierci uczonego lekarza rękopis jego pracy przechowywali Pileccy w swoim skarbcu. Lecz kiedy śmierć przyszła? Na to pytanie odpowiada Łazarz Andrysowic w dedykacyi „Lekarstw“ Walentemu Dębieńskiemu: „Ty księgi, którychech ja nie pisał ani osobliwie pisać dał, były w wielkiej wadze i osobliwie w skarbie chowane u sławnego potomstwa szlachetnego domu panów Pileckich, w których sie oni jako w osobliwym klenocie przez sześćdziesiąt lat kochali.“ Wniosek jasny: dedykacyę pisał Andrysowic w r. 1564, a więc lekarz Pileckich umarł w roku 1504 albo, jeżeli Andrysowic tylko dla okrągłości napisał sześćdziesiąt, około roku 1504[10]; tymczasem sekretarz Pileckich, t. j. nasz Biernat z Lublina. żył jeszcze co najmniej lat osiemnaście, skoro „przemowę na Ezopa“ pisał w roku 1522.
Pomimo jednak, że „Lekarstwa doświadczone“ należy tedy wykreślić z dorobku literackiego Biernata z Lublina[11], nie obniża się przeto bynajmniej jego wybitne stanowisko w dziejach literatury polskiej, jakie wyznaczył mu prof. Brückner, mówiąc, że „postać to nadzwyczaj znacząca, ciekawa, ważna, przewyższająca inteligencyą, wiedzą, umysłem wszystkich Opeciów, Janów z Koszyczek, Falimirzów, Glaberów, Spiczyńskich, której jedyny Marcin Bielski i Mikołaj Rej z późniejszych czasów nieco dorównywają.“ A nawet więcej: późniejsze odkrycia wykazały to, o czem jeszcze prof. Brückner nie wiedział. Oto ks. Warmiński w swem znakomitem dziele o Samuelu i Seklucyanie (1906) ogłosił nieznane dotychczas, a przechowane w archiwum państwowem w Królewcu pisemko polemiczne Jana Maleckiego (z roku 1547)[12], w którem, dowodząc Seklucyanowi, że wyraz jenże jest czysto polski, pisze pomiędzy innemi tak:

Habes (hanc dictionem yenze in Hortulo animae, quem libellum et fabulas Aesopi in rythmos et multa alia in linguam polonicam nostro saeculo vertit primus libellorum polonicorum autor, vir doctissimus et lingua polonica peritissimus: Bernhardus a Lublin, scriba magnifici domini Joannis Pilecii... Porro idem Hortulus animae jam quinquies Cracovie recusus est“.

Nie kto inny więc, tylko Biernat z Lublina położył tę wielką, tę ogromną zasługę, że obdarzył swój naród pierwszą drukowaną książką polską[13]. Czy był nią właśnie ów „Ogródek duszny“, tego nie wiemy, jak nie wiemy również, w którym roku ukazała się nasza pierwsza książka.
Lecz Malecki świadczy, że Biernat napisał jeszcze „wiele innych“ utworów: należy do nich, oprócz „Ezopa“, wydana niedawno przez F. Pułaskiego „Rozmowa Palinura z Karonem“ (w „Collectanea biblioteki ordynacyi hr. Krasińskich“ nr. 2), co, wobec gruntownej i umiejętnej argumentacyi wydawcy (w przedmowie do wydania oraz w „Sprawozdaniach z posiedzeń Towarzystwa Naukowego Warszawskiego“, r.1908 zeszyt 8) nie podlega, zdaje się, wątpliwości.
Tak się przedstawia dotychczasowa literatura o Biernacie z Lublina. Jako autor pierwszej książki polskiej i wogóle jako jeden z najzasłużeńszych twórców literatury ojczystej, zasługuje ten mieszczanin na obszerną, wyczerpującą monografię. A stąd wydanie jego „Ezopa“ i wcielenie go do „Biblioteki pisarzów polskich“ jest rzeczą aż nadto zrozumiałą.
Wydanie niniejsze jest przedrukiem unikatu kórnickiego, oprawnego razem z „Hetmanem“ B. Paprockiego, Kraków u M. Syebeneychera 1578 i „Gryzeldą“ b. m. dr. 1571.
Jestto egzemplarz mocno obcięty 19 ✕ 14·5 cm, skład we dwie kolumny 15·2 ✕ 12·2 cm. (por. podobiznę Ciij); tytuł (w reprodukcyi pomniejszony) 16·2 ✕ 11·25 (rozmiary ozdobnych ramek), herb na odwrocie 12·6 ✕ 12·2 (rozmiary ozdobnych ramek). Kustosze zaczynają się na pierwszej karcie tekstu od Aij, druga karta wyjątkowo nieoznaczona, karta trzecia stale nieoznaczona, następują B, Bij, Biij, nieoznaczona, C, Cij, Ciij, nieozn. i t. d. aż do Siij, poczem ostatnia karta (zadrukowana tylko po jednej stronie), jak zwykle, nieoznaczona. Papier w pierwszych arkuszach A — F ma znak wodny: na tarczy renesansowej, zakrytej koroną, lew (czeski) wspięty na tylnych nogach, z koroną na głowie; od ark. F — P znak wodny: na tarczy renesansowej krzyż jednoramienny, wetknięty w lilię heraldyczną; między tymi arkuszami znajduje się inny (Lij) o znaku wodnym: mały krzyż równoramienny w owalu, który, zdaje się, jest umieszczony na dolnej części kartusza, górna część zakryta w grzbiecie książki. Od ark. P do końca znak wodny: na tarczy (kartusz) herb Nowina.
Oprawa książki współczesna w deskę, powleczoną skórą białą (irchą), z wyciskami ornamentu roślinnego, mniej często spotykanego w oprawach polskich (krakowskich). Na grzbiecie nalepiona (później, w XVIII wieku) etykietka czarna, obwiedziona podwójnemi linijkami złotemi, z napisem złoconym literami gockiemi: Ziwot | a Fabule | Ezopa.
Pewną trudność w wydaniu nastręczały ryte na drzewie obrazki, dość gęsto w Żywocie Ezopa rozsypane. Pomieścić je w tekście (jak to jest w pierwodruku) można było, z powodu różnicy formatu i układu, jedynie ze znacznem pomniejszeniem. Przeciw temu jednak odzywały się poważne głosy znawców. Ażeby więc odtworzyć i powtórzyć wiernie drzeworyty naszego unikatu, uważaliśmy rzecz najstosowniejszą dołączyć je tu do opisu w rozmiarach oryginału, zaznaczając w podpisie pod każdą ilustracyą jej miejsce tak w pierwodruku, jak i w naszem wydaniu. Tym sposobem przyszły historyk naszego drzeworytnictwa, dla którego głównie ilustracye Ezopa mogą mieć pewne znaczenie i wartość, znajdzie je tu nie tylko w wiernem odbiciu, ale także obok siebie, co znakomicie ułatwi porównanie i należyte ich ocenienie.
W wydaniu trzymał się wydawca zasad, przyjętych przez Akademię, t. j. zachował wszystkie właściwości języka staropolskiego i jego form, ale ortografię modernizował; wahania pomiędzy dz a c (w bezokoliczniku) oraz pomiędzy em a ym, emi a ymi — wydawca zachował; sampierz drukował stale sąpierz. Dwa wykazy bajek (według tytułów, t. j. przysłów, i według treści) są dodatkiem wydawcy. W przypiskach do bajek wydawca uwzględnił: a) źródła bezpośrednie, t. j. teksty łacińskie „Ezopa“, Abstemiusa i Jana z Kapuy; b) źródła pośrednie, t. j. teksty greckie „Ezopa“ i łacińskie Fedra; c) czeskie „Ezopowy Fabule“; d) ważniejsze zbiory bajek polskich aż do Mickiewicza włącznie (bez uwzględnienia ich filiacyi). W dodatku wreszcie umieścił wydawca teksty kilkunastu bajek w różnych redakcyach — w celu uwydatnienia różnorodności pomysłów i stylu w okresie trzech wieków.
Pozostaje wydawcy miły obowiązek złożenia gorącego podziękowania p. Z. Celichowskiemu za wypożyczenie z biblioteki kórnickiej „Ezopa“, p. L. Bernackiemu za wypożyczenie z Ossolineum bajek Niemirycza, p. A. Chmielowi, określenie znaków wodnych i opisanie oprawy, prof. Łosiowi za ostateczną rewizyę tekstu, nadewszystko zaś — prof. J. Czubkowi za niezmordowaną i ustawiczną pomoc w trudach mozolnej korekty.

Ign. Chrzanowski.
Fig. 1, k. Aij’; w. 104.
Fig. 2, k. Aiij; w. 141.
Fig. 3, k. B; w. 377.
Fig. 4, k. Bij’; w. 597.
Fig. 5, k. Biij’; w. 641.
Fig. 6, k. Biiij; w. 727.
Fig. 7, k. C; w. 841.
Fig. 8, k. Cij’; w. 1021.
Fig. 9, k. Ciij; w. 1057.
Fig. 10, k. Ciiij’; w. 1225.
Fig. 11, k. D; w. 1279.
Fig. 12, k. Dij’; w. 1437.
Fig. 13, k. Diiij; w. 1601.
Fig. 14, k. E; w. 1724.
Fig. 15, k. E; w. 1781.
Fig. 16 k. Eij; w. 1821.
Fig. 17, k. Eiij; w. 1933.
Fig. 18, k. Eiij’; w. 1984.
Fig. 19, k. Eiiij; w. 2003.
Fig. 20, k. F’; w. 2233.
Fig. 21, k. Fij; w. 2279.
Fig. 22, k. Fiij’; w. 2401.
Fig. 23, k. Fiiij’; w. 2512.
Fig. 24, k. G’; w. 2638.
Fig. 25, k. Gij; w. 2713.
Fig. 26, k. Giij’; w. 2868.
Fig. 27, k. Giiij; w. 2928.
Fig. 28, k. H; w. 3045.
Fig. 29, k. H’; w. 3102.
Podobizna k. Ciij (tworzy z fig. 9 całość).
Objaśnienie skróceń w przypiskach do bajek.



D   Aesopus Dorpii (Aesopi Phrygis fabulae cum aliis opusculis... Lipsiae 1513)[14].
Nev. Fabulae variorum auctorum... opera et studio I. N. Neveleti, Francoforti 1660.[15]
Hervieux. Les fabulistes latins jusqu’à la fin du moyen âge. Tome II: Phèdre et ses anciens imitateurs, Paris 1894. Tome III: Avianus et ses anciens imitateurs, Paris 1894. Tome IV: Études de Cheritonet ses dérivés, Paris 1896. Tome V: Jean de Capoue et ses dérivés, Paris 1899.
Phaedrus. Bajki Fedra, według wydania Hervieux, II.
H   Fabulae Aesopicae, rec. C. Halmius. Lipsiae 1901 (Teubner).
St.   Steinhöwels Aesop, hrsg. von. H. Oesterley. Bibliothek des litterarischen Vereins in Stuttgart CXVII, Tübingen 1873.
C   Ezop czeski. Jana Albina Ezopovy Fabule a Brantovy rozpráwky... wydal... Antonin Truhlář. V Praze 1901.
L   Lafontaine.
FE   Fabuły Ezopowe albo przypowieści z tekstu graeckiego na łaciński, z łacińskiego na polski język, dla uciechy i pożytku pospolitego przetłomaczone. W Krakowie R. P. 1754[16].
Rej. Zw. M. Reja Zwierzyniec, wydał W. Bruchnalski, Kraków 1895.
Rej. Figl. M. Reja Figliki, wydał W. Wittyg, Kraków 1905.
Paprocki. B. Paprockiego Koło rycerskie, wydał W. Czermak, Kraków 1903.
FP   Facecye polskie, wydał A. Brückner, Kraków 1903.
Błażewski. Marcina Błażewskiego Setnik przypowieści uciesznych, wydał W. Bruchnalski, Kraków 1897 (Verdizotti, Cento favole).
Potocki, Ogród. Wacław z Potoka Potocki. Ogród fraszek, wydanie zupełne A. Brücknera, tom 1—2, Lwów 1907.
Potocki, Moralia. Brückner. Spuścizna rękopiśmienna Wacława Potockiego, część II. Rozprawy Wydz. filolog. XXIX, str. 278. — Brückner, Język Wacława Potockiego, tamże XXXI, str. 302.
Niemirycz. (Krzysztofa Niemirycza z Czernihowa). Baiki Aezopowe wierszem wolnym dedicowane Krolewiczowi Jegomości Polskiemu, Cur-Princowi electoratu saxońskiego. Drukowane w Krosnie nad Odrą, w Drukarni Christiana Müllera, Roku 1699[17].
Jabłonowski. Nowy Ezop polski życie Ezopa i sto oko bajek... przez Jana Stanisława Jabłonowskiego, Lipsk 1731.
Minasowicz. Phaedrus Augusta cesarza wyzwoleniec w polski strój przybrany, przekładania Józefa Epifaniusza Minasowicza R. P. 1746[18].
BWF   Fedra Augustowego wyzwoleńca Bajki wybrane po łacinie, po polsku, po francusku. Lwów 1767.
EW  Esope en belle humeur... Ezop w wesołym humorze albo wybrane jego bajki z naukami moralnemi i wierszykami tudzież najpiękniejsze bajeczki Fedra, Pilpego i P. de la Motte... na polski język przełożone. Lipsk i Warszawa 1769.
BF  Les plus belles fables... Bajki moralne z Fedra i Filelfa. Warszawa 1769.
Jakubowski.  Bajki Aezopa wybrane wierszem francuskim przez de la Fontaine ułożone, a przez Wojciecha Jakubowskiego polskim językiem z przydatkami wydane. Warszawa 1774.
ZP   Zabawy przyjemne i pożyteczne.
Naruszewicz. Adam Stanisław Naruszewicz. Wybór poezyi, Warszawa 1882.
Węgierski. Pisma wierszem i prozą Kajetana Węgierskiego. Lwów 1882.
Trembecki. Pisma Stanisława Trembeckiego. Tom I. Lwów 1883.
Zabłocki. Pisma Franciszka Zabłockiego, zebrał i wydał Bolesław Erzepki, Poznań 1903.
Krasicki B. Bajki i przypowieści, opracował Antoni M. Kurpiel. Brody 1904. (Bajki).
Krasicki BN. też (Bajki Nowe).
Krasicki PL. A. M. Kurpiel. Nieznane bajki I. Krasickiego. Pamiętnik Literacki, rok V (1906). str. 77—81.
Kniaźnin. Dzieła F. D. Kniaźnina, wydanie nowe J. N. Bobrowicza, Tomik I, Lipsk, 1837.
Ławrynowicz. Pół kopy bajek Antoniego Tomasza Ławrynowicza. Grodno 1789.
Niemcewicz. Dzieła poetyczne wierszem i prozą J. U. Niemcewicza. Tom 1 i 2, Lipsk 1838.
PWO Pamiętnik Warszawski pod redakcyą Osińskiego.
PWB Pamiętnik Warszawski pod redakcyą Bentkowskiego.
Godebski. Dzieła wierszem i prozą Cypryana Godebskiego. Część II. Warszawa 1821.
Gorecki.  Pisma Antoniego Goreckiego. Tom 1 i 2. Lipsk 1886.
Morawski.   Franciszek Dzierżykraj-Morawski. Pisma zbiorowe wierszem i prozą. Tom II. Poznań 1882.
Molski.   Pisma M. Molskiego z późniejszych rękopismów zebrał W. Radliński. Tom II. Warszawa, 1856.
Mickiewicz. Poezye A. Mickiewicza (wyd. Chmielowskiego). Tom II. Kraków 1899.

NB. Cyfry w nawiasach oznaczają tomy i stronice; cyfry bez nawiasów oznaczają księgi i numery bajek.
Errata.

Str. 9, wiersz 258, zamiast klocżembych, czytaj: klocembych.
Str. 23, wiersz 699, zamiast w przód, czytaj: wprzód.
Str. 60, wiersz 1846, zamiast stłucz, czytaj: stłuc.
Str. 77, wiersz 2401, zamiast Hiermip, czytaj Hermip.
Str. 100, wiersz 3128, zamiast wzytki, czytaj wszytki.
Sit. 106, przypisek, zamiast licinia, czytaj: luscinia.
Str. 139, tytuł bajki 39, zamiast szcześciu, czytaj: Szcześciu.
Str. 169, przypisek, zamiast Fe, czytaj: FE.
Str. 174, bajka 77, wiersz 2, zamiast przezliż, czytaj: przezlisz.
Str. 229, wiersz 18, zamiast zozumiał, czytaj: zrozumiał.
Str. 241, bajka 137, wiersz 11, zamiast otociem, czytaj: o tociem.
Str. 259, bajka 157, wiersz 10, zamiast tej to, czytaj: tejto.
Str. 289, przypisek, po E W (52) Wilk i liszka, dodaj: por. Krasicki B III, 14, Lis i wilk.
Str. 299, wiersz 36, zamiast sam siebie, czytaj: siebie.
Str. 331, wiersz 42, zamiast Zećby, czytaj: Żećby.
Str. 532, w tytule bajki 4, zamiast Cłop, czytaj: Chłop.




Opisanie krótkie
żywota Ezopowego i też inszych spraw jego.

Był jeden mąż barzo dziwny,
W rządzeniu żywota pilny,
Urodzenia niewolnego,
A rozumu ślachetnego.
Z Ammoniu[19], wsi frygiskiej,        5
Która jest w ziemi trojańskiej.
Wyszedł Ezop, twarzy żadnej,
A wymowy barzo śladnej.
Głowę też miał barzo silną,
Oczy wpadłe, barwę czarną,        10
Krótkiej szyje, długoczelusty,
Czarnozęby, z wielkimi usty,
Szeroki, nizkiego wzrostu,
Wielkich nóg, miąższego łystu,
Z tyłu niemiernie garbaty,        15
A z przodku lepak brzuchaty;
A ktemu co gorszego miał,
Iże się barzo zająkał:
Ale za ty niedostatki
Miał dowcip na wszystki gadki.        20
Widząc go pan tak szpetnego,
A k swej służbie niegodnego,

Tedy go do folwarku posłał,
Aby tam na roli kopał.
Potym rychło czas sie trafił,        25
Iż pan do folwarku nawiedził,
Rataj nowych fig nazbierał,
A pana imi darował.
Pan podarze przyjął wdzięcznie,
Z ratajem mówił ochotnie,        30
Chwaląc barzo jego pilność
I którą miał k niemu miłość.
Ale, iż sie do łaźniej brał,
O figi tako rozkazał,
Aby je jego słudze dano,        35
Któremu Agatopus dziano,
I żeby je u siebie miał,
A panu by je cało schował
I z nimi więc tedy przyszedł,
Kiedyby pan z łaźniej wyszedł.        40
Wtenczas przyszedł też i Ezop,
Urobiwszy sie ubogi chłop,
Aby sobie odpoczynął,
A swój obrok zwyczajny wziął.
Agatopus, który fig strzegł,        45
Zjadł dwie fidze, drugiemu rzekł:
„Bych sie, bracie, pana nie bał,
„Wszystkibych figi pozobał”.
Rzekł towarzysz: „Chcesz posłuchać,
„A z sobą mi figi jeść dać:        50
„Takową drogę najdziemy,
„Jako z tego wynidziemy”.
Agatop rzekł: „Radbym wiedział,
„Jakobych to uczynić miał”.

On mu rzekł: „Już sie nie staraj,        55
„A pana tak z łaźniej czekaj;
„Więc, kiedy pan będzie pytał,
„Aby mu naprzód figi dał,
„Rzecz: gdym je oto tu pokładł,
„Przyszedł Ezop, wszystki pojadł.        60
„Nie będzieć sie mógł wymawiać,
„Kiedy mu pan będzie łajać:
„O Ezopie, nędzny karwie,
„To odniesiesz na swym garbie“!
A gdy tę rzecz tako zwiedli,        65
W tę nadzieję figi zjedli;
Z Ezopa sie naśmiewali,
A jego złego czekali.
Pan więc potym z łaźniej wyszedł;
I, posiedziawszy, póki był medł,        70
A że mu sie zachciało jeść,
Kazał figi naprzód przynieść.
Agatopus wnet wystąpił,
Na Ezopa winę złożył,
Rzekąc: „Ezop wszystki pojadł,        75
„To nań wiemy do naszych gardł“.
Pan, to słysząc, barzo sie rozgniewał,
Ezopa zawołać kazał;
A gdy przyszedł, jął mu mówić
A ciężkim karanim grozić:        80
„Ty, sługo, coś to udziałał,
„Iżeś mię tak we czci nie miał?
„Figiś zjadł, które mnie chowano!
„Tak mi na cię powiadano.“
Słysząc, Ezop barzo sie bał,        85
Na swe potwarce poglądał;

A nie mogąc sie wymówić,
Prosił wżdy, jako mogło być.
Pan kazał, by go zwleczono
A miotłami usieczono;        90
On sie przed nogi położył,
By mu pan mało odelżył.
Natychmiast do kuchnie bieżał
A kocieł z ukropem porwał;
A, przed panem stojąc, ji pił,        95
A potym zaś wszytek zrzucił.
Czysto ukrop tamo zmiotał,
Bo jeszcze był nic nie śniadał;
A więc potym pana prosił.
By też takież potwarca pił.        100
Oni dwa, gdy sie napili,
Wracania barzo bronili;
Ale brzuch, kiedy sie zagrzał,
Figi z ukropem wymiotał.
Tam soczenie obnażono,        105
Miotłami je usieczono,
Rzekąc: „Tako będę karać,
„Któryby śmiał na kogo łgać“.
Tak pan, ty rzeczy sprawiwszy,
Noc w folwarku przeleżawszy,        110
Nazajutrz do miasta pojał,
Bowiem inną tam sprawę miał.
Ezop nazajutrz rano wstał;
Szedszy na rolą, tam kopał;
Więc sie mu kapłan przygodził,        115
Który był drogi pobłądził,
Prosił, by nad nim lutość miał,
Drogę mu k miastu ukazał.

Ezop sie cudnie postawił:
Jąwszy go, pod drzewem posadził        120
A gdysta siedziała oba,
Nakładł Ezop przedeń chleba,
Fig i daktyłów przykładał;
Aby jadł, łagodnie namawiał.
Więc, wziąwszy dzban, szedł do studniej        125
I naczerpał wody zimnej,
Przedeń ochotnie postawił
A, jako mógł, tako go czcił.
A kiedy kapłan precz iść chciał,
Ezop też z nim pospołu wstał;        130
A, trzymając go za rękę,
Nawiódł go na dobrą ścieżkę.
Kapłan za to, iże go czcił,
Boga za Ezopa prosił,
Nabożnie sie tamo modląc,        135
Ręce swe w niebo podnosząc.
Gdy kapłana odprowadził,
Na rolą sie zasię wrócił;
Siadszy pod drzewem, naczął drzemać,
A potym i twardo spać.        140
We śnie mu sie Bóg ukazał,
Trudny mu język rozwiązał
I jeszcze go tym obdarzył,
Iż rozliczne baśni twarzył. —
Przeto, iż mu nabożny był        145
A jego kapłana uczcił.
Dobrzeć Pan Bóg służbę płaci:
Kto przeń da co, nic nie straci.
Potym Ezop, gdy ze sna wstał,
Sam sie z sobą tako gadał:        150

„Barzoć mi sie dobrze śniło:
„Daj to, Boże, by tak było!
„Aleć już mam dobrą mowę.
„Wszystki rzeczy prawie zowę:
„Pług, lemiesz, jarzmo i woły,        155
„Jeden pstry, drugi gomoły.
„Jako nagle to mi Bóg dał,
„Czegom sie ja nie nadziewał!
„Tego podobno wdzięczen był,
„Iżem gościa dobrze uczcił,        160
„Abowiem za dobre dzieje
„Pewien człowiek dobrej nadzieje:
„Nie zapomni Bóg żadnego
„Uczynku miłosiernego“.
A takoż z weselim powstał        165
A na roli zasię kopał,
Bogu z tych darów dziękując,
Jego sądom sie dziwując.
Owaciem rataj przybieżał,
Aby roboty obeźrzał,        170
I hnet począł bić jednego
Niewolnika pana swego.
Ezop, gdy to bicie widział,
Krzywdy bitego żałował,
Śmiele na rataja powstał,        175
Takimi go słowy karał:
„Przecz go bijesz bez przyczyny?
„Niemasz do niego żadnej winy;
„Snadźby nigdy nierad przestał,
„Iżeby nas nie kołatał.        180
„Ty sam roboty nie robisz,
„A nad nami grozy stroisz;

„Pochlebować ci nie umiem,
„A toć wszystko panu powiem“,
Zenas dziano ratajowi.        185
I dziwował się Ezopowi,
Iż mu sie tako zastawiał
I już roztropnie wymawiał.
I jął sobie tako radzić:
„Muszę ja pierwej uprzedzić,        190
„Aby mię ten nie osoczył:
„A takbych włodarstwo stracił“.
Wsiadł na klusię, do miasta jał
A takie słowa ku panu miał:
„Panie mój, Bóg ci pomagaj,        195
„A łaskawie mię wysłuchaj“!
Rzekł mu pan: „Co to nowego?
„Przecz cię widzę tak zlękłego“?
Rzekł: „Cuda sie tam zstały:
„Które nigdy nie bywały:        200
„Ezop: on niewolnik sprosny,
„Stał ci sie barzo wymowny;
„U mnieć to jest za wielki dziw;
„Takiegom nie widział, jak żyw“.
Pan rzekł: „Nic się nie dziwuję,        205
„A z tego Bogu dziękuję;
„I tobieć to nie ma dziwno być,
„Iże człowiek począł mówić:
„Mnodzyciem tacy bywają,
„Iż, kiedy sie rozgniewają,        210
„Dla wielkiego rozrzewnienia
„Długo nie mają mówienia“.
Rzekł Zenas: „Jego mówienie
„Jestci i nad przyrodzenie,

„Bowiem i mnie zesromocił        215
„I naprzeciw Bogu bluźnił“
Pan, kiedy taką rzecz słyszał,
O bluźnienie sie rozgniewał;
Ezopa Zenasowi dał
A tak mu jeszcze przykazał:        220
„Już a już go sobie miej,
„A gdzie będziesz chciał, tu ji dziej;
„Ubij, obieś albo przedaj,
„Podług swej woli z nim działaj“.
Zenas tedy dar wziął na liście,        225
Aby to już bylo iście;
Panu swemu podziękowal
A tak na wieś zasię pojał.
Przyjachawszy, Ezopa wezwał;
Rzekł mu, iż „mi cię już pan dał;        230
„A przeto cię muszę przedać,
„Iż nie chcesz języka wścięgac“.
Potym więc, czas niedługi był,
Z przygody sie kupiec trafił,
Jen niewolniki kupował.        235
Tak w onę stronę był zajał.
Ten, gdy sie z Zenasem potkał,
Iże go przedtym dobrze znał,
Przywitawszy, jął go pytać,
Miałliby mu nieco przedać:        240
„Byłyliby jacy ośli,
„Którzy by mi czeladź nieśli,
„Barzobych je rad stargował,
„Ku Efezu się na nich wezbrał“.
Rzekł Zenas: „Nie mam żadnego,        245
„Ni nająć, ni przedajnego;

„Aleć mam sługę godnego
„I na twarzy podobnego“.
Kupiec rzekł: „Chcę go targować,
„Alebych go chciał oględać“        250
On hnet po Ezopa posłał,
Kupcowi go oględać dał.
A gdy tak szpetnego widział,
Stojąc Zenasa zopytał:
„Co to za garniec pękaty,        255
„Krótki, brzuchaty, garbaty?
„A, zaprawdę, by nie dychał.
„Kłocżembych ji radniej mnimał;
„Przetoż, abyś mną kunsztował,
„Ku temuś mię dziwu wezwał“.        260
A kiedy go nie chciał kupić,
A w drogę sie począł kwapić,
Rzekł Ezop: „Mało poczekaj,
„A ze mną wżdy nieco gadaj“.
Rzekł kupiec: „Drogę mi mieszkasz,        265
„Pożytku mi nie udziałasz;
„Bowiem, bych ja ciebie kupił,
„Wieczniebych śmiechu nie pozbył“.
Ezop rzekł: „Pocześ tu przyjał“?
A on mu: „lżem kupić chciał,        270
„Cobych nalazł wybornego,
„Sługę albo osła dobrego.
„Aleś ty bezmiernie żadny
„A mojej kupi niegodny;
„Przeto mi cię nie potrzeba,        275
„Boćby też szkoda i chleba“.
Ezop rzekł: „Nie chciej mną gardzić:
„Nie mogęć ja wżdy zawadzić,

„Bo, gdzie mię kolwiek obrócisz,
„Pieniędzy wżdy swych nie stracisz“.        280
Kupiec rzekł: “Bych ja to wiedział,
„Jakibych pożytek z ciebie miał,
„A w czymbych cię dobrze pożył,
„Jużbych pieniędzy nałożył“.
Ezop rzekł: „Podobno dzieci masz,        285
„Na które więc często bakasz,
„Kiedy, pustując, wołają,
„Ciebie nie barzo słuchają.
„Poleciż je w moję stróżą:
„Uźrzysz, iżci sobą wstrwożą;        290
„Nie trzebać ich larwą straszyć:
„Będąć jej u mnie mieć dosyć“.
Tą rzeczą kupca poduszczył;
On sie do Zeny obrócił,
Spytał: „Drogoli go dasz,        295
„W którymże się barzo kochasz“?
On rzekł: „Daj trzydzieści groszy,
„Boć nie baczę, by był droższy;
„Alemci go nie przedrożył,
„Iżbym go rad rychlej pozbył“.        300
Kupiec, iż tako tam był,
Pieniądze zań hnet odliczył,
A potym go za rękę wziął,
K miastu z nim społem pociągnął.
Więc, kiedy do miasta przyszli        305
A do swej gospody weszli,
Dzieci Ezopa uźrzały,
Które u matki siedziały.
Uźrzawszy go, jęły płakać,
Oczy od niego odwracać,        310

Bojąc sie tako żadnego:
Mnimały, aby co zlego.
Ezop sie temu rośmieje:
„Widzisz, panie, co się dzieje?
„Otoś początek ogląda?        315
Tych rzeczy, com obiecował.
„Ty dzieci, które krzyczały,
„Mojejci sie twarzy bały
„I na mię patrzyć nie śmieją:
„Jak dyjabła, tak sie boją“.        320
Kupiec sie temu barzo śmiał,
A potym mu więc rozkazał:
„Idź, towarzysze przywitaj,
„A z nimi sie dobrze poznaj“.
Ezop, gdy wszedł do łożnice,        325
Uźrzawszy tam cudne młodzieńce,
Rzekł im: „Bóg wam pomagaj,
„A każdy mi swą rękę daj“.
Oni, kiedy go uźrzeli,
Wszyscy się barzo zumieli;        330
Nic mu nie odpowiedali,
Jedno na się poglądali,
Mówiąc: „Co nasz pan udziałał,
„Iż w nasze towarzystwo dał
„Człowieka tako żadnego,        335
„Ku obłudzie podobnego“?
Potym sam kupiec k nim wyszedł
A wszytkim takie słowa rzekł:
„Swoję niefortunę gańcie,
„Iż na czym jechać nie macie:        340
„Żadny się osieł nie trafił;
„Bych go najął albo kupił;

„Bierzcie rzeczy, jak może być,
„Jutro ku Efezu mamy iść“.
A gdy się już gotowali        345
A tłomoki rozdzielali,
Ezop tamo k nim przystąpił
A skromnie ich tako prosił:
„Widzicie mię tak małego
„A nie barzo też mocnego:        350
„Proszę was, to udziałające,
„Mniejsze mi brzemię zostawcie“,
Rzekli mu: „Gdyżeś niemocny,
„Pójdziż jako w drogę prozny;
„Myć to już wszytko weźmiemy,        355
„Tej cię prace posbawimy“.
On im rzekł: „To się nie godzi,
„Niechaj się mną pan nie szkodzi;
„A gdy z wami idę w drogę,
„Poniosę też wżdy, co mogę“.        360
Rzekli mu: „A więc wybieraj,
„A sobie ciężko nie działaj;
„Na twąć to wolą dajemy,
„A co chcesz, toć zostawimy".
Ezop brzemiona oglądał,        365
Więc kosz z chlebem sobie obrał,
Który był dobrze niemaly:
Dwa go na sobie nieść chcieli.
Więc sie poczęli uśmiechać,
Za szaleństwo mu posędzać,        370
Iż, prosząc pierwej lekkiego:
Już chce brzemienia ciężkiego:
„Dopuśćmy mu, kiedy prosi,
„Aleć się potym nanosi;

„Radciby go potym pozbył,        375
„Kiedy z nim ujdzie kilko mil“.
On więc kosz na się podźwignął
A w drogę przedsię pociągnął;
Daleko inne wybiegał
A tak sobie odpoczywał.        380
Słudzy sie mu dziwowali
A z niego się naśmiewali:
„Jakości ten dobrze bieży,
„A już swe myto zasłuży!
„A wszakby i osła ściężył,        385
„Kiedyby go kto nań włożył!
„Dobrzeć się ku robocie wwiązał,
„A to sie niemocnym działał“.
A gdy k jednej górze przyśpiał,
Zjął z siebie kosz i posiedział;        390
Potym go na się założył
A przed nimi w gościńcu był.
Oni potym do gościńca
Przyszli przed zachodem słońca;
Którym Ezop chleb rozdawał:        395
Daleko już lżej w koszu miał.
Tak nazajutrz z koszem proznym
Bieżał naprzód pędem silnym,
Aż go więc nie poznawali
Ci, co nazad zostawali;        400
A jedno, za nim patrzając,
Pytali tak, rozmawiając:
„Miły bracie, co ty mnisz,
„Naszli ono jest towarzysz“?
Rzekł drugi: „Co ten udziałał!        405
„Jako nas chytrze oszukał!

„Wziął brzemię, które ubywa,
„Chleb z kosza gdy nam rozdawa.
„A nam przed tymi tłomoki
„Zginają sie zawżdy boki;        410
„Musimy jednako nosić,
„Abowiem ich nielża ulżyć.
„Przetociem tak barzo bieży,
„Iże na nim nic nie cięży:
„Dyabli ten karzeł garbaty,        415
„Szpatny, czarny i gębaty“.
A gdy do Efezu przyszli
I wszystki rzeczy przynieśli,
Kupiec tam sługi wystawiał
Na targ, aby je poprzedał.        420
I wziął za nie zysk niemały,
A jednoż mu trzej zostali:
Gramatyk i drugi śpiewak,
Ezop z nimi trzeci nieborak.
Więc kupcowi jeden doradził,        425
By je do Samu prowadził,
Iżby je tam dobrze sprzedał,
Choćby ich jeszcze więcej miał:
„Tamciem młodzi ludzie bywają,
„Którzy sie ku nauce zjeżdżają        430
„Do Xanta, mędrca ważnego,
„Po wszej Grecyjej sławnego“.
Kupiec tej rady posłuchał,
Natychmiast do Samu pojał;
I wywiódł na targ swą czeladź,        435
Aby ją mógł dobrze przedać.
Gędźca z śpiewakiem postawił,
W nowe je suknie przyprawił;

A Ezop w pośrzodku ich stał,
A szpetną sie gunią odział.        440
Więc ci, którzy przychadzali,
Ezopowi sie dziwowali:
Takociem szkaradą twarz miał,
Iż wszystkie ine przewyższał.
Widząc Ezop, iż sie śmiali,        445
Wszyscy, którzy nań patrzali,
Barzo beśpiecznie sobie stał,
A srogo na nie poglądał.
Aż sie też Xantus przygodzil,
Bo po targu wtenczas chodził:        450
Uźrzał dwu młodzieńcu cudnych,
A Ezopa w pośrzodku ich.
Głupstwo kupcowi przypisał,
Iż nieroztropnie przedawał
A miedzy młodzieńce cudne        455
Postawił stworzenie szpatne.
I przystąpił ku jednemu z nich,
Dwu onych młodzieńców cudnych:
Skąd był jest, go zopytał.
Z Kapadocyej sie powiedział.        460
Rzekł Xantus: „Co umiesz działać“?
On mu: „Co możesz rozkazać“!
Ezop, kiedy to usłyszał,
Wielkim głosem jest sie rośmiał.
Żacy, którzy z Xantem stali,        465
Ezopa sie nieco bali,
Gdy w śmianiu usta rozdziewiał
A zęby na nie oszczerzał.
I mówili miedzy sobą:
„Brzuchem sie śmieje, a nie gębą,        470

„Kto jak[20] żyw, taki dziw widział,
„Iżby kiedy brzuch zęby miał?
„Spytajmy go, co za rzecz miał,
„Iż sie tako rozkosznie śmiał.
„Powiedzże nam, miły brachu,        475
„Co cię przywiodło ku śmiechu“.
A on temu, co go pytał:
Bombax babe — odpowiedział —
„Odstąp precz, wałaski capie!
„Ocz mię pytasz tako głupie“?        480
Wnet odstąpił on, co pytał,
Bo sie barzo był zasromał;
A potym mu pokój dali,
Iże sie jego słów bali.
Potym Xantus szedł do kupca:        485
„Zacz dawasz tego to gędźca?
On rzekł: „Za sto złotych go dam,
„Bo go sam też niemal tak mam“.
Widząc Xantus, iż ten drogo,
I jął mówić do drugiego:        490
„A tyś, synu, z ziemie której“?
On mu rzekł: „Jestem z Libijej“,
Lepak Xantowi uczniowie
Mówili tak sami k sobie:
„Śmiesznoć temu to żadnemu:        495
„Śmieje sie słowu każdemu“.
A jeden rzekł: „Ba, gadaj z nim.
„Chceszli być capem wałaskim:
„Jużci jednego odprawił,
„Który też z nim tako mówił“.        500

Spytał tedy Xantus śpiewaka:
„Jako tego cena wielka“?
Kupiec go też drogo trzymał;
Xantus szedł precz, obu nie chciał.
Tamo uczniowie, z nim idąc,        505
Pytali go, tako rzekąc:
„Dzieci, co na targu stały,
„Jeślić sie co spodobały“?
Rzekł, iż mu sie podobają,
Lecz je barzo drogo dają:        510
„A u nas zapowiedziano,
„By sług tak nie kupowano;
„Bo, ktoby ji tak kupić śmiał,
„Winęby wielką dać musiał:
„Niedobrzeć sie tego ważyć,        515
„Przeczby więcej musiał stracić“.
I rzekł jeden z uczniów jego:
„Gdy nielża kupić cudnego,
„Przecz żadnego nie chcesz kupić?
„Możeć z niego posługa być!        520
„A my sie wszyscy złożymy,
„Kupcowi ji zapłacimy:
„Będzieć też on dobrze służył,
„A nam niegdy krotochwilił“.
Rzekł Xantus: „Żlebych udziałał,        525
„Bych tak szpetnego kupić miał,
„Bo żona, gdyby go ujrzała,
„W domuby eie nie została“.
Rzekli mu: „Mistrzu, kiedy chcesz,
„Żonę k swej woli przywiedziesz;        530
„Temuć sie nie będzie przeciwiać,
„Co się tobie będzie podobać“.

Xant rzekł: „Gdy tę wolą mamy,
„Wżdy go pierwej zopytamy
„Jeśliby też nieco umiał,        535
„Bych prozno pieniędzy nie dał„.
Tak sie Xant k niemu obrócił
A łagodnie go pozdrowił:
„Towarzyszu! Bóg ci pomagaj,
„Z nami na chwilę pogadaj“.        540
Ezop rzekł: „I ty bodaj zdrów,
„A jeślić pilno, ze mną mów;
„Ale maszli prozno mówić,
„Lepiejci daleko precz iść“.
Rzekł Xant: „Nie trzebać sie bać:        545
„Nie o złą cię rzecz chcę pytać:
„Skądeś jest, by mi to powiedział,
„Tegobych sie rad dowiedział“.
Ezop rzekł: „Jestem ja z ciała,
“Które moja matka miała“.        550
Xantus rzekł: „Już nie skądby był!
„Powiedzże: gdzieś sie narodził“.
Ezop rzekł: „Tego mi nie powiedziała
„Moja matka, gdzie mię miała:
„Jeśli w sieni, albo w komorze;        555
„Kto to dobrze baczyć może“?
Xantus rzekł: „Umiesz co czynić“?
On mu odpowiedział, iż nic.
Xant rzekł: „Którą miarą, nie wiem“.
Ezop rzekł: „Ja tobie powiem.        560
„Otóż ci dwa, co tu stoją,
„Już wszystkie rzeczy umieją:
„Miedzy sie je rozdzieleli,
„A mnie nic nie zostawili“.

Oni rzekli: „Dobrze powiedział:        565
„Niemaszciem, ktoby wszytko wiedział.
„Tać przyczyna jego śmiania:
„Naśmiewał się z ich chełpienia'“,
Xantus ku niemu przystąpił:
„Chcesz, Ezopie, bych cię kupił“?        570
Rzekł: „Możesz, jeślić sie widzi:
„Nikt cię k temu nie przypędzi.
„Maszli wolą, miech rozdziergaj,
„Kupcowi za mię pieniądze daj;
„Niemożeszli go rozwięzać,        575
„Nie żałuj go też i zrzezać“.
Tedy Xantowi uczniowie,
Widząc go takiego w mowie,
Mówili: „Barzo roztropny
„I niemal Xantowi równy“.        580
I rzekł zasię Xantus k niemu,
Pokuszając jego rozumu:
„Kupię cię już, jako sam chcesz,
„Jeśliże mi nie ucieczesz“.
Ezop mu odpowiedział:        585
„Jeślibych ja uciec wolą miał,
„Milczkiembych sie poprowadził,
„Ciebiebych sie o to nie radził“.
Rzecze mu Xant: „Prawdę mówisz,
„Już wierzę, iż mię nie zdradzisz;        590
„Nie masz żadnej więtszej wady,
„Jedno, żeś barzo szkarady“.
On rzekł: „Kto chce człowieka baczyć:
„Nie trzeba na krasę patrzyć;
„Bacz cnotę i obyczaje.        595
„Którać dobry umysł daje“.

Tedy Xantus rzecze kupcowi:
„Zaczże ten, co z nami mówi“?
Kupiec sie temu dziwował,
Iż szkaradego kupował,        600
Rzekąc: „Nie dobrze kupiej znasz:
„Żadne bierzesz, cudne puszczasz;
„Weźmi z onych cudnych jednego,
„A nie kupuj tak szpetnego“.
Xantus rzekł: „O to nic nie dbaj,        605
„Tego mi żadnego przedaj;
„Nie chciej ze mną wiele gadać:
„Słowem powiedz, zacz go masz dać“.
On rzekł: „Za sześćdziesiąt groszy,
„Lubo jest tań, lubo droższy,        610
„Kiedyć sie tako spodobał;
„Daj Boże, by k niemu szczeście miał“.
Uczniowie sie hnet zrzucili,
Kupcowi go zapłacili.
A tym targiem, któryś słyszał,        615
Xantowi sie Ezop dostał.
Gdy to celnicy słyszeli,
Tamo na targ przybieżeli,
Iżby im ten cło zapłacił,
Ktoby niewolnika kupił.        620
Wtenczas Xantus kupca żądał,
Aby mniej, niż wziął, powiadał;
A tę zmowę przeto czynił,
Iżby tam łatwiej cła odbył.
A gdy sie długo zmawiali,        625
A celnicy ich czekali,
Ezop na nie palcem skazał
A z celniki tako gadał:

„On mię przedał, a ten mię ma,
„A jeślić sie k temu nie zna,        630
„Nie będzieć to ku mej szkodzie;
„Jużci będę na świebodzie“.
Celnicy rzekli Xantowi:
„Gdyż ten tako trafno mówi,
„Nic od ciebie nie żądamy,        635
„A cłoć juże odpuszczamy“.
Więc sie Xantua k domu wezbrał,
A Ezop go naśladował;
A tam, z Ezopem gadając,
Xeutue chodził, posikając.        640
Ezop go za płaszcz uchwycił,
A ty słowa k niemu mówił:
„Jedno mię zasię nie przedasz,
„Zaprawdę mię nie długo masz.
„Niemogęciem przy takim trwać,        645
„Ktory sie nie umie sromać,
„Jako ty: idąc, posikasz,
„Nie ludzki uczynek działasz.
„Alboś mi to na przykład dał,
„Iżbych służby nie zamieszkał,        650
„Abych wszystko działał, chodząc:
„Biegając, srał, a nie siedząc?
Rzeki Xant: „Ezopie, posłuchaj,
„Tego domniemania niechaj!
„Przetomci ja tak, chodząc, szczał,        655
„Byc sie tych szkód uwiarował:
„Naprzód gorąca słonecznego,
„Bo to głowie nic gorszego;
„Druga, aby para z moczu
„Nie mogła mi przyść ku oczu“.        660

On rzekł: „Przeto, żeś tak działał,
„A podobnąś przyczynę miał,
„Tedyś dosyć mądrze czynił,
„Przepuściż mi, com cię winił“,
Gdy sie przybliżali k domowi,        665
Rzecze Xantus Ezopowi:
„Przed drzwiami tu postój sobie,
„Aż paniej powiem o tobie“.
I wszedł Xantus do żony swej,
A ty słowa jął mówić k niej;        670
„Już mię dalej nie kłopoci[21],
„Skarżąc sie we dnie i w nocy,
„Jakobych zawżdy sługi twe
„Obracał na potrzeby swe:
„Kupiłciem sługę takiego,        675
„Nie widziałaś cudniejszego“.
Dziewki, gdy to usłyszały,
A po prawdzie to mnimały,
Jęły sie miedzy sobą wadzić,
Jedna drugą chcąc uprzedzić,        680
Rzekąc: „Przetoć go pan kupił,
„Aby on moim mężem był,
„Boć mi to dawno obiecał,
„Iżby mię rychło za mąż“.
Druga rzekła, by sen miała,        685
„Iżem sie z nim była oddała;
„A takoć to za pewne mam,
„Iż go ja sama otrzymam“.
Tedy żona rzekła Xantowi:
„Chwalnyć ten to sługa nowy;        690

„Chciejże go nam wżdy ukazać,
„Byśmy go mogli oglądać“.
Xantus natychmiast rozkazał,
!żeby go kto zawołaj,
Tego, co przed drzwiami stoi:        695
„Niechać sie sam wniść nie boi“.
Owa dziewka, jedna z onych,
Skradszy się od towarzyszek swych,
Tajemnie w przód wybieżała,
By Ezopa oglądała.        700
A kiedy drzwi otworzyła,
Tako z radością mówiła:
„Ten mąż nowy gdzieby był,
„Którego mi mój pan kuplł “?
Rzekł jej Ezop: „Ty szczeście masz:        705
„Otom ja jest, kogo szukasz;
„Będziesz sie we mnie kochała,
„Gdyby mię dobrze poznała“.
A ujrzawszy tak szpetnego,
Tako kuńsztowała z niego:        710
„Cóż to złego, a nie człowiek!
„Ukaż ogon, boś wilkołek“.
On rzekł: „Jeśli będziesz żędać,
„I ogon możesz oględać.
A tam do sieni już chciał wniść;        715
Ona go nie chciała wpuścić,
Ale do dziewek bieżała,
A tę im rzecz opowiedziała:
„Idźcie też, a oglądajcie,
„O którym tak pilnie gadacie“.        720
Szedszy druga, otworzyła,
A Ezopa w dom wpuściła,

A widząc go tak szpetnego,
Odwróciła twarz od niego.
A kiedy już był w dom puszczon,        725
Uczynił przed pana ukłon.
Żona, kiedy go widziała,
K ścienie oczy odwracała;
Narzekała, rzewno płacząc,
A na swego męża skarżąc.        730
Rzekąc mu: „Jakiś mi dziw dał,
„Jedno, by sie ze mnie naśmiał“.
Xantus jej rzekł: „Pani miła,
„Jużeś mi sługę zganiła,
„A nie wdzięcznaś daru mego;        735
„Nie kupięć potym żadnego“.
Pani mu odpowiedziała,
Już sie była rozgniewała:
„Wiem, iż mię ty nienawidzisz,
„A o innej żenie myślisz.        740
„Przeto się zawżdy masz k temu,
"By mię rychlej pozbył z domu;
„I oto na me przekory
„Nabyłeś takiej potwory.
„Aleć łatwie temu pogodzić,        745
„Jedno mi chciej posag wrócić:
„Gdym ci tak bardzo niemiła,
„Nie będęć więcej wadziła“.
Xantus takim sie słowom śmiał,
A na Ezopa poglądał,        750
Rzekąc: „A cóż ci się dzieje,
„Iż ci mowy nie dostaje?
„Wszakeś przed tym siła mówił,
„Kiedyś ze mną na drodze był;

„Otóż, kiedy trzeba, milczysz:        755
„Albo, co mówią, nie słyszysz?
Ezop rzekl: „Chcesz, panie, posłuchać,
„A sobie pokój udziałać,
„Odbądźże tej paniej spornej:
„Łatwie nabędziesz powolnej“.        760
Xant rzekł: „Milcz, łotrze! Co mówisz?
„Jeszczeli tego nie widzisz:
„Iże jej bardzo szanuję,
„Bo ją, jako siebie, miłuję“?
Rzekł Ezop: „Jeśli tak działasz,        765
„Jako mi to sam powiadasz,
„Tedy cię żona związała,
„A i ogłów na cię wdziała“.
Obróciwszy się ku paniej,
Tako mówić począł ku niej:        770
„Gospodze! — ale sie nie gniewaj,
„A maluczko mię posłuchaj —
„Takiegoby sługi chciała,
„By tę służbę po nim miała,
„Któryby cię w łaźni ścierał,        775
„Nogi umył, łoże usłał;
„Któryby też był podobny,
„Kędzierzawy i wymowny,
„Iż, gdyćby wdzięk uczynić chciał,
„Z filozofaby sie naśmiał.        780
„Prawdę Euripides pisał,
„Jen niewieścią złość dobrze znał,
„Uporność ich ukazując,
„A naukę innym dając:
„Mnogieć są morskie nawały,        785
„W rzekach też upór niemały,

„Trudnać bardzo rzecz ubóstwo,
„Trudnych rzeczy wielkie mnóstwo:
„Ale nic nie trudniejszego[22]
„I ku znoszeniu cięższego,        790
„Jako niewiasta swej wolej;
„Nie najdzie równia złości jej“.
„Przetoż i ty, pani miła,
„Byś się bardzo nie kwapiła
„Chcieć, aby tacy służyli,        795
„Którzyby podobni byli,
„Chceszli u męża być wdzięczną,
„Sławę zachować poczesną,
„Przez której ty nie możesz żyć,
„Jeśli ohcesz dobrą żoną być“.        800
Nuż się ona rozgniewała,
Gdy ty słowa usłyszała,
Rzekąc: „Patrz tego łotra szpetnego,
„Jużci języka długiego.
„I Boże sie tego pożal,        805
„Iż mi ty słowa mówić śmiał;
„Terazci będę milczała:
„A swego czasu patrzała“.
Rzekł Xantus: „Już się jednajmy,
„A tego swaru niechajmy,        810
„Ezop aby panią przeprosił,
„Jeśliby jej w czym przewinił“.
Ezop rzekI: „Toć niepodobna,
„By niewiasta była zgodna;
„Nierychłociem gniew opuści:        815
„Bywszy winną, jeszcze sie mści“.

Rzekł Xant: „Jużci o tym dosyć.
„Nie chciejże ty więcej mówić,
„Bom cię ja nie na swar kupił,
„Ale aby mi posłuszen był.        820
„A wziąwszy kosz. za mną nie bierzy:
„Nakupim ziela k wieczerzy
„I ktemu sie przechodzimy,
„A potym więc lepiej zjemy“.
A gdy tam już w ogrodzie był,        825
Xant zagrodnikowi mówił:
„Miły bracie, przedaj nam ziela,
„Coby była pełna kobiela“'.
Ogrodnik to hnet udziałał:
Szedł na ogród, ziela narwał.        830
Xantus mu dobrze zapłacił,
A k domowi sie pokwapił.
A gdy sie tak rozchodzili,
Rzekł ogrodnik: „Mistrzu miły!
i„Proszę cię, by mi powiedział,        835
„O co cię tu będę pytał“.
Rzekł Xant: „O coć trzeba pytaj,
„Jedno mi czasu nie mięszkaj,
„Boć mam inej sprawy dosyć,
„Dla której muszę rychło iść“.        840
On rzekł: „A przeczże to ziele,
„O którym jest pracej wiele,
„Nie tako mi prędko wschodzi,
„Jako co sie samo rodzi“?
Xantus tę gadkę usłyszał,        845
Ale, iż jej zgadnąć nie umiał,
Rzekł, iże „boskie zrządzenie,
„Rozdzieliło wszystkim rodzenie;

„A skryte są tego przyczyny:
„Sam je Bóg wie, a nie inny;        850
„A tak to są dziwne rzeczy
„Nie znosi rozum człowieczy“.
Ezop, kiedy to usłyszał,
Temu się barzo silnie śmiał.
Xant mu rzekł: „A cóż to działasz?        855
„Albo sie ze mnie naśmiewasz“?
Ezop rzekł: „Barzo naśmiewam,
„Aleć tobie za złe nie mam:
„Śmieję sie z mistrza głupiego:
„Który cię nie nauczył tego.        860
„Toż to mądrego płacenie
„Składać na Boskie zrządzenie,
„Co sam rozum okazuje,
„Iż to natura sprawuje?
„Tak, jakoś ty odpowiedział,        865
„Leda skotakby to wiedział.
„Przyczynyć ten nie powiada,
„Kto na Boga wszystko składa“.
Xantus rzekł: „Więc, kiedy wiesz,
„Czemuż przyczyny nie powiesz“?        870
On rzekł: „Jeśli mi przepuścisz,
„Przyczynę słuszną usłyszysz“.
Xantus, chcąc tę rzecz ogrodzić,
Iż gedce nie umiał zgodzić,
A nie dając po sobie znać,        875
Na Ezopa to jął składać,
Rzekąc ku ogrodnikowi:
„Niesłusznać filozofowi
„O tak lekkich rzeczach wiedzieć,
„Które może uczeń powiedzieć.        880

„Otóż tego o to pytaj,
„A coć powie, pilnie słuchaj:
„Ten ci przyczynę ugodzi,
„Jako sie łocyga rodzi“.
Ogrodnik na Ezopa weźrzał,        885
Rzekąc: „Więcby ten co umiał?
„Barzoć k temu niepodobny,
„Boć plugawy i też żadny“.
Ezop rzekł: „Temu sie nie dziwuj,
„Po twarzy sie nie znamionuj;        890
„O coś pytał, tego słuchaj,
„O moję krasę nic nie dbaj.
„Pytałeś, przecz ono ziele,
„O którym jest pracej wiele,
„Nigdy tak prędko nie wschodzi,        895
„Jako, co sie samo rodzi:
„Ziemia, matka wszystkich rzeczy,
„Ziele rodzi, jako dzieci,
„O tych więtszą pracą ma,
„Które ona sama chowa;        900
„Ale które jej polecą,
„Nie chowa ich z taką pieczą,
„Jak mężowych dzieci macocha,
„Nie tak, jako swoich, kocha“.
Ogrodnik, gdy to usłyszał,        905
Rzekł: „Dosyć-eś mi udziałał;
„A dziękujęć, iże to znam,
„I to ziele darmoć już dam.
„I jeszcze, kiedyć pogoda,
„Przydzi do mego ogroda,        910
„A bierz sobie, coć potrzeba;
„Pieniędzyć dawać nie trzeba“!

Więc nazajutrz Xant w łaźni był,
A z swymi sie czetniki[23]mył;
Tam Ezopowi rozkazał,        915
By rychlej obiad gotował
A szoczewicę warzył
I inne rzeczy przyprawił,
„Bo — pry — jak z łaźniej wynidą,
„Natychmiast obiedwać będą“.        920
Ezop, bieżąc, nie omieszkał:
W wielki garniec wody nalał,
Ziarno szoczewice weń włożył
A tak do ognia przystawił.
Potym sprawił, co potrzeba,        925
Przykrywszy stół, nakładł chleba;
Także swego pana czekał,
Kiedy już z łaźniej wyniść chciał.
Xantus też, kiedy sie już zmył,
Przyjaciół na obiad prosił;        930
Rzekąc: „Wiem, iż uczynicie,
„Soczewicę (s) ze mną zjecie,
„Bowiem przyjacielstwo pewne
„Nie dba o karmie kosztowne:
„Przyjaciele tego patrzają,        935
„Jaką wolą k sobie mają“.
Tedy Xant Ezopowi kazał:
Aby sie im umyć podał.
On wziął szaflik, hnet weń naszczał,
Przyniowszy, przed panem trzymał.        940
Xant po smrodzie szczyny poznał,

Ezopowi przeto bakał:
„Co czynisz? Alboś oszalał?
„Przecześ nam miednice nie dał“?
On sie zasię prędko rzucił.        945
Prozną miednicę pochwycił.
Xant rzekl: „Albo rozumu nie masz,
„Iż tako rzeczami mieniasz“?
Ezop rzekł: “Nic ja nie szalam,
„Kiedy takie rzeczy działam;        950
„Boś mi to dawno przykazał,
„Co mi rzeczesz, bych to działał.
„Nie rzekłeś mi: W miednicę wody daj.
„Abo, co potrzeb, przyprawiaj;
„A jeszcześ ci niewdzięk działam,        955
„Gdy co każesz, tedyć podam“?
Xant się ku drużynie obrócił,
O Ezopie z nimi mówił:
„Otom sobie mistrza kupił,
„Iżby mię ku swej wolej uczył“.        960
A kiedy już k stołu siedli,
Wszytcy społem, aby jedli,
Xant Ezopowi rozkazał,
Aby im soczewicę dał.
Ezop ziarno soczewice        965
Wziął z garnca, niósł je na łyżcze.
Xant, mniemając: by kosztować,
Jął ziarno palcy rozcierać,
Rzekąc: „W prawy czas uwrzała;
„Dawaj, by sie nie przestała“.        970
On im tylko ukrop postawił.
W którym ono ziarno warzył.
Xant o soczewicę spytał;

Ezop rzekł: „Wszakem ci ją dał“.
On rzekł: „Ono ziarno pierwej,        975
„Azaż tego nie masz więeej“?
Ezop rzekł: „Takć-em ja rozumiał,
„Gdyś mi warzyć rozkazował,
„!żeś szoczewicę mówił;
„Przetom jedno ziarno włożył“.        980
Xantus tego sie zasromał,
A przed gośćmi sie wymawiał;
„Ten — pry — sługa wiłostwem swym
„I mnie uczyni szalonym.
„A wszakoż, byśmy wżdy jedli        985
„A nie prozno za stół siedli,
„Idź, kup cztery nogi wieprzowe,
„Niechaj będą hnet gotowe“.
Bieżawszy, Ezop nogi kupił,
Do ognia w garncu przystawił. {{wiersz|990}
A Xant tego już pilen był,
Jakoby go za przyczyną zbił.
Przeto, gdy Ezop nie patrzał,
Jednę nogę z garnca wyrwał,
A z pilnośclą ją zachował,        995
A by stąd nań przyczynę miał.
Ezop przyszedł, w garniec naźrzał,
A jedno trzy nogi widział;
Hnet się przyczyny domyśliI,
A przeciw niej tak uczynił:        1000
Natychmiast do stajniej bieżał,
Gdzie karmny wieprz tamo leżał;
Nożem mu nogę urzazał,
By w garncu czterzy spełna miał.
Ale wżdy Xant, iże ale bał,        1005

Aby Ezop precz nie bieżał,
Kiedy on tam na dole był,
Zasię nogę w garniec włożył.
Ezop, gdy wszystko zgotował,
A już nogi na stół dawał.        1010
Pięć ich na misę wyłożył.
Xantus go słowy uprzedził:
„Ezopie! Coś to udziałał?
„Aza ten wieprz pięć nóg miał“?
On rzekł: „A dwa wiele icb mają“?        1015
Xant rzekł: „Ośm ich policzają,
„Ale tu pięć od jednego;
„Nie widziałem nigdy tego“.
On rzekł: „Gdy do stajni pójdziesz,
„Trzy u swego wieprza najdziesz“.        1020
Xant na przyjacioły poźrzał,
A z sromem k nim tako gadał:
„Mamżeć to sługę dobrego,
„Uczynić mię szalonego“!
Rzekł Ezop: „Azaś nie wiedział?        1025
„Wszakoś wiele pisma czytał:
„Czego z rozumem nie czynisz,
„Tymże już cnoty umylisz“.
Xant, iż nań przyczyny nie miał,
Już tak sobie, milcząc, siedział,        1030
Inną rzecz z gośćmi gadając,
A w śmiech pierwszą obracając.
Nazajutrz Xantowi uczniowie,
Będąc z nim w szkolnej rozmowie,
Jeden z uczniów tym go poczcił:        1035
Na obiad go ochotnie prosił.
A gdy przy obiedzie siedział,

Ezopowi kołacz podał,
Rzekąc: „Idź, Ezopie, co rychlej,
„A daj to mojej powolnej“.        1040
Ezop, on to kołacz niosąc,
Dumał sobie, tako mówiąc:
„Jużci mam na panią drogę,
„A swych sie krzywd pomścić mogę“.
Przyszedł więc, paniej zawołał,        1045
Rzekąc: „Nie tobieć pan posłał:
„Kazał to dać swej powolnej, —
„Mnimam, iż tej psiczce małej“.
Pani jemu jęła łajać,
Zdrajcę, złodzieje zadawać:        1050
„Jeszczeżeś tego nie przestał,
„By się ze mnie nie naśmiewał“?
On zawołał: „Chodź sam, Perliczko,
“Wierna pańska miłośniczko!
„Teraz dobry byt poznaj,        1055
„Tym kołaczem gardło natkaj“!
Psiczka k niemu przybieżała,
Z radością sie umiezgała;
On, kołacza ułamując,
Wszystek jej dal, tako mówiąc:        1060
„Tobieć pan przysłał, powolnej,
„By ji śniadła, a nie innej;
„I prawieś jego powolna,
„Gdyżeś tego daru wdzięczna“.
A gdy już psiczkę nakarmił,        1070
Ku Xantowi sie zaś wrócił;
Xant go więc potym zopytał.
Jeśli jego powolnej dal.
On rzekł: „Takem uczynił

„I przyniejem dotychmiast był,        1070
„Aże wszystek kołacz śniadła;
„Odrobinka go nie upadła“.
Xant rzekł: „A cóż wżdym mówiła?
„Wdzięcznali kołacza była“?
On rzekł, iż „nic nie gadała,        1075
„Wszakożby cię rada widziała“.
Pani więc, tak sie gniewając,
Poszła na łoże, stękając,
Dworne rzeczy tam myśliła,
Jakby sie tego pomściła.        1080
A gdy było po obiedzie,
Mądrzy ludzie w swej biesiedzie
Jęli o rzeczach rozmawiać
A gadki sobie zadawać.
A jeden z nich tako spytał:        1085
„Miły mistrzu! Radbym wiedział,
„W pospolitej sprawie ludzkiej
„Co im więc ma przyść natrudniej“.
Ezop daleko w kącie stał,
Hnet tej gadce porozumiał;        1090
Rzekł: „Tedy ta burda będzie,
„Kiedy Pan Bóg na sąd siędzie,
„A umarli będą wstawać
„I swe ciała znowotku brać:
„Będą mieć wiele trudności,        1095
„Patrząc wszelki swoich kości“.
Tam sie wszyscy zadziwili,
Jego rozum pochwalili,
Rzekąc: „Dobrego mistrza ma,
Przetoć tako odpowiada“.        1100
Drugi rzekł: „To mi zgadnijcie:

„Gdy je ciągną na zabicie,
„Czemu owca, idąc, milczy,
„A wieprz zasie silno kwiczy“?
Ezop rzekł, iż „owce doją,        1105
„Więc sie człowieka nie boją;
„I często w ręku bywają,
„Gdy im wełnę postrzygają;
„A tako, on zwyczaj mając,
„Idzie owca, nie wołając:        1110
„Mnima, by ją miano doić
„Albo ku strzyżeniu stroić.
„Ale wieprz w ręku nie bywa:
„Póki żyw, póty używa;
„Gdy go imą, więc sie wierci,
„Nadziewa się istej śmierci“.        1115
Wszyscy temu przyzwolili
A Ezopa pochwalili,
Pożegnawszy jeden drugiego,
Szedł kożdy do domu swego.        1120
Xant, przyszedszy, paniej pytał,
Na łożu ją smutną zastał;
Łagodnie się k niej przychylił,
By z nią nieco krotochwilił.
Ona lice odwróciła,        1125
Ręce mu precz odrzuciła,
Rzekąc: „Dalej mi pokój daj,
„Innej żony sobie patrzaj“!
Xant ku niej lagodnie rzecze:
„Nie gniewaj sie, miłe serce!        1130
„Nie słuszeć to rządu twemu
„Przykro mówić mężowi swemu“.
Ona k niemu: Puść mię z domu:

„Nie chcęć być śmiechem nikomu;
„Będziesz sie tu z psicą głaskał:        1135
„A wszakoś jej kołacz posłał“.
Xant, nie wiedząc, co sie dzieje,
.lej sie zagniewaniu śmieje,
Rzekąc: „Posłałem ci swój dział,
„Któryć ode mnie Ezop dał“.        1140
Ona mu: „Mnieć nic nie dano:
„Psice k temu zawołano;
„Często takie figle lejesz,
„Ze wszystkiego się wyśmiejesz“.
Xant rzekł: „Baczęć wżdy, com czynił        1145
„Boć-em wtenczas pijan nie był;
„Iścieć był Ezop oszalał,
„Jeślić psicy ten kołacz dał.
„Zawołajcie mi Ezopa,
„Tego szalonego chłopa“!        1150
Przyszedł Ezop, przed nim stanął,
Xant go srogo pytać naczął:
„A komuś ty on kołacz dał,
„Com ja swej powolnej posłał“?
On rzekł: „A którejże innej?        1155
„Dałć-em go twojej powolnej“!
Xant rzekł: „Pani! otóż słyszysz:
„A cóż ku tej rzeczy mówisz“?
Ona: „Niechaj mówi, co chce,
„Nie dał ci mnie, ale psiczce“.        1160
Xant rzekł: „A czemuż ty kłamasz?
„Albo ze mnie błazna działasz?
„Powiedz, gdzie ta ma powolna?
„Nad mą żonę która inna“?
Ezop psiczki wnet zawołał,        1165

Xentowi na nię ukazał,
Rzekąc: „Oto twa powolna;
„Bez wszej zdrady tobie wierna;
„Boć niewiasta nie miłuje,
„Cbociać eie tak ukazuje:        1170
„W każdejci dosyć chytrości:
„Nie najdziesz stałej miłości;
„W malej rzeczy niecierpliwa,
„A mężowi pyszna bywa:
„Grożąc, precz sie z domu bierze,        1175
„Niestałać jest w swojej wierze.
„Aleć pies człowieku wierny:
„Acz go bijesz, wżdyć pokorny;
„Gdy zawołasz, tedy przyjdzie,
„Nie bierze sie nigdziej indzie.        1180
„Przetoż, gdyś mną nieco posłał,
„Takeś mi rozkazować miał;
„Nieś to mej żenie upornej.
„A mnie nigdy niepowolnej“.
Xant, chcąc sie źenie wymówić:        1185
„Otóżć-em ja w tym nie krzyw nie:
„Sługać głnpi to pomieszał,
„Iż podług swej dumy działał.
„Ale bądź serca dobrego:
„Pomszczęć sie ja nad nim tego;        1190
„Będęć tego zawżdy patrzył
„Jakobych go za to ubił“.
Pani rzekła: „Już tam idzi,
„A działaj z nim. coć sie widzi,
„Chcesz uwarzyć albo upiec,        1195
„Już o tym wiedz: jać pójdę precz“.
Potym, gdy czas upatrzyła,

Z domu sie wyprowadziła,
A u przyjaciół mieszkała,
Zasię sie wrócić nie chciała.        1200
Xant, gdy sie tego dowiedział,
Jej odeszcia jest żałował:
Posłał k niej, by ale wróciła.
Ona tem pyszniejsza była.
A dlatego sie zasmęcił,        1205
Aż k niemu Ezop przystąpił:
„Niechajże tego troskania!
„Słuchaj mego poradzenia!
„Dopuść sie tej paniej gniewać,
„A rzkomo nie chciej o nię dbać!        1210
„A jać sie przyczynię k temu,
„Żeć sama przydzie do domu“.
Xant sie niejako pocieszył,
Ezopowi rzecz polecił,
Aby ją tako sprawował,        1215
Jakoby winien nie ostał.
Ezop na targ sie pośpieszył,
Kur i gęsi kosz nakupił
I szedł po połaci onej,
Kędy był dom jego paniej ,        1220
A, jakoby nic nie wiedział,
Sługi przed domem zapytał:
„Macieli co przedajnego,
„A na swadźbę przygodnego“?
On spytał: „Gdzie swadźba ma być?        1225
„A kto sie to ma ożenić“?
Ezop rzekł: „Xantus gotuje,
„A jutro żonę pojmuje“.
Sługa, kiedy to usłyszał,

Żenie Xantowej powiedział:        1230
Ona sie hnet rozrzewniła,
Do Xanta sie pośpieszyła;
Wielkim głosem wołając,
Weszła w dom, tak narzekając:
„Na tożeś sługę naprawił,        1235
„Iżby mię był z domu pozbył?
„Słuchaj, Xancie! Toć nie będzie,
„Żadnać tu ina nie wnidzie;
„A inszej ci pojąc nie dam,
„Dokąd w sobie duszę trzymam“.        1240
A takoż doma ostała,
Z Xantem sie potym zjednała,
Jen z onego pocieszon był,
Swych uczniów na obiad prosił.
Więc Ezopowi polecił,        1245
Aby, szedszy na targ, kupił,
Coby było najlepszego,
Aby uczcił gościa jego.
Ezop, idąc z sobą dumał,
Jakby to rządnie sprawić miał;        1250
A przyszedszy do rzeźników,
N akupił świńich języków.
Na obiad wszystki przyprawił,
Jedny upiekł, drugie zwarzył,
Potym rzekł, by za stół siedli,        1255
A kiedy ozae, aby jedli.
Xantus, siadszy, kazał nosić,
Chcąc swe goście dobrze uczcić;
Ezop im przyniósł języki,
Z octem, z pieprzem i z gwoździki.        1260
Goście tego wdzięczni byli,

Ku Xantowi tak mówili:
"Mistrzu! Ty twoje obiady
Prawled są mądrych biesiady:
„Wszystko rozumnie sprawiono,        1265
„Nic rządu[24] nie opuszczono;
„I karmieć to barzo smaczne
„I ku zdrowiu pożyteczne“.
A potym Xantus zawołał,
Aby co inego dawał:        1270
Także języki postawił,
Które był z czosnkiem przyprawił.
A rzecze jeden z siedzących:
„Dawajże nam języków tych!
„Już nie będziem siedzieć milczkiem,        1275
„Język sie zostrzy językiem“[25]!
Mało potym Xantus rzecze:
„Dawaj więcej, maszli jeszcze“!
A Ezop misę z języki
Postawił przed godowniki.        1280
Tam na Ezopa weźrzeli,
Więcej języków nie chcieli;
Rzekąc: „Długoż będziesz nosić?
„Tejci karmiej mamy dosyć“!
Aż sie już Xantus rozgniewał,        1285
A Ezopa przykro spytał:
„Czemu nie dawasz innego,
„Jeśli masz co gotowego“?
On rzekł: „Tylkoć-em udziałał

„I to ostatek na stół dał;        1290
„Miejcie na tym dosyć teraz,
„Polepszymy na inszy czas“.
Xant sie nań gniewem poruszy,
Rzekąc: „Azać wrzód był w uszy?
„A czemuś nie kupił tego,        1295
„Coby bylo najlepszego“?
Rzekł: „K temuć sie będę znał,
„Iżeś mi to tak rozkazał;
„A dobrze, iż ci słuchają,
„Którzy mą, przę[26] rozeznają.        1300
„Jać nie wiem, abych winien był,
„Iżech języków nakupił;
„A jedno mię posłuchać chciej,
„Powiem ci dowód rzeczy tej:
„Językci[27] członek najlepszy,        1305
„A nad inne potrzebniejszy,
„Którego by człowiek nie miał,
„Bydłuby sie podobien zstał;
„Z językać wszystki mądrości
„Nauk wszelkich ich chytrości;        1310
„Wszelka sprawa każdej rzeczy,
„Przez język sie zawsze toczy;
„Co kto ma wziąć albo też dać,
„Kupić albo i przedawać,
„Którzy cześć, wiarę trzymają,        1315
„Językiem to oprawiają;
„Językiem miasta budują,
„Pospolitą rzecz sprawują.
„Przezeń prawa sprawiedliwe

„I wszystki kaźni cnotliwe;        1320
„Językić[28] złączają małżeństwa
„I też inne przyjacielstwa;
„I wszystkich ludzi mieszkanie
“Przez język ma swoje stanie,
„A bych miał wyliczać wszytek,        1325
„Który język ma, pożytek,
„Byłoćby to barzo trudno,
„A czasu też tego zmudno“.
Goście, gdy to wysłuchali,
Tako tę przę są zeznali,        1330
Iż Xant w tym wszytkim pobłądził,
Co wżdy Ezop dobrze zrządził.
Potym społem wszyscy wstali,
Xantowi podziękowali,
Rzekąc: „Mistrzu, nie dziwuj nam,        1335
„A to wszystko przyjmi za kłam“.
Xantus nazajutrz rano wstał,
Szedł z Ezopem tam, gdzie czytał;
Tamo sie swym uczniom sprawił
I na wieczerzą ich prosił.        1340
Rzekł: „Raczcie u mnie dzisia być:
„Lepiejci was już będę czcić.
„Wczoraj Ezop wszystko zmieszał,
„Ażem sie przed wami sromał,
Dzisia go muszę nauczyć,        1345
„Jako czego nam ma kupić;
„Karmie sobie odmienimy,
„Starych błędów zapomnimy“
Więc Ezopa k sobie wzowie:

„Rozumiejże mojej głowie        1350
„Mam mieć goście przy wieczerzy,
„Rządniej sie k temu przybierzy!
„Idziż na targ, a nie mieszkaj:
„Coć każę, dobrze pamiętaj:
„Kup, co najdziesz nagorszego,        1355
„Wszytkim ludziom niewdzięcznego“.
Ezop sobie w tym nie wątpił:
Szedł, takież języków kupił;
Nie działając karmiej innej,
Przyprawił je, jako pierwej.        1360
A gdy już za stołem siedli,
.Języki dał, aby jedli.
Oni mu: „A cóż to czynisz?
„Języki nas wszystko karmisz?
Ezop rzekł: „Mam ci ich więcej,        1365
„Jedno ty pojedzcie pierwej“.
Rzekł k niemu Xant: „W cóż dufasz,
„Iże mej kaźni nie słuchasz?
„Azażem cię tak nie uczył,
„Aby jedno tego kupił,        1370
„Coby było negorszego,
„Wszystkim ludziem niewdzięcznego“?
Rzekł Ezop: „Prawieś osądził,
„I jamci w tym nie pobłądził:
„A co nad język gorszego,        1375
„Wszystkim ludziem mierzieńszego?
„Językiem sie zabijają,
„Mocne miasta przewracają;
„Walki i bitwy z języka,
„On czynl z pana nędznika;        1380
„I, cokolwiek ludziom szkodzi,

„Wszystko z języka pochodzi;
„By zawżdy ludzie milczeli,
„Więcej by pokoju mieli“.
Owa jeden, co tam siedział,        1385
Nad inne sie mędrszy widział:
Chcąc Xanta k niemu pobudzić,
Tak do niego naczął mówić:
„Jeśli będziesz patrzył na tego,
„Nie będziesz mieć rządu żadnego:        1390
„Azaż nie znać po postawie,
„Źeć nie godzien w żadnej sprawie“?
RzekI Ezop: „Dziękujęć z przyczyny!
„Dworniejszyś, niż który inny:
„A za takie poradzenie        1395
„Coćby dać za podarzenie“?
Xantus już więc tak z nim gadał,
Myśląc, jakoby go skarał,
I szukał takiej przyczyny,
Żeby go zbił bez wszej winy:        1400
„Marny łotrze, coś udziałał,
„iżeś mędrca dwornym nazwał?
„Kogożeś niedwornego znał,
„Chcę, abych go tu oglądał“.
Ezop, wyszedszy, i patrzał,        1405
By gdzie niedwornego nalazł;
A gdy wiele ulic schodził,
Chłop sie mu tamo nagodził.
Rzekł do niego; „Oto pan mój
Dał cię prosić na obiad swój        1410
I będzie cię z jadłem czekał;
Podź rychło, aby nie mieszkał“
Chłop, nie rozmyślając tego,

Przecz wezwan od niepilego[29].
Wierząc słowom Ezopowym.        1415
"Wszedł do domu pospołu z nim.
A kiedy już było w domu,
Siadł sobie bez wszego sromu.
Więc Xantus rzekł do Ezopa:
„A coś to przywiódł za chłopa“?        1420
Ezop rzekł: „Wszakeś tego chciał,
„Byś niedwornego oglądał;
„Pokusiż go, czymkolwiek chcesz:
„Chytrości żadnej nie najdziesz“.
Xantus, na Ezopa godząc,        1425
Wezwał paniej, tako rzekąc:
„Iżbych Ezopa mógł ubić,
„Coć rozkażę, chciej uczynić“!
Potym głosem rzekł żenie swej:
„Pani! Weźmi wody ciepłej,        1430
„Umyj temu gościowi nogi:
„Który przyszedł z dalekiej drogi“.
A to wszystko przeto działał,
Iżby tym chłopa zasromał:
„Wżdyć — pry — będzie poczesność znać,        1435
„Nie da nóg sobie umywać“.
Pani sie k niemu skłoniła,
Aby mu nogi umyła;
Ale sie jej nic nie sromał,
Wszystek sie jej na wolą dał;        1440
Siedząc sobie, tako myślił:
„Ten dobry pan, by mię uczcił,
„Chcąc więtszą łaskę uczynić,

„Dał mi paniej nogi umyć“!
Potym rzekł: „Gdyś go umyła,        1445
„Słuszna, byś go też poczciła“.
Ona to hnet udziałała:
Kubek mu wina podała.
Kmiotek jął tak sobie myślić:
„Aczkolwiekby im pierwej pić.        1450
„Ale, gdy chcą, iżbych ja pil,
„Nie będę się im przeciwil“.
Potym mu też rybę podał,
Rzekąc, iźeby pożywał;
On, co mu rzekł, to uczynił        1455
Nizczego sie nie wymówił[30]
Xant więc, złajawszy kucharza:
„Czemu to niesmaczna warza“'?
Kazał z niego szaty złupić,
Przed sobą ji miotłami bić.        1460
Kmiotek na swej myśli gwarzył:
„Dobrzeć ten kucharz uwarzył;
„Iścieć mu krzywdę działają,
„Jeśli go o to smagają.
„Ale co ja mam do tego?        1465
„Dosyć mnie jest patrzać swego!
„Podobnoć sie dawno znają:
„Łatwieć się zasie zjednają“.
Xant, widząc gościa prostego,
Iż nie dba nic o swar jego,        1470
Od gomonu mało przestał,
A z kuchni jeść nosić kazał.
Tedy piekarz kołacz postawił,

A Xantus niedobrze baczył;
Kmiotek więcej czcić sie nie dał,        1475
Wszystek kołacz w skiby skrajał.
A gdy go chętnie pożywał,
A o inne rzeczy nie dbał,
Xant znowu począł gomonić,
Chcąc Ezopa w winę wprawić.        1480
A naprzód na piekarza wstał,
Rzekąc: „Źleś kołacz udziałał:
„Niś opieprzył, ani omiedził,
„Jednoś przyprawy poszkodził“.
On rzekł: “By był mego działa,        1485
„A szkodaby sie w nim stała,
„I sambych sie w tym winien dał,
„Karaniebych skromnie cierpiał:
„U paniejci go czyniono
„I stamtądże przyniesiono;        1490
„Wielkąć pieczą o nim miała,
„Bo go sama przyglądała“.
Rzekł Xant: „Jeśli pani krzywa,
„Musić być spalona żywa;
„Każcie mi jej tu zawołać,        1495
„Teraz to już chcę udziałać“!
Pani kiedy przed nim stała.
Kinął na nię, by milczała,
Chcąc ustraszyć onego chłopa,
Aby mógł ubić Ezopa.        1500
Potym na sługę zabakał,
Na ogułach[31] im rozkazał:
„Rychlej kupę drew nakładźcie,

„A wielki ogień napalcie!
„Ty, Ezopie, panią zwięży,        1505
„A na ogień rychło włoży,
„Aby więc tamo zgorzała,
„Iż przeciw mnie udziałała“.
Wszystko sie Xantus nadziewał,
Aby sie on kmieć russyć mial,        1510
A chciał panią odejmować
Albo sie za nią przyczyniać.
Ale on tak sobie myślił:
„Cóż ten lepszego uczynił?
„Żonę chce niewinnie spalić, —        1515
„O! by tu moja mogla być“!
Wstawaszy, Xanta naczął żędać,
Aby mało chciał poczekać:
„Bo też chcę po swą żonę iść,
„Więc społem obie dasz spalić“.        1520
Widząc Xant jego prostotę,
Nawrócił się na dobrotę,
A do Ezopa przemówił:
„I owaś mię przewyciężył;
„Już sie nie bój gniewu mego!        1525
„A poznamli cię wiernego,
„Tęć wolą przeciw tobie mam,
„Iż, cię wolnego udziałam“.
Ezop z tego podziękował,
Na wierność się ofiarował,        1530
Rzekąc: „Takoć chcę folgować,
„Iż mi też będziesz dziękować“.
A kiedy drugi dzień nastał,
Xant Ezopa ku łaźni posłał:
„Idź, dowiedz sie co najlepiej,        1535

„Niemaszli tam ciżby wielkiej“.
Ezop sie hnet tamo wezbrał,
Na drodze bormistrza zetkał;
Ten, Ezopa dobrze znając,
Zopytał go tak, sie śmiejąc:        1540
„A gdzie idziesz, dobra głowo?
„Umieszli, rzecz mądre słowo“!
Ezop rzekł: “Tegoć nie powiem,
„Bo idę — gdzie, ja sam nie wiem“.
Bormistrzowi onego żal,        1545
Mniemając, by sie z niego śmiał,
Kazał go sługom ułapić
I do więzienia posadzić.
Ezop, kiedy już wiedzion był,
Na bormistrza sie obrócił:        1550
„Wszakem ci prawdę powiedział,
„Iż, gdziem szedł, samem nie wiedział.
„Animci ja o tym wiedział,
„Bym w więzieniu dziś siedzieć miał“.
Słysząc, bormistrz musiał sie śmiać        1555
A rozkazał mu pokój dać.
Ezop, gdy przyszedł do łaźni,
Oglądał wielką ciżbę w niej,
A kożdy się w nogę zabił
O kamień, który we drzwiach był.        1560
Jedenże sie z onych wybrał,
Który wżdy on kamień uźrzał;
Aczkolwiek sie pierwej zabił,
Wszak go na stronę odłożył.
Xantus więc Ezopa pytał,        1565
Jeśli mnóstwo w łaźni widział;
On rzekł: „Niemaszci żadnego,

„Oprócz człowieka jednego“.
— „A tedy potrzeby zabierz,
„A ze mną sie rychlej pośpiesz“.        1570
Ezop w tej rzeczy nie mieszkał,
Ze wszem Xanta naśladował.
Xantus, gdy do łaźniej wnidzie,
Ano tam w niej mnodzy ludzie;
Na Ezopa sie obejźrzał:        1575
„Czemuś mną, złodzieju, skłamał,
„Mówiąc, iż niemasz nikogo,
„Oprócz człowieka jednego?
„A tożci tu wielka ciżba,
„Ani im może być liczba".        1580
Rzekł Ezop: „Jedno nie słuchasz,
„Sam tej prawdy okiem doznasz;
„I teraz ci tę rzecz twierdzę,
„Żeć tylko jednego widzę.
„Ten kamień, którym ci ukazał,        1585
„W samych drzwiach u łaźni leżał;
„Gdym tu przyszedł, na tom patrzył:
„Kożdy sie oń w nogę zabił.
„Wszyscy tako głupi byli,
„Swojej szkody nie baczyli,        1590
„Aż jeden, gdy w łaźnią chodził,
„Na onże kamień ugodził.
„Tenci jedno z nich mądry był:
„Kamień z drogi precz[32] zarzucił;
„Tegoć-em ja tylko widział,        1595
„Któregom człowiekiem mnimał“.
Xantus niedługo w łaźni był,

A bnet wyszedł, jedno sie zmył.
Idąc, tedy, brzuch go ruszył;
By go ulżyć, usieść musił.        1600
A kiedy więc z potrzeby wstał,
Ezopa tej gadki pytał:
„Czemu, kiedy ludzie wstają,
„Na swój sie gnój oglądają“?
Wnet mu Ezop odpowiedział:        1605
„Takem od swych starszych słychał:
„Mądry człowiek jeden u nich był,
„Który rozum, sierząc, stracił;
„Tedy ci, którzy rozum mają,
„Tego sie też ostrzegają;        1610
„Wstawszy, oglądają sie na zad,
„By rozum z głowy nie wypadł.
„Ty nie bój sie tej przygody,
„Nie popadniesz żadnej szkody;
„A i darmo sie oglądasz:        1615
„Już nie stracisz, czego nic masz“.
Nazajutrz więc Xant wesół był,
Dla towarzystwa więcej pił,
A potym niewesół siedział,
Odporu gadkam nie wiedział.        1620
Widząc Ezop tak smętnego,
Rzekł: „Bądź, panie, serca dobrego:
„Zażeś onego nie czytał,
„Jaką Bachus przypowieść miał?
„W czaszy, którą gościom dają,        1625
„Trzy siły w niej powiadają:
„Pierwszać jest ku posileniu,
„Wtóra ku uweseleniu,
„Ale trzecia ku szaleństwu

„A nierządnemu pijaństwu;        1630
„Którą na stronę odrzućcie,
„A rządnie weseli bądźcie“.
Xantus, iż sobie był podpił,
Do Ezopa hardzie mówił:
„Oto ty milcz, dyabłów bracie,        1635
„Czyń rząd w piekielnej komnacie“!
Ezop rzekł: „Kiedy tam przyjdziesz,
„Gościem wdzięcznym u mnie będziesz;
„Patrzajże, by nie srogi był,
„Abych cię tam dobrze uczcił“,        1640
Jeden z uczniów gdy ubaczył,
Iże sie już Xant uraczył,
Spytał: „Mistrzu! Możeli być,
„By mógł jeden morze wypić“?
Rzekł Xant: „Czemuby nie wypił?        1645
„A i sambych to uczynił“!
On rzekł: .„A co mi przepadniesz,
„Jeśli tego nie dowiedziesz“?
Xantus na to swój dom sadził;
(Pijany go wieczór zdradził);        1650
Iżby zmowa pewna była,
Pierścieniesta założyła.
A gdy nazajutrz rano wstał,
Swego pierzcienia nie widział:
„Ezopie! Zaliś nie baczył,        1655
„Gdziebych ja swój pierzcień stracił“?
„O pierzcieniuć ja nic nie wiem,
„Aleć, Xancie, jednę powiem;
„Dziś oto k temu przyjdziemy,
„Gośćmi w tym domu będziemy“.        1660
Rzekł Xant: „Jako to może być?

„Kto mię ma z niego wypędzić”?
Rzekł Ezop: „Alboś zapomniał.
„Coś wczora wieczór ślubował?
„Wszak masz dzisia morze wypić,        1665
„Albo jednak swój dom stracić;
„A takeś tę rzecz upewnił
„I pierzcienieś w niej zastawił“.
Xantus, kiedy to usłyszał,
Jest sie temu barzo zumiał:        1670
„A jako to — pry — być może,
„Iżby kto mógł wypić morze?
„Temuć dosyć nie udziałam,
„Przetoż rady twojej żądam;
„Poradź mi w tej mej przygodzie,        1675
„Bych nie przyszedł ku tej szkodzie!
„Porusz teraz swej mądrości,
„Abych nie przyszedł ku lekkości,
„Bych albo jednak zwyciężył,
„Albo ślub wniwecz obrócił“.        1680
„Xancie! Nie możesz zwyciężyć,
„Ale możesz z tego wyniść;
„Jednęż tę drogę k temu wiem;
„Posłuchajże, żeć ją powiem:
„Kiedyć sąpierz[33] będzie mówił,        1685
„Iżby mu swój ślub wypełnił,
„Każ u morza stół przyprawić,
„Nalewacza nagotowić;
„A gdy sie już ludzie zejdą,
„A tej rzeczy pilni będą,        1690
„Korczak wody z morza nabierz,

„A mówiąc tak, w ręku ji dzierz:
„Wy wszyscy, Samscy mężowie,
„Tak ubodzy, jak panowie!
„Wiem, iż już każdy z was słyszał,        1695
„Com ja uczynić ślubował.
„Dziś sie z tego nie chcę liszyć,
„A gotówem morze wypić;
„Alebych to pierwej rad miał,
„By to mój sąpierz[34] udziałał,        1700
„Które rzeki w morze płyną,
„By obrócił stroną inną,
„By samo morze zostalo,
„A w nie nic nie przybywało.
„Podobnejci rzeczy żądam,        1705
„A sprawnie ją otrzymać mam;
„Czego jeśli on dowiedzie,
„Mną się ta rzecz nie rozwiedzie“.
Widząc Xant, iż dobrze radził,
Barzo z tego pocieszon był        1710
I miał już dobrą nadzieję,
Iż tak mógł przewieść rzecz swoję.
A gdy sie już czas przybliżał,
Wszytek sie gmin k morzu zbiegał;
Dworne rzeczy tam gadali,        1715
Końca tej rzeczy czekali.
Owa Xantów sąpierz[35] przyszedł,
A przed wszystkimi zmowę czedł,
Prosząc, jako Xant ślubował,
Aby tego dziś dokonał.        1720
Xant rozkazał stół przyprawić,

Jako ku jadłu czyście przykryć,
Siadszy, na sługę zawołał,
By mu czaszę wody podał.
A wstawszy, zasię począł mówić:        1725
„Każcie zmowę jeszcze przeczcić“!
Czciono, iż Xantua ślubował,
Iżby sam morze wypić miał.
Xant sie do ludzi obrócił,
Rzekąc: „Prawda, żem to mówił;        1730
„Ale pierwej, niżli mam pić,
„Ma to mój sąpierz[36] oprawić:
„Niechaj zawrze rzeczne wchody,
„By nie szlo nic w morze wody:
„Jeśliby mi to uczynił,        1735
Ja tedy morze będę pił“.
Ludzie wszyscy zawołali,
Xantowi sie radowali,
Dziwując sie jego mądrości,
Iż wyszedł z takiej trudności.        1740
Widząc sąpierz[37], iże stracił,
Nie mając, czymby zapłacił,
Xantowi sie na miłość dał,
Prosząc, by nad nim lutość miał.
On mu to łatwie przepuścił,        1745
A k temu jeszcze go uczcił,
Aby potym nie tak był śmiał,
Mistrzowi sie nie przeciwlał.
A gdy Xantus dama siedział,
Przyszedszy. Ezop jest go żądał:        1750
„Proszę, za me dobrodziejstwo

„Wypuść mię już na zwoleństwo“.
Xant sie o to nań rozrzewnił
I za szyję go uderzył,
Rzekąc: „Rychło sie to kwapisz,        1755
„A czasu na mię nie patrzysz;
„Ale wynidź ku prawej stronie,
„Za uźrzysz siedząc dwie wronie;
„Oglądaj wszystkę drzewinę,
„Powiedz mi dobrą nowinę.        1760
„Bowiem, kto dwie wronie widzi,
„Szczesno mu sie ten dzień wodzi;
A jeśli jednę ogląda,
„Nieco sie mu złego przyda“.
Ezop wyszedł, pilno patrząc,        1765
I uźrzał dwie wronie siedząc;
A hnet do pana pobieżał,
Aby mu rychło powiedział.
On, tę wróżkę oglądać chcąc,
Wyszedł zaraz, nie mieszkając;        1770
Już była druga uleciała,
A jedna tylko zostala.
Widząc jednę, jął sie gniewać,
Ezopowi barzo łajać:
„Czemuś mną, złodzieju, zełgał,        1775
„Jednęś mi wronę ukazał?
„Znamci ja twoje chytrości,
„Zawżdy mię wiedziesz k lekkości;
„Już mi sie teraz nie wyłżesz,
„A zapłatę godną weźmiesz“.        1780
I kazal go z sukniej złupić
A miotłami barzo ubić.
Wtenczas sie poseł przygodził,

By Xanta na obiad prosił.
Ezop ubity narzekał:        1785
„Czegom sie ja tu doczekał?
„Zawżdy mnie źle, ubogiemu,
„Człowieku nieszczęśliwemu;
„Bo, chociam widział dwie wronie,
„Ubitem po każdej stronie;        1790
„Xantowi jedna nie wadzi:
„Już sie na gody prowadzi“.
Xant sie tej mowie dziwował
A więcej go bić nie kazał,
Rzekąc: „Patrz, by sie polepszył,        1795
„A pana potym więcej czcił“.
A gdy było po kilko dniów,
Xant do siebie prosił uczniów
I Ezopowi rozkazał,
Aby pyszny obiad sprawiał.        1800
Ezop nakupił wszystkiego,
Co mógł naleźć chędoższego;
Zasię do domu przybieżał,
Panią na łożu leżąc zastał.
I postawił wszystko przy niej,        1805
A tako rzekąc, prosił jej:
„Miła pani! Trochę przyglądaj,
„A psu szkody działać nie daj“!
Ona, o to nic nie dbając,
Rzekła, w tym go pośmiewając:        1810
„Możesz dobrze tam postawić,
„Wszakci oczy ma moja rzyć“.
On szedł inne rzeczy sprawiać,
A pani sie też jęła spać.

Wtóre przyszedł i oglądał,        1815
Panią barzo śpiącą zastał.
Nuż jej wszystek zadek odkrył
A tako jej spać dopuścił,
A sam szedł obiada pilić,
Bo Xant z gośćmi rychło miał przyść.        1820
Przyszedszy, Xant panią uźrzał,
Iż tak naga, aż sie zumiał;
Było go srom onych gości,
Swej żony niepoczesności.
I natychmiast sie domyślił,        1825
Iże Ezop panią odkrył;
Rzekł: „Zły sługo, coś to udziałał?
„Jakoś sie tego ważyć śmiał“?
Ezop rzekł: „Gdym już targ sprawił,
„Wszystkom tu przy niej postawił,        1830
„Prosząc jej, aby doźrzała,
„Szkody uczynić nie dała.
„Rzekla: „Postaw, a idź precz sam.
„Bowiem ja w rzyci oczy mam.
„A gdym nie był, sen ją uśpił,        1835
„Potym, przyszedszy, jam ją odkrył,
„By oczy na stół patrzały
„A szkody działać nie dały“.
Xaneus o to nań gniewien był
A bicim mu ciężkim groził,        1840
Rzekąc: „Zły sługo, niewierny,
„Zawżdy przeciw mnie uporny!
„Wieleś uczynków złych czynił.
„Aleś tym wszytki przewinił;
„A bych nie miał teraz gości,        1845

„Kazałbych stłucz[38] w tobie kości;
„Muszęć teraz tego niechać,
„Przedsię cię dam ukatować“.
Potym Xant gody sprawował,
Wszytkich mądrych na nie wezwał;        1850
Ezopowi dal u drzwi stać,
A jedno mędrce w dom puszczać.
Ezop, kiedy u drzwi siedział,
Przyszedł mędrzec, wniść tam żądał.
Eop rzekł: „Nie puszczę żadnego,        1855
„Aże go uznam mądrego;
„Tym mój pan mędrców pokusza:
„Powieszli mi, co pies rusza“?
On, mnimająo, by go psem zwał,
Szedł ode drzwi, czekać nie chciał.        1860
I inni, co przychodzili,
Takież odprawieni byli;
Gniewając sie, precz bieżeli,
A Xantowi źle mówili.
Aż już jeden na ostatek        1865
Przyszedł, mając rozum prętek.
Mędrzec ochotny w rozumie,
Mając baczność w każdym słowie.
„Co pies rusza“? Ezop spyta.
„Ogon“, mędrzec odpowiedział;        1870
Którego hnet w dom prowadził,
Aż go i za stół posadził.
Potym do pana przystąpił,
Rzekąc, iżci „żadny nie był,
„Któregobych znał mądrego,        1875

„Okromia tego jednego“.
Xantus mnimał, by nie byli:
Żałował, iż im wzgardzili,
I było mu to niemiło,
Iż sie jadło pokaziło.        1880
Aże jutro wszyscy oni,
Którzy nie byli wpuszczeni,
Skoro Xantusa uźrzeli,
Wnet ku niemu przybieżeli,
Rzekąc: „Mistrzu, coś uczynił,        1885
„Iżeś nas wczora omylił?
„Sługa nas w dom wpuścić nie chciał
„I jeszcze nas psy podziałał“.
Xantus sie z tych słów zatroskał
A sam w sobie tako gadał:        1890
„Kimby sie miał taki błąd stać?
„Musiał to Ezop zmistrować“!
Ezop iż niedaleko był,
Xantus do niego przemówił:
„Dziękujęści z tej posługi!        1895
„Nie umiałby tego drugi ...
„A jakoś mi goście uczcił?
„Wszystkiś od domu odpędził!
„Jeszcześ kożdemu nałajał
„I k temuś je psy podziałał“.        1900
Ezop rzekł: „Wszakeś mi kazał,
„Abych jedno mędrce puszczał“.
Xant mu: „Tedy ci, co przychodzili,
Mędrcy u ciebie nie byli“?
Ezop rzekł: „Gdym ich pokuszał,        1905
„Pytając, coby pies ruszał,
„A miałżem je za mądre mieć,

„Gdy nie umieli powiedzieć?
„A wszakoż, który powiedział,
„Iże mi sie mądrym widział,        1910
„Tegom jednego wdzięczen był,
„Z poczesnością go w dom puścił“.
Ci, co Ezopa słuchali,
Wszyscy mu sie dziwowali,
Chwaląc jego rozum lity        1915
I dowcip niepospolity.
Aż sie potym czas przygodził,
Xant się z Ezopem przechodził;
I weszli są miedzy groby,
Gdzie były zmarłych żałoby.        1920
Ezop, kiedy je oglądał,
Na jednym litery uźrzał,
Zwłaszcza kozdą napisano,
Skryty skarb znamionowano.
Rzekł do Xanta: „Mistrzu! Patrzaj,        1925
„A te litery oglądaj
„I przeczci je, wszako umiesz,
„Za ich wykład porozumiesz“?
Xant, gdy długo na nie patrzał,
Nikaki im nie zrozumiał;        1930
A przetoż Ezopa prosił,
Aby mu je sam wyłożył.
Rzekł Ezop: „A coby mi dal,
„Bych tu tobie skarb ukazał“?
Rzekł: „Dam ci pół skarbu tego        1935
„I uczynię cię wolnego“.
Więc Ezop, zjąwszy odzienie,
Wstąpił przez cztery stopienie;
Jedenże kamień podźwignął,

Pod którym wiele złota wziął.        1940
Wszystko Xantowi polecił,
Rzekąc: „Wszak wiesz, coś mi ślubił:
„Wierzę, iż tego nie zmienisz
„A za mą pracą uczynisz“.
Xantus rzekł: „Musisz powiedzieć,        1945
„Iżbych pierwej mógł zrozumieć,
„Jakoś ty litery przeczedł,
„Iżeś k temu skarbu przyszedł“.
Rzekł Ezop: „Ten, co skarb schował,
„Siedmią liter naznamionował;        1950
„Cztery stopnie przestępaj,
„Tam złotego skarbu szukaj“!
Xant sie Ezopa wystrzegał,
Aby go indziej nie wydał,
Rzekąc: „Rad cię przy sobie mam,        1955
„A wolnym cię nie udziałam“.
Ezop, bacząc jego chytrość,
Rzekł: „Daremnać twoja radość:
„Królci tego skarbu jest pan,
„A jemuć sprawnie ma być dan“.        1960
Rzekł mu Xantus: „Jakoż to wiesz?
On mu zaś: „Tak porozumiesz:
„Tyż litery nauczają,
„Które taki wykład mają:
„Daj królowi Dyonizemu        1965
„Skarb złoty, co służy jemu“.
Xant, słysząc, króla jest sie bał,
Pół skarbu Ezopowi dawał,
Rzekąc: „Weźmwa ji do domu,
„A nie powiedajwa nikomu“.        1970
Ezop mu: „Tyś mnie nic nie dał,

„Ale on, co to napisał“.
Xant rzekł: „Jako to może być“?
Ezop rzekl: „Muszęć wyłożyć:
„Ten skarb złoty gdy najdziecie,        1975
Napoły sie rozdzielicie“.
Xant rzekl: „Także uczyniwa,
„Napoły sie rozdzieliwa“.
A tako sie pośpieszyli,
O swej przygodzie mówili.        1980
A kiedy już Xant doma był,
Wszystko o Ezopie myślił,
Bojąc sie, by nie wywołał,
Do jęctwa go wsadzić kazał.
Ezop, idąc, jął tak mówić:        1985
„Komuż potym słusza wierzyć?
„A gdzież twoje ślubowanie?
„Prze wierność idę w więzienie”!
Xantus sie wżdy upamiętał,
Więc go zasie sadzać nie dał,        1990
Rzekąc mu: „Chceszli wolen być,
„Nie chciejże tak wiele mówić“l
Ezop śmiele odpowiedział:
„Jać-em wolen, gdy będę chciał,
„I prozno ty tę rzecz dusisz:        1995
„Ty mnie wolno puścić musisz“.
Potym zaś rychło dziw sie stał,
Jemu sie każdy dziwował:
Gdy w igrzysku ludzie byli,
Na rozliczną grę patrzyli,        2000
Orzeł sie tam z góry spuścił,
A staroście pierzcień schwycił
I upuścił go jednemu

W łono z ludzi ubogiemu.
Ono cudo gdy uźrzeli,        2005
Wszyscy ludzie sie zumieli,
Pytając, jeśliby kto był,
Aby im ten dziw wyłożył.
Wszyscy sie na to zwolili,
Którzy W Samie starszy byli,        2010
By na to Xanta wezwano,
Iż go za mędrszego miano.
Xant też tego nie rozumiał,
Dwa dni sobie na rozmysł brał,
Szedszy do domu, i myślił.        2015
Jakoby dalej uczynil.
Ezop, widząc go smutnego.
Znienagła przyszedł do niego,
Rzekąc: „Darmoć tobie myślić,
„Muszęć ja sam w tej rzeczy być;        2020
„Otóż jutro idź miedzy gmin,
„A takową rzecz uczyń k nim:
„Wszyscy ludzie, posłuchajcie!
„Jakoż mię tu dobrze znacie
„Nie jestem wróg ani gadacz,        2025
„Ani takich cud wykładcz,
„Bom sie ja w tym nie obierał:
„Inszem rzeczy na pieczy miał;
„Aleć mam sługę jednego,
„W tych rzeczach umiejętnego;        2030
„Tenci wam dobrze wyłoży,
„Co ten pierzcień z orłem waży.
„Chcecieli tego doświadczyć,
„Każęć mu ja natychmiast przyść.
„A tako ty cześć będziesz miał,        2035

„Jeślibych ja prawie gadał;
„A jeślibych w tym umylił,
„Iżbych nic k rzeczy nie mówił,
„Ty wżdy swoję cześć wybawisz,
„A mnie w tej rzeczy ostawisz“.        2040
Xantus, w Ezopa dufając,
Wstał rano, pieczej nie mając;
Stanął wzgórę, ludzi wezwał,
Ezopową radę im dał.
W zebraniu hnet uradzono,        2045
By Ezopa przywiedziono;
A gdy jego twarz uźrzeli,
Nizacz go sobie nie mieli,
Rzekąc: „Zaż od tak szpetnego
„Możem słyszeć co dobrego?        2050
„Nie wiem, czego tu czekamy:
„Plugawego wieszczka mamy“.
A gdy sie tak z niego śmiali
Wszyscy, którzy tamo stali,
Ezop wstąpił wzgórę i stał,        2055
A ręką im milczeć wskazał.
Kiedy juże gmin umilknął,
Ezop k nim tak mówić począł:
„Darmo sie ze mnie śmiejecie,
„Przyczyny sami nie wiecie;        2060
„Boć nie trzeba na twarz patrzyć.
„Ale rozum w mężu baczyć:
„Acz persona niepoczciwa,
„Częstokroć rada pod nią bywa;
„Nie cudnych sądów patrzają,        2065
„Ale jakie wino mają:
„Wy też rozumu patrzajcie,

„A zwierzchniej skóry nic dbajcie“
Potym, którzy starszy byli,
Ku Ezopowi przystąpili,        2070
Prosząc, aby im poradzil,
Ten trudny węzeł rozwadził.
Ezop więc za tą przygodą,
Bacząc, gdzie sie rzeczy wiodą,
Chcąc sie z niewolej wyzwolić,        2075
Prześpieszniej już począł mówić:
„Pan Bóg, jen wszystko postawił,
„Dwu w nierówną walkę sprawił,
„By sie sługa z panem wspierał,
„Któryby cześć otrzymać miał;        2080
„Ale, ktokolwiek zwycięży,
„Nierówna pracą odzierży:
„Bo pan za swe zwyciężenie
„Od was weźmie powyższenie;
„A ja jeślibych zwyciężył,        2085
„Pana rozumem przewyższył,
„Nie obdarzą mię zwoleństwem,
„Ale bicim albo jęctwem;
„Przykażcie mię na wolą dać,
„A mnie tym śmielszym udziałać:        2090
„A ja wam wszystko wypowiem,
„Jak o tym cudu rozumiem“.
Tedy wszystek gmin zawołał,
A Xantowi przykazowal:
„Godzien Ezop czci takowej,        2095
„By go wypuścił z niewolej“.
Gdy Xant tego słuchać nie chciał,
Starosta mu odpowiedział:
„Xanciel Darmo tego bronisz,

„Wżdy poniewoli uczynisz:        2100
„Bowiem ja prawem starościm
„Sam pójdę do kościoła z nim,
„Z radą rzeczy pospolitej,
„Wyzwolę go przez wolej twej;
„A potym w miejsckim urzędzie        2105
„Ezop tobie rówien będzie:
„Albowiem jest godzien tego,
„Dla pożytku pospólnego“.
Ku Xantowi sie rzucili;
Przyjaciele mu radzili:        2110
„Nikakiej już nie odmawiaj,
„Ochotnie go pospólstwu daj“!
A widząc Xant, iże musiał,
Jawnie przed wszemi zawołał:
„Ezopie! Bądź już świebodny,        2115
„Gdyżeś ludziem tako godny“!
Natychmiast woźny wystąpił,
Glośnie to wszystkim objawił:
„Xant Ezopa, sługę swego,
„Uczynił już świebodnego“.        2120
Tak sie Ezopowi zstało,
Co powiedał przedtym mało:
„Xancie! Tego już bądź pewien:
„Bez twej wolej mam być wolen“.
A gdy już był w swej świebodzie,        2125
Szedł beśpiecznie miedzy ludzie
I kazał, aby milczeli,
Wszyscy pilnie posłuchali:
„Orzel, iż ptakom panuje,
„Toć wam gusło znamionuje,        2130
„Iż niektóry, królem będąc,

„Chce wam waszę ważność odjąć“.
Oni, gdy to usłyszeli,
Od bojaźni aż wezdrzeli;
Wespół swe rady mieszali,        2135
Coby więc dalej działali.
A gdy sie taki zamęt zstał,
Owaciem posel przybieżal,
Kwapiąc sie z listem królewskim,
Który podał panom Samskim.        2140
A kiedy go otworzono,
Takie słowa na nim czciono:
„Krezus ten list Samom posłał,
„Swą im laskę powiedzieć dał:
„Toć wam przykaznję wszystkim,        2145
„Tak wysokim, jako nizkim,
„Byście mi dali pobory,
„Kładli je do mej komory;
„Jeśli słuchać nie będziecie,        2150
„W ciężki gniew u mnie wpadniecie,
„I zadam wam nędze dosyć,
„Jej nie będziecie móc znosić“.
Ten list gdy obec słyszała,
Więtsza część już przyzwalała
Królewskiemu przykazaniu        2155
I ku poborów dawaniu.
A wszakoż to zezwolili,
By sie Ezopa radzili,
Coby sie jemu widziało,
Aby sie więc tako zstało.        2160
Ezop, gdy przyszedł ku ławicy,
Tamo go prosili wszyscy,
Aby im taką radę dał,

Ktorąby im pożyteczną znał.
On rzekł: Acz są tu gotowi        2165
„Niektórzy dać hołd królowi,
„Aleć ja tego nie radzę.
„Krótko ten węzeł rozwadzę:
„Zrządzenie, pierwsze po Bodze,
„Dało ludziem tu dwie drodze;        2170
„Którzy ich niedobrze wiedzą,
„W błędzie wielkim zawżdy chodzą:
„Pierwsza droga, świebodności,
„Ma naprzód swoje ciężkości:
„Trudna, ostra i teskliwa,        2175
„Praca wielka na niej bywa;
„Ale, gdy nią mało pójdziesz.
„Gładką, łatwią zawżdy najdziesz;
„Kożdy sie na niej weseli,
„Mając wszystko po swej woli.        2180
„Druga droga jest niewolej;
„Barzoć łatwi przodek u niej,
„Ale koniec barzo trudny,
„Bowiem u niej jest żywot nędzny“.
Samska obec, tę rzecz słysząc.        2185
Zakrzyknęli, tako rzekąc:
„Trwajmy stale w swej świebodzie.
„K służbie nas nikt nie przywiedzie“.
Wszyscy sie na to zwolili,
Z tymże posła odprawili,        2190
Aby królowi powiedział,
Co tam jawnie od wszech słyszał.
Krezus się o to poruszył.
A wojsko k nim wieść umyślłL
Aby się drudzy karali.        2195

Którzyby słuchać nie chcieli.
I jużby to był uczynił,
Aże się poseł sprzeciwił,
Jen królowi tako radził,
Aby się prozno nie trudził:        2200
„Darmoć, sie o Sam pokuszać;
„Nie będziesz go mógł otrzymać,
„Póki oni Ezopa mają,
„W którego radę dufają;
„Aleć ja tobie śmiem radzić:        2205
„Chciałliby ich rychło dobyć,
„Proś ich, być to udziałali,
„Ezopa k tubie posłali.
„Obiecując im zwoleństwo
„I po ziemiach ine państwo:        2210
„Bo, gdyby Ezopa dostał,
„Jużby je po swej woli miał“.
Król hnet z poradzenia tego
Posłał k Samom posła swego,
Który, jak skoro przyjechał,        2215
W radzie poselstwo powiadał;
A zwłaszcza pospólstwu radził,
Aby Ezop z nimi posłan był,
Bo przez człowieka jednego,
Mieliby wiele dobrego.        2220
Ezop tej radzie zrozumiał,
Wszakoż jechać nie odmawiał,
Rzekąc: „Roztropnie działajcie,
„A tej baśni posłuchajcie!
„Społem gdy źwierzęta mieszkały,        2225
„Więc sie jedny drugich bały;
„Wilcy ten pokój złomili,

„Przeciw owcam bój czynili.
„Owce, nie mając z nie siły.
„Psów na swą pomoc prosiły,        2230
„Aby to chcieli uczynić,
„Od wilków ich zawżdy bronić.
„Psi to radzi uczynili,
„Wilki od trzody gonili
„I mężnie im odpierali,        2235
„Przekażać owcam nie dali.
„Wilcy, myśląc, co udziałać,
„Iż nie mogą owcam zdołać,
„Taką radę umyślili:
„By pierwej psy zatracili.        2240
„Wszystka tedy wilcza obec
„Posłali posły do owiec,
„Wiecznego miaru żądając,
„Tę jednę rzecz wymawiając,
„By wszystki psy w ich moc dały,        2245
„Samy prześpiecznie mieszkały:
„Wszystkić niezgody usiędą,
„Kiedy wilcy psów strzedz będą.
„Owce głupie uwierzyły,
„Pokój z wilki utwierdzieły;        2250
„Oni, wziąwszy psy podług zmowy.
„Pourywali im głowy;
„A kiedy psy potracili,
„Wolno owce drapieżyli,
„A iż nie miały obrony,        2255
„Kąsali je ze wszej strony“.
Ezop gdy tę baśń powiedział,
Wszystek gmin głosem zawołał:
„My Ezopa nie wydamy,

„Ani na to przyzwalamy“.        2260
Ale sie on przeto wezbrał,
By społem ku Królowi jał:
Bacząc w tym nieco więtszego,
Nie dbał żądania ludzkiego.
Gdy król Ezopa oglądał,        2265
Srogo z gniewem go zapytał:
„Tyli to tak śmiele radzisz,
„Posłuszeństwo w ludziech kazisz“?
Ezop rzekI: „Królu ślachetny,
“Po wszystkim świecie sławetny!        2270
„Nie raczy sie na mię gniewać,
„A chciej mię pierwej wysłuchać!
„Żadnyć mi sie gwałt w tym nie stał,
“Iżem ku tobie przyjachał:
„Z dobrej wolej tom uczynił,        2275
„Bych twej łaski ucześnik był“.
A kiedy odpuszczenie wziął,
Zasię znowu mówić począł:
„Jeden człowiek ubogi był:
„Jen koniki polne łowił:        2280
„A siedząc tak w swojej kuczy,
„Owa sie mu świerczyk zoczy,
“Którego gdy chciał udawić,
„On jął k niemu tako mówić:
„Cóż tu zyszczesz nalepszego.        2285
“Gdy mię zgubisz niewinnego?
„A wszak ci zboża nie głodzę[39]
„Ani winnym gronom szkodzę;
„Podle drogi jedno śpiewam,

„Pątnikom prace ulżywam;        2290
„Nic najdziesz we mnie innego:
„Oprócz głosu łagodnego.
„Ptasznik sie nad nim zmiłował,
“Przy żywocie go zachował:
„Takież i ty mnie zachowaj,        2295
“Bez winy mię tracić nie daj;
„Boć ja nikomu nie szkodzę,
„A to jedno ludziom radzę,
„Coby było cnotliwego,
„Ich żywotu przygodnego“,        2300
Król sie tym słowom dziwował,
Miłosierdzie mu ukazał:
Rzekąc mu: „Żywotaś godny,
„Kiedyżeś tako poradny;
„Prosiż u mnie, co jedno chcesz,        2305
„Z dobrą wolą wszystko weźmiesz“!
Ezop z tego podziękował,
O tę jednę go rzecz żądał:
„Proszę, raczyż to uczynić:
„Samom pobory odpuścić,        2310
„A ojcem im łaskawym być
I w przygodach wszelkich bronić“!
Król rzekł: „Wszystko im odpuszczam,
„W ich je świebodzie zostawiam“.
I kazał mu listy pisać        2315
I znamienicie darować.
Ezop za tę łaskę wdzięczną
Uczynił mu pamięć wieczną:
Baśni wszystki, które składał,
Krezusowi je przypisał.        2320
A gdy listy napisano,

Ezopowi je oddano;
On, wziąwszy je, precz sie wezbrał,
Szcześnie do Samu przyjachał.
Mieszczanie, gdy to widzieli,        2325
Z radością k niemu bieżeli,
Prowadzili go z weselim,
Z gędźbą, z tańcy, z wielkim pienim.
Ezop, przyszedszy ku ławicy,
Kazał, by sie zeszli wszyscy;        2330
Tam im królewskie listy dał,
Iż im wszystkę wolność zjednał.
Za to jemu dziękowali,
Przystępując, obłapiali,
Dobrodziejstwo wyznawając.        2335
Nawyższą mu cześć działając.
Potym sie precz wyprowadził
I po roznych ziemiach chodził,
Ludzi wszędy nauczając,
Dobrodziejstwa im działając.        2340
Przypowieści dziwne gadał,
A w nich swą mądrość rozdawał;
Wspomagając głupość ludzką,
Osięgnął jest przyjaźń wielką.
Przyszedszy do Babiloniej,        2345
I okazał rozum swój w niej;
U Ligurga, króla mądrego,
Dostąpił miejsca ważnego.
Bowiem naonczas królowie,
Zadawali gadki sobie:        2350
Z krotochwile to działali,
Iż je sobie wykładali;
Który wyłożyć nie umiał,

Sąpierzowi[40] dań dać musiał;
A tymże sie zwyczaili,        2355
Iż potym rozumni byli.
Przeto Ezop, gdy to umiał,
Iż gadki dobrze rozumiał,
I króla babilońskiego
Uczynił barzo sławnego.        2360
A i gadek wiele składał.
Które król innym królom słał,
Których iże nie zgadali,
Mnogie mu dani dawali,
Skądże miasto Babilońskie        2365
Słynęło po świecie wielkie,
A to Ligurgus udziałał,
lż mądrego przy sobie miał.
Gdy sie tak Ezop zbogacił,
A sam w onym imieniu był,        2370
Wybrał sobie za dziedzica,
Enusem zwano młodzieńca;
Jako syna, go miłował,
Przed królem zawżdy oznajomiał.
Który tego niewdzięczen był,        2375
A nakoniec tak go zdradził.
Ezop, iże żony nie miał,
Chował sługę, z którą legał;
Enus sie jął z nią zabywać,
W ojcowy strzemiona stępać.        2380
I, bojąc sie gniewu jego,
Gdyby sie dowiedział tego,
We dnie, w nocy o tym myślił,

Jakoby Ezop stracon był.
Fałszywe listy napisał,        2385
Rzekąc, by je Ezop słać miał.
Do innych królów wskazując,
Swą im wiarę obiecując.
Ślubując im naukę dać
Aby mogli gadki zgadać,        2390
Które od Ligurga mają,
Prze które mu i dań dają.
Gdy je tak zapieczętował,
Tajemnie je królowi dał,
Aż król dla wielkiej żałości        2395
Nic w tym nie miał rozbaczności.
A natychmiast Hermipowi,
Wiernemu dworzaninowi,
Barze tajemnie przykazał,
By Ezopa zabić kazał.        2400
Hiermip, iże go miłował,
W proznym grobie go zachował
I tamo go długo żywił;
Enus po nim dziedzicem był.
Aż przeminął czas nieblizki,        2405
Gdy Naktanus, król egiptski,
O Ezopie sie dowiedział,
A jego śmierci żałował.
Widział mu sie czas podobny,
Iż mógł być Ligurgowi równy;        2410
A mało go sobie ważył,
Gdy już tego mędrca pozbył.
Natychmiast k niemu posła posłał
I jeszcze mu list napisał,
Na którymże gadka stała,        2415

Która sie w sobie tak miała:
„Ja, Naktanus, król egiptski,
„Tobie, królu babiloński,
„Ligurgu, ślę pozdrowienie,
„Dobra wszego pomnożenie.        2420
„Wieża na ziemi nie lęże,
„A nieba, też nie dosięże,
„Któram umyślił budować:
„Chciej mi dobre mistrze posłać!
„Proszę cię, by mi to zjednał        2425
„A i na ten list odpisał,
„A z mej ziemie za dziesięć lat
„Będzie dań tobie isty płat“.
Tę gadkę gdy Ligurgus wziął,
Bezmiernie się smucić począł,        2430
Myśląc, jakoby ją gadać,
Słuszną posłom odpowiedź dać.
I, wezwawszy mędrców swoich,
Żądał tego pilnie po nich,
Aby O tym pomyślili,        2435
Tę trudność rozprowadzili.
Oni natychmiast stępieli,
Tej rzeczy nie zrozumieli:
Dopiero więc król żałował,
Iż Ezopa stracić kazał.        2440
Rzekł: „Nie nad mię szaleńszego,
„Złomiłem ślub państwa swego.
„Któż mię był na to przypędził,
„Iżem zdrajcy łatwie wierzył“!
Słysząc króla żałosnego,        2445
Hermip przystąpił do niego:
„Rzekąc: nie raczyż smucien być!

„Nie dałciem Ezopa zabić,
„Abowiemem się nadziewał,
„Iżby tego żałować mial;        2450
„Twem przykazanie odmienil,
„Do tegom go czasu żywił.
„Alem się wżdy twej kaźni bał,
„W jednymem go grobie chował;
„Ezopa już żywego masz,        2455
„Gdy chceszy tedy go oglądasz“.
Król, gdy usłyszał tę powieść,
Bezmierną miał z tego radość,
Wnet się od ziemie pochwycił,
Hermipa, rzekąc, obłapił:        2460
„Jeśli mi prawdę powiadasz
„A Ezopa żywego masz,
„Barzoć mi ten dzień szczesny był,
„Jakobych sie weń narodził.
„Idź, go każy przyprowadzić,        2465
„Bych co rychlej mógl z nim mówić;
„Nie dbamci ni ocz innego,
„Gdy go będę miał żywego“.
Ezop blady, barzo znędzon,
Ledwie przed króla pzywiedzion;        2470
Wszyscy go tam żałowali
Ci, którzy go pierwej znali,
Uźrzawszy, król i zapłakał,
Natychmiast go omyć kazał,
Iżby go też obleczono,        2475
Potym dn niego wwiedziono.
Ezop zmyty na pałac wszedł,
Potrzeźwiony nie tak był medł,
Pokormie króla pozdrowił,

Prosząc, by mu gniew odpuścił,        2480
Tamże się hnet wszego sprawił.
W czym go jegoż syn obwinił,
I dowiódł swej niewinności.
Nie mieniąc synowej złości,
Król sprawę jego wysłuchał,        2485
A Enusa na śmierć skazał,
By go tą śmiercią zgubili,
Którą zdrajce zasłużyli.
Ezop za nim silno prosił.
Aby mu to król przepuścił;        2490
To na jego wolą dano:
Za cnotę mu przypisano.
A potym król mało powstał,
Ezopowi on list podał;
Przeczedszy, nic nie odpowiedział,        2495
Taki odpis mu dać kazał:
„Królul Tako każ odpisać,
„Że ty mistrze chcesz rad posłać,
„Gdy tego pogoda będzie,
„Na wiosnę, kiedy śnieg znidzie;        2500
„Tedy też na twe gadanie
Usłyszysz odpowiedzenie“.
Poseł ty rzeczy wysłuchał
A do Egiptu pojechał.
Kiedy sie król tak pocieszył.        2505
Ezopa zasię powyższył:
Wszystko jego wrócić kazał,
Jeszcze mu więcej darował;
A Enusa mu polecił,
By swej krzywdy nad nim pomścił,       2510
Ezop mu łaskę ukazał,

Z miłosierdzim tak nauczał:
„Mily synu! Słów mych słuchaj
„A pilnie je w sercu chowaj:
„Mnodzyć, kiedy innym radzą,        2515
„Sami w swych uczynkoch błądzą.
„Pomni, żeś człowiekiem udziałan,
„Wszem przygodam ludzkim poddam;
„Nie podnośże sie wysoko,
„Nie chceszli upaść głęboko!        2520
„A naprzód Bogu cześć dawaj,
„Swemu panu wiarę chowaj;
„Nie miej też w sobie łżywości:
„Wiedz, iżci Pan Bóg grzechów mści!
„Nie działaj krzywdy nikomu,        2525
„Co sam chcesz, życz też drugiemu;
„A w tym pamiętaj skromny być,
„Co sie nie może odmienić!
„By cię przeciwnik nie wzgardził,
„Patrz, by mu sie ostro stawil;        2530
„Z przyjacioły cudnie gadaj,
„Dobrodziejstwo im powtarzaj!
„Nie życz przeciwnym żywota,
„Być nie zadali klopota;
„Przyjacioły zawżdy wzmagaj,        2535
„Ku potrzebie je zachowaj!
„Żonę swa, miej w poczesności,
„Nie czyń przed nią nic marności:
„Krewkiegoć jest przyrodzenia,
„Barzoć sie rychło przemienia!        2540
„Chroń sie czlowieka lżywego:
„Szkodneć towarzystwo jego;
„Nie towarzysz też z łakomym:

„Uczyni cię człowiekiem złym!
„Chcesz być mądrym: więcej słuchaj,        2545
„Ale języka powściągaj;
„Przetoć Bóg uszy otworzył,
„A język mocno zagrodził!
„Gdy na godziech będziesz siedział,
„Patrz, by wiele nie mędrował:        2550
„Bać tam śmieszni miejsce mają,
„O mądrego nic nie dbają!
„Widziszli kogo szczesnego,
„Nie chciejże mu zaźrzeć tego,
„Boć zawżdy wspak zazdrość chodzi,        2555
„A kto ją ma, temu szkodzi!
„Czeladź swą dobrze opatrzaj,
„Potrzeby jej rządne dawaj;
„Nie dbaj, by sie tylko bali,
„Ale, by cię miłowali!        2560
„Srom zawżdy miej przed oczyma,
„Nie odstępuj od rozuma;
„Uczyć się jedno nie sramaj:
„Kto cię dobrze uczy, sluchaj!
„Patrz, by sie żenie nie źwierzał,        2565
„Gdyby co tajemnie mieć chciał;
„Żonyć ten obyczaj mają:
„Nic w sobie nie zachowają!
„Gdy dziś potrzebę będziesz miał,
„Patrz, by sie na jutro oszczymial:        2570
„Słuszeciem to na mądrego
„Patrzyć czasu będącego,
„Lepiejciem w dostatku być,
„Co zbędzie, opcym zostawić,

„Niźliby o się nic nie dbał,        2575
„Od przyjaciół potrzeb żebrał.
„Kogo potkasz, rad pozdrawiaj.
„A starszemu wczesność działaj:
„I pies dla swej pokorności
„Dostawa sobie żywności!        2580
„Nie śmiej sie nigdy z nędznego,
„Ale wspieraj nędze jego:
„Nieszczęście po ludziach chodzi;
„Nie wiesz, coć sie też przygodzi!
„Dobrej nauce przystawaj,        2585
„A mądrej rady nie wzgardzaj:
„Bo kto sie rad mądrych radzi,
„Ten sie w plotkach nie uwadzi!
„Gdyćby kto czego pożyczył,
„Patrz, by mu co na czas wrócił,        2590
„Chceszii, być potym wierzono,
„Dobry sąd o tobie miano!
„Komu możesz, dobrze dzialaj;
„Tego nigdy nie wymawiaj
„Ani chciej być przeto smutnym,        2595
„Iż poznasz kogo niewdzięcznym!
„Pochlebcę i obmownego
„Odpędź precz od domu swego:
„Czci z takimi nie otrzymasz
„I cnoty stracisz, które masz!        2600
„O to pracuj, by mógł jednego
„Przyjaciela mieć prawego,
„Przed którym więc już nic nie taj,
„Smiele mu sie wszego zwierzaj!
„Co masz czynić, by tak działał,        2605
„Iżby potym nie żałował;

„Przetoć trzeba długo myślić,
„A niedbale nic nie czynić.
„W tej radzie nigdy nie bywaj,
„Ani złego radzce wzywaj.        2610
„A któregoby cnym nie znał,
„Aby go nie naśladował!
„Goście rad przyjmuj do domu,
„Nie staw sie przykrym nikomu:
„Radzić ludzie oddawają,        2615
„Po kim tę cnotę poznają!
„Jeśli wnętrzną masz niecnotę,
„Miejże w postawie ochotę;
„Tym on wrzód łatwie uzdrowisz,
„Kiedy z kożdym miernie mówisz!        2620
„Tego mniemaj za szczesnego,
„Kto ma przyjaciela wiernego:
„Tamci wszystka dobra miara.
„Gdzie sie złączy dwoja wiara!
„Nic sie tak nie może taić,        2625
„Czegoby czas nie mógł odkryć;
„Słuszeć tedy dobrze działać,
„Po innych swój żywot karać“!
Tak Ezop Enusa uczył,
A zatym go więc opuścił;        2630
On też wszego pilnie słuchał,
Uczynku swego barzo żałował.
A tak gdy sobie rozmyślił,
Iże tak niecnie uczynił,
Sumnienie jego zmazane,        2635
Przywiodło ji w rozpaczanie.
Na wysoką wieżę wstąpił

A oknem sie na dół spuścił;
Takoż żywota dokonał
Za złe skutki które działał.        2540
Potym Ezop wezwał łowców,
Kazał dostać młodych orłów,
Aby sie rychlej rozeszli
A czterzy mu ich przynieśli.
Które kiedy już Ezop miał,        2545
Taką im miarę przyprawiał,
Iż sie za mięsem puszczali,
Wzgórę i na dół latali.
Do nóg im miechy przyprawił,
Do kożdego dziecię wsadzil,        2550
Które mu mięso puszczało
Albo wzgórę podnaszało
A gdy sie tak zwyczaili
A w tym już prześpieczni byli,
Ezop, gdy czas upatrzył słuszny,        2555
Jachał do Egiptu z nimi.
Uźrzawszy gu Egiptczycy
Zbieżeli sie k niemu wszyscy,
A widząc tako szpetnego,
Mnimali wiłę jakiego,        2560
Nie bacząc, iż w szpetnym sędzie
Niekiedy też balsam będzie,
A z błota puszki bywają,
W których też złoto chowają.
A gdy, na pałac wprowadzon,        2565
Uczynił królowi pokłon,
Król go laskawie przywitał
I natychmiast go zopytał:

„Ezopie! Jako ty mniemasz
„A komu mię przyrównywasz        2670
„Z tą wszystką drużyną moją.
„Którzy około mnie stoją“?
Rzekł Ezop: „Ciebie słońcowi,
„A twą radę miesiącowi,
„Bo ty świecisz, jako w niebie,        2675
„Ci mają jasność od ciebie“.
Rzekł Naktamab: „Radbych słyszał.
„Państwa jakoby szacował:
„Mali które podobieństwo
„K niemu Ligurgowe państwo“?        2680
Tam się Ezop trochę rośmiał,
Królowi tak odpowiedział:
„Państwo jego nie nie niższe,
„A jeszcze nad twoje wyższe:
„Bo jak słońce, wszytkim świecąc:        2685
„Przechodzi gwiazdy i miesąc,
„Tak się Ligurgowo państwo ma,
„Swą jasnością ine zaćmia“.
Naktanab w onej osobie
Dziwował się takiej wymowie,        2690
A potym go hnet zopytał,
Jeśliby z mularzmi przyjechał,
On rzekł: „Nie trzeba się troskać,
„Jedno miejsce racz ukazać,
„Gdzieby ta wieża miała być:        2695
„Chcęć się ja k temu przyczynić“!
Król Naktanab nic nie mieszkał,
Natychmiast w pole wyjechał;
Ukazawszy miejsce, stanął,
Coby Ezop k temu począł.        2700

On czterzy kąty rozmierzył
A na nich orły posadził;
W miechoch k nim dzieci przywiązał,
Po mularskiej im kielni dał:
Na tykach mięso trzymali,        2705
Za którym orli latali;
Potym wszytki wzgórę puścił,
Kazał wołać, jak je zuczył.
A gdy na górę wzlecieli,
Sięgając kielnią, wołali:        2710
„Czemu nam nie podawacie
„Cegły z wapnem, jeśli macie“?
Widząc, król rzekl Ezopowi:
„Dziwnoć mię temu cudowi:
„U was ludzie skrzydła mają,        2715
„A po powietrzu latają“?
On rzekł: „U nas tego dosyć!
„Przetoż się nie chciej przeciwić;
„Dlatego się człowiekiem znaj.
„Z bohatyrem się nie wspieraj“!        2720
Odpowiedział Anaktanab:
„Znam, Ezopie, iżemci słab;
„Ale powiedz, coć się widzi,
„Żądam w tym twej odpowiedzi:
„Mam tu z Grecyjej kobyły;        2725
„Nigdy takowe nie były,
„Bo od koni poczynają,
„Którzy w Babilonie rżają“.
Ezop rzekł: „Racz poczekać,
„Do jutra temu pokój dać;        2730
„A tedyć więc dobrze powiem,
„Jak ja w tej rzeczy rozumiem“.

A przyszedszy na gospodę,
Nalazł temu taką radę:
Kazał się slugam przyczynić,        2735
By mogli kota ułapić.
A kiedy go ułapili,
Rano go miotłami bili,
Jako by! Ezop rozkazał,
By wszytek lud na to patrzał.        2740
Egiptczycy, tę rzecz widząc,
Chcieli kota radzi odjąć;
Ale, gdy tego nie mogli,
Skarżąc, ku królowi pobiegli.
Król kazal Ezopa wezwać,        2745
A z nim naczął tako gadać:
„Ezopiel Coś to uczynił?
„Barzoś nam wszystkim przewinił:
„Nie wiesz, iż to źwierzę wszyscy chwalimy.
„Za, Boga sobie liczymy?        2750
„Po wszytkim Egipcie trzymają,
„Jako Bogu, chwałę dają“?
Ezop rzekł: „Królul By wiedział,
„Mniejby tej rzeczy żałował,
„Jak ten kot barzo przewinił:        2755
„Ligurgowi żal uczynił
„W Babilonie tej nocy był,
„Królewskiego kura zabił,
„W którym sie on barzo kochał,
„Iż mu godziny nocne piał“.        2760
Rzekł Naktauab: „Kto się nadział,
„By Ezop tak kłamać umiał?
„Rzecz niepodobną powiadasz;
„Dziwno mi, iż się nie sromasz!

„Jako to kot mógł uczynić,        2765
„Szedszy tam, i zasię tu przyść?
„Jużby to była Boska moc
„Tak udziałać przez jednę noc“!
Ezop trochę się uśmiechnął,
A królowi mówić począł:        2770
„Tak ta rzecz jest podobna,
„Jako twoja gadka pierwa,
„Iżby ony twe kobyly,
„Tako barzo mnożne były,
„Jakoś mi o nich powiadał,        2775
„W onej gadce, którąś zadał“.
Król jego rzeczy przyzwolil,
Ten jego dowcip pochwalił;
Ale go wżdy chciał pokusić,
Mógłliby go w czym załuczyć.        2780
Mędrca Egiptu wszytkiego
Zezwał ich z miasta swojego,
Którzy nawięcej umieli
I gadania ruzumieli.
O Ezopie powiadając,        2785
Rozum jego pochwalając.
Posadził je za swym stołem,
A Ezopa z nimi społem.
Więc jeden, który mędrszy był,
Ku Ezopowi tak mówił:        2790
„Jeślić nie przykro posłuchać,
„Mam tobie nieco powiadać.
„Otoć mię Bóg k tobie posłał,
„Iżbych z tobą rozmowę miał,
„Czemu więc potym zrozumiesz;        2795
„Jako mi na to odpowiesz“?

„Bóg nie chce — on odpowiedział —
„Izby przezeń człowiek kłamał;
„Wy sie go mało boicie.
„Gdy takie mowy broicie“.        2800
Drugi tę gadkę zagadał:
„Kościół wielki niektóry stał,
„W którym pośrzód stal słup proście,
„Trzymając sam miast dwanaście.
„Kożde miasto które trzyma,        2805
„Trzydzieści domów w sobie ma;
„Mąż z żoną po nich biegają,
„A ten urząd zawżdy mają“.
Ezop rzekł: „Nie trzeba tu myślić,
„Łatwie to mogę zapłacić,        2810
„Boć tę gadkę dzieci gadają
„W Babilonie, gdy igrają:
„Kościół jest niebieski obłok,
„Słup w pośrzodku — tenci jest rok:
„Miasta — dwanaście miesiąców,        2815
„Domy w nich po trzydzieści dniów;
„Mąż z żoną, co tam biegają,
„Dzieńci i noc znamionują;
„Patrzą urzędu swojego
„Aż do skonania świeckiego“.        2820
Naktanab rzekl do swych panów:
„Godzien Ligurg wielkich darów.
„Które jemu muszę posłać,
„Iżem go nie mógł przegadać“!
Rzekł jeden: „Królul Poczekaj,        2825
„A co to jest, ieszcze spytaj,
Czegośmy nigdy nie widali
„Aniśmy o tym słychali“.

Król Ezopa łagodnie żądał,
By mu jeszcze to powiedział.        2830
Rzekł Ezop: „Chcę rad udziałać.
„Racz jedno jutra poczekać“.
Ezop rano, gdy się przespał,
Zmyśliwszy rzecz, list napisał,
Jakoby Naktanab wyznał,        2835
Iż u Ligurga wypożyczał
Sto tysiąc złota rabskiego
Aż do czasu podobnego.
Na który je dać ślubuje,
Tym się listem obwięzuje.        2840
Nazajutrz, gdy z królem gadał,
Upatrzywszy czas, list mu podał.
Rzekąc: „Pan mi bo polecił,
„Bych się tym listem obwieścił“.
Król się temu barzo dziwił,        2845
A ku swoim panom mówił:
„Jeśliście o tym słyszeli
„Albo też niegdy widzieli.
„Bych Ligurgowi winien był,
„A u niego co pożyczył“?        2850
Rzekli, iż nie widali,
O tym nigdy nie słychali.
Ezop rzekł: „Tak wyznawacie,
„A czegóż dalej czekacie?
„Samiżeście się przyznali        2855
„Ku gadce, którąście zadali“.
Król Naktauab, gdy to uslyszał,
Przyjąwszy Eznpa. zawołał:
„O Ligurgu! Błogo Tobie,
„Iże masz mędrca przy sobie“.

Tam go więc pysznie darował
I Ligurgowi dań poslal;
Ezop też króla pozdrowił,
Ku Babilonie się pokwapił.
Gdy się ku Babilonie przywiózł,        2865
Wielką dań królowi przyniósł;
Ligurgus mu podziękował,
Słup mu złoty postawić dal.
A potym jął króla żądać,
Chcąc też Grecyją oglądać,        2870
By go raczyl na czas puścić,
Ślubując się zasię wrócić.
Król go łaskawie opuścił,
Barzo wielką chwałą uczcił,
Prosząc go, aby napotym        2875
Aż do śmierci mieszkał przy nim.
Do Grecyej gdy przyjechał,
Wszytki miasta oględował,
Obyczaje naprawiając,
W baśniach mądrość ostawiając.        2880
Ostatnie jechał do Delfów,
Iż tam była modła bogów
Po wszem świecie znamienita.
Zwlaszcza Grekom pospolita.
Ludzie się k niemu zbierali,        2885
Iże go radzi słuchali,
Bowiem ja dobrze nauczał,
Drogę ku cnocie ukazował,
Widząc Ezopa, Delfowie
Nie mieli go nizacz sobie;        2890
On, aczkolwiek o to nie dbał,
Wżdy je tym przykladem skarał:

„Drewno, gdy po morzu pływa,
„Na wzrok więtsze, niż jest, bywa,
„Aleć się prawie ukaże,        2895
„Kiedy już na brzegu Ięże.
„Takież, gdym ja o was słychał,
„Ślachetnem was ludzi mniemał,
„Ale, kiedym przyjechał k wam,
„Barzo was ludźmi złymi znam“:        2900
Delfowie, gdy to słyszeli,
Taką radę o tym mieli:
„Jeśli się nie opatrzymy,
„Posromoceni będziemy;
„Boć ten człowiek, kędy pójdzie,        2905
„O nas wszędy mówić będzie,
„I uwierzą jego mowie,
„A tak ujmie naszej sławie“.
A tako o tym radzili,
Iżby go zdradą zgubili;        2910
Jawnie się im nie godziło:
Wiele ludzi po nim było.
Więc, kiedy sie Ezop precz brał,
A sługom układać kazał,
Delfowie o tym pilili,       2915
Jakoby go obwinili.
A gdy słudzy nie baczyli,
Czaszę mu w tłomok włożeli
Wielką ze złota rabskiego,
Z kościoła Apollonowego.        2920
Ezop o zdradzie nie wiedział,
Z Delfu do Focydy jachał;
Delfowie go pogonili,
Swiętokradźcą obwinili.

On sie k temu nie przyznawał,        2925
Mienie sie im wyprawowal;
Oni tłomok rozrzezali,
Czaszę w nim złotą zastali.
Wszystkim to hnet objawili,
Do więzienia go wsadzili;        2930
Ezop sie im chciał rad sprawić,
Wżdy mu to nie pomogło nic.
A tak, gdy już porozumiał,
Iż z ich ręku wyniść nie miał,
Wzdychał ciężko, narzekając,        2935
Swe nieszczęście przeklinając;
Aż jego jeden znajomy,
Imieniem Demas rzeczony,
Wszedszy k niemu do więzienia,
A to dla jego pocieszenia,        2940
A gdyż go smutnego oglądał,
Tako go słowy pocieszał:
„Bądź, Ezopie, myśli dobrej,
„Tak ciężkiego żalu nie miej!
„Słuszeciem to na mądrego,        2945
„Aby był serca stałego.
„Sam sie swym rozumem cieszył,
„Rówien głupim ludziom nie był“.
Ezop k temu mało westchnął,
Jego radę wdzięcznie przyjął:        2950
„Ale mnie sie przygodziło,
„Jako chłopu niegdy było:
„Żona jedna, męża swego
„Pogrzebszy go umarłego,
„Zawżdy on grób nawiedzała,        2955
„Śmierci mężowej płakała.

„Oracz, który tam blizko orał
„A płacz niewieści usłyszał,
„Woły na roli ustawił,
„Tam sie w onym grobie stawił        2960
„I jął też z niewiastą płakać,
„A barzo rzewno narzekać.
„Ona, kiedy to widziała,
„Czemuby płakał, pytała.
„Rzekł, iżem tu żonę schował,        2965
„Którąm jedynie miłował.
„A tak gdy na nię wspominam,
„Z tego płaczu pociechę mam.
„Rzecze mu: Ja też swojego
„Płaczę męża umarłego:        2970
„Anićbych tak żałowała,
„Ale, żem go miłowała.
„On jej zasię począł mówić:
„Chciejże ty moją żoną być!
„Gdyż jednako żałujewa,        2975
„A czemuż z sobą nie będziewa?
„Ona k temu przyzwoliła
„A tudzieżesta sie złączyła.
„Ale, gdy tak długo mieszkał,
„Złodziej, wziąwszy woły, precz gnał.        2980
„Oracz sie wrócił we zły czas;
„Uźrzawszy, ano wołów niemasz,
„Dopiero prawie jął płakać,
„Włosy targając, narzekać.
„Żona k niemu przybieżała,        2985
„Załobliwie go pytała,
„Coby jeszcze za żałość miał,
„Iże tako rzewna płakał.

Rzekł jej: Prawieć już żałuję.
„Nie, jako pierwej, kuńsztuję;        2990
„Jużci prawie łzy wylewam,
„Kiedy swoich wołów nie mam.
„Niewiasta odpowiedziała:
„Pierwsze smętki, którem miała,
„Kożdy mi z nich łatwiejszy był.        2995
„Aleć mię już ten potępił“.
Delfowie już sie schodzili,
Aby Ezopa stracili,
I, wywiódszy go z więzienia,
Patrzali miejsca zepchnienia.        3000
Widząc Ezop swe skonanie,
Takowe k nim miał gadanie:
„Gdy źwierzęta pokój miały,
„A społem jeszcze mieszkały,
„Mysz żaby barzo prosiła,        3005
„By z nią na wieczerzy była;
„Posadziła ją w śpiżarni,
„Gdzie bylo dosyć czystych karmi.
„Żaba tam, barzo uczciona,
„Chcąc też być hojna widziana,        3010
„Jęła zasie myszy prosić,
„Aby też u niej chciała być:
„Ale, iż nie umiesz pływać,
„Musisz sie ku mnie przywięzać“.
„Mysz uboga uwierzyła,        3015
„Co żaba zdradnie radziła.
„A gdysta śrzód wody była,
„Tam żaba mysz zatopiła.
„Ona, tonąc, zawołała,
„Jej sie zdrady żałowała:        3020

„Przecz mi tak zdradnie śmierć stroisz?
„Aza się pomsty nie boisz?
„Wiedz, coć zdraduie uczyniono,
„Musić być zawsze pomszczono".
„Owa kania, gdy latała,        3025
„Mysz, tak tonącą, uźrzała:
„Prędko sie na dół spuściła,
„Mysz i żabę pochwyciła.
I wy, coście mię zdradzili,
„Szalenieście uczynili,        3030
„Czego sie w ten czas dowiecie,
„Gdy mię gardły zapłacicie;
„Bowiem Babilon z Grecyją
„Przeto was wszystki pobiją.
„Nad wami sie tego pomszczą,        3035
„Wszystki was zewnątrz wyniszczą“.
Oni, jakoby głuszy byli,
Tych jego słów nie baczyli
Tym go rychlej prowadzili,
Aby go z skały zrzucili.        3040
Ezop sie im jakoś wyrwał,
W kościół Apollonów wbieżał;
Delfowie sie rozgniewali,
Gwałtem go stamtąd wyrwali.
Oni gdy go tak targali,        3045
Boskiego gniewu nie dbali,
Rzekł, by bogiem nie gardzili,
Jego święte miejsca czcili.
Ale i to prozno było,
Nie mu sie nie polepszyło,        3050
A już na górę był ciągnion,
Z której wierzchu miał być zrzucon.

Więc Ezop jął je przeklinać:
„Gdyż nie chcecie i bogów dbać,
„Ludzie serca zapieklego,        3055
„Posłuchajcie ale tego:
„Oracz na wsi był sie starzał,
„A miasta nigdy nie widział;
„Mówił z sobą: Niżli skonam,
„Jeszcze wżdy też ludzi poznam.        3060
„I kazał sie na wóz wsadzić
„A do miasta doprowadzić.
„Słudzy tako uczynili.
„Samego z osły puścili,
„Rzekąc: Już sie nie staraj,        3065
„A jedno osły poganiaj:
„Oni cię tam doprowadzą.
„Bowiem drogę dobrze wiedzą.
„Owo nagłe burze wstały
„I wszystek świat zamieszały;        3070
„Osłowie drogi umylili,
„Na skały wóz wprowadzili.
„Więc sie on starzec przewrócił;
„Lecąc na dół, tako mówił:
„Żal mi, iże nie od koniów,        3075
„Ale ginę od złych osłów;
„Takieżci i ja żałość mam,
„Iże żywota pozbywam
„Nie od ludzi sprawiedliwych.
„Ale od zdradziec fałszywych“.        3080
A gdy go już zepchnąć chcieli,
Prosił, by jeszcze słyszeli:
„Ociec — pry — a córkę miłował,
„Więc żonę do miasta posłał;

„A tak, gdy tylko z samą był,        3085
„Poniewoli córkę zgwałcił;
„Ona tego żałowała,
„Płacząc, ojcu wymawiała:
„Jakożeś sie Boga nie bał,
„Iżeś to ze mną udziałał?        3090
„Lżejby mi zgrzeszyć z innych stem,
„Niźli z tobą, z jednym ojcem!
„I ja, bezecni Delfowie,
„Okrutniejszy, niżli lwowie,
„Wolałbych sie z smoki widzieć,        3095
„Niżli od was tę śmierć cierpieć.
„A przetożci was przeklinam,
„Na świadectwo Boga wzywam,
„Aby mię raczył wysluchać,
„Nad wami pomstę udziałać“!        3100
Oni o tym nie myślili,
Z skały go na dół zrzucili.
Ezop takowy koniec miał,
Który wszem królom mędrował!...
A potymże w krótkiej chwili        3105
Delfowie skarani byli
Morem, glodem i walkami,
Które mieli z sobą sami.
A gdy się wroga radzili,
Jakoby tego pozbyli,        3110
Wróg Ezopa kazał błagać,
Kościół k jego czci zbudować.
Ale wżdy mieli sumienie
Za swe niecne uczynienie,
Które je zawsze straszyło,        3115
Rata na nim dosyć było.

Królowie, gdy to wzwiedzieli,
Wielką z tego żałość mieli,
Iż Ezopa tak zdradzono,
Niepocześnie umorzono.        3120
Na Delfy się poruszyli,
Ziemię ich pierwej zburzyli,
Potym ony pościnali,
Którzy Ezopa stracić dali.
Takci żywota dokonał,        3125
Gdy był mnogie rzeczy prześpiał,
Którego śmierć jest sławetna,
Przez wszytki wieki pamiętna:
Boć mąrzy nie umierają,
Jako szaleni mniemają,        3130
A po śmierci prawie żywią,
Ludzi rządząc nauką swą.
Ezop też, jako mądry był,
Wielką radę w baśniach zakrył,
Czego rozumem doznacie,        3135
Jeśli pilno posłuchacie.
Baśniami nigdy nie gardzi!
Ezop nimi prawdę twierdzi.
Bierz radę od przypowieści,
Nie potępiaj ich prostości!        3140
Abowiem słowy prostemi
Rychlej prawdę pojmujemy.
Tuć ptacy broją z źwierzęty,
Wilk z owcą, liszka z gąsięty.

Dokończenie Żywota Ezopowego.



Poczynają się rozliczne, a znamienite baśni, z rozmaitych ksiąg wybrane, z których możemy wziąć niejaki pożytek ku ćwiczeniu rozumu naszego i ku biegłości a nauczeniu rzeczy niepospolitych a pożytecznych.


1. Baśń pierwsza. Siłam nie dufaj.

Orzeł niegdy, lecąc z wysoka,
Wziął z stada małego baranka;
Uźrzawszy to, kruk hnet się wzbudził,
Na starego się barana rzucił        5
I wrzepił mu paznogty w runo,
Chcąc z nim wzlecieć barzo bujno;
Ale, gdy zeń siły nie miał,
Uwadziwszy się, na nim ostał.
Widząc, chłop k niemu przybieżał,        10
A pierze mu z skrzydeł obrzezał
I doniósł go do swych dzieci:
„Igrajcie z nim, boć nie wzleci!“
Potym niekto kruka spytał,
Którymby się ptakiem mniemiał:        15
„Myśląm — pry — był niegdy orłem,
„A teraz się już znam krukiem“.
Bo kto nad siły mocuje,

Rychła w tym szkodę poczuje:
Nie uczyni nic swym wyskiem,
Będzie wszytkim naśmiewiskiem.        20

Rimicius: D (162) De aquila et corvo. [H 8 Ἀετὀς ϰαὶ ϰολοτὸς ϰαὶ ποιμήν]. St (243) De aquiia et corvo. — FE (29) O kruku i orle. — Błażewski 65 Myśl w niebie, zadek w popiele. Orzeł i kruk. — Minasowicz (113) Orzeł i sójka. — Jakubowski 38 Kruk, orła naśladować usiłujący. (L II, 16 Le corbceau voulant imiter l’aigle).

2. Nikogo nie wzgardzaj.

Orzeł za zającem latał,
A on przed nim chętnie skakał,
Rzekąc: „Pomóż, Boże, nędznemu,
„Nie daj mię orłu pysznemu!“        5
Owaciem krówkę nadbieżał,
Swej krzywdy przed nią żałował,
Patrząc, azaby się trafił,
Ktoby go od orła wybawił.
Ona rzecze ku orłowi:        10
„Daj mu[41] pokój, sąsiadowi,
„A nie chciej być tak gwałtowny:
„Wszakeś też nam niewczym równy“.
On jej rzeczy za mało dbał,
Lekko ją sobie pokładał,        15
A przed nią zająca popadł,
Umorzywszy, wszytkiego śniadł.
Krówka się tym rozgorliła[42]
A o pomście pomyśliła:

Na orle gniazdo wleciała
A jajca na dół zmiotała.        20
Orzeł po szkodzie, którą wziął,
Boga prosić o to począł,
Aby się nad nim zmiłował
Przśpieczne mu gniazdo zjednał.
Bóg rzekł: „Gdy prosisz pokornie,        25
„Niesiż jajca na mym łonie;
„A nie bój się już żadnego,
„Domieszkasz tam czasu swego“.
Krówka, gdy to usłyszała,
Z łajna gruzłę udziałała,        30
A wziąwszy, na górę się wzbiła,
Bogu na łono spuściła.
Jowisz, łajno gdy zrzucić chciał,
Pospołu z nim jajca zwalał;
Czego orzeł barzo żałował,        35
Ale temu nic rzec nie umiał.
Nie waż sobie lekko żadnego,
Małego albo wielkiego:
Będzieć o tym zawżdy myśliI,
Jakoby się tego pomścił.        40

Rimicius: D (162) De aquila et scabrone. [H 7 Ἀετὸς ϰαὶ ϰάνϑαρoς]. St (244) De aquila et scabrone. — FE (50) O krówce z orłem. — Błażewski 2 Bóg nierychły, ale łuczny. Orzeł i liszka. — Jakubowski 30 Orzeł i krówka. — (L II, 8 L'aigle et l'escarbot).

3. Niższemu krzywdy nie czyń.

Orzeł w jednym lesie z liszką
Mieszkał, jako z towarzyszką:

A z długiego obcowania
Nie mieli w sobie wątpienia,
Orzeł na drzewie wysokim        5
Sprawił gniazdo orlętom swym;
Tudzież liszka swoje dzieci
Położyła w małej kleci.
Przydało się dnia jednego,
Wyszła liszka z domku swego;        10
Więc orzeł pobrał lisięta
I nakarmił swe orlęta.
Liszka potym k domu przyjdzie,
A gdy swych Iisiąt nie najdzie,
Porozumiała orlą zdradę        15
A o pomście brała radę.
Ale się pomsta nie zgodzi:
Orzeł lata, liszka chodzi;
Tymci się nędzna pomściła:
Bogu krzywdę poleciła.        20
Owaciem się przygodziło,
Co niedlugo, potym było:
Oracze święto działali,
Kozła bogu ofiarowali.
Nakładli mięsa na ogień,        25
Jako jest obyczaj w on dzień,
Aby się tamo paliło,
A to ku czci bogu było.
Kiedy to orzeł pobaczył,
Mięso nogami pochwacił:        30
A także z wąglem gorącym
Doniósł je orlętom swoim.
Więc się gniazdo zapaliło,

Iż z suchego drzażdżu[43] było;
Orlęta na ziemię musiały,        35
Jeszcze były nie zasuszyły.
Liszka tego pilna była,
Hnet orlęta pochwaciła
A, ku orłowej zezłości,
Podruzgała w wszystkich kości.        40
Bo kto przyjaciela zdradzi.
Napotym mu to zawadzi:
Chociaż ujdzie pomsty ludzkiej,
Wżdyć się nie uchroni boskiej.

Rimicius: D (151) De aquila et vulpe. [H 5 Ἀετὸς ϰαὶ ἀλώπηξ]. Phaedrus l, 28 Vulpis et aquila. St (95) De aquila et vulpe. C (65) O worlu a lissce. — FE (64) O Iiszce z orłem. — Niemirycz (39 verso) Orzeł i liszka. — Minasowicz (18) Ty, coś możny, podłego nie waż lekce sobie. Liszka i orzeł. — BF 24 O orle i liszce (por. także 17 Orzeł i wilczyca).

4. W nadzieję wiela mała nie opuszczaj.

Słowik, iż ten obyczaj ma:
Siedząc w gaju słodko śpiewa,
Więc go krogulec ułapił,
Bo tam w gaju z nim społem był.
Rzekł mu słowik: „Mily panie,        5
„Małe ze mnie masz śniadanie:
„Patrz sobie ptaka więtszego,
„A mnie puść tako malego“!

Rzekł krogulec tymi słowy:
„Lepszyś ty mnie tu gotowy,        10
„Niżli ini, cn latają,
„Chocia więcej mięsa mają“.
Bo kto traci, co w ręku ma,
A niepewne rzeczy duma:
Takiemuć zmysłu nie zstawa,        15
Pewne za niepewne dawa.

Rimicius: D (53) De philomena at accipitre. [H 9 Ἀηδὼν ϰαὶ ίέραξ]. St (146) De licinia et accipitre. C (161) Slawijček a krahugec.

5. W kożdej rzeczy końca patrzaj.

Liszka z kozłem w jednej chwili
Przyszli k studni, aby pili;
A chciwie się tam wpuścili,
Występu nie upatrzyli.
Potym zasię gdy wen chcieli,        5
A żadnych stopniów nie mieli:
Zatroskał się kozieł ubogi,
Spuścił uszy, trząsnął rogi.
Liszka k niemu przemówila:
„Jużem drogę wymyśliła,        10
„Jako już stąd wynidziewa,
„Jeśli sobie pomożewa.
„Wespni się na swoje nogi,
„Stań prosto, ściągnąwszy rogi;
„A ja się tak wyprowadzę,        15
„Potym o tobie poradzę“.
On uczynił, co mu radzila:
Liszka po nim wyskoczyła

A nad studnią przebiegała
I z kozła się naśmiewała.        20
Kozieł wołał: „Wszakeś ślubiła,
„Aby mię stąd wyzwoliła:
„Pomożyż mi, gdyś na świebodzie.
„Bych nie ostał w tejto wodzie“!
Liszka rzekła: „Koźle miły!        25
„Rozumy cię omyliły,
„Których w swej brodzie mało masz,
„Chocia się w niej barzo kochasz.
„Abowiem, by ty był rozum miał.
„W studniąby był nie wstępował,        30
„Ażeby pierwej opatrzył,
„Kędyby zasię wyskoczyl”.
„Wszelki mądry, kto ma działo,
Aby się mu mądrze zstało,
Koniec przeźrzy, niż co poczniesz,        35
A tak w szkodę nie upadniesz.

Rimicius: D (153) De vulpe et trago. [H 45 Ἀλώπηξ ϰαὶ τράγος]. Phaedrus IV, 9 Vulpes et caper. St (245) De vulpe et hirco. — FE (56) O koźle z liszką. — Rej Zw. IV, 54. Z chytrym złe towarzystwo. — Potocki, Ogród II, 175: Nie jest mądrego mówić: nie rozumiałem. — Niemirycz (12 verso) Kozieł i lis. (L III. 5 Le renard et le bone). — Minasowicz (48) Złośliwi, żeby sami nie zginęli, gubią. Liszka i kozieł. — EW 2 Kozieł i liszka. — Jakubowski 47 Lis i kozieł (L j.w.). — Kniaźnin II, 11 Lis i kozieł. — Górecki (II, 305) Kozioł i lis. — Mickiewicz (162) Lis i kozioł.

6. Zwyczaj łatwie rzeczy czyni.

Liszka kiedy lwa uźrzała
(A przedtym go nie widała)

Zlęknąwszy sie, tak zemdlała,
Iż ledwie żywa ostała.
Drugi raz z nim sie zetkała,        5
Nieco sie wżdy przelęknęła:
Ale więtszą śmiałość brała,
Im częściej lwa potykała.
Trzeci sie raz z nim zetkała,
A już sie nie nie lęknęła:        10
Prześpiecznie ze lwem mówila,
Jakoby z nim zawżdy była.
Bowiem wszystki rzeczy groźne —
Zwyczaj je czyni pokorne:
Rzadkich sie rzeczy wstydamy,        15
Pospolite za nic mamy.

Rimicius: D (154) De vulpe et leone. [H 39 Ἀλώπηξ ϰαὶ λέων]. C (161) Lisska a lew. — FE (27) O liszce ze lwem. — Błażewski 54 Naciężej się raz ochynąć. Lew i liszka. — EW 5 Liszka i lew. — Kniaźnin I, 2 Lew i liszka.

7. Złemu sie nie wymówisz.

Kot niegdy kura ułapił,
A śnieść sie go nie ukwapił,
Ale chciał naleźć przyczynę,
Iżeby go śniadł prze winę
Kura kiedy tak winował,        5
Swowolność mu przypisował,
Rzekąc: „Przecz tak w nocy wołasz,
„A dobrym ludziom spać nie dasz“?
Kur rzekl: „Tym z ludzi nie szydzę,
„Bo je w nocy ku pracej budzę;        10
„Godziny nocne rozgadzam,

„Niemało im tym pomagam“.
Kot zasię rzekł: „Więceś niecny,
„W rzeczy małżeńskiej niemierny:
„Matki, siostry nic nie baczysz,        15
„A z nimi się śmiele łączysz“.
Kur rzekł: „Azażby to zbytek,
„Iż panu czynię pożytek?
„I przyrodzenia nie każę,
„Gdy kokoszom jajca mnożę“?        20
Kot rzekł: „Umiesz gadać,
„Aleć ja wżdy muszę śniadać:
„Azaż nie wiesz, nędzna głowo,
„Iż wiele pościć niezdrowo“?
Nic nie pomoże wymowa,        25
Rzecz przyjemna, mądre słowa;
Potknieszli sie komu złemu,
Nie wyprosisz sie żadnemu.

Rimicius: D (154:) De cato et gallo. [H 14 Αἴλουρος ϰαὶ ἀλεϰτρυών]. St (246) Do catto et gallo. — FE (28) O kocie z kogutem. —EW 83 Kot i kogut. — por. Anonim ZP (XII, część 2, 308). Złodziej z kogutem. — Krasicki BN IV, 5 Kot i kogut.

8. Radnicy k swemu pożytku.

Liszka gdy sie w sieć trafiła,
Za ogon się uwięziła,
Ale, by żywa ostała,
Aż ogon gwałtem urwała.
A gdy tak kęso chodziła,        5
Sromem sie inych wstydziła,
Iż jej żywot stał za mało,

Bo sie jej śmisrci równało.
Ale wżdy o tym myśliła,
Jakby inszym równa była:        10
Zebrawszy liszki w gromadę,
Wydała im taką radę:
„Siostry miłe, posłuchajcie!
„Po ogoniech nic nie macie:
„Dobrzebyście udziałały,        15
„Iżbyście je porzezały:
„I byłybyście cudniejsze
„I ku biegu pośpieszniejsze;
„Bowiem ogon prozne brzemię,
„Rozwlecze sie, jako ślemię“.        20
Rzekła jej jedna z gromady:
„Dziękujemyć z dobrej rady,
„Aleć sie to nam nie godzi,
„Bo to tobie jedno szkodzi;
„Nie radzisz ty nam ze cnoty,        25
„Jedno, by uszła sromoty[44]
„Mybyśmy sie pokęsiły,
„Gdybyśmy tak szalone były“.
Bywać rada rzkomo z miłości,
A wnątrz pelna wszej chytrości.        30
Strzeż sie radzce łagodnego:
Szukać pożytku swojego.

Rimicius: D (155) De vulpe sine cauda. [H 46 Ἀλώπηξ ϰόλουρος]. C (162) Lisska. — FE (64) O liszce bez ogona. — Błażewski 27 Z drużyną i cierpieć miło. O liszkach. — EW 64 Liszka bez ogona. — Niemirycz (6 verso) Lis bez ogona. (L V, 5 Le renard ayant la queue coupée). Jakubowski 122 Lis z uciętym ogonem (L j. w.). — Kniaźnin III, 9 Liszka bez ogona. — Trembecki (64) Lis kusy (L j. w.).

9. Pewnego dla niepewnego nie opuszczaj.

Rybitw jeden na jezierze,
Gdzie więc ryby często bierze,
Sieci tam sobie rozrzucił,
Aby nimi co uchwycił.
Potym, za dobrą pogodą,        5
Ułowił jest szczuczkę młodą,
Która k niemu przemówiła,
Takiemi słowy prosiła:
„Co masz po mnie, tako małej?
„Pomkni mi żywota dalej!        10
„Wszak mię potym wielką imiesz,
„A więtszy pożytek weźmiesz".
Rzekł jej: „Rozumubych nie miał,
„Bych w niepewne rzeczy dufał:
„Wolę cię małą, trzymając,        15
„Niż dziesięć wielkich, pływając".
Bo kiedy masz co pewnego,
Trzymaj sle mocno onego!
Szalenić sie nadziewają,
Przeto pewne opuszczają.        20

Rimicius: D (156) De piscatore et smaride ptsciculo. [H 28 Ἀλιεὺς ϰαὶ μαινίς]. C (205) Rybář a mlady sum. — FE (35) O rybitwie z małą rybką. — por. Paprocki 48 O rybitwie i o rybce małej — por. Jabłonowski 55 Stary kot i młoda myszka. Senectus inexorabilis. — Jakubowski 63 Mała rybka i rybak (L V, 3 Le petit poisson et le pêcheur). — por. Naruszewicz (424) Kot stary. — por. Węgierski (42) Mysz młoda i kot stary.

10. Od złego dobrodziejstwa nie czekaj.

Liszka niegdy w swej przygodzie,
Chcąc, by nie przyszła ku szkodzie,
Do płotu sie przybliżała,
By go rychlej przeskoczyła.
Tam się cierznia uchwyciła        5
A w nogi sie poraniła;
Więc, narzekając, wzdychała,
A tarn tako obwiniała:
„Jam sie ku tobie skłoniła,
„Bych prześpieczna zdrowia była,        10
„A otoś mię tako zdradził,
„Iżeś mi nogi poranił“.
Rzekł tarn: „Liszko, miła siostro!
„Gdzie mię dotkniesz, wszędyć ostro;
„Mniemiałem, byś to wiedziała,        15
„Kiedyś tu ku mnie bieżała“.
Złaciem w onym jest obrona,
Któremuć złość przyrodzona;
Nie uciekaj sie do niego:
Nie uczynić nic dobrego.        20

Rimicius: D (156) De vulpe et rubo. [H 32 Ἀλώπης ϰαὶ βάτος]. St (247) De vulpe et rubo. C (162) Lisska a ssijpek. — FE (65) O liszce z tarnem. — Błażewski 87 Mijaj złego zdaleka. Liszka z cierniem. Minasowicz (107) Liszka i ciernie. - por. Ławrynowicz 5 Lis i charty.

11. Człowieka znać po skórze.

Małpa z liszką niegdy mówiła,
A przed nią sie barzo chełpiła,

Powiadając o swym ślachectwie
I o przodków swych bogactwie.
Liszka, widząc tę jej butę,        5
Iż tak troi swoję kutę,
Pomału sie uśmiechnęła
I taka mówić poczęła:
„Znać po tobie, siostro miła,
„Iżeś sie tak wspanoszyła;        10
„Chociażby nie powiadała,
„Po skórzebych co poznała“.
Prawdaciem sama ukaże,
Kto jest prawy, a kto też łże;
Słować nic nie pomagają,        15
Bo samę rzecz ludzie znają.

Rimicius: D (156) Do vulpe et crocodilo. [H 37 Ἀλώπηξ ϰαὶ ϰροϰόδειλος]. C (163) Lisska a zwijře krokoýl, kožij podobne k rysu, ale mnohem wĕtssij.

12. Którym sie słowa z uczynki nie zgadzają.

Liszka., łowcom uciekając,
Zemdlała była, biegając,
Aże sie jej drwoszczep trafił,
Który w lesie drzewo rąbił.
Barzo go pilnie prosiła,        5
By sie przy nim niegdzie skryła.
Rzekł jej: „Skryj sie w mojej kuczy,
„Bo cię tamo nikt nie łuczy“.
Potym łowcy przybieżeli,
Drwoszczepa są zopytali,        10
Jeśliby gdzie liszkę widział,
Aby im jej ślad powiedział.

Drwoszczep: „Nie wiem“ usty migał,
A na liszkę palcem skazał;
Tego łowcy nie baczyli,        15
A dalej sie pośpieszyli,
Liszka to wszystko baczyła
I w niemałym strachu była;
A drwoszczepowi nie wierząc,
Wyszła z jego kucze, milcząc.        20
Rzekł jej drwoszczep: „Co to czujesz,
„Iż mi za to nie dziękujesz,
„Com w twej przygodzie udziałał,
„W swejem cię kuczy zachował“?
Ona mu odpowiedziała:        25
„Byłabych podziękowała,
„Aleś w sobie prawdy nie miał,
„Tameś mówił, owdzieś skiwał“.
Żliciem takie usta mają,
Z uczynki sie nie zgadzają;        30
Słowa w języku jedwabne,
Ale w piersiach serce zdradne.

Rimicius: D (157) De vulpe et vetanoribus. [H 35 Ἀλώπηξ ϰαὶ δρυτόμος]. por. St. (174) De lupo et bubulco. por. C (112) O wiku, o pastýři a o mysliwcy. C (206) Lisska, a kterýž dřijwij maytij. — FE (65) O liszce z łowcami. — Rej Zw. W, 53 Cudnej postawie nie wierz. — Minasowicz (88) Wilk, pasterz i łowcy. — EW 72 Liszka i chłop. — Ignacy Niemcewicz ZP (XV, część I, 58) Liszka i chłop.

13. Którzy sobie źli, nie dziw, iż i innym.

Oracz w sidłach. które stawił,
Kuropatwę był ułowił;
Więc ją miedzy kury puścił,

Iżby ją tako utuczyŁ
Kury sie jej sprzeciwiały,        5
Skrzydły biły, nosmi klwały;
Ta swej krzywdy żałowała,
A tako z sobą dumała:
„Alboś mię przeto gabają
„Iż mię sobie równą mają?        10
„Bom ja rodzaju innego,
„A mało k nim podobnego”.
Ale, gdy uźrzała kury,
Oni sobie drą kaptury:
Potym już cierpliwsza była,        15
A tak sie sama cieszyła:
„Nie dziw, iż gościa nie baczą.
„Kiedy sami z sobą walczą:
„Nie dobrzeć mieszkać z zwadliwym,
„Przyda sie nieco złego z nim“.        20
Aleć tu słusze na mądre
I krzywdy przyjąć za dobre,
Zwłaszcza którą czynią oni,
Którzy z sobą nie są zgodni.

Rimicius: D (157) De gallis et perdice. [H 22 Ἀλεϰτρύονες ϰαὶ πέρδιξ] C (163) Kuhauti a kuroptwa. — FE (57) O kuropatwie z kurami.

14. Szkoda krasy, gdzie rozumu niemasz.

Liszka czasu jednego
Szła do domu gędźcowego
I uźrzała mnogie ubranie,
Które chował na igranie.
Patrząc na onę wydworę,        5

Uźrzala też i maszkarę
I, wziąwszy, oględowała,
A tako z nią rozmawiała:
„Cóżci po takiej podobie,
„Kiedy niemasz mózgu w tobie?        10
„Tworzyć dosyć, a czcza głowa,
„Cudze oczy i też mowa“!
Nie wszyscy, którzy są cudni.
Zawsze bywają rozumni:
Będzieć poczesna postawa.        15
Ale wnątrz niedobra sprawa.

Rimicius: D (158) De vulpe et larva. [H 47 Ἀλώπηξ πρὸς μορμολύειον]. Phaedrus I, 7 Vulpes ad personam tragicam. St (127) De lupo et tragoedo. C (164) Lisska. — FE (57) O Iiszce z człowieczą głową. — Rej, Zw. IV, 56 Postawa bez rozumu. — Minasowicz (9) Głupich niesławna sława, honor bez godności. Liszka do maszkary. — BF 5 Liszka, znajdująca maszkę. — EW 25 O wilku i o głowie. — Jakubowski 68 Lis i bust, t. j. półposąże człowieka (L IV. 14 Le renard et le busta).

15. Drugi lepszy karany bywa.

Człowiek jeden boga swego
Miał w swym domu drzewianego.,
Którego więc często żądał,
By mu też co dobrego dał.
Ale, im go więcej prosił,       5
Tym sie więcej w mieniu gorszył:
Nie dał mu żadnej pomocy,
Chocia prosił we dnie, w nocy.
Tedy sie on człowiek rozgniewał,
Na boga sie swego porwał:        10

Za goleni go pochwycił,
O ścianę mu głowę rozbił.
W onej głowie, gdy ją zszczepał,
Złota nie mało nazbierał;
Wziąwszy złoto, podziękował,        15
A boga tako namawiał:
„Czemużeś tako głupi był,
„Nie dałeś mi, gdym cię prosił?
„Dziw mnie twemu przyrodzeniu.
„Iżeś lepszy po karaniu“!        20
Mnodzyciem tacy bywają:
Na słowa nic nie działają,
Aże je musi przypędzić,
A jako osły, kijem bić.

Rimicius: D (158) De homine et ligneo deo. [H 66 Ἀνϑρωπος ϰαταϑραύσας ἄγαλμα]. St (248) De homine et ligneo deo. C (206) Cžlowĕk rozrážegijcý obraz. — FE (66) O człowieku z obrazem. — Jakubowski 115 Człowiek i bożyszcze z drewna. (L IV, 8 L'homme et l'idole de bois).

16. Nie śpiewaj, aże z gód pójdziesz.

Mąż jeden swego sąsiada
Wezwał do swego obiada,
Iżby społem godowali,
Prac domowych zabywali.
Owa pies męża onego        5
Wezwał też psa sąsiedzkiego:
„Pódzi też do onych gości:
„Nakarmię cię tlustych kości“.
Przyszedszy, gość szedł do kuchniej,
Uźrzał, ano wiele wre w niej;        10

Mówił sobie z wielkiej radości:
„Nie trzebać tu mnie jeść kości:
„Będę tu owa godował,
„Bodajbych więc do tegodnia nie miał“!
I chodził obie, wąchając        15
A ogonem pomachając.
Więc gościa kucharz obaczył
A za ogon go pochwacił;
Zatoczywszy, oknem wycisnął,
Aż się ledwie pies podźwignął.        20
A gdy tak zbit, bieżąc, lutał,
Drugi pies tak go zapytał:
„Jeśli cię tam dobrze czciono?
„Wszak snadź dosyć nawarzono”...
On mu zasię odpowiedział:        25
„Barzom ci się tam dobrze miał,
„Alem wżdy po tych karmiacb medł,
„Aż nie baczę, kędym wyszedł“.
Niemasz się temu radować,
Czegobyś mial potym żałować:        30
Gdy co działasz, końca czekaj;
Przewiedzieszli, tedy śpiewaj!

Rimicius: D (158) De cane, ad cenam vocato. [H 62 Ἄνϑρωπος ϰαὶ ϰύων]. G (207) Cžlowěk a pes. — FE (66) O psie, na wieczerzą wezwanym. — por. Jabłonowski 45 Wilk na weselu. Lingua fuit damno. — BF 51 Kucharz i pies.

17. Kto zły, zawżdy zły.

Oracz niegdy orla ułowił
A z skrzydł mu pierze wyłomił
I puścił go miedzy koguty,

Obrzezawszy mu paznogty.
Potym lowiec orła kupił,        5
Zasię mu pierze zapuścił
I tak go ku polu wprawił,
Iż i zające im łowił.
Więc liszka, gdy to uźrzała,
Łowca tako ostrzegała:        10
„Orłowi tak barzo nie wierz,
„A zasię mu skrzydła obrzeż:
„Drapieżnegoć przyrodzenia
„I hojnego chce jedzenia;
„Toć zające teraz dusi,        15
„Potym się o nie pokusi“.
Przyjmi zawsze wdzięcznie dobrego,
Ale się chroń przewrotnego:
Nie zmienić przyrodzenia swego,
Zawżdyć myśli nieco złego.        20

Rimicius: D (159) De aquila et homine. [H 6 Ἀετὸς ϰαὶ ἄνϑρωπος]. FE (67) 0 człowieku z kanią.

18. Praca bogactwa czyni.

Winiarz jeden, blizki śmierci,
Chcąc nauczyc swoje dzieci,
Wszytkich [k] sobie wezwać kazał;
Za testament im powiedział,
Rzekąc: „Pieniądze, którem miał,        5
„Na winnicym je zakopał:
„Gdyć umrę, pilnie szukajcie,
„A co potrzeba, najdziecie”.
Oni, gdy tako mniemali,
Wziąwszy motyki, kopali:        10

Skarbu nigdziej nie łuczyli,
Aż się potym domyślili.
Bo winnicę rozkopiawszy,
Wzięli z niej pożytek więtszy:
Byłaciem zawżdy rodniejsza,        15
W dawaniu wina hojniejsza.
A przeto, kto chce bogaty być,
Oplwawszy ręce, trzebać robić:
Orz rolą, kopaj korzenie,
Nie troszcz sie o dobre mienie.        20

Rimicius: D (159) De viro agricola. [H 98 Γεωργὀς ϰαὶ παῖδες αὐτοῦ]. St (258) De viro agricultore. C (168) Sedlak a synowé gehoi. — FE (67) O oraczu i o winnicy. — EW 44 Winiarz i jego dzieci. — Jakubowski 75 Rolnik i jego dzieci. (L V, 9 Le laboureur et ses enfans).

19. Nierówni niezgodni.

Dom sobie był najął blecharz;
Więc ku niemu przyszedł węglarz,
Prosząc: „Jeśliby mogło być,
„Dopuściż[45] mi przy sobie żyć“!
Rzekł k niemu blacharz roztropno:        5
„Barzoć to jest niepodobno,
„Bowiem, cobych ja wybielił,
„Wszystkoby ty zasię sczerznił“,
W tychciem rzeczach niemasz zgody,
Które są równej urody:        10
Chceszli mieszkania dobrego,
Patrz sobie równy równego.

Rimicius: D (160) De carbonario et Iotore. [H 59 Ἀνϑραϰεὺς ϰαὶ γναφεύς]. C (164) Vhlijř a knap. — FE (24) O węglarzu z farbierzem. — Rej Zw. IV, 51 Ze złym złe towarzystwo.

20. Gdzie rozumu nie, czas pomoże.

Liszka, kiedy głodna była,
Do sołu dziurą trafiła,
Gdzie mięsa dosyć nalazła,
I barzo sie tam najadła.
Więc gdy zasię chciała wyniść,        5
Nie mogła sie w dziurę wmieścić,
Bo się była tak otkała,
Iż sie za dwie innych zdała;
A także w sole siedziała,
A dla bojaźni stękała,        10
Aby jej chłop kijem nie dał,
Jeśliby ją w sole zastał.
Druga liszka, przychadzając,
Usłyszała ją stękając:
„Mila siostro, czemu stękasz,        15
„Albo na się przygodę masz“?
Ona rzekła: „Tuć na mię sęk,
„Niedarmo słyszysz taki stęk:
„Porusz teraz swej mądrości,
„Wyprowadź mię z tej ciężkości“!        20
Odpowie jej: „Tu pomieszkaj,
„A przez mały czas poczekaj:
„Inaczej stąd nie wynidziesz,
„Aza zasie cienka będziesz“!
Czasu patrzaj w kożdej rzeczy:        25
Czasci trudne rzeczy leczy;

Rzadkać rzecz może zaszkodzić,
Jedno umiej czasu godzić!

Rimicius: D (160) De vulpe esuriente. [H 31 Ἀλώπηξ ἐξογϰωϑεῖσα τὴν γαστέρα (por. 31b Ἄλλως)]. — FE (21) O liszce z łasicą. — Błażewski 56 Zbytnie szczęście rodzi. Liszka i łaska. — Jakubowski 59 Łasiczka w szpiklerzu (L III La belette entrée dans un grenier). — Krasicki B III, 14 Lis i wilk.

21. Co w czas, to dobrze.

Rybitw jeden, wziąwszy siatki,
Wziął też z sobą i piszczałki,
A niechawszy sieci w kobieli,
Siedział na brzegu, dął w piszczeli,
Prze piskanie mniemając być,        5
Izby mógł ryby połowić;
Ale gdy pożytku nie miał,
Swoje głupstwo porozumiał;
Potym sieci w wodę włożył,
A dopieroż ryb nałowił;        10
A gdy je z sieci wyjmował,
Skaczące tako namawiał:
„Kiedym wam gądł, wyście spały,
„Aniście tedy skakały:
„Teraz milczę, a skaczecie,        15
„Przeciwne rzeczy czynicie“.
Słuszeciem to na mądrego,
Działać wszystko czasu swego:
Płakać niegdy z płaczącemi,
Weselić sie z skaczącymi.        20

Rimicius: D (161) De piscalore quodam. [H 27 Ἁλιεὺς αὐλῶν]. St (249) De piscatore quodam. C (207) Rybář. — FE (67) O rybitwie nieuku. — Rej Figl. Piszczek, co rybom grał. — EW 71 Rybak i ryby.

22. Czekaj szcześcia.

Jednej chwile rybitwowie
Już byli zecknęli sobie,
Iże nic nie ułowili,
Chocia tak pilnie robili.
A gdy chcieli na brzeg wysieść,        5
Bo sie im chciało pić i jeść,
Już w obłowie rozpaczali,
Na szczeście sie uskarżali;
Ownciem nie czas przygodził,
Jesiotr k nim w łodzią wskoczył,        10
Uciekając przed kim inym,
Wielorybem, pędem silnym.
Tuż więc się o nim zgadali,
W mieście go dobrze przedali;
Wszytkiej prace zabaczyli,        15
Gdy zań pieniądze liczyli.
Trzebaciem wszędy stałym być,
Ani sobie w dziele tesknić:
Bowiem gdzie się nie nadziejesz,
Tam wielki pożytek weźmiesz.        20

Rimicius: D (161) De piscatoribus quibusdam. [H 24 Ἀλιεῖς]. C (166) Rybářij. — FE (68) O rybitwach łowiących.

23. Łżowi nie wierz.

Człowiek jeden w ciężkiej chorobie,
Chcąc już tym poradzić sobie,
Sto wołów Bogu poślubił,

By go z niemocy uzdrowił.
Bóg, iż mu to łatwie uczynić,        5
Chcąc tej jego łżej pokusić,
Zdrowie mu dostateczne dał,
Aby na swój ślub pamiętał.
On, miasto ślubionych wołów,
Wziąwszy sto wołowych gnatów,        10
Na ołtarz Bogu położył,
A takowe slowa mówił:
„Coć przemogę, toć tu dawam,
„Wiesz ty, iz ja wołów nie mam:
„Przyjmiż ten dar nie barzo drogi,        15
„Którym tu dał, czlowiek ubogi“!
Bóg, za ten fałsz by go skarał,
We śnie sie mu jest ukazał.
Rzekąc: „Wstań a k morzu sie pośpiesz,
„A tamo wielki skarb najdziesz“!        20
On jak sie skoro ocucił,
Bieżąc tam, na zbójce łuczył:
Którzy jego ułapili
I w więzienie go wsadzili
Ale, aby go puścili        25
A pieniędzy iści byli,
Tysiąc im zlotych obiecał,
Któremi też takież zełgał.
Łżący kożdy ten zwyczaj ma:
Nikomu ślubu nie trzyma,        30
Powiedając, iż nie wadzi,
Gdy ludzi i Boga zdradzi.

Rimicius (162) De viro inope ei infirmo. [H 58 Ἀνὴρφέναξ]. C (166) Oklamawatel neb podwozugijcý. — FE (68) O chorobie ubogiego.

24. W cnocie ślachectwo zależy.

Ryś z liszką niegdy sie gadał,
Ślachectwem sie jej przekładał:
„Jakom ja cudnej rodziny,
„Ukazują me pstrociny“.
Liszka rzecze: „Barzo błądzisz.        5
„Iż sie z skóry cudnym sądzisz,
„Bo gdy z ciebie sierść opłynie,
„Wszystko twe ślachectwo zginie.
„Jać-em tedy ślachetniejsza
„I więcej nad cię cudniejsza,        10
„Iż o cudną sierść mało dbam,
„W ruzumie cudnośc pokładam“.
Nietrwałeć zwierzchnie okrasy,
Wszystki sie mienią za czasy;
Aleć to prawie ślachetny,        15
Który w sobie ma rozum cny.

Rimicius: D (162) De vulpe et pardo. [H 42 Ἀλώπηξ ϰαὶ πάρδαλις]. FE (48) O rysiu z liszką. — Błażewski 46 Nie wszystko złoto, co się świeci. Lampart z liszką. — Potocki, Ogród IV, 481 Nie trzeba rzeczy powierzchownie sądzić. — (Jabłonowski 35 Lampart i kot morski. Forma corporis cedit mentis decori). — EW 3 Liszka i ryś. — por BF 52 Liszka i ostrowidz. — Anonim ZP (XVI, część 2 353) O liszce i rysiu. — Ławrynowicz 2 Ryś i lis.

25. Wszytko się może przygodzić.

Rybitwi, gdy ryby łowili,
Sieć swą z wody prowadzili
I barzo się opierali:
Ryb sie wiele domniemali.

Ale, gdy na brzeg wywieźli,        5
Ryby żadnej nie naleźli,
Jedno kamień dobrze niemały,
Przed którym się sieci rwały.
Tedy swej prace żałowali,
Na nieszczęście narzekali,        10
Aże je jeden pocieszył,
Jen między nimi mędrszy był.
Rzekł: „Nie wiecie, co się dzieje:
„Mieniąć się ludzkie nadzieje;
„Nie dziw, iż się to przygodzi,        15
„Za weselem żałość chodzi“.
Przetoć to trzeba przeględać,
Coć się kiedy może przydać:
Wszytko więc za dobre przyjmiesz,
Gdy ludzkie rzeczy porozumiesz.        20
Mądryć się wszego nadziewa,
Cokolwiek kto inny miewa;
Przetoż w nieszcześciu bywa stał.
Bo, nim przyszło, wszytko wiedział.

Rimicius: D (162) De piscatoribus quibusdam. [H 23 Ἁλιεῖς]. C (164) Rybářij. — FE (69) O kamieniu w sieci.

26. Nie kożdy wie, co mu zdrowo.

Żaby niegdy w radzie były,
Boga o króla prosiły,
Aby im takowego dał,
Coby je dobrze sprawował.
Bóg, gdy ich prostotę widział,        5
Drewno im za króla posłał,
Które, w wodę gdy plusnęło,

Wszytki żaby przestraszyło.
Potym żaby śmiałość brały
A ku drzewu przypływały        10
I siedziały na nim wszytki,
Jako jego towarzyszki;
Aż sobie z drzewem zecknęły,
Żywego króla prosiły,
Któryby więtszą wagę miał,        15
A występne groźno karał.
I tej prośbie Bóg przyzwolił:
Bociana królem zostawił,
Który żaby tako karze:
Którą uźrzy, każdą poźrze.        20
Żaby się tego kajały,
Przed Bogiem wszytki płakały,
Prosząc, by króla takiego
Oddalił od nich groźnego.
Bóg rzekl: „Króla musicie mieć,        25
„Jego wszytki gwałty cierpieć,
„Gdyście upornie żądały,
„A swej świebody nie dbały“!
Często ludzie Boga żądają,
Których rzeczy potrzeb nie mają;        30
Kiedy z nich ciężkość poczują,
Potym więc tego żałują.

Rimicius: D (163) De ranis, regem petentibus. [H 76 Βάτραχοι αἰτοῦντες βασιλέα]. Phaedrus I, 2 Ranae regem petierunt. St (110) De ranis et Iove. C (73) O ziabách. — FE (9) O żabim królu. — Niemirycz (33 verso) Żaby chcą króla (L III, 4 Les grenouilles qui demandent un roi). — Jabłonowski 84 Bocian i żaby. Dona dei gratus et patiens refer. — Minasowicz (6) Ze dwojga złego obierz co jest najmniejszego. Żaby, o króla proszące. — BWF (9) Żaby napierają się króla. — BF 1 Żaby, proszące o króla. — Jakubowski 46 Żaby proszą o króla (L j. w.). — Kniaźnin II, 9 Żaby, o króla proszące. — Krasicki PL (V, 81) Jowisz i żaby. — Gorecki (I, 216) Żaby, co prosiły o króla. — Mickiewicz (159) Żaby i ich króle.

27. Cześć przyrodzenia nie mieni.

Kotka, u którego się chowała,
Młodzieńca się rozmiełowała
A tak Wenery prosiła,
Iżby jej twarz przemieniła.
Wenus, mając nad nią litość.        5
A chcąc złączyć taką miłość,
Kotczą jej twarz przemieniła,
Śliczną panną uczyniła.
Więc, kiedy w łożnicy siedziała,
Miłemu się podobała;        10
Tam jej Wenus pokusiła,
Jeśli wrodzenie zmieniła,
Przed nią często mysz puszczała
Kotka to rada widziała,
Cudności swej jest zabyła,        15
Za myszą się pochwyciła.
Widząc Wenus jej niestatki,
Iż nie chce być człowiek z kotki,
Zasię jej twarz przemieniła,
W której myszy wprzód goniła.        20
Człowiekci zły, chocia cześć ma,
Wżdyć on swój obyczaj trzyma;
A chocia w drogim odzieniu,
Dosyć czyni przyrodzeniu.

Rimicius: D (163) De cata, in feminam mutata. [H Γαλῆ ϰαὶ Ἀφροδίτη]. — FE (23) O młodzieńcu z kotką. Minasowicz (109) Człek i z żoną kotką. — por. BWF (165) Liszka, w niewiastę zamieniona. — EW 77 O Wenerze i o kotce. — Niemirycz (41) Kotka, przemieniona w białogłowę (L II, 18 La chate metamorphosée en femme). — por. Jabłonowski 58 Wilk i lis. Difficile est mutare naturam. — por. tenże 59 Dwuch filozofów i koty. Naturam fovea expellas, tamen usque recurrit. — Jakubowski 40 Kotka, w białogłowę przemieniona (L j. w.). — por. Kniaźnin III, 8 Jowisz i liszka (H 149 Ζεὺς ϰαὶ ἀλώπηξ).

28. Śmierci kożdy sie boi.

Człowiek stary w jednej dobie
Niósł drew brzemię z lasu na sobie;
Umęczywszy sie, z siebie złożył,
Śmierci, aby przyszła, prosił.
Owaciem Śmierć przybieżała,        5
O przyczynę sie pytała,
Czemu jej tak pilnie wzywał,
„Alboby rychlej umrzeć chciał“?
Starzec, widząc, Śmierci sie bał,
Pokornie jej odpowiedział:        10
„Ta mi cię potrzeba była,
„By na mię ty drwa włożyła“...
Wszyscy ludzie śmierci nie radzi,
Tak starzy, jako i młodzi;
Zwłaszcza, którzy ten świat umiłują,        15
By nie umrzeć, a to pracują.

Rimicius: D (184) De sene, Mortem vocante. [H 90 Γέρων ϰαὶ Θάνατος]. C (167) Cžlowĕk starẏ a smrt. — FE (69) O starem, Śmierci wzywającym. — Błażewski 37 Ptaszkiem słówko wyszedszy, wołem się nie wraca, O Starym a o śmierci. — Niemirycz (37) Starzec (L l, 16 La mort et le bucheron). — EW 53 Starzec, wzywający Śmierci na swój ratunek. — Jakubowski 16 Śmierć i łupacz drew (L j. w.). — Górecki (I, 198) Smierć i staruszek.

29. Łakomy więcej traci.

Baba, kiedy nie widziała,
Lekarza do domu wezwała;
Małe myto z nim zmówiła,
Przeyo iż łakoma była.
Ale lekarz, gdy szedł do niej,        5
Zawżdy nieco wziął z domu jej;
A tako więc na ostatek
Wyniósł jej wszystek statek.
Baba, kiedy zdrowa była,
A po domu swym chodziła,        10
Temu sie jest dziwowała,
Iż w domu nic nie widziała.
Lekarzowi myta broniła.
Mieniąc, iżby zdrowa nie była:
„Bo nie widzę teraz niczego,        15
„Com miała wiele dobrego“.
Którzy sie w łakomstwo udadzą,
Nigdy sobie nie ugodzą,
Aleć na tym barzo tracą:
Chocia nie chcąc, drogo płacą.        20

Rimicius: D (164) De muliere et medico, [H 107 Γραῦς ϰαὶ ἰατρός; por. 107b Ἄλλως]. C (167) Baba a lĕkař. — FE (69) O niewieście z lekarzem. — Rej Figl. Baba, co ją oczy bolały. — EW 56 O kobiecie i o lekarzu. — Morawski (113) Szczur chory.

30. Kto niemiłosierny, przyjaciel niepewny.

Oracz jeden nierad orał,
Na zimę sie nie przyczyniał,
Nie przeglądał ciężkich przygód:
Przyszło nań zimno i też głód.
A gdy już nie mial czym żyw być,        5
Jął się owiec i też kóz bić;
Ale, gdy w tym było mało,
I wołom sie też dostało.
Widząc to psi, co sie dzieje,
Iż pobił swe dobrodzieje,        10
Wszyscy sie społem zebrali,
A takie słowa mówili:
„Czemu stąd precz nie idziemy,
„Póki gardł nie pozbędziemy?
„Mniemacie być psom przepuścił,        15
„Który i woły połupił”?
Nigdy nie bądź przy okrutnym,
Któryć zły przyjacielom swym:
Miłosierdzia taki nie ma
I od obcych się nie wstrzyma.        20

Rimicius: D (165) De agricola et canibus. [H 95 Γεωργὸς ϰαὶ ϰύνες]. C (158) Hospodař a psy. — FE (27) O oraczu ze psy.

31. Zgodnych nikt nie przełomi.

Ociec, mając syny rodne,
Częstokroć karał niezgodne;
A oni go nie słuchali
I słów jego mało dbali.

On, chcąc je przykładem przywieść,        5
Snap suchych rózg kazał przynieść,
A każdemu z nich podawał,
Aby on snop całkiem złamał.
Ale gdy się prozno kusili,
Nic temu nie uczynili.        10
Ociec sam rózgi rozwiązał
A po jednej wszytki złamał,
Rzekąc im: „Synowie mili!
„Jeślibyście zgodni byli,
„Pokój zawżdy będzie z wami,        15
„Boć was żadny nie przełomi;
„A będziecieli w niezgodzie,
„Rychło przyjdziecie ku szkodzie,
„Bo kiedy się rozsypiecic,
„Po jednemu poginiecie“.        20
Nie pomogąć miasta, grody,
W których niemasz wnętrznej zgody:
Zgoda małe rzeczy mnoży,
Niezgoda wiele ich uboży.

Rimicius: D (165) De agricola et filiis. [H 103 Γεωργοῦ παἳδες]. — FE (23) D ojcu z syny. — Jabłonowski 68 Ojciec i źli synowie. Concordia res parvae crescunt, discordia maximae dilabuntur. — EW 12 Rolnik i jego dzieci. — Jakubowski 70 Starzec i dzieci jego (L IV, 18 Le vieillard et ses enfants) — Anonim ZP (XVI, część 2, 239) O ojcu i synach niezgodnych.

32. Zbytek kazi pożytek.

Jedna żona kokosz miała,
W której się barzo kochała,

Iż jej pożyteczna była,
W kożdy dzień jaja znosiła.
Więc sobie tako myśliła:        5
„Będzie zawżdy dwie znosiła,
„Jeśli ją tłustą udziałam,
„Jęczmienia jej dostatek dam“.
Ale kokosz, gdy utyła,
Tak niepłodna potym była:        10
Nie znosiła żadnego jaja.
Omylila ją nadzieja!
Mnogie wielki zysk zawodzi,
A to czynią, co im szkodzi;
Chciwość to czyni łakomstwa,        15
Dawa szkodę za bogactwa.

Rimicius: D (166) De muliere et gallina. [H 111 Γυνὴ ϰαὶ ὄρνις]. C (169) Žena wdowa a slepice. — FE (58) O niewieście z kokoszą.

33. Jedna cnota nie cnota.

Człowiek, gdy go pies ukąsił,
Szukał, ktoby go uleczył;
Aż jeden miedzy sąsiady
Dodał mu takowej rady:
„Chceszli by rychłe zdrowie miał,        5
„Daj psu, być ranę wylizał;
„Psi język ma to przyrodzenie:
„Ranam czyni rychłe gojenie“.
On rzekł: „By mi mial pies lizać,
„Z lizania jąłby zaś kąsać:        10
„Acz język ma małą dobroć,
Ale w zębiach jest wielka złość“.

Niepożyteczneć złych dobroci:
Za lekarstwo jad ci wróci;
Złyciem nie dba o nikogo,        15
Wszędy patrzy pożytku swego.

Rimicius: D (166) De homine, a cane morso. [H 221 Κυνόδηϰτος]. C (169) Od psa vkaussenẏ. — FE (58) O chłopie, co go pies ukąsił.

34. Czego nie masz, nie obiecuj.

Łowiec łupież niedźwiedzi przedał,
Którego w jednym lesie wiedział,
I wziął z sobą kupca onego,
By oglądał męstwo jego.
Tedy kupiec na drzewo wstąpił,        5
Aby tako prześpieczen był,
I temu sie podziwował,
Coby niedźwiedź z łowcem działał.
Łowiec na niedźwiedzia krzyknie:
On, sie zlęknąwszy, barzo ryknie;        10
Tamoć były wielkie sapy,
Gdy niedźwiedź wziął łowca w łapy.
Łowiec sie tego domyślił,
Iż w sobie duszę zataił,
By go niedźwiedź zdechłym mniemał,        15
A dalej go więc, nie łamał.
Niedźwiedź, zdechłego mniemając,
Stał nad nim długo, patrzając,
I przykładał nos do ucha,
Patrząc zali jeszcze dycha.        20
Potym, gdy go niedźwiedź przestał,
Kupiec łowca o to pytał,

Aby mu prawie powiedział,
Co mu niedźwiedź w ucho szeptał.
Łowiec rzekł: „W tym mię ostrzegał,        25
„Abych skóry nie przedawał
„Jeszcze niedźwiedzia żywego,
„Ażebych ją złupił z niego“.
Łatwieć drudzy obiecują,
Czego w swej mocy nie mają,        30
Dufając swej myśli butnej
I też sprawie nieroztropnej.

Abstemius 49 Do coriario, emente pellem ursi, a venatore nondum capti. D (167) De duobus amicis et ursa. [H 311 Όδοιπόροι ϰαὶ ἄρϰτος]. — FE (124) O polującym i o garbarzu. — Rej Figl. Co niedźwiedzią skórę szacowali. — Niemirycz (50) Dwóch chłopów i niedźwiedź (L V, 20 L’ours et les deux compagnons). — Jabłonowski 31 Strzelec i niedźwiedź. Incerta pro certis non sumas. — Jakubowski 82 Niedźwiedź i dwa strzelce (L j. w.).

35. Przysięgą Boga nie omylisz.

Dwa młodzieńcy niegdy byli
A mięsa sobie kupili,
Które kucharzowi dali,
Aby co rychlej śniadali.
A gdy kucharz sie zakrzątał,        5
Aby gościom wczas udziałał,
Więc jeden z nich mięso porwał,
Drugiemu dał, by je schował.
Kucharz, mięsa gdy nie najdzie,
Pyta onych: „A mięso gdzie“?        10
Oni sie przed nim zaprzeli,
Iżby go oba nie mieli.

Jeden mówił: „Ja go nie mam
„I o to Bogu przysięgam“!
Drugi sie też wymawiać jął        15
Przed Bogiem, „iżem go nie wziął“.
Rzekł im: „Prozno przysięgacie:
„Wy oba to mięso macie,
„I, aczkolwiek mnie zdradzicie,
„Wszak Boga nie omylicie“!        20
Łatwieć człowieka ułowić,
Kto jedno chce kogo zdradzić;
Bóg widzi serce kożdego,
Przed nim niemasz nic tajnego.

Rimicius: D (167) De adulescentibus duobus et coquo. [H 301 Νενίσϰοι ϰαὶ μάγειρος]. — FE (22) O dwu młodzieńcach. — C (169) Dwa mládency a ržeznijk. — Rej Figl. Co czapkę kramarzowi ukradł. — EW 85 Dwaj przyjaciele i kucharz.

36. O nieprzyjacielstwie.

Dwa, co sie nienawidzieli,
W jednejesta kodze siedzieli,
I kożdy na swym miejcu siadł,
Jeden naprzód, drugi nazad.
A gdy sie koga grążyła        5
A rychło utonąć miała,
On, co naprzód kogi siedział,
Żeglarza tako zopytał:
„Proszę cię, miły żeglarzu,
„Gdy kogi[46] toną na morzu,        10
„Na której lepiej być stronie?

„A która pierwej zatonie“?
On rzekł: „Zadek pierwej tonie:
„Lepiej być na pierwej stronie,
„Bo iż nie tak barzo cięży,        15
„Na ostatku sie pogrąży“,
Odpowiedział: „O śmierć nie dbam,
„Gdy nieprzyjaciela oglądam,
„Iż wżdy on pierwej utonie,
„Siedząc na pośledniej stronie“.        20

Rimicius: (D 168) De duabus inimicis. [H 144 Ἐχϑροί]. C (169) Nepřatele. — FE (70) O dwu nieprzyjacielach.

37. Siła bez rozumu sama sie kazi.

Orzech z trciny niegdy sie śmiał
A za nic jej sobie nie miał,
Iże wiatrów nie cierpiała,
Przed nimi sie cholebała.
Trcina, iż swoję mdłość znała,        5
Nic mu nie odpowiedziała,
Nie dbając o jego chełpienie,
Mnożyła swoje korzenie.
Owaciem sie czas przygodził,
Iż nagły wicher uderzył:        10
Orzech z korzenia wywrócił,
Gdy sie mu barzo przeciwił.
A trcina, sie uchylając
A mocnej sile folgując,
W swoim stanie mocno stała,        15
Z orzechu sie potym śmiała.
Nie trzebać sie w sile kochać:

Wielkać nie może długo trwać;
Ale kto jest pokorniejszy,
Tenci bywa prześpieczniejszy.       20

Rimicius: D (168) De calamo et oliva. [H 179b Κάλαμος ϰαὶ ἐλαία]. St. (190) De abiete et harundine. C (126) O gedli a o třtiňe. C (212) Trest a olijwa. — FE (35) O trzcinie z dębem. — Błażewski 26 Gdzie przeskoczyć nie możesz, podleż! — Niemirycz (14 verso) Dąb i trzcina. (L I. 22 Le chêne et le roseau). — Minasowicz (70) Jodła i trzcina. — Jakubowski 22 Dąb i trzcina. (L j. w.). — Koblański ZP (VIII, część 1, 193) Dąb i trzcina. — Krasicki B II, 12 Trzcina i chmiel. — Anonim PWB (XVI, 373) Modrzew i sosna. — por. Godebski 457 Dąb i drzewka. — Brodziński PWB (VI, 82) Sosienki.

38. Proznowanie w rychłą nędzę przywodzi.

Wieprz, widząc wołu w robocie,
A on orze w silnym pocie,
Widząc sie proznującego,
Wzgardził wołu ubogiegoi
Rychło potym, gdy wieprz utył.        5
Wiódł ji oracz, by go zabił:
Wół, onę rzecz kiedy widział.
Z wieprza sie tako naśmiewał:
„Przetoś ty, wieprzu, proznował.
„Iż cię k temu twój pan chował;        10
„Nie trzebać sie śmiać z nikogo:
„Nie wiesz, co cię potka samego“.
Dobrzy ludzie, co pracują,
Rzadko nędze na się czują:
Proznowanieć mnogim szkodzi,        15
W ciężki je upad przywodzi.

Rimicius: D (168) Do vitula et bove. [H 113 Δάμαλις ϰαὶ βοῦς — por. Anonim ZP [XV, część 2, 411) Koń spasły i wieprz karmny. — por. Niemcewicz III, 18 Wieprz i koń.

39. O szcześciu.

Szczeście niegdy dziecię uźrzało,
Które sobie nad studnią spało;
Przyszedszy, je obudziło
A tak do niego mówiło:
„Idż precz! Źleś sie tu uśpiło:        5
„Gdyby sie w studnią wwaliło,
„Nie ciebiećby winowano,
„Jednoby na mię wołano“.
Ludzie w wielu rzeczach błądzą,
A nie dobrze swych spraw sądzą;        10
A gdy szkody popadają,
Na szczeście winę składają.

Rimicius: D (169) De puero et Fortuna. [H 316b Παῖς ϰαὶ τύχη]. — FE (70) O Fortunie z dziecięciem. — Niemirycz (32 verso) Fortuna i dziecię (L V 65 La Fortune et le jeune enfant). — Jakubowski 89 Fortuna i młodzieniaszek (L j. w.).

40. Mąż roztropny jeden raz błądzi.

Myszy w jednym domu były,
Gdzie sie były porodziły;
I był ich tam sjem niemały,
Bo wszystki społem mieszkały.
Kot, gdy sie tego dowiedział,        5
W jednym kącie sobie siedział,

Po jednej myszy łapając,
A tam dobre byto mając,
Myszy, gdy to obaczyły,
Iż niespełna w liczbie były,        10
Jęły miedzy sobą mówić,
Jakoby sie kota chronić,
I tak sobie uradziły,
Aby z wierzchu nie schodziły,
A tamo zawżdy pić i jeść,        15
Gdzieby ich kot nie mógł doleźć.
Kot, aby je zasię schytrzył,
Rzekomo sie sam obiesił,
Aby to myszy widziały,
A swe prześpieczeństwo miały.        20
Więc jedna na dół zaźrzała
A wisząc kota widziała;
Rzekła: „Kotku! Darmo wisisz,
„Bo już żadnej z nas nie schytrzysz.
„Bych cię też zdechłym widziała,        25
„Jeszczebych zbieżeć nie śmiała:
„Dosyćci w tobie chytrości,
„Pełeneś wnątrz wszytkiej złości“.
Mądry, gdy jeden raz zgrzeszy,
Już się więc potym polepszy:        30
Patrząc na. szkodę inego,
Strzeże się upadku swego.

Rimicius: D (169) De muribus et cato. [H Αἴλουρος ϰαὶ μύες]. St (249) De muribus et catto. C (170] Kočka a myssi. — FE (78) O kocie z myszami. — EW 21 O kocie i szczurach. — Jakubowski 60 Kot i szczur stary (L III, 18 Le chat et un vieux rat). — Morawski (107) Kot i szczur stary (L j. w.).

41. Kto nieopatrznie czyni, szkodę popada.

Zwierzęta niegdy sjem miały,
By sobie króla wybrały;
Więc małpa królem została,
Iż ze wszech wyszej skakała.
Liszka jej tej czci zaźrzała,        5
Do lasa małpę pozwała,
Gdzie tam leżała stępica,
Rzekąc: „Otoć tu skarbnica,
„A skarbuć w sobie dosyć ma,
„Który na cię prawie spada;        10
„Sięgniż tamo ręką śmiele,
„Najdziesz srebra, złota wiele“.
Małpa, wierząc, posięgnęła
A w stępicy uwiąznęła;
I na liszkę sie skarżyła,        15
Iże ją tako zdradziła.
Liszka jej odpowiedziała:
„Jakożeś królować chciała,
„Nie mając w sobie mądrości,
„Której trzeba ku takiej czci“?        20
Kto sie na czci prędko wspina,
Na swe siły nie wspomina,
A gdy sie inym przekłada,
Wpośrzód swych spraw rad upada,

Rimicius: D (170) De simia et vulpe. [H 44 Ἀλώπηξ ϰαὶ πίϑηϰος]. C (171) Lisska a wopice. — FE (71) O małpie z Iiszką. — Jakubowski 96 Lis, małpa i inne zwierzęta (L VI, 6 Le renard, le singe el les animaux).

42. W czym się kochamy, to nam często szkodzi.

Jeleń, w pragnieniu będąc medł,
Do zimnego zdroju przyszedł;
Uźrzał swą twarz w wodzie. gdy pił:
Z gęstych rogów się weselił.
Ale, nogi gdy oglądał,
Zasmucenie niejakie miał,
Rzekąc: „Nic mi nie są nogi,
„Gdy mam tako krasne rogi“.
Owa lew jelenia zdybał
A dobrą go wolą zjeść miał[47]
On przed nim prędko uskoczył,
Bieżąc, przed lwem daleko był.
A póki przez pole bieżał,
Barzo za nim lew ustawał;
Aż kiedy jeleń w lesie był,
Dopiero go lew pogonił,
Bo nie miał przestronej drogi,
W gałęziu uwiązł za rogi;
Tamże go lew po woli miał,
Gdy go po niewoli czekał.
A gdy go począł lew drapać,
Jeleń tako jął narzekać:
„O, rogi! Tuście mię zdradziły,
„Chociaście u mnie w wadze były“!
Kto się kocha w rzeczach proznych,
Nie miewa więc pożytku z nich;
Mnogieciem rozkosz zawodzi:
To miłują, co im szkodzi.

Rimicius: D (170) De cervo et leone. [H 128 Ἔλαφος ϰαὶ λέων]. Phaedrus I, 12 Cervus ad fontem. SL (150) De cervo et venatore. C (97) O gelenu a o Iowcy. — FE 17 O jeleniu. — Minasowicz (11) Często rzecz wzgardzona najpożyteczniejsza. Jeleń przy źródle. — Tenże (111) Suma, z cienkich skoków niekontenta. — BWF (27) Jeluń, własnemi rogami zawikłany. — EW 61 O jeleniu. — Jakubowski 85 Jeleń, — patrzący w wodę (L VI, 9 Le cerf se voyant dans l'eau). Trembecki (75) Jeleń przeglądający się.

43. Złe towarzystwo na złe wychodzi.

Oracz na roli, którą miał,
Sidł był w jeden czas nastawiał
Na ptaki, którzy bywali,
Zboże z rolej wybierali.
A gdy żórawi wiele jął,        5
Jastrząba z nimi potargnął:
Wszystkim szyje załamował,
A do swego woru chował.
Tedy jastrząb otacza prosił,
Aby go z sidła wypuścił:        10
„Pospołu mię z nimi nie daw,
„Bom niejest gęś ani żóraw“!
Oracz rzekł: „Wszak cię znam dobrze
„I, co mówisz, temuć wierzę;
„Ale, gdyś jest jęt ze złymi,        15
„Musisz jednak cierpieć z nimi“!
Bo kto ze zlym towarzyszy,
A z nim mieszka w jednej rzeszy,
Mękę równą podejmuje,
Który złemu pochlebuje.        10

Rimicius: D (171) De agricola et pelargo. [H 100 Γεωργὸς ϰαὶ πελαργός]. St (250) Do agricola et pelargo. — FE (28) O żórawiach z oraczem. — Minasowicz (115) Oracz i bocian. EW 75 Chłop i bocian. — (Jakubowski 101 Ptasznik, kobuz i skowronek. L VI, 15 L'oiseleur, l’autour et l’alouette). — A. R. PWB (XV, 322) Ptasznik i sokół.

.

44. Miejsce i czas często śmiałości przydawa.

Jagnię, gdy w dobrym chlewie ostało,
Widząc wilka, tak mu łajało,
Mówiąc: „Baczęć chytrość twoję,
„Aleć sie, wilku, ciebie nie boję“!
Rzekł wilk: „Możesz pyszno mówić,        5
„Iżci nie mogę k tobie przyść;
„Ale, by tamo nie siedział.
„Mierniejby snać odpowiadał“.
Mnodzyciem barzo fukają,
Gdy w twarde miejsca dufają,        10
A człowieka straszliwego,
Uźrzysz pod czasem śmiałego.

Rimicius: D (171) De agno et lupo. [H 135 Ἔριφος ϰαὶ λύϰος]. — FE (32) O koźlęciu z wilkiem. — EW 54 Baranek i wilk. — Ławrynowicz 26 Kozieł i wilk.

45. Prozna chwała.

Bóg był niegdy ptaki zebrał,
Aby im też króla wybrał,
Iż, któryby z nich cudniejszy,
Byłby królestwa godniejszy.
Wrona, gdy to usłyszała        5
I swą żadność na sie znała,
Cudnych ptaków pierza nabyła
A w ono sie przyprawiła.

Bóg, gdy wronę cudną uźrzał:
Prze krasę królem ją wybrał;        10
Czego ptacy żałowali.
Iż na niej swe pierze znali.
Na nię sie wszyscy rzucili,
Swoje pierze rozchwycili.
A tak z onej barzo cudnej        15
Stała sie wrona, jak pierwej.
Ktokolwiek swej cnoty nie
Prozno sie ślachetnym mniema,
Co nie zależy w imieniu
Ni w wysokim urodzeniu.        20

Rimicius: D (172) Do Iove et corvo. [H 200b Κολοιὸς ϰαὶ ὄρνεις]. Phaedrus I, 3 Graculus superbus et pavo. St (127) De graculo et pavonibus. C (85) O hawranu nebo wráně a o páwu. — FE (71) O kruku, który chciał królem być. — Błażewski 75 Krótko, długoli, kradzione poznają. O kruku a pawach. — Minasowicz (7) Siedź w swej skórze spokojnie, nie pnij się wysoko. Sójka pyszna i paw. — Tenże (113) O kawce i drugim ptastwie. — BWF (17) Sójka pyszna. — BF 2 Wrona dumna.

46. Ciężej winien, który źle radzi.

Trębacz jeden trwogę trąbił
A Trąbieniem wojsko wzbudził:
„Wstańcie, miejcie sie ku zbroi:
„Nieprzyjaciel gotów stoi“!
Ale, co przeciwni byli,        5
Trębacza są ułapili,
Chcąc się nad nim krzywdy pomścić,
A z tego ji świata zgładzić.
Trębacz wolał: „Com wam udziałał?

„Jamci sie nic nie przeciwiał        10
„Animci sie ja z wami bił,
„Jednom drugim trwogę trąbił“!
Rzekł jeden z onej drużyny:
„Godniejszyś tym więtszej winy:
„Gdyś sie z nami sam bić nie śmiał,        15
„Ineś trąbienim pobudzał“.
Dalekoć on więcej szkodzi,
Kto niekomu na złe radzi:
Godzien karania więtszego,
Gdy kto złym jest z przyczyny jego.        20

Rimicius: D (172) De tubicine quodam. [H 386 Σαλπιϰτής]. C (212) Trubač. — FE (25) O trębaczu.

47. Proznego chleba nie chować.

Kowal czasu niektórego
Miał psa barzo leniwego,
Który na piecu zawżdy spał,
Kiedy jego gospodarz kował;
Ale, gdy kowal jeść począł,        5
Dopiero więc pies sie ocknął:
Chodził po domu, mardając.
Kości pod stołem zbierając.
Kowal, widząc, iż nie szczeka,
Jedno, śpiąc, obiada czeka,        10
Kijem go z domu wypędził,
A takie mu słowa mówił:
„Podzi precz leniwy sługo!
„Bo jesz wiele, a śpisz długo:
„Kiedy ja kuję, ty proznujesz,        15
„A kiedy jem, tedy czujesz”!

Proznujący i leniwi,
Którzy cudzym potem żywi,
Barzo mają być karani,
Ku robocie przypądzani.       20

Rimicius: D (173) De fabro et cane. [H 413 Χαλϰεὺς ϰαὶ ϰυνάριον]. — FE (72) O kowalu ze psem.

48. W szcześciu ludzie się zapominają.

Mulica, kiedy utyła,
Tako się w sobie buciła:
„Przeczbych w zawód nie biegała?
„Wszakem konia ojca miała“!
Potym się więc przygodziło,        5
Iż mulicy ciężko było,
Gdy na niej prędko bieżano,
Smagłym biczem poganiano.
Tam kiedy się umęczyła,
Dopiero się ubaczyła,        10
Rzekąc: „Osieł mię porodził,
„Który barzo nierychły był“.
Mnodzy takim głupstwem grzeszą:
Gdy są w szcześciu, więc sie wznoszą;
Potym, kiedy upadają,        15
Swoje błędy poznawają.

Rimicius: D (175) De mula quadam. [H 157 Ήμίονος]. C (211) Mazek. — FE (72) O mulicy. — Błażewski 6 Własną się mierz piędzią. O mule. — Niemirycz (16) Muł pyszny (L VI, 92 Le mulet se vantant de sa généalogie). — Jakubowski 97 Muł, chlubujący się swoją genealogią (L j. w.). — Kniaźnin III, 5 Muł, syn osła.

49. Z nieprzyjacielem umrzeć nie żal.

Delfin za jesiotrem bieżał,
A jesiotr przed nim uciekał:
Wszytek swój żywot opuścili,
A tak na brzeg wyskoczyli.
Tamo sie jesiotr obeźrzał:        5
Martwego delfina uźrzał
I rzekł, iż mu umrzeć nie żal,
„Iż ze mną nieprzyjaciel ostał“.
Żadnyć sie szkody nie wstydzi,
Gdy też w niej onego widzi,        10
Który jej sam przyczynę dał
A bliźniemu zaszkodzić chciał.

Rimicius:D (173) De thyno et delphino. [H 166 Θύννος ϰαὶ δελφίν]. C (171) Thymus ryba a mořska swině. — FE (73) 0 delfinie, rybie morskiej.

50. Którzy pozno radzą.

Lekarz, gdy swego chorego
Widział juże umarłego,
Dopiero jął z onemi gadać,
Którzy go mieli pogrzebać,
Rzekąc: „By się był miernie miał,        5
„A lekarstw dobrych pożywał,
„Owszekiby długo żyw był:
„Tom ja po nim dobrze baczył”.
Oni, którzy tamo stali,
Z jego się tej rady śmiali,        10
Iż to radził umarłemu,
Co miał czynić jeszcze zdrowemu.
Rada nie czasu swego

Nie czyni zysku żadnego:
Jako, gdy deszcz wonczas rosi,        15
Kiedy oracz snopy nosi.

Rimicius: D (174) De medico quodam. [H 169 Ἰατρὸς ϰαὶ νοσῶν]. C (171) Lékařa nemocnẏ. — FE (73) O lekarzu i niemocnym.

51. Nie żądaj złego nikomu, by cię samego nie potkało.

Ptasznik, niegdy w lesie chodząc,
Ptaki rozmaite łowiąc,
Za cietrzewiem wzgórę patrzał,
By mu sidło na szyję wdział.
Tak szedł, wyciągnąwszy szyję;        5
Nie bacząc nadeptał żmiję,
Która go tam ukąsiła,
Wszytek swój jad weń wpuściła.
Widząc, iże już umrzeć miał,
Sam na sie tako narzekał:        10
„Jakom ja barzo głupi był,
„Iżem tego nie opatrzył!
„Gdym na inego sidło kladł,
„Samem w cięższe sidło upadł;
„A gdy śmierci cudzej żądam,        15
„Tako nędznie sam umieram“.
Toć jest pomsta sprawiedliwa,
Która nad zdradnemi bywa,
Iż sami w ten dół wpadają,
Który na ine kopają.       20

Rimicius: D (174) De aucupe. [H 171 Ἰξευτὴς ϰαὶ ἀσπίς]. C (172) Ptačnijk, klerẏž na lep lapá, a gesstěrka. — FE (25) O ptaśmku z grzywaczem; (59) O ptaszniku z jaszczurką.

52. Łżowi potym nie wierzą.

Dziecię, gdy owce pasało,
Często na wilka wołało;
Tym sobie krotochwiliło,
Chocia i wilka nie było.
I ludzie, którzy orali.        5
Zawżdy się k niemu zbiegali;
Aż jego łeż pobaczyli,
Potym mu więcej nie wierzyli.
Owa wilk prawie przybieżał
A owce w stadzie pokąsał:        10
Pasterz, chocia barze wołał.
Żadny z sąsiad o to nie dbał.
Kogociem we łży poznają.
Nie barzo oń wszyscy dbają
I, chociaby prawdę mówił,        15
Nie kożdy mu będzie wierzył.

Rimicius: D (175) De puero, oves pascente. [H 353 Παἳς ψεύστης]. St (251) De puero, oves pascente. — FE (25) O owczarzu z oraczami.

53. Pochlebnikom nie wierzyć.

Kruk, gdy kawalec mięsa miał,
Na wysokim drzewie siedział;
Liszka, chcąc na nim wyłudzić,
Poczęła go tako chwalić:
O ptaku, wszech nacudniejszy        5
„I nad pawa ślachetniejszy!
„O, jakąby poczesność miał,
„Jeśliby też cudnie śpiewał“!

Kruk liszcze rychło uwierzył,
A chcąc śpiewać, nos otworzył:        10
Wtenczas mu karmia upadła.
Którą liszka rychło śniadła.
I potym sie obróciła
A tak krukowi mówiła:
„Kruku miły! Wieręś cudny,        15
„Aleś barzo nierozumny“!
Kto żywot swój rządnie wieść chce,
Nie słuchaj nigdy pochlebce:
Aczci cudnie rzecz prowadzi,
Ale cię nakoniec zdradzi.        20

Rimicius: D (175) De curvo et vulpe. [H 204 Κόραξ ϰαὶ ὰλώπς]. Phaedrus I, 13 Vulpis et corvus. St (97) De curvo et vulpe. C (67) O hawranu, syru a lissce. FE (5) O kruku i o liszce. — Rej Zw. IV, 19 Drugie podobieństwo tegoż (pochlebnika), iż mu nie wierz. — Błażewski 62 Nie każdy to zje, co sobie ukroi. Kruk i liszka. — Niemirycz (51 verso) Kruk i liszka (L I, 2 Le corbeau et le renard). — Minasowicz (12) Nad obłudnego chwalcę nic nie jest zdradliwszego. Liszka i kruk. — Tenże (111) Kruk i liszka. — BWF (31) Liszka i kruk. — EW 49 Kruk i liszka. — por. Minasowicz (96) Kuropatwa i liszka. — por. BF 53 Liszka i kura. — Jakubowski 2 Kruk i lis (L j. w.). — Krasicki BN IV Kruk i lis. — Górecki (I, 220) Lis i kruk.

54. Kożdy mędrszy po szkodzie.

Pies przed domem niekiedy spał,
Tak śpiącego wilk go zdybał;
A gdy go już chciał udawić,
Pies mu się tak począł modlić:
„Nie jedz mię dziś, boć-em chudy        5

„Patrz, żeć mi ścieńczały udy:
„Niemaszci we mnie tłustości,
„Jednoć mię skóra i kości!
„Poczekaj mię aż do śrzody:
„Będąć u nas walne gody,        10
„Na których się dobrze będę miał.
„A ciebie tu będę czekał“!
Wilk ty słowa za prawdę miał
A na on czas psa poniechał,
Chcąc tak mieć pożytek więtszy.        15
Kiedyby pies już był tłustszy.
Potym wilk w nocy przydybał,
Psa w sieni śpiącego widział;
Rzekł mu: „Alboś już zapomniał,
„Coś mi przedtym obiecował“?        20
Rzekł pies: „WiIku! Nie wyłudzisz.
„Po drugie mię nie przebudzisz:
„Nie będęć sie już omylał,
„Żebych nieopatrznie sypiał“
Mądryć, gdy z sidła wynidzie,        25
Po drugi raz w nie nie przyjdzie:
Lepiej sie potym ostrzega,
Na prześpiecznym miejscu lega.

Rimicius: D (176) De cane et lupo. [H 231 Κύων ϰαὶ λύϰος]. FE (73) O wilku ze psem. — Jabłonowski 36 Pies chudy i wilk. Parata ne negligas.

55. Zły w przygodzie przyjaciela nie najdzie.

Kruk, gdy niegdy niemocen był,
Swojej matki bardzo prosił,
Iżeby sie nie smuciła,

Ale zań bogów prosiła,
Iżby sie który zmiłował,        5
Zdrowie mu zasie rychłe dał:
„Ofiarać to Bogu wdzięczna
„Modła dobrych ustawiczna“.
Matka mu odpowiedziała:
„Miły synu! Bych wiedziała,        10
„Któryby cię tak miłował:
„By sie nad tobą zmiłował!
„Bo ty o żadnego nie dbasz,
„Kożdego ofiary łapasz;
„Wszystkimeś bardzo przewinił,       15
„Wieleś im złego poczynił“.
Kto sie w szcześciu pysznie miewa.
A o przyjaźń ludzką nie dba,
Taki w swej ciężkiej przygodzie,
Żadnej pomocy nie najdzie.        20

Rimicius: D (177) De corvo aegrotante [H 208 Κόραξ νοσῶν]. St (104) De milvo infirmo et matre. C (70) O dwau supijch. — FE (8) O kani chorej. — Błażewski 3 Jako pościelesz, tak sie wyśpisz. O kruku z matką. — Minasowicz (67) Kaniuk chorujący.

56. Zbytku nie żądać.

Pies, wziąwszy mięso w paszczeki,
Brnął na onę stronę rzeki,
A gdy w wodzie swój cień uźrzał,
Psa innego tamo mnimał.
A tako się mu widziało,        5
Iżby miał mięsa niemało,
Myśląc, jakoby mu wyrwał,

A oboje sam otrzymał.
Gdy sie tedy na cień rzucił,
Swe mięso w wodę upuścił;        10
A iż tako łakomy był,
Cień i mięso społem stracił.
Komu sie swe mało widzi,
Cudzego sie brać nie wstydzi;
Ale takie rychło spłynie,        15
Bo przy cudzym własne ginie.

Rimicius: D (177) De cane, carnes portante [H Κύων, ϰρέας φέρουσα]. Phaedrus I, 4 Canis, per flavium carnem ferens. St (85) De cane et trusto carnis. C (58) O psu a o kusu massa. — FE (2) O psie i o cieniu z mięsa. — Błażewski 10 Z wielkiej chmury mały deszcz. Pies z sztuką mięsa. - Niemirycz (12) Pies z sztuką mięsa (L Vl, 17 Le chien qui lâche sa proie pour courir après l'ombre). — Minasowicz (7) Chciwego swoja często chciwość oszukiwa. Pies, sztukę mięsa przez rzekę niosący. — Tenże (115) Pies z sztuką mięsa nad wodą. — BWF (21) Pies, przez rzekę z mięsem płynący. — EW 40 Pies i jego cień. - Jakubowski 124 Pies, co dla cienia puszcza, co uchwycił (L j. w.).

57. Żwawi język tylko mają.

Lew, gdy żabę rzegocąc słyszał,
Wielkim ją źwierzęciem mnimał;
Chcąc pokusić męstwa swego,
Wrócił sie do głosu onego
I zastawił sie słuchając,        5
Aże uźrzał żabę łażąc:
Rozgniewał sie na żabę ubogą,
Rozdeptał ją swoją nogą,
Rzekąc: „Nic będziesz wołała,

„Drugich głosem omylała;        10
„Boś ty gadzina plugawa,
„Choć nie masz ust, barzo żwawa“.
Bo kto wiele słów wylewa,
Nie wiele mądrości miewa:
Językiem żwawi władają,        15
W nim nawiętszą siłę mają.

Rimicius: D (177) De leone et rana. [H 248 Λέων βάτραχος]. C (173) Lew a ziába. FE (31) O lwie z żabą. — Błażewski 81 Zaceniwszy, nie starguje. Lew i żaby. — Ławrynowicz 11 Żaba i lew.

58. Mądry łatwie chytrość pobaczy.

Lew, gdy przyszedl ku starości,
Nie mając pierwszej czerstwości,
Taki obyczaj wymyślił,
Jakoby bez pracej żyw był,
Udziaławszy się niemocnym,        5
Leżał zawżdy w pieleszu swym;
Zwierzęta go nawiedzały,
Które go chorym mniemały.
Tą postawą gdy je zdradzał
A barzo ich wiele zjadał,        10
Liszka wżdy się opatrzyła,
Tej chorobie nie wierzyła,
Ale przed pieleszem stała.
A lwa z dworu przywitała:
Rzekąc: „Jako sie tu, lwie masz,        15
„Jeśliże mię swą sługę znasz“?
Rzekł lew: „Siostro, moja liszko!
„Przystęp ku mnie barzo blizko!

„Powiesz mi nieco śmiesznego,
„A uIżysz mi bólu mego“.        20
Liszka rzekła barzo skromnie:
„Nie wiem, co za domniemanie we mnie;
„Trwożą mię barzo ty tropy;
„Wszystko k tobie idą stopy;
„Ci, co cię tam nawiedzają,        25
„Nie wiem kędy wychadzają;
„Boję się, bych nie zbłądziła”,
„Jeślibych tędy chodziła“.
Mądryć się przygód wiaruje,
Szkodę wszelką przedtym czuje;        30
Bo się swego sądu dzierży,
Nikomu łatwie nie wierzy.

Rimicius: D (177) De leone sene. [H 246 Λέων ϰαὶ άλώππηξ]. St (185) De leone et vulpibus. C (121) O starém lvu a o lissce. C (210) Lew a lisska. — FE (20) O lwie z liszką. — Błażewski 83 Ma strach oczy. Lew i liszka. — Potocki, Ogród I. 443 Epithalamium Jego Mci Panu Janowi z Lipia Lipskiemu. — Niemirycz (24 verso) Lew chory i liszka (L VI, 14 Le lion malade et Ie renard). — Minasowic (87) Lew, w siłach ustający, i liszka. — EW 62 Lew i liszka. — Jakubowski 100 Lew chory i liszka (L j. w.). — Mickiewicz (157) Król chory i lisy.

59. Trudno mędrca oszukać.

Byk na jednej łące chodził;
Tedy sie lew k niemu przygodził
A łagodnie z nim rozmawiał
I na wieczerzą go pozwał:
„Miły byku! Nie bądź wołem,
„Nie chciej gardzić moim stołem:        5

„Mamci barana tłustego,
„Śniewa go oba wszytkiego”!
Byk, kiedy już doma byli
A za stół sie sadowili,        10
Do kuchniej też trochę poźrzał,
Kotły silne tam oglądał.
A gdy nie widział barana,
Zadrżały mu więc kolana;
A będąc niejako medł,        15
Wstawszy ode lwa, precz poszedl.
Rzecze mn lew: „Przecz odchodzisz?
„Siedź, gościu, nic mi nie szkodzisz;
„Czekaj, aż będzie gotowo,
„Boć na czczo chodzić niezdrowo“!        20
Rzekł byk: „Kiedy kotły wrają,
„Wielkie rożny przyprawiają,
„A barana tu nie widzę,
„Przeto sie o swój grzbiet wstydzę“.
Wieleć źli chytrości mają.        25
Któremi dobre zdradzają;
Wszytkić mądre dobrze znają,
Przeto ich nie oszukają.

Rimicius: D (178) De leone et tauro. [H 262 Λέων ϰαὶ ταῦροος]. — FE (74) O lwie z wołem. — EF 29 Lew i wół dziki.

60. Cudza szkoda czyni drugie mędrszymi.

Lew niekiedy na łów się brał,
Liszkę z osłem z sobą wezwał,
Aby wszyscy społem byli
A lepiej się obłowili.
A gdy sie z łowu wrócili,        5

Zwierzyny wiele nabyli,
Tam więc lew osłowi mówił,
Aby obłów dobrze dzielił.
Osieł, jako mąż pobożny,
Na trzech położył dział równy;        10
Lewci się o to rozgniewał
A na osła zęby zgrzytał.
Osła od działu odrzucił,
Liszcze znowu dział pouczył;
Liszka w dziale mędrsza była,        15
Wszystko lwowi przysądziła.
Lew tak gniewliwy rzewno patrzał
A liszki srogo zopytał:
„Gdzieś się tego nauczyła,
„Żeś tak w dziale mądra była“?        20
Liszka też była zbladnęła,
A drżąc, tak odpowiedziała:
„Toć mię mądrą uczyniło,
„Co sie temu przygodziło“.
Bo inych ludzi przygody,        25
Które cierpią, i też szkody
Czynią człowieka mędrszego,
W swych rzeczach opatrzniejszego.

Rimicius: D (179) De leone, asino et vulpe. [H 260 Λέων, ὄνος ϰαὶ ἀλώπηξ]. C (174) Lew, wosel, lisska. — FE (32)O lwie z drugiemi zwierzęty. — Błażewski 58 Z cudzej przygody zabiegaj swojej. Lew, osieł, liszka. — Potocki Moralia (151). — Minasowicz (105) Lew, osieł i liszka. — EW 65 Lew, osieł i liszka.

61. Nieprzyjacielowi nie dowierzaj.

Lew, gdy cudną dziewkę uźrzał,
Barzo sie jej rozmiłował;

Tedy ojca pilnie żądał,
Aby mu ją za żonę dał.
Rzekł mu kmieć: „Nierównia to chcesz.        5
„Tego nigdy mieć nie możesz:
„Nie słuszeciem płci człowieczej
„Przyłączyć ku krwi zwierzęcej“.
Lew sie na kmiecia osunął,
Sroga patrząc, zęby zgrzytnął;        10
Ale kmieć wolą obrócił,
Zasie łagodnie lwa krócił,
Tak rzekąc: „Jeślić dziewka miła,
„Iżby twoją żoną była,
„Zęby i paznokty obrzeży,        15
„Bowiem sie ich barzo trwoży“.
Lew z miłości prawie oszalal,
Zęby i paznogty ubrzezać dał,
A potym sie upominał,
Aby mu kmieć swą dziewkę dał.        20
Kmieć, widząc lwa niestrojnego,
Dosiągł kija dębowego,
Tamo lwa w grzbiet ciężko trzepał,
Ledwo sie nędznik wybiegał.
Nieprzyjaciela sie wystrzegaj,        25
Na wolą sie mu nie dawaj:
Uczyniszli, coć on radzi,
Barzoć to potym zawadzi.

Rimicius: D (179) De leone, cuiusdam rustici filiam amante. [II 249 Λέων ϰαὶ γεωργός]. — FE (74) O Iwie z dziewką. Błażewski 88 Bądź zawsze ostrożny. O lwie i chłopie. — Niemirycz (22) Lew kochający, z prefacyą do jednej damy. (L IV, 1 Le lion amoureux). — Jakubowski 109 Lew w miłości (L j. w.).

62. Lepsza trocha dobrego, niż wiele złego.

Liszka lwicy urągała
I szcześliwa się mniemała,
Iż, gdykolwiek szczelnna była,
Wiele lisiąt narodziła;
A lwicę, jako niepłodną,        5
Pokładała za niegodną[48],
Rzekąc: „Nierówno ze mną chodzisz,
„Po jednemu lwięciu rodzisz“.
Lwica jej odpowiedziała:
„Pani liszko! By wiedziała,        10
„Rodzisz lisy trzy albo dwa:
Jać jednego, ale wżdy Iwa“.
Bo cześć z mnóstwa nie pochodzi.
Prawać sama cnota rodzi.
Chociać inaczej mniemają,        15
Co nie dobrze rzeczy znają.

Rimicius: D (180) Do Ieaena et vulpe. [H 240 Λέαινα ϰαὶ ἀλπηξ]. — FE (75) O lwicy z liszką. — Potocki, Ogród IV, 488 Co rzadkie, to i drogie. — Krasicki BN IV, 19 Lwica i maciora.

63. Złemu nie czyń dobrze.

Wilk niekiedy barzo stękał,
Iż kość w gardle zawiązłą miał:
Nie wiedzial, co sobie radzić,
Ledwie mógł słowo przemówić.
O lekarzu sie pracował,        5

Wielkie myto obiecował,
Ktoby sie chciał tego podjąć,
Wilkowi kość z gardła wyjąć.
Owaciem sie żóraw obrał,
Nosem z gardla kość mu wyrwał,        10
A kiedy go tak uzdrowił,
O zapłatę z wilkiem mówił,
Wilk sie z jego żądania śmiał,
A swe zęby ukazował,
Rzekąc: „Aza masz w tym mało,        15
„Żeś wyjął kark z gardła cało“?
Nie czyń złemu nic dobrego,
Boć nie będzie wdzięczen tego,
Bo źli w tym kochanie mają
Gdy złe za dobre wracają.        20

Rimicius: D (180) De lupo et grue. [H 276b Λύϰος ϰαὶ γέρανος]. Phnedrus I, 8 Lupus et gruis. St (88) De lupo et grue. C (212) Wlk a ržeřáb. — FE (3) O wilku i o żórawiu. — Błażewski 55 Z uszyma do domu. Wilk i żóraw. — Potocki, Ogród III, 56 Wet za wet (Lis i bocian). — Minasowicz (9) Złych bronić, złym pomagać rzecz jesi niebezpieczna. — Tenże (119) Wilk i żóraw. — BWF (25) Wilk i żóraw. — EW 46 Wilk i żóraw. Jakubowski 51 Wilk i bocian (L Ill, 9 Le loup et la cieogne).

64. Nie mów pyszno, być na złe nie wyszło.

Kur, który kokoszy wodził,
Z drugim kurem zawżdy sie bił,
Ale, który bitwę stracił,
Przed wielkimi sromy sie skrył.
Więc on drugi, który wygrał,        5
Bijąc skrzydły, barzo śpiewał

I przed drugimi sie pysznił,
Iż towarzysza zwyciężył.
A gdy, chodząc, tak sie bucił,
Orzeł z góry nań sie spuścił,        10
Pochwyciwszy, precz z nim leciał;
On u niego w nogach skrzeczał.
Widząc to, kur zwyciężony
Był z onego pocieszony
I na światłość się ukazał,        15
Wszystkim kokoszam panował.
Kto sie w szcześciu barzo buci,
Rychło go nieszczęście zrzuci;
Będzie potym bardzo nędznym,
Im sie więcej mnimał ważnym.        20

Rimicius: D (181) De duobus galiis, intra se certantibus [H 21c Ἀλέϰτορες ϰαὶ ἀετός]. C (213) Kohauti. — FE (75) O dwu kogutach walczących.

65. Lekarzu, uleczy sie sam.

Jeden gwiazdarz w niebo patrzał,
By przyszłe rzeczy powiedział,
Iżby przez takie matanie
Miał wżdy nędzne pożywienie.
A tak, kiedy gwiazdy liczył,        5
Wpadł w dół, którego nie baczył;
Tam sie z niego baba śmiała,
A tako mu urągała:
„Jakie jest szaleństwo w tobie,
„Gdy chcesz wiedzieć, co jest w niebie!        10
„Inym drogę ukazujesz,
„A sam w tym dole pracujesz“!

Którzy ine Iudzie karzą,
Małe zbytki ciężko ważą:
Gdy sie za święte mniemają,        15
W ciężkich grzechach sami trwają.

Rimicius: Aes. Nev. 169 Astrologus. [H 72 Ἀστρολόος]. — FE (129) O astrologu, co w dół wpadł. — Minasowicz (111) Astrolog i podróżny. — Jakubowski 35 Astrolog, który wpadł w studnią. (L II, 13 L'astrolugue qui se laisse tomber dans un puits). — Ławrynowicz 8 Thales filozof.

66. Leda przyjaźń pomocna.

Mrówka przyszła, aby piła,
W stuk sie, nieboga, wwaliła;
Gołębica to widziała;
(Wtenczas na drzewie siedziała).
A gdy sie mrówka topiła,        5
Ona jej różdżkę zrzuciła,
Której gdy sie uchwyciła,
Z studziej sie wyprowadziła.
Potym zawżdy czasu patrzała,
By gołębicy oddała        10
Dobrodziejstwo w swej przygodzie,
Gdy tonęła w onej wodzie.
Owa sie łowiec przygodził,
A na gołębicę godził;
I czyścieby jęta była,        15
Bowiem sidła nie baczyła;
Aż sie mrówka przyczyniła,
Łowca w nogę ukąsiła;
On sie rzucił, by sie pomścił,
Tym golębicę upłoszył.        20

Zachowaj sobie kożdego,
Aza łuczysz na wdzięcznego;
Nie bacz, iż pokornie chodzi,
Pod czasem ci sie przygodzi.

Rimicius: D (182) De formica et columba. [H 296 Μύρμηξ ϰαὶ περιστερά]. St (252) De formica et columba. C (175) Mrawenec a holubice. — FE (31) O mrówce i o gołębiu. — BF 20 O gołębiu i mrówce. — Jakubowski 34 Gołąb i mrówka (L II, 12 La colombe el la fourmi). — Górecki (I, 79) Gołąb i mrówka.

67. Trudno bojaźliwego mężnym udziałać.

Pytał młody jeleń starego:
„Co sie dzieje, ojcze, złego,
„Iże przede psy uciekasz,
„Kiedy krasy tak dosyć masz?
„Napierwejeś dosyć wielki.        5
„Ku biegowi barzo lekki;
„Rogami sie możesz bronić,
„Kiedyby cię kto chciał gonić“!
Rzekł mu ociec: „K temu sie znam,
„lżeć krasy niemało mam:        10
„Pyszne rogi, nogi skokliwe[49],
„Ale serce jest lękliwe.
„A przetoż, gdy psy usłyszę,
„Rad i nierad biegać muszę,
„A nie mogę więc psów czekać,        15
„Kiedy na mie imą szczekać“.
Proznoć upominać tego,

Kto jest serca niemężnego:
Nie pomożeć urodzenie,
Zwyciężyć ji przyrodzeniel

Rimicius: D (182) De vitulo et cerva. [H 303 Νεβρὸς ϰαὶ ἔλαφος]. C (181) Telec. — FE (75) O wole z łanią. — Błażewski 34 Czego Bóg nie da, kowal nie ukuje. O jeleniu z synem. — EW 11 Jeleniątko i jeleń.

68. Rad obiecuj, a mądrze daj.

Pczoła, gdy miód udziałała,
Bogu go ofiarowała;
Bóg był wdzięczen, iż go poczciła,
A rzekł jej dać, oczby prosiła.
Ona Boga jęła żądać,        5
Aby jej ten dar raczył dać,
Iż, kogoby ukąsiła,
By go dusza opuściła.
Bóg sie w tej rzeczy rozmyślał,
Bo ludzi więcej miłował;        10
Aby obietnicę spełnił,
Pczele prośby tak dopuścił:
Gdyby kogo ukąsiła,
Żądło w ranie ostawiła,
Swym gardlem go zapłaciła,        15
Iże sie tak chciwie mściła.
Nigdy nie chciej tak dwornym być,
Iżby komu chciał zaszkodzić!
Bo co na innego stroisz,
Sam się rychlej w tym ułowisz.        20

Rimicius: D (183) De ape et Iove. [H 287b Μέλισσα ϰαὶ Ζεύς]. St (253) De ape et love. — FE (76) O pczolej ofierze i też prośbie.

69. Skromnie cierp, czego minąć nie możesz.

Mucha, w kuchni przelatając,
Wszystkich karmi pokuszając,
Kiedy tłustą juchę piła,
W niej sie wszystka zatopiła.
A gdy z garnca wyleźć chciała,        5
Prozno długo pracowała,
A już blizka śmierci była,
Sama z sobą tak mówiła:
„Jadłam dosyć, piłam dosyć,
„Już też i o śmierć nie dbam nic        10
„I nie mam żadnej żałości,
„Kiedy wżdy umrę w sytości”.
Słusza w rzeczach cierpliwym być,
Które inak nie mogą być;
I to szalon, kto sie kusi        15
Ujć onego, co być musi.

Rimicius D (183) De musca. [H 292 Μυῐα]. — FE (76) O muszce, w polewce pływającej. — Błażewski 47 Głową muru nie przebijesz. O musze. — Anonim ZP (X, część 1, 186) Mucha, w mleku tonąca.

70. Patrzaj czasu.

Młodzieniec jeden zbytni był,
Który swe wszystko potrawił,
A jednę już sukienkę miał,
Która, sie zimie odziewał.

Więc jaskółka przyleciała,        5
Gdy jeszcze czasu nie miała;
On nieborak, gdy ją uźrzał,
Już sie też ciepła spodziewał.
A tak sobie prześpiecznie żył,
Iż ostatniej suknie pozbył;        10
Jaskółka go omyliła:
Zima sie zasie wróciła.
A gdy wielkie zimno cierpiał,
Drżąc, na jaskółkę narzekał:
„Czemuś nie prawdziwa była?        15
„Otożeś mię omyliła”.
Nigdy nie miej za pewne tego,
Co nie przydzie czasu swego:
Wiele sie ich omylają,
Którzy czasu nie patrzają.       20

Rimicius: D (184) De adolescente quodam et hirundine. [H 304 Νέος ἄσωτος ϰαὶ χελιδών]. — FE (76) O młodzieńcu z jaskółką.

71. Kto na wolą mówi, źle radzi.

Lekarz niemocnego pytał,
Jakoby sie tej nocy miał;
On rzekł, iż sie barzo znoił.
Lekarz, stojąc, to pochwalil.
Wtóre kiedy go zopytał,        5
Rzekł niemocny, „żem zimno miał“.
On rzekł: „Patrzaj tego na mię:
„Ku zdrowiuć to dobre znamię!“
Po trzecie chory powiedzial,
Iże mu żywot zatwardział;        10

I w tym mu lekarz pochlebił,
Iżby też to znak zdrowia był.
Potym przyjaciel przystąpił,
A z niemocnym cicho mówił:
„Proszę cię, jakoli sie masz,        15
„A jeśli na się nieco znasz?“
On rzekł: „Lekarz tak powiada,
„Iż dobre znamiona wida;
„Aleć mnie nie pomagają,
„Tyć mię wszystki umarzają“.        20
Nie dobrzeciem taki radzi,
Który k woli słowa twierdzi:
Kto go słucha, sam sie zawodzi,
Nakoniec ku stracie przychodzi.

Rimicius: D (184) De aegroto et medico. [H 305 Νοσῶν ϰαὶ ἰατρός]. C (175) Lékař a nemocnẏ. — FE (60) O lekarzu z niemocnym. — Anonim ZP (XVI, część 2, 361) O lekarzu i chorym.

72. Łakomi są łżywi.

Drwoszczep jeden ubogi był,
A drwa sobie w lesie rąbił;
Siekiera mu sie wymknęła,
A tak w rzece utonęła.
On, na brzegu siedząc, płakał;        5
Owa sie mu Bóg ukazał,
Złota, siekierę trzymając,
Jeśli jest jego, pytając.
On, iż żelazną dobrze znał,
Złotej siekiery wziąć nie chciał.        10
Bóg mu więc śrebną ukazał,

Azaliby sie k niej przyznał.
Ale on i śrebną wzgardził,
O żelazną Boga prosił.
Bóg za tą jego prostotą        15
Dni mu śrebną i też złotą.
Drudzy, gdy to usłyszeli,
Swe siekiery, które mieli,
Chcąc do rzeki upuszczali,
Aby Boga omatali.        20
Bóg ich szaleństwa wskusić chciał,
Siekierę złotą ukazał
Oni, iż sie k niej chylili,
Przeto i swe potracili.
Wysłuchawać Bóg kożdego,        25
Kto prosi z serca prawego,
A jako łaskaw dobremu,
Tako też przeciwien złemu.

Rimicius: D (185) De lignatore quodam. [H 308 Ξυλεόμενος ϰαὶ Ἐρμῆς; 308b Ἄλλως].St (254) De lignatore quodam. C (176) Haynẏ a bůh Merkuryus. — Fe (77) O chłopie, drwa rąbiącym. — Błażewski 90 Jednym szydła golą, drugim brzytwy nie chcą. O chlopie z Merkuryuszem. — Jakubowski 61 Drew łupacz i Merkury (L V, 1 Le bucheron et Mercure). — Kniaźnin III, 10 Kmieć i Merkury.

73. Źle często pany przemięniać.

Osieł u ogrodnika był,
Gdzie wiele jadł, mało robił,
A iżby sobie polepszył,
O przemianę Boga prosił.
Bóg osła w prośbie wysłuchał:        5
Do garncarza go w służbę dał,

U którego ciężko robił,
Glinę, cegłę zawżdy nosił.
I tam sie mu źle widziało
Wiele robić a jeść mało:        10
Znowu zasię Boga żądał,
By mu lepszego pana dał.
Bóg go polecił szewcowi.
Zle tam było nędznikowi,
Bo mu mało jeść dawano        15
I kijem go przyglądano.
Tam nędzny osieł narzekał:
„Jakem przód dobre pany miał,
„A wpadłem tu z swej głupości,
„Gdzie niemasz żadnej lutości!        20
„Już mię zrobił, ledwo stoję,
„A jeszcze sie o to boję,
„Iż, gdy mię zbawi żywota,
„O skórze będzie robota!“
Kto u mnogich panów bywa,        25
Rzadkoć ten sługa utywa:
Szalenić sie tym ubożą,
A idą z płachty w rogożą.

Rimicius: D (185) De asino et Iove. [H 329 Ὄνος ϰαὶ ϰηπωρός]. C (177) Wosel a zahradnijk. — Rej Zw. IV 48 Odmienność. — Jabłonowski 83 Osieł u siłu panów. Nunquam sua sorte contenti. — Jakubowski 90 Osieł i jego panowie (L VI, 98 L'âne et ses maîtres).

74. Nędznemu lżej nie samemu.

Niegdy sie zające radzili,
Jakoby swej nędze zbyli,

Iż ich tu nędzny żywot był:
Kto jedno chciał, ten je łupił.
A tak, zszedszy sie w gromadę,        5
Uczynili taką radę,
By dalej żywi nie byli
A wszyscy sie potopili.
A gdy do rzeki bieżeli,
Gdzie sie już potopić mieli,        10
Wielki tęten uczynili,
Iże sie barzo kwapili.
Żaby tęten usłyszały,
Które na brzegu siedziały:
Onego sie barzo bały,        15
Wszystki do wody wskakały.
A widząc to, starszy zając,
Więtszy dowcip z innych mając,
Rzekł ku swoim: „Poczekajcie,
„A na żaby poglądajcie,        20
„Jakoś sie barzo lękają,
„A przed nami uciekają!
„Już bądźmy w lepszej nadziei,
„Gdy mamy, kto sie nas boi”.
Miłociem bywa nędznemu        25
Cierpieć nędzę nie samemu,
I bywa serca lepszego,
Widząc kogo nędzniejszego.

Rimicius: D (186) De leporibus et ranis. [H 237 Λαγωοὶ ϰαὶ βάτραχοι]. C (181) Zagijcy a ziáby. — FE (77) O zającach z żabami. — Minasowicz (67) Zające, którym się życie sprzykrzyło. — Jakubowski 36 Zając i żaby (I, II, 14 Le Iièvre et les grenouilles). — Mickiewicz (154) Zając i żaba (L j. w.).

75. W ubóstwie żywot prześpieczniejszy.

Osieł konia niegdy widział,
Bogosławionym go mnimiał,
Iże w wielkiej hojności był,
Cudnie chowam, nic nie robił,
Siebie mieniąc nieszczęsnego,        5
Iż nie pożył nic dobrego:
„Starto mi grzbiet aż do kości,
„A plew nie mam do sytości”.
Owa przyszedł czas wojenny;
Wsiadszy na koń, junak zbrojny        10
Miedzy nieprzyjaciele wyjał,
W której bitwie koń tam ostał.
Osieł, widząc leżącego
Konia umierającego,
Jego przygody żałował,        15
Swemu sie stanu radował:
„Wolę mieć grzbiet zsadniony,
„Niżli być tako zraniony;
„Lepszeé też plewy z pokojem,
„Niźli owies z ciężkim bojem“.        20
Kto w ubóstwie chce miarę mieć,
Nie trzebać bogaczom zaźrzeć;
Ichci żywot nieprześpieczny:
Mająć pracą i strach wieczny.

Rimicius D (187) De asino et equo. [H 328 Ὄνος ϰαὶ ἵππος]. C (182) Wosel a kuoň. — FE [32) i (78) O koniu z osłem. — Rej Zw. IV, 44 O tymże (Miła rzecz swoboda). — Błażewski 23 Wyższej z wieże, aniż z domu latać. O ośle z koniem. — EW 90 Osieł i koń.

76. Nie podejmuj się, czemu nie możesz sprostać.

Wilk, uźrzawszy osla chromego,
Po łące się pasącego,
Prędko k niemu jest przybieżał,
A tamo go zakąsić chciał.
Osieł, gdy nie mógł uciekać,        5
Ku wilkowi jął tak wołać:
„Panie wilku! W mej boleści
„Ukaży nieco lutości!
„Pierwej, niż zginę, ubogi,
„Wyjmi mi tarn z zadniej nogi,        10
„Boć będę barzo niesmaczny,
„Pókimci tako niemocny!
Ale, gdy się wilk nachylał,
Iżby mu tam z nogi wyrwał,
Osieł go w zęby uderzył,        15
Aż wilk omdlal, ledwie ożył.
Potym, gdy mało otrzeźwiał,
Ledwie na przednie nogi wstał;
Zęby ze krwią wypluwając,
Mówił, taka sobie dumając;        20
„Abociem ja był oszalał,
„Żem się tego podejmował?
„A będąc z ojca kucharzem,
„Chcialem też być i lekarzem“!
Przetobych kożdemu radził,        25
By swej nauki pilen był,
A tego się nie podejmował,
Czemuby sprostać nie umiał.

Rimicius: D (187) De asino et lupo. [H 334 Ὄνος ϰαὶ λύϰος]. St (141) De equo et leone. C (92) O lwu a o koni. — FE (61) O wilku z osłem; por. (15) O koniu ze lwem. — Błażewski 60 Nie podejmuj się, szaszku, legawego pola. Osieł i wilk. — Jabłonowski 13 Wilk, koń i lis. Consilia consiliis frustrantur. Quam quisque novit artem, in hac se exerceat. — Minasowicz (117) Wilk i osieł. — EW 4 O ośle i wilku. — Jakubowski 98 Koń i wilk (L V, 8 Le cheval et le loup). — Trembecki (66) Koń i wilk (L j. w.).

77. Kto się czego nie uczył, nie może inego nauczać.

Żaba w jednym błocie mieszkała,
A przezliż bardzo wołała,
Obiecując rychło zleczyć,
Ktoby sie jej chciał polecić.
Liszka jej odpowiedziała:        5
„Żabo, lepiejby milczała!
„Oto sama chromo stylasz,
A wżdy sie lekarką działasz“.
Bo kto sie nie uczył czego,
Nie może uczyć drugiego:        10
Trzebać pierwej dobrze umieć,
Co chcesz pożytecznie wyrzec.

Rimicius: D (188) Do rana et vulpe. [H 78 Βάτραχος ἰατρός]. — FE (38) O żabie z liszką.

78. Komuś winien, nie barzo mu dowierzaj.

Wąż niektóry swą jamę miał
Przede wroty, gdzie kmieć mieszkał,
Kędy dzieci wychadzały,
A z onym wężem igrały.
Owaciem czasu jednego,
On wąż syna kmieciowego,

Gdy z nim igrał, on go ukąsił,
Iż od jadu umrzeć musił.
Kmieć syna barzo żałował
A nad wężem się pomścić chciał:        10
Bieżąc rychło, siekierę wziął,
Chciał go zabić — chwost mu uciął.
Potym on kmieć, chcąc się jednać,
Jał węża cicho namawiać:
Dał mu mąki w słodkiej wodzie,        15
Aby już z nim żył we zgodzie.
Wąż w swej jamie, sapiąc, sie wił,
Ku kmieciowi tako mówił:
„Proznoć się o zgodę głobić,
„Miedzy nama nie może być;        20
„Bo póki ty syna martwego,
„A ja się wspomnię kęsego,
„Przyjdzie nam zawżdy nowa waśń,
„Nie może być cała przyjaźń“.
Nigdyciem po nowej krzywdzie        25
Gniewno[ś]ć rychło nie odejdzie;
Rzadkoć może być sprawiona
Prawa przyjaźń przełomiona.

Rimicius: D (188) De serpente et agricola. [H 96b Γεωργὸς ϰαὶ ὄφις]. C (211) Had a sedlák. — Rej Zw. IV, 41 Taka druga (Nie wierz złemu nigdy). — Minasowicz (107) Wąż i oracz. — BF 35 O chłopie i wężu.

79. Patrzać na nieprzyjaciela niemiło.

Liszka w dom była wbieżała,
Gdzie kokosz chora siedziała,
A prędko jej zopytała,

Jakoby sie w zdrowiu miała.
Kokosz uboga zemdlała,        5
Kiedy liszkę oglądała;
Rzekła: „Mniejby mi sie czczyło,
„Kiedyby cię tu nie było“.
Nieprzyjacielska obliczność
Czyni Iudziem wielką teskność.        10
Bowiem niemasz nic wesela,
Patrząc na nieprzyjaciela.

Rimicius: D 189 De gallina et vulpe. [H 16 Αἴλουρος ϰαὶ ὄρνιϑεςς; 16b Ἂλλως. Ὄρνις ϰαὶ αἴλουρος]. — FE 78 O liszce z kokoszą.

80. Łakomi o Boga nic nie dbają.

Chodzień jeden, gdy w drogę śpiłl,
Idąc, tako sobie gadał:
„By Bóg dał naleźć co dobrego,
„Dałbych mu na poły wszytkiego“.
A owaciem nalazł kobielą,        5
Brzoskiń i orzechów pełną;
Natychmiast podle drogi siadł
A tam ono wszytko pojadł.
Kostki z łuszczynami zebrał
A Bogu je ofiarował,        10
Rzekąc: „To masz pół wszytkiego,
„Któryś mi dał daru twego“.
Tacy: co łatwie zbierają,
Nigdyć o Boga nie dbają,
Anić mają w sobie wiary,        15
Złe czynią Bogu ofiary.

Rimicius: D (189) De viatore. [H 315 Ὁδοιπόρος ϰαὶ Έρμῆς]. C (176) Wandrownijk. — FE (61) O podróżnym i o kobieli jagód. — Rej Figl. Co księdzu łupiny dal, miasto orzechów. — por. Jabłonowski 39 Jowisz i podróżny. Diis impossibilia ne voveas et vota serva. — por. Godebski (457) Łakomca.

81. Rad tego niechaj, czego mieć nie możesz.

Linka, niegdy łaczna będąc,
Chodziła, na śliwy patrząc,
Mówiąc: „By która upadla,
„Jakobych ją smaczno śniadła“!
A ony sie tylko chwiały,        5
Iż czas nie był, nie padały;
Liszka, gdy długo czekała,
Idąc precz, z sobą gadała:
„Otóżci o śliwy nie dbam
„I tak ich nierada jadam,        10
„A zwłaszcza iże są małe,
„A i jeszcze nieuźrzałe“.
Roztropnyć sie mieni nie dbać
O to, czego nie lża dostać,
A gdy szczeście nie folguje,        15
O to sie też nie pracuje.

Rimicius: D (190) De vulpe quadam. [H 33 Ἀλώπηξ ϰαὶ βότρυς]. Phaedrus IV, 3 De vulpe et uva. St (173) De vulpe et uva. C (111) O lissce a o hroznijch. — FE (79) O liszce niektórej. — Błażewski 56 Łyczkoć było, Liszka i grono wina. — Minasowicz (44) Gardzi tym pyszny, czego dostąpić nie może. Liszka i grono winne. — Tenże (111) Liszka i grono winne. — Jakubowski 53 Lis i winogrona (L III, 11 Le renard et les raisins). — Górecki (II, 217) Lis (i kiełbasy).

82. Rozmyślnie wszytko czynić.

Dziecię jedno, sobie igrając,
Biegało, motyle łapając,
A jako ine chwytało,
Niedźwiadka też takież chciało.
Chrobak, jego prostość widząc,        5
Ostrzegał je, tako mówiąc:
„Dziecię, dobrze się rozmyślaj,
„A nie lada czego łapaj!
„Mnieć się nie lza tknąć, bez szkody,
„Strzeżyż się tej złej przygody;        10
„Wszytki rzeczy dobrze poznaj,
„Dobrych się dzierż, a złe puszczaj!“
Gdy kto pocznie nieco działać,
Ma na wszytki strony patrzać:
Nie trzebać się barzo kwapić,        15
Chceszli nieco dobrze sprawić

Rimicius: D (190) De puero et scorpione. [H 350 Παῐς ϰαὶ σϰορπίος; 350b Ἄλλως. Παῖς, ἀϰρίδας ϑηρεύων]. — FE (79) O chłopcu z chrząszczami. — Minasowicz (109) Chłopiec i niedźwiadek.

83. Zły radby, iżby z nim wszyscy poginęli.

Ptasznik gdy ziębę ułowił,
Prosiła, by jej nie dawił:
„Ale mię postaw na sparze,
„Tam tobie posłużę dobrze:
„By[50] jednoś mię tam postawił,        5
„Będziesz inych ziąb dosyć bił:

„Nic sie ony nie będą strzedz,
„Gdy mię tamo będą widzieć“.
On jej rzekł: „Gdyś tako zdradna,
„Tymeś więtszej śmierci godna,        10
„Iż o przyjacioły nie dbasz,
„A złą wolą ku wszytkim masz“.
Nikomuciem zdrajca nie mił,
Choćby potrzebien był:
Takiegoć sie kożdy wstydzi,        15
Bo niecnotę po nim widzi.

Rimicius: D (191) De venatore et perdice. [H 356 Πέρδιξ ϰαὶ ἄνϑρωπος]. — FE (79) O myśliwcu z kuropatwą. — por. Jabłonowski 61 Orzeł i sroka. Garrula lingua tace.

84. Kto pili, nie zmyli.

Zając się niegdy z żółwia śmiał,
Jakoby nierychło biegał;
Rzekł mu żółw: „Możesz skosztować,
„Chceszli ze mną w zawód biegać!“
Rzekl mu zając: „Żółwiu bracie!        5
„Nieradbych ja twojej stracie:
„Alboś podobno nie slychał,
„Iżebych ja dobrze biegał?“
Żółw mu rzekl: „A cóż wiele mówić?
„Chcewa się na liszkę zwolić:        10
„Niechaj ta kresę zamierzy,
„Patrząc, jako który bieży“.
Liszka kresę zamierzyła,
Bo w tych rzeczach biegła była;
Dała czas, aby biegali,        15
Swych rozumów pokuszali.

Zając kresy niepilen był,
Żółwia sobie lekko ważył,
A iż barzo w nogi dufał,
Siadszy sobie, takoż zaspał.        20
A żółw zasię, nie mieszkając,
Szedl sobie w drogę, skakając,
I drzewiej nie odpoczynął,
Aże więc na kresie stanął.
Zając potym się ocucił,        25
Ku biegu się prędko rzucił;
Natychmiast ono przebieżał
A na kresie żółwia zastał.
Więc liszka tak wywołała,
A żółwiowi zaklad dała,        30
Rzekąc: „Zającu! tyś stracił,
„Żeś swej rzeczy niepilen był“,
Nie ci tylko rzeczy konają,
Którzy wielkie siły mają:
Bmoć lepszy dzielca pilny,        35
A gdy ktemu nieomylny.

Rimicius: D (191) De lepore et testudine. [H 420b Χελώνη ϰαὶ λαγωός]. — FE (79) O żółwiu z zającem. — Błażewski 79 Kto czasu czeka, czas traci. Zając i żółw. — Jabłonowski 18 Zółw i zając. Festina lente. — Jakubowski 88 Zając i żółw (L VI, 10 Le lièvre et la tortue). — Kniaźnin I, 5 Żółw i zając.

85. Cięższa krzywda od swego.

Siekiera, gdy dąb zwaliła,
Z niegoż kliny uczyniła,
Aby sie mógł lepiej szczepać,

Siekierze sie nie przeciwiać.
Dąb, taką rzecz kiedy widział,        5
Iż przed kliny gorzej sie miał,
Mówił, tako narzekając,
Ich niewiarę wymiatając:
„Nie dziwuję sie siekierze,
„Iże me cialo tako dzierze,        10
„Bo to czyni poniewoli;
„Nie tako mię od niej boli:
„Ale mi żal na was tego,
„Iż, będący z ciała mego,
„Litości w sobie nie macie,        15
„Tako mię ciężko szczepacie“.
Kiedy sie kto z szcześcia zwali,
Przyjaciele, co nie cali,
Cięższy onemu bywają,
Niżli którzy go nie znają.       20

Rimicius: D (192) De salice et securi. [H 123b Πεύϰη]. — FE (80) O siekierze z wierzbą.

86. Zła nauka synów.

Dziecię jedno, w szkole będąc,
A tam się z inemi ucząc,
Inym żakom księgi kryło,
A ku macierzy nosiło.
Matka tego przeglądała        5
A synaczka nie karała;
Potym, kiedy więtszy urósł,
Ukradł suknią, matce przyniósł.
Ona z dobrą wolą brała,
Wszytkiego mu dopuszczała:        10

On z tego więtszą śmiałość brał
Dopiero kraść jawnie poczynał.
A kiedy go ułapiono,
Do szubienice wiedziono,
Matka go naśladowała,        15
Tej przygody żałowała.
On sędziego naczął prosić,
By mu chciał tego dopuścić,
Na małą chwilę poczekał,
By matce nieco poszeptał.        20
A gdy ku matce przystąpił,
Ucho jej zęby ułapił,
A i pierwej go nie puścił,
Aże jej wszystko ukąsił.
Rzekąc: „Tyś to udziałała,        25
„Ześ mię zmłodu nie karała,
„Kiedym żakom ich księgi krył,
„A do ciebiem wszystko nosił;
„A iżeś mię nie uczyła,
„K temu prawie przyprawiła,        30
„Tak niepocześnie umieram,
„A ciebie więcej obwiniam“.
Ten, kto roście przez karności,
Nie pozbędzie nigdy złości:
Rodzicy wielki grzech mają,        35
Iż swych dzieci nie nauczają.

Rimicius: D (192) De puero quodam fure. [H 351 Παῖς ϰλέπτης ϰαὶ μήτηρ]. St (255) De puero fure et eius matre. — C (178) O synu a mateři. — FE (62) O synie z matką. — Gliczner Historya o synie kochanym, »Książki o wychowaniu dzieci«, (40), wyd. Wisłockiego, — Jabłonowski 69 Złodziej przy szubienicy i matka. Primus filiorum thesaurus bona educatio a parentibus. — BF 25 O dziecięciu i jego matce.

87. Kto zna morze, wie, co gorze.

Pasterz, swoję trzodę pasąc
A na ciche morze patrząc,
Począł sam z sobą rozmyślać,
Jakoby też mógł żeglować.
Za daktyły owce przedął,        5
A w okręt ich naładował
I spuścił sie na powietrze,
Chcąc tam naleźć zyski lepsze.
Owa sie morze wzburzyło,
Onę kogę zatopiło:        10
Wszytek mu tam statek zginął,
Sam ledwie na brzeg wypłynął.
Tedy po tej szkodzie niebożec,
Nabył zasie sobie owiec;
Potym był mędrszy po szkodzie:        15
Nie szukał zysku na wodzie.
Potym się więc przygodziło:
Morze sie uspokoiło,
Które pasterz kiedy uźrzał,
Towarzyszowi pokazał.        20
„Patrzaj, bracie, mego zdrajce,
„Otoć zasię daktyłów chce:
„Trudno mię masz oszukać,
„Boś mi sie dalo dobrze znać“.
Kożdy człowiek bywa mędrszy,        25
Gdy mnogich rzeczy doświadczy;
Zwyczajny prześpieczniej chodzi,
Przygodzie każdej ugodzi.

Rimicius: D (193) De pastore et mari. [H 370 Ποιμὴν ϰαὶ ϑάλασσα]. C (179) Owčak a moře. — FE (62) O pasterzu żeglującym. — Rej Zw. IV, 52 Coś jest, to chciej być. — Jakubowski 110 Pasterz i morze (L IV, 2 Le berger et la mer). — Krasicki BN 1, 4 Pasterz i morze.

88. Dobrze radzi, kto ludzi nie wadzi.

Gruszka z jabłonią z rozmowy
Dojeżdżały na sie słowy:
Jedna drugiej urągała,
Iżby gorszy owoc miała.
Bez rzekł: „Nie chciejcie sie wadzić!“        5
I przystąpił, chcąc je zgodzić:
„Co się tako sromocicie,
„Nienawiść sobie czynicie?
„Która lepszy owoc dawa,
„Ogrodnik to rozeznawa;        10
„Aleć was obie miłuje
„I jednako opatruje“.
Często swary równi zgodzą,
Które wielcy z sobą płodzą;
Niemałoć i ów pomoże,        15
Który cię w zbytku wystrzeże.

Rimicius: D (193) De punica et malo arboribus. [H 385 Ῥοιὰ ϰαὶ μηλέα ϰαὶ βάτος]. C (179) Pomorančij a jablka.

89. Kto mniej ma, nawięcej się wydawa.

Kret, będąc ślep z przyrodzenia,
Nie ma słuchu ni woniania;
I, chcąc się niegdy postawić,
Przed swą matką, jął tak mówić:

„Matko, coś wielkiego widzę:        5
„I silny trzask młotów słyszę;
„Alboć tu jest blizko kowal,
„Bo mi ogniem ktoś zawoniał?“
Rzekła mać: „Silno się omylasz,
„Żadnego z tych smysłu nie masz:        10
„Ani widzisz, ani słyszysz,
„Jedno się tak słowy pysznisz“,
Tak ci chełpliwi bywają,
Co o sobie powiedają,
Złote góry obiecują,        15
Sami bzdyra potrzebują,

Rimicius: D (194) De talpa et matre. [H 71 Ἀσπάλαξ]. C (179) Krtice. — FE (80) O krecie z jego matką.

90. Komuś powinniejszy, temu pierwej pomagaj.

Kuropatwy i sierszenie,
Gdy mieli wielkie pragnienie,
Ku oraczowi przybieżeli,
Wody od niego pić chcieli.
Kuropatwy wszytki stały,        5
Oraczowi obiecały:
„Wszytkęć winnicę skopamy,
„Rodniejsząć ją udziałamy“.
Sierszenie to też chcieli dać,
Około winnice latać,        10
Wszytki ptaki od niej gonić
I przed złodziejmi też bronić.
Oracz rzekł: „O słować nie dbam;
„Oto dwa woły, które mam:

„Wiele mi zysku działają,        15
„Chocia nic nie powiadają.
„Tym pierwej dobrze udziałam,
„Po których dobrodziejstwo znam;
„Wy pożytku nie działacie:
„Zinądże się opatrzajcie!“        20
Maciem w mądry oględać,
Kiedy komu nieco chce dać,
By przód nadalrzył onego,
Komu więcej potrzeb tego.

Rimicius: D (194) De vespis, perdicibus et agricola. [H 392 Σφῆϰες ϰαὶ πέρδιϰες]. C (180) Wosowé a koroptwy. — FE (85) O kuropatwach z sierszeniami.

91. Złych ludzi złe dary.

Lew, gdy sobie żonę pojmował,
Od wszytkich źwierząt dary brał;
A kożdy tam do niego wlókł
Swe podarze, jako kto mógł,
Owaciem wąż rózgę urwał,        5
W zębiech dzierżąc, lwowi dawał;
Ale on jej nie chciał przyjąć,
Przed wszytkiemi tako rzekąc:
„Wasze dary biorę wdzięcznie,
„Któreścia mi dali wiernie:        10
„Od wężać mi podeźrzane,
„Boć są jadem pomazane“.
Kożdy mądry chroń się tego,
Nie bierzy darów od złego,
A nie bacz, iżci woniają:        15
Pod tąć wonią barzo pchają!

Rimicius: D (195) De love, [H 153 Ζεὺς ϰαὶ ὄφις; 153b Ἄλλως]. — FE (81) O Jupitrze, pogańskim bogu.

93. Szczeście kogo głaszcze, tego rado zatroszcze.

Małpa dwoje dzieci rodzi,
Więc jednego nienawidzi,
A drugie barzo miłuje,
Zawżdy je w ręku piastuje.
Więc ono, które nosiła,        5
Leżąc, w nocy udusiła,
A o które nic nie dbała,
Potym za namilsze miała.
Kogo szczeście barzo głaszcze,
Na ostatek go zatroszcze;        10
Roztropny szcześciu nie wierzy,
Swą się zawżdy piędzią mierzy.

Rimicius: D (195) De simia. [H 366 Πιϑήϰου παῖδες]. — FE (47) O małpie z dziećmi. — EW 45 O małpie i jej dzieciach. — Niemcewicz III, 17 Małpa i jej dzieci.

93. Złemu nie przepuszczaj.

Pchła na człowieka wskoczyła
A w ramię go ukąsiła;
Uhpiwszy ją, chciał zabić,
Ona się mu jęła modlić:
„Proszę, daj mi odpuszczenie!        5
„Wszak wiesz moje przyrodzenie:
„Natomui się urodziła,
„Iżebych krwią żywa była.
„Wielkiej ci szkody nie dzialam.
„Boć też wielkiej siły nie mam;        10

„Barzo mało się polepszysz,
„Jeśli się nade mną pomścisz”.
Człowiek jej rzekł: „Godnaś zgładzenia,
„Gdyś tak złego przyrodzenia;
„Wieleby ty zaszkodziła,        5[51]
„Byś, jako wilk, wielka była!“
Ktokolwiek przepuszcza złemu,
Ten szkodzi zawżdy dobremu:
Nie puszczaj wilka jętego
Ni złodzieja zwyczajnego!        10[52]

Rimicius: D (195) De pulicei. [H 425 Ψύλλα ϰαὶ ἄνϑρωπς]. St (257) De pulice. — FE (81) O pchła z człowiekiem. O drugiej pchle.

94. Kto lecie proznuje, zimie poczuje.

Mrówka śrzód lata robiła,
Żyto do jamy nosiła,
Na zimę sie przyczyniając,
A przyszły czas przeglądając.
A kobyłki nic nie dbały        5
Ani sie ocz pracowały:
Śpiewaly lecie po łące,
Gdy było słońce gorące.
Potym zima przyśpieszyła,
Wszytko ziele posuszyła;        10
Mrówki tego nic nie dbały,
Bo dosyć żywności miały.
Kobyłki kiedy opadły,
A nie miały, coby jadły,
Bardzo się są zatroskały,        15
Mrówek o pomoc żądały.

Mrówki sie z nich naśmiewały,
A ich lenistwo karały:
„A czemuście tak gnuśne były,
„Żeście lecie nie robiły?“        20
Ony im odpowiedziały:
„Wszakeśmy nie proznowały:
„Latałyśmy, słodko śpiewając,
„Ludziem wesele działając“.
Mrówki rzekły: „Siostry łaskawe!        25
„Gdyście tako śpiewające,
„Dziś sie tańcem zagrzewajcie,
„A tak lata doczekajcie!“
Kto we żniwa patrzy chłodu,
Nacierpi sie zimie głodu:        30
A kto sie nie chroni znoju,
Pożywie chleba w pokoju.

Rimicius: D (196) De formicis et cicada. [H 401 Τέττιξ ϰαὶ μύρμηϰες]. — St (188) De formica et cicada. C (124) O mrawency a o kobylce. C (209] Mrawency a kobyłka. — FE (35) O świerczu z mrówką. — Błażewski 45 Patrz na koła poślednie. Polny konik a mrówki. — Niemirycz (7 verso) Świerszcz i mrówka (L I, 1 La cigale et la fourmi). — Minasowicz (119) Mrówka i konik polny. — Jakubowski 1 Konik polny i mrówka (L j. w.). — Kniaźnin II, 5 Mrówki i konik polny — Morawski (83) Konik polny i mrówki (L j. w.).

95. Rząd niewieści nie czyni czci.

Mąż jeden pośrzedniej miary,
Iż ani młody, ani stary,
Mieszkając sobie pieszczenie,
Więc potym pojął dwie żęnie,

Ale nie pod równą zgodą:        5
Jednę starą, drugą młodą.
Iż w jednym domu mięszkały.
Tak sobie społem zaźrzaly.
Więc stara, męża błagając,
K swej go miłości przywodząc,        10
Kiedy mu głowę iskała,
Czarne włosy wyrywała.
A młoda, te rzeczy widząc,
Siwe rwała, męża iszcząc.
A tako go podskubały,        15
Iż go łysym udziałały.
Kto się niewiastom da rządzić,
Tenci nie może mądry być:
I będzie miał gołą głowę,
Wieczną o sobie omowę.       20

Rimicius: D (197) De viro et uxoribus. [H 56 Ἀνὴρ μεσαιπόλιος ϰαὶ έταῖραι]. Phaedrus II. 2 Arnus, diligens invenem, item puella. St (257) De viro et duabus uxoribus. — FE (82) O mężu ze dwiema żonami. — Minasowicz (22) Równemu z równym zawsze najmilej przestawać. Baba i dzieweczka, zarówno kochająca. — Tenże (113) Człowiek, wpółsiwe wlosy mający, i dwie niewiasty. — Niemirycz (20 verso) Młodzieniec niemłody (L I, 17 L’homme entre deux âges et ses deux maîtresses). — Jakubowski 17 Człowiek w śrzednim wieku mięsz dwiema kochankami (L j. w.). — Morawski (144) Wybór żony.

96. Samemu się z dobroci nie sądzić.

Liszka, gdy karmi szukała,
Z jamy była wybieżała.
Lisięta samy w jamie zostały,

Społem sobie przymawiały        5
A jęły gardła wspominać,
Swe cudniejsze kożde mnimać;
I tako długo gadały,
Aż sie społem podrapały.
Potym liszka przybieżała,        10
Skrwawione dzieci uźrzała;
Przyczyny walki pytała,
A winnego ukarać chciała.
Ony jej odpowiedziały:
„O gardłaśmy sie wspierały;        15
„Kożdy swoje lepsze mnimał,
„A przetoć ten bój o to wstał“.
Rzekła matka: „Bardzo mądrze,
„Dziatki, gdy was kusznierz podrze,
„Tenci sam was będzie szacował,        20
„Który lepszy podgardłek miał“.
Ci, którzy ich namniej mają,
Swoje cnoty obmawiają;
Anoć mowa nie pomoże,
Samaciem sie rzecz okaże.

? — Krasicki BN 1, 14 Wilczki.

97. Plugawi cnoty nie mają.

Kur niegdy w śmieciach grzebąc,
Któreby jadł, ziarn szukając,
Wplątnął sie mu miedzy nogi
Jaspis, kamień bardzo drogi.
Uźrzawszy go, jest sie zumiał,        5
A stanąwszy, tak go namawiał:

„Szkoda, iż leżysz w tym błocie,
„Boby godzien być we złocie;
„A byłby zasię cudniejszy,
„By cie nalazł kto godniejszy:        10
„W tobieć sie ja nic nie kocham,
„Iż z ciebie pożytku nie mam.
„Więcejci ziarna miłuję
„A też sie o nie pracuję;
„Ty tedy darmo tu leżysz,        15
„W niczym mi sie nie przygodzisz“.
Ten, kto sie w złości zwyczai,
Niecnoty swojej nie tai:
Bacząc cnoty, chcąc je tępi,
Z niecnoty sie radniej chełpi.        20

Romulus I, 1: Hervieux (II, 195) Gallus ad margaritam. D (1) De gallo gallinaceo. Phaedrus III, 12. Pullus ad margaritam. SL (80) De gallo et margarita. C (55) O kohautu a o perle. — FE (1) 0 kogucie. — Błażewski 73 Szkoda psu białego chleba. Kur i klejnot. — Potocki, Ogród IV, 451 Każda głowa ma swoję czapkę. — Niemirycz (25) Kur i perla (L l, 20 Le coq et la perle). — Minasowicz (37) Często najlepsze rzeczy bywają wzgardzone. — Jakubowski 20 Kogut i perła (L j. w).

98. Zły dobrego uczyni winnego.

Wilk wonczas, gdy dzień wielki,
Przyszedł pić wody do rzeki;
Tedyż sie też baran trafił,
A na dole przed wilkiem pił.
Uźrzawszy go, wilk jął załawiać        5
A z nim tako począł gadać:
„Baranie! czemu mię nie czcisz,

„Iż przede mną wodę mącisz?“
Rzekł baran: „Nie może to być,
„Bych [ci] ja wodę mógł zmącić:        10
„Ja na dole, ty na górze,
„Woda nawstecz iść nie może“.
Wilk mu na to odpowiedział:
„Takież mi twój ociec działał
„Dwie lecie przed tym miesiącem,        15
„Gdyś ty jeszcze był jagnięciem;
„Przeto, co mi on winien był,
„Chcę, aby mi ty zań płacił:
„Synciem za ojca winnego
„Winien odbywać każdego“.        20
On rzekł: „Jać-em nie tak stary,
„Dopieroć mi miesiąc wtóry:
„A nicam ci nie uczynił,
„Przecz żeby mię tako winił“.
On rzekł: „A, już mi przymawiasz,        25
„Mojej prawdzie sie przeciwiasz!
„Nie będziesz więcej mędrować:
„Też ci mi sie chciało śniadać“.
Takoć zły człowiek z dobrego
Wnet uczyni nieprawego        30
A wynajdzie wnet przyczynę,
Iż nań wwali wszystkę winę.

Romulus I, 2: Hervieux (II, 196) Lupus et agnus. D (1) De lupo et agnoi. [D (180) De lupo et agna (Rimicius)]. [H 274 Λύϰoς ϰαὶ ἀρνός; 274b Ἄλλως. Λύϰoς ϰαὶ ἀρήν.]. Phaedrus l, 1 Lupus et agnus. St. (81) Delupo et agno. C (56) O wilku a o beranu. — FE (1) O wilku i baranie. — Błażewski 74 Nie mąć, bracie, wody. Wilk i baran. — Niemirycz (18) Baranek i wilk (L 1, 10 Le loup et l’agneau) — Minasowicz (5) Łacno jest uciśnieniem niewinnych przytłumić. Wilk i baran — Tenże (117) Wilk i baran. — EW 35 Wilk i baranek. — BWF (5) Wilk i baran. — Jakubowski 10 Wilk i baranek (L j. w.). — Kniaźnin I, 8 Wilk i baranek. — Zabłocki IV (Napastował wilk srogi jagniąteczko młode ...). — Trembecki (74) Wilk i baranek. — Krasicki B IV, 3 Jagnię i wilki. — por. Niemcewicz I, 11 Lew i piesek. — por. Górecki (I, 124) Owca i wilki; tenże (I, 125) Szpak i wilk.

99. O potwarzy.

Pies, kiedy sie był przemorzył,
Na owcę tę potwarz złożył:
Pozwał ją w sąd zagajony
O jeden chleb pożyczony.
Owca, gdy przed sądem stała,        5
Ku długowi się nie znała;
Pies sobie hnet nabył świadka:
Kanię, sępu i też wilka.
Wilk rzekł: „Wiem, iż jej pożyczył
„Wzajem chleba: przy tymem był“.        10
Sęp rzekł: „Jamci na w patrzał,
„Kiedy owcy pies chleb dawał“.
A kania też poświadczyła,
Mówiąc, „iżem przy tym była“.
A gdy fałszywie świadczyli,        q5
Prawą owcę zwyciężyli.
A więc sędzia tako skazał,
Jako od świadków złych słyszał,
Aby owca płatna była
A psu ten chleb zapłaciła.        20
Ale, gdy nie miała co dać,
Musiała swą wełnę przedać,

Które pieniądze psu dała,
Na zimę goła ostała.
Częstokroć się to przygadza,        5[53]
Iż prostego chytry zdradza;
A źli sobie pomagają,
Z nieprawdy prawdę działają.

Romulus I, 4: Hervieux (II, 196) Ovis. canis, lupus, miivus et accipiter. — D (28) De cane et ove (Barlandus). Phaedrus I, 17 Ovis, canis et lupus. St (84) De cane et ove. C (57) O psu a o owcy. — FE (22) O owcy z psem.—Minasowicz (14) Za potwarzą potwarcy godna kara ściga. Owca, pies i wilk. — Tenże (75) Pies, owca, wilk, kaniuk i jastrząb.

100. W nierówniu towarzystwa niemasz.

Lew z bykiem, z kozłem, z baranem
Miałci się dzielić jeleniem,
Którego są ułowili,
Gdy na łowie społem byli.
Czterzy części udziałali,        5
Aby o nie los miotali,
Komu się co miało dostać,
By się nie trzeba kłopotać.
Więc Iew rzekł: „Ja pocześniejszy,
„Przeto mnie ma przyść dział pierwszy;        10
„I wtorąć sobie oddzielam,
„Iż nad was więcej mocy mam;
„Trzeciej żądam, abych ją miał,
„Boć-em więcej z was pracował;
„Czwartej jeśli mi nie dacie,        15
Z mej przyjażni nie nie macie“.
Oni k temu przyzwolili,
Lwowi wszytkiego dopuścili:

A dosyć to z działu wzięli,
Iż odeszli od lwa cali.        20
Chroń się człowieka mocnego,
Boć sobie nie chce równego,
Ani się też składaj z dworem:
Przyłożysz się zawżdy wołem.

D (3) De leone et quibusdam aliis. Phaedrus I. 5 Vacca et capella, ovis et leo. St (86) De leone, vacca, capra et ove. C (59) O lwu, wilku, kozy a owcy. — FE (2) O lwie i innych zwierzętach. — Niemirycz (35) Jałowica, owca i koza w towarzystwie ze lwem (L I, 6 La genisse, la chevre et la brebis en sociélé avec le lion), — Minasowicz (8) Z możniejszym strzeż się ligi, chroń się towarzystwa. Krowa, kózka, owca i lew. — Jakubowski 6 Jałowica, koza i owca z lwem w w spółce (L j. w).

101. Gdy się mocni mnożą, ludzi ubożą.

Złodziej niegdy się ożeniał
A sąsiadów k swadźbie wezwał,
Którzy się tam weselili,
Tańcowali, jedli, pili.
Aż jeden mąż starszy rzecze:        5
„Szalenie się weselicie:
„Wiele złego sam podziałał,
„A cóż, gdy będzie dzieci miał!
„Słońce niegdy toż działało,
„Iż się też ożenić chciało;        10
„Ziemia tę rzecz zrozumiała,
„Tego dopuścić nie chciała,
„Rzekąc: Dosyć mam ciężkości,
„Cierpiąc twoje gorącości:
„Cóż, by drugich słońc narodził? —        15

„Wszytko stworzenieby zgładził“.
Źleciem, gdzie się mocni mnożą,
Bo ine wszytki ubożą:
Nie patrzą dobra pospolitego,
Jedno pożytku swojego,        20

Romulus I, 7: Hervieux (II, 197) Ranae ad solem [H 77 Βάτραχοι ϰαὶ ᾕλιος]. Phaedrus I, 6 Ranae ad solem. St (87) De fure, malo et sole. C (60) O zlodégi a o sluncy. — FE (102) O słońcu z żabami. — Jabłonowski 19 Słońca wesele i żaby. Diris de veta progenies diri, Minasowicz (8) Niecnych niecne potomstwo pospolicie bywa. Żaby do słońca. Tenże (111) O żabach i słońcu. — BWF (20) Słońce i żaby. — BF (4) Żaby i słońce. — Jakubowski 91 Słońce i żaby (L VI, 12 Le soleil et les grenouilles). — Krasicki BN IV, 3 Słońce i żaby. — Stankowski PWO (I, 161) Żaby do słońca.

102. Co innemu dasz, tego sam nie masz.

Psica, niegdy szczenna będąc,
A gniazda swego nie mając,
Drugiej też psice prosiła,
By jej gniazda postąpiła,
Aby jedno porodziła,        5
A szczenięta odżywiła.
Ona, mając nad nią Iutość,
Dała jej w swym gnieździe wolność.
Potem, gdy się oszczeniła,
A już brzucha prozna była,        10
Gospodyni k niej mówiła,
By jej miejsce wyproźniła.
Ona jej poczęła żądać,
By chciała mało poczekać:
„Boć-em — pry — barzo zemdlała,        15

„Iżbych trochę otrzeźwiała“.
Gospodyni dla miłości
Nie baczyła jej chytrości
I jeszcze jej dopuściła.
Aby dzieci odżywiła.        20
A gdy psi byli niemali
I po domu już igrali,
Kazala się jej wynosić,
Prozny sobie dnm uczynić.
Ona z płaczem jej prosiła:        25
„Jakby mię sama zabiła,
„Gdy mię na zimę wypędzisz,
„Ze wszemi dziećmi mię zgubisz“!
Gospodyni, acz z ciężkością,
Ostawiła onę gością,        30
A gdy zaś wiosna nastała,
Już jej nagle pozbywała;
Ale ona, będąc śmiała,
Iże w swe syny dufała,
Pysznie jej odpowiedziała,        35
A każąc, aby milczała:
„Bo będzieszli więcej mówić,
„Swym cię synom każę ubić;
„Patrz sobie indzie mieszkania,
„Chcesin prozna być kąsania“!        40
Gdy którą rzecz w swej mocy masz,
A inemu jej dopuszczasz,
Prze swą dobrać h temu przyjdziesz:
Barzo jej łatwie pozbędziesz.

Romulus I, 7: Hervieux (II, 198) Canis parturiens. Phaedrus I, 19 Canis parturiens. St (89) De duabus canibus. C (61) O dwau psech. — Niemirycz (47) Dwie suce (L II, 7 La lice et sa compagne). — Minasowicz (14) Złym niechaj wszelki przystęp będzie zagrodzony. Suka szczenna. — BWF (37) Suka ze szczeniętami. — BF 11 Suka z swojemi szczeniętami. — Jakubowski 29 Charcica i towarzyszka (L j. w.). — por. Niemcewicz III, 1 Kukawka.

103. Węża w zanadra nie wpuszczaj.

Węża śnieg był wielki zastał,
Iż się do jamy nie schował;
I tak go zima zmorzyła,
Iż w nim ledwe dusza była.
Uźrzał człowiek, żal mu go był:        5
Wziąwszy węża, w zanadra włożył;
On, iże się nie mógł ruszać,
Jeszcze dobrze nie mógł kęsać.
Ale. kiedy więc roztajał,
Dopiero człowieka kąsał:        10
Miłosierdzia niewdzięczen był,
Swego dobrodzieja zabił.
Żadny złemu dobrze nie działaj,
Węża w zanadra nie sadzaj!
Bowiem zły złości nie traci,        15
Dobrodziejstwo jadem płaci.

Romulus I, 10: Hervieux (II, 199) Home et coluber. — D (4) De rustico et columbro. [H 97 Γεωργὸς ϰαὶ ὄφις]. Phaedrus IV, 17 Serpens misericordia nociva. St (90) De homine et serpente. C (62) O muži a o hadu. — FE (3) O chłopie i wężu. — Minasowicz (52) Kto złemu dobrze świadczy, tym gorszym go czyni. Człowiek i żmija. — Tenże (119) O żmii i oraczu. — Jakubowski 92 Wieśniak i wąż (L VI, 13 Le viliageois et le serpent). — Mickiewicz (156) Chłop i żmija.

104. O naśmiewcach.

Osieł niegdy wieprza uźrzał
A głupie się tak z niego śmiał:
„A toli uszy krótkie masz,
„Ale mię kielcy przewyższasz“.
Wieprz kuńsztowi porozumiał,        5
Aczkolwiek sie był rozgniewał;
Ale, widząc oślą głupość,
Tako skarał jego śmiałość:
„Dziękuj ośle, swej prostocie;
„Ta cię chowa przy żywocie,        10
„Bo za ty twe śmiałe słowa,
„Wnetciby ucięta glowa“.
Głupi nie śmiej się z mądrego,
Ale bierz rozum od niego!
Rozumieć on śmiechu wszelkiemu,        15
Nie dziwuje się szalonemu.

Romulus I, 11 Hervieux (II, 199) Asinus, irridens aprum. D (4) De apro et asino. Phaedrus I, 29 Asinus, inridens aprum. St (91) De asino et apro. — C (63) O woslu a lwu. FE (4) O wieprzu dzikim i o ośle. — Błażewski 63 Pies szczeka, wiatr niesie. Osieł i dziki wieprz. — EW 27 Osieł i dzik.

105. Żywot mierny prześpieczny.

Dwie myszy były się zetkały,
Gdy po drodze ziarna zbierały;
A jedna z nich była miejska,
Ale druga prawa wiejska.
Więc wiejska miejskiej prosiła.
Iżby u niej gością była:

„Nie gardząc mym domem ubogim,
„Najdziemy wżdy co w nim“.
Wszedszy tedy w dom ubogi,
Nie byłci tam narząd drogi,        10
Ale wdzięczne okazanie
Stała za wszystko jedzenie.
Żołądź przed nią położyła,
Prosząc, by go wdzięczna była:
„A nie tak — pry — patrz na dary,        15
„Jako na mój umysł cały“!
A kiedy już dosyć miala,
Do domu sie też wezbrała;
Mysz wieśna ją prowadziła.
Na rozchodzie pozdrowiła.        20
Miejscka mysz, chcąc sie postawić,
Jęła myszy wieśnej prosić,
Aby u niej na czci była,
Iżby inaczej nie czyniła,
I weszły są do śpiżarnie,        25
Gdzie stały rozliczne karmie;
Przyprawiwszy stół, za nim siadły,
Kosztowne patrawy jadly.
A gdy tako hojnie żyła,
Mysz sie wieśna zadziwiła,        30
Chwaląc ten byt dostateczny,
Jeśliby też był prześpieczny.
Owa wtenczas, gdy się czaiły,
Prędko sie drzwi otworzyły:
Ano był klucznik przybieżał,        35
Iżby karmie k stołu pobrał.
Mysz miejska to usłyszała,
Do swej jamy się wezbrala,

Barzo prędko do niej wbiegła
A swej gościej nie ostrzegła.        40
A mysz wieśna, chcąc też uciec,
Nie wiedziała, gdzie się podzieć;
Po kąciech się umotała,
Aż ledwe żywa ostała.
Potym więc trwoga przestała,        45
Mysz domowa wybieżała;
Ochotnie swą gością czciła
I tymi ją słowy cieszyła:
„Już o ten strach nic nie dbajmy,
„Hojnie sobie używajmy!        50
„Rzadkoć sie tego przygadza,
„Bo nieczęsto klucznik wchadza“.
Mysz-wieśniaczka jej odpowie:
„Siostro! niepewne tu zdrowie:
„Sama tych karmi pożywaj,        55
„A dalej nię Pan Bóg żegnaj!
„Wolęć ja na wsi żołądź gryźć,
„Niżli zawżdy w tym strachu być;
„Nędznyć, siostro, taki żywot,
„Gdzie jest zawżdy strach i kłopot;        60
„Miej tu sobie takie państwo!
„Milsze mnie jest prześpieczeństwo,
„Które w ubóstwie zawżdy mam,
„A i z nim sie zawżdy zgadzam“.
Śrzedni żywot beśpieczniejszy,        65
Więtszać bojaźń, im kto więtszy:
Którzy pokoja nie znają,
Tacyć o bogactwa dbają.
Lepiejci mieć trochę z pokojem,
Niż wiele z strachem, z gomonem:        70

Milaciem rzecz beśpieczeństwo,
Nierówne mu żadne państwo.

Romulus I, 12: Hervieux (II, 199) Mus urbanus et rusticus. D (5) De mure urbano et mure rustico. [H 297 Μῦς ἀρουραῖος ϰαὶ μῦς ἀστιϰός]. St (92) De duobus muribus. C (61) 0 dwau myssijch. — FE (4) O myszy wiejskiej i miej- skiej. — Rej Zw. IV, 45 O tymże (Miła rzecz swoboda). — Błażewski 56 Chleb z solą dobry na świebodzie. Mysz miejska i wiejska. — Potocki, Moralia (909). — Minasowicz (92) Mysz miejska i wiejska. — Niemirycz (17) Dwie myszy (L I, 9 Le rat de ville et le rat des champs). — Jakubowski 9 Mysz miejska i mysz polna (L j. w.). — Kniaźnin I, 9 Dwie myszki (z Haracyusza). — Niemcewicz IV, 11 Szczur miejski i wiejski (z Horacyusza). — Górecki (II, 224) Mysz miejska i szczur wiejski (L j. w.).

106. Radź sie innego, ale wżdy patrz swego.

Orzeł podle morza latał,
Pożywienia sobie szukał;
Nie mógł naleźć nic innego,
Połapił żółwia silnego.
Ale mu się w skorupy skrył;        5
Orzeł patrzył, by go dobył,
Na wsze strony go obracał,
Wszakaż mu nic nie udziałał.
A gdy to wrona uźrzała,
Tej rzeczy hnet zrozumiała,        10
A jęła orłowi radzić,
Jakoby miał żółwia dobyć:
„Wziąwszy wzgórę, lecieć z nim musisz,
„A na ten kamień go spuścisz:
„Tako skorupy rozbierzesz,        15
„A mięsa łatwie pożywiesz“.

Orzeł hnet tako uczynił,
Żółwiowi skorupy złomił;
Tego wrona pilna była,
Mięso pierwej pochwyciła.        20
Dobrzeć tu wrona radziła:
Sobie pożytku życzyła;
Trzebać sie dobrze wystrzegać,
Gdy kto ma radę wybierać.

Romulus I, 13: Hevrieux (ll, 200) Aquila, cornix et testudo. D (6) De aquila et cornicula. Phaedrus II, 6 Aquila et cornix. St (96) De aquila, testudine et corvo. C (66) O worlu, hlemeyždi a wráně. — Potocki, Moralia (773). — FE (5) O wronie i orle. — Minasowicz (25) Potęgi, złością wspartej, któż sie wżdy uchroni? Orzeł, wrona i żółw. — BWF (61) Orzeł, wrona i żółw. — BF 31 Orzeł, wrona i żółw.

107. Przyjaciele z bojaźni niepewni.

Lew, kiedy mu siedm lat było,
Scześnie mu sie powodziło:
Miał przy sobie przyjaciele,
Służyła mu źwierząt wiele.
Potym przyszedł ku starości,        5
Powątlały jego kości;
Ani sie już mógł pożywić,
Swoim sługom dobrze czynić.
Więc go wszyscy opuścili,
Którzy mu z jadła służyli,        10
I ostawion w wielkiej nędzy:
Nic przyjaciel bez pieniędzy.
Poszedł niedźwiedź, liszka z wilkiem,
Sęp też poszedł, wrona z krukiem;

Iż było jeść nie dostało,        15
O lwią przyjażń stali mało.
Więc wżdy onych wezwać kazał,
A w nich jeszcze nadzieję miał;
Którzy go też rzekomo czcili,
Przed bojaźnią iż musieli.        20
Przyszedł wieprz z bykiem, z baranem,
Kozieł z osłem i też z koniem, —
Wszyscy umysłu jednego:
Zabić zdrajcę drapieżnego.
A lwa gdy mdłego baczyli,        25
Już sie go nic nie wstydzili:
Poczęli go wszyscy tłumić,
Chcąc swego zdrajcę zagubić.
Wieprz i wilk kły, kozieł rogami,
Koń z osłem tłukli nogami,        30
Baran mu dawał tarany:
Jako kto mógł, mścił się rany.
Lew, stękając, tako mówił:
„Jakiżem ja szaleniec był,
„Żem sobie nikogo nie zachował,        35
„Ktoby mię był dziś ratował“!
Tak ci, co pysznie panują,
O przyjaźń się nie pracują;
Na ostatku więc poznają,
Jaku mało przyjaźni mają.        40

Romulus I, 15: Hervieux (II, 201) Leo, senex. aper, taurus et asinus. D (7) De leone, senectule confecto. Phaedrus I, 21 Leo, senio confectus. C (67) O lwu, kanci, beyku a woslu. — FE (6) O lwie, chorym dla starości. — Niemirycz (43 verso) Lew stary (L III, 14 Le lion devenu vieux). — Minasowicz (15) Z nędznego szydzą nawet i najnikczemniejsi. Lew stary, odyniec, byk i osieł. — BW (39) Lew, przez starość słaby. — EW 34 Lew zestarzały. — Jakubowski 56 Lew zestarzały (L j. w.). — Kniaźnin IV, 5 Lew stary (W epoce sejmu czteroletniego ta bajka Kniaźnina, częsta po rękopisach, przybiera wyraźnie charakter polityczny: starym i chorym lwem, dręczonym przez zwierzęta, jest Polska, szarpana przez sąsiadów; ob. np. rkp. bibl. ces. w Petersburgu: Polsk. XIV. F. 11). — Górecki (I, 195) Lew i osioł.

108. To czyń, co na cię słusze.

Osieł niegdy na psa patrzył,
Iż się często z panem pieścił
I nogami się nań wspinał;
Pan mu wszytko za dobre miał.
Więc jął mówić tako z sobą:        5
„Przeszedłć-em ja psa osobą:
„Skóra gładka, a grzbiet mocny,
I więcejem pożyteczny.
„Będęć ja też z panem igrał,
„Będzieć mię więcej miłował;        10
„Żal mi, iżem ja tak głupi był,
„A o tom się nie pokusił“.
Osieł potym pana uźrzał,
K niemu barzo rychło przybieżał,
A tam ma się na piersi wspiął;        15
On się go barzo przelęknął.
Pan natychmiast kij pochwycił,
Ubogiego osła ubił:
Niezdrowo mu było granie,
Iż działał nad przyrodzenie.        20
Darmo się o to pokuszasz,
Czego z przyrodzenia nie masz,

A z czego chcesz być uczciony.
Tym więcej będziesz mierziony.

Romulus I, 16: Hervienx (II, 201) Asinus, domino blandiens. D (8) De cane et asino. [H 331 Ὅνοος ϰαὶ ϰυνίδιοον]. St (100) De asino et catello. C (68) O woslu a o sstěněti. — FE (7) O psie i ośle. — Rej Figl. Osieł, co chciał kuglować. — Niemirycz (5) Osieł i piesek (L lV, 5 L'ane et le petit chien). — Minasowicz (72) Osieł, panu się łaszący. — Jakubowski 113 Osieł i piesek (L j. w.). — Górecki (II, 200) Osieł i szpic (L j. w.).

109. Przyjaźń małego stoi za wielkiego.

Lew, iż się był upracował.
Rozciągnąwszy się w gaju, spał.
Mysz, gdy się z myszą goniła,
Na nogę mu nastąpiła.
Lew się ze snu prędko rzucił,        5
A onę mysz wnet uchwycił;
A gdy ją już chciał udawić,
Tako sie mu jęła modlić:
„Miły lewku! Nie zabijaj,
„Łaskę nade mną udziałaj:        10
„Nie radamci to uczyniła,
„Iżem cię tak przebudziła“.
A lew przedtym, niż ją puścił,
O tej rzeczy tako myślił:
„A cóżby tu sławy nabył,        15
„Bych tak liche zwierzę zabił?
„Miłosierdzie z nią udziałam,
„Przyjaźń sobie jej zachowam;
„Możeciem sie co przygodzić,
„W czym mi potrzebna może być“,        20

I, puściwszy ją, w lesie chodził,
Owa sie w sidlech uwadził;
A gdy ich sam nie mógł stargać,
Ubogi lew począł stękać.
Mysz, to słysząc, przybieżała,        25
A lwa barzo żałowała,
Iż wpadł w tako ciężkie jęctwo,
Gdyż jej czynił dobrodziejstwo.
Wnet sie ku sidłu rzuciła
A on powróz przekąsila;        30
A także lwowi pomogła
I od śmierci go wywiodła.
Ta powieść uczy mocarze,
Któreś też nieszczeście karze,
By nikogo nie wzgardzali,        35
Sąli wielcy albo mali.

Romulus I, 17: Hervieux (II, 202) Leo et mus. D (8) De leone et mure por. D (109) Ahstemius, 52. [H 256 Λέων ϰαὶ μῦς]. St (102) De leone et mure. C (69) O lwu a o myssi. — FE (7) O lwie i o myszy. — Rej Zw. IV 47 O tymże (Ubogiego sobie lekce nie waż). — Minasowicz (68) Lew i mysz. — BWF (167) Lew i mysz. — EW 38 Lew i myszka. — Jakubowski 33 Lew i szczur (L II, 11 Le lion et le rat) — Kniaźnin II, 4 Lew i mysz.

110. Z przodku sie złemu zastawiaj.

Oracz niegdy był lnu nasiał,
Iżby z niego przędziwa miał;
A ptacy tego nie dbali,
Niwczym mu nie przekażali.
Więc jaskółka przyleciała.        5
W tej je rzeczy wystrzegała,

Rzekąc: „Bracia! źle czynicie:
„Tego siemienia nie jecie!
„Z tegociem sie nici rodzą,
„Które nam więc barzo szkodzą;        10
„Przodkowićby nam zabieżeć:
„Potym będzie trudniejsza rzecz“.
Oni sie z jej rady śmiali
A bojaźń jej przypisali,
Rzekąc: „Mała sie to boisz,        15
„lne ptaki niepokoisz“.
Jaskółka więc pomilczała,
Aż zielony len uźrzala;
Jęła zasię ptakom radzić,
Na oczy im rzecz przywodzić:        20
„Otoć sie już len zieleni,
„Czemuście tak zaślepieni,
„Iż nie chcecie o się radzić,
„Złego ziela w czas pokazić ?“
Oni to w śmiech obracali        20
A nic k temu nie czynili,
Aż więc oracz len pozbierał
I sieci z niego podziałał.
Owa, widząc ich niedbanie,
Wzięła z człowiekiem zmierzenie,        25
Aby mu rano śpiewała.
I w jego domu z nim mieszkała.
Potym chlop sieci rozmiatał,
Glupie nimi ptaki lapał.
Tedy sie dupiero kajali,        30
Iźe jaskółczynej rady nie sluchali.
Z przodku sie złemu przeciwiaj,
Siły mu brać nie dopuszczaj:

Puściszli, gdy za rugi masz,
Za ogon już nie utrzymasz.       40

Romulus I, 19: Hervieux (II, 203) Aves et hirundo. D (10) De hirundinibus. [H 417 Χελιδὼν ϰαὶ ὄρνιϑες]. St (105) De hirundine et ceteris avibus. C (71) O wlastowicy a o ginẏch ptácẏch. — FE (8) O jaskółce. — Rej Zw. IV. 78 Jaskółka na nieustawiczność. — Błażewski 50 Pokornej głowy miecz nie siecze. Jaskółka i inszy ptacy. — Minasowicz (74) Ptastwo i jaskółka. — EW 94 Jaskółka i wielu innych ptaków. — Jakubowski 8 Jaskółka i ptaszęta drobne (L I, 8 L'hirondelle et les petits oiseaux). — Naruszewicz (419) Jaskółka.

111. Nie tesknić bez króla.

Gołębie z kanią walczyli,
Ale jej nierówni byli:
Zawżdyciem je poraziła,
Na dzień jednego śniadała.
Więc sie społem zgromadzili        5
A o królu uradzili;
Mniemając, iżby go trzeba,
Wybrali sobie jastrząba.
Jastrząb, gdy w polu z nimi był,
Zawżdy kanię sam poraził;        10
Gołębie sie radowali,
Iże go królem wybrali.
Ale im był potym przesiadł:
Po dwu gołębiu na dzień jadł
I, kto sie czego dowinił,        15
Ni żadnemu nie odpuścił.
Dopiero więc strach na nie padł,
Kiedy je tak on król ich jadł;

Nie wczas sie rady kajali,
Którą o królu działali,        20
Rzekąc: „Żleśmy uczynili,
„Iżeśmy z kanią walczyli:
„Lepiej było nam dań dawać,
„Niżli w domu zbójcę chować,
„Iż na nas przyszła przygoda,        25
„Omierznęła nam świeboda;
„Nie baczeliśmy trudności,
„Która nam jest w niewolności".
Gdy co działasz, mądrze działaj,
A kaniec rzeczy przeglądaj!        20
Nie wadzić mało przecierpieć,
By sie więtszego mógł ustrzedz.

Romulus II, 2: Hervieux (II, 205) Colombae et milvus. D (11) De columbia et milvo. Phaedrus I, 31 Milvus et columbae. St (112) De columbis milvo et accipitre. C (74) O holubu, supu a krahůgcy. — FE (10) O gołębiach i o kani. — Rej Zw. IV, 42 O tymże (Nie wierz złemu nigdy). — Minasowicz (19) Patrz dobrze, komu wierzyć masz i komu dufać. Kaniuk i gołębie. — BF 16 Kania i golębie. — EW 97 O gołębiach i sokole, ich królu.

112. Na dary sie nie kwapić.

Złodziej niegdy w dom był wszedł kraść,
Pies go poczuł i jął szczekać;
Złodziej mu chleba podawał,
Prosząc go, aby nie szczekał.
Pies rzekł: „O dary nie nie dbam;        5
„Co chcesz czynić, dobrze to znam:
„Abych ja tobie dopuścił,
„Iżby dom beśpiecznie złupił.

„Jadowiteć są twoje dary,
„Nie dawasz ich z prawej wiary:        10
„Chcesz mię sobie mieć równego,
„Zdrajca, domu pana mego.
„A przetoż ci to powiadam:
„Idż precz, póki sie nie rozgniewam!
„Boć nie tylko będę szczekać,        15
„Imęć sie więc ciebie kęsać“!
Gdyć co dają, patrzaj, kroć da,
A czego od ciebie żąda;
Nie kwap sie nigdy na dary,
Chceszli nie uszczerbić wiary.        20

Romulus II, 3: Hevrieux (II, 205) Canis fidelis. D (12) De fure et cane. Phaedrus I, 23 Canis fidelis. St (113) De fure et cane. C (75) O zloděgi a o psu. — FE (10) O psie i o złodzieju. — Minasowicz (16) Podejrzane złych ludzi zawsze dobrodziejstwa. Pies wierny. — BWF (41) Pies wierny. — EW 32 O psie i złodzieju.

113. Złego przyjaźni nie żądać.

Słysząc brat wilk nowin dosyć,
Iże sie miała świnia prosić,
Jest sie rychło k niej pokwapił,
Aby jej nieco poradził.
A gdy przyszedł, tedy ją pozdrowił,        5
A łagodnie ku niej mówił:
„Słyszę, siostro, iż masz rodzić,
Przełożeni cię chciał nawiedzić.
„A tak cibych rad posłużył,
„Kiedyćby jaki niewczas był:        10
„Poleć mi dzieci przyglądać,

„Będęć sie nimi upiekać“.
Świnia mu odpowiedziała
(Nie rada go tam widziała):
„Miły wilku, wynidzi precz!        15
„Tu przy mnie być nie twoja rzecz.
„I własny mąż musi wyniść,
„Kiedy żona ma porodzić:
„Obcego się bardzo wstydzę,
„A przed sromem nie porodzę.       20
„A chceszli mi wdzięk uczynić,
„Co nadalej ode mnie odejdź,
„Bych się nigdy nie widziała
„I głosu twego nie słyszała“.
Nie każdemu trzeba wierzyć,        25
Chocia umie cudnie mówić;
Boć to barzo często bywa,
Pod słowy sie fałsz przykrywa.

Romulus II, 4: Hervieux (II, 205) Lupus et scrofa parturiens. D (12) De lupo et sucula. Phaedrus Appendix 19 Scrofa parturiens et lupus. St (114) De scrofa et lupo. C (76) O swini sauprasnij a o wilku. — FE (11) O wilku i o świni. — Minasowicz (89) Wilk i prośna maciora.

114. Kto wiele mówi, mało uczyni.

Ziemia sie była nadęła,
Nie wiem, co w sobie poczęła;
Było stękania wielkie i drżenie,
Iż sie bało wszystko stworzenie.
A kiedy sie ludzie bali,        5
Czego dziwnego czekali
(Bowiem takie grozy były,

Iżby sie cuda wzjawiły).
Tedy sie ziemia ułożyła
A nędzną mysz porodziła;        10
A takoż z onego wielkiego strachu
Bylo dosyć wszędy śmiechu.
Ci, którzy sie nadymają,
Mało w sobie statku mają;
Łokciem swoje słowa mierzą,        15
Mało czynią, wiele grożą.


Romulus ll, 5: Hervieux (II, 206) Mons parturiens. D (12) De partu montium. Phaedrus IV, 23 Mons parturiens. St (115) De monte parturiente. — C (77) O hoře, ku porodu pracugijcẏ — FE (11) O górach rodzących. — Minasowicz (55) Wielkich chroń się udawać, lecz dokazuj rzeczy. Góra rodząca. — Jakubowski 119 Góra w połogu (L V, 10 La montagne qui accouche). — Kniaźnin III, 1 Góra w połogu. — Trembecki (?) (67) Góra w połogu. — Morawski (180) Góra rodząca; (230) Góra i poeta. — por. Brodziński PWB (III, 363) Kura.

115. Dobrą radę trzymaj.

Owca jedna chora była,
Syna kozie poleciła,
Aby o nim pracą miała,
Iżby ona wyzdrowiała,
Wilk, gdy jagnię u kóz widział,        5
Przed kozłem go porwać nie śmiał,
Ale mu tako poradził,
Chcąc, aby go słowy zdradził:
„Szkoda cię miedzy kozami:
„Śmierdząc, łuskają nogami;        10
„Czemu ku matce nie idziesz,

Czystych sutków[54] u niej nie ssiesz?
„Pódź ze mną, boć niedaleko,
„Pobieżywa sobie lekko:
„Dawno cię już tamo czeka,        15
„Po tobie jej tęsknica wielka“.
Baranek mu odpowiedział:
„Panie wilku! aby wiedział,
„Nie jestemci ja w mocy swej:
„Polecono mię kozie tej.        20
„Nie mogęć ja sam nic udziałać:
„Tego mię uczyła moja mać;
„Starszy o mnie niechaj radzą,
„Co mnie pożyteczno, oni wiedzą“.
Starszych kaźni nie opuszczaj,        20
Złej rady nigdy nie słuchaj!
Z tysiąca. ledwie wybierze,
Ktoby radził w prawej wierze.

Barlandus: D (28) De agna et Iupo. St (116) De agno et cane. C (78) 0 wlku a neb psu a o gehněti. — FE (23) O wilku z baranem, — EW 66 Baranek i wilk.

116. O niewdzięcznych panoch.

Łowiec mial charta rychłego,
Uganiał nim zająca każdego;
Póki jedno dobrze gonił,
Póty był swemu panu mił.
Aż na charta przyszla starość,        5
Stracił swoję pierwszą czerstwość;
Ale wżdy niebotak biegał,

Aby strawę zasługował.
Owa, gdy w polu z panem był,
Zarówno z innymi gonił;        10
Pierwej zająca dobieżał,
A przedsię go nie dodzierżał;
Bo iże był barzo stary,
Zęby mu były stępiały.
Widząc pan, iże upuścił,        15
Stradnego psa kijem ubił.
Rzekł mu pies: „Krzywdę mi działasz,
„Przyczyny mię bicia nie masz;
„A patrząc na moję starość,
„Miałby mieć nade mną lutość.        20
„Wszak dobrze wiesz, gdym młody był,
„Zam dotrzymał, com ugonił;
„Gdyby na ono pamiętał,
„Com ja z młodu prze cię działał!
„Ale pótyś mię miłował,        25
„Pókim ci pożytek działał;
„Gdy pożytku ze mnie nie masz,
„Kijem mi służbę oddawasz“.
Ciężkać niewola każdemu
Służyć panu niewdzięcznemu,        30
Bo nikomu nie folguje,
Gdzie pożytku nie poczuje.

Romulus II, 7: Hervieux (II, 206) Venator et canis. D (13) De cane venatico. Phaedrus V, 5 Canis et servus et venator. St (118) De cane antiquo et eius domino. C (79) O starém psu a o pánu geho. — FE (11) O psie łownym. — Jabłonowski 10 Smok, lis i chłop. Nihil asperius terra producit homine ingrato: pan i wyżeł. — Minasowicz (66) Za czasem wszystko idzie, wiek wszystko przynosi. Chart i myśliwiec. — BF 44 Stary pies. — EW 43 O psie starym, wzgardzonym od swego pana. — Krasicki B I, 17 Stary pies i stary sługa.

117. Nie po mowie, ale po uczynkoch mamy sądzić.

Koza, gdy precz wychodziła,
Koźlę w chlewie ostawiła,
Każąc,by nie wychadzało,
Nikomu nie otwarzało.
A owaciem wilk przydybał,        5
Dziurą w chlewie koźlę uźrzał;
Kozi sobie głos złagodził,
Aby tako koźlę zdradził.
I jął wielkim głosem wołać,
Każąc koźlęciu otwierać;        10
Koźlę więc dziurą poźrzało,
Wilka po skórze poznało,
Rzekąc: „Ba, już mię nie zdradzisz,
„Choć sobie tak głos łagodzisz:
„Radć-em matczyn głos usłyszał,        15
„Alem dziurą wilka poznał“.
Nie trzebaciem mowy patrzyć,
Ale dzieje mamy baczyć:
Sąć po głosie barankowie,
Ale po zębiech wilkowie.        20

Romulus II, 10: Hervieux (II, 208) Haedus et lupus. D (14) Do hoedo et lupo. St (121) De lupo et edo. C (80) O wlku a o kozlátku. — FE (12) O kozie i wilku. — Minasowicz (82) Koziołek i wilk. — EW 36 Koźlę i wilk. — Jakubowski 117 Wilk, koza i koźlątko (L IV, 31 Le loup, la chèvre et le chevreau).— Mickiewicz (155) Koza, kózka i wilk (L j. w.).

118. Z bojaźni obietnice nie ważą.

Jeleń niegdy owcy przed wilkiem
Upominał się wielkim krzykiem:
„Źleć tobie czego pożyczyć,
„Owco, nie chcesz rychło placić!
„Korzec owsa, com w zajem dał,        5
„By mi dała, pan wilk kazał“.
Owca się ku długu przyznała,
Iże przed wilkiem musiała,
I prosiła przedłużenia,
Na krótki czas odelżenia:        10
„Azać — pry — owsa nabędę,
„Uźrzawszy dobrą pogodę“.
A gdy przyszedł zapłacie dzień,
Upominał owcę jeleń;
Ale ona nie nie dbała,        15
Tako mu odpowiedziała:
„Nie zdradzaj, panie jeleniu!
„Nie masz tego po plemieniu;
„Zaź cię nie srom upominać,
„Czegoś-em ja niewinna dać?        20
„Na onć-em czas obiecała,
„Iżem się wilka lękała“.
Tychci ślubów nie trzymają,
Które z bojaźni bywają.

Romulus (I, 12: Hervieux (II, 209) Cervus et ovis. D (14) De cervo et lupo. Phaedrus I, 16 Ovis, cervus et lupus. St (123) De cervo, ove et lupo. C (82) O gelenu, o wlku a o owcy. — FE (13) O jeleniu z wilkiem. — Minasowicz (13) Strzeż się tego, co ręczy podejrzaną wiarą. Owca, jeleń i wilk. — EW 42 Jeleń i owieczka.

119. Przyjaciel jednany miecz skowany.

Niektóry kmieć węża chował
I z stołu mu jadać dawał;
Więc się kmieć niegdy rozrzewnił
A siekiera węża ranił.
Wąż przed nim ledwie uciekał,        5
Aże do swej jamy wbieżał,
Mówiąc: „Czemuś mię uderzył?
„A bom cija barzo wierzył“!
Owa kmieć barzo podbieżał,
A już dalej szcześcia nie miał;        10
A to wszytko przeto wierzył,
Iż węża swego uderzył.
Przyszedł go do jamy prosić,
Chcąc zasię z nim przyjaźń złączyć;
Przyniósł mu mleka słodkiego,        15
Nadrobiwszy chleba. bialego.
Wąż mu z jamy odpowiedzial:
„Miły bracie! aby wiedział,
„Twej się ja przyjaźni wstydzę,
„Póki twą siekierę widzę;        20
„Anić dalej będę wierzył,
„Gdyś mię tak pierwy raz zdradził;
„Mogłoby się to przygodzić,
„Iżby mię mógł potym zabić.
„Kto jeden raz śmie się ważyć        25
„Zobopólną przyjaźń skazić,
„Uczynić to i drugi raz,
„Kiedy jedno będzie miał czas“.
Przyjaciela jednanego,
A miecza też skowanego —        30

Tego się zawżdy ostrzegaj,
Nadzieje w nich nie pokładaj!

Romulus II, 11: Hervienx (II, 208) Panper et serpeus. D (15) De rustico et angui. St (122) De homine paupere et serpente. C (81) O chudém člowěku a o gesstěrce. — FE O chłopie z wężem. — Minasowicz (96) Człowiek ubogi i wąż.

120. Nie wadź sie z mocarzem.

Mucha człowieka łysego
Kąsala w łysinę jego;
A on chcąc, by muchę zabił,
Sam siebie w czoło uderzył.
Mucha często ulatała        5
A z jego się bicia śmiała,
Bowiem w łysinę trzaskało,
Daleko słyszeć bywało.
Łysy na muchę się gniewał
A tako jej odpowiedział:        10
„Śmieszno tobie bicie moje?
„Potka cię nieszczęście twoje!
„Jaćbych razów sto sobie dał,
„Nie będęć wżdy od nich stękał:
„Tobieć i jaden zaszkodzi,        15
„Iż ci pewną śmierć urodzi“.
Nie stój nigdy z onym w sporze,
Czyja siła więcej może!
Acz się niektóry raz umkniesz,
Jeden mu raz wżdy upadniesz.        20

Romulus II. 13: Hervieux (Il, 209) Calvus et musca. Phaedrus IV2, 4 Calvus et musca. St (124) De calvo et musca. C (83) O člowĕku lysém a o musse. — Minasowicz (61) Dobrowolnie grzeszący nie ma mieć pardonu. Łysy i mucha. — BWF (159) Łysy i mucha.

121. Ile chytrców, tyle mędrców.

Liszka żórawia prosiła:
„Bądź u mnie, będę cię czciła“!
A on się jej rad obiecał,
Za dobrą wolą dziękował.
Tedy liszka krup nawarzyła,        5
A rzadko je uczyniła,
Na płytką misę wylała
A przed swego gościa dała.
Żóraw, iż się był przemorzył,
Około misy zachodził,        10
Z dobrą wolą jeść pokuszał:
Prozno w misie nos omaczał.
A liszka suma leptała,
Słowy gościa częstowała;
On, kiedy jej chytrość widział,        15
Myślił jakoby jej oddał.
I prosil jej na wieczerzą:
„Też — pry — u mnie dosyć warzą“.
Ona się k temu chowała,
Hojnych się gód nadziewała.        20
Żóraw grochu był nawarzył,
Który w śklany dzban wyłożył;
A tenci był przezroczysty,
Z długą szyją, wązkousty,
By telko jadło widziała        25
A dowory go nie miała,
Słowy ją ku jadłu pobudzał,

A sam karmiej nosem sięgał.
A więc liszka, jakoż siadła,
Takież wstała, nie nie jadła:        30
Łuczyl mądry na chytrego,
Łatwie się pomścił swojego.
Patrz, by inemu tego nie działał,
Czegoby sam nie rad widział!
Głupieć z tego się radować,        35
Coć tą miarą mogą oddać.

Romulus II, 14: Hervieux (II, 209) Vulpis et ciconia. D (15) De vulpecula et ciconia/ [H 34 Ἀλώπηξ ϰαὶ γέραανος]. Phaedrus I, 26 Vulpes et ciconia. St (125) De vulpe et ciconia. C (84) O lissce a o cžapu. — FE (13) O Iiszcze z bocianem. — Minasowicz (17) Wet za wet się oddaje, piękne za nadobne. Liszka i bocian. — BWF (45) Liszka i bocian. — EW 55 Liszka i bocian. — Jakubowski 18 Lis i bocian (L 1, 18 Le renard et la cicogne). — Kniaźnin Ill, 13 Bocian i liszka (L j. w.).

122. Kto urąga, mniej cnoty ma.

Mucha mrówce przyganiła,
Nieślachetność wymiotała,
Rzekąc: „Nędznaś, ziemię kopasz,
„A tak, jako ja, nie latasz;
„Zawżdy mieszkasz w jamie grubej:        5
„Ja z królem w łożnicy cudnej;
„Pijesz wodę, ssąc ją z błota:
„A ja wino czyste z złota.
„Twarde ziarno zawżdy gryziesz,
„Nie dobrego nie pożywiesz:        10
„Ja za stołem z królem siadam
„I kosztowne karmie jadam.

„Łoże twoje na kamieniu,
„Twarde ku odpoczynieniu:
„Ja w miękkiej pościeli legam,        15
„Gdy chcę, królową całuwam“.
Mrówka, widząc jej chełpienie
A szalone domniemanie,
Poczęła ją z tego karać
I jej niecnoty powiadać:        20
„Mucho! masz umysł chełpliwy,
„Ale żywot niecnotliwy;
„A iż złości swej nie widzisz,
„Lepszemi, niż sama, gardzisz.
„Cóż za cnota, iż ty latasz,        25
„Po każdym się kącie plątasz?
„Ja z pokojem ziemię kopam,
„I nikomu nie zawadzam;
„W swym ubóstwie ja mam dosyć,
„Nie trzeba mi sobą[55] wróżyć;        30
„U ciebieć gardlo niemierne
„I sumnienie też niewierne.
„W królewskich pałacach mieszkasz:
„Beśpieczeństwa tamo nie masz,
„Przed oganką uciekając,        35
„Pod ławami się tułając.
„O ty karmie, które jadam,
„Iż moje są, gardla nie dam:
„Ty kradomie wszytko bierzesz,
„Też się z gardlem zawżdy strzeżesz.        40
„A toć się też cnota widzi,
„Iż się ciebie kożdy wstydzi;

„A nie wiem, by ten człowiek był,
„Któryby cię nie rad zabił.
„Boś pełna wszytkiej niecnoty,        45
„Zawżdy jeść chcesz bez roboty,
„W proznowaniu swój czas trawisz,
„A też strawę gardłem płacisz!
„Prawdać, iż wino często pijesz,
„A też się w nim często myjesz;        50
„Wszyscy to ludzie widają,
„Iż muchy w winie pływają:
„A gdy zima na cię przyjdzie,
„Nad cię nędzniejszy nie będzie;
„Gdzież będzie twoje bucenie,        55
„Gdy się jedno cień ostanie[56]?
„I więcej masz inych złości,
„Tylkoć strzegą poczesności,
„Bych tobie równa nie była,
„Gdybych też zbytnie mówiła.        60
„Dosyć miej natenczas o tym,
„A pamiętaj to na potym,
„By inym nie przymawiała,
„A swe niedostatki znała!“
Kto się sobie dobry widzi,        65
Hańbić się drugich nie wstydzi,
Ale, iż nań wiele wiedzą,
Dobrze mu więc odpowiedzą.

Romulus II, 18: Hervieux (II, 211) Formica et musca. D (17) De musca et formica. Phaedrus IV, 24 Formica et musca. St (130) De musca et formica. C (87) O mausse a o mrawency. — FE (14) O mrówce z muchą. — Niemirycz (26) Mucha i mrówka (L IV, 3 La mouche et la fourmi). — Minasowicz (55) Prawdziwy zaszczyt chwały ćmi zmyśloną chwalę. Mrówka i mucha. — BF 42 Mrówka i mucha. — Jakubowski 111 Mucha i mrówka (L j. w.).

123. Wielcy złodzieje małe wieszą.

Wilk się na liszkę żałował
A złodziejstwo jej zadawał:
„Ty — pry — ludzkie strzechy dzierzesz
„A kury im w nocy bierzesz“.
Więc ona się tego przała,        5
Zasię wilka winowała,
Rzekąc: „Ty podgrzebasz ściany,
„I bierzesz z chlewa barany“.
I dali się na sędziego,
Małpieża barzo mądrego,        10
Iżby je on o to sądził,
Sprawiedliwie rzecz rozgodził.
Małpież, kiedy prze wysłuchał,
Tako strony napominał:
„A czemuż się sromocita,        15
„Gdy się jednak obchodzita?
„Wszak, wilku, o cudze nie dbasz
„I o to sumnienia nie masz;
„Liszka się też wyprawuje,
„Iże się w niczym nie czuje.        20
„A przetoż się pojednajcie,
„A tych rzeczy nie wmawiajcie!
„Bo, byście się sami wiesili,
„Równibyście ludziem byli;
„Boć się u nich tako dzieje:        25

„Małe wieszą wielcy złodzieje;
„A gdyby sprawnie wiesili,
„Małoby panów ostawili“.

Romulus II, 19: Hervieux (II, 211) Lupus et vulpes iudice simio. Phaedrus I, 10 Lupus et vulpes iudice simio. St (132) De Iupo, vulpe et simio. C (88) O wlku a o Iissce. — Minasowicz (10) Kłamcy, nawet gdy prawdę powiada, nie wierzą. — Jakubowski 25 Wilk z liszką, prawnie stojący przed małpą (L II, 3 Le loup pluidant contre le renard par devant le singe). — Kniaźnin III, 4 Wilk, lis i małpa.

124. Umysł uczynki sądzi.

Oracz po ser sięgnął w Iesicę
I uchwycił tam łasicę,
A gdy ją tedyż chciał zabić,
Naczęła go tako prosić:
„Proszę cię, daj mi przemówić,        5
„A nie chciej mię tak nagle bić!
„Wspomni, żem ci i też służyła.
„Dom twój od myszy czyściła!
„I tak jeszcze nie przestawam,
„Ustawnie myszy wyławiam;        10
„A gdy po mnie pożytek znasz,
„Sprawnie mię żywo puścić masz“!
On jej rzekł: „To, coś działała,
„By w tym prawy umysł miała,
„Godnaby nie tylko puszczenia,        15
„Ale też i obdarzenia;
„Boć nie uczynku czyjego,
„Ale umysłu prawego
„Roztropni ludzia patrzają

„I tego wdzięczni bywają.        20
„Aleciem ten twój uczynek
„Omijasz prze swój pożytek:
„Chociaś myszy nie łowiła,
„A przedsię tyś mnie szkodziła;
„Bu gdyć było jeść potrzeba,        25
„Biegalaś do mego chleba;
„Jednakeś szkodę działała,
„O moję przyjaźń nie dbała.
„Za zły umysł musisz umrzeć,
„Za uczynek w tym dosyć mieć,        30
„Coś się mym dotąd żywiła
„I szkodęś mi poczynila“.
Nie uczynisz wdzięk uczynkiem,
Kiedy nie dobrym umysłem;
Dobra wola[57] wszytko krasi,        35
Uczynkom wagę przynosi.

Romulus II, 20: Hervieux (II, 212) Mustela el homo. [H 89 Γαλῆ συλληφϑεῖσα]. Phaedrus I, 22 Mustela et homo. St (133) De mustela et homine. C (89) O kolčawě a o hospodaři. — Minasowicz (16) Kto komu dla pożytku swojego pomaga, niesłusznie, by mu łaskę przyznać, się domaga. Łasica i człowiek. — BF 12 Człowiek i łasica.

125. Nad siły nie dufaj.

Wół, gdy wodę w kałuży pił,
Młode żabięta potłoczył.
Mać wtenczas przy nich nie była,
Po swej potrzebie chodziła.

Potym jej syn starszy skarżył:        5
„Matko! ktoś u nas silny był.
„Nas wszystkich barzo posłapał,
„Ażem ja ledwie żyw został“.
Żaba gniewem sie wielkim odęła,
Wspiąwszy sie na nogi, pytała:        10
„Jeślibych ja tylka była,
„Iżbych sie nad nim tego pomściła“?
Syn rzekł: „Matko, darmo sie dmiesz,
„Nigdy tak wielka nie będziesz“.
Ona więcej sie gniewała,        15
Tym sie barziej odymała.
A tak po trzecie działając,
Wielkości sie nadziewając,
Tako sie barzo nadęła,
Iż sie w poły przepuknęła.        20
Na więtszego sie nie gniewaj,
A na twoje sieły patrzaj!
Bo jeśli sie oń pokusisz,
Z swoją stratą rzecz upuścisz.

Romulus II, 21: Hervieux (II, 212) Rana rupta et bos. D (18) De rana et bove. [H 84 Βοῦς ϰαὶ φρῦνος]. Phaedrus I, 24 Rana rupta et bos. St (135) De rana et bove. C (89) O ziabě a o wolu. — FE (15) O żabie z wołem. — Błażewski 38 Mędrsze jajca, niż kokoszy. O żabie z synem. — Potocki Moralia (898). — Minasowicz (17) Nie kuś się w równy wchodzić paragon z ważnymi. Żaba rozpukniona i wół. — BWF (43) Żaba rozpukła. — EW 29 O żabie i wole. — Niemirycz (13 verso) Żaba i wół (L 1, 3 La grenouille qui vent se faire aussi grosse, que le boeuf). — Jakubowski 3 Żaba (L j. w.). — Górecki (I, 200) Żaba, co chciała być równą wołowi. — Molski (II, 105) Żaba.

126. Coć Bóg dał, by na tym przestał.

Paw, gdy słowika usłyszał,
Barzo tej rzeczy żałował,
Mając pierze tak wyborne,
Iż ma pienie tak potworne.
Przed Bogiem żałobliwie skarżył,        5
Takie k niemu słowa mówił;
„I cóżeś to ze mną uczynił,
„Iżeś mię tako poniżył?
„Gdy mam pierze tako śliczne,
„Na sobie barwy rozliczne,        10
„Ale głos mam wielmi srogi:
„Lęka się go człowiek mnogi.
„Zaż mnie było nie lepiej dać,
„Iżbych też mógł cudnie śpiewać,
„Niż temu ptakowi małemu,        15
„Który nie był godzien temu?“
Bóg pawowi odpowiedział:
„Złeś tę, pawiu, rzecz zozumiał:
„Nie możeć mieć jeden wszego
„Podług rządu niebieskiego;        20
„Dobrzeć wszystko rozrządzono,
„Każdego swym obdarzono:
„Ty krasą, słowik śpiewanim,
„Wół siłą, a koń bieganim;
„Bowiem, by jeden wszytko miał,        25
„O przyjaźńby drugich nie stał;
„To na świecie nie może być,
„Gdzie w pospólstwie musicie żyć.
„A by sie więc tako stało,
„Jakoby sie wam widziało,        30

„Dawnoby świata nie było,
„Wszystko by sie pokaziło.
„Mdłeciem umysły śmiertelnych,
„I nie najdziesz nic statku w nich;
„Niema żadny na swym dosyć,        35
„Wszytkiegoby chciał pokusić.
„Gdyby słowika zapytał,
„Snaćby on rad z tobą mieniał:
„Takci też o sobie trzyma,
„Wszytkiego sie godnym mniema.        40
„Idziż, a już bądź skromniejszy,
„Swój żywot miej za nalepszy!
„Niechaj ma kożdy swój urząd,
„Takci w rzeczach nie bywa błąd“.
Mądremuć się swe podoba,        45
O innego urząd nie dba,
Bo widzi, iż rzeczy wszytki —
Każda ma swe niepożytki.

Romulus: IV, 4: Hervieux (II, 225) Pavo ad Iunonem. D (37) De pavone et luscinia. Phaedrus III, 18 Pavo ad Iunonem de voce sua. St (175) De pavoue, Iunone et luscinia. C (113) O páwu bohyně řečené Júno a o slawijčkowi. — FE (30) O pawiu i o słowiku. — Minasowicz (41) Na swoim przestań, co masz, cudzego nie pragnij. Paw do Junony o swoim głosie. — BWF (117) Paw, żalący się przed Junoną. — BF 31 Uskarżanie się pawia. — Jakubowski 39 Paw, Junonie się skarżący (L II, 17 Le paon se pleignant à Junon).

127. Sam działaj, przyjaciół nie czekaj.

Piegza, w życie gniazdo mając
A z dziećmi tamo mieszkając,

Opodal w pole latała,
Pożywienia im szukała.
Gdy samy dzieci ostały,        5
Gospodarza usłyszały:
On około żyta chodzi,
Z synem sie o żniwo radzi.
Rzekąc: „Jutro, synu miły,
„Abyśmy sie pośpieszyli,        10
„Mnsim k temu sąsiady wziąć,
„Za nam pomogą żyta żąć”.
Sąsiedzi się wymówili,
Iż swej rzeczy pilni byli:
Robocie się przedłużyło,        15
Aż temu kilko dni było,
Piegza więc potym przyleci,
Zbieżały się k niej jej dzieci,
Skrzydły ku niej trzepiotały,
Abowiem się barzo bały,        20
Matce tę rzecz powiedając,
Iż „się grozi chłop żyta żąć:
„Teraz trzeba twojej rady,
„Jutroć tu przyjdzie z sąsiady“.
Ona je tako cieszyła        25
(Iż w tych rzeczach mądra była):
„Dziatki, nic się nie lękajcie,
„Prześpiecznie jutra czekajcie!
„Musić sąsiadów poczekać
„A tej roboty poniechać;        30
„Potym się też usłyszymy,
„A o sobie pomyślimy“.
Aż drugi raz oracz chodzi,
A żyto się już żąć godzi,

Na sąsiady się rozgniewał        35
A syna rychło zawołał:
„Idziż, synu, a nie mieszkaj,
„Przyjaciół o pomoc żądaj“!
Ale też i ci odłożyli,
Aby pierwej swe sprawili.        40
Więc zasię dzieci piegziny
Przełękły się z tej nowiny;
Matce wszytko powiadały,
Co mówiąc chłopa słyszały.
Rzekła im: „Bądźcie spokojne!        45
„Jeszczeć to żniwo niepewne:
„Gdyć na przyjacioły wzięto,
„I jutroć nie będzie żęto”.
Więc oracz, gdy się naczekał,
Nadzieje w pomocy nie miał,        50
Kazał synowi sierpy wziąć:
„Musiwa snuć już sama żąć!“
To piegza gdy usłyszała,
Dopiero sie precz wezbrała:
„Już tu, dziatki, nie możem być,        55
„Gdyć gospodarz jął się robić!“
Co możesz, sam zawżdy działaj,
Na przyjaciele się nie spuszczaj,
Bo snać rzecz pilna wszytkiemu,
Nie wczas pomaga drugiemu.        60

D (68) [De avicula parva, cui nomen est cassita] (Ex secundo Noctium Atłicarum Gellii apologus Aesopi Phrygis, memoratu non inutilis). — FE (42) O ptaszku z dziatkami. — Błażewski 96 Wilk nie tyje przez posły. O skowronkach. — Jakubowski 120 Skowronek z dziećmi (L IV, 22 L`alouette et ses petits avec le maître d`un champ).

128. Części urzędnicy szkodzą wszyscy.

Liszka, gdy nic nie piliła,
W jamę się była wwaliła
I długo tamo siedziała,
Aż owa barzo zemdlała.
Muchy zawżdy z niej krew ssały        5
I rojem na niej siedziały;
Ona ich też nie spądzała,
Iż się głodnych więcej bała.
Więc się k niej łaska trafiła,
Jej się nędze użaliła;        10
A tam, chcąc jej wdzięk udziałać,
Poczęla z niej muchy zganiać.
Liszka na nię zawołała:
„Siostro! źleś mi udziałała:
„Gdyś ty syte odpłoszyła,        15
„Boleściś mi przyczyniła;
„Bo się już były nassały
„A więcej mię nie kąsały,
„Ale przyjdą po nich głodne
„I będą mi barzo szkodne“.        20
Przetoć oni źle działają,
Którzy częste urzędniki mają:
Łatwiej uchowasz sytego,
Niżli złodzieja łacznego.

Abstemius, prooemium [De vulpe et herinacoeo] [H 36 Αλώπηξ ϰαὶ ὲχἲνος]. — Błażewski 19 Ten szczyptą, drugi garścią. O liszce z jeżem. — Fr. Skarbek PWB (IX, 219) Lis i jeż.

129. Co śmiesz radzić, śmiej też czynić.

Myszy, widząc swoję szkodę,
Zeszły się wszytki w gromadę:

A o kocie się radziły,
Jakoby go prozny były.
Więc młode śmiele radziły,        5
By się nań gwałtem rzuciły,
A tego się mocnie ważyć —
Kacerza gardła pozbawić.
Starszym się to nie widziało,
Aby się co gwałtem działo:        10
„Wiele — pry — swych potracimy,
„Wżdy beśpieczne nie będziemy;
„Alećby nam tu udziałać:
„Na szyję mu zwonek uwiązać,
„Iżby, chodząc, zawżdy zwonił,       15
„Nigdziejby się nie zataił“.
Wszytki ranię pochwaliły
I też na nię przyzwoliły;
Alećby trzeba jednego,
Któryby się podjął tego.        20
Łatwieciem radzić językiem,
Trudniej ją przewieść uczynkiem;
Trzebać pracej nie żałować.
Kto chce dobrą radę skonać.

Abstemius, 195 De muribus, tintinnabulum feli appendere volentibus. — Błażewski 32 Głupiego mowa: nie mniemiałem. O szczurkach. — Jakubowski 24 Rada, od szczurów złożona (L II, 2 Conseil tenu par les rats). — Anonim ZP (IX, część 2, 267) Sejm myszy. — W. Narbut ZP (XVI, część 1, 59) Myszy sejm. — Gorecki (l, 78) Mysza narada.

130. Zła wola niewola.

Jeleń z koniem społem byli,
Jedną się łąką żywili;

Koń był temu barzo nierad,
Iże z nim jeleń społem jadł.
I często się tego pokuszał,        5
Aby go był z łąki zagnał;
A wszakoż równa walka była:
Społemesta się goniła.
A kiedy go nie mógł spędzić,
Począł się człowieka radzić:        10
„Poradź mi, mily człowiecze,
„Bych mógł być sam na tej łące“.
Rzekł mu człowiek: „Chceszli słuchać,
„Musisz się dać mnie uchełznać:
„Osiodławszy, na się wsiędę,        15
„A jelenia gonić będę;
„Tak jelenia odpłoszymy,
„Sami się tu ostoimy“.
I zstało się, jako koń chciał,
Aleć wżdy na tym nie wygrał;        20
Bo acz jelenia odpędził,
A wszakoż się sam zniewolił:
Nie mógł zbyć z kielców wędzidła,
A grzbiet mu zsadnił od siodła.
Lepszać jest zgoda z sąsiadem,        25
Niżli zwycięstwo z nakładem;
Będzielić kto pomocnikiem.
Musisz mu być niewolnikiem.

Abstemius, prooemium [De equo et cervo]; por. Romulus IV, 9: Hervieux (II, 228) Equus, cervus et venator. D (26) De equo et cervo. [H 175 Ἵππος ϰαὶ ἔλαφος]. Phaedrus IV, 4 Equus et aper. St (182) De equo, cervo et venalore. C (118) O koni, o gelenu a o mysliwcy. — FE (21) O koniu z jeleniem. — Błażewski 40 Dwu trzeci rozwadza. Jeleń, koń i chłop. — Niemirycz (38) Koń i jeleń (L IV, 13 Le cheval s’étant voulu venger du cerf). — Minasowicz (44) Chciwy zemsty sam na się nieszczęście sprowadza. Koń i dzik. — Tenże (113) Koń i dzik. — BF 33 Koń i dzik. — Jakubowski 67 Koń, chcący się zemścić nad jeleniem (L j. w.).

131. I ci chleb jedzą, co domu nie wiedzą.

Mysz wiele lat w pudle była,
Gdzież się była urodziła;
W swym ubóstwie dosyć miała,
Bo też dalej nie wiedziała.
Owaciem niegdy, igrając,        5
Po pudle sobie biegając,
Z przygody się wywaliła,
Na czysty kołacz trafiła.
Którego gdy się najadła,
Nie żal jej, iże upadła;        10
Bowiem ono wywalenie
Przywiodło ją w dobre mienie,
I potym z sobą mówiła:
„Jakożem ja głupia była,
„W pudle się zawżdy chowając,        15
„Indzie szcześcia nie patrzając!“
Nie zawżdyć, gdzie się urodzi,
Tam się człowieku szczesno wodzi;
A mnodzy miedzy cudzemi,
Bywają pocześniejszemi.        20

Abstemius 1 De mura, in cista nato. — FE (105) O skrzynnej myszy.

132. Bez prace nie będą kołacze.

Oracz, dawszy słuszne dary,
Prosił nabożnie Cerery:

„Taki mi — pry — jęczmień rości,
„By nie miał plew ani ości!“
Ceres łatwie dopuściła,        5
By w tym jego wola była
Jęczmień się goły urodził,
W żadnych plewach skryty nie był,
Ptacy, gdy to ubaczyli,
Łatwie wszytek wyłuskali.        10
Oracz sam siebie winował,
Iż bez prace bogat być chciał.
Żadnej trudności nie ma dbać,
Kto chce spełna pożytki brać:
Takoć na świecie zrządzono,        15
Trudzą z pożytkiem złączone.

Abstemius 2 De rustico, impetrante, ut triticum absque aristis nascerentur. — FE (206) O chłopie i zbożu.

133. Kto zazdrościw, ten sobie krzyw.

Pająk się niegdy rozgniewał,
Iż jaskółkę w domu widział:
A nna Dkny przelatała
A prędko muchy łapała.
Więc jął z sobą tako mówić:        5
„Co mam z tą rzeczą uczynić?
„Przejmuje mi me pożytki,
„Wyjadasz muchy wszytki“.
A takoż z onej zazdrości,
Iż nie miał jeść do sytości,        10
Swe sieci w oknie zastawił,
Aby jaskółkę ułowił.
Ona, kiedy przyleciała,

Wszytek on nastrój porwała.
Prozno tam pająk pracował,        15
Sam sobie śmierć nagotował.
I, widząc się tak nędznego,
A śmierci barzo blizkiego,
Dopiero więc jął żałować,
Iż się sile chciał przeciwiać.        20
„Ja, szalony, com udziałał!
„Gdyżem muchy ledwie łapał,
„O ptakim się też pokusił,
„Statków swych i gardła pozbył“.
Na swe siły kożdy patrzaj,        25
A co możesz znieść, to działaj!
Ci, co w się barzo dufają,
Radzi często upadają.

Abstemius, 4 De aranea et hirundine. — FE (106) O pająku z jaskółką.

134. Kto ma mniej, ma beśpieczniej.

Osieł z wołem, trawę jedząc,
Chodzili sobie, gadając;
Swoje prace powiedali,
Które na świecie miewali.
Aż usłyszeli trąbienie,        5
Wielkiego wojska szumienie;
Wół się tedy barzo zlęknął,
Ku osłowi mówić począł:
„Bracie ośle, uciekajwa
„A tej burdy nie czekajwa!        10
„Iścieć tu nas poimają:
„Żolnierzeć prawdy nie znają“.

Rzekł mu osieł: „Ty sam biegaj,
„Z gardłem sie rychlej umykaj!
„Ciebiećby iście zabili:        15
„Jedno by cię połapali:
„Aleć mnie żywot jednaki
„Na wsi i miedzy żołdaki;
„Gdy wypełnię pracą swoję,
„O gardło się nic nie boję“.        20
Kto ma nieco korzystnego,
Nie ma gardła beśpiecznego;
Zawżdyć prześpieczen ubogi,
Nikt mu nie zasiędzie drogi.

Abstemius 8 De asino et vitulo. FE (108) O wole z osłem. — Błażewski 97 Taż baba na tychże kołach. O ośle z cielęciem. — Jabłonowski 82 Starzec i osieł. Conditionem mutare, non dominum, quaeras.

135. Źli więcej mają, iż cudze chwytają.

Liszka ku wsi przydybała
A dziurą w dom naglądała;
Swego pożytku patrzyła,
Azaby się pożywiła.
Usłyszala tęten gęsty:        5
Ano się snują niewiasty;
Społem tam wesoły były,
Kury jadły, wino piły.
Tedy liszka z sobą mówiła:
„Bych ja tak kury gnąbiła,        10
„Jakoby mię ciężko szczwano,
„Wszytkiejby gromady zwołano!“
Gospodyni to słyszała,

Liszce tak odpowiedziała:
„Sprawnie za tobą wołają,        15
„Iż cię tak złą wszyscy znają;
„Myć swojego pożywamy,
„Czego pracą nabywamy:
„Ale ty, czego pożywasz,
„Złodziejstwem tylko nabywasz“.        20
Bo wolno jest gospodarzowi,
Ale nie wolno złodziejowi:
Czego wżdy drudzy nie dbają,
Cudze sobie przywłaszczają.

Abstemius 9 De vulpe et mulieribus, gallinam edentibus. — FE (108) O niewiastach i o liszce.

136. Niewieścia żałoba tylko u pogrzebu.

Jedna pani męża miała
A przednie go miłowała;
Który nagle się rozbolał,
A tak żywota dokonał.
Więc, gdy było przy pogrzebie,        5
Nie lutując sama siebie,
Żałobliwie narzekała,
Za nim się w grób wrzucić chciała:
„Któż mię będzie opatrował,
„O moje rzeczy się pracował?        10
„Bieda mnie, nędznej sierocie,
„Ostawszy w takim kłopocie“!
Owa jeden k niej przystąpił,
Aby ją w smutku pocieszył,
Rzekąc: „Miła pani, nie chciej płakać!        15
„Możeć Bóg takowegoż dać.

„A by to Pan Bóg dać raczył,
„Iżbych ja twoim mężem był,
„Dobrzeby się u mnie miała,
„Troskiby tej zapomniała”.        20
Ona rzekła: „Źleś udziałał:
„Czemuś dawniej nie powiedział?
„Jużemci inemu ślubiła,
„Pókim jeszcze w domu była“.
Krótkoć niewiasta żałuje,        25
Chociać się tak okazuje,
A wtenczas, gdy mąż umiera,
Sobie innego wybiera.

Por. Abstemius 14 De muliere, virum morientem flente, et patre, cam cousolante. — Rej Figl. Jako żona na pogrzebie omdlała. — FP 144 O niewieście, co męża żałowała. — Jakubowski 107 Młoda wdowa (L VI, 21 La jeune veuve).

137. Kożdy ma swe rupie.

Źwierzęta się zeszły były,
O swych niedostatkach skarżyły,
A osieł tego żałował,
Iż k swej głowie rogów nie miał;
Więc też małpa wystąpiła,        5
Tę żałobę położyła:
„I mnieć krzywdę udziałano,
„Gdy mi ogona nie dano“,
Ale je kret upomionął:
„Bądź tego wdzięczem, co kto wziął!        10
„Otociem się prozno starać,
„Czego komu Bóg nie chciał dać.
„Otoć ja też oczu nie mam,

„Ale tej rzeczy mało dbam,
„Gdyżem nie sam jedno taki,        15
„Którzy mają niedostatki“.
Nic ci ciężkiego nie będzie,
Kiedyć jedno na myśl przyjdzie,
Iż kożdy, kto się urodzi,
Wżdy ma nieco, co mu szkodzi.        20

Abstemius 18 De asino, simia et talpa. — FE (113) O małpie z osłem i kretem. — Błażewski 52 Cudza szkoda — ludzi śmiech. Osieł, małpa, kret. — Kniaźnin I, 7 Osieł, małpa i kret. — Morawski (127) Osieł, małpa i kret.

138. Kto rad szczebiece, wszytko wymiece.

Sroka, bacząc swą postawę,
Prędki język i wymowę,
Ku orłowi przyleciała,
Aby mu się przykazała.
A bujno przed nim stanęła,       5
Wymownie mówić poczęła:
„Królu miły! możeli być,
„Chciałaćbych rada posłużyć.
„Mamci swe wszytki dostatki,
„Cudne piersi, język prędki:        10
„Pośleszli mię gdzie w poselstwie,
„Sprawięć wszytko barzo czerstwie“,
Orzeł jej rzekł: „Sroczko miła!
„Cudnaś dosyć i wspaniła;
„Jednożci się tego wstydzę,        15
„Iż cię mówną bardzo widzę;
„Mówniciem obyczaj mają:
Nic w sobie nie zachowają;

„Tak, coby tu usłyszała,
„Wszytkoby wyświegotała”.        20
Bo królewscy tajemnicy
Mają być stateczni wszyscy,
By w nich nie był smysł niewieści,
Które rady noszą wieści.

Abstemius 26 De aquila et pica. — FE (112) O sroce z orłem.

139. Rozne mieszkanie przychodzi w nieznanie.

Słąka z swą matką gadała
I z radością powiadała,
Iż się z jaskółką złączyła,
W wieczną przyjaźń zaślubiła.
Matka rzekła: „Źle to działasz,        5
„Roznej przyjaźni nabywasz:
„Ty lubisz miesca chłodzące,
„Jaskółka zasię gorące“.
A gdzie rozne obyczaje,
Przyjaźń się tam nie nadaje,        10
Aniciem mogą z sobą być,
Którzy jednako nie chcą żyć.

Abstemius 27 De turdo, amicitiam cum hirundine ineunte. — FE (116) O jarząbku z jaskółką.

140. Kto dobrze broi, śmierci się nie boi.

Łabęć to ma z przyrodzenia,
Iż, gdy pozna czas zemrzenia,
Nigdy zasmucon nie bywa,
Ale słodko barzo śpiewa.

Bocian, słysząc to wesele,        5
Dziwił mu się barze wiele,
A iż przyczynę wiedzieć chciał,
Tak łabęcia o to pytał:
„Czemu to, miły łabęciu,
„Groźnej[58] wszelkiemu źwierzęciu        10
„Śmierci się ty sam radujesz
„I co w niej nalepszego czujesz“?
Rzekł mu łabęć: „Ktoby chciał znać,
„Nie ma przecz z świata żałować,
„Który pełen wszelkiej złości,       15
„Szkód, wrzodów, nieprześpieczności;
„W którym tu, jako w ciemnicy,
„Iż posnęli niemal wszyscy,
„Iże światłości nie widzą,
„Przemiany sie bardzo wstydzą,        20
„Anoć po tym przemienieniu,
„Przychodzą k dobremu mieniu
„Wszyscy mężowie cnotliwi,
„Którzy byli sprawiedliwi.
„Abowiem w drugim żywocie        25
„Nie nie wiedzą o kłopocie,
„Pożywając dnia wiecznego
„Bez zatroskania żadnego,
„A przetoż, gdy to wspominam,
„A sumnienia złego nie mam,        30
„Sprawnie sie mogę weselić,
„Iż mam wszytkiej nędze pozbyć“.
Aczci śmierć groźna wszelkiemu,

Nawięcej człowieku złemu,
Dobrzy, iż nadzieję mają,        35
O ten żywot mało dbają.

Abstemius 13 De cygno, in morte canente, reprehenso a ciconia. — FE (112) O łabędziu umierającym. — Błażewski 86 Co Bóg obiecał, nikogo nie minie. Łabęć i bocian.

141. Miłośnice są drapieżnice.

Niegdy jedna miłośnica,
Złupiwszy swego panica,
Żałowała, gdy od niej jał,
Smutnymi ją, słowy żegnał.
A gdy ciężko narzekała,        5
Jakoby syna pogrzebała,
Towarzyszki, co z nią były,
Jako mogąc, ją cieszyły,
Rzekąc: „Nie płacz bez przyczyny!
„Na to mieśce przydzieć inny“        10
Ona więc płakać przestała,
Tako im odpowiedziała:
„Nie przetomci tak płakała,
„Iżebych go żałowała:
„Jednoć mi tega barzo żal,        15
„Iż mi tego płaszcza nie dał“.
Łzam sie nie trzeba dziwować
Ani na płacz wielki patrzać:
Mnodzyć ten obyczaj mają,
Łzami zdrady przykrywają.        20

Abstemius 15 De muliere, amatoris discessum flente. FE (112) O niewieście, męża płaczącej. — Rej Figl. Jako żona męża żałowała.

142. Kto miecz trzyma, pokój miewa.

Węgorz niegdy węża pytał,
By mu przyczynę powiedział:
„Gdyż mawa stany podobne,
„A czemu szczeście nierówne?
„Ciebieciem się kożdy wstydzi,        5
„Musi się bać, gdzie cię widzi;
„A na mię taki chrap mają,
„Barzo mię radzi łapają“.
Rzekł wąż: „Przetoć ja pokój mam,
„Iż od siebie szkodno kąsam;       10
„A ktoby mi chciał zaszkodzić,
„Musi na mię gardło sadzić;
„Aleś ty mąż bez obrony,
„Cierpisz ucisk ze wszej strony;
„Coby też moje zęby miał,       15
„Rad ci by kożdy pokój dał“.
Przetoż, kto chce w pokoju żyć,
Ma ku odporu gotów być;
Kożdyciem się drażnić chroni,
Kto natychmiast krzywdy broni.       20

Abstemius 17 De anguilia, conquerente, quod magis, quam serpens, infestaretur. — FE (113) O wężu z węgorzem. — Błażewski 11 Na pochyłą gałąź i kozy skaczą. O węgorzu z wężem.

143. Więcej się chłop onego boi, co stoi.

Niegdy psi dworscy wieśnego
Gonili, jako głupiego;
A on im więcej uciekał,
Tym go żadny przestać nie chciał.

Aż więc na męstwo wspomianął,        5
Obrócił się k nim i stanął,
A swe też zęby ukazał,
Razy za razy oddawał.
Też więc psi, co go ścigali,
Stanąwszy, na się poglądali;        10
Z pokojem go opuścili
A do domu sie wrócili.
Stąd bojarzy by wzór brali,
Iżby głupie nie biegali;
Bowiem, którzy mężnie trwają,        15
Rzadko bitwę przegrawają.

Abstemius 32 De canibus urbanis, villaticum insequentibus. FE (118) O wiejskim psie z miejskim.

144. Pomoc nierówna nie pewna.

Ptacy wielcy i też mali
Niegdy sie wojskiem zebrali
A z źwierzęty walczyć chcieli,
Pokój im wypowiedzieli.
Więc źwierzęta, przestraszony,        5
Bojąc sie przeciwnej strony,
Przez swe posły ryb prosiły,
Aby im pomocny były.
I, dufając posileniu,
Miały sie ku odpieraniu,        10
Ale ja ryby omyliły,
Iż niegodne k temu były,
Rzekąc: „My walczyć bez wody
„Nie możemy oprócz szkody;
„Przetoż już o sobie radźcie,        15

„Naszej siły nie czekajcie!“
Ci, którzy są nim nierówni,
Pomocnicy są niepewni:
Nadzieje w nich nie pokładaj,
Godniejsze sobie zachowaj!        20

Abstemius 21 De quadrupedibus, societatem adversus aves cum piscibus ineuntibus, — FE (114) O rybim towarzystwie z zwierzęty.

145. Dobrodzieja nie gniewaj.

Wiewiórkam się utęskniło,
Iż im z pracą przychodziło
Zawżdy na dąb po żołądź leźć,
Kiedy jedno co chciały jeść.
Aby onej prace zbyły,        5
Tako sobie uradziły,
Iżby upadł, dąb podkopać.
A na ziemi żołądź zbierać.
Aż sam wiewiór, co starszy był,
Mocno im tegoto bronił,        10
Rzekąc: „Dziatki, źle radzicie,
„A swej szkody nie widzicie!
„Stracicieli dobrodzieja,
„Pewnoć o was zła nadzieja:
„Cięższać na was praca przyjdzie        15
„Szukać pożywienia indzie.
„Trzebaciem się w tym ostrzegać,
„Acz spólnego wżdy miernie brać;
„Mierneć rzeczy długo trwają,
„Niemierne hnet przestawają“.        20
Ale ci, co tego nie wiedzą,
Wszytko więc razem pojedzą,

A napotym nic nie mają,
U innych z ręku patrzają.

Abstemius 35 De gliribus, quercum eruere volentibus. — FE (119) O szczurach i o dębie.

146. Niźli się masz mścić, trzeba myślić.

Niedźwiedź gdy ula dobywał,
A miód z niego wyjadać chciał,
Pczoła go jedna ujadła,
Która nań pierwej przypadła.
On więc gniewy począł sapać        5
A tym więcej on ul drapać,
Aż się nań wszytki zebrały
A ciężko ji ukąsały.
Poniewoli sie odgniewał
I ledwie sie im wybiegał;        10
A mając teskność w boleści,
Żałował swojej głupości:
„Barzom szalenie uczynił,
„Iżem ku pomście prętek był;
„Oto dla małej przyczyny        15
„Podjąłem ból tako silny“.
Nie wadzić drugdy przecierpieć,
Małej krzywdy nizacz[59] nie mieć,
Niźli dla upornej kaźni
Mnogich nabyć nieprzyjaźni.        20

Abstemius 38 De urso et apibus. — FE (120) O niedźwiedziu z pszczołami. — Błażewski 71 Kto się mści dwa razy bywa bit. O niedźwiedziu a pszczołach.

147. Co sie nagodzi, schować nie wadzi.

Ptasznik długo ptaki nęcił,
A potym więc sieć rozrzucił,
Aby je wszytki połowił
Za ten nakład, który czynił.
Ptaków po troszce padało,        5
Jemu się zgubno widziało,
A tak na nie[60]nie potargał,
Aże wszytkich społem czekał.
Ptacy, gdy się najadali,
Jedni po drugich wzlatali,        10
Aże tako dzień przeminął,
On żadnego ptaka nie jął.
A gdy się wieczór przybliżył,
Widząc, iże się omylił,
Na jednego ptaszka porwał,        15
Któryż sam był tylko ostał.
Ktociem się na wiele kasze,
A nie chce zbierać po trosze,
Gdy wszytkiego oczekawa,
Na małej rzeczy przestawa.

Abstemius 39 De aucupe et fringilla. — FE (120) O ptaśniku z ziębą.

148. Nowsze wszytko lepsze.

Bojarzyn czasu jednego,
Mając konia wybornego,
Kupił k niemu i drugiego,
Niwczym jemu nierównego.

Ale, iże ten nowy był,        5
Więc pierwszego przeń opuścił;
Pilności ku niemu przyłożył,
Iżby go zawżdy chędożył.
Aż nowy koń rzecze dawnemu:
„Dziwuję się panu twemu,        10
„Iż taką pieczą o mnie ma,
„A o cię już prawie nie dba“.
On mu zasie odpowiedział:
„Azażeś tego nie wiedział?
„Radzić to głupi działają,        15
„Iż się w nowinach kochają,
„Nie patrząc, jeśli nowotna
„Ma im rzecz być pożyteczna,
„A tak, gdy przyjaźń mieszają,
„Nigdy prawej nie uznają“.        20
Mądregociem przyjaźń pewna,
A zwłaszcza, w kim cnotę pozna;
Milo mu z nim zawżdy mieszkać,
Nowych mu nie chce przekładać.

Abstemius 40 De milite et equo. — FE (121) O dworzaninie i o koniu.

149. Takie czcienie, jakie odzienie.

Orzeł, gdy gody sprawował,
Wszytkich ptaków na nie wezwał,
Gdzie je rządnie posadzono
A z ochotnością hojnie czciono.
Wszakoż wszyscy za złe mieli        5
Ptacy, gdy dudka widzieli
Pocześniej posadzonego,

Ptaka barzo plugawego.
Aż im, siedząc, wrona rzecze:
„Czemu się to dziwujecie?        10
„Panowieć cnoty nie baczą,
„Po odzieniu goście raczą.
„Dudek oto, iż czubaty,
„A ubiór też ma piegaty,
„I gówna mu nie nie wadzą,        15
„Przeto go wyższej wsadzą“.
Dziękuj, bogaczu, odzieniu,
Iżeś przez nie w takim czcieniu!
Bo by cię z niego zwleczono,
Nędznikiemby cię baczono.       20

Abstemius 45 De upupa, indigne honorata. — FE (123) O dudku, źle uczęstowanym.

150. Kto gardy[61] , jada chleb twardy.

Jeden, proszony na obiad,
Obiecał sie iść barzo rad;
Acz nie blizu chodzić miał,
Wszakoż onej prace nie dbał.
A idąc w drogę wesele,        5
Nalazł w kupie gruszek wiele
I, chocia mu sie chciało jeść,
Wszakże nie chciał do nich przysieść.
A gdy długo na nie patrzył,
Na ostatek je pomokrzył:        10
„A cobych ja to w usta kładł!
„Będęć tam lepsze karmie jadł!“

Owa wtenczas potok[62] wezbrał,
Przez który on przebywać miał;
A tak, gdy go nie mógł przebyć,        15
Musiał zasię do domu iść.
Więc kiedy nawstecz w drogę szedł,
A od głodu bardzo był medł,
Rad był onych gruszek dopadł,
Przy niewoli wszystki pojadł.        20
Nie trzebaciem niczym gardzić,
Wszytkoć sie może przygodzić;
Przetoż, którzy rozum mają,
I namniejszą rzecz chowają.

Abstemius 46 De sacerdote et pyris. — FE (123) O kapłanie i o gruszkach.

151. Ze złego nałogu trudno ku Bogu.

Pustelnik sie z drabem potkał
A łaskawie go namawiał:
„Już przestań, synu, żołdować,
„Bo masz czas cnót naśladować“!
Drab k niemu pokornie rzecze:        5
„Jużci muszę, miły ojcze,
„Boć mi też żołd wypowiedziano
„I drapieżyć nam nie dano“.
Kto sie swej woli nałoży,
Niepowolnyć sługa Boży,        10
Iż ma rogi barankowe,
Wszakoż wżdy zęby wilkowe.

Abstemius 50 De heremita et milite. — FE (125) O służebnym i zakonniku.

152. Wdowiec z wdową rzadko dobrze z sobą.

Wdowiec gdy żony ożalał,
Iżby zasię w malżeństwie stał,
Z wdowąmesta sie poślubiła,
Obadwasta wsporna była.
Onaciem męża pierwszego        5
Wspominała umarłego,
Gnaty jego powiadając,
Niniejszego poniżając.
Ale i on żony pierwej
Takież powiadał cnoty jej,        10
Iż była cna i pokorna:
„Nie będzie jej żadna równa“.
Owa niegdy, aby jedli,
Za stół byli oba siedli
I poczęli takież gadać,        15
O nieboszczykach powiadać.
Wtenczas sie żebrak przygodził,
Jen, jałmużny prosząc, chodził;
Żona, iże się gniewała,
Pół mu kapłana podała:        20
„Toć za duszę męża mego
„Dawam jalmużnę pierwszego;
„Oby tego był Pan Bóg chciał,
„Iżby on mnie był żyw ostał!“
Aż też gniewem mąż się porwał,        25
Ostatek żebrakowi dał:
„Za mą żonę nieboszczycę
„Nać też drugą połowicę!“

A tak gdy z sobą wspór wiedli,
Kapłuna sami nie jedli;        30
I często tako puścili,
Iż obadwa wsporni byli.
Proznoć sie na tego gniewać,
Któryś może tedyż oddać;
A gdzie sie wsporna zajdzieta,        35
Bez utraty nie będziem.

Abstemius 51 De viro et uxore bigamis. — FE (125) O wdowca z wdową. — Rej Figl. Wdowiec z wdową.

153. Zięciem być lwowi źle myszurowi.

Lew niegdy, po lasu skacząc,
Wpadł w ciężkie sidło, nie bacząc;
A gdy go sam nie mógł pozbyć,
Jął o pomoc myszy prosić:
„Jeśli mi z tego pomożesz,        5
„Żądaj mię potym, o co chcesz,
„Bo wszystko łatwie otrzymasz
„I też wielką przyjaźń poznasz“.
Myszur hnet sie ku sidłu rzucił,
Przegryzł je i lwa, wypuścił;        10
I tudzież go o to żądał,
By mu swą córę żoną dał.
Tedy lew, bacząc dobrodziejstwo,
Przyzwolił na ta małżeństwo:
Swoję mu córę poślubił,        15
Aby tak z nią na wieki żył.
A gdy ku łożu przywiedziona,
Aby tam z nim położona,
Nogą męża rozdławiła,

Gdy go w łożu nie baczyła.        20
Źle się myszy przygodziło,
Iż nierówne stadło było;
A kto chce bytu dobrego,
Patrz sobie równy równego!

Abstemius 52 De leone et mure. - FE (125) O lwie z myszą.

154. Prozno sie kusić, czym nie dano być.

Wosk niekiedy zduna widział,
Iże z błota garnce działał,
Które więc w gnoju stwardziały,
Kamieniowi sie równały.
A bacząc sie sam miękkiego,        5
Przyrodzenia barzo mdłego,
Więc, aby takież twardym był,
W piec sie miedzy garnce rzucił.
Tam sie natychmiast roztopił,
Bytności z żywotem pozbył:        10
Odstąpił od przyrodzenia,
Przetoż nie miał polepszenia.
Czym sie komu nie godzi być,
Prozno sie ma o to kusić;
Możeć być kożdy wdzięczen swym:        15
Miękkim wosk, a garniec twardym.

Abstemius 54 De cera, duritiem appeteute. — FE (126) O wosku, żądającym twardości. — Ławrynowicz 9 Wosk i cegła.

155. Kto chce bogaty być, łatwie mu ku nędzy przyść

Oracz niegdy, w mieście chodząc,
A na stany ludzkie patrząc,

Naczął sam z sobą rozmawiać,
Którychby miał naśladować,
Rzekąc: „Jako ci żołnierze,        5
„Powiesiwszy swe pancerze,
„Tak sie prędko wzbogacili,
„Chocia, niewiele walczyli!
„A ja, tak ciężko kopając,
„Wiecznie rolą przewracając,        10
„Będąc tak pilny w oraniu,
„Nie mogę przyść k dobremu mieniu!“
Natychmiast woly poprzedał,
Owce i kozy, co ich miał,
Za to koni, zbroje nabył,        15
A tak sie na żołd wyprawił.
Owa rotmistrz bitwę stracił,
U którego on w rocie był,
A tam wszego statku stradał,
Sam zranion, ledwie żyw ostał.        20
Potym, kiedy sie wyleżał,
Żołdakiem być wolej nie miał;
KuPczyć mu sie zasię chciało:
„Zyszczę — pry — na tym niemało!“
Więc wszystkie role spieniężył,        25
Towarów pełen okręt nałożył;
Upatrzywszy dobrą pogodę,
Puścił się z nimi na wodę.
A kiedy na głębi było,
Morze sie nagle wzburzyło;        30
Tam więc on okręt utonął,
A sam ledwie żyw wypłynął.
I potym więc inym radził,
By wszelki tego pilen był,

W czymby już dobry zwyczaj miał;        35
Inej sprawy nie pokuszał.
Wszędyciem jest nędze dosyć,
A bez prace nie dadzą nie;
Mądryć, kto, co doma, czuje,
Wiele rzeczy nie kosztuje.        40

Abstemius 55 De agricola, militiam et mercaturam affectante. — FE (127) O oraczu, który chciał stan odmienić.

156. Komu wiła mił, nigdy mądry nie był.

Widząc osieł, iż sie śmiano,
A wiłę przeto w cześć miano,
Kiedy zadkiem barzo trzaskał,
Niejako tego żałował.
I wszedł tamo, gdzie on śmiech był,        5
Śmiele panów o to prosił,
Aby mu tego życzyli,
Nie mniej, jako wiłę, czcili.
Panowie go zopytali,
Coby takiego w nim znali,        10
Iżby go takież ważyli,
Jako błaznowi, czynili.
Rzekł osieł: „Toć nad wiłę mam,
„Iżci więtszy piard udziałem;
„A i to jeszcze niemało:        15
„Po mnie nie będzie śmierdziało!"
Ten sie osieł z onych śmieje,
W których są dziecinne dzieje:
Radzi sie w wiłach kochają,
Nad mądre je przekładają.        20

Abstemius 56 De asino et scurra. — FE (127) O błaźnie z osłem.

157. Panów mnóstwo czyni ubóstwo.

Ptacy sie niegdy zlecieli
A walny sjem o to mieli,
By rzecz spólną opatrzyli,
Panów więcej naczynili.
„Bowiem — pry — trudno może być,        5
„By orzeł mógl wszytki rządzić“.
Na co sie wszyscy zwolili,
Byliby tak uczynili,
Aże żóraw z pośrzodku wstał,
A tej to radzie odmawiał,        10
Rzekąc, iż „sie to nie godzi,
„Bowiem wszystkiej obcy szkodzi.
„A jako ja tę rzecz rozumiem,
„Krótkim wan przykładem powiem:
„Łatwiejciem jeden wór natkasz,        15
„Niżli kiedy ich wiele masz“.


Abstemius 59 De avibus, plures reges eligere volentibus. — FE (128) O ptakach, o wiele królów radzących.

158. Miłości tylko jej do śmierci.

Cna żona rychło po ślubie,
A widząc męża w chorobie,
Nieutolnie go płakała,
Iż go barzo miłowała.
A tę mu miłość znać dając,        5
Krzyczała, Śmierci wzywając:
„Mnie pierwej zbaw zdrowia mego,

„Ostaw mi męża żywego“!
A tak często narzekając,
Uźrzała Śmierć k sobie idąc:
Barzo jej niewdzięczna była,
A umysł swój przemieniła,
Rzekąc: „Świerci! mnie pokój daj,
„Niemocnego sobie patrzaj!
„A tegoż podobno szukasz:
„Otóż go tam na łożu masz“.
Wszystkoć łatwie obiecować,
Słowa mówić, łzy wylewać;
Wszak gdy przyjdzie ku zgonnej toni,
Nawiętsza sie miłość zmieni.       20

Abstemius 60 De muliere, quae pro viro se mori velle dicebat. — FE (129) O niewieście, męża żałującej. — EW 63 Żona i mąż. — Kniaźnin IV, 3 Matka i Śmierć. — Zabłocki III (Za blizkim skonu mężem czuła żona mdleje...).

159. Strzec niewiasty nalewać piasty.

Mąż jeden, żenie nie wierząc,
A w potrzebie od niej jadąc,
Iżeby nie ustąpiła,
Chciał, by nad nią stróża była.
Prosił z przyjaciół jednego,        5
Aby sie chciał podjąć tego:
„Miej — pry — mi żonę na pieczy,
„Pókić ja sprawiam swe rzeczy!“
On sie z tego nie wymówił,
Prze przyjaciela uczynił;        10
Ale, gdy w tym kilko dni trwał,
Nieznoszoną tam pracą miał;

Bowiem niewieście chytrości,
Które mają w swojej złości,
Wszelką stróżą omylały,        15
Swej wolej dosyć działały.
Tedy za mężem hnet list pisał,
Z urzędu mu sie wymierzał,
Mówiąc, iżci „niecna żona,
„Nie może być ustrzeżona;        20
„Chociaby jej Argus strzec chciał,
„Który tysiąc ok w sobie miał,
„Nic to wszystko nie pomoże:
„Złej niewiasty nie ustrzeże!
„Wolałbych sie jeszcze podjąć        25
„Na każde płech wór pełen wziąć
„I, rozpuśniwszy, na słońcu paść,
„A wieczór je zasię w wór kłaść,
„Niż jeden dzień tej być stróżem,
„Która gardzi wlasnym mężem:        30
„By też adamentny sklep miał,
„Nie wiem, by ją w nim uchował“.
Niemoc jest nieuleczona
Mężowi nieczysta żona;
Drudzy je żelazy palili,        35
A tym więcej rozdrażnili.

Abstemius 62 De viro zelotypo, qui uxorem dederat custodiendam. — FE (129) O mężu niewiernym.

160. Bogacza żałują, gdy pożytek czują.

Osieł gdy sie był rozbolał,
Słynąć było, iż umrzeć chciał;
Wilcy ze psy nadchadzali.

Dziurami do domu naglądali.
I rzekli ku synowi jego:        5
„Żalciby nam ojca twego;
„Powiedz nam, jako nie ma,
„Jeśli mu sie co polepsza“.
On im dziurą odpowiedział,
Kiedy ich zły umysł widział:        10
„Takoć sie jemu prowadzi,
„Jakobyście wy nie radzi“.
Mnodzyć, gdy pożytek czują,
Słowy chorego żałują:
Aleby przedsię woleli,        15
By go na marach widzieli.

Abstemius 64 De asino aegrotante et lupis visitantibus. — FE (130) O chorym ośle z wilki. — EW 70 Oślę i wilcy.

161. Kto mówi, co wie, swych sie win dowie.

Orzech jeden podle drogi stał,
Kożdy z niego orzechy rwał,
A kto jedno szedł, ten go bił:
On wżdy przeto zawżdy rodził.
Niewiasta, gdy to widziała,        5
Za głupość mu wielką miała,
Iż, im go kto więcej pierze,
Tym z niego zysk więtszy bierze.
Orzech sie mało uśmiechnął,
A tako k niej mówić począł:        10
„Czemu sie ze mnie naśmiewasz,
„Gdy też taki obyczaj masz?
„Azaż nie wiesz przypowieści:

„Orzech, osieł, grzbiet niewieści
„Mało pożytku działają,
„Gdy ich kijem nie skladają“?
Drudzyć swoje niedostatki,
Gdy wstępują w prozne gadki,
Sami na sie wyjawiają,
Kiedy komu przyganiają.       20

Abstemius 65 De muliere et nuce. — FE (130) O włoskim orzechu. — Rej Figl. Orzech włoski.

162. Twarz płaczliwa chytra bywa.

Myszy, gdy sie przebiegały,
Na kota często patrzały;
On pokornie w kącie siedział,
A jakoby zawżdy płakał.
Tedy jedna z gminu onego,        5
Mniemając go nabożnego,
Jęła drugim ukazować,
Kota im w przyjaźń zalecać:
„Patrzajcie na męża tego,
„Na śmierną[63] postawę jego,        10
„A jako jest sromieźliwy;
„I musić być sprawiedliwy!
„A przetoż sie z nim poznajmy!
„I przy nim zawżdy mieszkajmy!
„Abowiem w kożdej przygodzie        15
„Może nam być ku poradzie“.
A gdy go tak chciały przywitać,
On, rzuciwszy się, jął je chwytać

I do kiela ich udusił
I inne barzo przestraszył
Tedy ony, co ujechały,
Samy z sobą rozmawiały:
„Siostry, już sie wystrzegajmy,
„Nie kożdemu dowierzajmy!“
Bywać postawa pokorna,
Ale pod nią myśl niewierna;
I drugić sie będzie bożył,
By łatwiej swej zdrady pożył.

Abstemius 67 De mura, qui cum fele amicitiam contrahere volebat. FE (131) O towarzystwie myszy z kotem. — Jakubowski 60 Kot i szczur stary (L III, 18 Le chat et un vieux rat).

163. Kto złego świebodzi, siebie szkodzi.

Kania, kiedy przelatała,
W sidło sie umotała,
A gdy w swym zdrowiu wątpiła,
Myszy o pomoc prosiła.
Mysz, chocia ją znała kanią,       5
Miłosierdzie miała nad nią:
Sidło na niej przegryznęła
I wolną ją uczyniła.
Ale ona, prozna jęctwa,
Nic nie bacząc dobrodziejstwa,        10
Tuż natychmiast mysz popadła,
Rozdrapawszy, wszytkę śniadła.
Gdy komu chcesz dobrze czynić,
Jeśli godzien, masz pilen być,

By tak miłosiernym nie był,        15
Jakoby sobie zaszkodził.

Abstemius 70 De mure, liberante milvum. — FE (133) O myszy z kanią.

164. Gdy szukasz rady, patrzaj jakiej zdrady.

Wilk niegdy barzo łaczen był
A na istryka się kusił,
Ale nań wżdy dotrzeć nie śmiał:
Ości się jego barzo bał.
Nie mogąc go gwałtem pożyć,        5
Począł mu fałszywie radzić:
„Czemuż — pry — w ten czas spokojny
„Chodzisz tako barzo zbrojny?
„Odłóżże ty obwięzieli,
„A będziem społem weseli!        10
„I Tatarzy tak działają,
„Aże ku bitwie strzały mają“.
Rzekł istrix: „Toć ja dobrze znam,
„A z inymi pokój trzymam,
„Ale przeciw wilkowi        15
„Mądrzy są zawsze gotowi“.
Nieprzyjaciela głównego
Nie chciej słuchać rady jego,
A tym się więcej ostrzegaj,
Cudnej jego rzeczy nie dbaj!       20

Abstemius 69 De lupe, suadente histrici, ut tela deponeret. — FE (232) O wilku z jeżem. — Morawski (28) Wilk i jeż.

165. Wielka jest świeboda bez złego sąsiada.

Kiedy Pan Bóg wszytko stworzył,
Żywiołom swój rząd ułożył:
Dary zwierzętom rozdawał,
Któregoby kto pożądał.
A gdy ini wybierali,        5
Co godnego sobie znali,
Małż się pokornie pokłonił,
Prośbę ku Bogu uczynił:
„Miły Panie! racz mi to dać,
„Bym w swym domu zawżdy mógł trwać:        10
„Chocia bych spał albo chodził,
„Bych go zawżdy z sobą nosił!“
A tedy Bóg małża spytał,
Przeczby tak trudnej rzeczy chciał:
„Z wielkąć pracą to musi przyć,        15
„Z swoim domem zawżdy chodzić“!
Rzekł małż: „Wolę tak pracować,
„A w proznym domu mieszkać,
„Niż gdybych złego sąsiada miał,
„A nie mógł pozbyć, gdybych chciał“.        20
Kiedy kupujesz dziedzinę,
Opatrzże kożdą winę!
A tać jest niemała wada,
Jeśli masz złego sąsiada.

Abstemius 71 De cochlea, patente ab love, ut suam domum secum referre posset. — FE (233) O ślimaku i o domie jego. — por. Niemcewicz II, 16 Ślimak.

166. Strzeż sie gości, którzy mają ości.

Jeż, gdy zimę blizką widział
A na nię się źle przyodział,

Przyszedszy, łasicę prosił,
By w jej domu przez zimę żył.
Ona, iż łaskawa, była,        5
Jest mu tego dopuściła
I potrzebę mu dawała,
Wszytkiego, co w domu miała.
Owa jeż[64], gdy się obracał,
Łaskę swemi ościami pchał;        10
Ona mu się uciskała,
Iż już dalej gdzie nie miała.
A nie chcąc się mu uprzykrzyć,
Łagodnie go jęła prosić:
„Domu sobie patrz inego,        15
„Niżli ten mój, przestrzeńszego“
Jeż jej srogo odpowiedział:
„Siostro tuć ja będę siedział:
„A jeślić się ciasno widzi,
„Do osobnej jamy idzi!“        20
Którzyć ostre słowa mają,
A o cnotę nic nie dbają,
Strzeż się zawżdy takich gości,
Być nie zadali ciężkości!

Abstemius 72 De erinacio, viperam huspitem eiiciente. — FE (133) O jeżu z jaszczurką. — Ławrynowicz 6 Jeż i kret — por. Niemcewicz III, 1 Kukawka.

167. Głupi rad się chełpi.

Zając niegdy liszce przymówił,
Iżby on nad nię lepszy był:
„Bo — pry — prędzej, niż ty, biegam

„I lepsze mięso w sobie mam“.
Liszka rzekła: „Wszak ja to wiem,        5
„Boć też drugdy twe mięso jem;
„Choniam nie taka skokliwa,
„Ani, jako ty, chełpliwa,
„Wszakoż, iż rozum lepszy mam,
„Częściej, niż ty, chartów zbywam;        10
„A bych iną skórę miała,
„O skoki bych nic nie dbała“.
Moc, uroda z wszytką krasą,
Bez rozumu nikczamne są;
A co po czyjej wielkości.        15
Gdy niema w głowie mądrości?

Abstemius 73 De lepore, sese vulpi ob pedum velocitatem praeferente. — FE (134) O zającu z liszką.

168. Kto miłuje księgi, nie miewa teskności.

Rataj, mając pana swego
Męża w czytaniu pilnego,
Tam do jego książnice wszedł.
Gdzie on zawżdy swe księgi czedł.
A gdy go uźrzał samego,        5
Nad księgami leżącego,
Jął ty słowa k niemu mówić:
„Jakoż możesz sam tuta zbyć“?
On mu rzekł: „Nigdy ja nie sam:
„Zawdży częstą biesiadę mam;        10
„Terazć-em oto sam został,
„Gdym ciebie przed sobą uźrzał”.
Którzyciem siedzą z księgami,
Nie mogą być nigdy sami,

Aże, kiedy w ciżbie siedzą,        15
Tam dopiero sami będą.

Abstemius 75 De agricola et poëta. — FE (134) O doktorze z chłopem.

169. Złoto którzy mają, zawżdy śmielszy bywają.

Pasterz, na puszczy mieszkając,
A niewiele w domu mając,
Chleb w koszu wzgórę zawieszał,
Tam go przed myszami chował,
Owa się mu gość przygodził,        5
Jen był wiele światu schodził;
Przyjąwazy go z dobrą wolą,
Położył przedeń chleb z solą.
A kiedy jadł, co potrzeba,
Zebrał, co zostało chleba;        10
Pasterz wszytko w on kosz włożył,
A na swe mieśce położył.
Gość żeby prozno nie siedział,
A iż k temu wiele wiedział,
Rozprawiał ludzkie przygody,        15
Ziemie, miasta i też grody.
Pasterz, aczkolwiek go słuchał,
Wszakoż do kosza poglądał,
Często dłoniami trzaskając.
Mysz od niego odpłaszając.        20
A widząc gość, co się dzieje,
Rzekł: „Podobno słowa moje
„Nie barzo sobie wdzięcznie masz,
„Gdy ich tak niepilno słuchasz“,

Rzekł pasterz: „Rad ich słucham.        25
„Aczkolwiek na myszy pieczą mam,
„Które mi do kosza chodzą,
„A barzo mię w chlebie szkodzą,
„Aż nie wiem, co z nimi czynić,
„Bych im mógł kosza obronić;        30
„Zwłaszcza z jedną mam dosyć prace;
„Która wzgórę barzo skacze“.
Rzekł gość: „Nie darmoć to działa
„Ta mysz, iż tak barzo śmiała:
„A tak ci by nie skakała,        35
„By w czym nadzieje nie miała
„Przetoż w jej jamie kupajwa,
„A skarbu pilnie szukajwa!“
Co kiedy więc uczynili,
Na kupę złota trafili.        40
Którego kożdy swą część wziął,
A gość potym mówić począł:
„Przetociem ta mysz skakała,
„Iże w tym złocie dufała;
„Toć jej siły dodawało,        45
„I jej serce potwierdzało:
„Jużci ją śmiałość ominie,
„Kiedyć jej to złoto zginie“.
Którzyc dosyć złota mają,
Na wszytko śmieli bywają;        50
Wszakoż mnogim złoto szkodzi,
Często je o gardło przywodzi.

Joh. de Capua: Hervieux (V, 203, sq) [Mus, heremita et peregrinus].

170. Nie wierz cudzemu, chocia nędznemu.

Między wielkimi skałami
Mieszkając, krucy z sowami
Poczęli między sobą waśń,
A potym przyszli w nieprzyjaźń.
A gdy tak w gniewie mieszkali,        5
Przekory sobie działali;
Sowy, iż silniejsze były,
Na kruki się pokusiły.
Zebrawszy się z wszytkiej mocy,
Uderzywszy na nie w nocy,        10
Tam je barzo poraziły,
Iże się byli nie opatrzyli.
Ale wżdy, podjąwszy szkodę,
Mieli o swych rzeczach radę,
Lepiejli by im ustępić,        15
Albo jednak krzywdy się mścić.
A tak rozni W sporze byli,
Radząc jedni, by się bili;
Drudzy tego udmawiali,
Którzy swoje siły znali.        20
Aż jeden kruk z rady powstał,
Który w mnogich rzeczach bywał;
Radząc wspołek zawżdy wiernie,
Mówił królowi tajemnie:
„Królu! chcesz mię przy sobie mieć,        25
„Miałcibych nieco powiedzieć:
„A będzieć nam pożyteczno,
„Wszytkiej koronie poczesno.
„Znasz, iże mdłe siły mamy,
„Sowam imi nie zdołamy;        30
„Wszakże k temu możemy przyść,

„Rozumem je przewyciężyć“.
Rzekł król: „Rad tego posłucham,
„Boć osobny wzgląd k tobie mam;
„Przetoż, aby mi powiedział,        35
„Nie będzieć nikt o tym wiedział“.
Kruk rzekł: „Chciejże tak udziałać,
„A w tym mię nic nie żałować:
„Rzkomo się na mię rozgniewaj
„I ubić mię przed sobą daj!        40
„I, jako barzo winnego,
„Zbitego i zranionego,
„Tu mię pod skałą niechajcie,
„Sami rzkomo zuciekajcie!“
A kiedy się taka zstało,        45
Sowie się wojsko zebrało;
Nagie takież przyleciały,
Zasię kruki pobić chciały.
Ale, puste miejsce widząc,
Żadnej sie zdrady nie wstydząc,        50
Gdy sie zasię wrócić miały,
Kruka pod skałą uźrzały.
Król sie o nim hnet dowiedział,
I przed sie go przywieść kazał:
Pytał go: „Z którejeś strony,        55
„A czemuś tako zraniony“?
On rzekł: Z wojskam jest kruczego,
„Sługa niegdy króla złego,
„Który, iżem prawie radził,
„Takoć mię sromotnie znędził;        60
„Bo gdyście nas porazili,
„Mnodzy ku pomście radzili:
„Jam radził, aby hołdował,

„A podług zmowy dań dawał.
„Więc mi zdradę przypisali,        65
„Takie mi rany zadali,
„Których sieja mogę pomścić,
„Jeśli mi ty chcesz łaskaw być“.
Król sie więc nad nim zlutowal
A tedyż go wygoić dał;        70
I puścił go do swej rady,
Nie wystrzegając sie zdrady.
Potym on kruk, gdy już zdrów był,
A świebodnie wszędy chodził,
Gdy dobrą pogodę uźrzał,        75
K swemu królowi przyleciał.
A tama mu rady dodał,
Jakoby sowy zburzyć miał,
Rzekąc: „Jednęć jamę mają,
„A w niej pospołu siadają;        80
„Jednymiż drzwiami latają,
„Żadnego uścia nie mają;
„Które gdy drzwi zakładziemy,
„Wszytki do szczątka spalimy“.
Oni to hnet uczynili,        85
Ogniem sowy wygubili;
A tak głupie miłosierdzie
Przywiodło ku wiecznej szkodzie.
Nie radźże sie cudzoziemca,
Bądź Węgrzyna, albo Niemca!        90
Mnodzyć ludzie tak zdradzeni
A z swoich ziem wypędzeni,

Joh. de Capua: Hervieux (V, 217, sqq.) [De sturnis et corvis].

171. Z nierównym w wierze nie pływaj na morze.

Małpież niekiedy łaczen był,
Podle morza sobie chodził;
I znalazł drzewo figowe,
Miało już jabłka gotowe.
A gdy na nim, jedząc, siedział,        5
Drugie figi w wodę miotał,
Słuchając, kiedy padały:
Rad był, iże mu pluskały.
A wtenczas tamo żółw pływał,
Iż tam często pierwej bywał;        10
Był onym figom barzo rad,
Albowiem był jeszcze nie jadł.
I, chcąc wiedzieć, ktoby to był,
Który go figami karmił,
Poglądnął: małpieża uźrzał,        15
Z tej mu dobroci dziękował.
A że więc w częstej rozmowie
Zakazałasta sie sobie,
Społem tam długo mieszkali
I prawie się miłowali.        20
Żółw już był domu zapomniał,
Aczkolwiek żonę z dziećmi miał,
Która sie barzo troskała,
Wszędy sie o nim pytała.
Potym sie więc o nim dowie,        25
Sąsiada jej jedna powie:
„Inszegoć twój mąż miłuje,
„Małpieża, z którym obcuje.
„Chciejże ty o tym pomyślić,
„Jakoby mogła zagubić        30
„Tego, któryć to uczynił,

„Iż cię mężowi omierził.
„A k temuć jest moja rada:
„Tak czyń7 iżby była blada,
„Nie jedz, nie pij, ani sypiaj,        35
„A chcąc sie chorą udziałaj!
„A kiedy więc twój mąż przydzie
„A taka cię chorą najdzie,
„Tamoć ja jemu poradzę
„A małpieża z świata zgładzę“.        40
Owa sie też żółw namyślił
A dom nierychło nawiedził;
Wszedszy, barzo sie zatroskał,
Gdy żonę tak chorą widział.
A jakoby ją uzdrowił,        45
Ze wszystkimi o to mówił,
Aż sąsiada przystąpiła
I w tej rzeczy tak radziła:
„Ciężkać barzo to jest niemoc,
„Nie leda kto ją może wzmóc,        50
„Oprócz lekarstwa jednego,
„By dostał serca małpiego.
„Bo jak skoroby je śniadła,
„Nie byłaby tak barzo mdła:
„Bo potymby sie posiliła        55
„I zasięby rychło wstała“.
Żółw tej rady nierad słyszał;
Wszakoż, iż żonę miłował,
Żal go niewieści zwyciężył,
Iż małpieża zabić myślił.        60
Tedy zasię k niemu płynął,
Łagodnie z nim mówić począł:
„Bych twej przyjaźni wdzięczen był,

„Rodbych cię też w swym domu czcił;
„Bo tam mam dosyć daktylów,        65
„Fig, rozynków i migdałów;
„Wsiądźże na mię: popłyniewa,
„A tam wesoła będziewa!“
Małpież mu rychło uwierzył
I na grzbiet żółwiowi wskoczył,        70
Tak, że po morzu płynęli,
Mówiąc z sobą, by nie cknęli.
A gdy żółw na głębią wpłynął,
Zamyślił sie, nagle stanął:
Wielki mu sie to grzech widział,        75
Iż przyjaciela zdradzić obciał.
Małpież sie zlękł, aż wezdrgnął:
„Nie darmo ten tako stanął!“
Rzekł mu: „Bracie! czemu stoisz?
„Powiedz mi: czego sie boisz?“        80
Żółw mu rzekł: „Tego się boję,
„Iż za wielką dobroć twoję
„Godnej ci czci nie udziałam,
„Bo w domu żonę chorą mam“.
Rzekł mu małpież: „Tego nie dbaj,        85
„O mą sie ucztę nie staraj!
„Lepiejci nam o tym myślić,
„Byśmy ją mogli uzdrowić;
„A w czymby mię godnego znał,
„Aby mi śmiele powiedział:        90
„Nie chcąć niczego lutować,
„Bych więc za to gardło miał dać“.
Żółw rzekł: „Wszytkiegom pokuszał,
„Lekarstwam jej mnogie dawał;
„Ale żadne pomóc nie chce,        95

„Jedno — prawi — małpie serce“.
On mu rzekł: „Czemużeś nie mówił,
„Kiedym jeszcze na brzegu był,
„Iżbych był serce z sobą wziął,
„Pierwej niżlim z tobą płynął?        100
„Bowiem nasze serca chciwe
„Przyjaźni barzo szkodliwe;
„Więc je doma ostawiamy,
„Gdy z przyjacioły mieszkamy.
„A czemu sie nie wrócimy        105
„A serce rychlej wezmiemy?
„Boć ja mogę przez niego być,
„Twoję nim żonę uleczyć“.
Słysząc to, żółw był temu rad,
Obróciwszy sie, płynął nazad;        110
A gdy już blizko brzegu był,
Małpież z niego prędko skoczył,
Rzekąc: „Kiedym z tobą pływał,
„Po prawdziemci serca nie miał,
„Iżem tako szalony był        115
„A głupiem sie z tobą woził;
„Aleć potym mędrszy będę,
„Nie łatwie ku temu wsiędę,
„Który drogo przewóz płaci,
„Dla niewiasty przyjazń traci“.        120
Nie miej człowieka cudzego
Za przyjaciela pewnego!
Bowiem, gdy sie przytcza przyda,
Rad cię zawżdy swoim wyda.

Joh. de Capua: Hervieux (V, 249 sqq.). [De rege simiorum et testudine.

172. Miłownicy szaleni wszyscy.

Lew u jednej rzeki mieszkał,
A towarzysza mieć nie chciał;
Wszak wżdy liszka tamo była,
Która sie przy nim żywiła,
Owaciem sie lew rozbolał:        5
Na ramieniu wielki wrzód miał,
A nie mogąc żywności mieć,
Musiał w chorobie głód cierpieć,
I liszcze sie styskowało,
Barzo sie jej też jeść chciało;        10
Często ku lwowi naglądała,
Ni ocz go spytać nie śmiała,
Aże, z głodu śmielsza będąc,
Przystąpiła do lwa, rzekąc:
„Widzę, panie, iżeś chory,        15
„Znać w tobie silne przemory.
„Przetoż sie raczy opatrzyć,
„O lekarstwie w czas pomyślić;
„A mnie już raczy rozkazać,
„Cobych ja miała udziałać!“        20
Lew jej rzekł: „Byś gdzie wiedziała,
„Ośle mi uszy zjednała,
„A k temu też jego serce:
„Tegoć mi sie nawięcej chce“.
A liszka rzecze do niego:        25
„Wiemci ja osła jednego,
„Na którym chłop łyka włóczy,
„A w tej je kałuży moczy;
„A o tymci sie potrudzę.
„Za go tu ku tobie przyłudzę;        30
„Jużbych o sie nic nie dbała,

„Bym cię zdrowego widziała“.
Szedszy, osła ubogiego
Jęła karać, jak głupiego:
„Czemuś tak glupi, nieboże?        35
„Cóż ci ta praca pomoże?“
Rzekł jej osieł: „Cóż mam czynić?
„Indzieć nie wiem, gdziebych miał iść,
„A teżbych sie nie polepszył:
„Wszędybych snać robić musił“.        40
Liszka rzecze: „Źle to rozumiesz;
„Ale, jeśli ze mną, pójdziesz,
„Dowiodę cię k takiej pastwie,
„Gdzie są rozkoszy roźliczne:
„Uźrzysz tam piekne oślice,        45
„Barzo wdzięczne miłośnice;
„Aby jedno patrzał na nie,
„Będziesz miał wielkie kochanie“.
Osieł, jako głupi gamrat,
Był onej rzeczy barzo rad        50
I, chcąc swą wolą ogrodzić,
Jął tako ku liszcze mówić:
„Do oślic ci nie mam wolej,
„Ale dla przyjaźni twojej;
„Wolęć już jednak z tobą iść,        55
„Niżli zawżdy w tej pracy być“.
Gdy tedy liszki naśladował,
Lew z jaskiniej nań sie wyrwał;
Ale, iże jeszcze medł był,
Osła bez szkody upuścił.        60
Liszcze onego było żal:
„Cóżeś, panie lwie, udziałał,
„Kiedyś puścił tego osła?

„Jużci dalej nie mam zmysła“.
Lew, aczkolwiek z tego srom miał,        65
Wszak wżdy po sobie znać nie dał,
Liszce sie tako wymówił:
„Umyślnieć-em to uczynił,
„Chcąc twej nauki pokusić,
„Możeszli to wtóre uczynić,        70
„Abyś tego osła zwiodła
„I zasię go tu przywiodła“
Liszka rzecze: „Dziwby miał być,
„By po strachu zasię miał przyść;
„Jednoż ci w tym nadzieję mam:        75
„Chciwegoć go k miłości znam“.
Osieł, liszkę idąc uźrzał
I z daleka na nię wołał:
„Zaż na pierwym nie masz dosyć?
„Po drugieć sie nie dam schytrzyć“!        80
Ona mu: „Wieręć, nie schytrzę,
„Boć wszystkiego dobra życzę;
„I dziw mnie, czemuś odbieżał,
„Z ośliczkami sie nie poznał;
„Ony sie k tobie miotały,        85
„obłapiać cię wszystki chciały;
„Aleś sie ty rychło ubał,
„Jakoby ludzi nie widział!
„Podziż zasię, a nie mieszkaj!
„Przydziesz tamo, jakoby w raj:        90
„Już cię ośliczki czekają,
„Dobrą wolą k tobie mają“.
Osieł, iż lwa nigdy nie znał,
Swej sie szkody nie nadziewał,
A mając też myśl do oślic,        95

Przyzwolił sie z liszką wrócić.
A lew, iż tego pilen był,
Jąwszy osła, i udawił,
A liszcze go strzec przykazał,
Iż sie pierwej w rzece zmyć chciał.        100
Liszka, będąc od głodu mdła,
Osłowi uszy objadła
I serca z niego dobyła,
A takież z nim uczyniła.
Więc przyszedł lew, już sie zmywszy,        105
A chciał śnieść serce i uszy;
A kiedy tego nie widział,
Liszki tymi słowy pytał:
„A gdzież sie serce podziało?
„A i uszu nie dostało!        110
„Jakiż to dziwny osieł był,
„Iż bez uszu i serca żył!“
A liszka więc ku lwowi rzecze:
„Być był osieł ten miał serce
„Albo też słuchał uszyma        115
„Pilnie moich słów obiema,
„Nigdyćby sie tam nie wracał.
„Skąd sie pierwej ledwie wyrwał;
„Ośliceć go omyliły,
„Które mu na myśli były“.        120
Tymżeć sie też ośli szkodzą,
Którzy na dwu nogu chodzą:
Bo wszelki, który miłuje,
Żadnej szkody swej nie czuje.

Ioh. de Capua: Hervieux (V, 255 sqq.). [De leone, vulpe et asino].

173. To chciej myślić, co może być.

Ubogi, chodząc do ogroda,
Co mu zbywało obiada,
Kożdą trochę miodu chował,
Pospołu go w banię zlewał.
I powiesił go nad sobą        5
Ku ścienie, kędy legał głową:
Często nań, leżąc, poglądał,
Myśląc, by ji dobrze przedał.
Owaciem sie rok przygodził,
Iż weń miód barzo drogi był;        10
On ubogi był temu rad,
Bo był pełną banię nakładł.
A tak w nocy, nie mogąc spać,
Myślił, jako miód miał przedać:
„Wezmę zań sześćdziesiąt groszy,        15
„A snać, będzie jeszcze droższy.
„A pieniądze, wiem, gdzie podzieć:
„Kupię za nie dziesięć owiec;
„Kożda mi jagnię urodzi:
„Co sie tu przez rok przypłodzi!        20
„Patrzyż więc roku drugiego,
„Jakie stado będzie z tego!
„A owszejki do czterech lat
„Będę w owce barzo bogat.
„Potym z nich wełnę, poprzedam,        25
„Pieniędzy wiele nazbieram,
„Aż sobie kupię imienie,
„Sługi i drogie odzienie.
„Więc sobie żonę obiorę,
„Od cnej matki rządną córę:        30
„I kto mi swej dziewki nie da,

„Gdy mię tak rządnym ogląda?
„Z którąm gdy syny będę miał,
„Będę je w karności chował,
„Aby sie cnoty uczyli,        35
„Zawżdy mię posłuszni byli;
„A któryby słuchać nie chciał,
„Takobych mu tym kijem dał“.
A jakoż sie był zamierzył,
Nie bacząc, w banię uderzył;        40
Która sie wszystka spadała,
Miód mu na głowę wylała.
A tak z onego dostatku
Przyszedł ku szkodzie i smętku.
Więc, kiedy brodę ocierał,        45
Po ziemi skorupy zbierał,
Rzekł: „Toć-em ja szalony był,
„Żem tak prozne rzeczy myślił;
„Alem ci ja nie jedno sam
„I takich wiele błaznów znam,        50
„Którzy wysoką myśl mają
„A przeto swe utracają“.

Ioh. de Capua.: Hervieux (V, 259 sqq.). [De heremita et vase olei]. — Jabłonowski 62 Dziad i garnek miodu. Noli ante pugnam canere triumphum. — Kniaźnin II, 13 Wieśniaczka z mlekiem (L VII 10 La laitière et le pot-au-lait).

174. Kto działa skoro, bywa mu niesporo.

Chłop, niegdy na targ idąc
A pudło orzechów mając,
W lesie sobie odpoczywał,

Wsparł sie drzewa i także spał.
Małpa na drzewie siedziała,        5
A gdy orzechy uźrzała,
Prędko zbierała do pudła
I niemało ich popadła;
A gdy zasię wzgórę chciała,
Co mogła, w garść ich nabrała;        10
I już w samym wierzchu była,
Jeden orzech upuściła.
Ale, by go nie straciła,
Na dół się za nim puściła,
A gdy się różdza trzymała,        15
Wszytki ine rozpuszczała.
A chłop sie wtenczas ocucił,
Bo go był w nos orzech łuczył;
Drugie na ziemi pozbierał,
Wziąwszy pudło, precz sie wezbrał,        20
Tak sie małpa, uszkodziła,
Iże sie barzo kwapiła!
Przeto sie trzeba rozmyślać,
Małej szkody nie barzo dbać.

Ioh. du Capua: Harvieux (V, 290 sqq.). [De simio et lenticulis].

175. Długo sie dobre pamięta.

Lew, kiedy po lesie chodził,
Na ostry tarn tam ugodził,
A w nogę sie barzo zakłół,
Z której rany miał wielki ból.
Z tego bólu barzo lutał,        5
Odelżenia sobie szukał;

Owa łuczył na lekarza
Nalazł z owcami pasterza
Do niego szedł, uchramując,
Swą chorobę ukazując.        10
Pasterz, jak skoro lwa uźrzał,
By sam był cał, owcę mu dał.
Ale on owce nie żądał,
Do pasterza, chramiąc, sie brał;
A on, widząc lwa chromego,        15
Odstraszył sie, doczekał go.
Lew się mu barzo ukorzył,
Na łono mu nogę położył;
Poglądając, rzewno stękał,
By go wspomógł, od niego chciał.        20
Pasterz, widząc on jego ból,
Szydłem spuchłą ranę przekłół
I wszytkę ropę wypuścił
I takoż mu bólu ulżył.
A gdy ranę zawięzował,        25
Lew mu ręce oblizował,
Wszytkę wdzięczność ukazując
Wszystkim sobą, jako mogąc.
Więc, gdy pasterz owce pędził,
Daleko go lew prowadził:        30
Radby dobrodziejstwo oddał;
Wszakoż je potym pamiętał.
Bociem lew potym ułowion
A w kleć miedzy inne wsadzon:
Rzymianieciem lwy chowali,        35
Do których więźnie miotali.
Potem on pasterz przewinił,
A przetoż od Rzymian jęt był;

Osądzony, do lwów wrzucon,
Iżby tam był od nich śniedzion.
A gdy już tam miedzy lwy stał,        40
On go pierwej lew hnet poznał:
Pokornie k niemu przystąpił
A u nóg mu sie położył.
A drudzy lwi, gdy nań chcieli,
Przed onym więc już nie śmieli,        45
Bo sie przeciw im zastawiał,
Żadnemu przystąpić nie dał,
On pasterz, aczkolwiek sie bał,
A wszakoż już był otrzeźwiał:
Wspomniawszy, lwa też przyjął,        50
Łaskawie go głaskać począł.
Widząc ludzie dziwu dosyć,
Kazali obudwu puścić.
Długo lew z pasterzem chodził
Nic żadnemu nie zaszkodził        55
I nigdziej go zostać nie chciał:
Tak dobrodziejstwo pamiętał.
Potymesta szła pospołu,
Lew do lasa, on do domu.
Gdyć kto co czyni dobrego,        60
Nie zapominajże tego!
Nad człowieka niewdzięcznego
Niemasz źwierzęcia gorszego.

Romulus III, 1: Herviaux (II, 213) Leo et pastor. St. (138) De leone et pastore. (Gell. Noct. Att. V, 14) C (91) O lwu a o pastẏři. — Jabłonowski 99 Wdzięczność i niewdzięczność. Ingratitudo pessimum hominibus, sed commune malum. — Minasowicz (85) Lew i pasterz.

176. Zdrajca nie ma miejsca.

Stał sie był bój znamięnity
Miedzy ptaki i źwierzęty;
A juże ptucy słabieli,
Ku uciekaniu sie mieli.
Widząc jeden z ptaszej roty,        5
Nietoperz, nie dbał sromoty:
Swa wojsko zdradnie opuścił,
Do nieprzyjaciół sie rzucił.
Potym sie strony zgodziły,
Wizytkę walkę roztoczyły        10
I przyszły ku rządnej zmowie:
Udziałali pokój sobie.
Potym sobie uradzili,
By zdrajce czci odsądzili,
Iżby sie drudzy karali,        15
Od swoich nie uciekali.
Orzeł — ten na sądzie siedział —
Nietoperza tako skazał,
By pierze z niego zebrano,
A myszą mu skórę dano;        20
By też miedzy ptaki nie był
I z źwierzęty aby nie żył,
Iżby jedno w nocy latał,
A robaki nocne chwytał,
Barzociem źle ci działają,        25
Którzy swoje opuszczają:
Godni ciężkiego karania,
Ze wszego świata wywołania.

Romulus III, 4: Hervieux (II, 215) Volucres, quadrupedes et vaspertilio. D (20) De avibus et quadrupedibus. St (145) Da quadrupedibus et avibus. — C (94) O zwijřatech a o ptácých. i FE (16) O ptakach i zwierzętach. — Minasowicz (97) Ptastwo, zwierzęta i niedoperz. — EW 99 Potyczka ptasząt i zwierząt ziemskich.

177. Źli sobie zaźrzą.

Wilk niegdy sie był obłowił
A tak w swej jamie hojnie żył;
Tedy go liszka nawiedziła
I, stanąwszy, go pozdrowiła:
„Bądź zdrów, wilczku! Jako sie masz?        5
„Dziw, iż sie ze mną nie widasz!
„A jam sie juże stroskała,
„Gdym cię tak długo nie widziała“.
Gdy jej chytrość wilk zrozumiał,
Też sie ochotnie ku niej miał,        10
Dziękując jej z dobrej wolej,
Iż zna przyjaźń taką po niej:
„Ale mię snać, siostro, zdradzasz,
„A fałszywie tu nadchadzasz,
„Zaźrząc mi dobra mojego,        15
„Chcąc mię pozbawić wszystkiego.
„Nie darmo ty cudnie mówisz,
„Ale ine w sercu myślisz:
„Nie możesz tu nic wychytrzyć,
„Musisz sie zinąd opatrzyć!“        20
Tej mowy bylo liszcze żal,
Iże jej też wilk nic nie dał;
A o tym hnet pomyśliła,
Jakby sie nad nim pomściła.
Do pasterza pobieżała,        25
O wilku mu powiedziała:

„Pódź, zabij złodzieja swego,
„Któryć czyni wiele złego!“
Pasterz do jamy przybieżał,
Wilka w ciasnej dziurze zastał,        30
A tamże go kijem zabił,
A i skórę z niego zlupił.
Tedy liszka tam przypadła,
Iżby wilczy obłów jadła;
A nie mogła tego baczyć,        35
Iż ją zasię miał chłop zdradzić.
Wnetki tam sieci zastawił
A liszkę też w nich ułowił;
Ona, gdy tam umierała,
Sama na się tak wołała:        40
„Sprawnieć-em się ułowiła,
„Bom też wilka przyprawiła,
„Iż zginął moją poradą:
„Obchodziłam się z nim zdradą“.
Rychłociem ten żywot straci,        45
Kto się cudzym ubogaci,
A który zdradza bliźniego,
Będzie zdradzon od drugiego.

Romulus III, 6: Hervieux (II, 216) Lupus, vulpis et pastor. D (20) De lupo et vulpe. St (148) De vulpe et lupo. C (96) O lissce a o wlku. — FE (17) O wilku z liszką. — Minasowicz (89) Wilk, liszka i pasterz. — EW (52) Wilk i liszka.

178. Umysł niewieści nie ma stałości.

Mąż z żoną w małżeństwie trwali
I barzo się miłowali;

Kożdy z nich o sobie trzymał,
Iż po drugim żyw być nie miał.
Owa pierwej mąż umarł był,        5
Żonę po sobie zostawił,
Która go tak żałowała,
Nigdy płakać nie przestała.
Ale juś i po pogrzebie
Siedziała zawżdy przy grobie,
We dnie, w nocy rzewno płacząc,        10
Szaty drąc, włosy targając.
Więc się wonczas przygodziło:
Łotra obieszono było,
Którego król strzec rozkazał,        15
Aby go nikt nie zejmował.
A gdy go strzegł żołnierz jeden,
A już był minął pierwszy dzień,
W nocy u szubienic siedząc,
Począł tamo barzo pragnąć.        20
I usłyszał miedzy groby
Wielki płacz, ciężkie żałoby,
A i światło tamże uźrzał
I k temu się grobu udał.
I nalazł niewiastę płacząc        25
A swoje włosy targając;
Płakania jej nie przeraził,
Jedno u niej picia prosił.
Napiwszy się, szedł precz od niej,
Patrzyć zasię ponocki swej;        30
A rozmyślał, siedząc sobie,
O tej niewiasty żałobie.
A potym więc nocy drugiej
Szedł się takież napić do niej,

Aż naczął z nią cudnie mówić,        35
Ciężki jej żal słowy cieszyć.
A gdy ją tako namawiał,
Płacz jej znienagła ustawał,
Aż więc tak z sobą mówili
I małżeństwo popełnili.        40
Byli tam społem weseli,
Wszytkiej tuhy zapomnieli,
Żywych rzeczy sprawowali,
Umarłych nie wspominali.
Więc żołnierz ku straży się wezbrał,        45
Łotra wisząc już nie zastał;
Bo go przyjaciele zjęli,
Aby go wżdy pochowali.
Onemu się serce zlękło,
Abowiem mu o gardło szło;        50
Do grobu tedyż przybieżał,
Niewieście tę rzecz powiedział,
Prosząc, aby mu poradziła,
„Przy gardle mię ostawiła;
„Bowiem mię król za to da[65] ściąć,        55
„Iżem łotra dopuścił zjąć“.
Ona hnet się domyśliła
A tako mu poradziła:
„Tego z grobu wziąć musiwa,
„Miasto łotra, zawiesiwa“.        60
Obiema sie to spodobało
I takoż sie potym zstało:
Trupa z grobu obiesili,
Potem z sobą społem byli.

Barzoć krótki płacz niewieści:        65
Nie płaczeć, ale sie pieści;
A kto sie jedno nie leni,
Natychmiast jej umysł zmieni.

Romulus III, 9: Hervieux (II, 217) Femina et miles. H 109 Γυνὴ ϰαὶ γεωργός. Phaedrus Append. 15 Mulier vidua et miles. St (152) De muliere et marito mortuo. C (99) O zieně a o muži gegijm vmrlém. — Jabłonowski 95 Wdowa albo matrona efeska. Lacrima nil citius arescit.

179. Kurwa miłuje, u kogo co czuje.

Tais chytra kurwa była,
Która młodzieńce łowiła,
A pod zasłoną miłości
Łupiła je aż do kości.
Mnodzy jej wiele dawali,        5
Iż ją barzo miłowali;
Ona sie ze wszytkich śmiała,
Osiełki je swymi zwała.
Widząc młodzieńca jednego
Nad innemi bogatszego,        10
Rzkomo go sobie wybrała,
Tymi słowy namawiała:
„Miedzy wszystkimi inymi
„Tymi gamraty moimi,
„Ciebie jednego wybieram,        15
„Bo wielką miłość k tobie mam.
„Nie żądamci datku twego,
„Jedno, miły, ciebie samego:
„Będziesz moim, a ja twoją,
„Dwie serca sie niechaj spoją“.       20

On, iż nie barzo głupi był,
A jej fałszu już był skusił.
Słowa zdradne jej zrozumiał
A tako jej odpowiedział:
„Rad, ma miła, twą wolą znam        25
„I tej miłości przyzwalam:
„Bądźże moją, a ja twoim,
„Ciągnimyż tak jarzmem równym!
„Aleć sie zdrady wystrzegam
„Pierwych upadki pamiętam,        30
„A z tych łatwie dogadać,
„Co sie może potym przydać.
„Pczoła sie cisu wiaruje,
„Iż na nim jad zawżdy czuje:
„Ta, która wczora zdradziła,        35
„Dzisia sie nie polepszyła”.
Bowiem, kim kurwa wiłuje,
Datek tylko ona miłuje:
O twą personę nic nie dba,
Kiedy jedno pieniądze ma.        40

Romulus III, 10: Hervieux (II 218) Meretix et iuvenis, Phaedrus Append 29 Meretrix et iuvenis. St (155) De meretrice et iuvene. C (IOO) U fregijřce a o mládency.

180. Żywot starszego uczy młodszego.

Ociec miał syna młodego,
O swe kaźni niedbałego:
Nie chcąc słuchać starszej rady,
Czynił z głupimi biesiady.
Starzec, aby sie syn karał,        5
Sługam jego winy wkładał;

Rzkomo im o to bakając,
Tak syna napominając;
A iżby lepiej zrozumiał,
Tą przypowieścią przymawiał:        10
„Był oracz czasu jednego,
„Mając wołu szalonego;
„A chcąc, by go dobrze zuczył,
„K starszemu go wołu złączył,
„Powiadając to staremu:        15
„Nie sil sie przeciw młodemu!
„Nie trzebać tobie pracować,
„Jedno temu ukazować,
„Jakoby w jarzmie[66] chodzić miał,
„Drugie potym uczyć umiał.        20
„A takoż onym sprzeżęnim,
„Częstym brózdy powtarzanim
„Młody nawykł u starego
„Słuchać otacza samego“.
Bo przyklad ojca mądrego        25
Czyni syna cnotliwego:
Dobrzeć dzieci pamiętają,
Co ich rodzicy działają.

Romulus III, 11: Hervieux (II, 218) Pater et filius saevus. Phaedrus Appendix 12 Pater families et Aesopus St (156) De patre et filio saevo. C (101) O otcy a nepodařilém synu.

181. Nie dbaj o to, czegoć widzieć nie dano.

Mysz w dom kowalski wbieżała,
Pożywienia tam szukała,

A jednoż piłę nalazła,
Którą swymi zęby gryzła.
Rzekła piła: „Albo szalejesz,        5
„Iż mie zęby zwyciężyć chcesz?
„Nie wiesz, iż taką twardość mam:
„I z żelaza mąkę działam?
„Swym gryzieniem mnie nie szkodzisz,
„Swoje zęby jedno kazisz;        10
„Miększej rzeczy sobie szukaj,
„A o mie sie nie pokuszaj!“
Tacyć są, co sie gadają,
Tajemnic boskich badają,
Sami sobie rozum każą,        15
Iż więc potym bez wstydu łżą.

Romulus III, 12; Hervieux (II, 219) Vipera et lima. D (21) De vipera et lima. H 71 Ἔχις ϰαὶ ῥίνη. Phaedrus IV, 8 Serpens ad fabrum ferrarium. St (157) De vipera et lima. C (102) O zlém a gesstĕ o horssijm. — FE (18) O myszy i pielniku. — Błażewski 39 Kto mocniejszy, ten lepszy. O smoku z piłą. — Minasowicz (48) Kto lżącego lży, gorszą zelżywość odniesie. Jaszczurka i piła ślosarska. — EW 31 O wężu z piłą. — Jakubowski 108 Wąż i piłka (L V, 16 Le serpent et la lime). — Górecki (I, 218) Piłka i wąż (L j. w.).

182. Nieopatrzna szczodrota.

Siekiera o to sie troskała,
Iż toporzyska nie miała:
Nie mogła pożytku działać,
Iż jej nie było zacz trzymać.
Więc człowieku poradziła,        5
By tej sromoty pozbyła,
Iżby lasa o to prosił,

Aby mu drzewa pożyczył.
Las swej szkodzie nie zrozumiał,
Człowiekowi toporzysko dał;        10
On więc siekierę nasadził
A wiele lasa pogładził.
A gdy swoję szkodę widział,
Las samże na sie narzekał:
„Samem sie na sie przyczynił,        15
„Iżem łatwie świebodzien był“.
Coćby tobie miało szkodzić,
Niechciejże w tym świebodzien być;
A z kimby wielką sprawę miał,
Patrz, by mu nic naprzód nie dał!       20

Romulus III, 14: Hervieux (II, 220) Homo et arbores. D (22) De silva et rustico. H 122 Δρύες ϰαὶ Ζεύς; 123 Δρυοτόμοι ϰαὶ δρῦς. St (160) De homine et lignis. C 103 O muži a o sekeře. — FE (13) O chłopie z lasem. — Błażewski 67 Nie czyń złemu dobrze. O chłopie a gaju. — Minasowicz (68) Człowiek i drzewa.

183. Niewolej sie chronić.

Wilk ze psem w gaju sie zetkał
A wdzięcznie sie z nim przywitał;
A tamo jęli rozmawiać,
O swych żywociech powiadać.
Patrząc jeden na drugiego,        5
Rzekł wilk, widząc psa tłustego:
„Ba, bracie psie, gładką masz sierść:
„Musisz ty mieć dostatek jeść“.
Pies mu za ty słowa oddał:
„Bracie wilku, by to wiedział,        10

„Dobrzeć sie ten zawżdy miewa,
„Na kogo pan łaskaw bywa.
„W nocy na złodzieje szczekam,
„Szkody w domu nie dopuszczam;
„Tam legam na miękkiej słomie,        15
„Z panem mieszkam w jednym domie“.
Słysząc to, wilk ku psu rzecze:
„Masz czysty byt na tym świecie:
„Proszę, niechaj z tobą mieszkam,
„A wieczne towarzystwo mam“.        20
Pies rzekł: „Temumci ja też rad,
„Jednako ze mną będziesz jadł
„I pospołu takież legać,
„A otrzedzią domu strzegać“.
A gdy sie tako zwolili        25
A oba społem chodzili,
Wilk psią szyję gołą uźrzał
A o to psa tako pytał:
„Bracie psie, co to więc działasz,
„Iż na szyi sierzci nie masz?“        30
On rzekł: „Wrzeciądz na niej miewam,
„Na każdy dzień na nim stawam.
„Ale też nie dbam nic o dzień,
„Kiedyżem w nocy świebodzien:
„Chodzę sobie, gdzie mi sie widzi,        35
„Kożdy sie mnie złodziej wstydzi“.
Rzekł wilk: „Wolę ja chudym być,
„Niż wrzeciądz na szyi nosić;
„Więc przeto, bych sie najadał,
„W takąbych sie niewolą dał?        40
„Bogatszyć jest wolny nędznik,
„Niżli bogaty niewolnik;

„Bowiem świebodny wszystko ma,
„Niewolny sam siebie strada,
„Miłaciem jest rzecz zwoleństwo,        45
„Nie ciężkie w nim i ubóstwo:
„Nic nie smakuje w niewoli,
„Kiedy wrzeciądz szyję goli.
„Nie dam ja swojej świebody
„Za miasta, ani za grody;        50
„Złoto mi jej nie przepłaci,
„To jest nieszczesny, kto ją straci“.

Romulus III, 15: Hervieux (II, 220) Canis et lupus. D (32) De lupe et cane (Barlandus). Phaedrus III, 7 Lupus ad canem. St (161) De lupa et cane. C (104) O wlku a o psu. — FE (26) O psie z wilkiem. — Rej Zw. IV. 43 Miła rzecz swoboda. — Niemirycz (48 verso) Wilk i pies (L I, 5) Le loup et le chien). — Minasowicz (33) Szczęśliwszy jest ubogi wolny, niż niewolnik bogaty. Wilk i pies. — BWF (99) Pies i wilk. — BF 54 O wilku i psie. — Jakubowski 5 Wilk i brytan (L j. w.). — Kniaźnin I, 14 Wilk i brytan. — por. Krasicki PL (V, 80) Brytan w obroży. — Mickiewicz (151) Pies i wilk (L j. w.).

184. Wszyscy prze niezgodę tracą świebodę.

Radziły ręce z nogami:
„Co ten brzuch czyni nad nami!
„Nie pracuje nic ani robi,
„Wszystki rzeczy sobie sobi,
„A zawżdy leży w pokoju,        5
„Nie zna zimna ani znoju;
„A cokolwiek wyrobimy,
„To im wszystko potrawimy.
„Ale co więc udziałajmy:

„Odtychmiast mu nic nie dajmy!        10
„Niechaj sie nauczy pościć
„Albo równo z nami robić!“
A więc tako udziałały,
Brzuchowi nic jeść nie dały.
On, gdy w sobie już nic nie miał,        15
Do ręku o pomoc wołał.
Ale ony nie słuchały,
O wołanie nic nie dbały;
On częste prośby powtarzał
Kiedy barzo od głodu mdlał.        20
A gdy ręce tak nie dbały,
Juże też samy truchlały:
W brzuchu było ciepła mało,
Żywota już ubywało.
Członki sie poczęły lękać,        25
Brzuchowi jeść chciały dawać;
Ale czasu zamieszkały,
Już były siły ustały.
Więc wszystko człowiecze ciało
Prze niezgodę jest zniszczało,        30
Iż członkowie wsporni byli,
Swego brzucha nie karmili.
Żadny w sobie nie ma dosyć,
A musi też z innymi być:
Rozumiejcie ludzkiej potrzebie,        35
A zwłaszcza kożdy dla sam siebie!

Romulus III, 16: Hervieux (II 221) Membra et venter. D (22) De membris et ventre H 197 Κοιλία ϰαὶ πόδες. St (163) De manibus et pedibus. C (105) O rukau, nohách a o břichu. — FE (19) O członkach człowieczych z żołądkiem, — Niemirycz (31) Członki i żołądek (L III, 2 Les membres et l’estomac). — Minasowicz (91) Członki i brzuch. — Jakubowski 46 Członki i żołądek (L j. w.). — Kniaźnin I, 1 Żołądek i członki. — por. Górecki (I, 231) Bajka o trzydziestu trzech członkach.

185. Łakomego nie używiesz.

Małpa gdy liszkę widziała,
A ona ogon wielki miała,
A u niej go nie było nic,
Nie miała czym dupy zakryć:
Więc tedy k niej przystąpiła,        5
Łagodnie u niej prosiła:
„Miia siostro, coć po zbytku?
„Nie masz z niego nic pożytku.
„U ciebie jest wielki ogon,
„Do samej ziemie rozciągnion:        10
w „Udziel mi go połowicę,
„Bych zakryła swą grzesznicę.
„Coś po takowej długości,
„Iż ci przydawa ciężkości?
„I rychlejby uciekała,        15
„By nie taka długi miała“.
Liszka jej odpowiedziała:
„Nie będziesz nic, siostro, miała:
„Aby mi miał zadek urwać,
„Nie chcę go ja nikomu dać.        20
„Nie czujęć żadnej ciężkości,
„Niemać też zbytniej długości:
„Mnieć sie widzi ogon mały,
„Musić zostać przy mnie cały.“
Wieleć sie zda łakomemu,        25
Czymby pomógł ubogiemu;

Przetoż, iż zbytku nie znają,
Mało w całym świecie mają.

Romulus III, 17: Hervieux (II, 221) Simius et vulpis. D (23) De simla et vulpecula. Phaedrus Append. 1 Simius et vulpes. St (164) De simio et vulpe. C (106) O wopicy a o lissce. — FE (19) O małpie z liszką. — Minasowicz (97) Małpa i liszka.

186. Źli po śmierci nie odpoczną.

Kramarz, z kramem na targ jadąc,
Bieżał, nic nie odpoczywając,
A przetoż osła kijem bił,
By sie w drogę rychlej śpieszył.
A gdy sie barzo zmordował,        5
Nędzny osieł śmierci żądał:
„A już ale radniej zginę:
„Za po śmierci odpoczynę!“
Aleć wżdy nie odpoczywał
I po śmierci nędzę cierpiał:        10
Z skóry bęben udziałano
I zawżdy weń kołatano.
Ci, którzy niecnie działają,
W śmierci koniec pokładają,
Chocia z tego świata zginą,        15
Na wieki nie odpoczyną.

Romulus III, 18: Hervieux (II, 222) Negociator et asellus. Phaedrus IV, 1 Asinus et gallina. St (166) De negotiatore et asino. C (107) O kramáři a o woslu. — Minsowicz (42) Najnędzniejszy ze wszystkich, kto nędzny za żywota, po śmierci nędzniejszy. — BF 32 Osieł kapłanów Cybeli.

187. Pilność gospodarska.

Jeleń przede psy uciekał,
A nie wiedząc, gdzie sie dzieć miał,
Do skociego[67] chlewa wbieżał,
By miedzy woły uleżał.
Oni mu nie odmawiali,        5
Ale go tak wystrzegali:
„Lepiej sie było w lesie kryć:
„Tamby mógł prześpieczniejszy być;
„Bo jedno gospodarz przydzie,
„A w chlewie cię z nami najdzie,        10
„Nikakiej sie nie wyprosisz,
„Gardłem to zapłacić musisz“.
On rzekł: „A wszak blizko już noc,
„A tać mi ma wiele pomóc;
„Niechaj tu mało przeleżę,        15
„Potym do lasa pobieżę“,
Oni tam go zataili,
Sianem rogi przyłożyli:
I sługa, jen im przydawał,
Jelenia tamo nie widział.       20
Jeleń sie z tego weselił.
Iże sie tako utaił,
Aż mu rzecze co starszy wół:
„Proznoś, gościu, jeszcze wesół:
„Sługa sie tobą omylił,        25
„Iże tego nie pilen był;
„A przydzieli sam gospodarz,
„Tu sie przed nim nie zachowasz.
„Pilniejci swej rzeczy patrzy,

„Do każdego kąta naźrzy:        30
„Nie wadzić mu, iż tak dbały,
„Bo ma z tego zysk niemały“.
Gospodarz przydzie, bakając,
W kożde jaśli naglądając:
Rogi sie nie zataiły,        35
Przez siano sie wyszczyniły.
Gospodarz, kiedy je uźrzał,
Na czeladź rychło zawołał,
By ode drzwi zastąpi,
Jelenia tamo zabili,        40
Źle jest być barzo beśpiecznym
Miedzy ludem nieznajomym;
Bo acz sie z dobrymi zgodzisz,
Przed chytrym sie nie wysiedzisz.

Romulus III, 19: Hervieux (II, 222) Cervus et boves. D (23) De cervo et babus. Phaedrus II, 8 Cervus ad boves. St (167) De cervo et hove. C (108) O gelenu a o wolu. — FE (20) O jeleniu z wołmi. — Minasowicz (26) Więcej twemi oczyma ujrzysz, niż cudzemi. Jeleń i woły. — BWF 67 Jeleń i woły: — EW 59 Jeleń i woły. — Jakubowski 73 Oko pańskie (L IV, 21 Loeil du maître).

188. Trudno przestać, kto nawyknie łapać.

Lew sie niegdy polepszyć chciał,
By dobrą sławę otrzymał,
I nie chciał już mięsa jadać,
Chcąc za grzechy pokutować.
Dawny go zwyczaj zwyciężył,        5
Iż sie był mięsu nałożył:
Nie mógł w tym zakonie zetrwać,
Jął sie znowu źwierząt siepać.

Ale, iżby swą złość przykrył,
Taki obyczaj wymyślił:        10
Do swej jamy żwierząt wzywał,
A kożdego zwłaszcza pytał:
„Z mego gardła, coć sie widzi,
„Jeśli pachnie, albo śmierdzi?“
Tam więc każdy odpowiedział;        15
Jako kto nalepiej umiał.
Więc ci, którzy prości byli,
Prawa, mu prawdę mówili:
„Królu, barzo smrodem dychasz:
„Albo niezdrowe płuca masz?“        20
On sie o to barzo gniewał,
Ubogie źwierzę rozerwał,
Rzekąc: „Śmiele ze mną gadasz,
„Poczesności ku mnie nie masz“.
Drudzy chocia pochlebiali,        25
Wonne usta powiadali,
Wszakoż, jako pochlebniki.
Tedyż pojadł ony wszystki.
Małpa, kiedy to widziała,
A ust lwowych powoniała,        30
Bojąc sie, aby nie zbłądziła,
Tako sie jest wymówiła:
„Na wonić sie teraz nie znam,
„Bo wielka, rymę w nosie mam:
„Nie racz, Twa Miłość, dziwować,        35
„A inego o to spytać!“
Lew, nie mając k niej przyczyny,
Wymyślił obyczaj inny:
Jakuby wżdy mięsem żyw był,
Rzkomo sie chorym uczynił.        40

A gdy go lekarz oglądał,
W jedzeniu mu obyczaj dał,
Aby jadł mięso naleksze,
Któreby mu było zdrowsze.
On rzekł: „Małpa jestci chutna,        45
„Podobnoć lekkie mięso ma“.
I zstało sie, jako lew chciał,
Żadny sie nie wymędrował.
Takoć źli panowie czynią:
I niewinnego obwinią,        50
A łatwie najdą przyczynę,
By z niego zjęli palerzynę.

Romulus III, 20: Hervieux (II, 223) Leo regnans; Pheodrus IV, 13 De leone regnante. St (169) De leonis fallaci conversatione. C (109) O lwu a o wopicy. — Jabłonowski 4 Dwór pański lwa (Ne quid nimis). — Minasowicz (86) Lew królujący. — Morawski (134) Dwór lwa.

189. Swe grzechy śmiechy.

Wilk niegdy k Rzymu sie śpieszył,
Azaby sie tam polepszył:
„Wżdy pokuszę tej świątości,
„Za pozbędę swoich złości“.
A liszka też tym umysłem        5
Tedy też szła w drogę ze psem,
Osła w towarzystwo mając,
O pokucie rozmawiając.
Owa się z wilkiem potkali
I tam sobie ręce dali;        10
Jeden drugiego przywitał,
Pytając, jakoby się miał:

„Już pójdziemy w drogę śpieszno,
„Nie będzie nas tako teszno,
„Abowiem w dobrej drużynie        15
„Nie wiedzieć, gdy czas przeminie“.
Ale wilk, gdy osła uźrzał,
Wielką skruchę ku niemu miał,
Myśląc o jego zbawieniu,
Iż miał żądzą ku jedzeniu,        20
I, westchnąwszy, jął tak mówić:
„Kożdy, który chce zbawion być;
„Spowiedź naprzód ma udziałać
„A swych się grzechów pokajać.
„Takoć i drudzy działają,        25
„Chocia grzechów nie przestają:
„My też na ich wzór działajmy,
„Tu swe dzieje powiadajmy!
„Powiadaj, psie, coś poczynił,
„A jeślibyś w czym przewinił,        30
„Iżby tu odpokutował
„A sumnienie beśpieczne mial“.
Pies rzekł z wielkiej pokory:
„Wszedłem niegdy do komory,
„Tamem całe sadło złokał,        35
„Bom jego[68] doworę miał“.
Rzekł wilk: „Kiedy nie zamkniono,
„Prawieć tego dopuszczono;
„Ni kęsa winien nie będziesz,
„Gdzie nie zamkną, iż tam wnidziesz“.        40
Więc też liszka jęła mówić:
„Cóżem złego miała czynić?

„Kuryć-em niegdy jadała.
„Alem k nim przyczynę miała.
„Kiedym z lasa wychodziła.        45
(„Jeśli im to krzywda była?),
„Wszytki więc na mię gdakały,
„Złodziejką mię nazywały“.
Potym liszkę wilk rozgrzeszył:
„I samcibych nie lepszy był!        50
„Czemu na kogo wołają,
„A języka nie wściągają?
„I mnieć się też to przygodziło,
„Nie wiem, by więc z grzechem było:
„Kobyła gdy mię uźrzała,        55
„Z źrzebięciem za mną bieżała;
„Tamem je więc pourażał,
„Ledwie samej ogon został;
„Musiałem się tako bronić,
„Nie mogłem im inaczej zbyć“.        60
Liszka rzecze: „Toć grzech mały!
„Czemu za tobą biegały?
„A dobrze, żeś się obronił:
„Snaćby tam był żywota zbył“.
Potym więc osieł nieborak        65
Jął powiadać, jako prostak:
„Jać na się ciężką pracą mam
„I grzechówci nie pamiętam;
„Jednoć-em snać w tym ugrzeszył:
„Gdym do młyna wory nosił,        70
„Chłopum z bóta wyrwał wiecheć,
„Iż mi się chciało barzo jeść“.
Natychmiast nań wilk zawołał:
„Zły nędzniku! coś udziałał!

„Otoś tym człowieka zabił,        75
„Bo naonczas wielki mróz był;
„A i mybyśmy zgrzeszyli,
„Byśmy tego nie pomścili“.
Więc się nań wszyscy rzucili,
Niewinnego umorzyli,        80
Zlić swe grzechy nizacz mają,
A wielblądy przełykają:
Ale komór ubogiego
Uczyni u nich winnego.

»Asinarius« Anonymi Avianicae Fabulae, capitulum 42: De presencia lupi, canis et asini, Hervieux, (III, 349). Odonis de Ceritona fab. 81: De lupo, vulpe et asino, Hervieux (IV, 255). Nicolai Bozon exempla quaedam, e gallica lingua in latinam translata, 1: Leo, lupus, vulpis et asinus, Hervieux (IV, 256). — EW 96 O wilku, liszce i ośle. — Albertrandi ZP (I, część 1, 39) Rada zwierząt w powietrzu (L VII, 1 Les animaux malades de la peste). — Górecki (II, 203) Powietrze.

190. Wilk wełnisty złodziej isty.

Wilk na się owczą skórę wdział
I pokorną postawę miał;
Takoż się miedzy owce wkradł,
Tajemnie ich wiele pojadł.
Potym więc pasterz obaczył,        5
Zdrajcę w owczej skórze łuczył
A natychmiast go uchwycił,
Swej się szkody nad nim pomścił.
Bowiem na drzewie wysokim,
Obiesił go na kaźń wszystkim,        10
Aby nań drudzy patrzali,

Jego się działa wystrzegali.
Ludzie, kiedy to widzieli,
Na dziw się wszyscy zbieżeli,
Pytając, przecz to udziałał,        15
Iż tako owcę uwiązał,
On im rzekł: „Łatwia przyczyna,
„Iż mi była barzo winna:
„Pasterzomci owcą była,
„A wilcze skutki pełniła“.        20
Takieżci w Bożej owczarni
Są wilcy szarzy i czarni:
Wilczą sierść wełną przykryli,
Aby tak rychlej zdradzili.

Abstemius 76 De lupo, ovis pella induto, qui gregem devorabat. — FE (134) O wilku w owczej skórze. — Błażewski 42 Prawda zawsze na wierzchu. O wilku a owcach. — por. Jakubowski 45 Wilk w postawie pasterza. (L III, 3 Le loup devenu berger). — Anonim ZP (XII. część 2, 300) Wilk pasterz (L j. w.) — Ant. Baranowski ZP (XV część 1, 46) Wilk w pasterskim ubiorze (L j. w.).

191. Złodziej domowy nieprzyjaciel prawy.

Pasterz niegdy psa swego miał,
Którego doma uchował;
Potym mu owce polecił,
Aby ich zawżdy pilen był.
On, gdy tak za nimi chadzał,        5
Niegdy też więc owcę śniadał;
Pasterzowi się tak zdało,
Iżby stada ubywało.
Począł tedy owce liczyć,
Nie mógł mu się poczet trafić,        10

I natychmiast się domniemał,
Iże przez psa tę szkodę miał.
A jąwszy go, chciał ji zabić;
On k niemu jął tako mówić:
„Co będziesz miał za cześć z tego,        15
„Iż mię zgubisz, sługę swego?
„A lepiej, by wilka zabił,
„Boć więcej szkody poczynił
„I gwałtem ci się przeciwia,
„A o twoję przyjaźń nie dba“.        20
On mu rzekł: „A tymeś gorszy
„I, niż wilk, śmierci godniejszy,
„Bo wżdy on mnie jawnie szkodził,
„Iż jawnym nieprzyjacielem był.
„A ty, będąc mym domowym,        25
„Uchowany chlebem moim,
„Iżeś się śmiał zdrady ważyć,
„Przetoż cię mam sprawnie zabić“.
Gorszy jest zdrajca domowy,
Niźli nieprzyjaciel jawny;        30
Tego się niegdy wystrzeżesz,
Owego nigdy nie możesz.

Abstemius 78 De cane, oves domini sui occidente, a quo suspensus est. — FE (135) O psie, kąsającym owce domowe. — Rej Zw. 39 IV, Sługa niewierny gorszy, niż złodziej.

192. Nierównemu ustąp kożdemu.

Baran, chodząc przed owcami,
Potrząsał często rogami;
Iż barze czoło twarde miał,
Wszytki ine swaki zbijał.

A gdy tako uporny był,        5
Żadny mu się nie przeciwił,
Tym zwycięstwem tako spyszniał:
Bykowi się przeciwić śmiał.
Więc się na byka zabieży,
W czoło mu swym łbem uderzy,        10
Ale odpadł, aż ledwy wstał,
Idąc zasię, wielmi lutał:
„Jakożem ja szalony był,
„Iżem się o nierównie kusił!
„Rówienemli ja bykowi?        15
„Niestotyż mnie, nędznikowi!”
Rad zawżdy omiń mocnego,
Nie przeciw się sile jego!
Niechać też swe grozy płodzi,
Zwłaszcza, gdy tobie nie szkodzi.

Abstemius 79 De ariete, cum tauro pugnante — FE (135) O baranie z wołem. — Błażewski 22 Ciężej od sobie nierównego znosić. O byku i baranie.

193. Wdowy za mąż gotowy.

Wdowa rychło po pogrzebie
Uteskniła sama sobie
A za mąż ić wolą miała,
Jedno iże się sromała,
Wstydając się urągania        5
I ludzkiegu obmawiania,
Jakie więc ony cierpiały
Drugie, które śluby brały.
Kmotra jej, gdy to baczyła,

Iże się przeto smęciła,        10
Nie kazała się jej troskać
A obmowy Iudzkiej nie dbać.
„Nietrwaleć — pry — ludzkie gminy,
„Dziś w nich ten słuch, jutro iny;
„Jeśli dwakroć co widają,        15
„Po trzecie o to nie dbają.
„A chceszli tego prawie doznać,
„Barzoć to łatwie udziałać:
„Każy osła uzielenić,
„Jutro go po miastu wodzić!“        20
Nazajutrz, gdy osła uźrzeli,
Ludzie się k niemu zbieżeli;
Barzo się mu dziwowali,
Iż takiego nigdy nie widali.
A gdy takież dnia wtórego,        25
Wodzon osieł i trzeciego,
Już się mu nie dziwowano,
Ale ani nań patrzano.
Zatym kmutra rzekła wdowie:
„Porozumiejże ludzkiej mowie!        30
„Bo jako temu osłowi,
„Tako też twemu ślubowi,
„Wszyscy się będą dziwować
„A cały dzień o nim gadać;
„Wtórego dnia szmer usiędzie,        35
„A trzeciego już nie będzie“,
Ona, jako jej radziła,
Natychmiast tak uczyniła:
Mało sromu przecierpiała,
A potym więc męża miała.        40
Mnogie panie, iż srom mają,

W dawnej cnocie łatwie trwają
A, by im źle nie radziły,
Do końcaby stałe były.

Abstemius 80 De vidua et asino viridi. — FE (136) O wdowie letniej. — Rej, Figl. Wdowa, co chciała rychło za mąż.

194. Bez przyczyny nie mieniaj[69] dziedziny.

Szczuka, będąc w rzece jednej,
A nie mając sobie równej,
Wszytkim rybom panowała
A od nich cześć wielką miała.
Aż się więc w pychę podniosła:        5
„Gdyżem tak krasna urosła,
„Godnamci państwa więtszego
„Podług rządu stadła mego“.
A gdy już rzekę wzgardziła
A w morze się pokusiła,        10
Nie nadało się jej morze,
Wnet ją tam napadło gorze:
Delfin, który tam panował,
Jako skoro szczukę uźrzał,
Natychmiast się za nią rzucił        15
I mało jej nie uchwycił.
Tamo w wielkim strachu była,
Ledwie do rzeki trafiła;
A dopiero więc poznała,
Jako głupie udziałała        20
Kto ma ze czcią godne miejsce,
A więtszego pokusić chce,

Ten sie rozumem nie rządzi,
W swojej sprawie barzo błądzi.

Abstemius 82 De lupo, pisce fluvii, maris regnum affectante. — FE (137) O szczuce, w rzece panującej.

195. Gdy zły kogo chwali, sobie gali.

Liszka, gdy psi ścigali
I mało jej nie zganiali,
Nie wiedząc, jako miała zbyć,
Tako ku nim jęła mówić;
„Czemuż mię tako gonicie?        5
„Wszak mięsa mego nie jecie!
„Ono ugońcie zająca:
„Barzoć smaczny za gorąca“.
Psi jej rady posłuchali,
Za zającem sie udali,        10
Ale i on im więc uwiał:
Dobrą na się pogodę miał.
Trzeciego dnia potym zając,
Uźrzawszy liszkę biegając,
Rzekl jej: „Zdradnieś uczyniła,        15
„Żeś na mię psy pobudziła“.
Rzekła liszka: „Dziwny wzór masz:
„Kto cię chwali, nań sie gniewasz!
„A[70] cóżby temu uczynił,
„Któryby cię jeszcze ganił?“        20
Najdziesz, conć chwali obłudnie,
A złe myśląc, mówi cudnie;

Aleć zły, gdy kogo chwali,
Na swójci młyn wodę wali.

Abstemius 86 De vulpe, carnem leporis cani laudante. — FF (138) O liszce, chwalącej psu zajęcze mięso.

196. Żona rzadko bez gomona.

Młodzieniec sie był ożenił
A o tymże wszystko pilił,
Iż żonę barzo miłował,
Wczas jej zawżdy udziałał.
A gdy tak barzo pracował,        5
Z przeilenia tako zemdlał:
Umarłemu podobien był,
Szczury, blady, ledwy chodził.
I wyszedł niegdy na słońce
A siedział sobie na łące;        10
Słyszał, iż łowcy wołają,
Za wilkiem psom potukają.
Wszakoż go nie ugonili,
Do domu sie nawrócili;
On, niemocny, gdy to widział,        15
Pilnie łowców o to pytał:
„Alboć psi leniwi byli,
„Iż wilka nie ugonili?“
„Wilk — pry — owa prędko biegał“,
Jeden mu z nich odpowiedział.        20
I mówił k nim on młodzieniec:
„Owszejkić ten wilk nie leniec;
„A musić być nieżonaty,
„Gdy tako biega przed charty;
„Bowiem, by sie był ożenił,        25

„Ledaćby go pies ugonił“.
Kożdyć po żenie skromniejszy,
By przedtym był nabujniejszy.

Abstemius 90 De adolescente, ex coitu infirmo, et lupo. — FE (140) O młodzieńcu żonatym. — Rej, Figl. Chłop, co się ożenił.

197. Pokuś słowy, niż sięgniesz do głowy.

Starzec niegdy strzegł ogroda,
By mu w nim nie była szkoda;
Ale, kiedy sie rozdrzemał,
Wszedł młodzieniec, jabłka mu rwał.
Aż go potym uźrzy starzec,        5
Ale, nie wiedząc, co mu rzec,
Prosił, by drzewa nie łamał,
A co już wziął, by w tym dosyć miał.
On, iż tak wysoko siedział,
Nie barzo o jego mowę stał;        10
Starzec, azaby go mógł zbyć,
Chciał wszystkiego pierwej skusić:
„Tak — pry — mądrzy powiadają,
„Iż słowa wielką moc mają:
„Aleć ten chłop słów nie chce dbać,        15
„Muszę też ziela skosztować“.
I począł więc tam trawę rwać
A nań tako wzgórę miotać:
On sie z starego naśmiewał
I szalonym go nazywał.        20
Więc starzec nabrał kamienia:
„Gdy nie dbasz ziół ni mówienia,
„Jeszcze cię wskuszę tą drogą,

„Za kamienie co pomogą“.
I jął nań kamienim miotać:        25
On przed tym począł uciekać;
Pokusy mu nie wadziły,
Chłopa z sadu wypędziły,
Mądryć wszystkiego pokusi,
Pierwej niżli broń wziąć musi;        30
A nie jest prędki ku mszczeniu,
Ma wszelką rzecz na baczeniu.

Abstemius 91 De sene, iuvenem poma sibi surripientem, saxis deiiciente. — FE (141) O młodzieńcu, rwącym jabłka. — Rej, Figl. Dziad, co chłopa słowy zaklinał.

198. Kto nie ma co dać, musi u drzwi stać.

Kmieć ubogi, gdy sprawę miał,
Ku rzecznikowi przystępić chciał,
Iżby mu nieco poradził,
Aby łatwie sąpierza[71] zbył.
Przyszedł we drzwi, zakołatał;        5
Iż tam pierwej często bywał,
Dufając starej przyjaźni,
Chciał wnić tamo bez bojaźni.
Więc, gdy poczty nie widziano,
Z góry mu odpowiedziano:        10
„Terazci pan niedośpieszen,
„Przyjdziesz potym na inszy dzień“.
A gdy tako często chadzał,
Nigdy na czas nie ugadzał;
Aż sie przyczyny dowcipił,        15

Potym tako głupi nie był.
Ale wziął cielca tłustego,
Szedł do domu rzeczniczego;
A przyszedszy, przed drzwiami stał,
Szczypiąc cielca, aby wrzeszczał.        20
To gdy z domu obaczono,
Natychmiast mu otworzono;
Rzecznik więc kmiotka przywitał
I k niemu sie ochotnie miał.
On, obróciwszy sie k cielęciu:        25
„Dziękujęć ja twemu szcześciu,
„Dla ciebieć, me cielątko,
„Puszczono mię tako prędko“.
Kiedy przyjdziesz, gdzie zamkniono,
A chcesz, aby cię wpuszczono,        30
Miej zająca albo ciecierzą:
Samy sie więc drzwi otworzą.

Abstemius 89 De rustico, per vocem hoedi ad iuriscousulium admisso. — FE (139) O chłopie z koźlęciem. — Rej, Figl. Chłop, co go do pana nie puszczono. — Jabłonowski 73 Chłop z baranem i jurysta. Munera, crede mihi, placant huminesque deosque. — EW 30 Chłop i baranek. — Rychłowski ZP (XV, część I, 55) Chłop z barankiem.

199. Pierwej poznaj, potym przyjaciela wybieraj.

Lew, gdy już stałe lata miał,
Przyjaciół sobie nabywał:
Mnodzy k niemu przystawali,
Zaby mu sie spodobali.
On ich obyczaje mierzył,        5
Patrząc, komu by sie źwierzył;

Dobrze sie na to rozmyślał,
Iżby potym nie żałował.
Aże więc z mnóstwa onego
Wieprza wybrał jedynego;        10
Puściwszy go do łożnice,
Objawił mu tajemnice.
Inni, kiedy to widzieli,
Wieprzowi tego zaźrzeli:
Widział sie stadła wielkiego        15
I niegodzien miejsca tego.
Lew, widząc to ich szemranie
I szalone domniemanie,
Wszystkim przyczynę powiedział,
Czemu wieprza sobie obrał:        20
„O wy, co wieprzowi zaźrzycie,
„Urodzenia w nim patrzycie!
„Głupi dowcip w sobie macie
„I na cnocie sie nie znacie:
„Aczkolwiek wam rodzaj świni        25
„Zda sie niższy, niźli iny,
„Wszakże on wszystkę cnotę ma,
„Iże przyjaźń prawie chowa.
„A za krzywdę namniejszego
„Nie lutują gardła swego,        30
„Sąć wierni przyjacielowi
„I w ogień z nim iść gotowi.
„A gdyż wieprz jest z tej drużyny,
„Wierniejszyć, niż który inny,
„Przeto godzien przyjaźni mej        35
„Dla wrodzonej cnoty swej“.
Nie z bogactw ani z ślachectwa
Trzeba patrzyć przyjacielstwa,

Ale ze cnoty wrodzonej
I rozumem ozdobionej.

Abstemius 93 De leone, porcum sibi socium eligente.

200. Kto złemu wyknie, często łaknie.

Komór zimie, kiedy umarzł
I, coby jadł, nie nalazł,
Do pczół sie, nędznik, pokusił,
Zaby żywności uprosił;
A za to im obiecował,        5
Jeśliby u nich pomieszkał,
Ich dzieci uczyć piskania.
Gędźby i wszego śpiewania.
Tedy mu rzekła jedna pczoła:
„Złać, komorze, twoja szkoła:        10
„Wszyscy twoi uczniowie
„Muszą być zawżdy nędznikowie.
„Myć swoje dzieci uczymy,
„Co im pożyteczno wiemy:
„Prace, miary aby miały,        15
„Indzie chleba nie żebrały“.
Tego syna każy uczyć,
Coć ma może z pożytkiem być;
Niechaj sie pracy nałoży:
Tać go nigdy nie zuboży.        20

Abstemius 94 De culice, cibum et hospitium 21b ape petente. — FE (241) O komorze z pszczołą. — Rej Zw. IV, 49 Niedbałość przygody. — por. A. Chrapowicki ZP (XVI, część I, 64) Osy i pszczoły. — por. Krasicki B I, 12 Pszczoła i szerszeń. ~ Ławrynowicz 29 Komór i pszczoły.

201. U mądrego niemasz nic zbytniego.

Lew sie niegdy z orłem wadził,
A o wielkiej walce szmer był;
A tak silne wojsko zebrał,
By przeciw ptakom bojował,
Pan niedźwiedź był wojewodą
Swoją ogroźną urodą,
Kiedy już hufy szykował,
Osła z zającem brakował.
I radził sie ze lwem o nich:
„I co mamy po takowych?
„Osiełciem barzo leniwy.
„Zając zasię bojaźliwy“.
Lew rzekł: „Panie wojewoda,
„Wszyscyć dobrzy, gdzie jest zgoda;
„I tym urzędy najdziemy.
„A dobrze je rozgodzimy.
„Osieł, iż głosu grubego,
„Mamy trębacza dobrego;
„Zając pobieży w poselstwie,
„Bowiem skacze barzo czerstwie“.
U wojewody mądrego,
W wojszcze niemasz nic zbytniego;
Kożdemuciem urząd najdzie,
Iż wżdy pożyteczen będzie.

Abstemius 95 De acino tubicine et lepore tabellario. — FE (142) O lwia, walczącym z ptaki. — Jabłonowski 81 Lew, na wojnę się gotujący. Prudens princeps et minimis ad utilitatem utitur. — EW 88 Lew, osieł i inne zwierzęta. — Jakubowski 81 Lew, na wojnę idący (L V, 19 Le lion s'en allant en guerre). — Naruszewicz (421) Wyprawa na wojnę (L j. w.).

202. Źli, gdy sie wadzą, dobrym pokój dadzą.

Jastrząbowie gdy sie zwadzili,
Upornie walkę toczyli,
Zawżdy się z sobą bijali,
Inym ptakom pokój dali.
Gołębie, gdy to widzieli,        5
Lutość nad ich szkodą mieli:
Swe poały do nich posłali.
Azaby je pojednali.
Owa, gdy się zgoda zamula,
A wszędy walka przestała,        10
Szkody sobie oprawili,
Przyjacielmi zaś sobie byli.
A wszakoż więc ona zgoda
Inym ptakom była szkoda,
Bo spiknąwszy się, jastrzębie        15
Zawżdy marzyli gołębie,
Którzy pozdno żałowali:
„Szalenieśmy udziałali,
„Żeśmy złe ptaki zmierzyli
„A sobie śmierć nastroili“.        20
Siej niezgody miedzy złymi,
A nie chciej mieć składu z nimi!
Pókiciem się sami jedzą,
Póty dobrym pokój dadzą.

Abstemius 96 De accipitribus inter se inimicis, quos columbae pacaverunt. — FE (142) O walczenia jastrzębów między sobą.

203. Junosza ogień w swój dom wnasza.

Męża, który się ożeniał,
Drużba jego tako pytał:

„Wiem, iż mi to łatwie powiesz,
„Bo temu dobrze rozumiesz:
„Co to znamię znamionuje,        5
„Iż, gdy kto żonę pojmuje,
„A idzie z domu od[72] ojca,
„Bywa jej podana świeca;
„Aż, przyszedszy ku mężowi w dom,
„Podziękowaw[73] przyjacielom,        10
„Pierwej, niż wstąpi na łoże,
„Drugą świecę od swej zaźrze?“
On mu: „Toć sie tak wykłada:
„Ogień, który cieść[74] dziewce da,
„Rad go z swego domu pozbył,        15
„Do mnie wniesion, by mię palił“.
Częstociem niecna niewiasta,
Jako pochodnia ognista:
Pali mężowi imienie,
Każąc wszytko dobre mienie.        20

Abstemius 97 De muliere, ignem in mariti domuni ferente. — FE (142) O dobroci żony.

204. Kędy chcesz, tu się wierć, wżdy ciebie najdzie śmierć.

Starzec jeden, gdy był doźrzał
A śmierć nadchodzącą widział,
Prosił jej, by poczekała
A jeszcze go nie umarzała,
„Ażci testament udziałam,        5
„Com był komu winien, oddam;

„A tak, gdy to rozszafuję,
„Tedyć się więc ugotuję“.
Śmierć mu rzekła: „Cóżeś działał,
„Żeś się dawno nie gotował?        10
„Częstom cię napominała,
„I dosyć-em znać dawała“.
On jej: „Tegoć-em nie wiedział,
„Anim ciebie kiedy widział;
„Dopiero cię teraz widzę        15
„I barzo się ciebie wstydzę“.
Śmierć mu: „Gdym twe równiki
„Poczyniła wszytki nieboszczyki,
„I inych młodych niemało
„Tuż przed tobą umierało;        20
„A tobie też oczy ćmiały,
„Siły zawżdy ustawały;
„Niemiłyć się[75] też zmysłowie,
„Boleściś czuł dosyć w sobie.
„Dobrześ temu mógł porozumieć,        25
„Iżeś rychło musiał umrzeć;
„Przetoć dalej nie odłożę,
„Tuż cię na miejscu umorzę“.
Pókiś zdrów, na śmierć wzgląd miej,
A żywota polepszyć chciej,        30
Bo nie wiesz, gdy śmierć ma przyść,
Której musisz dług zapłacić!

Abstemius 99 De sene, mortem differre volente. — FE (143) O jednym starcu z śmiercią. — Jabłonowski 67 Śmierć i starzec. Vera philosophia mortis meditatio. — Anonim ZP (XVI, część 2, 356) O starcu, śmierć uwłaczającym.

205. Kto szczmi na dzieci, wszytko się rozleci.

Bogacz jeden, umierając,
Złotych pełne wory mając,
Których był chciwie nazbierał,
Ubogim je z gardł wydzierał,
A gdy na nie chciwie patrzał,        5
Żałobliwie tak ich pytał:
„Kiedy mię już opuszczacie,
„Komuż rozkosz udziałacie?“
Rzekły złote, iż — pry — „synom
„Albo innym przyjacielom,        10
„Którzy ku nam wolą mają,
„A twojej śmierci czekają.
„Więc też będą uczestnicy
„Błaźni, kurwy i zwodnicy;
„Co zebrała twa łakota,        15
„Rozproszy to nieczystota.
„Za to odpłatę będziesz miał,
„Żeś łakomie synom zbierał:
„Dyabli twą duszę posiędą,
„Na wieki cię męczyć będą“.        20
Niemaszci nic szaleńszego
Nad człowieka łakomego,
Jen zbiera dzieciom imienie,
Sobie i im potępienie.

Abstemius 100 De viro avaro, sacculum nummorum alloquente. — FE (144) O łakomym mężu z trzosem.

206. Lściwy nieprzyjaźliwy.

Człowiek niegdy, w lesie chodząc,
Pożywienia sobie ględząc,

I potkał sie z mężem dzikim,
Który przyjażń hnet złączył z nim.
W swoję go kuczę wprowadził,        5
Przywitawszy, i posadził;
Tam przyjaźni poprawili,
Wdzięcznie z sobą pomówili.
Potem więc za stołem siedli,
Dano karmią, aby jedli;        10
Człowiek, iże się kurzyła,
Mnimał, by gorąca była.
Wziął jej łyżkę, na nię dmuchał,
A gospodarz go zapytał:
„Miły bracie, co to działasz,        15
„Iż na łyżkę tako dmuchasz?“
„A to — pry — sobie studzę,
„Gdy gorąco, jako widzę,
„Abych sie w usta nie sparzył,
„Jeślibych tak prosto włożył“.        20
A kiedy więc obiad zjedli,
Chodzić zasię sobie wstali,
A iże słońce nie było,
Powietrze się oziębiło,
Człowiek, iż zimne ręce miał.        25
Chuchając w nie, tako sie grzał.
Spytał go zasię towarzysz:
„Co tako jedno czynisz?“
On rzekł, iż „zimne ręce mam,
„Tako je sobie nagrzewam“.        30
Dziki mąż sie temu dziwił,
Tako ku czlowieku mówił:
„A więc ty takie usta masz,
„Iż dwoję rzecz imi dzialasz,

„A barzo sobie przeciwną,        35
„Gdy chcesz gorącą i zimną.
„Darmoć tedy nasza przyjaźń,
„Aby potym nie przyszła waśń.
„Patrz sobie potym onego,
„Tak, jakoś sam, dwunastego“.        40
Mądryciem nie chroni tego,
Kto umysłu dwoistego;
Trudnoć sie ma kto z nim zgodzić,
Gdy nie umie prosto mówić.

Avianus 29 De viatore et Fauno: Hervieux, (III 280). D (67) De satyro et rustico, Aviani fabula, Erasmo interprete. H 64 Ἄνϑρωωπος ϰαὶ σάτυρος. C (205) Cžlowěk a diwij muž. — FE 45 O podróżnym i o Satyrze. — Rej Figl. Co dzikiego męża ułapił. — Błażewski 15 Co w sercu, to i w uściech. O Satyrze z wieśniakiem. — Potocki, Moralia (163). — Jabłonowski 70 Człowiek i Satyr. Ex eodem ore calidum et frigidum. — EW 17 Człowiek i Satyr. — Jakubowski 87 Satyr i podróżny (L V, 59 Le Satyra et le passant).

207. Na pysznego przypada co ciężkiego.

Jeden kupiec gdy z kupią jął,
Konia z osłem przy sobie miał,
Na osła był wiele włożył:
Potykał sie, ledwo ściężył.
A gdy sie barzo zmordował,        5
Już stękając, kania żądał:
„Jeśli mię chcez mieć żywego,
„Weźmi część brzemienia mego!“
Koń nic nie wziął, jeszcze się śmiał;
Osial więc zdechł i tam zostal.        10
Więc kupiec ony brzemiona

Wszystki przełożył na konia.
Tamo więc koń obciążony,
Tęskniąc sobie pod brzemiony,
Na swoję pychę narzekał:        15
„Alboć-em ja był oszalał?
„Chcąc niewielkiej prace nić,[76]
„Nie chciałem osłowi ulżyć;
„Toż niosę ciężkość oboję
„I skórę jego na sobie“.        20
Którzy niższych nie wzmagają,
Upadać im dopuszczają,
Sami więc brzemiona noszą.
Acz nie radzi, ale muszą.

Laur. Vana: D (138) De equo et asino. H 177 Ἵππος ϰαὶ ὄνος. C (205) Kuoň a wosel. — FE (24) O koniu z osłem. — Rej, Zw. IV, 50 Spólny ratunk. — Błażewski 18 Lżej, gdy ręka rękę umywa. O ośle i koniu. — EW 6 Osieł i koń. — Jakubowski 102 Koń i osieł (L VI, 16 Le cheval at l'âne).

208. Strać pieniądze, strzegąc sie nędze.

Mówią, iż stroje bobrowe
Jest lekarstwo barzo zdrowe,
Dla których bóbr niepokój ma
A częstokroć gonion bywa.
Więc, gdy inaczej nie może zbyć,        5
Niżliby się śmiał dać zabić.
A wie, iże to przez stroje,
Zęby ugryzie oboje.
A tak je łowcom ostawi,

A sam sie z gadem wybawi;        10
I woli cześci ostradać,
Niżliby miał i garło dać,
Słuszeciem to na mądrego,
By nie stracił gada swego,
Żadnych skarbów nie żałować,        15
Swe zdrowie więcej miłować.

Rimicius: D 175 De castore. H 189 Κάστωρ. Phaedrus. Appendix 30 Fiber. C (172) Bobr. — FE (59) O bobrwych strojach. — por. Potocki, Ogród I 480 Epithalamium Imci pana Kotkowskiego z Jej Mością panną Bobrownicką; tamże, II, 276 Do towarzyszów w pocącej wannie.

209. Gdzie sie wszyscy zgodzą, wiele przewodzą.

Ptasznik niegdy sieci rozpiął,
Aby którego ptaka jął,
I siedział, z daleka patrząc,
Rychłoliby czas potargnąć.
Owa gołąb z swoim stadem,        5
Będąc głodni, silnym pędem,
Iż tam pszenicę widzieli.
Na onę sieć przylecieli.
A gdy tak chciwie zobali,
A o sieci nic nie dbali,        10
A wtenczas je łowiec potargnął,
Rad był temu, iże je jął,
Gołębie sie jęły miotać,
Kożdy sie zwłaszcza dobywać;
Barzo tamo pracowali        15
A prawie byli ustali.
Aż im starszy gołąb rzecze:

„Darmo sie tako miececie,
„Gdy kożdy o się pieczą ma,
„Iścieć nas wszystki chlop zjima.        20
„Podług mej rady uczyńcie,
„A wszystki społem trzpiatnicie!
„A tak, gdy siły złączymy,
„Owszejki tę sieć przerwiemy“.
I także więc uczynili,        25
Wzgórę sie wszyscy rzucili;
A przez onę spólną zgodę
Wydali sie na świebodę.
Zgoda w Rzeczypospolitej,
Wielki czyni pożytek w niej,        30
Gdy jej wszyscy pomagają,
Swój własny zysk opuszczają.

Joh. de Capua: Hervieux (V, 194) [De venatore, columbis et mure]. — por. Górecki (I, 146) Jaskółki i ryby.

210. Kto słucha pochlebce, mądry być nie chce.

Liszka niegdy, łaczną będąc,
Chodziła w nocy, biegając,
Azaby nieco potkała,
Czymby swe garło natkała.
A do wsi sie przybliżając,        5
Słyszała kura śpiewając:
Dzień już blizki przepowiadał
Na bzie w sadu, gdzie więc siadał.
Liszka k niemu przystąpiła
A łagodnie z nim mówiła:        10
„Dlaczego tako pracujesz,
„W tę zimną noc barzo czujesz?“

Rzekł jej kur: „Przetoć to działam,
„Ludziem blizki dzień powiadam,
„Którzy, kiedy mnie słuchają,        15
„Na swe roboty powstają“.
Liszka rzecze: „Dobrze czujesz,
„A widzę, iż prorokujesz;
„Nie kożdemuć tego Bóg dał,
„Aby rzeczy przyszłe wiedział”.        20
Dopieroż więc kur zapoje
Głośniej, niż przód, tyle dwoje:
Liszka mu pochlebowała,
Tamo pod nim tańcowała.
Kur jej rzecze: „Przecz tańcujesz?        25
„Albo w nogach zimno czujesz?“
Ona rzekła: „Nie nie czuję,
„Ale sie tobie raduję,
„Bo słodkie pienie mądrego
„Uweseli hnet kożdego.        30
„O ptaku, ze wszech wyborny!
„Nie jest tobie w świecie równy.
„O, jakobych sie szczęsna znała,
„Gdybych twoję przyjaźń miała
„I przy tobie zawżdy była,        35
„Piędzią cię nie odchodziła!
„A przetoż sie mną nie żadaj,
„A sobie mię życzliwą znaj!
„Aczkolwiekem nie pokorna,
„A wszakoż ci będę wierna.        40
„A niechceszli na dół zstąpić,
„Zećby to miało ciężko przyść,
„By sobie nóg nie uziębił,
„Więc tylko mi swą główkę schyl,

„Iż cię w grzebyczek całuję        45
„A ciebie sie namiłuję:
„Będęć z tego radość miała,
„Żem sie ciebie dotykała“,
Kur w pochlebstwie rozumu zbył,
Liszcze swą głowę nachylił;        50
Ona go więc hnet popadła,
A głupiego mędrca śniadła.
Chociaby był mędrcem wielkim
I panował ludziem wszelkim,
Gdy pochlebców słuchać będziesz,        55
Dobrego końca nie dojdziesz.

Joh. de Capua: Hervieux (V, 200) De vulpe et gallo.

DOKOŃCZENIE.


SŁOWNICZEK[77].
Liczby oznaczają wiersze „Opisania krótkiego żywota Ezopowego“; gdzie są dwie liczby, oddzielone przecinkiem, tam pierwsza oznacza bajkę, druga wiersz bajki.
ai, passim; a, passim.
adamentny — dyamentowy; by też adamentny sklep miał, nie wiem, by ją (złą niewiastę) w nim uchował 159, 31.
ale; — posłuchajcie ale tego 3056; a już ale radniej zginę 186, 7.
aza — czy, czy może, a nuż, aby, passim.
aże — dopiero 164, 12.
ażeby — ażby, zanimby; (niedźwiedź) w tym mię ostrzegał, abych skóry nie sprzedawał, ażebych ją złupił z niego 34, 28 (nisi eum prius ceperim).
baczyć; Xantus niedobrze baczył (1474 Xantho non advertente).
bakać (na kogo, komu) krzyczeć, łajać, passim.
balsam 2662.
barankowy 151, 11.
barzo (obok bardzo); barzoć lepszy 84, 35.
beśpieczny; barzo beśpiecznie sobie stał 447 (stabat audax).
bezecny 3093 (profanus).
blecharz 19, 1.
blizu 150, 3.
bogat 132, 12.
bogosławiony 75, 2 (beatus).
bohatyr 2722 (semideus).
bojar 143, 13; bojarzyn  148, 1 (miles).
bormistrz 1540 (praetor urbis).
Bóg; Bóg; panie mój, Bóg ci pomagaj 195 (mi here, plurimum salve); 327; 539.
brach powiedzże nam, miły brachu 475 (dic, sodes, scite puer).
brać liszka większą śmiałość brała 6, 7; żaby śmiałość brały 26, 9; on z tego więtszą śmiałość brał 86, 11.
brać się; do łaźniej 33; wziąwszy kosz, za mną sie bierzy 821 (cape sportulam et sequere me); kiedy się Ezop precz brał i sługom układać kazał 2915 (dum res suas componeret ad recessum).
brakować — zaliczać do braków, wyłączać; lew, kiedy już hufy szykował, osła z zającem brakował 201, 8.
broić; takie mowy broicie 2800; kto dobrze broi, śmierci się nie boi (tyluł bajki 140).
bronić; baba lekarzowi myta broniła 29, 13 (denegare).
brzemię drew 28, 2 (lignorum fascis).
brzoskinia 80, 6.
bucenie — pysznienie się; gdzież będzie twoje bucenie, gdy cię jedno cień ostanie 122, 55.
bucić się — pysznić się; mulica, kiedy utyła, tako się w sobie buciła 48, 1; a gdy, chodząc, tak się bucił (kur), orzeł z góry nań się spuścił 64, 9 (dum haec et huiusmodi iactabundus voce crocitat, aquila, ex alto devolans, gallum rapit); kto się w szcześciu barzo buci, rychło go nieszczeście zrzuci 64, 17 (qui prosperis nimium fidit, in adversa saepius praeceps incidit).
bujny 196, 28 (robustus et fortis).
burda; burda będzie, kiedy Pan Bóg na sąd siędzie 1091; uciekajwa, a tej burdy nie czekajwa 134, 10.
butny; ufając swej myśli butnej 34, 31.
by — gdyby, passim; że: druga rzekła, by sen miała 685.
byto — żywność; po jednej myszy łapając, a tam dobre byto mając 40, 8.
bzdyr; chełpliwi złote góry obiecują, sami bzdyra potrzebują 89, 16 (homines iactabundi, cum magna profitentur, tunc vel maxime in minimis redarguuntur).
cał 175, 12.
całować; gdy chcę, królową całuwam 122, 16.
cap odstąp precz, wałaski capie 479 (abi in malam partem, pecus Thalassica; w »Ezopie« czeskim: gdi tam, prassiwá owce); chceszli być capem wałaskim 498 (sivis hircus appellari Thalnssieus; w »Ezopie« czeskim: chceszli smrdutým kozlem nazwán býti).
celnik 617 (telonarius).
chędogi Ezop nakupił wszystkiego, co mógł znaleźć chędoższego 1804.
chodzić; nierówno ze mną chodzisz: po jednemu lwięciu rodzisz (mówi liszka do lwicy) 62, 7.
chodzień 80, 1 (viator).
cholebać się; przed nimi (wiatrami) się cholebała (trzcina) 37, 4: (quod ventis facile cederet).
chować się; liszka się k temu chowała, hojnych gód się nadziewała 121, 19.
chramać; do pasterza, chramiąc, się brał (lew) 175, 14.
chrap; a na mię taki chrap mają (mówi węgorz), barzo mię radzi łapają 142, 7.
chrobak 82, 5.
chutny — żwawy; zając chutnie skakał 2, 2; małpa jestci chutna, podobnoć lekkie mięso ma 188, 45.
chwalny sługa 690 (quem tantopere laudas).
chwatać 176, 24.
chwost; chwost mu uciął (kmieć wężowi) 78, 12.
chytrzec; ile chytrców, tyle mędrców (tytuł bajki 121).
ciecierza — cieciórka 198, 31.
ciem — bowiem, ci, passim.
cierzń; tam się cierznia cierznia (liszka) 10, 5.
cieść — teść; ogień, klóry cieść dziewce da, rad go z swego domu pozbył 203, 14.
cknąć — przykrzyć sobie, nudzić się; mówiąc z sobą, by nie cknęli 171, 72.
cudny; Ezop się cudnie postawił: jąwszy go, pod drzewem posadził 119 (w »Ezopie« czeskim: přijwētiwē se k nēmu me!).
czarnozęby Ezop 12.
czas; człowieka strachliwego uźrzysz pod czasem śmiałego 44, 12; pod czasem ci sie przygodzi 66, 24; więc jaskółka przyleciała, gdy jeszcze czasu nie miała 70, 6 {visam ante tempus hirundinem).
czcić — częstować, gościnnie przyjmować, passim.
czcienie; takie czcienie, jakie odzienie (tytuł bajki 149); dziękuj, bogaczu odzieniu, iżeś przez nie w takim czcieniu 149, 18.
czczyć się — cknić się; mniejby mi się czczyło, kiedyby cię tu nie było (mówi kokosz do liszki) 79, 7 (meliuscule me haberem, si hinc abires).
czerstwość 116, 6 {strenuitas).
czerstwy — dzielny 138, 12; zając skacze barzo czerstwie 201, 20.
czetnik — towarzysz; nazajutrz Xant w łaźni był, a z swymi się czetniki mył 914 (una cum quibusdam sibi familiarlbus).
czuć — czuwać 210, 12; 210, 17.
czynić czemu — poradzić czemu; nic temu nie uczynili 31,10.
czysto 97 (dumtaxat).
czyście — z pewnością, niewątpliwie 66, 15.
ćmieć; oczy ćmiały 204, 21 (hebescere).
dać się; sąpierz Xantowi się na miłość dał; 1743 (wilk i liszka) dali się na sędziego 123, 9.
darować; (rataj) pana imi (figami) darował 28.
dbać czego; i słów jego mało dbali 31; 4 (negligere).
długoczelusty Ezop 11 (malis oblongis).
dobrota; widząc Xant jego prostotę, nawrócił sie na dobrotę 1522.
dobry; jagnię w dobrym chlewie ostało 44, 1 (agnus in domo bene clausa existens).
dodać; dodał mu takowej rady 33, 4.
dodzierżeć 116, 12.
dogadać się — domyślić się 179, 31.
dojeżdżać; gruszka z jabłonią z rozmowy dojeżdżały na się stawy 88, 1 (punica et malus cum diu inter se variis et acerbis contentionibus certassent).
doleźć; (myszy) sobie uradziły, aby z wierzchu nie schodziły, gdzieby ich kot nie mógl doleźć 40, 16 (quo catus ascendere non potest).
domniemanie — domysł 654; pycha 122, 17; 199, 18.
dosyć udziałać czemu 1673 (satisfacere).
dotrzeć; ale wzdyć nań dotrzeć nie śmiał (wilk na istryka) 164. 3 (invadere non audebat).
dowcipić się; aż się przyczyny dowcipił 198, 15.
dowieść czego — dokazać czego 1707.
dowinić się — zawinić; i kto się czego dowinił, ni żadnemu nie odpuścił (jastrząb ptakom) 111, 15.
dowora — dostęp, przystęp; by telko jadło widziała (liszka u żórawia), a dowory go nie miala 121, 26 (vulpeculae obsonium licuit videre et esurire, gustare non licuit); tamem całe sadło złokał, bom jego doworę miał 189, 36.
doźrzeć; starzec jeden, gdy był doźrzał 204, 1.
drać; nie dziwuje się siekierze, ize me ciało tako dzierze 85, 9 (non tantum de securi queror, quae hominum manibus me scindit); ludzkie strzechy dzierzesz, a kury im w nocy bierzesz (lis) 123, 3.
drapieżnica; miłośnice są drapieżnice (tytuł bajki 141).
drapieżyć; wilcy, kiedy psy potracili, wolno owce drapieżyli 2254 (lupi occisis canibus abaque difficultate oves perdiderunt); boć mi też żołd wypowiedziano i drapieżyć nam nie dano (mówi drab) 151, 8 (praedari).
drugdy — innym razem, nieraz 146, 17.
druzgać; liszka pudruzgała w wszystkich kości 3, 40.
drwoszczep 12, 3; 72, 1 (lignator).
drzażdże chrust; więc się gniazdo zapaliło, iż z suchego drzażdżu było 3, 34 (nidus, qui ex foeno ac materia exili aridaque confectus erat).
drzewiej — wcześniej 84, 23.
drzewina — drzewko 1759.
duma; podług swej dumy działał 1188.
dumać; Ezop, idąc, z sobą dumał 1249 (Aesopus secum fabulabatur); niepewne rzeczy dumać 4, 14.
dusić; prozno ty tę rzecz dusisz, ty mnie wolno puścić musisz 1998 (velis, vel nolis, me liberum facies).
dyabłów; milcz, dyabłów bracie 1635 (tace, horci et tenebrarum symbolum).
dworny; (żona Xanta) dworne rzeczy tam myśliła, jakby sie tego pomściła 1079; nigdy nie chciej tak dwornym być, iżby komu miał zaszkodzić 68, 18: dziękujęć z przyczyny, dworniejszyś, niż który inny 1394 (tu es aculeus, nimium imprubus); coś udziałał, iżeś mędrca dwornym nazwał 1402 (ex quo philosophum appellas curiusum).
dwousty — obłudny 206, 40 (bilinguis).
dwój; tamci wszystka dobra miara, gdzie się złączy dwoja wiara 2624; 206, 34..
dziać — zwać; któremu Agatopus dziano 36 (nomine Agathopus); Zenas dziano ratajowi 185.
działo — dzieło; by był mego działa (kołacz), a szkodaby sie w nim stała, i sambych sie w tym winien dał 1485 (si placenta de meis es et non rite sit confecta, me caedito, usque ad necem); 190, 12.
dzieć; już a już go sobie miej, a gdzie będziesz chciał, tu ji dziej 222.
dzieć się; a nie wiedząc, gdzie sie dzieć miał 187, 2.
dziedzic; Ezop wybrał sobie za dziedzica, Enusem zwano młodzieńca 2371 (adoptare).
dzieje; abowiem za dobre dzieje pełen czlowiek dobrej nadzieje 161 (qui recte agit, in spes optimas animo semper capit); nie trzebaciem mowy patrzyć, ale dzieje mamy baczyć 117, 18.
dzielca — działacz, pracownik; barzoć lepszy dzielca pilny 84, 35.
dziękować z czego, passim.
dziw 731 (monstrum).
dziwować — dziwować się; nie dziwuj nam 1335; 188, 35.
gabać; alboć mię (kuropatwę) przeto gabają (kury), iż mię sobie równą mają 13, 9 (iniurias inferre).
gadacz 2025 (ariolus).
gadać; gadkę gadać 2811 (problema solvere); 2431 (solvere).
gadać się; (Ezop) sam się z sobą taku gadał 150 (secum ait); ryś z liszką niegdy się gadal 24, 1 (vulpes cum pardo contendebat); tacyć są, co się gadają, tajemnic boskich badają 181, 13.
gadka 845 (philosophica quaestio).
galić; gdy zły kogo chwali, sobie gali (tytuł bajki 195) (fabula indicat multos mortales sub laudationis specie aliis perniciem machinari).
gamrat; osieł, jako głupi gamrat 172, 49; 179, 14.
gardy — wybredny; kto gardy, jada chleb twardy (tytuł bajki 150).
gardło; to nań wiemy do naszych gardł 76 (przysięgamy na gardła nasze, że on ...)
gąść 21, 12 (ad tibiam canere).
gębaty 416.
gędźcowy dom 14, 2 (domus citharoedi).
ględać — patrzeć, szukać; człowiek niegdy w lesie chodząc, pożywienia sobie ględąc 206, 2.
głaskać się; będziesz się tu z psicą głaskał 1135 (voca caniculam et illi blandiaris).
głobić się — troszczyć się; próżnoć sie o zgodę głobić, miedzy nama nie może być 78, 19 (frustra laboras, nam inter nas amicitia fore non potest).
głodać; a wszakoż zboża nie głodzę 2287 (nam nec spicas laedo).
głosem 1429 (alka voce).
gnąbić 135, 10.
godny 247 (aetate commodus).
godzić; Xantus, na Ezopa godząc, wezwał paniej tako rzekąc 1425 (Xanthus submissa voce inquit uxori); jedno umiej czasu godzić 20, 28.
gomoły — bezrogi 156.
gomon — hałas, wrzawa; od gomonu mało przestał 1471 (garrire desivit); żona rzadko bez gomona (tytuł bajki 196).
gomonić — hałasować 1479.
gorący; ono ugońcie zająca, barzoć smaczny za gorąca 194, 7 (za świeża).
gorszyć się; ale, im go więcej prosił (człowiek drzewianego boga), tym się więcej w mieniu gorszył 15, 6 (quanto magis orabat, eo res domi angustior erat).
gorze — nieszczęście; wnet ją (szczukę) tam (w morzu) napadło gorze 194, 12.
gościa, passim.
gościniec — gospoda 392 (diversorium).
góra 389 (ascensus).
granie; nie zdrowo mu (osłu) było granie, iż działał nad przyrodzenie 108, 19 (to »granie« osła powstało zapewne pod wplywem tekstu Aes. Dorpii: Non simus id, quod graece significantius dicitur ὄνος λύρας, id est asinus lyrarum vel lyrae; sic autem Boëtius, asinus ad lyram positus repugnante natura invitatus labor).
grosz 297 (as).
groza; nad nami grozy stroisz 182 (haec tua in nos saevitia).
grozić się; iż się grozi chlop żyta żąć 127, 22.
gruzła; krówka z łajna gruzłę udziałała 2, 30 (glubus).
grzesznica; udziel mi go (ogona) połowicę, bych zakryła swą grzesznicę 185, 12 (ud tegendas nates).
gunia 440 (cilicium).
gusło orzeł... toć wam gusło znamionuje, iż 2130 (aquila hoc sane portendit quod).
gwarzyć; kmiotek na swej myśli gwarzył 1461 (rusticus intra se ait).
gwiazdarz 65, 1 (astrologus).
hnet passim.
igrzysko 1999 (ludi publici).
istryk — jeżowiec 164, 2; 164, 13 (istrix).
isty; wilk wełnisty złodziej isty (tytuł bajki 190); aby go puścili, a pieniędzy iści byli, tysiąc im zlotych obiecał 23, 26.
iście; aby to już było iście 226; 1147.
iteż passim.
iżby — dopókiby: owca jedna chora była, syna kozie poleciła, aby o nim pracą miała, iżby ona wyzdrowiała 115, 4.
jać — jechać 193; passim.
jaspis 97, 4 (margarita, gemma).
jaśli; gospodarz przydzie, bakając, w kożde jaśli naglądając 187, 34 (cuncta lustrans oculis et praesepe manu tentans).
jednak; wszak masz dzisia morze wypić albo jednak swój dom stracić 1666; bych albo jednak zwyciężył, albo ślub wniwecz obrócił 1680 (ut aut vincam, vel saltem foedera solvam).
jedno — skoro tylko 187, 9.
jen — 52, 18; passim.
jeść się z sobą 202, 23 (inter se digladiari).
jęctwo 1984; 2088 (carcer); wpadł w takie ciężkie jęctwo 109, 27: prozna jęctwa 165, 9.
junosza — pan młody; junosza ogień w swój dom wnasza (tytuł bajki 203).
już a już — już zupełnie 221.
juże 636.
k; ukazawszy miejsce, stanął, coby Ezop k temu począł 2700.
kacerz; kacerza (kota) gardła pozbawić (chciały myszy) 129, 8.
kamienie 197, 21; jał nań kamienim miotać 197, 26.
kaptur; alić gdy (kuropatwa) ujrzała kury, oni sobie drą kaptury 13, 14 (gallus deinde cum adinvicem certantes conspiceret).
karać — ganić, karcić, passim; słuszeć tedy dobrze działać, po innych swój żywot karać 2628.
karać się — ganić, karcić, passim; uczyć się, mieć przestrogę, passim.
karmia; wtenczas mu (krukowi) karmia upadła 53, 11.
kasać się; ktociem się na wiele kasze, na małej rzeczy przestawa 147, 17.
kaźń — rozkaz, nauka, przestroga, passim.
kędzierzawy 778 (comptus).
kęsać 103, 8; 112, 16.
kęsy — bez ogona 8, 5; 78, 22.
kielnia 2704 (lingula).
kielo — kilká; i do kiela ich udusił 162, 19.
kilko 376; gdy była po kilko dniów 1797.
kinąć 498 (annuere).
kleć Iiszka swoje dzieci położyła w małej kleci 3, 8 (vnipes inter dumeta catullos collocat); klatka: lew potym ułowion, a w kleć miedzy inne wsadzun 175, 33.
klusię 193 (iumentum).
klwać; kury nosmi klwały (kuropatwy) 13, 6 (rostris percutere).
kłam — żart; to wszystko przyjmi za kłam 1336.
kłamać kim; czemuś mną, złodzieju, skłamał 1576.
kłopocić; już mię dalej nie kłopoci 671 (mm amplius mecum ages contumeliis).
kobiela 828; 21, 3; nalazł kobielą, brzoskiń i orzechów pełną 80, 5 (advenit peram, amigdalis dactylisque referlam).
kobyłka 94, 5 (cicada).
koga — okręt 36, 2; 36, 5; 36, 7; 36, 10; 87, 10.
kołacz 1473 (placenta).
komór 189, 83; 200, 1.
konać; nie ci tylko rzeczy konają, którzy wielkie siły mają 84, 34 (conficere).
korczak 1691 (scyphus).
kotczy — koci; kotczą jej twarz przemieniła, śliczną panną uczyniła 27, 7.
kożdy, passim.
kradomie; ty kradomie wszytko bierzesz 122, 39.
krasa 594 (corporis facies); passim.
kresa; liszka kresę zamierzyła 84, 13; zając kresy nie pilen był 84, 17.
krotochwilić 524; Xant na łożu ją (żonę) smutną zastał, łagodnie się k niej przychylił, by z nią nieco krotochwiIił 1124 (Xathus, thalamum ingresssus, uxori moerenti perblandiri coepit): czem 52, 3 (aliquid ioci causa facere).
krócic; kmieć łagodnie lwa krócił 61, 12.
krzyw; otoć-em ja w tym nie krzyw nic 1186; jeślić pani krzywa, musi być spalona żywa 1493; kto zazdrościw, ten sobie krzyw (tytuł bajki 133).
kucza; skryj się w mojej kuczy 12, 7 (tectorium); 12, 20; 12, 24; 206, 5.
kuńszt — żart, drwiny; wieprz kuńsztowi porozumiał 104, 5.
kunsztować, kuńsztować — żartować, drwić; przetoż, abyś mną kunsztował, ku temuś mię dziwu wezwał 259 (huius spurcitatis gratia me huc a via recta duxisti); a ujrzawszy tak szpetnego, tako kuńsztowała z niego 710; prawieć już żałuję, nie, jako pierwej, kuńsztuje 2990.
kupia 274; 207, 1.
kusznierz 96, 19.
kuta — habit; kutę stroić — chełpić się: liszka, widząc tę jej (małpy) butę, iż tak stroi swoję kutę 11, 6.
lać często takie figle lejesz 1143.
larwa 291 (larva).
ledwy — ledwo 192, 11; 196, 8.
legać, Ezop chował sługę, z którą legał 2378 (ancilla, quam Aesopus uxorariam habebat).
leniec — leniuch 196, 22.
lepak — zaś 16, 493.
lesica — plecionka (skrzynka na sery); oracz po ser sięgnął w lesicę i uchwycił tam łasicę 124, 1.
liczyć; (gwiazdarz) gwiazdy liczył 65, 5 (cum stellas contemplaretur).
list; Zenas tedy dar wziął na liście 225 (in scripiis donatione accepta); 2840 (syngraphus).
liszyć się — pozbawiać się, wykręcić się; dziś się z tego nie chcę liszyć, a gotówem morze wypić 1697.
lity; chwaląc jego rozum lity 1915.
lściwy; lściwy nieprzyjaźliwy (tytuł bajki 206) (bilinguis).
lutać — biadać, skomleć; a gdy tak zbit, bieżąc, lutał (pies) 16, 21 (ille attonitus cum clamando aufugit); 175, 5; 192, 12.
lutość 202, 6.
lutować — litować się 136, 6; 199, 30.
lwowy 188, 30.
łaczen, łaczny — głodny, passim.
łakota — łakomstwo; co zebrała twa łakoła, rozproszy to nieczystota 205, 15.
łaska 128, 9 (mustela).
łatwi 2178; (passim.
łatwie 2444.
ławica 2161; 2329 (subsellia).
łeptać; liszka sama leptała 121, 13.
łeż — łżowi nie wierz (tytul bajki 23); lżowi potym nie wierzą (tytuł bajki 52).
łeż — kłamstwo; jego łeż pobaczyli 52, 7: koguciem we lży poznają, nie burzoć oń wszyscy dbają 52, 13.
łgać; czemuś mną, złodzieju, zełgał 1775; tysiąc złotych im obiecał, któremi też takież zełgał 23, 28.
łocyga — sałata ogrodowa 884 (lactuca sativa).
łotr 761 (verbero); 803 (trucigerulus).
łożnica 325 (domus pars interior).
łuczyć — znaleźć, trafić; bo cię tamo nikt nie łuczy 12, 8; skarbu nigdziej nie łuczyli 18, 11; tam na zbójce łuczył 23, 22; aza łuczysz na wdzięcznego 66, 22; łuczył mądry na chytrego 121, 31; bo go był w nos orzech łuczył 174, 18; owa łuczył na lekarza 175, 7; zdrajcę w owczej skórze łuczył 190, 6.
łupież — skóra; łowiec łupież niedźwiedzi sprzedał 34, 1.
łuskać — trzaskać, chrobotać; (kozy) śmierdząc, łuskają nogami 115, 10.
łuszczyna — łupina 80, 9.
łyst; wielkich nóg, miąższego łystu (Ezop) 14.
łżywość 2523.
łżywy; chroń się czlowieka łżywego 2541 (hominem saevum vitare memento).
mało; mało się to boisz, ine ptaki niepokoisz 110, 15.
małpież, passim w bajce 170 (rex simiorum).
małż 165, 7 (cochlea).
małżeństwo popełnić 178, 40.
mardać(ogonem); pies chodził po domu, mardając 47, 7.
matanie: gwiazdarz w niebo patrzał, by przyszłe rzeczy powiedział, iżby przez takie matanie miał wżdy nędzne pożywienie 65, 3.
medł, passim (lauguens).
mędrować; na godziech patrz, by wiele nie mędrował 2550 (panca loquere inter pocula); Ezop wszem królom mędrował 3104: 98, 27.
miara; którą miarą 559 (quo pacto): które (orły) kiedy już Ezop miał, taką im miarę przyprawił, iż się za mięsem puszczali, wzgórę i na dół latali 2646 (quos — pullos, aqniiinos — cum habuit, assuevit pascendo sursum ac deorsum volare).
miąższy; miąższego łystu 14 (suris crassis).
mieć; takie słowa ku panu miał 194 (heroque ait).
mieniać; albo rozumu nie masz, iż tako rzeczami mieniasz 948.
mier; posłali posły do owiec, wiecznego mieru żądając 2243 (pacem perpetuam offerunt ovibus per legatos).
miernie; 2926 (aperte); hy tamo (na górze) nie siedział, miernieby snać odpowiedział (mówi wilk do jagnięcia) 44, 8; by się (chory) miernie miał 50, 5 (si vino ab stinuisset).
mierziony; co nad język gorszego, wszystkim ludziem mierzieńszego 1376 (quid reperitur deterius ac olentius lingua).
mierzyć; on (lew) ich [przyjaciół) obyczaje mierzył 199, 5 (t. j. porównywał, zastanawiał się).
mieszać; wespół swe rady mieszali 2135.
mieszkanie; wszystkich ludzi mieszkanie 1323 (mortalium vita).
mieszkać; drogę mi mieszkasz 265 (noli me remorari).
mięszkać; jedno mi czasu nie mięszkaj 838.
migać; drwoszczep: »nie wiem« usty migał 12, 13 (lignator verbis qui dem vidisse negut).
miłośnica; miłośnice są drapieżnice (tytuł bajki 141); 172,46.
miłośniczka; wierna pańska miłośniczka 1054 (suczka).
miłownik; miłownicy szaleni wszyscy (tytuł bajki 172).
młyn; na swójci młyn wodę wali 195, 24.
mnieć; miły bracie, co ty mnisz 403.
modła; ostatnie jechał do Delfów, iż tam była modła bogów po wszem świecie znamienita 2882 (postremo Delphos se contullt, locum religione celeberrimum).
morzyć 202, 16 (vexare et occidere).
myśl; myśli (osieł) mając też myśl do oślic 172, 95 (affectabat esse cum asinabus).
myto 384 (praetium).
nabożny; nabożny; przeto, iż mu (bogu) nabożny był 145 (ceu illi, qui sibi devotus erat).
nabyć; zwierzyny wiele nabyli 60, 6 (cum multam praedam cepissent).
nacząć; on sędziego naczął prosić 86, 17; passim.
nadać się; nie nadało się jej (szczuce) morza 194, 11.
nadchadzać 160, 3.
naglądać; wilcy ze psy nadchadzali, dziurami do domu naglądali 160, 4; liszka często ku lwowi naglądała 172, 11.
nagotować się 204, 8.
nakarmić; nakarmię cię tłustych kości 16, 8.
nalewacz 1688 (pincerna).
nałożyć; jużbych pieniędzy nałożył 284.
nałożyć się; kto się swej woli nałoży, nie powolnyć sługa boży 157, 10; (lew) się był mięsu nałożył 188, 6; niechaj się pracy nałoży 200, 19.
namawiać kogo — przemawiać do kogo; boga tako namawiał (człowiek) 15, 16; (rybitw) tako (ryby) namawiał 21, 12; potym on kmieć, chcąc się jednać, jął węża cicho namawiać 78, 14 (volens pacem cum serpentu conficere, ad reconciliandam inter se amicitiam vocat serpentem); tak go namawiał (kur jaspisa) 97, 5; pustelnik się z drabem potkał a laskawie go namawiał 152, 2 (heremita militem hortabatur); (kurwa młodzieńca) temi słowy namawiała 179, 12; pocieszać: a gdy ją tako namawiał, płacz jej znienagła ustawał 178, 12.
napaść; acz się niektóry raz umkniesz, jeden mu raz wżdy napadniesz 120, 20.
naprawić; na tożeś sługę naprawił, iżby mię był z domu pozbył 1235 (hoc illud erat, quod per servum improbum me ludificabas).
naprzeciw; naprzeciw bogu bluźnić 216.
narząd; wszedszy tedy w dom ubogi, nie byłci tam narząd drogi 105, 10 (penus).
nastroić sobie śmierć 202, 20.
nastrój — sieci; ona (jaskółka) kiedy przyleciała, wszytek on nastrój porwała 133, 14 (retia cum textrice per area portabat.
naśladować; — więc się sam Xantus k domu wezbrał, a Ezop go naśladował 638 (sequi); matka go (syneczka) naśladowala 76, 15 (seqni); passim.
naśmiewać się z kogo 855; 856.
nawała; mnogieć są morskie nawały 785 (permulti sunt impetus maris undarum).
nawiedzić; pan do folwarku nawiedził 26 (cum herus proficisceretur).
nawieść; nawiódł go na dobrą ścieźkę 132 (in viam stratam perduxit).
nawrócić się do domu 196, 14.
naznamionować 1952 (notare).
naźrzeć; (gospodarz) pilniejci swej rzeczy patrzy, do każdego kąta naźrzy 187, 30 (herus, qui est Argus).
nie; ale nic nie trudniejszego 789; nie nad mię szaleńszego 2441; gdzie rozumu nie, czas pomoże (tytuł bajki 20).
nieblizki; aż przeminął czas nieblizki 2405 (longo tempore post).
nieboszczyca 152, 27.
niebożec; tedy po tej szkodzie niebożec nabył zasię sobie owiec 87, 13.
niechać; niechać się sam wniść nie boi 696.
nieco cokolwiek passim.
nieczystota 205, 15.
niedbanie 110, 29.
niedośpieszen; terazci pan niedośpieszen 198, 11 (se non posse munc illi vacare).
nadworny 1403: 1406 (incurius).
niegdy, passim.
niegdzie 12, 6 (quoquo loco).
niejako 1213; 156, 4.
niekto — ktokolwiek,passim.
nieludzki; nieludzki uczynek działasz 648 (naturae requiem nun tribuis).
nielża 518; passim.
niezmiernie; Ezop niezmiernie garbaty 15.
niemić się — stawać się niemym: niemiłyć się też zmysłowie 204, 23 (cum oculos hebescere, auditum minni sensusque in dies deficere sentiebas).
nieomylny; 84, 36.
niepili — cudzy, obcy; chłop, nie rozmyślając tego, przecz wezwan od niepilego 1414 (rusticus, quamobrem ab ignoto vocaretur, minime quareus).
niepoczesność 1824.
niepodobny; więcby ten co umiał? barzo temu niepodobny 887.
nierówień 192, 14.
nierządny; nierządne pijaństwo 1630.
niestotyż 192, 16.
niestrojny; kmieć, widząc lwa niestrojnego 61, 21 (rusticus leonem cum ungulis et dentibus perspicit inertem).
nieszczeście, passim.
nieutolny; nieutolnie go płakała 158, 3.
nieuźrzały 81, 12.
niewiara — zła wiara 85, 8.
niewdzięk; a jeszczeżci niewdzięk działam 955.
nieznanie; różne mieszkanie przychodzi w nieznanie (tytuł bajki 138).
nieznoszony; nieznoszoną tam pracą miał 159, 12 (nimis difficilis).
nikaki, nikakiej — nijak; nikaki im (literom) nie zrozumiał 1930 (cum intelligere nequiret); nikakiej już nie odmawiaj 2111; nikakiej sie nie wyprosisz 187, 11.
nos — dziób 53, 10; 63, 10.
nowotny; nie patrząc, jeśli nowotna ma im być rzecz pożyteczna 148, 17.
o; (pan) o figi tako rozkazał, aby je jego słudze dano 34; ziele, o którym jesi pracej wiele 842 i 894 (olera, quae diligenter soruntur colunturque curiose): ziemia o tych więtszą pracą ma 899.
obchodzić się; a czemuż sie sromocita, gdy się jednak obchodzita 123, 16; obchodziłam się z nim zdradą 177, 44.
obec 2153 (omnes); Samska obec 2185 (Samii): wszystka wilcza obec 2241 (lupi); 157, 12.
obiedwać — obiadować 920.
obierać się; — bom się ja w tym nie obierał, inszem rzeczy na pieczy miał 2027.
obiesić 223; 178, 14.
obliczność nieprzyjacielska 79, 9 (inimicorum praesentia).
oblizować 175, 26.
obłapiać 2460 (amplectere); ośliczki obłapiać cię (osła) wszystki chciały 172, 86.
obłów 17, 34 (praeda).
obłuda — maska, straszydło; co nasz pan udziałał, iż w nasze towarzystwo dał człowieka tako żadnego, ku obłudzie podobnego 336.
obmawiać — wychwalać, rozgłaszać; ci, którzy ich namniej mają, swoje cnoty obmawiają 96, 22.
obój 207, 19.
obrać się — trafić się; owąciem się żóraw obrał 63, 9.
obrok zwyczajny 44 (panis quotidianus).
obronić komu czego — obronić przed kim czego; nie wiem. co z niemi (myszami) czynić, bych im mógł kosza obronić 169, 30.
obwieścić; pan mi to polecił, bych cię tym listem obwieścił 2844 (syngraphum regi reddidit).
obwięziel; odłóżże ty obwięzieli (mówi wilk do istryka) 164, 9 (illi suadere coepit, ne tantum telorum onus tergore portaret).
obwięzować się 2840.
obyczaj — sposób, passim; a gdy go lekarz oglądał, w jedzeniu mu obyczaj dał, aby jadł mięso naleksze 188, 42.
ochotny w rozumie 1867 (ingenio prompius).
ocz 480.
odbyć; odbądźże tej paniej spornej, łatwie nabędziesz powolnej 760 (hanc tuam uxorem, ex quo ita est morosa, in tenebras deiicito).
odbywać; synciem za ojca winnego winien odbywać każdego 98, 20.
oddać — odpowiedzieć; pies mu (wilkowi) za ty słowa oddał 183, 9.
oddać się; druga rzekła, by sen miała, iżem się z nim była oddała 686 (altera vero: ast ego in somnis visa sum, quod desponsata erem).
odejmować — bronić 1511.
odelżenie — ulga (w spłacie długu): owca prosiła przedłużenia, na krótki czas odelżenia 118, 10; z tego bólu wielmi lutał (lew), odelżenia sobie szukał 175, 6.
odelżyć; pan kazał, by go... miotłami usieczono, on się przed nogi położył, by ma pan mało odelżył 92 (od hari pedes procidens ut potuit punctum temporis sibi dari exoravit)
odeszcie 1202.
odgniewać się — przestać sie gniewać; poniewoli się odgniewał (niedźwiedź) i ledwie sie im (pczołom) wybiegał 146, 9.
odjąć 2742 (eripere).
odmawiać; żóraw tej to radzie odmawiał 157, 10 (odradzał).
odpaść; (baran) się na byka zabieży, w czoło mu swym łbem uderzy, ale odpadł, aż ledwy wstał 192, 11 (cum in taurinam frontem arietasset, tam atroci ictu repercussus est, ut, fere moriens, haec diceret).
odpierać; psi mężnie im (wilkom) odpierali 2236.
odpłoszyć 128, 15; 130, 17 (abigere).
odpoczynąć, passim.
odpór; Xant odporu gadkam nie wiedział 1620 (cum variis, quae pruponebantur, problematibus turbaretur).
odpuszczać; a cłoć juże odpuszczamy 636 (telonium Xantho largiti sunt).
odrzucić; lew osła od działu odrzucił 60, 13 (a divisione deposuit).
odsądzić; zdrajce czci odsądzili 176, 14.
odstraszyć się — ośmielić się 185, 16.
odtychmiast 184, 10.
odzierżeć pracą 2082 (praemium reportare).
ofiarować się; Ezop na wierność się ofiarował 1530.
oganka — klapka na muchy; przed oganką uciekając (mucha) 122, 35.
oględać 250; 252.
oględować 2878.
ogłów — uzda 768.
ogrodzić — osłonić, pokryć {obwijać w bawełnę); Xantus, chcąc tę rzecz ogrodzić, iż gadce nie umiał zgodzić 873; chcąc swą wolą ogrodzic 172, 51.
ogroźny — groźny; pan niedźwiedź by} wojewodą swoją ogroźną urodą 201, 6.
oguł; — na ogułach im rozkazał 1502 (pozornie).
okazanie wdzięczne 105, 11 (gościnność serdeczna).
okromia 1876 (praeler).
omatać — oszukać 72, 20.
omiedzić kołacz 1483.
omierzić 171, 32.
omijać — tracić; aleciem ten twój uczynek omijasz prze swój pożytek 124, 22 (t. j. uczynek twój niema wartości moralnej, jako samolubny).
omowa; kto się niewiastam da rządzić, ten będzie miał wieczną o sobie umowę 95, 20.
omylić; mistrzu, coś uczynił, iżeś nas wczora omylił 1886 (heus, praeceptor, heri nobis nugas egisti); Boga nie omylili 36, 20 (res ista non latebit Deum); nie będziesz wołała, drugich głosem omylała (mówi lew do żaby) 57, 10 (nullum amplius, ut te respiciat, animal clamore movebis); passim.
omylić się; sługa się tobą omylił 187, 25 (t. j. sługa dał ci się oszukać).
opatrzyć — przewidzieć; jakożem ja barzo głupi był, iżem tego nie opatrzył 51, 12.
opatrzyć się; liszka wżdy się opatrzyła, tej chorobie nie wierzyła 58, 11 (vulpes leonis cognita arte...); nie możesz tu nie wychytrzyć, musisz się zinąd opatrzyć (mówi wilk do liszki) 177, 20.
opierać się; rybitwi sieć swą z wody prowadzili i barzo się opierali 25, 3 (nogami o ziemię).
opłynąć; z ciebie (rysia) sierść opłynie 24, 7.
oprawić; (termin prawny); co kto ma wziąć albo też dać, kupić albo i przedawać, którzy cześć, wiarę trzymają, językiem to oprawiają 1316 (item dare accipere, salutare, forum, mercatura, connubia lingua efficiuntur); ma to mój sąpierz oprawić 1732; szkody sobie oprawili 202, 11.
oprócz — bez, passim.
opuścić; — bez, król go łaskawie opuścił 2873 (Aesopus, visendi Graeciam cupidus, veniam a Lycurgu exoravit).
osłyszeć się; potym się też osłyszymy, a o sobie pomyślimy 127, 31.
osoczyć; aby mię ten nie osoczył 191 (ne hic me criminetur)
ostać; rzekł jesiotr, iż mu umrzeć nie żal, iż ze mną nieprzyjaciel ostał 49, 8.
ostatnie 2881 (postremo).
ostawiać; w baśniach mądrość ostawiając 2880 (in fabulis sapientiam ostendens).
ostrzegać kogo w czem 35, 25.
ostrzegać się; czego 1610; w czem 145, 17.
osunąć się; lew się na kmiecia osunął, swego patrząc, zęby zgrzytnął 61, 9 (cum illum leo torve aspiceret ac dentibus frenderet).
oszczerzać zęby 468 (dantes aperte ostendere).
oszczymiać — oszczędzać; gdy dziś [z] potrzebę będziesz miał, patrz, by się na jutro oszczymiał 2570 (quod in diem laburando quaeris, id in crastino quoque reponito)
otkać się 20, 7 (ventrem distendere).
otrzedź — kolej; ze mną będziesz pospołu legać, a otrzedzią domu strzegać 183, 24.
owa, passim.
owszejki, owszeki, passim.
oznajomiać; jako syna go (Enusa) miłował (Ezop), przed królem zawżdy oznajomiał 2374 (quem in conspectum regis saepius addnxit commendavitque non secus, ac si ex ipso natus esset).
ożalać — przestać żałować, przeboleć; wdowiec, gdy żony ożalał 152, 1.
ożeniać się 203, 1.
palerzyna — peleryna; takoć źli panowie czynią: i niewinnego obwinią, a łatwie najdą przyczynę, by z niego zjęli palerzynę 188, 52.
pałac 2665 (regia).
pastwa — pastwisko 172, 43.
paszczeka 56, 1.
pchać; nie bacz, iżci (dary) woniają, pod tą wonią bardzo pchają 91, 16.
pątnik 2290 (vians).
Perliczka — imię suczki; chodź sam, Perliczko 1053 (veni, lupa astrix).
persona; acz persona niepoczciwa, częstokroć rada pod nią bywa 2063 (sub turpi corporis forma saepius latet sapientia).
piard 156, 14 (crepitus ventris).
piasta; strzec niewiasty nalewać piasty (tytuł bajki 159).
piecza — troska 2042.
piegaty; dudek ubiór ma piegaty 149, 14 (upupa versicoloribus pennis ornata).
piegza 127, 1 (cassita).
piegzin; dzieci piegziny 127, 41.
pielesz; (lew) leżał w pieleszu swym 58, 6 (ingressus speluncam).
pierwy, passim.
pierzcień 1654; passim.
pieszczenie; mięszkając sobie pieszczenie 95, 3 (in delitiis educatus).
piędź; roztropny szczęściu nie wierzy, swą się zawżdy piędzią mierzy 92, 12; ani na piędź 210, 36.
pilen; zając kresy nie pilen był 84, 17.
pilić; a sam szedł obiada pilić, bo Xant z gośćmi rychło miał przyść 1819; Delfowie o tym pilili, jakoby go obwinili 2915; kto pili, nie zmyli (tytul bajki 84); liszka, gdy nic nie piliła, w jamę się była wwaliła 128, 2; młodzieniec o tymże wszystko pilił 196, 2.
piskanie 200, 7.
piszczałki 21, 2; piszczeli 21, 4 (tibiae).
plotka; kto się rad mądrych radzi, ten się w plotkach nie uwadzi 2588.
płacenie; tożto mądrego płacenie składać na boskie zrządzenie 861 (ecquid philosophicorum solutio est divina providentia haec produci).
płachta ob. rogoża.
płat; a z mej ziemie za dziesięć lat będzie dań tobie isty płat 2428 (ex tuto territorio meo annos decem tributa capito).
płatny; sędzia skazał, aby owca płatna była 99, 19.
płewy 32, 8 (plewy).
po; jawnie się im nie godziło (zgubić Ezopa), wiele ludzi po nim było 2912 (propter turbas palam non audebant); mać wtenczas przy nich nie była, po swej potrzebie chodziła 125, 4.
pobłądzić drogi 116.
pobudzić; jeden, chcąc Xanta k niemu pobudzić 1387 (in servum stimulans herum); zdradnieś uczynił, żeś na mię psy pobudziła (mówi zając do liszki) 195, 16.
pochlebić; i w tym lekarz mu (niemocnemu) pochlebił, izby też to znak zdrowia był 71, 11 (rursus medicus ait id ad salutem optimum fuisse).
pochlebnik 188, 27.
pochlebować 210, 23.
pochwacić; (orzeł) mięso nogami pochwacił 3, 30.
pochwycić się; wnet się od ziemie pochwycił 2459 (continuo exsurgens); (kotka) za mysza się pochwyciła 27, 16 (murem, ut caperet, persecuta est).
pocieszać jen z owego pocieszon był 1243.
pocz; pocześ tu przyjał 269 (ecquid huc venisti).
poczesność 122, 58; 188, 24.
poczta; gdy poczty nie widziano, z góry mu odpowiedziano 198, 9.
podarze 29; 91, 4 (munus).
podarzenie 1396.
podjąć szkodę 170, 13.
podnieść się w pychę 194, 5 (in superbiam elatus).
podoba; cóż ci po takiej podobie, kiedy niemasz mózgu w tobie (mówi liszka do maszkary) 14, 10.
podobny; na twarzy podobny 248 (spnie non insultus); 778 (forma speciosus); 796 (speciosus); podobnej ci rzecz żądam, a sprawnie ją otrzymać mam 1705; widział mu się czas podobny 2409; aż do czasu podobnego 2838 (ad terminum quondam).
poduszczyć 293 (stimulare).
pogoda; kiedyć pogoda, przydzi do mego ogroda 909 (cu his rebus tibi opus est, huc accedas); gdy tego pogoda będzie na wiosnę, kiedy śnieg znidzie 2500 (cum hiems transiret); (kruk), gdy dobrą pogodę uźrzał, k swemu królowi przyleciał 170, 75.
pogodzić; łatwie temu pogodzić 745.
pojeść 60 (manducare).
pojać 111; 228; 434.
pokazić 110, 24.
pokęsić się obciąć sobie ogon; mybyśmy się pokęsiły, gdybyśmy tak szalone były 8, 27.
pokładać; (liszka) lwicę, jako niepłodną, pokładała za niegodną 62, 6.
pokuszać, pokusić passim.
polepszyć; miejcie na tym dosyć teraz, polepszymy na inszy czas 1292.
polepszyć się; nic mu się nie polepszyło 3050 (nihil profuit sibi ara); barzo mało się polepszysz 93, 11; lew się niegdy polepszyć chciał, by dobrą sławę otrzymał 188, 1 (leo volnit mores regum bona forma consequi); wilk niegdy k Rzymu się spieszył, azaby się tam polepszył 189, 2.
połać; szedł po połaci onej, kędy był dom jego paniej 1219 (transiens per viam, ubi Xanthi uxor habitabat).
położyć; osieł na trzech położył dział równy 60, 10 (asinus in tres partes aequales partitus).
połupić woły 30, 16 (iugulare).
pomokrzyć; na ostatek je (gruszki) pomokrzył 150, 10 (lotio conspersit).
ponocka straż nocna; (żołnierz) szedł precz od niej patrzyć zasię ponocki swej 178, 30.
popadać, popaść; nie popadniesz żadnej szkody 1614; orzeł zająca popadł) 2, 15; a gdy szkody popadają 39, 11; kto nieopatrznie czyni, szkodę popada (tytuł bajki 41); (kania) mysz popadła 163, 11; (małpa) niemało ich (orzechów) popadła 174, 8.
poprowadzić się; milczkiemby się poprowadził 587.
poprzedać 420; 155, 13; 173, 25.
poradny 2304.
poradzenie 1208; 1395.
porozumieć czemu 1090; passim.
poruszyć się; Krezus się na to poruszył 2193 (animo commotus).
poselstwo 2216 (mandata).
poseł 2138 (tabellarius).
posędzać; więc się poczęli uśmiechać, za szaleństwo mu posędzać, iż... 370.
posięgnąć ręką 41, 13.
posikać 640 (demingere); 647.
posilenie posiłki 144, 9.
posłapać — podeptać; wół młode źrebięta potłoczył, nas wszystkich barzo posłapał 125, 7.
posłuszny kogo; zawżdy mię posłuszni byli 173, 36.
pospólny; dla pożytku pospólnego 2108.
postawić się; Ezop się cudnie postawił: jąwszy go (kapłana), pod drzewem posadził 119 (Aesopus, laeto vultu illum manducens, sub arbore fici consedere fecit); — popisać się 89, 3.
postąpić czego — ustąpić 102, 4.
poszkodzić; niś opieprzył, aniś omiedził, jednoś przyprawy poszkodził 1484 (placenta haec impurissima nec mel, nec piper habet).
poślubić 23, 3 (vovere).
pośmiewać kogo w czem 1810.
potargnąć; a gdy żórawi wiele jął, jastrząba z nimi potargnął 43,6 (pelagrum venatus est); potargnąć sieci 209, 4.
potępić; pierwsze smętki, którem miała, kożdy mi z nich i łatwiejszy był, aleć mię już ten potępił 2996.
potknąć się komu; potknieszli się komu złemu, nie wyprosisz i się żadnemu 7, 27.
potłoczyć; wół młode źrebięta potłoczył 125, 2; 125, 7.
potrawić; młodzieniec swe wszystko potrawił 70, 2 (adolescens cum bona patris consumpsisset).
potrudzić się; a o tymci się potrudzę, że go tu ku tobie, przyłudzę 172, 29.
potrzeb; co potrzeb, przyprawiaj 954 (quae parari opus est); często ludzie Boga żądają, których rzeczy potrzeb nie mają 26, 30; komu więcej potrzeb tego 26, 30.
potrzeba; potrzeby zabierz 1569 (cape, quae opus est).
potrzeźwić 2478.
potukać słyszał, iż łowcy wołają, za wilkiem psom potukają 196, 12.
pourażać; tamem je (kobyłę i źrebię) więc pourażał (mówi wilk), ledwie samej ogon został 189, 57.
powątleć; powątlały jego (lwa) kości 107, 6.
powolny 1040 (benivolens).
powyższenie; pan za swe zwyciężenie od was weźmie powyższenie 2084 (si dominus erit ceriaminis victor, gloriam et gratiam apud vos consequetur).
powyższyć; król Ezopa powyższył 2506.
pozbyć — pozbyć się, passim.
pozbywać — pozbywać się, wypraszać 102, 32.
pozdno 202, 17.
pozobać 48 (comedere).
pożyć; bych ja to wiedział, jakobych pożytek z ciebie miał a w czymbych cię dobrze pożył 283 (qua in re mihi prodesse quires); i drugić się będzie bożył, by łatwiej swej zdrady pożył 162, 28; (osieł), siebie mieniąc nieszczęsnego, iż nie pożył nic dobrego 75, 6; (wilk istryka) nie mogąc gwałtem pożyć 164, 5.
praca; ktokolwiek zwycięży, nierówną pracą odzierży 2082 (uter vicerit, non par proemium reportabit); owca syna kozie poleciła, aby o nim pracą miała 115, 3.
pracować o co; o to pracuj, by mógł jednego przyjaciela mieć prawego 2601; ludzie, by nie umrzeć, o to pracują 28, 16.
pracować się — troszczyć się; wilk niekiedy barzo stękał, o lekarzu się pracował 63, 5; (roztropny), gdy szczeście nie folguje, o to się też nie pracuje 81, 16; kobyłki ani się ocz pracowały 94, 6; więcejci ziarna miłuję, a też się o nie pracuję 97, 14; ci co pysznie panują, o przyjażni się nie pracują 107, 38; któż mnie będzie opatrował, o moje rzeczy się pracował 136. 10.
prać 161, 7 (caedere).
prętek; mając rozum prętek 1866 (satis acutus); 146, 14.
prawda; po prawdzie to mniemały 678 (putantes id esse verum).
prawie; wszystki rzeczy prawie zowę 154 (suis nominibus appello).
prawy; prawa prawda 188, 18.
prosić u kogo 185, 6.
prostość 82, 5 (simplicitas).
prowadzić się; takoć się jemu prowadzi 160, 12 (se habere).
prozny — próżny 354, passim; myszy o kocie się radziły, jakoby go prozny były 129, 4 (mures consultabant, quo ingenio quave arte felis insidias possent evitare)
prza; a dobrze, iż ci słuchają, którzy mą przę rozeznają 1300; małpież kiedy prze wysłuchał 123, 13.
prze; Bóg, gdy wronę cudną uźrzał, prze krasę królem ją wybrał 45, 10 (ob pulchritudinem); on się z tego nie wymówił, prze przyjaciela uczynił 159, 10.
przebiegać się; myszy gdy się przebiegały 162, 1.
przecz passim.
przeć się; ona (liszka) się tego przała 123, 5 (illa negabat se esse ream).
przed (prae); nam przed tymi tłomoki zginają się zawżdy boki 409; kamień, przed którym się sieci rwały 25, 8; który (kur) bitwę stracił, przed wielkimi sromy się skrył 64, 4; dąb, taką rzecz kiedy widział, iż przed kliny gorzej się miał 85, 6; obcego się bardzo wstydzę, a przed sromem nie porodzę 113, 20; wilk, gdy jagnię u kóz widział, przed kozłem go porwać nie śmiał 115, 6; drudzy lwi, gdy nań chcieli, przed onym więc już nie śmieli 175, 45; przed chytrym się nie wysiedzisz 187, 44.
przedajny; nie mam żadnego (osła) ni nająć, ni przedajnego 246 (inquit nec pretio, nec alia ratione iumenta sibi reperiri posse); 1223 (venalis).
przedłużyć się; robocie się przedłużyło 127, 15.
przednie; jedna pani męża miała, a przednie go miłowała 136, 2.
przedrożyć — za drogo zacenić; alemci go nie przedrożył 299.
przeglądać; (oracz) nie przeglądał ciężkich przygód 30, 3; patrzeć przez palce, pobłażać: matka tego przeglądała (że syn książki kradnie) 86, 5 (cum mater libenter accepisset).
przeględać; przetoć to trzeba przeględać, co się kiedy może przydać 25, 17.
przegryznąć 163, 7.
przekazić 178, 27.
przekażać; psi wilki od trzody gonili, przekazać owcam nie dali 2236; 109, 4.
przekładać kogo komu; mądregociem przyjaźń pewna, a zwłaszcza w kim cnotę pozna, miło mu z nim zawżdy mieszkać, nowych mu nie chce przekładać 149, 24.
przekładać się — przechwalać się: ryś z liszką niegdy się gadał, ślachectwem się jej przekładał 24, 2; wywyższać się: a gdy się inym przekłada 41, 23.
przekory; oto na me przekory nabyłeś takiej potwory 743; przekory sobie działali (krucy z sowami) 170, 6.
przemódz; coć przemogę, toć tu dawam 23, 12.
przemór; widzę, pawie, iżeś chory, znać w tobie silne przemory 172, 16 (Video te macilentum et perditum).
przepaść; a co mi przepadniesz, jeśli tego nie dowiedziesz 1647 (si non biberis, quid deponis).
przepuknąć się; (żaba) się wpoły przepuknęła 125, 20 (rupia pella mortua est).
przepuścić; jeśli mi przepuścisz 871 (si iubes).
przesieść — dać się we znaki: ale im był potym przesiadł (jastrząb gołębiom) 111, 13.
przesilenie; z przesilenia zemdlał 196, 6.
przestać; potym gdy go niedźwiedź przestał 35, 21.
przestać się; dawaj (soczewicę), by sie nie przestała 970.
przestępać; cztery stopnie przestępaj 1951 (ascende gradus quatuor).
prześpieć; mnogie rzeczy prześpiał 3126.
przewieść; gdy co działasz, końca czekaj, przewiedzieszli, tedy śpiewaj 16, 32.
przewinić; wieleś uczynków złych czynił, aleś tym wszytki przewinił 1844 (mihi saepius nugas egisti, sed quo modo nullo tempore nequius).
przewodzić; gdzie się wszyscy zgodzą, wiele przewodzą (tytuł bajki 209).
przewyciężyć 1524 (vincere).
przez — bez 799; 86, 33.
przezlisz — ogromnie, nad miarę; żaba w jednym błocie mieszkała a przezlisz barzo wołała 77, 2.
przód — wprzód 73, 18; 210, 22.
przybrać się; mam mieć goście przy wieczerzy, rządniej się k temu przybierzy 1352.
przyczyna; Xant tego już pilen był, jakoby go za przyczyną zbił 992 (Xanthus causam quaerens, quo illum iure caedere passet); hnet się przyczyny domyślił 999 (existimans id quod res erat); 1029; 188, 37.
przyczynić się, przyczyniać się; kazał się sługam przyczynić by mogli kota ułapić 2735 (iussit pueris suis, ut catum habere viderent); oracz jeden nierad orał, na zimę się nie przyczyniał 30, 2; aż się mrówka przyczyniła, łowca w nogę ukąsiła 67, 17; mrówka śrzód lata robiła, na zimę się przyczyniając 94, 3.
przydać się; nieco mu się złego przyda 1764 — (est augurium pessimum); przydało się dnia jednego 3, 9; passim.
przydybać; liszka ku wsi przydybała 135, 1.
przyglądać; miła pani, trochę przyglądaj 1807 (hera, cave amabo paululum); kijem go (osła) przyglądam 73, 16; poleć mi dzieci przyglądać 113, 11.
przygodzić się; więc się mu kapłan przygodził 115 (sacerdos Aesopum adiens); byk na jednej łące chodził, tedy się lew k niemu przygodził 59, 2 (leo, taurum soquens, cum prope accessit); owa się łowiec przygodził 66, 13 (auceps quidam advenit).
przyjachać 229.
przyjacielstwo 933.
przykazać się — polecić się: (sroka) ku orłowi przyleciała, aby mu się przykazała 138, 4.
przyłożyć się ani się też składaj z dworem, przyłożysz się zawżdy wołem 100, 24.
przyłudzić 172, 30.
przymawiać; starzec iżby lepiej (syn) zrozumiał, tą przypowieścią przymawiał 180, 10.
przypędzić; nikt cię k temu nie przypędzi 572 (nemo te cogit); ktoż mię był na to przypędził, iżem zdrajcy łatwie wierzył 2443 (quod factum ma pepulit, ut Aesopum interimi iuberet).
przypisać; (Xantus) głupstwo kupcowi przypisał 453 (admiratus marcatoris inscitiam); Ezop baśni wszystki, które składał, Krezusowi je przypisał 2320 (fabulas edidit regique inscripsit); oni (ptacy) się z jej (jaskółki) rady śmiali, a bojaźń jej przypisali 110, 14.
przypłodzić się 173, 20.
przyprawić; gędźca z śpiewakiem postawił, w nowe suknie je przyprawił 438 (psaltem cum grammatico, novas stolas indutos, apud forum venale coustituit).
przystawać; dobrej nauce przystawaj, a mądrej rady nie wzgardzaj 2585 (quae frugi sunt, ea discere ne cesses ac sapientiae intendere); ku komu 199, 3 (se adiungere alicui).
przyśpiać; a gdy k jednej górze przyśpiał 389 (praevenire).
przytcza — przygoda; nie miej człowieka cudzego za przyjaciela pewnego, bowiem, gdy się przytcza przyda, rad cię zawsze swoim wyda 171, 124.
przywieść, przywodzić; on chcąc je przykładem przywieść 31, 5; (jaskółka) jęła zasię ptakom radzić, na oczy im rzecz przywodzić 111, 20; mnogim złoto szkodzi, często je o gardło przywodzi 169, 52.
przywieźć się; Ezop się ku Babilonie przywiózł 2865 (Aesopus Babyloniam ingressus).
przywięzać 3014 alligare.
przyzwolić; wszyscy temu przyzwolili 1117 (dictum approbantes); oni k temu przyzwolili 100, 17.
psica 1135; 102, 1.
psiczka 1048 (canicula).
pstrociny rysia 24, 4 (variae corporis notae).
pustować; dzieci pustując wołają 287 (pueri vociferantes lascivientesque).
puszczać 602 (omittere).
puszka; z błota puszki bywają, w których też złoto chowają 2663 (phialae non limpidae limpida saepius continent vina).
pyszny komu 1174.
rabski — arabski: stu tysiąc złota rabskiego 2837 (mille talenta); 2919.
rada; Delfowie, gdy to słyszeli, taką radę o tym mieli 2902 (haec Delphi audientes intra se inquiunt); (liszka) o pomście brała radę 3, 16 (consilium capere).
radniej 97, 20; 186, 7.
rataokrzyk: na ratunek! przenośnie — strach: ale wżdy mieli sumnienie za swe niecne uczynienie, które je zawsze straszyło, rata na nim dosyć było 3116 (conscientia compuncti, quod Aesopum iniuste occiderant).
rataj 27 (agricultor); passim.
rąbić drzewo 12, 4; 72, 2.
robota; jeszcze się o to boję, iż, gdy mię zbawi żywota, o skórze będzie robota (mówi osieł) 73, 24 (corium meum etiam post mortem cruciabitur).
rodny; ociec mając syny rodne 31, 1; wszytkęć winnicę skopamy, rodniejsząć ją udziałamy 90, 8.
rogoża; kto u mnogich panów bywa, rzadkoć ten sługa utywa, szalenić się tym ubożą, a ida z płachty w rogożą 73, 28.
róg; z przodku się złemu przeciwiaj, siły mu brać nie dopuszczaj; puściszli, gdy za rogi masz, za ogon już nie utrzymasz 110, 39 (praestat esse Prometheum, quam Epimetheum; fuere hi fratres, nomina sunt graeca, alteri consilium ante rem fuit, alteri post rem).
rościć — kazać rosnąć; taki mi jęczmień rości, by nie miał plew ani ości 132. 3.
rota ptasza 176, 5.
rozbaczność; król dla wielkiej żałości nic w tym nie miał rozbaczności 2396.
rozboleć się — rozchorować się 136, 3; 160, 1; 172, 5.
rozchód — rozstanie, rozejście się 105, 20.
rozdawać; Ezop przypowieści dziwne gadał, a w nich swą mądrość rozdawał 2342 (in fabulis documenta mortalibus exhibens).
rozdrzemać się 197, 3.
rozdziergać; miech rozdziergaj 573 (apperi fores marsupii).
rozdziewiać usta 467.
rozgadzać, rozgodzić; w nocy je (ludzi) ku pracej budzę, godziny nocne rozgadzam (mówi kur) 7, 11; (sędzia) sprawiedliwie rzecz rozgodził 123, 12; i tym urzędy najdziemy, a dobrze je rozgodzimy 201, 16.
rozgorzlić się — rozgniewać się 2, 17.
rozmiełować się kogo 27, 2; 61, 2.
rozmowa; nazajutrz Xantowi uczniowie, będąc z nim w szkolnej rozmowie 1034 (cum scolares apud Xanthum in andtiorio essent).
rozmyślać się; Bóg się w tej rzeczy rozmyślał 68, 9 (qua rogatione Iuppiter diu ambiguus).
rozpaczać w czem; już w obławie rozpaczali 22, 7.
rozprowadzić trudność 2436 (quaestionem solvere).
rozprawiać; gość rozprawiał ludzkie przygody, ziemie, miasta i też grody 169, 15 (loquebatur peregrinus, quomodo perambulabat mundum et iverat usque ad extremitates eius, nec reliquerat locum, in quo non fuisset et viderit mirabilia mundi et monstra).
rozpuszczać; (małpa orzechy) rozpuszczała (t. j. upuszczała jeden po drugim) 174, 16.
rozrzewnienie — gniew; dla wielkiego rozrzewnienia 211 (prae ira).
rozrzewnić się — rozgniewać się; ona sie hnet rozrzewniła 1231 (illa e vestigio atra bili percita); Xant się o to nań rozrzewnił i za szyję go uderzył 1753 (Xanthus ipsum maledictis persequens); więc się kmieć niegdy rozrzewnił 119, 3.
roztoczyć; potym sie strony zgodziły, wszytkę walkę roztoczyły 176, 10 (reversique sunt ad pristinam pacem aves et quadrupedes).
rozumieć czemu, passim.
rozwadzić; trudny węzeł rozwodził 2072: krótko ten węzeł rozwadzę 2168 (vobis breviter aperiam).
rówień 792; passim.
równik 204, 17 (aequalis).
rupie — robaki; kożdy ma swe rupie (t. j. swego móla), (tytuł bajki 137) (infortunia).
różdże; (małpa) sis różdza trzymała 174, 15.
rychły — chart 116, 1.
ryma — katar; wielką rymę w nosie miał 188, 34.
rząd; wszystko rozumnie sprawiono, nic rządu nie opuszczono 1266 (prandium hoc tuum est philosophia plenum); 1390.
rządny 1250 (haud insulsus); czeladź swą dobrze opatrzaj, potrzeby jej rządne dawaj 2558 (curato familiam); rządnie posadzono (ptaki na godach u orła) 149, 3.
rządzić; (Ezop) w rządzeniu żywota pilny 2 (per omnem vitam vitae studiosissimus fuit).
rzeczniczy; szedł do domu rzeczniczego (rzecznika) 198, 18.
rzewny; lew gniewliwy rzewno patrzał 60, 17.
sadzić — stawić w zakładzie; Xantus na to swój dom sadził 1649 (deponere); sadzić gardło — narażać życia 142, 12.
sapy; tamoć były wielkie sapy, gdy niedźwiedź wziął łowca, w łapy 34, 12.
sąd — naczynie; nie cudnych sędów patrzają, ale jakie wino mają 2065 (in vasis vinariis non forma spectatur, sed quid vini ipsa vasa contineant); w szpatnym sędzie niekiedy też balsam będzie 2661 (turpia vasa quanduque continent balsamum).
sąpierz 1685 (adversarius); passim.
schować — przechować, dochować; panu by je (figi) cało schował 38.
schytrzyć; kot aby je (myszy) zasię schytrzył 40, 17; kotku, darmo wisisz, bo już żadnej z nas nie schytrzysz 40, 24; po drugieć się nie dam schytrzyć 172, 80; wieręć nie schytrzę, boć wszystkiego dobra życzę 172, 81.
sczerznić sczernić 19, 8.
sęk; tuć na mnie sęk 20, 17.
sieła 125, 22.
siepać; (lew) jął się znowu zwierząt siepać 188, 18.
sierszeń 90, 1 (vespa).
sierzć 183, 30.
silny; (Ezop) głowę też miał barzo silną 9 (magno capite).
skarać; Ezop je tym przykładem skarał 2892.
skarżyć o czem; zwierzęta o swych niedostatkach skarżyły 137, 2.
skazać palcem 627.
skiba; wszystek kołacz w skiby skrajał 1476 (placentam in frusta instar laterum caedit).
skiwać; tameś mówił, owdzieś skiwał 12, 28.
skład; siej niezgodę miedzy złymi, a nie chciej mieć składu z niemi 202, 22.
składać; orzech, osieł, grzbiet niewieści mało pożytku działają, gdy ich kijem nie składają 161, 16 (nux, asinus, mulier simili sunt lega ligati, haec tria nil recte faciunt, si verbera cassent).
składać się; — zadawać się; ani się też składaj z dworem 100, 23.
skłonić się; jam się ku tobie skłoniła (mówi liszka do ciernia) 10, 9 (cum ad te confugerim).
skoci; do skociego chlewa wbieżał 187, 3 (stabulum).
skokliwy; nogi skokliwe (jelenia) 67, 11; (zająca) 167, 7.
skonać dobrą radę 129, 24.
skotak 866 (clitellarius).
skoro; jak skoro przyjechał 2215 (cum Samum applicuit).
skraść się; dziewka, skradszy się od towarzyszek swych, tajemnie wprzód wybieżała 699 (una ex ancillis, dum aliae contendunt, tacita perveniens).
skraść się; dziewka, skradszy się od towarzyszek swych, tajemnie wprzód wybieżała 699 (una ex ancillis, dum aliae contendunt, tacita perveniens).
skromny; kożdyć po żenie skromniejszy, by przedtym był nabujniejszy 196, 27 (indicat fabula neminem esse adeo robustum et fortem, quem nimius veneris usus non infirmum et debilem reddat).
skrucha; wilk, gdy osła uźrzał, wielką skruchę ku niemu miał 189, 17 (t. j. oskomę, apetyt).
skrzeczeć; (kur) u niego (orła) w nogach skrzeczał 64, 12.
skusić; on jej fałszu już był skusił 179, 22 (memor, quotiens ab ea deceptus fuerit).
skutek; takoż żywota dokonał za złe skutki, które działał 2640 (uti malus, male vitam finivit); (owca) wilcze skutki pełniła 190, 20.
sławetny; królu ślachetny, po wszystkim świecie sławetny 2270 (maxime rex regum).
słąka 139, 1 (turdus).
słuch; nietrwałeć ludzkie gminy, dziś w nich ten słuch, jutro iny 193, 14 (contemnendae populi voces).
słup 2868 (statua).
słusza, słusze; niesłuszeć to rządu twemu przykro mówić mężowi swemu 1131 (non decet te esse tristem viro tuo); aleć tu słusze na mądre i krzywdy przyjąć za dobre 13, 22; słuszeciem to na mądrego 21, 17; passim.
słynąć; słynąć było, iż (osieł) umrzeć — chciał 160, 2 (fama exierat cum cito moriturum).
smagły bicz 48, 8.
smęcić się 193, 10.
smok; wolałbych się z smoki widzieć, niźli od was tę śmierć cierpieć 3095 (eligerem potius totam circuire Siciliam Caribdimque saepius transire, quam a vobis sic per contumeliam interfici).
smysł – zmysł 89, 10.
sobić; (brzuch) wszytki rzeczy sobie sobi 184, 4.
soczeń 105 (delator).
soczewica 932 (lens).
sół – śpiżarnia, komora 20, 1 (tectorium); 20, 9; 20, 12.
spadać się — pękać; bania się wszystka spadała 173, 41.
spar — potrzask, klatka wabnicza 38, 3.
sporny 759 (morosus).
sprawić; Pan Bóg, jen wszystko postawił, dwu w nierówną walkę sprawił, by się sługa z panem wspierał, któryby cześć otrzymać miał 2078 (natura, ex qua perveniunt omnia bona, iniquum gloriae certamen hodie posuit inter dominum et servum); rzadko może być sprawiona prawa przyjaźń przełomiona 78, 27.
sprawić się; (Xant) tamo się swym uczniom sprawił 1339 (Xanthus apud auditores suos se purgare cupiens); Ezop się hnet wszego sprawił 2481 (suam causam dixit).
sprawny — sprawiedliwy, passim.
spuścić się; na wysoką wieżę wstąpił, a oknem się na dół spuścił 2638 (ex loco eminentiori se praecipitem dedit).
srać; mądry człowiek jeden u nich był, który rozum, sierząc, stracił 1608 (sensum sedendo una cum fecibus effudit).
sromieźliwy 162, 11.
stać w sporze z kim 120, 17.
stadło; godnamci państwa więtszego (mówi szczuka) podług rządu stadła mego 194, 8 (maiorem principatum coepit appetere).
stał; w nieszcześciu bywa stał 25, 23.
stały; lew, gdy już stałe lata miał 199, 1.
stanie; wszystkich ludzi mieszkanie przez język ma swoje stanie 1323 (lingua mortalium vita fere tota consistit).
starać się – kłopotać się 55.
starosta 2002 (praetor); 2098 (quaestor).
stępica 41, 7 (fovea).
stępieć; oni natychmiast stępieli, tej rzeczy nie zrozumieli 2437 (cum omnes ambigerent nec proposituni solvere quirent).
stok 66, 2 (fons).
stopień; stopienie 1938; stopnie 1951 (gradus).
stracić bitwę 64, 4; 155, 17.
stradny pies 116, 16 (t. j. niezdolny do polowania).
straszliwy 44, 11 (timidus).
stroić owcę ku strzyżeniu 1112; przecz mi tak zdradnie śmierć stroisz 3021 (ecquidem dolo necor a te).
stroje; mówią iż stroje bobrowe jest lekarstwo barzo zdrowe 208, 1 (testes). »Bobrowe stroje nie jest nic inego, jedno proch z suszonych ziarn albo jąder zabitego bobru: które jądra na dobrej baczności mają ci, co bobry łowią; abowiem oni kusznierzom skóry na bramy, a aptekarzom jądra na proch przedają; u nas w Polsce miałyby ty jądra tańsze być, iżeśmy tych krain blizko, gdzie bobry łowią; ale to hamowanie przyniosło, iż u nas nadroższe wszytko, a to iż zbytek bez końca«. (»Lekarstwa doświadczone« Siennika, r. 1564, list 243).
stróża, passim.
strzegać, domu 183, 24.
strzemię; Enus jął w ojcowy strzemiona stępać (t. j. legać ze sługą ojca) 2380.
stylać; oto sama chrome stylasz 77, 7 (claudicare).
styskować — tęsknić; liszce sie styskowało 172, 9.
sutek — cycek; czemu ku matce nie idziesz (jagnię), czystych sutków u niej nie ssiesz 115, 12.
swadźba 101, 2.
swak — rywal; wszytki ine swaki zbijał 192, 4 (ut caeteros arietes, qui occursanti sibi auderent obsistere, statim facileque superaret).
szaflik 939 (labrum).
szalać nic ja nie szalam 949.
szczątek; wszytki do szczątka spalimy 170, 84.
szczepać 85, 3 (scindere).
szczeście, passim.
szczmić – ściągać oszczędzać; kto szczmi na dzieci, wszytko; sie rozleci (tytuł bajki 205).
szczuka, passim.
szczury — wyschły; a gdy tak barzo pracował (młodzieniec) z przesilenia tako zemdlał, umarłemu podobien był, szczury, blady, ledwy chodził 196, 8 (ita lumbos exhausit, ut paucis diebus macilentus fieret et mortuo magis, quam vivo, similis videretur).
szkarady 443 (turpissimus).
szkodno 142, 10.
szkodzić kogo; kto złego świebodzi, siebie szkodzi (tytuł bajki 163); on mnie jawnie szkodził 191, 23.
szkodzić się; niechaj się pan mną nie szkodzi 358 (haud convenit solum me heru exhibere inutilem); tymżeć się też ośli szkodzą, którzy na dwu nogu chodzą 172, 121.
szoczewica 917; 923; 964; 965; 973; 979.
szpatny 416; 456; 2661.
ściężyć; a wszakby i osła ściężył (Ezop), kiedyby go kto nań włożył 385 (quippe iumentum cum ipso onere portaret); (osieł objuczony) potykał się, ledwo ściężył 207, 1.
śladny — pośledni; Ezop twarzy żadnej, a wymowy barzo śladnej 8 (facie longue deformis, lingua tardus).
ślemię — drewno poprzeczne; ogon (liszki) próżne brzemię, rozwlecze się, jako ślemię 8, 20 (caudam non modo dedecori vulpibus esse, sed oneri gravi atque inepto).
ślub; nie nad mię szaleńszego, złomiłem ślub państwa swego 2442 (misero vae mihi, qui regni mei perdidi columnam).
śmierny – pokorny; patrzajcie na męża tego, na śmierną postawę jego 162, 10.
śniadać, śnieść – zjadać, zjeść, passim.
śrebny 72, 11; 72, 13; (srebrny 72, 16).
świątość — pielgrzymka pobożna: wżdy pokuszę tej świątości, za pozbędę swoich złości 189, 3.
świeboda, passim.
świebodny, passim.
świebodzić (tytuł bajki 163).
świecki; świeckie skonanie – koniec świata: mąż z żoną, co tam biegają, dzieńci i noc znamionują, patrzą urzędu swojego, aż do skonania świeckiego 2820 (feminae duae dies et nox esse dicuntur, quae se alternatim continuo discurrentes sequuntur).
świerczyk 2282 (cicada).
tajemnik — doradca poufny; królewscy tajemnicy mają być stateczni wszyscy 138, 21.
tako, passim.
tamo, passim.
tań 610.
taran; baran mu (lwu) dawał tarany 107, 31.
tarn – cierń 175, 2.
Tatar; i Tatarzy tak działają, aże ku bitwie strzały mają 164, 11 (quandoquidem ne alii quidem sagittarii, nisi cum proelii tempus instaret, portarent).
teskliwy; droga trudna, ostra i teskliwa 2175 (via, cuius initium durum, asperum ac difficile est).
tesknić sobie, passim.
teskność nieprzyjacielska obliczność czyni ludziem wielką teskność 79, 10 (inimicorum praesentia nimium est molesta).
teszno; nie będzie nas tako teszno 189, 14.
tęten 74, 11 (strepitus); 135, 5.
tłumok 2927 (sarcinula).
tłumić; poczęli go (chorego lwa) wszyscy tłumić 107, 27.
toń; wszak gdy przydzie ku zgonnej toni, nawiętsza sie miłość zmieni 158, 20.
trafić się; (pasterz) począł tedy owce liczyć, nie mógł mu, się poczet trafić 191, 10; liszka, gdy się w sieć trafiła, za ogon się uwięziła 8, 1.
trafno 634.
trcina — trzcina 37, 1; passim.
trudza; trudzą z pożytkiem złączono 132, 16.
trzaskać; zadkiem barzo trzaskał 156, 3 (magnos ventris edebat sonos); dłoniami 169, 19 (manibus trepidare).
trzepać; 61, 23 (pulsare).
trzpiatnąć; wszystki społem trzpiatnicie (gołębie pod siecią) 209, 22 (omnes simul surgite).
trzymać — cenić; kupiec go też drogo trzymał 503.
tuha — smętek; byli tam społem weseli, wszystkiej tuhy zapomnieli 178, 42.
tuta — tutaj 168, 8.
twarzyć — tworzyć; i jeszcze go tym obdarzył, iż rozliczne baśni twarzył 144.
tylki 125, 11.
ubaczyć 1641 (percipere).
ubać się spostrzedz się 48, 9.
ubaczyć się 172, 87 (expavere).
ubić zbić 1427; obić 116, 16.
uchramywać 175, 9.
uciekać komu; liszka łowcom uciekając 12, 1 (vulpes venatorem effugiens).
uciskać się; (jeż) łaskę swemi ościami pchał, ona mu się uciskała, iż już dalej gdzie nie miała 166, 11.
udać się w co; którzy się w łakomstwo udadzą 29, 17 (homines, avaritiae dediti).
udawić 2283 (interimere).
ugodzić; — tenci przyczynę ugodzi 883 (quaestionem solvet).
ugrzeszyć — zgrzeszyć 189, 69.
ujechać 162, 21.
ujeść 146, 3.
ukatować 1848 (ad necem caedera).
ukazać; król się tym słowom dziwował, miłosierdzie mu ukazał 2502 (rex admiratione simul et misericordia motus); Ezop mu łaskę ukazał 2511 (Aesopus illum benigne tractavit).
ukąsać 146, 8.
uleżeć; jeleń do skociego chlewa wbieżał, by między woły uleżał 187, 4 (cervus coniecit se in stabulum, boves orat, ut in praesepe latitare liceat).
ulżywać; pątnikom prace ulżywać 2290 (viantes delecto atque viae levo laborem).
ułowić 17, 1.
umiejętny; mam sługę w tych rzeczach umiejętnego 2030 (servum habeo, qui huiusmodi rerum notionem habere profitetur).
umiezgać się; psiczka z radością się umiezgała 1058 (canicula cauda applaudeus).
umokrzyć 189, 80.
umotać się; mysz po kąciech się umotała 105, 53.
umylić; czego z rozumem nie czynisz, tymże już cnoty umylisz 1027 (omnia, quae fiunt ac dicuntur secus, quam recta dictat ratio, ea non sunt mediocritates); a jeślibych w tym umylił 2037 (si non satisfecero); osłowie drogi umylili 3071 (aselli a via recta exeuntes).
upad; (próżnowanie) w ciężki upad przywodzi 38, 6.
upewnić; a takeś tę rzecz upewnił 1667.
upłoszyć — spłoszyć 66, 20.
uporność 783.
upór; w rzekach też upór niemały 786 (multi impetus fluminum).
upuścić; (chart) zająca dobieżał, a przedsię go nie dodzierżał,... widząc pan, iże upuścił, stradnego psa kijem ubił 116, 15; iże jeszcze medł był (lew), osła bez szkody upuścił 172, 50.
urzazać 1003 (caedere).
urząd miejscki 2105 (aedilitas).
usieść wszystkie niezgody usiędą, kiedy wilcy psów strzedz będą 2247 (at canes ad omnem suspicionem belli tollendam lupis custodiendi tradantur); wtórego dnia szmer usiędzie 193, 35 (deinde hic sermo couticescet).
ustawać; póki (jeleń) przez pole bieżał barzo za nim lew ustawał 42, 14 (quousque leo per campos secutus est cervos, eum assequi non potuit).
ustraszyć; 1499.
uszczerbić; nie kwap się nigdy na dary, chceszli nie uszczerbić wiary 1l2, 20 (cave, cuius hominis fidem habeas).
utesknić; wdowa rychło po pogrzebie uteskniła sama sobie 193, 2.
utwierdzić; owce pokój z wilki utwierdzieły 2250 (oves pacem cum lupis firmarunt).
uwadzić się; kto się rad mądrych radzi, ten się w plotkach nie uwadzi 2588; owa sie w sidlech uwadził 109, 22 (incidit in plagas).
uwiać – umknąć 195, 11.
uwiarować się szkód 656 (incommoda vitare).
uwrzeć; (szoczewica) w prawy czas uwrzała 969 (cocta est).
uzielenić 193, 19 (viridi colore depingere).
w; w tę nadzieję 66; poleciż je w moję stróżą 289 (me paedagogum illis constituas).
walić; aleć zły, gdy kogo chwali, na swójci młyn wdę wali 195, 24.
warza niesmaczna 1460 (piscis non bene conditus).
ważność; iż niektóry, królem będąc, chce wam waszę ważność odjąć 2134 (quod quispiam ex his, qui reges sunt, iibertatem vestram vestrasque leges abrogare inquiret).
ważny mędrzec 431 (philosophus).
ważyć 2032 (significare).
wątpić; Ezop sobie w tym nie wątpił 1357 (Aesopus vero nihil territus).
wązkousty dzban 121, 24 (vas arcti gutturis).
wczas udziałać komu 35, 6; 196, 4 (satisfacere).
wczesność; kogo potkasz, rad pozdrawiaj, a starszemu wczesność działaj 2578.
wdzięczny czego, passim.
wdzięk; gdyćby wdzięk uczynić chciał 779 (te nuente); chceszli mi wdzięk uczynić 113, 21; wdzięk udziałać 128, 11.
wdzięka; nie uczynisz wdzięk uczynkiem, kiedy niedobrym umysłem 124, 34.
wen — won; potym zasię gdy (lis i kozieł) wen chcieli (t. j. wyleźć ze studni) 5, 5.
wesele — wesoło 150, 5.
wesprzeć się czego; (chłop) wsparł się drzewa i takież spał 174, 4.
wezbrać się w drogę, passim.
wezdrżeć; od bojaźni az wezdrżeli 2134 (territi sunt).
wiarować się; pczoła się cisu wiaruje 179, 33; passim.
wiecheć 189, 71.
wielbłąd; źli swe grzechy nizacz mają, a wielbłądy przełykają, ale komór ubogiego uczyni u nich winnego 189, 82.
wielmi — bardzo 126, 11.
wieloryb — wielka ryba 22, 12.
wiesić — wieszać 123, 23; 123, 26; 123, 27.
wieszczek 2052 (augur).
wieść się; Ezop więc za tą przygodą bacząc, gdzie się rzeczywiodą 2074.
wieśny — wiejski 143, 1.
wiewiór; wiewiórkom się uteskniło, aż sam wiewiór, co starszy był... 145, 9.
wilkołek; ukaż ogon, boś wilkołek 712 (heus lemur cedo, ubi est cauda).
wilkowy 151, 12.
wiła; widząc tako szpetnego, mnimali wiłę jakiego 2660 (speciem cum conspicarentur monstruosam insuisamque, existimarunt ipsum fore ridiculum ludumque); komu wiła mił, nigdy mądry nie był (tytuł bajki 156) (scurra).
wiłostwo 983 (insania).
wiłować; kim kurwa wiłuje, datek tylko ona miłuje 179, 37.
wina; winęby wielką dać musiał 513 (esset gravi poena obnoxius); Xant znowu począł gomonić, chcąc Ezopa w winę wprawić 1480; kiedy kupujesz dziedzinę, upatrzże jej każdą winę 165, 22.
wkładać; starzec, aby się syn karał, sługam jego winy wkładał, rzkomo im o tu bakając 180, 6.
włodarstwo 192 (villatio).
wnetki — wnet 177, 37.
wola; tamże go (jelenia) lew po woli miał, gdy go po niewoli czekał 42, 20.
wonianie — powonienie 89, 2.
woźny 2117 (praeco).
wplątnąć się 97, 3.
wracanie; — gdy się napili, wracania barzo bronili 102 (qui cum ebibissent, ne quid evomerent, manum ori tenebant).
wrodzenie; — przyrodzenie; tam jej (kotki) Wenus pokusiła, jeśli wrodzenie zmieniła 27, 12.
wróg; — wróżek; nie jestem wróg ani gadacz, ani takich cud wykładacz 2025 (ego quidem non sum augur, non ariolus, non prodigiorum, ut scitis, interpres); gdy się wroga radzili 3109, wróg Ezopa kazał błagać 3111 (qua super re consulti Apollinem oraculum habuerunt).
wróżka 1769 (augurium).
wróżyć sobą — obawiać się; nie trzeba mi sobą wróżyć 122, 30.
wrzeć; kiedy kotły wrają 59, 21.
wrzepić; wrzepił mu paznogty w runo 1, 5 (implicare).
wrzód; azać wrzód był w uszy? 1296 (non tibi dixi?).
wskusić; bóg ich szaleństwa wskusić chciał 72, 21; jeszcze cię wskuszę tą drogą 197, 23.
wspak; zawsze wspak zazdrość chodzi, a kto ją ma, temu szkodzi 2555 (invidia invidenti praecipue nocet).
wspaniły 138, 14.
wspanoszyć się 11, 9.
wspierać się 2079 (contendere); 2720; 96, 14.
wspołek 170, 23.
wspomagać; Ezop wspomagając głupość ludzką, osięgnął jest przyjaźń wielką 2343.
wsporny 152, 4.
wspór 152, 29.
wstać; Xant na piekarza wstał 1481 (t. j. wsiadł); nagłe burze wstały i wszystek świat zamieszały 3070 (obortis repentino turbine ventorum tenebris).
wstrwożyć sobą 290 (reformidare).
wstydać się — bać się; rzadkich się rzeczy wstydamy, pospolite za nie mamy 6, 15.
wstydzić się — bać się, wzdrygać się; żadnyć się szkody nie wstydzi, gdy też w niej onego widzi, który jej sam przyczynę dał 49, 9; przeto się o swój grzbiet wstydzę 59, 24; lwa gdy małego baczyli, już się go nie nie wstydzili 107, 26; twej ja się przyjaźni wstydzę 119, 19; a toć się też cnota widzi, iż się ciebie kożdy wstydzi 122, 42; przemiany się bardzo wstydzą 140, 20; ciebieciem się każdy wstydzi, musi się bać, gdy cię widzi 142, 5; 170, 50; 183, 36; 204, 16.
wszystko — ciągle, zawsze; 1364; 1509.
wściągać, wścięgać; — języka nie wściągają 189, 52; nie chcesz języka wścięgać 232 (linguax es).
wtóre 1815 (iterum); 71, 5.
wwiązać się; dobrzeć się ku robocie wwiązał 387.
wybiegać; Ezop daleko inne wybiegał 379 (cum longe alios praecederet).
wybiegać się; ledwo się nędznik wybiegał 61, 24.
wyborny; ptaku ze wszech wyborny 210, 31 (princeps omnium avium).
wychytrzyć; nie możesz tu nic wychytrzyć 177, 19.
wycisnąć; (kucharz psa) oknem wycisnął 16, 19 (per fenestram proiicit).
wydać; (liszka) wydała im (liszkom) taką radę 8, 12.
wydwora — przepych 14, 5 (quae domi parata sunt).
wykładacz 2026 interpres.
wyjać — wyjechać 75, 11.
wyknąć czemu; kto złemu wyknie, często łaknie (tytuł bajki 200).
wyłomić; oracz niegdy orła ułowił, a z skrzydł mu pierze wyłomił 17, 2 (pennis alarum evulsis).
wyłuskać; ptacy wszytek (jęczmień) wyłuskali 132, 10 (triticum a minutis avibus depastum est).
wymawiać się 61 (se defendere); passim.
wymiatać — wyrzucać 85, 8.
wymierzać się; z urzędu mu się wymierzał 158, 18.
wymieść; kto rad szczebiece, wszystko wymiece (tytuł bajki 138).
wymiotać 104 (emittere); mnicha mrówce przyganiła, nieślachetność wymiatała 122, 2.
wyprawować się – usprawiedliwiać się; on się k temu nie przyznawał, miernie się im wyprawował 2926 (quod cum Aesopus aperte negaret ac iniquo animo ferret); liszka się też wyprawuje, iże się w niczym nie czuje 123, 20.
wyprowadzić się; (mrówka) ze studniej się wyprowadziła 66, 8 (ex aquis in tatum se recepit).
wysiedzieć się; przed chytrym się nie wysiedzisz 187, 44.
wysk krzyk; nie uczyni nie swym wyskiem, będzie wszytkim naśmiewiskiem 1, 20.
występ – wyjście 5, 4 (egressus).
wystrzegać; jaskółka przyleciała, w tej je (ptaki) rzeczy wystrzegała 110, 6; (woły jelenia) wystrzegały 188, 6.
wyszczynić się — wysunąć się: wymknąć się; rogi przez siano sie wyszczyniły 187, 36 (herus cervi deprehendit sub foeno cornua).
wywieść; (mysz) od śmierci go (lwa) wywiodła 109, 32.
wywołać; Xant wszystko o Ezopie myślił, bojąc się, by nie wywołać, do jęctwa go wsadzić kazał 1983 (Xanthus, Aesopi luquacitatem reformidans, iussit ipsum in vinculis poni); — ogłosić wyrok: liszka tak wywołała a żółwiowi zakład dała 84, 30.
wywołanie; którzy swoje opuszczają, godni ciężkiego karania, ze wszego świata wywołania 176, 28 (qui cum sociis adversitatis et periculi particeps esse renuit, prosperitatis et salutis expers erit).
wzbudzić — obudzić 46, 2.
wzgórę, passim; stanąć wzgórę 2043 (pulpitum ascendens).
wzjawić się; takie grozy były, iżby sie cuda wzjawiły.
wzmagać wspierać 207, 21.
wzmódz; ciężkać barzo jest ta niemoc, nie leda kto ją może wzmóc 171, 50 (ista aegritudo, quae accidit ei, pessima est, suscipit tamen curationem, sed non est sibi possibilis).
wzór; dziwny wzór masz (mówi liszka do zająca): kto cię chwali, nań się gniewasz 195, 18 (quid me accusas, lepus, quae te tantopere laudavi).
(na) wzrok — na oko 2894.
wzwiedzieć; gdy to wzwiedzieli 3117 (audita morie).
wżdym — wżdy 1077.
za — aza (czy, czy może, a nuż, aby), passim.
za dziesięć lat — w ciągu dziesięciu lat 2427 (annos decem).
zabaczyć — zapomnieć 22, 15.
zabakać krzyknąć; na sługę zabakał 1501 (cuipiam ex servis ait).
zabić się; kożdy się w nogę zabił o kamień 1559 (ad lapidem offendere pedes); 1563.
zabieżeć — zapobiedz 110, 11.
zabieżeć się; (baran) się na byka zabieży 192, 9 (taurum ausus est ad certamen provocare).
zabywać się; Enus się jął z nią zabywać 2379 (cum se commiscuisset cum ancilia).
zachować sobie — zjednać sobie 66, 21; 107, 35.
zacz 486; passim; zaczże ten, kto z nami mówi 598.
zaćmiać 2688 (obscurare).
zadawać; pani jęła jemu łajać, zdrajce, złodzieje zadawać 1049 (semper malus et male sanus existes); wilk się na liszkę żałował, a złodziejstwo jej zadawał 123, 2 (lupus arguebat vulpem iratus furti).
zagadać gadkę 2801.
zagrodnik 826 (ortulanus).
zajać — zajechać 236.
(w)zajem; korzec owsa, com w zajem dał 118, 5.
zakazać się — podobać się; w częstej rozmowie zakazałasta się sobie 170, 18.
zakład dać komu — przyznać pierwszeństwo komu 84, 30.
zakon; lew nie mógł w tym zakonie zetrwać 188, 7 (t. j. nie mógł wytrzymać postu).
zależeć w czem; (ślachectwo) nie zależy w imieniu, ni w wysokim urodzeniu 45, 18.
załawiać; uźrzawszy go (barana), wilk jął załawiać 98, 5.
założyć; — iżby zmowa pewna była, pierścieniesta założyła 1652 (anulos quisque pro symbolo tradunt).
załuczyć w czem — złapać na czem; ale go wżdy chciał pokusić, mógiłliby go w czym załuczyć 2780.
zamierzyć kresę 84, 11 (cursus terminum definire).
zapiekły; ludzie serca zapiekłego 3055 (viri impii immanesque).
zapłacić gadkę 2810 (problema solvere); gdy mię gardły zapłacicie 3032 (vos iure mihi dabitis poenas).
zasłona; pod zasłoną miłości 179, 3.
zasieść; zawżdyć prześpieczen ubogi, nikt mu nie zasiędzie drugi 134, 24.
zastawiać się; (Zenas) dziwował się Ezopowi, iż mu się tako zastawiał 187 (admirans Aesopum sibi se opponentem); (lew) się przeciw im (lwem) zastawiał 175, 46; — czaić się: lew zastawił się, słuchając, aże uźrzał żabę łażąc 57, 5.
zasuszyć — porosnąć w pióra; więc się gniazdo zapaliło, iż z suchego drzażdżu było, orlęta na ziemię musiały: jeszcze były nie zasuszyły 3, 36 (cum volare adhuc nequirent, humi decidunt).
zatoczyć (kucharz) za ogon go (psa) pochwacił, zatoczywszy, oknem wycisnął 16, 19 (illum saepius rotans per fenesram proiicit).
zatroskać; szczeście kogo głaszcze, tego rado zatroszcze (tytuł bajki 92); 92, 10.
zatwardzieć; chory powiedział, iże mu żywot zatwardział 71, 10 (inquit aegrotus cum difficultate digerere potuisse).
zawiąźć; (wilk) kość w gardle zawiązłą miał 63, 2 (lupus in gutture ossa retento cum cruciaretur).
zawięzować 175, 26.
zaźrzeć 2554; 177, 15.
zbyć; jako możesz sam tuta zbyć 168, 8 (quo pacto ita solus vivere posset); musiałem się tako bronić (przed kobyłą i źrebięciem), nie mogłem im inaczej zbyć 189, 60; zbyć żywota 189, 64; liszka, nie wiedząc, jako miała zbyć 195, 3 (vulpes, cum nec ullam aliam evadendi viam invenire se posse cognosceret); starzec, azaby go mógł zbyć, chciał wszystkiego pierwej skusić 197, 12; (bóbr) gdy inaczej nie może zbyć, a wie, iże to prze stroje, zęby ugryzie oboje 208, 8.
zbytni 70, 1 (luxuriosus).
zbytnie 123, 60 (nimis).
zbywać; częściej, niż ty, chartów zbywam 167, 10 (saepius, quam tu, canes eludo).
zdołać; wilcy, myśląc co udziałać, iż nie mogą owcom zdołać 2238 (lupi cum se bello inferiores cognoscerent).
zdradźca 3080.
zecknąć sobie; rybitwowie już byli zecknęli sobie, iże nic nie ułowili 22, 2 (piscando defessi, fame praeterea ac moerore, quod nihil cepissent, confecti); (żaby) aż sobie z drzewem zecknęły 26, 13.
zełgać kim 1775.
zetkać kogo — spotkać kogo; Ezop bormistrza zetkał 1538.
zetkać się — spotkać 6, 5; 6, 9; 105, 1; 183, 1.
zetrwać — wytrwać 188, 7.
zeznać; goście, gdy to wysłuchali, tako tę przę są zeznali 1330.
zezwać; — zwołać 2782.
zezwolić; a wszakoż to zezwolili, by się Ezopa radzili 2157 (quid Aesopus consuleret, audire decreverunt).
zgadać 2363 (solvere).
zgadać się; (rybitwowie) tuż więc się o nim (wielorybie) zgadali 22, 13.
zganiać — doganiać 195, 2.
zganiać (mąż) pojął dwie żenie, ale nie pod jedną zgodą: jednę starą, drugą młodą 95, 5.
zgodzić czemu — zgadnąć co: (Xantus) gadce nie umiał zgodzić 873.
zgodzić się — udać się: ale się pomsta nie zgodzi 3 17.
zgonny; zgonna toń — niebezpieczeństwo śmierci 158, 20.
ziele 822 (olera).
zinąd 177, 20.
zjąć, passim.
zjednać co — wystarać się o co 172, 22.
zlękły 198 (trepidus).
zlutować się — zlitować się 170, 69.
złęczyć przyjaźń (zawrzeć nanowo) 119, 14; 206, 4.
złokać; tamem całe sadło złokał 189, 35.
złomić; wilcy pokój złomili 2227.
zmawiać się 625 (inter se componere).
zmierzenie; (jaskółka) widząc ich (ptaków) niedbania wzięła z człowiekiem zmierzenie 110, 30 (hirundo avium coetu relicto hominis sibi conciliat amicitiam).
zmierzyć — zawrzeć mir; szalenieśmy udziałali, żeśmy złe ptaki zmierzyli 202, 19.
zmieszać; wczorać Ezop wszystko zmieszał, ażem sie przed wami sromał 1343 (heri non ex mea, sed servi inutilis, sententia cenastis).
zmistrować; musiał to Ezop zmistrować 1892.
zmowa — umowa, passim.
zmówić — umówić się; (baba) małe myto z nim (lekarzem) zmówiła 29, 3.
zmudno; byloćby to barzo trudno, a czasu też tego zmudno 1328.
zmysł; cóżeś, panie lwie, udziałał, kiedyś puścił tego osła? jużci dalej nie mam zmysła 172. 64 (quod fecisti? iuro tibi, si illum dimisisti tua voluntate, magnum laborem et affictionem famis mihi intulisti; si vero ex tua impotentia dimisisti, vae nobis! quia perditi sumus, nec in nobis amplius erit potentia acquirendi vitulum.
znać; k temuć się będę znał 1297; (wrona) swą żadność na się znała 45, 6 (corvus suae deformitatis conscius); k temu się znam (mówi jeleń), iżeć krasy niemało mam 67, 9 (licet, quae dicis, omnia possideam); proszę cię, jakoli się masz, a jeśli na się nieco znasz 71, 16 (pyta przyjaciel niemocnego); owca ku długowi się nie znała 99, 6.
znamionować się; po twarzy się nie znamionuj 890.
znędzić; takoż mnie sromotnie znędził 170, 60.
znienagła 2018; 178, 38.
zniewolić się — wpaść do niewoli 130, 22.
znoić się 71, 3 (sudare).
znosić; to są dziwne rzeczy, nie znosi rozum człowieczy 862.
znowotku brać 1094 (requirere).
zobać; chciwie zobali (pszenicę) 209, 9.
zapytał — zapytać, passim.
zostać — opuścić; długa lew z pasterzem chodził i nigdziej go zostać nie chciał 175, 56.
zostawić; (Bóg żabom) bociana królem zostawił 26, 18 (hydram illis dedit in regem).
zrozumieć czemu 182, 9.
zrządzenie 2169 (fortuna).
zrządzić; Xant w tym wszytkim pubłądził, co wżdy Ezop dobrze zrządził 1332.
zrzezać miech 576 (dirumpere marsupium).
zsadniony grzbiet 75, 17.
zszczepać 15, 13 (excidere).
zuciekać 170, 44.
zuczyć 2708; 180, 13.
zumieć się — zdumieć się 330; czemu 1670; 97, 5.
zwalać — zrzucać z góry 2, 34.
zwieść; gdy tę rzecz tako zwiedli 65 (his inter se compositis).
zwięzać 1505.
zwlec; pan kazał, by go zwieczono 89 (iussus denudari).
zwłaszcza — z osobna 1923; 188, 12; 209, 14.
zwodnik oszust, rajfur; błaźni, kurwy i zwodnicy 205, 14.
zwoleństwo 2087 (libertas); passim.
zwolić się 2009; wszyscy się na to zwolili 2189 (ad unum sententiae Aesopi acclamarum); chcewa się na liszkę zwolić 84, 10 (iudicem eligamus); 157, 7.
zwonek 129, 14.
zwonić 129, 15.
zwyczaić się 2355; 2653.
źle mówić komu 1864 (maledicere).
żadać się — brzydzić się; przetoż sie mną nie żadaj 200, 37.
żadność 45, 6 (deformitas).
żadny 7 (deformis); passim.
żak 65 (scolaris).
żal uczynić komu 2756 (offendere); ale mi żal mi was tego 85, 13.
żałoba; gdzie były zmarłych żałoby 1920 (epitaphia); — skarga 137, 6; wielki płacz, ciężkie żałoby 178, 22.
żałować się czego — skarżyć się na co 3020.
żądać, żędać kogo, czego — prosić kogo, o co, passim; jeśli będziesz żędać, ogon możesz oględać 714 (si egebis cauda, haud tibi defecerit); nędzny osieł śmierci żądał 186, 6 (asellus optabat mortem).
żołądź (rodzaju męskiego); żołądź przed nią położyła, prosząc, by go wdzięczna była 105, 13.
żołdować; już przestań żołdować 151, 3 (relicta saeculi militia).
żwawy — wielomówny; żwawi tylko język mają (tytuł bajki 57); językiem żwawi władają 57, 15.

Dodatek



Wybór  staropolskich  bajek  ezopowych
od  Biernata  Lubelczyka  do  Mickiewicza.



I. Bajka o lisie i koźle.
1. W kożdej rzeczy końca patrzaj.
Biernat z Lublina
2. O koźle z liszką.

Kozieł i liszka, gdy się chciało pić, obadwa w jednę studnią wleźli, a gdy się napili, jął patrzać kozieł, kędy by miał wyleźć. Rzekła do niego liszka: „Nie troszcz się, koźle, wymyśliłam ja obyczaj, jaka wyleziewa: wespni się ty na ścianę nogami przedniemi, a rogi podnieś, przytuliwszy bródkę ku piersiom; tedy ja, po tobie wyskoczywszy, ciebie też wyciągnę“. Gdy uwierzył kozieł jej radzie, uczynił, jako kazała; ona, wylazszy, skacząc około studnie, naigrawała go, nie dbając oń; a gdy ją kozieł winował, iż jemu obietnice nie spełniła, rzekła tak do niego: „Gdybyś ty miał, koźle, tak wiele rozumów, jak sierci na brodzie, nie miałbyś pierwej w studnią wskakować, ażbyś się rozmyślił, jakbyś miał wyleźć nazad.“
Daje znać ta przypowieść, iż to należy na mądrego, niż co pocznie, pierwej obaczyć, jakie ona rzecz weźmie dokończenie.

Fabuły Ezopowe.
3. Z chytrym złe towarzystwo.

Krynica z wodą wzgórę obrąbiona była,
Liszka z kozłem pospołu do wody wskoczyła.
Gdy nie mogli wyskoczyć, kozła namówiła,
Aby sie wspiął, a ona po nim wyskoczyła.
Gdy jej prosił o ratunek, ona powiedziała:
„Już cie, wierę, obradź Bóg, gdym ja wybieżała;
„Byś miał tak długi rozum, jakoć broda wisi,
„Nie dałbyś się oszukać, — mędrszy ogon lisi!“

M. Rej.
4. Nie jest mądrego mówić: nie rozumiałem.

W studnią, chcący się napić po pragnieniu długim,
Lis i kozioł pospołu wpadł jeden po drugim.
W radę, lecz darmo: żaden wyścia nie najduje.
Na ostatek kozłowi lis wyperswaduje,
Żeby się, jako może, wspiął na nogi zadnie,
A on, będąc na wierzchu, wyzwoli go snadnie.
Ale, skoro wyskoczy lis po rogach z wody:
„Gdybyś tyle rozumu w głowie, co masz brody,
„Nie lazłbyś w studnią, wyścia nie widzący — rzecze —
„Teraz czekaj mędrszego, że cię z niej wywlecze!“

W. Potocki.
5. Kozieł i lis.

Kozieł, sam będąc prostakiem,
Z starym lisem sie pokumał,
Frantem i przechyrą takim,
Że go cały powiat nie miał.
Będąc obadwa w pragnieniu,
Wleźli pić do jednej studnie;
Tam swojemu podniebieniu

Dogodziwszy, lis postrzegł, że z niej nie tak snadnie
Było wyleźć i swemu brodofiaszowi:
„Panie! nie dosyć to jest, żeśmy pili, — mówi —
„Trzeba tu nam pomyślić, jakby sie na górę
„Dostać, bo idzie o skórę.
„Ale od czego rozum? Stań na zadnich nogach
„I wyciągni sie, jak możesz, po murze,
„A ja po tobie i po twoich rogach
„Wprzód waledykuję tej dziurze,
„A potym ciebie też z niej pewnie wywinduję“.
Kozieł tę radę barzo aprobuje
I rzekł mu: „Na moję brodę,
„Godzienbyś paść u nas trzodę
„Z twoją tak rozumną głową!
„Mnieby to na myśl nigdy nie wetąpiło“.
Po tej drabince lis, sie całą siłą
Sunąwszy, wyskoczył zdrowo,
A potym mowę do kozła obrócił,
Napominając, żeby sie nauczył
W złych przypadkach cierpliwości;
Kiedy w swej brodzie nie mial tej mądrości —
Końca w rzeczach upatrować,
„Patrz, — mówi — jakobyś sie sam mógł poratować,
„Bo mnie tu dłużej niepodobna czekać:
„Mógłby kto z charty nadjechać!“

K. Niemirycz.
6. Liszka i kozieł.

Człowiek, w niebezpieczeństwo wielkie skoro wpadnie,
Szuka: jakby z drugiego szkodą wyszedł snadnie.
Gdy, wpadłszy liszka w studnią, nie wiedząc z przygody,

Dla wysokiej nie mogła wyskoczyć zagrody,
Przyszedł kozieł spragniony tamże oraz spyta,
Jeżeli słodki napój i woda obfita.
Ta zaś, w sercu swym zdradę knując potajemną:
„Zstąp jeno, przyjacielu! Wodę tak foremną
„Mam, że sie rozkosz moja nasycić nie może.“
Wpuścił sie brodacz. Liszka, mając za podnoże
Wysokie kozła rogi, wyskoczyła z studni,
Zostawiwszy go, skąd mu wyniść było trudniej.

J. E. Minasowicz..
7. Kozieł i liszka.

Liszka i kozieł, pragnieniem przyciśnieni, weszli dla napicia się do jednej studni. Gdy swe ugasili pragnienie, troszcząc się o swoje wyjście, wiele nadaremnych czynili usiłowania (!). Liszka rzekła naówczas do kozła: „Przyjacielu I dobrej bądź myśli; wymyślilam dobry sposób do wybrnienia z tak ciężkiego razu: zepniesz się na ścianę twojemi nogami; potym ja skoczę na twoje łopatki i tym sposobem wynidę ze studni, a natychmiast gdy będę na wolności, wyciągnę cię z niej. Kozieł przestał na radzie liszki i uczynił, co mu rozkazała. Liszka, widząc się na wolności, zaczęła wyskakiwać i tańcować wokoło studni dla wyrażenia swojej radości naśmiewając się z kozła i bynajmniej się nie troszczą o wybawienie jego; a gdy kozieł nazywał ją oszustem i zdrajcą, nie dotrzymującą mu danego słowa, liszka mu odpowiedziała: „O koźle! o koźle! gdybyś tyle miał w głowie mózgu, ile masz włosów w brodzie, nie pierwejbyś odważył się był puszczać się w tę studnię, ażbyś był skutecznie pomyślił o wyjścia z niej sposobach.

Sens moralny. Człowiek roztropny uważa koniec rzeczy pierwej, nim wykonanie ich przedsięweźmie.

Darmo narzekasz na twój stan, nieboże,
W który cię twoje wprawują zawody;
Co w nich trudnego znajdować się może,
Twoja rzecz dobrze przewidzieć to wprzódy.

Ezop w wesołym humorze.
8. Lis i kozieł.

Pan kapitan lis szedł śmiele
Z kozłem, jak dwa przyjaciele;
Kozieł mial wyniosłe rogi,
Lecz rozum ledwie po nogi.
Lis zaś — oszust dobrze szczwany,
W sztukach filut zawołany.
Gdy im się raz pić zachciało:
W studnią, im się spuścić zdało,
W której gdy się dosyć zmyli
I do woli się napili,
Lis zdradziecko kozła bada:
„Jakaż teraz, kumie, rada?
„Cóż dalej czynić będziemy?
„Jak my się stąd wydźwigniemy?
„Co ja, gdy rzeczy miarkuję,
„Taki sposób wynajduję:
„Wznieś łapki na cębrowinę,
„Z grzbietu twego zrób drabinę,
„Ja po niej i twoich rogach
„Wyńdę na wierzch i na nogach,
„Już beśpieczny, ciebie z dołu
„Wyratuję też pospołu.“
„Wyśmienicie — kozieł powie —

Vivat, kto ma olej w głowie!
„Co z dowcipu twego wyszło,
„Mnieby to na myśl nie przyszło“.
Lis się z studni wygramolił;
Kompan by się nie mozolił,
Kazanie mu piękne mruczy,
Cierpliwości cnoty uczy:
„Gdyby ci bogowie tyle
„Nadali rozsądku, ile
„Włosów nosisz na twej brodzie,
„Nie byłbyś był płocho w wodzie.
„Bywajże zdrów: ja na górze;
„Myśl też także o twej skórze!
„Ja prawie już jestem w drodze:
„Mam interes pilny srodze,
„Nie mogę się zatrzymować,
„Trzeba końca upatrować;
„Kto rzecz jaką bez układu
„Pocznie: nie trafi do ładu“.

W. Jakubowski.
9. Lis i kozieł.

Filut arcydoskonały,
Lis, w zamysłach sobie cały,
Gdy ostrym węchem w dalekie strony
Bystra jego mierzy zdrada,
Sam też na nią zaślepiony
Do studni wpada.
Gdy raz i drugi próżno podskoczy,
Ogon podwinie i spuści oczy.
I cóż ty myślisz, że zginął?
Ten co nam sprzyja i szkodzi,

Los jemu kozła nawinął.
Zajrzy do studni: lis brodzi.
„Co tu porabiasz, mój kumie?
„Minka cości nie wesoła...“
Ale ten, który wywinąć się umie:
„O, gdybyś wiedział, — zawoła —
„Jaka to słodycz tej wody:
„Fraszka lipcowe miody!
„I ty się ze mną też napij!“
Usłuchał kozieł i na dół się skwapi.
A tu lis wskoczy na brodacza rogi,
Stamtąd na krawędź — i dalej w nogi,
To jeno rzekłszy: „Siedź tu, koźle głupi,
„Aż kto cię równo wykupi“.

F. D. Kniaźnin.
10. Kozioł i lis.

Lis i kozioł do wilczej razem wpadli jamy.
Lis rzecze: „Stąd się dobyć chyba tak zdołamy:
„Ja drabinkę przyniosę, lecz na tylne nogi
„Stań wprzódy: ja wyskoczę, na twe wlazłszy rogi“.
Stało się. Lis wyskoczył — i wnet zmyka w knieję:
Ani jemu tam w głowie, co się z kozłem dzieje;
A ten wszystko drabinki czeka przyniesienia.
Głupi ten, kto na lisa czeka przyrzeczenia.

A.Gorecki.
11. Lis i kozioł.

Już był w ogródku, już witał się z gąską,
Kiedy, skok robiąc, wpadł w beczkę wkopaną.
Gdzie wodę zbierano;
Ani pomyśleć o wyskoczeniu.

Chociaż wody nie było i nawet nie grzązko,
Studnia na półczwarta łokcia:
Za wysokie progi
Na lisie nogi.
Zrąb tak gładki, że nigdzie nie wścibić paznogcia.
Postaw się teraz w tego lisa położeniu!
Inny zwierz pewno załamałby łapy
I bił się w chrapy,
Wołając gromu, żeby go dobił.
Nasz lis takich głupstw nie robił:
Wie, że rozpaczać jest to zło przydawać do zła.
Zawsze maca wkoło zębem
A patrzy w górę. Jakoż wkrótce ujrzał kozła,
Stojącego tuż nad zrębem,
I patrzącego z ciekawością w studnię.
Lis wnet spuścił pysk na dno, udając, że pije;
Cmoka mocno, głośno chłepce
I tak sam do siebie szepce:
„Oto mi woda! Takiej nie piłem, jak żyję!
„Smak lodu, a czysta cudnie!
„Chce mi się całemu spłukać,
„Ale mi ją szkoda zbrukać,
„Szkoda!
„Bo co też to za woda!“
Kozioł, który tam właśnie przyszedł wody szukać:
„Ej! — krzyknął z góry — ej! ty ryży kudła,
„Wara od źródła!“
I hop w dół. Lis mu na kark, z karku na rogi,
A z rogów na drąg — i w nogi.

A. Mickiewicz.



II. Bajka o żabach, proszących o króla.
1. Nie kożdy wie, co mu zdrowo.
Biernat z Lublina.
2. O żabim królu.

Gdy żaby jeszcze króla nie miały, prosiły boga Jowisza, aby im dał króla. Aczkolwiek to Jowiszowi było śmieszno, wszakże, iż go tak często żądały, przyzwolił ich prośbie i rzucił im bierzwno w wodę, które, wielkością swą plusnąwszy ciężko, szumem wody żaby przestraszyło: one, przelękłe i milczące; kłaniały się, jako królowi. Potym, znienagła przystępując bliżej, ostraszywszy się, poczęły wskakować na drzewo i zaś zskakać, a tak naigrawając się, wzgardziły króla, jako głupiego. Potym biegły do boga, aby im króla dał, coby był mężny. Dał im tedy bóg bociana, który, pyszno stąpając około wody, która mu się żabka nagodzi, każdą w pośladek wsadzi. Przeto ony, gdy bocian na wieczór spać ujdzie, na srogość jego nie mogą się wyskarżyć. Ale ich bóg nie chce wysłuchać, iż, gdy króla łaskawego wzgardziły muszą srogiego, lub nierady, cierpieć.
Tak też się przydawa pospólstwu, które, gdy łaskawego pana ma, nazowie go niemężnym i niewieściuchem, żądając nigdy nie mieć mężnego; a gdy się potym jaki mężny nagodzi, tedy na jego srogość skarżą, a pierwszego w łaskawości wychwalają. Bowiem pospolicie nowe rzeczy nad stare bywają podlejsze.

Fabuły Ezopowe
3. Żaby chcą króla.

Żabom rzeczpospolita
Sie ich była uprzykrzyła:
Wolności z nich każda syta,
Na równych sobie rządy sie skarżyła,
I koniecznie króla chciały.
Tak długo do Jowisza o niego skrzeczały,
Że im go spuścił, i barzo dobrego;
Ale, że leciał z wysoka,
Z takim spadł trzaskiem, że żaby na niego
Nie śmiały patrzać z półroka,
Nie rozumiejąc inaczej,
Jeno, że to był olbrzym, którego, jak żywo,
Nie widziały. A w samej rzeczy
Ten krój był nic inszego, jeno wielkie drzewo.
Za czasem przecie któraś sie z nich zblizka
Przypatrzyć mu ośmieliła;
Wnet jej druga towarzyszka
Jeszcze bliżej przystąpiła;
Naostatek zgraja wszytka
Z owej zbytniej ostrożności
Tak sie z nim pospolitowała,
Że po królu jegomości
Jedna na drugą skakała.
Pan cichy wszytko to znosi
I nic sie tym nie porusza.
Ale gmin żabi znowu głośno prosi
I importunuje Jowisza,
Żeby im zesłał króla, któryby sie ruchał
I nie był bez głowy ani bez ogona.
Jowisz ich znowu wysłuchał
I dał im królem bociona

Z długim nosem, z długą szyją,
Który ich brał na kopiją
I połykal, jako kluski,
Do gardła, jak do puszki.
Nuż żaby dopiero skrzeczyć
I supliki nowe czynić!
Ale Jowisz sie tym zmiękczyć
Nie chciał ani nic odmienić,
Mówiąc: „Dokądże tych będzie
„Wymysłów i narzekania!
„Abo to ja powinien wygadzać tej wzdrzędzie (!)
„I stosować się do waszego zdaniu?
„Zostawać było przy swym dawnym stanie
„I nie szukać nic nowego!
„Abo, jeśliście chciały w jakiej żyć odmianie,
„To było króla zatrzymać cichego!
„Teraz sie tym kontentujcie,
„Abo sie gorszego bójcie!“

K. Niemirycz.
4. Bocian i żaby.

Tęż samę prawdę i żaby doznały,
Kiedy się na sejm raz walny zjechały.
„Ptacy, zwierzęta — rzekły — króla mają,
„Pod jego rządem mądrym ucalają:
„A my bez króla jedne, Jak bez głowy;
„Stąd ladajaki rząd jest nasz gotowy“.
A zatym krzykną: „Więc na króla zgoda!“
Aż się zatrzęsła, gdzie radziły, woda.
Zatym suplikę piękną komponują
I do Jowisza posłów deputują.
Rozśmiał się Jowisz: „Nie dlugo pomyślę,

„Prędko ja króla wam dobrego przyślę!“
Wziął Jowisz drewna pień i srzucil z nieba:
„Takiego takim króla to potrzeba!“
Wleciał pień w wodę z straszliwym hałasem;
Zlękły się żaby. Aż za krótkim czasem
Patrzają żaby, a pień, jak pień, stoi,
Jako pnia, się go żaba nic nie boi;
Nie mając na tym dosyć, też zuchwałe
Lezą, na ów pień, jak na jaką skałę.
Z kontemptem wielkim: „Cóż to za król“ — kraczą —
„Że się nie ruszy, gdy na niego skaczą?“
Znowu do rady, do poselstwa znowu.
Alić miał Jowisz króla pogotowu;
A to był bocian, czarne mając skrzydło,
Buty czerwone, a nos, jak straszydło.
Wielce bociana pokłonem witają
I tak ślicznemu panu się kłaniają.
Aż po elekcyi poddane życzliwe
Pocznie połykać, żaby nieszczęśliwe,
Król ich, pan bocian. Te krzyczą „A to co?“
Na gwałt wołają żaby, się kłopocą,
A Jowisz rzecze: „Wszakeście tak chciały
„I szcześliwemi się z pniem nie miały!“
Co ci Pan Bóg da, w kobiałkę zabieraj
I w darach boskich nigdy nie przebieraj!

J. S. Jablonowski.
5. Żaby, o króla proszące.

Gdy w Atenach kwitnęła sprawiedliwych chwała
Ustaw, rozpustna wolność miasto zamieszała;
Zbytek sforę rozpuścił dawną niewściągniony.
Skąd, gdy fakcyi przeciwnych śpiknęły się strony,

Zamek Pizytrat-tyran ubiegł niespodzianie.
Gdy płaczą nad niewolą ateńscy mieszczanie,
Nie przeto, że okrutny, lecz że jarzmo ciężkie
Niezwyczajnym, i gdy się skarżą na swą klęskę,
Ezop taką im bajkę przytoczył w tej dobie.
Żaby, w wolnych jeziorach bujające sobie,
Z wielkim wrzaskiem Jowisza o króla prosiły,
Któryby na skrócenie rozpusty miał siły.
Rozśmiał się ociec bogów i dał im wnet kłodę
Małą, która, spuszczona niespodzianie w wodę,
Strasznym łoskotem rodzaj lękliwy zmieszała.
Ta zamulona w kale gdy długo leżała,
Pono jedna wyścibi cicho z stawu głowę
I, doświadczywszy króla, wszystkie zwoła. Owe,
Złożywszy bojaźń, płyną pędem, jak w zawody,
I rozpustna czereda skacze na wierzch kłody,
Którą zelżywszy wszelką hańbą ich swawola,
Do Jowisza wysłali po inszego króla:
Gdyż ten, co im był dany, nikczemny widocznie.
Zaczym węża wodnego dał im, który pocznie
Na zęby brać po jednej. Darmo, choć najraźniej,
Przed śmiercią uciekają, nieme od bojaźni.
Więc dają Merkuremu ukradkiem zlecenie
Do Jowisza, by wejrzał na ich utrapienie.
A Jowisz na to: „Dobra nie chcieliście — rzecze —
„Znosić waszego: cierpcież biedę, co was piecze!“
„A tak i wy i mieszczanie — rzecze Ezop — cicho
„To znoście, by nie przyszło na was większe licho!“

J. E. Minasowicz.
6. Żaby, proszące o króla.

Rzeczpospolita ateńska kwitnęła dla słuszności i łagodności praw, gdy znagła rozwiązłość niepohamowana pomieszała jej pokój i potargała publicznego społeczeństwa związki. Pizystrat, widząc miasto podzielone przez wiele fakcyi, wziął stąd okazyą opanowania zamku; tu dopiero Ateńczykowie poczęli opłakiwać swoję niewolą i uskarżać się. Z tej okoliczności Ezop, widząc, że Pizystrat nie był okrutnym, lecz że to im tylko zdawało się nieznośną rzeczą, iż do niewoli nie byli przyzwyczajeni, powiedział im tę bajeczkę.
Żaby przechodziły się niegdyś po bagniskach, każda podług swojej fantazyi. Lecz dnia jednego odważyły się prosić Jowisza o króla, któryby powagą swoją powściągał ich swawolą. Póty skrzeczały i fatygowały uszy tego ojca bogów, iż, naśmiewając się z nich, dał go im w samej rzeczy. Lecz król ten nic innego nie był, tylko mała baleczka, którą spuścił, która taki uczyniła szelest w wodzie, wpadłszy w nią, że przestraszyła zaraz te nędzne zwierzątka, które poniekąd nie są bardzo śmiałe. Z tym wszystkim, gdy długo zostawała utkwiona w błocie, znalazła się w nich jedna, która po kilku dniach wysadziła cicho głowę z wody i, przypatrzywszy się należycie spokojności tego króla, zwołała wszystkich; które, porzuciwszy bojaźń, przybiegły hurmem i ubiegały się, któraby pierwsza z nich wyskoczyła na owę balkę; krótko mówiąc, żadnego nie bylo afrontu, któregoby nie uczyniły mniemanemu temu królowi. Potym posłały, prosząc Jowisza o inszego, ponieważ ten, mówiły, którego im był dał, nie był sposobny do niczego. Przysłał więc im wodnego węża. Zwierzątka tego nic zębów ujść nie może; nadaremnie przed nim uciekają, nie mogą się przed nim uchronić; chwyta je i pożera łakomemi swojemi zębami. Pomieszanie ich i trwoga, w której stąd zostawały, tak były wielka, że im nawet ust otworzyć nie dopuszczała dla uskarżenia się; tego tylko przecież dokazały, że skrycie zleciły Merkuryuszowi, ażeby prosił Jowisza o ulitowanie się nad ich nędzą. Lecz przeciwnie bóg ten tak im odpowiedział: „Żabki! ponieważ nie mogłyście żyć w pomyślnościach, znoścież teraz przeciwności, jak tylko możecie!“ „Tak i wy, panowie moi — przydał Ezop — bądźcie cierpliwi, bojąc się, ażeby się wam co gorszego nie przytrafiło!“

Człowiek, na chuci własne wyuzdany,
Czego chciał tym już gardzi, gdy dostawa.
Przestań na twoim, nie żądaj odmiany:
Częste na gorsze wychodzi poprawa!

Bajki moralne z Fedra i Filelfa.
7. Żaby napierają się króla.

Gdy Ateny przez sprawiedliwość praw swoich kwitnęły, zbytnia wolność zamieszanie sprawiła w mieście i rozpusta zerwała dawnej karności wędzidła. Zatym, kiedy spiski na róźne strony lud podzieliły, Pizystrat zamek opanował i panem się Aten uczynił. Jak Ateńczykowie na okropną niewolą swoję płakać i uskarżać się poczęli, nie przeto, żeby Pizystrat okrutnym był, ale że sobie ten ciężar, do którego nigdy nie przywykli, za ciężki barzo mieli, natenczas Ezop taką im powiedział bajkę.
Żaby, po swoich bagnach w wolności bujające, poczęły się wielkim wrzaskiem domagać u Jowisza o króla, któryby swą władzą poskromił nierządne cnych obyczaje. Ojciec bogów roześmiał się na to i dał im mały kawał drzewa, który, nagle spuszczony w wodę, wzruszeniem jej i szelestem zastraszył lękliwy ów naród. A kiedy drewno dłużej w błocie unurzone leżało, jedna z nich na szczęście odważa się milczkiem z wody wystawić głowę; rozpatrzywszy się w królu, pocznie zwoływać wszystkie. One, ośmieliwszy się, na wyścigi przypływają i, co żywo, na drewno gmin ów zuchwały wskakuje. A wyrządziwszy mu wszelkiego rodzaju obelgi, do Jowisza, o innego prosząc króla, posłały, iżby ten, którego im dał, na nic się nie przydał. Jowisz tedy zesłał im wyrdrę, która żaby ostremi zębami chwytać po jednej poczęła. Darmo, mdłemi one będąc, przed swoją zgubą uciekać chciały: bojaźń głos przytłumiała. Potajemnie więc Merkuryuszowi zlecenie dają iść do Jowisza z prośbą, aby je w nieszczęściu ratował. Ale bożek, nie słuchając tego, taką im dał odpowiedź: „Ponieważeście nie chciały na dobrym przestać Królu cierpcież teraz złego!“
„Tak i wy — rzekł dalej Ezop — obywatele Aten, znoście, co się wam już trafiło, aby na was cięższe nie przypadło nieszczęście!“

Fedra, Augustowego wyzwoleńca, bajki wybrane.
8. Żaby proszą o króla.

Żaby sobie raz sprzykrzyły
Rząd gminny, pod którym żyły;
Wrzask wyprosił i swawola,
Że im Jowisz nadał króla,
Rzecz pospólstwa nieukładną
Podał pod moc samowładną,
Król im się zdarzył spokojny,
Spadł im, jak z nieba, bez wojny;

Jednakże, z górnego gmachu
Spadając, nabawił strachu
Ten naród, chowany w błocie;
Głupi, pierzchliwy w istocie,
Że się kryje w bagna, bluszcze,
Pod wodą się tając, pluszcze;
Żadna mu nie zajźrzy w oczy,
Jedna drugą do dziur tłoczy,
Bo wszystkim przyszło do głowy,
Że to jakiś olbrzym nowy;
A to była balka stara, —
Żabom się zdała poczwara.
Ta spadając, ciężar onej
Pierwszej zaraz zalęknionej
Wzrok zaślepił; wkrótce potem
Przejźrzała za wstecz nawrotem,
Śmiele z jamy wychodząca
Zbliża się, lecz cała drżąca
Druga, za nią trzecia wyszła,
I tak mnoga kupa przyszła.
Co raz bardziej oswojona,
Skacze na króla ramiona.
Król dobry nic się nie ruszy,
Łaskawy, niemściwej duszy.
Wprędce znowu Jowiszowi
Głowę suszą. Tłum żab mówi:
„Daj nam króla, by się ruchał!“
Monarcha bogów wysłuchał;
Zsyła im króla żórawia,
Który ich biedy nabawia,
Gryzie, płata, bije, dzioba,
Niszczy, jak mu się podoba.

A tu znowu żaby w skrzeki.
Jowisz im rzekł: „Złe paszczeki!
„A cóż to ta wasza zgraja
„Do dziwactwa się zwyczaja?
„Należało, byście żyli
„W rządzie, w jakimoście byli;
„Lecz kiedyście króla chcieli,
„Tak dobrego, coście mieli,
„Powinniście byli lubić
„Sami siebie chcecie gubić;
„A gdy inszy wam jest dany
„Cierpcież go już bez nagany,
„Żeby, gdy was los tak sparzył,
„Jeszcze gorszy się nie zdarzył“.

W. Jakubowski.
9. Żaby, o króla proszące.

Po wolnych bagnach bujające żaby
Z wrzaskiem Jowisza jęły prosić, aby
Dał też i dla nich króla. Pan nieba
Rozśmiał się; ale, gdy tego im trzeba,
Upuścił belkę. Ta, spadłszy na wodę,
Strasznym łoskotem tak lękliwą trzodę
Spłoszyła, że się pokryją bez duszy,
Ni się odezwie śadna, ni ruszy.
Gdy grzęzło w błocie mocarstwo lepowe,
Chcąc się tak złemu przypatrzyć lichu,
Jedna z nich jakoś po cichu
Wymknęła głowę:
A nic strasznego tak zgoła
Nie widząc, siostry przywoła.
Złożywszy one strach niesłychany,

Przypływają na przemiany;
Aż tu i na wierzch miłościwej belki
Wskoczą zuchwałe obywatelki.
Gdy ją tak zelży pływaczek swywola:
„Jowiszu! — wrzasną — inszego daj króla,
„Coby swą mocą nas lepiej ukrócił
„Gdyż ten nic nic wart, któregoś zrzucił“.
Wtedy im ześle wodnego węża.
Ten począł chwytać na ząb je srogi,
Jedną po drugiej: darmo niebogi,
Bez siły i bez oręża,
Od swojej zguby zmykały:
I trunąd nawet nie śmiały.
Tu się z Merkurym pokryjomu znoszą
I w poselstwie go do Jowisza proszą,
Żeby pan niebios i ziemi
Raczył mieć litość nad niemi.
Ale bóg na to: „Nie chciały dobrego,
„Niech znoszą złego!“

F. D. Kniaźnin
10. Jowisz i żaby

Po pniu i po bocianie żaby nędzne, słabe
Chciały jeszcze trzeciego. Dał im Jowisz żabę.
„Przecież swoja!“, krzyknęły. Zmierziły i swoją.
Kiedy więc nowe bunty i projekta roją,
Rzekł im Jowisz: „A chcecie być pod nowym panem?
„Dam takiego, co będzie i pniem i bocianem“.

I. Krasicki
11. Żaby, co prosiły o króla.

Raz cięgiem żaby wołały do nieba:
„Jak możem być bez króla? króla nam potrzeba!“
Spuścił Jowisz im króla: spadł z wielkim łoskotem.
Z początku wzięła żaby bojaźń taka,
Ze się wszystkie pokryły. Lecz pomału potem
Poznały, że ten król ich to jest kawał pniaka.
Więc znowu do Jowisza z wrzaskiem prośby nieść:
„Co to za król, co możem my na niego wleźć!
„Daj nam przecie jakiego prawdziwego pana!“
Jowisz przysłal im bociana.
Ten, jak pocznie ich pędzać, jak pocznie połykać,
Tak żaby znowu wykrzykać:
„Ach! tyran, zniszczy całe pokolenie!
„Chciej nam dawnego znowu pniaka dać!“
Jowisz na to: „Nie odmienię!
„Trzeba się było na mej łasce znać“.

A. Gorecki.
12. Żaby i ich króle.

Rzeczpospolita żabska wodami i lądem
Szerzyła się od wieków, a stała nierządem.
Tam każda obywatelka,
Mała czy wielka,
Gdzie chciała, mogła skakać,
Karmić się i ikrzyć.
Ten zbytek swobód w końcu zaczynał się przykrzyć.
Zauważyły, że sąsiednie państwa
Używają pod królmi rządnego poddaństwa;
Że lew panem czworonogów,
Orzeł nad ptaki,
U pszczół jest królowa ula;

A więc w krzyk do Jowisza:
„Królu, ojcze bogów,
„Dajże i nam króla!“
Powolny bóg wszechżabatwu na króla użycza
Małego, jak łokiet, Kija Kijowicza.
Spadł Kij i pluskiem wszemu obwieścił się błotu:
Struchlały żaby na ten majestat łoskotu.
Milczą dzień i noc, ledwie śmiejąc dychać.
Nazajutrz jedna drugiej pytają: „Co słychać?
„Czy niema co od króla?“ Aż śmielsze i starsze
Ruszają przed oblicze stawić się monarsze.
Zrazu zdala, w bojaźni; by się nie narazić;
Potem, przemógłszy te strachy,
Brat za brat z królem biorą się pod pachy
I zaczynają na kark mu włazić.
„Toż to taki ma być król... Najjaśniejszy Bela?
„Niewiele z niego będziem mieć wesela.
„Król, co po karku bezkarnie go gładzim?
„Niechaj nam abdykuje zaraz, niedołęga!
„Potrzebna jest nam władza, ale władza tęga“
Bóg, gdy ta nowa skarga żab niebo przebija,
Zdegradowal króla Kija,
A zamianował węża królem żabim.
Ten pełzacz, pływacz i biegacz,
Podsłuchiwacz i dostrzegacz,
Wszędzie wziera: pod wodę, pod kamienie, pod pnie.
Wszędzie szuka nadużyć i karze okropnie.
Arystokracya naprzód jest gryziona żabia
Że się nadyma i zbyt się utłuszcza;
Gryziony potem chudy lud, że nie zarabia
I że się na dno biedy opuszcza;

Gryzione są krzykacze że wrzeszczą namiętnie;
Gryzieni są cisi, że śmią siedzieć obojętnie.
Tak, gryząc je swobodnie, wąż do dziś dnia hula;
A rzeczpospolita żab bolesnymi skwierki
Do dziś dnia woła o innego króla:
Lecz bóg nie chce się więcej mieszać w jej rozterki.

A. Mickiewicz..




III. Bajka o skórze niedźwiedziej.
1. Czego nie masz, nie obiecuj.
Biernat z Lublina
2. O polującym i o garbarzu.

Przedał jeden łowiec garbarzowi skórę niedźwiedzią, którego nazajutrz mial zabić. Chcąc garbarz tę krotochwilę widzieć, naparł się z łowcem do lasa. Tam gdy szli, wlazł garbarz na wysokie drzewo, chcąc patrzać na potykanie. A gdy łowiec ku jamie niedźwiedziej śmiele przystąpił, wyszczuwszy go psy, rzucił nań oszczepem; ale niedźwiedź uchyliwszy razowi, skoczył do łowca i wziął go pod się. Łowiec, wiedząc ten kunszt, iż niedźwiedź umarłej rzeczy przepuszcza, zataił w sobie ducha i stał się, jako umarły. Przytulił niedźwiedź gębę swą do jego ust, patrząc, jeśliby jeszcze dychał, żywy będąc. A gdy żadnej pary z niego nie poczuł, pobieżał precz. Widząc to, garbarz zlazł z drzewa i biegł do łowca, napominaj go, aby stał bez bojaźni. Potym go pytał, coby mu niedźwiedź szeptał do uszu. On rzekł: „A to mi radził, abym potym nie przedawał skóry niedźwiedziej, ażbym go pierwej zabił“.
Rzeczy niepewnej nikomu pewno nie obiecuj.

Fabuły Ezopowe.
3. Co niedźwiedzią skórę szacowali.

Dwa obeszli niedźwiedzia. Więc sobie szeptali,
Szacując: zaczby onę skórę w mieście dali.
Puści sie miedźwiedź do nich: jednego połapił,
A drugi sie na drzewo ochotnie pokwapił.
A ten duszę zataił. Miedźwiedź, stojąc, słucha,
Skoczył precz. A ten pyta: „Coć szeptał u ucha?“
Mówił „bych ci nie wierzył, a to pilnie chował,
„Póki nie mam, bych cudzej skóry nie szacował“.

M.Rej.
4. Dwóch chłopów i niedźwiedź.

Dwóch chłopów, nie mając o czem
Karczmy nawiedzić, prosili kuśnierza
Żeby im wygodził[78] groszem,
Mówiąc, że gdzieś wiedzą zwierza,
To jest niedźwiedzia, którego dziś-jutro
Zabiwszy, będą mieli futro
I przedadzą mu go pewnie;
A o zaś sobie wytrąci i weźmie
Dług z tego, na co sie zgodzą.
Kuśnierz pozwolił: niedarmo odchodzą,
I dał im ad rationem.
Nazajutrz w przedsięwzięciu onem
Idą do lasa, wziąwszy kożdy oszczep.

Tamże, niedługo chodząc, natrafili
Niedźwiedzia, ale tak złego,
Że sie na nich rzucił oślep.
Wtenczas ci myśliwcy mili,
Miasto potkania mężnego,
Jeden na drzewo uciekł, a drugi, o ziemię
Padszy, zataił ducha,
Wiedząc od kogoś, że niedźwiedzie plemię
Umarłego już nie rucha,
Abo raczej że nie kąsa.
Niedźwiedź, przypadszy, za kołnierz nim trząsa,
Do gęby przymyka ucha,
Słuchając, czy jeszcze żywy.
Te wszystkie próby nie były bez tego,
Żeby ten sławny myśliwy
Z potrzeby znaku nie odniósł jakiego.
Ale dosyć ten szczęśliwy,
Komu niedźwiedź pulsów maca,
Kiedy sie od śmierci wraca.
Nagniótszy sie go, niedźwiedź szedł na stronę
Po chwili. Aż ów, co na drzewie siedział
I miał tam swoję ochronę,
Mówi do towarzysza, żeby mu powiedział,
Co mu ten niedźwiedź-psiajucha
Tak długo prawił do ucha.
„Nauczył mię — mówi — tego,
„Żeby nie kupczyć skórą niedźwiedzia żywego“.

K. Niemirycz.
5. Strzelec i niedźwiedź.

Nie pij na skórę niedźwiedzia żywego:
Sam — mówią — niedźwiedź jest przysłowia tego

Autorem, co się na Polatsuioes'ł
Kędy niedźwiedziów prawdziwie niemało;
A zatym strzelców także też jest wiele,
Którzy bez myślistw sami chodzą śmiele,
Bo z samopałem i kundlem przy boku
I kilkanaście niedźwiedzi do roku
Jeden zastrzeli. Z takich jeden śmiałych,
Zręczniej od drugich, od czasów niemałych,
Wsławił się strzelec; że zaś był pijakiem,
Cokolwiek swoim zarobił półhakiem,
To wszystko przepił i skóry niedźwiedzie
Do arendarza ustawicznie wiedzie.
Tym on u Żyda kredytu dostąpił,
Że mu gorzałki na kredyt nie skąpił;
A razem skóra niedźwiedzia płaciła,
Na którą on pił, jakby w skrzyni była.
Raz napił siła, że mu się Żyd przykrzy,
Chłop sobie w karczmie {jako mówią) wichrzy.
Nazajutrz znowu Żyd się deklaruje,
Że mu już więcej trunku nie borguje.
Strzelec mu rzecze: „Przyjedźże już z wozem
„Do wsi, a skórę niedźwiedzią ci złożem“.
Żyd rano jedzie, a było to zimie,
Naprzód gorzałki Żyd częstować wyjmie,
Potym o skórę niedźwiedzia się pyta:
Strzelec mu mówi, że niepospolita
Ta skóra, że ją w chałupie nie chowa,
Ale że w lesie blizkim jest gotowa.
Więc i do lasa Żyd z nim wozem jedzie
I na swe miejsce, jak rozumiał, wiedzie.
A tam o blizkim legowisku wiedział
Niedźwiedzim strzelec, ale nie powiedział

O tym Żydowi. Stanąć tedy każe.
A sam z rusznicy, skoro się pokaże
Niedźwiedź okrutny na dwie łapy stanie,
Strzeli chłop trafi: ale przy tej ranie
Niedźwiedź się porwie i rzuci mym chłopem
O ziemię, jako najlżejszym to snopem.
Potem go weźmie łamać: aż mu kości
Trzeszczą, i duchy zabija wnętrzności.
Chlop był zwyczajny i wiedział. że mają
Zwyczaj niedźwiedzie, gdy ludzie chwytają,
Słuchać: jeżeli ma ducha i czy tchnie.
Nałamawszy go, pysk do niego przytknie,
Znowu go łamie i znowu go słucha,
Jeżeli strzelec ma co jeszcze ducha.
Strzelec też w sobie duch mocno zataił,
I niedźwiedź także już się był uziaił.
Poszedł tedy precz niedźwiedź ukrwawiony,
A chłop, choć żywy, lecz strasznie zmorzony,
Po dobrej chwili arendarza woła,
Który od strachu schował się pod koła.
Woła, jak może, by prędko przychodził,
I że mu niedźwiedź nie będzie już szkodził.
Żyd wpół zdechł z strachu, długo nie odzywa,
Aż się nakoniec, z pod woza dobywa.
Drży bardziej, niż chłop, ogląda się wszędzie,
Przecię, go zwlększy, gorzałki dobędzie,
Posili strzelca, powoli prowadzi
I na wóz mego pacyenta wsadzi.
Jadąc, arendarz mój się już ośmieli,
I dyszkurować o przypadku wzięli.
Ale najbardziej Żydowi się zdało
To najdziwniejsza i pytać się chciało:

„Panie Iwanie I co to wam do ucha
„Ten niedźwiedź szeptał? Zjadłby złego duehal“
Aż mu chłop rzecze, mając go za bzdurę:
„Mówił mi, żebym na żywego skórę
„Niedźwiedzia nie pił: stąd już nie napiję
„U was, niedźwiedzia póki nie zabiję“.
Nie nuć tryumfu przed bitwą[79], mawiają:
Nie tam źrzebięcia, także powiadają.
Nie mów hup, póki nie przeskoczysz rowu,
Ani obiecuj żywego połowu.

J. S. Jabłonowski.
6. Niedźwiedź i dwa strzelce.

Dwa strzelce pilno pieniędzy żądali;
Napadłszy swego sąsiada kuśnierza,
W targ z nim o skórę, co zabiją, zwierza:
Niedźwiedź żyw jeszcze, już mu go sprzedali;
Lecz, że go prędko sprzątną, tak sobie tuszyli:
„Król to mial być niedżwiedzi“ — tak oni mówili.
A kupiec z tego kupna sądzi! się szczęśliwy,
Że to rzecz wyśmienita na mróz przeraźliwy:
Będzie nim można podbić dwa wielkie kaftany.
Bartek nie tak wysoko cenił swe barany,
Jak ci dwaj według siebie niedźwiedzia cenili.
Ale nie według zdania niedźwiedzia sądzili.
Stanął targ: ci za dwa dni przynieść obiecali
Skórę. I wprędce w boru się pozasadzali.
Widzą niedźwiedzia, który truchtem ku nim bieży;
Tu jeden, jak piorunem uderzony, leży,
Myśli, że się targ zerwał, wszystko się skończyło,

Pieniędzy się spodziewać już nie można było.
A drugi strzelec pnie się na drzewa wierzchołek.
Tamten, co na twarz upadł, jako martwy kołek,
Stygnie, jak trup, duch w sobie z wszystkich sił zatrzymał:
Słyszał gdzieś, że zmarłego niedźwiedź się nie imał.
Pan niedźwiedź, własny nieuk, uwiódł się pozorem;
Mniema, że człowiek jaki spadł powietrznym morem;
Przecięż myśli, że może tak utaił ducha,
Obraca, pysk przybliża, wącha, trąca, słucha,
Mówi; „Nie żyje; pódźmy! śmierdzi to trupisko“.
Już niedźwiedź w las powrócił na swoje siedlisko,
A ów rycerz zszedł z drzewa, co z góry pozierał,
Bieży do kolegi, co od strachu umierał,
I rzekł mu: „Ach! cud to jest, żeś się został żywy:
„Widziałem, jak źle było koło twojej grzywy.
„W cóż się teraz obróci nasz z kupcem targ, który
„Z litkupem zawarliśmy względem jego skóry?
„Powiedz też: mój bracie, gdy po tobie deptał,
„Gdy cię łapą obracał, coć do ucha szeptał?“
Rzekł mi: „Nie wchodź przed czasem w żadne targi, kwity,
“Nie przedawaj niedźwiedzia, aż będzie zabity!“

W. Jakubowski.



IV. Bajka o orzechu (dębie) i trzcinie.
1. Siła bez rozumu sama sie kazi.
Biernat z Lublina
2. O trzcinie z dębem.

Dąb, pyszniąc się w swej mocności, wywabiał trzcinę ku potykaniu, jeśliby była śmiała, aby też ukazała swą moc. Nie dbając trzcina na to jego chełpienie, tak odpowiedziała: „Nie chcę się ja z tobą sprzeczać, a tego mi też nie żal, czymem jest, bo, choć się ja każdemu wiatrowi uchylam, wszakże się wżdy nie powalam; ale ty, skoro na cię nagle wiatry przyjdą, powaliwszy się raz, więcej nie wstaniesz; tam się z ciebie ja śmiać będę“.
Nie zawsze ten mężny bywa, kto kogo wywabia, zwłaszcza, gdy nie potrzeba; pospolicie taki czasu potrzeby gęby uchyla.

Fabuły Ezopowe.
3. Dąb i trzcina.

Dąb i trzcina spór wielki raz z sobą trzymali,
W którym, gdy uszczypliwiej sobie przymawiali,
Rzekł dąb trzcinie: „Cóż czynisz? ze mną się chcesz wadzić?
„Nie wiesz, że ja każdego umiem z siebie zsadzić
„Mocą swą przyrodzoną? Wytrwam ja gromowi,
„Wytrwam wiatrom i gradom, wytrwam piorunowi;
„A ty, by namniejszy wiatr, zaraz czołem bijesz,
„Ledwie że się przed wiatry pod wodę nie kryjesz!“
Umilkła zatym trzcina, za wygraną daje,
Bo więc przeciwko prawdzie rozumu nie staje.
W kilka dni potym, gdy się wiatry rozigrały
I nad zwyczaj się prawie zewsząd siłowały,
Trzcina raz się położy, jakby ją podkosił,
Drugi raz się podniesie, jakby ją kto wznosił;
Dąb się zaś opierając ogromnie szumowi,
Nie chce w nakłony podać gałęzia wiatrowi.
Wszakże się mocy jego przecię nie uchronił,
Bo go wiatr tuż przy ziemi gwałtownie przyłomił.
A wtym trzcina do dębu rzecze temi słowy:

„Mógłbyś się teraz sromać onej chlubnej mowy,
„Gdyż już leżysz bez dusze, a mnie zaś ukłony
„Dodały przeciw wiatrom wszelakiej obrony“.
Tak i człek skłonny rychlej ujdzie razu złego,
A hardość zaś częstokroć poraża butnego.
I niemasz nic od rzeczy, jeśli podleźć przyjdzie,
Gdzie się więc człowiekowi przeskoczyć nie zejdzie.

M. Błażewski.
4. Dąb i trzcina.

Dąb wielki, mocny i gruby
Patrzył z wysoka na trzcinę,
Jako olbrzym na dziecinę,
I, pełen nieznośnej chluby,
Rzekł do uniżonej sąsiadki:
„Żal mi cię bardzo, niebogo!
„Bać się musisz lada kogo,
„Od natury, spólnej matki,
„Będąc bardzo ukrzywdzona;
„Ciężkoć znieść lada dzierlatki.
„Bo się zegniesz we trzy dzwona;
„Kiedy też lada wietrzyk chce poigrać z tobą,
„Wnet ci się macza czupryna.
„Kto tak da żartować z sobą,
„Nieszczęsna jego godzina!
„Ja zaś, gałęzie moje
„Niemal pod same puszczając obłoki,
„Tak ugruntowany stoję,
„Że łacwiej wzruszyć opoki!
„Jeszcze, gdybyś, biedna trzcinko,
„U nóg mych była wyrosła,
„Potrafiłbym łacwiusieńko,

„Żeby cię chwila zła zniskąd nie doszła:
„Ale, ode mnie będąc oddalona,
„Trudna jest twoja obrona“.
„Boże! płać afekt życzliwy! —
Rzekła trzcina — panie dębie!
„Jest z ciebie sąsiad cnotliwy,
„Jeśli to w sercu; co w gębie;
„Ale wierz też słowu memu,
„Żebyś o mym zachowaniu
„Mógł pono tak serdecznemu
„Dać pokój pieczołowaniu.
„Wiatry, szturmy i złe chwile
„Mniej mi uczynią, niż tobie:
„Jak trochę grzbieta nachylę,
„To zostanę w mojej dobie;
„Ty zaś, który, jak mur, stoisz,
„Szydząc i z wiatru i z słońca,
„Podobno i siekiery samej się nie boisz,
„Czekaj z tą dumą końca!
„Jak swą Eolus na cię potęgę obróci,
„To cię z korzeniem wywróci“.
Ledwo co to roztropna trzcina wymówiła,
Aż król wiatrów, zuchwalstwem dęba urażony,
Akwilona silnego z dekretem wysyła,
Żeby przezeń koniecznie dąb był wywrócony.
Nie podął i półgodziny,
Aliż mocny dąb upada,
Słabej zaś nie złamał trzciny,
Bo się ta za wiatrem składa.
Tak i w ludziach bliższy szwanku,
Kto się pyszni bez przestanku.

K.Niemirycz.
5. Jodła i trzcina.

Którzy karku twardego, pyszni i zuchwali,
Nie chcą, żeby swierzchności swojej podlegali.
Toż się z niemi, co z jodłą dzieje, co nie chciała
Uchylić glowy wiatrom. Blizko zaś niej stała
Trzcina, na którą, gdy wiatr począć dąć, ta, z strony
Każdej chyląc się, nizkie czyniła ukłony.
Widząc to, jodła rzecze: „Czemu gdy wiatr natrze,
„Tak się chwiejesz, gdy ja nań niewzruszona patrzę?“
Odpowie trzcina: „Nie są me tak zdolne siły,
„Jak twe, by się szumiącym wiatrom sprzeciwiły“.
Tu jodła: „Toć mi przyznasz, żem nad cię silniejsza:
„Wiatr wieje, mnie się jednak siła. nie umniejsza“.
Wtym, kiedy wicher wielki szturm przypuści, jodłę
Z korzeniem zwali, trzcinę zaś zostawi podłę.
Tak często Bóg obala pychę, a zaś w górę
Dźwiga (nie dopuszczając upadku) pokorę.

J. E. Minasowicz.
6. Dąb i trzcina.

Dąb do trzciny rzekł raz z góry:
“Słuszny masz żal do natury:
„Remiz, choć drobny ptaszyna,
„A potężnie cię nagina;
„Wiatr, co marszczki w wodzie sieje,
„Głowę twą ku ziemi chwieje;
„Mój zaś wierzchołek, wkształt skały
„Kaukazowej, zawsze stały,
„Promień słońca w cieniu nurza;
„Niech jaka chce będzie burza,
„Każda tobie Akwilonem,
„Mnie Zefirem ulubionem.

„Gdybyś przynajmniej tam rosła,
„Gdzie moja głowa wyniosła
„Mogła ci udzielać cienia,
„Mniej byś miała do cierpienia;
„Broniłbym cię; lecz najczęściej
„Rodzisz się tam, kędy gęściej
„Wilgoć wiatrów moc rozwija,
„Więc natura ci nie sprzyja.“
„Litość twa nad nieborakiem
„Dobrego serca jest znakiem —
Rzecze trzcina — wiatr straszliwy
„Mniej mi, jak tobie, szkodliwy;
„Mnie choć nagnie, wnetem cała;
„Moc zaś twoja, co tak trwała,
„Że wspiera wichrów wzruszenia,
„A bez grzbietu nachylenia,
„Niech poczeka końca w sprawie.“
Te gdy słowa rzeknie, żwawie
Z horyzontu w dąb ugodzi
Syn, którego północ rodzi;
Dąb się trzyma, trzcina chyli;
Lecz, kiedy się Eol sili,
Dęba z gruntu wykorzenia,
Który wierzchołkiem sklepienia
Niebios tykał, i wraz zdrowy
Korzeń sięga! w kraj Plutowy.

W. Jakubowski.
7. Dąb i trzcina.

Raz dąb, na ełebą trzcinę
Rzuciwszy oko ponure,
Rzekł jej: „Masz słuszną przyczynę

„Użalić się na naturę.
„Popek, maleńka ptaszyna,
„Ciężarem cię swym ugina;
„Wiatr co wieje dla ochłody,
„Co nawet nie zmarszcza wody,
„Któremu strumyk stawa wbrew śmiele, —
„I ten cię z wzgardą, na ziemię ściele:
„Gdy ja, podobien do Tatrów,
„Niosąc w niebo mężne czoło,
„Otoczony burzą w koło;
„Urągam się z wściekłych wiatrów;
„Zefirem dla mnie srogich wiatrów mocy:
„Zefir dla ciebie burza jest z północy;
„Byś się przynajmniej w krzewinie
„Bliskiej mnie, trzcino, rodziła,
„Nie takbyś cierpiała siła:
„Tę łaskę, którą świadczę leszczynie,
„Świadczyłbym tobie z ochotą,
„Sam cień mój broni przed słotą.
„Lecz ty, jak na to się rodzisz,
„Czym sobie najwięcej szkodzisz,
„Tam, gdzie wiatrów państwo słynie,
„Przy mokrych brzegów nizinie;
„Takie natury zadatki
„Macochy są a nie matki.“
„Ta twoja litość nade mną —
Odpowie trzcina — jest daremną;
„Dobrego serca jest znakiem, Panie,
„Lecz porzuć o mnie staranie!
„Dla ciebie sroższy wiatr, niżli dla mię,
„Zegnie mnie burza. ale nie złamie;
„Aż dotąd wprawdzie, silne mając nogi,

„Nie mógł ci grzbietu nadłamać wiatr srogi.
„Czekajmyż końca!“ Wtym dla blizkiej burzy
Przestaje mowić. Niebo się zakurzy
Czarnemi dymy, od północy brzegu
Sroży się Eol w swych hufców szeregu.
Dąb zadrżał, a trzcina
Do ziemi się zgina:
Powiększą wiatry swe siły
Tak. aże dęba zwróciły.
Wy dęby — wielcy panowie;
Wy trzciny — biedni kmiotkowie.

J. Koblański.
8. Trzcina i chmiel.

Chmiel się wił koło trzciny, miał jej dopomagać,
Wspierał ją; ale, kiedy zbyt się zacząl wzmagać,
Rzekła trzcina: „Daj pokój, już ja mocno stoję.
„Już i bez twego wsparcia wiatrów się nie boję.“
— “Mylisz się — chmiel jej rzecze przyjdą wiatry gorsze.“
Więc, gdy coraz gałązki rozpościerał sporsze,
Przyszło wreszcie do tego: wiatr trzcinę ocalił,
A chmiel, co miał podeprzeć, złamał i obalił.

I. Krasicki.
9. Modrzew i sosna.

Pyszny przybraną barwą za nadejściem wiosny,
Szydził zielony modrzew z oczerniałej sosny.
Ta, znając, jak się dumy powodzenie mieni,
Milczała na to w lecie, milczała w jesieni.
Zionęła mrozem zima, dmuchnął wiatr zdziczały,
I z pysznego modrzewia listki obleciały.

Stał więc nagi przy sośnie, co o każdej porze
Równą nosiła barwę w różnobarwym borze.

Anonim.
10. Dąb i drzewka.

Dąb, w czystym polu stojąc wyniosły,
Gardził drzewkami, co w kupie rosły
l, widząc siebie być mocnym,
Urągał wiatrom północnym.
Tymczasem nadeszły burze,
Grożąc wzburzeniem naturze,
I, wszystko ścieląc pomiotem,
Wywrócily dąb z łoskotem.
Drzewka przez wzajemne wsparcie
Przetrwały wichrów natarcie.
Łatwiej fortuny cios zniesie srogi,
Komu przyjaciel pozostał drogi.

C. Godebski.
11. Sosienki.

Dwie soslenki w ciemnym borze
Zaczęły sie kluć ku górze,
A jedna z nich, jakby strzała,
Prędko w górę wyleciała.
„Siostrzyczko! czego tak nizko?
„Ja. już prawie nieba blizko!
„Pójdź, a bądź ze mną wesoła!“
Sosienka z góry zawoła:
„Niech cię nie łudzą powaby!
„Źle być w górze, gdy kto słaby:
„Łatwo wiatry zwalą sosnę,
„Niech ja raczej nisko rosnę.“

Wkrótce jesień burze niesie
Trzaskają drzewa po lesie.
Sosna z góry (losie srogi!)
Padła wzgardzonej pod nogi.
Niech każdy w górę nie pragnie!
Najszczęśliwsi mali:
Nim nizkiego burza nagnie,
Wysokiego zwali.

K.Brodziński.
V. Bajka o kruku i lisie.
1. Pochlebnikom nie wierzyć.
Biernat z Lublina
2. O kruku i o liszce.

Kruk, dostawszy karmiej, latał sobie po drzewie. Bacząc to, liszka, iż tak wesół, przyszedłszy ku niemu, rzekła: „Panu królowi siostra liszka czołem bije. Słychałam to często, iż sława pospolicie z prawdą się chyba; co baczę, iż tak jest, bo ja, tędy idąc, gdym cię na drzewie obaczyła, przybiegłam, sławy nieprawdę winując, iż ta sława jest, jakobyś ty był czarniejszy, niż smoła, a ja widzę, iżeś bielszy nad śnieg, a według mego baczenia, łabęciom się równasz, godzien byś między ptaki królem być. Tym podobieństwem kruk zwiedziony, gotowi się ku śpiewaniu, a gdy począł kantorować, ser, który trzymał, wypadł mu z gęby. Liszka, pochwyciwszy go, śmiała się z kruka, Dopiero kruk swej szkody jął ze sromotą żałować.
Bogaci tak żądają chwały, iż też, chociaż z utratą swoją pochlebcę bardzo radzi widzą; takowi ludzie nabzdyżywom na pośmiech bywają. Ale, gdy ty o próżną chwałę dbać nie będziesz, snadnie chytrość podejdziesz; bo kto chce szczodrym panem być, najdzie tych, co mu pomogą trawić.

Fabuły Ezopowe.
3. Podobieństwo pochlebnika, iż mu nie wierz.

Kruk ułapił chomieka, na drzewie ji skubie,
Alić lis podeń dybie w onej swojej szubie:
„Aleś, kruczku, wybielał, bom cie czarno widział!
„Słyszę, żeś i głos zmienił, i radbych cię słyszał“
Kruczysko chce zaśpiewać. upuści chomieka,
A lis, go pochwyciwszy, choć nie miał konika,
Skoczył prędko do lasa. Kruczek sie obaczył,
Iż zdradzon Jego Miłość, kiedy śpiewać raczył.

M. Rej.
4. Kruk i liszka.

Kruk ukradł małdrzyk świeży; liszka to ujźrzała,
Zaczym w las, gdze kruk leciał, w też tropy bieżała.
Który gdy siadł na dębie, tuż pod nim stanęła,
A chwalić i wysławiać zaraz go poczęła,
Mówiąc: „Jakomci żywa, ptaka tak ślicznego
„Nie widziałam; ja wierzę, gdyby to do niego
„Wiedział Jupiter, pewnie, że dla tej piękności,
„Urody, obyczajów, cnoty i wdzięczności,
„Orłaby już opuścił, a tegoby sobie
„Przywłaszczył, gdyż się godzi tak zacnej osobie.

„Głos tylko, nie wiem, jaki; kiedbym ten słyszała,
„Jużbym go ja nad wszystkie ptaki wysławiała“.
Kruk, chłubą uwiedziony i płonnymi słowy,
Wnet, dalej nie czekając końca onej mowy,
Począł krakać. Wtym mu ser skoro wypadł z gęby,
Zaraz go pochwyciła głodna liszka w zęby;
Potym, zjadłszy go, rzecze: „Do tej twej osoby
„Maszci ty wprawdzie, bracie, niemałe ozdoby;
„Lecz rozumuć nie zstaje, kiedy wiarę dawasz
„Chłubie zmyślnej i onę za prawdę wyznawasz“.
Tak gdy kto płonnym wieściem lub pochlebstwu wierzy
I, jakby szczyra prawda, tak o sobie dzierży,
Rychlej więc ciż go zdradzą, których się mniej boi,
Bo nie każdy to więc zje, co sobie ukroi.

M. Błażewski.
5. Kruk i liszka.

Pochlebca jeno odrwić szuka,
I, kto mu ucho otwiera,
Ten niechaj patrzy na kruka,
Co za pożytek odbiera.
Lis widząc, że kruk na drzewie
Sera sztukę jadł i dziobał,
Patrzy, jak go dostać, nie wie,
Aż się do pochlebstwa udał
I rzekł mu: „Dobry dzień, kruku!
„Ostrożnie jeno obiaduj,
„Żeby cię tu zaś kto z łuku
„Nie wyrwał; panie, zawaruj!
„A byłaby to szkoda nieoszacowana:
„Tyści to Feniks tych lasów!
„Niemasz tu nad ciebie pana,

„Coby go pamiętano od tak dawnych czasów!
„W piórach twych jesteś piękniejszy,
Niż sójka i niż papuga!
„Przy tobie najozdobniejszy
„Ptak jest, jak przy panu sługa!
„Gdybyś jeszcze chciał muzyki
„Gardła twego trochę ruszyć,
„Wiem, żebyś wszytkie słowiki
„Mógł zawstydzić i zagłuszyć!“
Tym pochlebstwem kruk się cieszy
I nutę sobie formuje:
Ale mu ser wylatuje,
Z którym liszka w krzaki spieszy.
Woła: „Stój! stój! panie Iisie!
„Tak żartować nie godzi się“.
A lis mu rzekł za przysłowie:
Kruku! tak ja dudków łowię!“

K. Niemirycz.
6. Liszka i kruk.

Kto się z chytrej pochwały słów obłudnych cieszy,
Pospolicie do szpetnej ten pokuty śpieszy.
Porwawszy kruk ser z okna, że nikt o tym nie wie,
Gdy go chciał jeść, wysokim gdzieś siedząc na drzewie,
Obaczyła go liszka; wtem go tak zagadnie:
„O jak się piór twych, kruku; glans wydaje ładnie!
„Jak wiele wdzięku w twarzy, na ciele ozdoby!
„Byś głos miał, piękniejszego ptaka nic byłoby!“
A on, głupi, gdy chciał głos swój dać słyszeć, z gęby
Wypuścił ser, który wnet chytra liszka w zęby
Łakome pochwyciła. Tu głupi dopiero
Kruk westchnął, oszukany pochwałą nieszczerą.

Co więc mądrość potrafi, nie dokaże siła.
A stąd dowód, jak wiele dowcip w każdej mierze
Może i że nad siłę rozum górę bierze.

J. E. Minasowicz.
7. Kruk i liszka.

Jadł ser kruk; chytra liszka, znając go prostakiem:
„Gdybyś mial głos Jowisza, byłbyś — prawi — ptakiem“.
Ten ser z pyska wypuści. Ta, porwawszy, powie:
„Wszystkiego masz dość, kruku: rozumuć brak w glowie!“
Jeśli wierzysz pochlebcom, będziesz oszukanym.

Tenże.
8. Liszka i kruk.

Kto rad, gdy go chytrze chwalą, przypłacać tego z hańbą, po niewczasie żałując, musi.
Kruk, porwawszy ser z okna, jeść go, na wysokim siedząc drzewie, chciał. Co gdy ujźrzała liszka, tak rzecze: „O kruku! jaka to jest dziwna świetność piór twoich! jaka uroda twarzy! jaki skład całego ciała! Gdybyś jeszcze głos miał przedniejszego nad ciebie nie mielibyśmy ptaka!“ Na co kruk, gdy chce się popisać z swoim głosem, z pyska ser upuścił, który wnet chytrą liszka łapczywie porwała. Dopiero kruk zwiedziony z żalem westchnął na swoje głupstwo.
Z tej się bajki widzieć daje, jak to rzecz poży- teczna dowcip i jako obrót więcej może nad siłę.“

Fedra, Augustowego wyzwoleńca, bajki wybrane.
9. Kruk i liszka.

Kruk wyleciał niegdyś na drzewo dla zjedzenia ze smakiem sera, który trzymał w pysku. Liszka, spostrzegłszy go, przybiegła do niego, nie tak dla miłości ku niemu, jako dla sera, który zwąchała i widziała. „Niech cię Bóg ma w swej opiece, kochany przyjacielu, — rzekła, przywitawszy go — słyszałam często, iż mawiano, że wieść jest zazwyczaj fałszywa; nie dawałam temu wiary, jako pewnej jakiej rzeczy, ale teraz, szczęściem przechodząc tędy, uznaję, że, cokolwiek mi w tej mierze powiedziano, szczerą jest prawdą. Wieść ta niesie, że jesteś czarniejszym od smoły, a ja teraz wcale przeciwną rzecz upatruję. Widzę, że bielszy jesteś nad łabędzia i że białość tych ptaków nie może z białością twoją iść w porównanie. Jeżeli głos twój też same ma przymioty, które mają pióra, żadnej nie powinno podpadać wątpliwości, że słusznie ci jest przyzwoita być królem ptaków. Kruk, własną zaślepiony miłością, rozumiał, że liszka wszystko mówiła prawdziwie, chciał więc zaśpiewać; lecz, ledwie otworzył swój pysk, ser mu natychmiast wypadł. Liszka porwała gry z radością, naśmiewając się z niego. Kruk poznał naówczas, nie bez swojej szkody: że był wzięty od niej za objektum pośmiewiska i wstydził się mocno, iż swój ser utracił.
Sens moralny. Pochwały, które odbieramy od naszych nieprzyjaciół, są to sidła, które na oszukanie nas zastawiają.

Ezop w wesołym humorze.
10. Kruk i lis.

Kruk na żerdzi siadł, a w zysku
Swej kradzieży ser miał w pysku.
Ten zwąchawszy, liszki zdrada
W taki z krukiem dyskurs wpada:
Dzień dobry, mospanie kruku!

„Pięknych przodków śliczny wnuku,
„Któż ci u nas pryma sprzeczy?
„Bo jeśli tak w samej rzeczy
„Piękne głosu twego brzmienie,
„Jak twoich piór ułożenie.
„Feniks jesteś w tym tu losie!“
Kruk się na to w radość wzniesie,
Sili gardlo w głosu próbie;
Wtym ser puścił, co miał w dzióbie.
Liszka za ser, też do kruka
Rzecze: „Otóż ci nauka,
„Że pochlebca, głaskacz ucha,
„Żyje z tego, co go słucha.
„Ta przestrogą jako szczera,
„Tak warta jest twego sera“.
Kruk zawstydzon, choć po czasie,
Przysiągł, że zwieść nie da się.

W. Jakubowski.


11. Kruk i lis.

Bywa często zwiedzionym,
Kto lubi bywać chwalonym.
Kruk miał w pysku ser ogromny;
Lis, niby skromny,
Przyszedł do niego i rzekł: „Miły bracie!
„Nie mogę się nacieszyć, kiedy patrzę na cię.
„Cóżto za oczy!
„Ich blask aż mruczy!
„Czyż można dostać
„Takową postać!
„A pióra jakie!
„Śklniące, jednakie!

„A jeśli nie jestem w błędzie,
„Pewnie i głos śliczny będzie“.
Więc kruk w kantaty. Skoro pysk rozdziawił,
Ser wypadł, lis go porwał i kruka zostawił.

I. Krasicki.
12. Lis i kruk.

Usiadł na drzewie kruk z kawałkiem sera;
Postrzegł to lisek i wnet się przybiera
W minkę układną i w łagodnej mowie
Tak do kruka powie:
„Powabów wzorze,
„Piękności zbiorze,
„Ty, co wdziękami celujesz nad ptaki!
„O! gdybyś, panie, do piękności takiej
„Jeszcze śpiewać umiał,
„Wszystkichbyś zdumiał!“
Kruk, pochwałą napuszony,
Chciał pokazać dźwięczne tony,
I, gdy coś miał zaśpiewać, ser z dziobu wypada;
Lisek, co na to czekał, porywa i zjada.
Głodno, chłodna, gdzie prawda mieszka przy rozumie:
Dobrze temu, bogatym kto pochlebiać mnie.

A. Gorecki.
VI. Bajka o lwicy i liszce.
1. Lepsza trocha dobrego, niż wiele złego.
Biernat z Lublina.
2. O lwicy z liszką.

Przymawiałą liszka lwicy, iż tylko po jednym dziecięciu rodziła. Rzekła lwica: „Prawda to jest, ale zawsze lwa porodzę“.
Znamienitość wszelka nie w dostatku, ale w cnocie należy.

Fabuły Ezopowe
3. Co rzadkie, to i drogie.

Urąga liszka lwicy, że się zawsze pleni,
Bo lwica jednym tylko, ona sześcią szczeni;
Jej zaraz za nią bieżą, zaraz skaczą dzieci:
Lwię się ledwie za miesiąc pocznie ruszać trzeci,
Równie jako kawalec mięsa leży jaki,
„Pojźry — rzecze — na drzewa — lwica — a na krzaki:
„Co jednym tylko światem w swojej mierze rośnie,
„Widzisz ogromne dęby, lipy, jodły, sośnie;
„A co zaś latorośli z pniaka puszcza wiele,
„Tarnki, głogi, rokity, po ziemi się ściele.
„Że gęste, dlatego też drobne widzisz trześnie;
„Prędko spadną porzeczki, bo przystają wcześnie;
„Prędko z drzewa jabłuszko skoroźrywe leci;
„Piękna panienka z młodu — za laty się szpeci,
„I co [się] w skok zaostrzy, nie doszedszy pory,
„Ani urody, ani cnoty mieć tak sporej
„Nie może, jako to, co i siłom i ciału
„Wygadzając, swej miary dorasta pomału.
„Złe wino pić potrzeba, gdy się jeszcze mąci:
„Ledwie się podklaruje, zaraz octem trąci.
„Ale które się póżno z swym ukaże klarem,
„Chować radzę w piwnicy, aże będzie starem.

„Toć rozumiej o piwie, które długo kisa,
„Stądże bierz miarę na lwa, stąd bierz i na lisa!“

W. Potocki.
4. Lwica i maciora.

Źle to, gdy się podli szczycą.
Zeszła się raz świnia z lwicą;
Więc w dyskursa. W tych przewlekła,
Z żalem świnia lwicy rzekła:
„Żal mi ciebie, luboś godna,
„Luboś zacna, żeś mniej płodna!
„Patrz na moję zgraję świnków:
„Co tu córek! co tu synków!
„A wszystkie jednym pomiotem!“
Rzekła lwica: „Wiem ja o tem.
„Ródź ty dziesięć, cztery, dwa:
„Ja jednego, ale lwa“.

I. Krasicki.
VII. Bajka o astrologu.
1. Lekarzu, uleczy sie sam.
Biernat z Lublina.
2. O astrologu, co w dół wpadł.

Gwiazdarz jeden, co ludycye pisze, czasu jednego patrzał na zaćmienie słońca. Przypatrując się, wiele, się go punktów zaćmiło, wzgórę patrząc, nie obaczył dołu przed sobą i wpadł weń. A baba za nim idąc, rzecze mu: „O, miły ostromendarzu! Łożeś głupi! chciałeś na niebie daleko, co się dzieje, wiedzieć, a przed sobą blisko dołuś nie obaczył: i chlebać szkoda!" — Jeden nadobnie napisał:

Quid rerum cauaae naturaque abdita quaeris,
Ipse tui ipsius propriaeque oblite salutis?

Dawna to:

Często kugluje,
Co praktykuje.

Facecye polskie.
3. Astrolog i podróżny.

Uważając astrolog raz gwiazdy po niebie,
Wpadnie w rów, który blizko nie postrzeże siebie.
Wtym podróżny, nadszedłszy, rzecze: „Daj go Bogu!
„W górę patrząc, nic widzisz ziemi, astrologu!“
Chcąc przyszłe poznać rzeczy, niniejszych nie widzi.

J. E. Minasowicz.
4. Astrolog, który wpadł w studnią.

Raz astrolog wpadł do studni.
Rzekł ktoś: „Głupcze! cóż cię trudni
„Bieg nad głową nieb z gwiazdami,
„A nie widzisz pod nogami?“
Ten przypadek w swoim celu
Może nauką, być wielu.
Ileż to ludzi na świecie,
A z nich mało kto nie plecie,
Iż słyszeli tych, co bają,
Że wyroków księgę mają.
Co Homer śpiewał z drugiemi,
Trefunkami brzmi samemi;

Co hazard w starożytności,
U nas to rząd Opatrzności.
Niemasz o losach nauki
Albo zgadnienia ich sztuki;
Gdyby była, a zacóżby
Zwać przypadkiem hazard wróżby?
Szczęściemby się to nie zwala,
Gdyby jaką pewność miało.
Wola to jest, co wszem włada,
Nie bez celu nie układa.
Sama pełni w czasów rzędzie,
Któż w jej księdze czytać będzie?
Gdyby chciała odsłonione
Mieć swe końce utajone,
Musiałaby gwiazdom znaki
Dać na czele dla poszlaki
I odkrycia tego treści.
Co w przepaści ciemnej mieści.
Na co? — Aby rozum ćwiczyć
Tych, co uczą sfery liczyć,
Czy aby z tych badań skrytych
Ujść od nieszczęść nieodbitych,
Lub abyśmy smak tracili
W rozkoszach, dla dalszej chwili,
Truli dobre teraz mienia
Z przyszłych gorycz przewidzenia?
Błąd wierzyć w los, raczej zbrodnia!
Słońce świeci, jak pochodnia,
Codzień planety bieg mają.
Nieba gwiazdy obracają,
Dzień po nocy wnet nadchodzi;
Jakaż z tego myśl się rodzi?

Oto, że oświecać trzeba
Części roku sprawą nieba,
Wlewek spuszczać ziemi gwoli,
By dojźrzaly ziarna w roli.
W czymże do losu należy
Świat, co pędem równym bieży?
Precz wieszcze, wrogi, badacze,
Mamliwi przepowiadacze!
Fora z dworów europejskich,
Ustąpcie z posiedzeń miejskich!
Tak, jak alchimistów mary,
Nie godniście większej wiary!
Uniosłem się trochę gniewem,
Rozpostarłem słów wylewem.
Wróćmyno się skończyć wprzódy.
Człeka, co się napił wody,
Prócz czczej pychy w jego sztuce,
Obraz to jest w tej nauce
Ludzi, co ich próżność mami,
Co się bawią chimerami
W czas, gdy idzie na pozbycie
Fortuna ich albo życie.

W. Jakubowski.
5. Tales filozof.

Tales, ów mędrzec arcydoskonały,
Zatopiwszy się w błędnych myślach cały,
Raz, gdy się gwiazdom przypatruje cudnie,
Niepomny na swój traf, wleciał do studnie
Widząc przypadek taki, dziewka rzecze:
„Możesz ułomnym okiem dojrzeć, człecze,

„Jako się nieba tuczą kołem swoim,
„Kiedy nie baczysz, co pod nosem twoim?“

A. Ławrynowicz.
VIII. Bajka o ośle (koniu) i wilku.
1. Nie podejmuj się, czemu nie możesz sprostać.
Biernat z Lublina.
2. O wilku z osłem.

Zakłówszy się osieł tarniem w nogę, chromał, a ujźrzawszy wilka, rzekł do niego: „Otoć już, miły wilku, dla bólu wielkiego umieram; tobie będę na pokarm, także krukom i sępom, ale cię proszę, wyjmi mi ten tarń z nogi zębami, abym tym lżej umarł“. A gdy wilk tarń wyciągnął, osieł, zabaczywszy boleści, kopytem podkowanym w zęby uderzył go tak, że mu łeb, nos i czoło stłukszy, precz pobieżał. Tedy wilk sam sobie mówił: „Lepiej mnie było być zwierzęcym rzeźnikiem, jakom się nauczył, niżli lekarzem“.
Którzy swe rzemiosło spuszczają, na insze się udawają, tacy często ku upadku przychodzą, a rzadko wskórają.

Fabuły Ezopowe
3. Osieł i wilk.

Osłowi, idącemu przez wieś, gwóźdź się wraził
W nogę i srodze osła nędznego obraził
Chramał długo po polu: wtym mu wilk ślubował,
Jeśliby mu nagrodził, iżby go ratował.
Zgodziwszy się o płacą, zaraz wilk zawadził

Zęboma i z kopyta on gwóźdż wyprowadził,
Poczuł osieł odelgę, a wilk o nagrodzie
Mówił, iż w takiej osła ratował przygodzie
Ów, nie mając czym płacić sztuką na bliźniego
Poszedł i prosił znowu lekarza onego,
Żeby jesze raz ząjrzał, jeśli nie zostało
W ranie czego, bo jeszcze coś go dolegało.
Zajźrzy mu wilk w kopyto, a osieł go w czoło
Tak dobrze, że snać trzykroć obrócił się wkoło.
Zaczym sam ku domowi z wielkim pędem bieżał,
A wilk na poły martwy dobrą chwilę leżał.
Potym, k sobie przyszedszy, mówił w sercu swoim:
„Słusznie mię to potkało, iżem wzgardził moim
„Zwyczajem przyrodzonym, jąłem się inszego
„Rzemiosła, mej osobie nie należącego“.
Tak kto nad przywidzenia na się co przyjmuje
Abo się więc nad zwyczaj czego podejmuje.
Ze złym zaś swym poniechać musi więc wszystkiego.
Nie podejmuj się, szaszku, pnia legawego!

M. Błażewski.
4. Wilk, koń i lis.

Koń, który pańskiej stajni czynił sławę,
Był raz na wiosnę puszczony na trawę.
Koń był wypasły w zimie na obroku,
Koń w samej porze i o piątym roku.
Pryska na czarnym mój źrzebiec korzeniu,
Najpiękniejszemu równa się stworzeniu.
Kiedy delicye takie sobie płodzi,
Lis, frant z natury, do niego przychodzi.
A ta wizyta na to tylko była,
Żeby lisica konia opatrzyła,

Czy syt: radby był mój się lis pożywił
Na koniu owym, któremu się dziwił.
Poznał koń franta, z oczu tego czyta
Zdradę. Kiedy się lis o zdrowie pyta,
Koń mu odpowie słabym bardzo tonem,
Że w nodze on jest bólem nawiedzonem.
Lis mówi: „Jamci się nie promowował
„Na cyrulictwa, amim terminował
„Nigdzie; ale znam onego cyrulika,
„Ledwo nie rzekę, całego medyka;
„Tenby zawstydził wszystkie konowały,
„Ani się ludzieby z nim nie zrównały.
„Jestto wilk, prawda, ale wilk poczciwy,
„Kobylej skóry, jak żywo, niechciwy;
„Już nie jednego konia on kurował
„I, jak doktorzy zwykli, tak salwował.
„Jeżeli zechcesz, jać go przyprowadzę:
„Wszak ni on, ni ja tymto nie zanudzę“.
Koń, pomyśliwszy, rzecze: „Barzo chętnie“.
A lis rozumie, że wygrał wykrętnie;
Bieży do lasu, tam o stai kilka,
I informuje należycie wilka
Oraz się z wilkiem o część konia zgadza;
Tak stawu kontrakt, a lis przyprowadza
Wilka do konia, sławnego doktora
Wilk się wnet pyta: „Która noga chora?“
Koń, wyciągnąwszy niby chorą nogę:
„Ta jest, co na nią nastąpić nie mogę“.
Wilk mniema pulsów pomacać zębami;
Ale gotowy koń obu nogami
Wierzgnie i chluśnie tak potężnie wilka
W pysk, aż mu zębów wyleciało kilka,

Potym odskoczył rzyźwo i obrotnie
I susy robił, rozśmiawszy się, lotnie
A wilk, rachując, swe po ziemi zęby,
Tak z ukrwawionej, wyjąc, mówił gęby:
„Dobrze tu na mnie: mnie stworzył rzeźnikiem
„Bóg, a ja głupi, chciał być cyrulikiem“.
Patrz, jak na franta zawsze się frat znajdzie!
Dobrze, kto sztuką i na sztukę zajdzie;
Rozum mi rozum i głowa na głowę.
Bywają rady na rady gotowe.
Potym rzemiosła każdy pilnuj swego,
Nie podejm, szaszku, pola legawego!
Kto wszystko mówi, że wszystko rozumie,
We wszystkim błazen ten i nic nie umie.

J. S. Jabłonowski.
5. Wilk i osieł.

Wyjąwszy wilk osłowi z zębów gwóźdź kończaty,
Wziął kopytem od niego w pysk, zamiast zapłaty.
„Gdzie rozum zatym? ~ rzecze — ja, com jest rzeźnikiem,
„Także mi się być prędko chciała cyrulikiem!“
Odmiana profesyi rzecz niepożyteczna.

J. E. Minasowicz.
6. O ośle i wilku.

Osieł, udręczony cierniem, który mu był wlazł w nogę, i prawie już dla bólu, który mn zadawał, do ostatniego przyprowadzony kresu zszedłszy się trefunkiem z wilkiem rzekł mu: „Kuchany przyjacielu! widzę, że ból, który ponoszę, przyprawi mię o śmierć, po której krucy będą mię żreć, jako ścierwo: jeżeli mi cokolwiek dobrze życzysz, wyciągnij mi łaskawie ten cierń, ażebym nie czuł tyle boleści, gdy mi będziesz odbierał życie“. Wilk, chcąc pokazać się ludzkim i uczynnym:, dokazał tego, że zębami swymi wyciągnął cierń, tyle zadający bólu nędznemu osłowi; który natychmiast, uwalniając się od śmierci, uderzył go tak dobrze kowanemi swojemi nogami pomiędzy łeb, czoło i nos, że mu wszystkie wybił zęby; potym ze wszystkiej mocy począł uciekać. Tu wilk mówił sam w sobie: „Zasłużyłem słusznie na tę awanturę, ponieważ, przyzwyczaiwszy się być rzeźnikiem większej części bestyi, chciałem być teraz ich cyrulikiem“.
Sens moralny. Ci, którzy wdają się w cudze rzemiosło, wydają się częstokroć na nieszczęśliwe przypadki.

Nic nie poczynaj, do czego nie są ci
Wodzami równie natura i sztuka.
Zawsze ten zbłądzi, kto się wszędy wtrąci,
I z własną biedą często się oszuka.

Ezop w wesołym humorze.
7. Koń i wilk.

Wilk pewny porzucił bory
W czasie gdy wiosennej pory
Miękki Zefir w polach wieje,
Trawka nowa zielenieje,
A zwierz z leśnego okrycia
Idzie w smugi szukać życia.
Wilk, gdy ostra minie zima,
Znowu się żarłoctwa ima;
Raz zoczył konia w ugorze:
Domyśl się, w jakim humorze!
Rzekł: „Dobre to polowanie
„Azaliż się nam dostanie?

„Czemużeś ty nie baranem?
„Wnetbym ja był twoim panem!
„A tak trzeba wytrzymywać
„I sztuk do łupu zażywać.
„A ponieważ tak, idźmyż do fortelu,
„Udajmy się, że leczem z chorób wielu,
„Żeśmy doktorem, uczniem Hipokrata!
„Będziesz ty u mnie w saku, zjesz mi kata!“
Mówi mu: „Krzewy te są zbyt gorące,
„Znam ja własności ziółek na tej łące;
„Temi, bez chluby mówiąc, leczyć umiem
„Wszystkie defekta i wnet je zrozumiem,
„Tylko mi, koniu nie taj, co cię boli:
„Uleczę darmo; i tym, że po roli
„Samopas skaczesz, niespętany chodzisz,
„Według lekarskich reguł, zdrowiu szkodzisz“.
„Koń mu się skarży: „W strzałce mam wrzód spory,
Doktór zaś: „Widzę, kochanku, żeś chory!
„Ta część może ci być kalectwem wiecznym
„I życie twoje czynić niebeśpiecznym.
„Mam honor panów koniów być medykiem,
„Przytym też jestem niezłym cyrulikiem“.
Już nasz pan doktór myśl ma natężałą,
Aby z chorego krew wypuścić całą.
Koń, to poznawszy, jak wytnie kopytem,
Stłukł mu paszczękę i kłów kilka przytem.
„Dobrze mi tak, — wilk sobie utyskuje —
„Niech każdy swego rzemiosła pilnuje!“
Chciał doktorem, cyrulikiem,
A on zawsze był rzeźnikiem.

W. Jakubowski.
8. Koń i wilk.

Onego czasu, gdy Zefir ciepławy
Sędzioły zmiatał i odmładzał trawy,
Gdy poczynało karmy brakować w stodole,
Poszły bydlęta żywić się na pole.
Pewny wilk także wtedy spacyerem chodził,
Który się całą zimę rozmyślaniem bawił,
Wielki post wiernie odprawił
Przez co się wielce wygłodził.
Po zejściu więc skorupy bieżąc koło błonia,
Ujrzał na czarny korzeń puszczczonego konia.
Co za radość! Lecz chudziak, bojąc się nie sprostać:
„Szczęśliwy, — rzecze — który ciebie schrupał,
„Ej! czemuś ty nie baran? byłbym cię już łupał!
„A tak muszę frantować, ażeby cię dostać...
„Frantujmyż!“ Bierze zatym ułożoną minę,
Stąpa z partesów, nakształt karmnego prałata.
Powiada się być uczniem Hipokrata,
Ziółek szukanie kładzie za drogi przyczynę,
Których zna moc i własności,
I chce oddać usługę Jego Końskiej Mości,
Gdyż paść się tak, nie będąc wiązanym na linie,
Znaczy słabość w medycynie;
Lekarstwo tedy gratis oświadcza mu z duszy.
Pan Ogierowicz (nie w ciemię go bito):
„Mam, — rzecze — uczciwszy uszy,
„Sprośny wrzód, który mi się zakradł pod kopyto“.
„Nie troszcz się, moje dziecię!“ — jespan medyk mówi —
„Z skutecznych leków wzrosła moja sława,
„Każemy się wnet ustąpić wrzodowi,
„I cyrulictwo bowiem jest moja zabawa“.
Tymczasem z tyłu zachodzi,

Rzkomo nogę oglądać, a do brzucha godzi.
Zwąchnął koń i nie chce tego czekać losu;
Podnosząc nogę ochotnie,
Z całej siły jak go grzmotnie,
Z paszczy narobił bigosu.
„Au — zawył wilk — au! jakżem głupszy jest od osła!
„Chciałem się bawić zielnikiem,
„Będąc z natury rzeżnikiem!..“
Niechby każdy pilnował swojegu rzemiosła!

St. Trembecki.
IX. Bajka o małpie i jej dzieciach.
1. Szczeście kogo głaszcze, tego rado zatroszcze.
Biernat z Lublina.
2. O małpie z dziećmi.

Powiadają, iż, gdy małpa ma dwoje dzieci, tedy jedno kocha, a o drugie nie dba. Przydało się, iż jedna, ze dwojgiem dzieci uciekając, gdy był na nie strach, ono, które miłowała, w ręce pochwyciła, a gdy prędko skoczyła, trąciła je o kamień i zabiła; a drugie, o które nic nie dbała, wisząc u niej na grzbiecie, zdrowe ocalało.
Dzieci, w których się rodzicy nader kochają, przychodzą ku złemu; a te, o które oni nie dbają, bywają ku ich poczciwości.

Fabuły Ezopowe
3. O małpie i jej dzieciach.

Małpa miała dwoje dzieci bliźniąt; tak z nich jedno zbytecznie kochała, jak drugie nienawidziła. Zdarzyło sie, że ta, które ona najbardziej kochała złamało sobie nogę, tańcząc i skakając nieuważnie z drzewa na drzewo. Ojciec przybiegł natychmiast z hałasem i tak był zalterowany tym przypadkiem, że, miłością i serecznością uciśniony, udusił go w swoich łapach dla wielkiego ściskania.
Sens moralny. Miłość nieporządna ojców i matek bywa częstokroć przyczyną zguby ich dzieci.

Ezop w wesołym humorze.
4. Małpa i jej dzieci.

Dwóch synów małpa powiła,
Razem matka i macocha;
Jednego bardzo lubiła,
Lecz drugiego ani trocha,
Dla faworyta wszystkie jej starania:
Byle deszcz mały albo chmura lada,
Ona już nad nim przepada,
Tuli do łona i zewsząd ochrania,
Żeby wśród wilgotnej doby
Nie dostał kaszlu lub innej choroby.
Lecz, skoro ustał czas chłodny
I zawiał Zefir łagodny,
Nie lękając się zasadzki,
Schodzi z drzewa dla przechadzki,
Trzymając synka na ręku,
Był to syn starszy, zbyt dziecina luba,
Małpiego rodu nadzieja i chluba.
Matka, nań patrząc wzrokiem pełnym wdzięku,
Cudo w nim świata widziała,
Ściskała i całowała,
Lecz, gdy go pieści, drugi syn, wzgardzony,

Własnym siłom zostawiony,
Dlatego może od brata zręczniejszy
I przytomny i silniejszy,
Sam za matką szedł dość śmiało:
Gdy tak po lesie trio się błąkało,
Wilk żarłoczny z boku wpada.
Strach okropny: matka blada,
Nie wie, na robić, widok srogi ją zdumiewa,
Trzeba koniecznie było dopaść drzewa,
Lecz z dzieckiem w ręku nie mogła;
Nakoniec całość życia własnego przemogła:
Rzuca synka na ziemię, gałęzi się chwyta,
A wilk pożarł faworyta.
Inny los młodszego syna,
Co mókł na deszczu, na słońcu się palił:
Temu nie była potrzebną drabina,
Sam wskoczył na dąb i życie ocalił.

J. U. Niemcewicz.


X. Bajka o koniku polnym i mrówce.
1. Kto lecie próżnuje, zimie poczuje.
Biernat z Lublina.
2. O świerczu z mrówką.

Gdy się przybliżała zima, mrówka za pogody zbierała sobie żyto do gniazda ku pożywieniu. Świercz, to bacząc, przyszedł do niej, prosząc jej o jedno ziarno. Rzekła mrówka: „A czemu też ty sobie lecie nie zbierasz, czembyś zimie był żyw?“ On odpowiedział, iż „ja przez całe lato muszę śpiewać.” Na to mrówka, śmiejąc się, rzekła: „Słusznie tedy zimie mrzesz głód, bo lecie nie nie robisz“.
Przez zimę starość sobie rozumiej, a przez lato — młodość; trzeba się z młodu opatrzyć, czymby chciał na starość żyw być.

Fabuły Ezopowe
3. Polny konik a mrówki.

Zimie, gdy się dzień trafił ciepły i pogodny,

Zdał się mrówkom, iż na to był prawie sposobny.

By pszenicę na słońce z lochów wynosiły

I z mokrej wilgotności pięknie przesuszyły.

Widząc to, polny konik, tu zimnem strapiony,

Tu zaś dość dość długim głodem, nędznik, przemorzony,

Prosił mrówek, żeby wżdy litość nad nim miały,

Żywnością ubogiego aby ratowały.

Rzekła mu na to jedna: „Powiedz bracie miły!

„Jakie przeszłego lata zabawy twe były?“

Odpowiedział, żem „sobie pięknie przyśpiewywał,

„Gdym lesie na zielonej łące odpoczywał“.

Odpowie mu zaś mrówka: „Gdyżeś się śpiewaniem

„Lecie bawił, bawże się teraz tańcowaniem!

„Boć to tym snadniej przyjdzie, żeś nie obciążony

„Zbytnim jadłem, do skoków prawie sposobiony“.

Tak się też więc przydaje młodszemu człowieku,

„Że, gdy, rozkoszy pełen, w swym kwitnącym wieku

Nie myśli o starości; ano lepiej bywa,

Gdy się człek na poślednie koła oglądywa.
M. Błażewski.
4. Świerszcz i mrówka.

Świerszcz polny, część prześpiewswszy
Lata, drugą przepląsawszy,

Kiedy już przykra nadchodziła zima,
Postrzegł się, ale nierychło,
Że nie w śpiżarni niema;
Garło mu zaraz ucichło:
Widział, że na głód, tańce i kuranty
Są barzo czcze prowianty.
W tej biedzie
Do mrówki idzie
Prosić o pożyczenie ziarneczka jakiego,
Mówiąc, że świerczewskim słowem
Odda jej zaraz z nowego,
Chyba żeby nie był zdrowym.
Mrówki chleba niebarzo rady pożyczają,
Bo go ciężko nabywają.
Pytano się świerszcze tedy,
Co przez całe lato robił,
Że też wtedy i owedy
Nic sobie nie przysposobił.
Odpowiedział, że, skaczął sobie wyśpiewował,
Aż go miło było słuchać
„O! — rzekła mrówka — kto tak przez lato próżnował
„Ten musi zimie w garść chuchać“.

K. Nimirycz.
5. Mrówka i konik polny.

W zimie prosił o strawę mrówkę konik polny.
Ta spyta, coby robił lecie przez czas wolny.
Odpowie, że wesołe nucił sobie pienia.
„Tańcujże sobie teraz, nie szukaj jedzenia!“
Leniwa młodość robi na starość żebrakiem.

J. E. Minasowicz.
6. Konik polny i mrówka.

Konik polny, całe lato
Prześpiewawszy, głodny za to,
Z żywności całe obrany,
A mroźnym wiatrem obwiany,
Nie miał, biedny, wątły, suchy,
Ni robaczka ani muchy,
Idzie głodny, krzyczy, biada,
Prosi u mrówki-sąsiada:
„Pożycz (wszak to nie podarek!)
Do przednówku kilka ziarek!
„Wszystko, jakem zwierz poczciwy,
Zapłacę ci przede żniwy
Ziarnem, czy chcesz, gotowizną;
„Dam ci lichwę wraz z iśnizną“.
Mrówka pożyczać nie rada.
(Ta najmniejsza do niej wada),
Pyta konika: „Czym przecie
„Bawileś się w ciepłym lecie?“
„Dzień i noc wszystkim śpiewałam,
„Wiem, że cię tym nie gniewałem“.
Mrówka rzecze: „W letniej dobie
„Nucąc, teraz tańcuj sobie“.

W. Jakubowski.
7. Mrówki i konik polny.

Mrówki a to gospodynie:
Głodnemi nigdy nie były.
Raz one zimą przy jednej choinie
Proso na słońcu suszyły;
Deszcz je był jakoś zamoczył
Konik tam polny przyskoczył;

A że był srodze zgłodniały.
Prosił, żeby mu zjeść trochę dały.
„A czemuś — rzekną — letniego czasu
„Nie sprawił sobie zapasu?“
Czasu — odpowie — nie miałem,
„Bo całe lato
Śpiewałam“.
Mrówki jemu na to:
„Coś wyśpiewał latem,
„Zimą poskakuj zatem“.

F. D. Kniaźnin.
8. Konik polny i mrówki.

Konik polny, co swój cały
Wpośród lata czas prześpiewał,
Tak był na zimę zgłodniały,
Że tylko wiatr nim powiewał.
Żeby też odrobina jaka
Z muchy lub robaka —
Nic zgoła!
A więc idzie, płacze, woła,
U skrzętnej mrówki kołace:
„Pożycz, jej! pożycz — powiada —
„Kilka ziarnek dla sąsiada!
„Jakem konik, tak zapłacę,
„By tylko sierpień zawitał,
„Prowizyą i kapitał“.
Mrówka na to: „Opatrz, Boże!
„Ją nikomu nie pożyczam;
„Do wad to moich policzam,
„Nawet i najmniejszych może,
„Ale już mię nie poprawisz.

Raczej odpowiedz mi na to:
„Cóżeś robił całe lato,
„Że się dziś żebranką bawisz?“
„Tak w dziennej jak w nocnej dobie,
Wciąż śpiewałem bez ustanku“.
„Śpiewałeś? dobrze, kochanku:
„Teraz skakaj sobie!“

F. Morawski.
XI. Bajka o wilku i jagnięciu.
1. Zły dobrego uczyni winnego.
Biernat z Lublina.
2. O wilku i baranie.

Wilk, pijąc na górze z stoku, ujźrzał barana, na dole daleko pijącego; przybliżawszy, sfukał go: „Baranie! czemu mi mącisz wodę?“ Zląkł się baran i prosił, aby mu odpuścił, jako niewinnemu, gdyż on, daleko niżej pijąc, wilkowi wody wzgórę nie mógł mącić ani o tym myślił. A wilk gromił: „Nie wymówisz się, zdrajco, wszędy mi wadzisz; ociec, matka i wszystek ród twój zawsze mi się przeciwi, a tobie to dziś skórą zapłacić“.
Dawna przepowieść jest: kto chce psa uderzyć, łatwo kija dostać. Mocarz, gdy ubogiemu szkodzić, łacno przyczynę najdzie; już dosyć winien, kto się przeciwić nie może.

Fabuły Ezopowe
3. Wilk i baran.

Wilk i baran na jednym brzegu rzeki byli,
Wilk wyższej, baran niżej stojąc, wodę pili
Z tejże rzeki. A wtym wilk z przyrodzeniu złego
Zawołał na barana: „Przestań — prawi — tego
Zwyczaju mącić wodę, gdy z kim drugim pijesz!
„Czyli nie wiesz, że z wilkiem w zwadzie nie utyjesz?“
Wtym baran (gdyż się łatwo skórę obawiał)
Pokormemi się słowy wilkowi omawiał,
Mówiąc, iż on przykrości nikomu nie czyni,
I owszem, iż go barzo wilk w tej mierze wini,
Gdyż, niżej wody stojąc, choćby się zmąciła,
Wilkowi by na górze namniej nie szkodziła.
Wilk przecie, będąc pełen swej wrodzonej złości,
Łajał słowy przykrymi z swej zapalczywości:
Nic przyczyny nie mając. Baran się omawiał,
A obmówki prawdziwej coraz słowy wznawiał.
Ale wilk, w sercu mając wtenczas co inszego,
Nie dbając na wymówki, pożarł niewinnego.
Tak niektórzy, choć żadnej przyczyny nie mają,
Uboższym, niźli sami, złości wyrządzają;
Więc, jakby je pogrązić, szukają pogody,
Wilczego zakrawając: „Nie mąć, bracie, wody“.

M. Błażewski.
4. Baranek i wilk.

Racye mocniejszego wygrawają zawsze,
Choć są najladajaksze.
Baranek, żeby się napił,
Poszedł do wody ciekącej.
Tymczasem wilk, czatujący,

Żeby kędy co ułapił,
Stanął u tegoż strumienia,
Ale daleko wyżej, i rzekł bez sumienia
Do baranka ubogiego,
Który już począł pacierze
Mówić od strachu wielkiego:
„Skąd ci się ta śmiałość bierze,
„Żeś mi tak pomącił wodę?
„Nagródź mi zaraz tę szkodę“.
— „A! Wielmożny mości panie!
„Niech tu, gdzie ja, kto chce, stanie —
Odpowiedział mu baranek —
„To to cale nie zaszkodzi,
„Żeby woda, jak kaganek,
„Jasna u Wmci nie była,
„Bo stamtąd do mnie przychodzi,
„I, jeśli się pomąciła,
„Ja, w tym nie mogę być winnym“.
„To choć nie w tym, to w czym innym —
Rzekła drapieżną bestyja —
„Uraziieś mię na się, tak, że twoja szyja
„Będzie za to odpowiedać:
„Musisz koniecznie pamiętać,
„Jakoś przed rokiem o mnie niecnotliwie gadał,
„Żem we wsi dzieci pozjadał“.
— „Przed rokiem? — rzekł baranek — jeszcze się mną była
„Matka ma nie okociła“.
„To twój brat, jeśli nie ty“.
„Nie miałem żadnego!“
„To pewnie między jagnięty
„Które z pokrewieństwa twego
„Abo sam Owczarz, abo kondlowie też wasi,

„Bo nieprzyjaciele wszyscyście są nasi;
„Nie mogę się kontentować
„Twemi złemi wymówkami”.
I tak mu kazał wędrować
W paszczę swoję i z nogami.

K. Niemirycz.
5. Wilk i baran.

Do jednego przygnała pragnienie z przygody
Źrzódła wilka z baranem: nieprzyjaciel trzody
Stał wyżej, niżej baran. Wtym z wielką furyją
Wilk powstawszy, poswaru rzuci okazyją:
„Precz — prawi — zmąciłeś mi pijącemu wodę?“
Baran, obawiając się o swej skóry szkodę:
„Mogęli, proszę, czynić, w czym mię winisz, wilku?
„Od ciebieć woda bieży do mego posiłku“.
Stłumiony mocą prawdy, gdy nie może więcej
Wskórać: „Kląłeś mię — prawi — przed sześcią miesięcy“.
Odpowie baran: „Wszakże nie byłem na świecie.“
„Ale ojciec twój — prawi — złorzeczył mi przecie... “
I tak porwawszy, rozdarł niewinnie barana.
To dla tych jest przypowieść ludzi napisana.
Którzy, zmyśliwszy pretekst, pod niesłusznym kształtem
Niewinnnych oprymują ludzi ciężkim gwałtem.

J. E. Minasowicz.
6. Wilk i baran.

„Tyś to — wilk baranowi rzecze — coś to wody
„Wczoraj mącił?“ — „Dziś moje są na świat przychody:
„Jakżem wczoraj miał mącić?“ — „Ja temu nie wierzę,

„Bądź słuszna, bądź niesławna, zjem cię na wieczerzę“.
Jawnie szkodzi zły, gdy mu pretekst się nie uda.

Tenże.
7. Wilk i baranek.

Wilk, pijąc w samym źrzódle fontanny, postrzegł baranka, który, przyciśniony pragnieniem, pił nizko w strumyczku, przybiegł do niego z wielkim gniewem: „Zuchwały jesteś i hardy, — mówiąc do niego tonem, wyrażającym gniew, — że śmiesz pić na tym miejscu, na którym ja piję, a do tego jeszcze mącić mi wodę“. Baranek, zdjęty bojaźnią, postrzegłszy najokrutniejszego swojego nieprzyjaciela, reprezentował z przyzwoitym respektem, że pił niżej od niego i że wada nie mogła powracać się ku zdrojowi; że, jeżeliby, to pominąwszy, nieszczęśliwy, zasłużył sobie na jego niełaskę, pijąc na tym miejscu, upraszał go bardzo o przepuszczenie, jako niewinna kreatura, i że tego nigdy więcej czynić nie miał. Wilk, wedwójnasób swój gniew pomnożywszy, rzekł do niego, że przed sześcią miesiącami szkalował go wszędzie i nazywał najokrutniejszym ze wszystkich zwierzy. „Nie byłem jeszcze wtenczas, panie, na świecie,“ odpuwiedział mu z skromnością baranek, — „Zapewne więc — przerwał mu wilk mowę — ojciec to twój lub matka, są albowiem wielkiemi mojemi nieprzyjaciołami.“ A tu, nie przywodząc innych racyi, rzucił się na baranka i pożarł go, karząc, jako mienił, złą jego ku sobie chęć i nienawiść rodziców.
Sens moralny. Tym, którzy mają władzę w ręku, nie zbywa nigdy na pretekstach do uciśnienia tych, którzy pod ich zostają zwierzchnością i którzy oprzeć się nie mogą ich tyranii.

Na dobra słabszych zawsze bogacz łaknie,
By je pochłonął, ma setne wykręty.
Przy tobie słuszność, ale ci sił braknie;
Wszak wielkie żyją małemi rybięty.

Ezop w wesołym humorze.
8. Wilk i baran.

Wilka i barana do jednego strumienia pragnienie sprowadziło. Wilk stał wyżej u wody, daleko zaś niżej baran. Wtym ów zbójca owiec, zdjęty żarłoczną chucią, rozpoczął zwadkę: „Czego ty — rzecze — mącisz mi wodę, kiedy ja piję?“ Na co baranek, drżąc od bojaźni: „Jakoż, proszę cię, mój wilku, czynić to, o co się na mnie uskarżasz, mogę, gdy woda mi ciebie do moich ust płynie?“ Wilk, mocą prawdy odbity, krzyknie: „Aleś mi przed temi sześcią miesiącami złorzeczył!“ Odpowie baran: „Anim się jeszcze naówczas nie urodził“ — „Ojciec to twój, przysięgam, złorzeczył mi“, — wilk na to. I, to wyrzekłszy, porwał i rozdarł niewinnego.
Ta bajka do tych jest napisana, którzy z pozorów zmyślonych niewinnych uciskają.

Fedra, Augustowego wyzwoleńca, bajki wybrane.
9. Wilk i baranek.

Zawsze lepszy, kto mocniejszy,
Czego dowód jest niniejszy.
Gasił baranek pragnienie,
W czyste webrnąwszy strumienie;
Wilk czczy nadszedł, który cieka
Wszędzie, gdy mu głód dopieka.
Rzekł: „Baranie, jak tu wpodle
„Śmiesz mi mącić wodę w źrzódle?

„Nie ujdziesz więc za to kary!“
— „Królu! — rzecze jagniak jary —
„Nie gniewaj się, a daj pole
„Prawdzie! Wszak ja piłem w dole,
„O dwadzieścia dalej kroków,
„Toć nie mogłem zmącić stoków!“
„Tyś zdrój — wilk rzekł — skłócił w stoku,
„I wiem, żeś źle w przeszłym roku
„O mnie gadał“ — „Jakże szkodził
„Twej sławie kto, niż się rodził? —
Odpowiada jagniak szczerze —
„Ja ssę jeszcze u macierze“.
„Więc, gdy nie ty, brat twój będzie,
„Co źle o mnie mówi wszędzie“!
Rzekł baranek; „Nie mam brata.“
„Więc to twego koligata
„Grzech być musi: wasze duchy
„Ze psy na mnie i pastuchy
„Zawsze dybią; wiem z ust pewnych
„O mnie mowy twoich krewnych:
„Trzeba się w skromności chować,
„A niewinnych nie szkalować
„Zemsta za tym zawsze goni,
„I ciebie nie nie obroni“.
Tuż baranka za płot niesie
W bór i pożarł w gęstym lesie.
Taka to jest z mocnym sprawa —
Bez najmniejszej formy prawa.

W. Jakubowski.
10. Wilk i baranek.

Wilk i baranek, zdjęci pragnieniem,
Nad jednym jakoś stanęli strumieniem:

Ów złapał u góry wyżej,
A ten z daleka pił niżej.
Zwierz, szczerząc zęby na jagnię młode:
„Baranie! — mówi — mącisz mi wodę!“
To on, na takie zląkłszy się zdanie,
Z pokorą rzecze: „Wielmożny panie!
„Nie mogę tobie zmącić tej wody,
„Co z pod nóg twoich do moich ust płynie“.
„A ty to — fuknął — pogański synie!
„Beczałeś na mnie z twojej zagrody,
„Przeszło to temu, jeśli nie więcej,
„Ośm już miesięcy!“
On na to: „Ale pan widzi mię przecie,
„Żem jeszcze wtedy nie był i na świecie...“
— „To brat twój — rzecze — musi być, nie inak.“
— „Alem ja tylko jedynak!..”
„Czy ty, czy twój brat, czy tam kto inny:
„Cały wasz naród dla mnie złoczynny.
„Darmo, nie ujdziesz śmierci!“
Zgrzytnie i rozdarł na ćwierci.
Otóż masz prawo i postępek wilczy!
Cóż trzoda na to? Wzdryga się i milczy.

F. D. Kniaźnin.
11. Wilk i jagniątko.

Napastował wilk srogi jagniąteczko młode,
Choć tak wprawdzie nie było, że mu mąci wodę.
Takiem zawsze bezprawiem ludzkie rzeczy chodzą,
Że mocni nad słabymi bezkarnie przewodzą.

F. Zabłocki.
12. Wilk i baranek.

Racya mocniejszego zawdy lepsza bywa:
Zaraz wam tego dowiodę.
Gdzie bieży krynica żywa,
Poszło jagniątko chlipać sobie wodę.
Wilk, tam naczczo nadszedłszy, szukając napaści,
Rzekł do baraniego syna:
„I któżto zaśmielił waści,
„Że się tak ważysz mącić mój napitek?
„Nie ujdzie ci bez kary ta bezecna wina“.
Baranek odpowiada, drżąc z bojaźni wszytek:
„Ach panie dobrodzieju! racz sądzić w tej sprawie
„Łaskawie!
„Obacz, że niżej ciebie, niżej stojąc zdroju,
„Nie mogę mącić pańskiego napoju“.
„Cóż? jeszcze mi zadajesz kłamstwo, w żywe oczy?
„Poczekajno języku smoczy!
„I tak rokeś mię zelżył paskudnemi słowy”.
„Cysiam jeszcze i na to poprzysiądz gotowy,
„Że mię przeszłego roku nie było na świecie“.
„Czy ty, czy twój brat, czy który twój krewny,
„Dość, że tego jestem pewny,
„Że wy mi honor szarpiecie.
„Psy, pasterze i z waszą archandryą całą
„Szczekacie na mnie, gdzie tylko możecie,
„Muszę tedy wziąć zemstę okazałą“.
Po tej skończonej perorze
Łapes, jak swego, i zębami porze.

S. Trembecki.
13. Jagnię i wilki.

Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie.
Dwóch wilków jedno w lesie nadybali jagnię.
Już go mieli rozerwać. Rzekła: „Jakiem prawem?“
— „Smaczneś, słabe i w lesie...“ Zjedli niezabawem.

I. Krasicki.
14. Lew i piesek.

W pośrodku pustyń Afryki,
Gdzie mieszka ród zwierząt dziki,
Lew, monarcha nad wszystkiemi,
Pomiędzy tyle innemi,
Którym swej łaski udziela,
Za powiernika i za przyjaciela
Małego pieska wybiera;
I, gdy z słodyczą na niego poziera,
Głosem, jak tylko lew może, łagodnym,
„Stańże się — rzecze — względów moich godnym!
(Mówią, Że ród piesków wierny)
„Ty ciężar berła niezmierny
„Ulżyć możesz do połowy
„I wiele zlego uprzedzić;
„Myśl, rzadka królom, przyszła mi do głowy:
„Chcę koniecznie prawdę wiedzieć;
„Nie mając względu na żadne pobudki,
„Donoś wszystko bez ogródki:
„Czy w dzień, czy w nocy, czy z rana,
„Bez opowiedzi i bez szambelana
„Do gabinetu przystęp ci jest wolny!“
Rozkazom pańskim powolny,
Piesek z spuszczonym ogonem,
Stawał przed monarchy tronem,

Tam nieraz, jak mops poczciwy,
Panu, ojczyźnie życzliwy,
Słowem, jak wierna rada,
Co należy, to powiada.
Za pomyślne donaszania,
Za każdy kąsek ciekawy,
Lew, jak monarcha łaskawy,
Dawał mu łapę do pocałowania:
Mops nasz w największych był łaskach na dworze.
Razu jednego lew w dobrym humorze,
Rzecze do mopsa: „To wszystko co gadasz,
„Uboczne dzieje, co mi spowiadasz,
„Bardzo jest przednie; lecz chcę wiedzieć więcej:
„Powiedz, co o mnie gada ród zwierzęcy!“
Na ten rozkaz niespodziany
Stanał, jak wryty, minister zmieszany;
By taić prawdę, był nadto poczciwy,
Wyjawić — nieco trwożliwy.
„Nie bój się rzecze monarcha z uśmiechem —
„Prawdę mówić nie jest grzechem,
„Mów, jakie o mnie jest w kraju mniemanie?“
Na to mops rzecze: „Najjaśniejszy Panie!
„Ponieważ takie są twoje rozkazy,
„Niech to, co powiem, będzie bez urazy:
„Powiada lud twój płochy, gadatliwy,
„Że Wasza Królewska Mość, Pan mój miłościwy,
„Czy to z doprawdy, czyli tylko żartem
(„Kazałeś mi być otwartem)
„Zwierzęta winne albo też niewinne
„Przez swe względy dobroczynne
„Raczysz łaskawie rozdzierać,
„A nawet nieraz pasterza pożerać:

„Świeży przypadek nie jeden wymienia,
„Że u pewnego strumienia,
„Pożarłeś jagnię niewinne i młode
„Z przyczyny, że dziad jego mącił wodę“.
Tu z podegrzywy, z pod peruki wielkiej
Lew toczył okiem iskrzącym,
A potem ryknął głosem tak rażącym,
Że zadrżał ród zwierząt wszelki;
„Wieszże, dlaczego takie plotą baje?
„Dlatego, że mops glupi, plotkom wiarę daje!
„Wierzysz wszystkiemu: gdybyś nie chciał wierzyć
„Niktby nie śmiał potwarz szerzyć“.
Rzekł i biednego mopsika
Chwyta w paszczę i połyka.
Każdy zapewne, co te słyszy dzieje,
Nad losem psiny łzy rzewna wyleje;
Biedny, zostawił naukę niesprzecznie,
Że silnym prawdę mówić niebezpiecznie,
Bo u nich prawda ma postać potwarzy;
Lisom się taki przypadek nie zdarzy.

J. U. Niemcewicz.
XII. Bajka o jaskółce i ptaszkach.
1. Z przodku sie złemu zastawiaj.
Biernat z Lublina
2. O jaskółce.

Gdy najpierwej len poczynann siać, jaskółka radziła ptakom, aby nasieniu przeszkodzili, powiadając, iż z niego sidla miały być; oni się z niej naśmiewali, zowiąc ją szalonym prorokiem. Gdy potym len wyrósł i zazieleniał się, zasię im radziła ziele wyrwać: takież się z tego śmiali. A gdy się już dostawał len, także radziła popsować wszystek a wykorzenić. Gdy zatym jej rady nie chcieli słuchać, ona, opuściwszy wszystkie ptaki z ludżmi towarzystwo przyjęła, a z nimi mieszkając, wolna jest, a na insze ptaki ze lnu sieci bywają i sidła.
Wiele tych, którzy, sobie radzić nie umiejąc, cudzej rady nie chcą słuchać, aż, gdy kłopot przyjdzie albo szkoda, toż dopiero mądrymi bywają, żałując swej niedbałości ledajako. Lepiej zawczasu mądrości nabywać, niżeli kiedy niewola, bo po szkodzie późna mądrość przychodzi.

Fabuły Ezopowe.
3. Jaskółka na nieustawiczność.

Kiedy chłop siał konopie, jaskółka wołała:
„Cici pyci, będą, nici“ — ptaki przestrzegała.
A gdy ptacy nie dbali, iż już chlop miał nici,
Uciekła w dach do niego, nie czekając wici.
Takżeć nasze jaskółki: kiedy się zleciemy:
„Cici pyci, będą nici“ — też sobie mówiemy;
A potym zasię różno: „A co mnie do tego?“
Rozlecim sie do chłopów — „patrząj każdy swego!“

M. Rej.
4. Jaskółka i inszy ptacy.

Chłop jeden nasiał był lnu, nasiał i konopi;
A iż go jeszcze wtenczas nie siewali chłopi,
Jaskółka, ono widząc, wnet ptaki zwołała,
Przyszłe niebezpieczeństwa onym przekładała,
Któreby im z takowej siejby urość miały,
Gdyby się len abo też konopie dostały;

Bo z tego różne siatki i sidła bywają,
Które ludzie na ptaki radzi zastawiają.
Ptacy, w kupę zszedszy się, wszyscy swym śpiewali
Głosem, a na przestrogi bynamniej nie dbali.
Wszedł len, weszły konopie: ptacy nic nie dbają,
Za baśni jaskółczyne wszystkie mowy mają,
Chociaż im to długiemi słowy wywodziła,
Że len wyrwać potrzebna praca to im była.
A gdy len i konopie dostałe zebrali,
Wnet z nich siatek i sideł chłopi nadziałali.
Zaczym jedni sidłami ptaki wyłowili,
A drudzy w sieciach wielką kupę im pobili.
Jaskółka, jako baczna, towarzystwo wzięła
Z ludźmi i w domach odtąd gniazdo wić poczęła,
Obiecawszy, że czynić ludziom nigdy szkody
Na polu ani w gumnie nie będzie, lecz zgody
Życzy sobie; przetoż też onę radzi widzą
W domach, a inszemi się ludzie gniazdy brzydzą.
Tak, choć niebezpieczeństwa znaczne następują,
Które gdy ludzie baczni przedtym upatrują,
Przecię upornym w posłuch rady ich nie idą,
Aż na nich nawałności jakie wielkie przydą:
Więc się dopiero wiercą, gdy już na nich ciecze,
Ale glowy pokornej miecz ostry nie siecze.

M. Błażewski.
5. Ptastwo i jaskółka.

Ktokolwiek rady mądrych nie słucha, po czasie,
Żałować będzie, gdy już żal mu ten nie zda się.
Ptastwo, będąc w gromadzie, postrzegło z daleka
Siejącego na polu konopie człowieka
I za nic miało. Jedna tylko, co się w wiośnie

Jaskółka gnieździ, co stąd, baczyła, wyrośnie.
Zaczym, całe zwoławszy zgromadzenie ptasze,
Rzecze, że „stąd urośnie wielkie licho nasze“.
Śmieją, się głupie ptaki, krzewią się konopie;
Znowu do nich jaskółka pospieszy w swym trupie
I rzeknie: „Jak te prędko konopie dojrzeją,
„Żegnajcie się z swobody i życia. nadzieją!
„Zaczym to i z korzeniem ziele wyrwać życzę,
„Które z czasem was wpląta w pęta niewolnicze;
„Z niego bowiem gdy ptasznik sporządzi siatki,
„Złowi was, jednych w tajstrę, a drugich do klatki,
„Jeżeli zaś to zielsko do szczętu wyrwiecie,
„Ujdziemy niebezpieczeństw tak wielkich na świecie“.
Z śmiechem ptastwa przyjęło te jaskółcze słowa,
Gardząc radą,co była pożyteczna, zdrowa.
Gdy się widzi jaskółka od wszystkich wyśmiana,
Uczyniła swojego mieszkania odmianą: (!)
Przeniosła się do ludzi, przymierze zawarła,
Żeby była bezpieczną i gniazda i garła
I, gdzie jej się podoba, pod dachem czy belką,
Mogła sobie lepiankę wystawić niewielką.
Dostąpiła, co chciała. Te zaś, co jej rady
Nie chciały słuchać, dotąd sideł czują zdrady.

J. E. Minasowicz.
6. Jaskółka i wiele innych ptaków.

Gdy rolnik siał len, jaskółka poleciała do wielu ptaków i perswadowała im, że potrzeba było wyjeść to nasienie, żeby nie zeszło i nie zrodziło. Ptastwo, usłyszawszy tę radę jaskółki, śmiać się zaczęło i, lubo powinno było aprobować tę jej przestrogę i podziękować jej za nią, poczytało ją za głupią. Jaskółka, sprzyjając mu, a widząc, że len wschodził, poszła powtórnie dać mu przestrogę i rzekła, że mogło jeszcze zjeść len wszystek, ponieważ był jeszcze w zielu i bardzo miękki. Lecz na nowo wszyscy się z niej śmiać i żartować poczęli. Potym, gdy już len dojźrzał, gdy go już miano zbierać, poszła jeszcze raz przestrzedz je, mówiąc, iż potrzeba go było zagubić, zapuściwszy w niego ogień. Lecz ptastwa, raz ją osądziwszy głupią, nie raczyło jej nawet i słuchać. Jaskółka, widząc jego zaciętość, zaślepienie i że bardzo mało sobie poważało jej dobrą radę, odeszła od niego i poszła do rolnika dla zawarcia z nim przyjaźni, przyrzekając mu, iż zawsze mieszkać miała w jego domu i rozweselać go swojem śpiewaniem. Rolnik przyobiecał nic jej nie czynić złego i mieć ją za swoję przyjaciółkę. W kilka dni wszystkie ptastwa złapane było w sieci, zrobione z tego lnu, który jaskółka radziła zjeść i zgubić; sama tylko cieszyła się wolnością. Inne ptaki: widząc się wszystkich zawikłanych w sieci rolnika, mówiły do siebie: „Nazywaliśmy głupią tę, która nam tak dobrą podawała radę; ale teraz my prawdziwie jesteśmy głupi, ponieważ nas oszukano [i]nie słuchaliśmy jej rady“.
Sens moralny. Nie potrzeba nigdy odrzucać cudzej rady, lecz należycie uważać, jeżeli nam może być pożyteczna.

Kochaj tych, którzy obłudy nie znają!
Jeśli ich tobą nie kieruje rada,
Błądzisz i tracisz przyjacioły. Biada
Bowiem tym, którzy niemi pogardzają!

Ezop w wesołym humorze.
7. Jaskółka i ptaszęta drobne.

Jaskółka ptaszek nie hoży,
Wiela widziała w podróży.
(Ktokolwiek zaś, widząc, uważa,
Ten w swą wiele pamięć wraża.)
Rzeczy doświadczeniem znała
Przeto radę dać umiała;
Nawet majtków przestrzegała,
Gdy słota nastąpić miała.
Widzi raz w wiosennej porze,
Kiedy kmiotek na chleb orze,
Że chłop na konopne plony
Ziarnem przykrywał zagony.
„Nie dobrze to!“ — ptaszkom rzecze -
„Biada na was stąd się wlecze!
„Co mnie, to od wszelkiej toni
„Inszy kraj lub brzeg zasłoni.
„Zważcie rękę, co się chwieje
„Po powietrzu, kiedy sieje;
„Przyjdzie wkrótce czas nieluby:
„Siew ten źródłem waszej zguby!
„Stąd się sieci, sidła zrodzą,
„Co na waszę stratę godzą,
„I wiązania rozmaite,
„Które, w jesieni zażyte,
„W śmierć was lub w niewolą z siatek
„Wprawią, sadzając do klatek.
„Więc przestrogom mym wierzajcie,
„Złe po ziarku wybierajcie!“
Ptaszęta z jaskółki szydzą,
Żeru nazbyt w polach widzą.
Gdy konopie weszły, ona

Nieszczęściem ich zatrudniona,
Znowu im rzekla: „Słuchajcie,
„Złe po trosze wybierajcie!
„Tego bowiem płód nasienia
„Plemię wasze wykorzenia“.
Ptaszki tego nie zważają,
Nieposłuszne, jeszcze łają:
„Wieszczko nieszczęść! cóż to bajesz
„I jaki nam urząd dajesz?
„Nas choć kilka milionów,
„Nie przeskubią tych zagonów“,
Gdy się zasiew już dostaje,
Jaskółka jeszcze przydaje:
„Już też na wasze zginienie
„Prędko wzrosło złe nasienie;
„Chociaż u was nie mam wiary,
„Co mię boli, i z tej miary
„Nad waszą biedą omdlewam,
„Jednak ja wam jedno śpiewam:
„Skoro ujrzycie, że niwy
„Śnieg pokryje, a lud, żniwy
„Nie zabawny, z sieci wszędzie
„Sidła na was stawiać będzie;
„Gdy ptaszników wynalazki
„Chwytać będą was w potrzaski:
„Z miejsca w miejse nie latajcie,
„Kraj odmieńcie lub się tajcie!
„Kaczka, żóraw, bekas ślady
„Te wam skażą i przykłady.
„Lecz, że nie jest wasza sprawa
„Przez wody, lasy przeprawa
„I obcych światów szukanie,

„Czyńcież to, na co was stanie:
„Beśpiecznemi od tej chmury
„Uczynią was w murach dziury“.
Ptaszki, w jaskółczym gadaniu
Przykrząc sobie, świergotaniu
Dały miejsce w takiej wrzawie,
Jak w Trojańskiej była sprawie.
Gdy Kasandra, co wróżyła,
Usta tylko otworzyła,
Nie zbawiły ptaków krzyki:
Schwytano ich mnóstwo w wnyki;
Jak tamci poszli w niewolą,
Tak i te w złą wpadły dolą.
Własnym zdaniem się rządziemy,
Złemu, aż jest, nie wierzemy.

W. Jakubowski.
8. Jaskółka.

Nie ma w sobie stworzenia cały ród ptaszęcy,
Któreby nad jaskółkę mogło umieć więcej;
Bo kto się po świecie włóczy,
Wiele się rzeczy nauczy;
Ona wszystko z niebieskich znaków łatwo zgadnie
Z której strony wiatr przypadnie,
I majtkom na morzu powie,
By swe ratowali zdrowie.
Pewnego dnia (bo miejsca przypomnieć nie mogę),
Gdy przedsięwziętą odprawuje drogę
I gościniec powietrzny płochym skrzydłem kopie,
Postrzegła, że chłop konopie
Siał na ogrodzie: „Ach! biedne stworzenie! —
Krzyknie na ptaszków — „wielkie użalenie
„Mam nad waszą dolą marną,

„Patrząc na to zdradne ziarno.
„Nie chodzi tu bynajmniej o osobę moję,
„Bo ja się wcale nie boję
„I znajdę sobie miejsce, w której chcę krainie,
„Gdzie mię to bez pochyby nieszczęście ominie,
„Zważajcie pilnie, jak ta ręka zdradza,
„Co po powietrzu często się przechadza!
„Przyjdzie, ach! przyjdzie, jeśli się nie mylę,
„Czas nieszczęśliwy za niedługą chwilę,
„Że to, co z króbki wyrzuca na ziemię,
„Zagubi wasze nieostrożne plemię.
„Z tego się ziarna przędziwo wywije
„Na wasze nóżki, skrzydełka i szyje:
„Szatry, zadziergi, sidła, poły, siatki“.
„A potym co? Na rożen, do klatki,
„Lub do gorącego garka
„Wsadzi was kucharz albo kucharka.
„Przeto wam zawczasu życzę:
„Zjedzcie to ziarno zwodnicze!“
Nie słuchało tej rady zaślepione ptastwo:
Mogąc się w polu inną jeszcze karmić pastwą,
Wolał pan czyżyk w maku, szczygieł w prosie brodzić,
A tymczasem konopie poczynały wschodzić
Tu znowu jaskółeczka, jak ksiądz na ambonie:
„Tonie, ach! ojczyzna tonie!
„Ej! nierozumne ptaszątka!
„Wyrywajcie to zielsko przynajmniej do szczątka;
„Bo kiedy srodze urośnie,
„Trudniej wam wyrwać będzie, niż chłopom ciąć sośnie!
„Już wisi nad karkiem zguba:
„Co żywo, do roboty, komu dusza luba!“
Za tak mądre przestrogi, co miały dziękować,

Poczęły ją prześladować:
„O, błędna prorokini! pelna fałszu gębo!“
Zawołał trznadel z ziębą —
„Piękną nam dajesz robotę!
„Żebyś teraz zebrała i tysiąc bab kwotę,
„Trudnoby było to zielsko wyplenić,
Co się tak poczęło krzewić!“
Przyszła nakoniec jesień; zboże stało w kopie,
Dojrzały i konopie.
„Już też to nie żart, ukochane siostry!
„Pocięły wszystko zboże kosy i sierp ostry,
„Nastąpi oranina i zasiewy żytnie.
„Więc, skoro tylko pierwszy mróz przytnie,
„A chłopstwo się nie będzie więcej pługiem bawić
„I tylko sidła na ptaki stawić,
„Przestrzegam was ostatni raz, miłe ptaszęta:
„Niechaj was próżna nie łudzi ponęta!
„Nie latajcie swobodnie, nie wielrzcie nikomu!
„Lepiej życzę uciekać albo siedzieć w domu.
„Naśladujcie żórawia z kaczką i bekasem,
„Co pewnym w obce kraje odlatują czasem.
„Lecz ponieważ wam tego nie dała natura,
„By z was który czy tam która
„Leciała na świat inszy tak, jako ja mogę:
„Nie lecąc w daleką drogę,
„Niechaj w swoim każda lesie,
„Póki się złe nie wyniesie,
„Nie odbiegając od stada,
„Szyszki i robaczki jada!
„Wara od stodół! wara od ogrodów!“
Śmiały się głupie ptaki z tak jasnych dowodów,
Ciskając na nią szyderstwa, łajanie,

Jak na Kasandrę Trojanie,
Kiedy otworzyła usta.
Więc też tak przypłaciła życiem zgraja pusta
W klatcs, na rożnie, w ukropie,
Że nie wierzyła, jak są zdradliwe konopie.
Tak się to dzieje i w ludzkim narodzie:
Wtenczas prawdzie wierzymy, kiedy już po szkodzie.

A. Naruszewicz.
XIII. Bajka o górze rodzącej.
1. Kto wiele mówi, mało uczyni.
Biernat z Lublina
2. O górach rodzących.

Stał się był niegdy szmer, jakoby góry miały nieco porodzić. Zeszli się ludzie, obstąpili górę, czekając z strachem jakiego płodu dziwnego. Potym zległa góra, urodziła małą myszkę.
Tę przypowieść tak wypisał Horatius: „Gdy góra porodzi, tedy się myszka narodzi“, w tym ruszając chełpliwości, bo chełpliwi ludzie, wielkie rzeczy obiecując, mało działają. I owszem zakazuje ta przypowieść zbytniej bojaźni, bo częstokroć sama bojaźń większa bywa, niż ona rzacz, kiedy się strachamy, a śmiech bywa, kiedy się boimy.

Fabuły Ezopowe.
3. Góra rodząca.

Góra rodziła, jęcząc głosami strasznemi,
Oczekiwanie było niezmierne na ziemi:
Aż ona mysz porodzi. To się napisało
Tobie, kto, siła grożąc, dokazujesz mało.

J. E. Minasowicz.

4. Góra w połogu.

Góra się raz rozbolała,
Wielkie jęki wydawała;
Każdy do niej się ubiega,
Rozumiejąc, że już zlega
Miastem jakiem, jak Warszawa:
Aż tu tylko mysz wydawa!..
Lub to powieść jest fałszywa,
Ale treść jest prawdziwa.
Gdy tę bajkę sam uważam,
Przez nię autora wyrażam,
Który ogłasza, że w swym pysznym rymie
Wyśpiewa wojny z Jowiszem olbrzymie,
Aż tu tak wielkie rzeczy obiecane
W istocie próżnym wiatrem są nadziane.
Drobnych świerszczków rodzą mury,
Jak mały deszcz z wielkiej chmury.

W. Jakubowski.
5. Góra w połogu.

Wieku, płodnego w cudowne dziwy,
Mówią, że Babia tak się wzdęła góra,
Iż po Europie wszelaki duch żywy,
Co mówię, cała zlękła się natura.
Cud niesłychany, daj go Bogu:
Góra w połogu!
Gdy skały trzeszczą, gdy się las jeży,
A zwierz wylękły zabiegu w komysz,
Aliżcii pękła. Wybieży...
Cóż takiego? Mysz...
Podług mojego Fontena,
Tak się częstokroć napuszy Kamena.

Naszych autorów, co bujnymi rymy
Chce głosić sama z Jowiszem olbrzymy,
Stem gąb i stem trąb dziwne cuda pieje:
Alić z gigantów rodzi Pigmeje,
Wychodzi, niknąć za płochym rymem,
Wiatr z dymem.

F. D. Kniaźnin.
6. Góra w połogu.

Wieku, płodnego w cuda i dziwy,
Mówią, że Babia tak się wzdęła góra,
Iż wszelki na świecie duch żywy
I cała nawet zlękła się natura.
Strasznego nazbyt coś miała porodzić.
Gdy już zaczęła pora nadchodzić,
Ogromnym stękiem jawiła swe bole.
Wstrząsły się lasy i poblizkie pole,
Uwięzły w swych brzegach rzeki,
Wszystkie pagórki, wszystkie okolice
Zważają na tak dziwną tajemnicę;
Nie była jeszcze to nigdy przed wieki.
Wszyscy i ze wsi i z miasta,
I mężczyzna i niewiasta,
Zbiegli się na ten widok, i z daleka,
Co stąd wyniknie, każdy, patrząc, czeka;
Rzecz bowiem nowa i cud, daj go Bogu:
Góra w połogu!
Wszyscy w zdumieniu mówią: „Obaczymyż,
„Co tak ogromne brzemię
„Wyda na ziemię!“
Aż tu wtem drobna wypadnie mysz...
Przypowieść owa często prawdziwą

Z tej tu potwierdza się góry,
Że z wielkiej zazwyczaj chmury
Mały deszcz bywa.

St. Trembecki (?)
7. Góra rodząca.

Często, gdzie wiele i huku i trzasku,
W skutku rzecz śmieszna i mała.
Pewna góra zlegnąć miała:
Takiego narobiła wrzasku,
Iż każdy myślał na ten huk i wrzawę,
Że najmniej jaką Warszawę,
Paryż, Rzym urodzi:
A tu — mysz wychodzi...
Tak i nie jeden autor poematu
Ogromne dzieło zapowiada światu,
Na samym wstępie puszy się i zżyma...
Lecz cóż wreszcie skleci?
Tak się i pęcherz wydyma:
Ściśnij — wiatr wyleci...

F. Morawski.
8. Góra i poeta.

Często, gdzie wiele i huku i trzasku,
W skutku rzecz śmieszna i mała.
Pewna góra zlegnąć miała;
Takiego narobiła wrzasku,
Iż każdy myślał, że z tych grzmotów, wrzawy,
Wyjdzie coś nakształt Warszawy.
Z drugiej strony jakiś dumny
Wieszczek i młody i szumny
Puszył się, zżymał, miotał, tupał, ciskał,

Gromem wzroku błyskał,
A każdy wołał: „Cudo, cudo nowe!
„Tworzy dzieło Homarowe!”
Lecz cóż ta góra, co zrodził poecik?
Ona — myszkę, on — sonecik...

Tenże.
9. Kura.

Krzyk, hałas! — Co za przyczyna?
Nie wiedzieć, skąd się co wzięło!
Kum wyszła z pod komina
I wielkie ogłasza dzieło.
Czy jakie skarby wynalazła panu?
Czy nowy system poznaje?
Czy co ważnego odkryła dla stanu?
Nie! — Cóż przecię? — Zniosła jaja.

K. Brodziński.
XIV. Bajka o kocie i myszach.
1. Co śmiesz radzić, śmiej też czynić.
Biernat z Lublina
2. O szczurkach.

Widząc krzywdy ustawne, które odnosili
Szczury od kota, na to sejm sobie złożyli,
Jakoby, naradziwszy obronę statecznie,
Mogli wieść przed kotami żywot swój bezpiecznie
Wtym swe zdanie wprzód starszy w kole powiedzieli;
Z których jeden, co go to za mądrego mieli,

Rzecze: „Najlepiej dzwonek kotowi u szyje
„Uwięzać jakikolwiek, bo, iż zdradą bije,
„Więc, gdy będzie miał dzwonek, łacniej mu się schronić,
„Już każdy może snadniej zdrowia swego bronić“.
Przypadli na to wszyscy, podoba się zdanie,
Jeden tylko rzekł: „Pytam, komu z was z to stanie
„Serca, aby kotowi dzwonek ten uwiązał?“
Umilkli wszyscy, jakby gęby im zawiązał.
Tak w radach pospolitych zda się mówić czasem
Jeden i coś do rzeczy, czego zaś niewczasem
Przypłaca nieostrożny. Nie mądrego słowa:
„Nie mnimniałem“, — rozmyślna ma być jego mowa.

M. Błażewski.
3. Rada od szczurów złożona.

Kot myszobój wszystkie szczury
Tak obrócił w konfitury
I tak całe zniosł ich plemię,
Jakby je zagrzebał w ziemię.
Mało co się w murach kryje,
Czwartym z intrat groszem żyje;
Myszoboja ta hołota
Za dyabla ma, nie za kota.
Więc raz ten kot zagorzały,
Gdy po dachach w ogniu cały
Szuka żony, tegoż czasu
Gdy zażywa z nią szabasu,
Pozostała szczurów rada
Kapitułę w kącie składa,
A w nagłej bardzo potrzebie,
Jakby kuta pozbyć z siebie;
Mąż roztropny, dziekan szczurzy,

Zdanie swoje tak wynurzy:
Że najzdrowsza jest robota
Dać dzwonek do szyi kota,
Bo tak gdy się czaić będzie,
Każdy go posłyszy wszędzie
I do nory zemknie sobie;
Niemasz lepszych rad w tej dobie!
„Zgoda, mospanie dziekanie,
„Nie zdrowszego nad to zdanie:
„Lecz któż dzwonek przypiąć zdoła?“
„Ja nie pójdę!“ — jeden woła,
„Byłbym głupi!“ — rzecze drugi;
Tak dalece, że niedługi
Sejm spełzł szczurzy bez korzyści.
O! jak się to często iści
W kapitułach zakonniczych,
Często nawet w kanoniczych:
Już nie z szczurów ta się składa,
A na niczym kończy rada;
Dwory same tak sejmują,
W poradników obfitują;
Jak przyjdzie do wykonania,
Każdy się od niego schrania!

W. Jakubowski.
4. Sejm myszy.

Walną, niegdyś mysz radę dzieje nam podały,
Miano, pod dachem, co już był srodze zbutwiały.
W noc głęboką z ojczystych nór, gromadną rzeszą,
Z skrzyń zaległych, z pultynków nadgryzionych spieszą,
Tudzież z żłobów i z ciemnych zagrodek masztarni,
I co są po dojnicach, po garkach w śpiżarni,
Co sadłem, co surowcem żyją albo plewy,

Co gryzą suche klajstry, smarowne cholewy,
I co pod noc zachodzą z szczurami w zapasy,
I którym tuczą biedne książeczki brzuch łasy,
Zwłaszcza panegiryczne setne egzemplarze,
Doktorskie przywileje, Swady, Kalendarze,
Romanse miłośniczków i Nowe Ateny,
I płaczliwe niezbytych rymopisów Treny.
Poważne samców grono wśrzód siadło, by zdanie
Każdy swoje otworzył w ciężkim rzeczy stanie,
Stary Mąkosz, rady głowa i korona,
Co przesziej nocy dobrze zwartował Platona,
A przetarłszy w Marsylim[80] starożytnym zęby,
Wściąż po sobie uczone zostawił otręby,
Głos zabrawszy, tak rzecze: „Prześwietny senacie!
„Po doświadczonej dobra publicznego stracie,
„Po starunkach, z tysiącznymi użytych kłopotem,
„Który obywatelów twarz zalewał potem,
„Naród nasz słusznie ma być w obradach troskliwym,
„Jak postąpić ma z rodem kotów niecnotliwym.
„Znacie, mniemam, aż nadto złość ich jadowitą
„I jak zawsząd na naszą wrą Rzeczpospolitą.
„Trudno się w szczupłym domku usiedzieć przed niemi;
„Niema szpary tak ciasnej ni w ścianach, ni w ziemi.
„Nie ma gzymsów ni stropu, ni tak pewnych murów.
„Gdzieby hultaj drapieżnych nie wraził pazurów:
„Wszędy się przemknie, po drzwiach mający u spodu
„Wyciętą, jak na licho, dziurę dla przechodu.
„Przez nią wkradlszy się, złodziej dzień i noc — się pląta
„Tu owdzie, a żadnego nie opuści kąta.
„Coż dopiero wspominać mam kocie morderstwa

„I od mordów okropnych złośliwsze szyderstwa,
„Gdy, porwawszy z nas którą myszkę niedojrzałą,
„Męczy w szponach, acz siłą przygniata niecałą
„Kot, zwolna pastwiący się: niby się zasmuca,
„Tuż ją wzdłuż, wznak przewróci, jak piłką podrzuca.
„Ostrychnie się i niby daje uciec snadnie,
„Lecz skoro pomkniesz, zdrajca w też tropy przypadnie.
„Tak wpół martwa, ująwszy, gdy puszczę krwią zrosi,
„Chełpliwy obwieś zdobycz z tryumfem obnosi.
„Jakaż tu z tylu śmierci zemsta ma być wzięta,
„Gdyśmy bezbronni oraz szczupli, niebożęta?
„Próżno chcemy, by kto z nas drzwi zawalił drągiem:
„Daremna złość bez siły; cała ufność — sztuka!
„Sztucznym trzeba podejściem zrażać tego mruka!
„Mówcież, obywatele, mówcie, radne pany,
„Światła, ojczyzny, ziomków poczecie wybrany!
„Co działać w strasznej doli, gdy żal serce kraje?
„Jak ujść krwawych klęsk, co się z was każdemu zdaje?
„Jeśli tu nie zastąpi sił chytrość, jeżeli
„Stąd nie dążem w las, w stepy, jużeśmy zginęli!
„Skończyłem“. Rzekł, aż cicha, coraz rośnie wrzawa,
Moc zarzutów, zbijania projektów powstawa.
Chciano wprzód stawiać gęste pikiety i warty
Zwyczajem obozowym, by przystęp otwarty
Zasłaniała kolejna straż w nocy i we dnie.
Lecz obóz przezroczysty, tudzież straże przednie
Łacnoby nieprzyjaciel mógł zachwycić w kroku,
Ile nagły napaśnik, niedościgły oku:
Gdyż z dachu na dach wskoczy, licho dziwnie zwrotne,
Same wróble po szczytach sprząta, chociaż lotne;
Do tego trudno w zdradach przepisać oszusta;
Lepszej trzeba, ta — mówią — myśl byłaby pusta.

Zdał się więc zamysł lepszy: by trwale z natury
Dzikie mysze zwerbować, one proste gbury
Donośne, co dziedziczą role, chrósty, stawy,
By z swych siedlisk, sąsiedzkiej przyszły poprzeć sławy.
Żadne ich, mówią, miejskie smaki, zbytki, wety
Nie zwątliły, do wszelkich razów wprawne grzbiety.
Lecz i tu niemasz zgody; lekka żołdu płaca,
Domowej z czasem wojny trwoga mózg przewraca:
Aby, skoro tłustego zakosztują sadła,
Chęć do milszych przysmaków ciurom nie przypadła;
Skąd hardzi, sweby kiedyś umocniwszy szańce,
Z gruntów miejskich w las dawne wypchnęli mieszkańce.
Przeważyło nskoniec wszystkie inne wota
Zdanie, co wniósł wartogłów nazwiskiem Brzydota[81]
Ten niezbyt dawno przez wąch i wywiady mnogie
Wziął w tym domu siedlisko nadzwyczaj chędogie,
Kędy pańsko używa, już blizko kwartału,
Strzygąc cieńkie batysty milsze od nabiału;
Bowiem lakierowanej dorwał się szafeczki,
Kędy były mankiety i chińskie chusteczki,
Maglowanie, skrapiane wódką fiałkową
I z cedru przepędzaną i amarantową;
Różne stały, chust pełne, pachnące koszyki, —
Stróż Brzydota zapuszczał w głąb śmierdzące rzéki,
Przydając grubiańsko bobki nie laurowe.
Co wzięły run plamistych wstążeczki pąsowe!
Co koronki, wachlarze i kwieciste lamy!
Tak zeszpecił pieścidła ślubu blizkiej damy.
O! juk z płaczem, nieboga, łączyła przeklęstwa,

Jak to miała za swego ohydę panięstwa,
Widząc mleczne muśliny i wdzięczne jedwabie,
Coby się już bezzębnej nie przydały babie!
„Zgiń, przepadnij — mawiała — myszysko szkaradne,
„Mogłożeś w gnój obrócić stroiki tak ładne?
„W falbankach nowych, w ponsach, tak się gnieździsz śmiało?
„Tego mu, co za specyał, łoża nie dostało!
„Obym cię choć raz zarwać mogła w sam czas winy!
„Poznałbyś, co to kazić panięskie blądyny!“
Atoli na nic biednej nie zdała się praca,
Gdy się nie raz swych sprzętów raptem nie przewraca,
Czując zbójcę: wnet umknął, jakby go nie było,
Wpadł w świadomą wycieczkę. Cóż go nauczyło?
Oto zawsze wprzód biegła suczka, jak wiatr letka,
Od pani nieodstępna swawolna Lizetka,
Mająca tombakową obrączkę na szyjce
Z dzwonkami: trzeba było być wszędzie bestyjce!
A tak zdrajca, ostrzeżon, by nie dostał blizny,
Skrytą dziurą co żywo umykał z bielizny.
Tak odrwiwszy panieński gniew, wracał do domu,
W którym być gospodarzem, na sucho uszło mu
Te wręcz myszom wyjawił Brzydota intrygi.
Śmiała się młódź i brzuchem trzęsły stare wygi.
On zaś, chwilę sposobną upatrzywszy w radzie,
(Bo i żart był pomocny nie w jednym przykładzie):
„Czemuż — rzecze — w tym nawet stanów zgromadzeniu
„Na głos kota własnego wzdrygamy się cieniu?
„Czem raczej nie wtłoczymy na zdrajcę obroży
„Z brzękadłem, jakiż lepiej nad ten fortel służy?
„Nigdy pewnie nie zbieży do nas niespodzianie,
„Za świadka zdrady sumo dzwonków hasło stanie”.
To gdy wyrzekł, starszyzny da się widzieć mina,

Jaka bywa rozeznać chcących pieprzyk wina,
Gdy nie dosyć na jednym mają skosztowaniu.
Tak się ponury Senat w swym zawiesił zdaniu,
Tak każdy aż ku piersiom spuścił obie uszy,
Mruga oczyma, patrząc, czy kto się nie ruszy
Z odezwą: „Nie pozwalam.“ Bynajmniej: przypada
Cała na to z pragnieniem jednostajnem rada.
Tak Schabowicz, Syropas, Łojowski zgrzybiały,
Tak chce Mąkosz, cne duchy, których ród wspaniały
Szedł od przodków, co w bagnach swą utarczką chytrą
Znieśli żaby, jak Homer grecką, doniósł cytrą.
Zgoda zupełna, jedna chęć wszystkich zagrzéwa,
Nikt się wcale z przeciwnym głosem nie odzywa,
Upatrują więc w licznem i gorliwem gronie
Praw i swobód obrońcy, by tak walczyl o nie.
Alić tu każdy inszą waży dekret szalą,
Nikt go nie chce doświadczyć, choć go wszyscy chwalą.
Każdy się być niegodnym mieni i przysięga,
Że po tak wielki zaszczyt z swej strony nie sięga.
Każdy swoją, jak bywa, znajduje wymówkę,
Ten, że ma gotową beśpieczną kryjówkę,
Której nie tylko żaden kot nigdy nie zgadnie,
Lecz i wietrzyk najmniejszy wewnątrz się nie wkradnie,
Ow, że go nóg zbawiła tyrańska spiekota,
Gdy ślizkim brzegiem lampy krążył koło knota:
„Jakby — rzecze — pokonać dni mi się oprawca,
„Gdy ujrzy pogorzelca, a przytem kulawca?“
Inny, że ma rój dziatek w jamce opuszczony:
„Skryć go muszę, w zbójeckie by nie popadł szpony“.
Trwały sprzeczki w noc późną, Kot łowczy tymczasem
Z wierzchołku dachu poczuł niezgodę z hałasem.
Z lekka się swym obrządkiem pod przydaszek wciska,

Łany na zdobycz, wesół z pewnego pastwiska;
Zrazu skromny i niby cichy pustelniczek.
Wdziera się potem śmielej do tajemnych drzwiczek.
Lecz trudząc nieskutecznie swe łapki misterne,
Gdy go zdjęła zawziętość i nudy niezmierne,
Nadąwszy się, zamiauknie swym głosikiem srogim.
Tu rajcy, jak piorunem postrzeleni srogim.
Lecą w gruzy; szpar liczba ścisk ledwie obejmie.
Gdzież rada?.. Już po wszystkim... już po myszym sejmie!

Anonim.
5. Myszy sejm.

W pewnym spichlerzu majętnego pana
Były złożone wielkie, leguminy:
Mleko, ser, masło, kaszs, chleb, śmietana,
Kiełbasy, szynki i połcie słoniny.
Zwąchały myszy ten skład tak obfity,
Wygodny dla ich życia i mieszkania,
I wykopały tajnik w nim ukryty,
Gdzieby się schronić, gdy je kot ugania,
Widząc się w wszelkich wygodach opływać,
Rzeczpospolitą sobie zakładają
I, żeby mogły długo tam przebywać,
Sejm na zgładzenie kota ogłaszają.
Gdy się w powiatach skonczyły sejmiki,
Posłowie, na nich pomyślnie obrani.
Z próżnemi na sejm wybrali się bryki,
Myśląc powrócić dobrze ładowani.
Kiedy na radę siedli po wotywie
I po gorliwem skruszeni kazaniu,
Jeden o dobru krajowem życzliwie
Radząc, ten projekt w krótkiem podał zdaniu:

„Nie trzeba myślić ni o wstępnym boju,
„Ni o zasadzkach na zgładzenie kota;
„Rzecz się wykona bez trudów i znoju,
„Bez wielkich kosztów, pieniędzy i złota.
„Kupić maleńki dzwonek i u szyje
„Śpiącego zdrajcy zawiesić! Tak trwogi
„On sam znak poda: my, słyząc bestyę
„Srogą, pójdziemy wszystkie zręcznie w nogi“.
Pochwalą projekt: więc turnus, przewagi
Ktoby się podjął tak pięknej, zacznie się.
Mądre czynili posłowie uwagi,
Żaden wykonać nie podejmuje się.
Dusi kat myszy zawżdy po swojemu,
Doznaje srogich klęsk Rzeczpospolita,
Słowami tylko zabiegając złemu,
Choć to obszerna, liczna i obfita.

W. Narbut.
6. Mysza narada.

Gdzieś tam w norach wśród zaciszy,
Wielką naradę odbywały myszy,
Jak się ustrzedz kota, który
Postrachem był okolicy;
Wszystkie myszy, wszystkie szczury
Musiały głodne siedzieć w swej ciemnicy;
Ani wyjść na świat, — wnet każda złapana.
Co tu robić? Narady, różne miano mowy,
Nareszcie jedna mysz, z mądrości znana,
Temi ozwała się słowy:
„Najlepszy sposób, brania moi mili,
„Kiedy kot drzymie, dopatrzeć tej chwili
„I dzwonek do ogona przywiązać szpagatem;

„To już spokojność czy zimą, czy latem:
„Jak się tylko kot ruszy, znajdziem zawsze porę,
„Usłyszawszy dzwonienie, wnet schować się w norę“.
— „Brawo, wybornie!“ wszystkie zakrzyczały,
„To mądra rada!“ Ot i rzecz skończona;
W tam tylko został sęk cały,
Kto ten przywiąże dzwonek do ogona.
Jeden szczur mówił: „Czy mnie dyabeł każe
„Leźć samemu w łapy kota?“
Ten, mówi, starą matkę, ten ma dziatwę małą:
Tamten prawi rzeczy inne, —
Słowem, że każdy znalazł przyczynę,
I na projekcie wszystko się zostało.
Zwykle, gdzie dobro powszechne na celu
Wszystkie narady taką idą drogą:
Projekt podawać — to znajdzie się wielu,
A wykonywać — to niema nikogo.

A. Gorecki.
XV. Bajka o wosku i cegle.
1. Prozno się kusić, czem nie dano być.
Biernat z Lublina
2. O wosku, żądającym twardości.

Stesknił sobie wosk w miękkości swojej, bacząc, iż go lada czym każdy może użyć, a gdy widział, iż cegła, z gliny uczyniona, upaleniem ognia twarda się stawa, tak, iż też wiele czasów może trwać, on też rzucił się w ogień; tamże roztopiwszy się, natychmiast zniszczał.
Tak małżeństwo każde nie bywa trwałe, gdy nie jest równe.

Fabuły Ezopowe.
3. Wosk i cegła.

Wosk hartu zazdrościł cegle,
A słyszał, że nabywa go przez wzdęte węgle;
Przeto ochoczy
Do ognia wskoczy:
Jak sięż mu uda?
Ot, marnieje, bo nie wiedział, duda,
Że, co jednemu na dobro wychodzi,
Częstokroć drugiemu szkodzi.

A. Ławrynowicz.
XVI. Bajka o żonie i mężu.
1. Miłości tylko jej do śmierci.
Biernat z Lublina
2. O niewieście, męża żałującej.

Niewiasta jedna, bardzo męża miłując, gdy się był rozniemógł, żałowała niewymownie, a chcąc większą przyjaźń ku mężowi ukazać, prosiła Śmierci, aby ją pierwej z Świata wzięła. A gdy to mówiła, ujźrzała Śmierć straszną, a ona wchodzi we drzwi, pytając, ktoby jej wzywał. Rzekła niewiasta, ukazawszy na męża: „Oto tam w kącie; na pościeli leży?“.

Niemasz żadnego tak przyjaznego, aby sobie nie wolal lepiej życzyć, niż drugiemu.

Fabuły Ezopowe.
3. Żona i mąż.

Żona, niezmiernie kochająca swego męża, wielce trapiła się dla ciężkiej choroby, na którą był zapadł i która go prawie o śmierć przyprawiała, tak dalece, że przyjąć nie chciała pocieszenia, i żal jej nawet tak wielki, że wołała: „Niestetyż! wolałabym umrzeć, aniżeli utracić ukuchanego mego męża!“ Nakoniec, popuściwszy cuglów żalowi, wzywać poczęła Śmierci na ratunek, prosząc jej, ażeby dała pokój jej ukochanemu mężowi a wzięła ją raczej na jego miejsce, iże wielceby ją tym ukontentowała. Śmierć, przebrawszy się za człowieka, nie omieszkała się jej prezentować. Lecz w jak wielkie podziwienie i bojaźń wprawiło to widowisko! „Nie ja to — rzekła natychmiast — chcę umierać, ale mój mąż, który jest w izbie i który się oczekuje już od owego czasu“.
Sens moralny. Nie znajdziemy nikogo, któryby chciał za drugiego umrzeć.

Ezop w wesołym humorze.
4. Matka i Śmierć.

Kobieta jedna, już dobrze podżyła,
Miała córeczkę; to jedyne dziecię
Kochała bardziej, niźli własne życie,
Serce swe nad nią raniła,
Owóż ta córka śmiertelnie zapadła,
Słaba, znędzniona i srodze wybladła.
Niewiasta czyni śluby, na lekarstwo traci,

Daje grosze ubóstwu, za modlitwy płaci.
„Boże — wołała i we dnie i w nocy —
„Zatrzymaj jeszcze wyrok twojej mocy!
„Bierz, jeśli wola, moje raczej życie,
„A zostaw przy nim to kochane dziécie!“
Jednego potem wieczora,
Gdy się już zdała dogorywać chora,
Matka podwoi lamenta, rozpacza:
Alić ktoś we drzwi razem zakołacze.
Z srogim tertesem i wrzawą
Wnet jakaś do izby wpada
Mara chuda, czarno-blada,
Z podobną Śmierci postawą.
Na takie widmo niewiasta się zlękła
I, drżąc, do ziemi przyklękła.
„Pośle od niebios! — zawoła z pokorą —
„Niechaj się twoja nie pomyli ręka.
„Jeszczemci zdrowa, Bogu memu dzięka!
„Córka to moja jest chorą“.

F. D. Kniaźnin.
5. Żona i mąż.

Za blizkim skonu mężem żona mdleje,
Obce zań umrzeć. Śmierć we drzwi, aż ona blednieje.
„Po niegoś pono przyszła — rzekła żałobliwa
Imość — oto na łóżko ostatnim tchem ziéwa“.

F. Zabłocki.
XVII. Bajka o wilku i jeżu.
1. Gdy szukasz rady, patrzaj jakiej zdrady.
Biernat z Lublina
2. O wilku z jeżem.

Chciał się wilk głodny na jeża pokusić, ale nie mógł jemu nic uczynić dla ostrych ości; przeto go chytrze namawiał, aby onę zbroję mi mały czas odłożył, gdyż też rycerze nie zawsze wzbroi chodzą, jedno ku potykaniu. Rzekł jeż: „Z wilkiem też zawsze się potykania trzeba spodziewać.“
Przystojna to jest na człowieka mądrego, aby zawsze był gotów przeciw nasadzeniu chytrości nieprzyjacielskich.

Fabuły Ezopowe
3. Wilk i jeż.

Liczne zwierzęta w pewnym wielkim lesie,
Syte nareszcie i boju i chwały,
Gdzieś tam na walnym kongresie
Wieczny pokój podpisały.
A więc radość i skakanie,
Co za grzeczne oświadczenia,
Jakie łapek podawanie,
Jakie ogonów kręcenia!
Aż miło patrzeć, jak to lew z tygrysem,
Lampart z niedźwiedziem, zając igra z lisem,
Jak się ze łzami ściskają rzewnemi
Wilk z baranem, pies z kotem, a osieł z wszystkimi.
Wśród tej atoli radości, skakania,
Lub przynajmniej udawania,
Sam jeż na stronie stał sobie spokojny.
Nuż więc do niego pewien wilczek zdradny,
Chytry, układny,
Skryty podszczuwacz tyloletniej wojny,
Zbliża się, łasi i tak mu powiada:
„Szanowny jeżu, cóż cię to napada?

„Chceszże rozrywać to święte przymierze,
„Co nam wieczyste zaręcza swobody?
„Czyż to przystoi na tak światłe zwierzę
„Samemu się najeżać wśród powszechnej zgody?
„Małoż to jeszcze krwi naszej po świecie?
„Jeżu, ach! jeżu! pomiarkuj się przecie!“
Jeż, wzniesionemi mierząc go oczkami:
„O cóż ci idzie?“ — skromnie mu przerywa.
„O rzecz maleńką“ — wilczek się odzywa —
„Zrzuć twoje kolce i pójdź igrać z nami!“
„Mam igrać z wami!“ — zręczny jeż odpowie —
„Wprawdzie, iż całe bezpieczeństwo jeży
„Od samych kolców zależy,
„Ale któż twojej oprze się wymowie?
„Zrzucę je, Zrzucę, natychmiast to zrobię,
„Skoro twe ząbki każesz wyrwać sobie.
„Przebacz, stare przysłowie mamy w naszym rodzie:
„Bądźże z wilkiem ostrożny, nawet i po zgodzie!“

F. Morawski.
XVIII. Bajka o dziadzie i miodzie (o wieśniaczce z mlekiem).
1. To chciej myślić, co może być.
Biernat z Lublina
2. Dziad i garnek miodu.

Dziad, a dziad, mówię, ze dwóch miar dwojaki:
Dziad. bo miał wnuki; dziad, bo ladajakiéj
Będąc fortuny, w mieście żebrał sobie.
Aż kilku dziad się groszy doskrobie.
Długie consilium miał nad skarbem owym,

Ciesząc się długo swym groszem gotowym.
Tandem, co rzadka dziadowi więc bywa,
Który grosz chowa, a go nie dobywa,
Zwyciężył się dziad i z rady dowodu
Kupił na rynku sobie garnek miodu.
Przyniósł do chaty te swoje nabycie,
Kędy siedziała i baba i dziécię,
Córki bo jego syn, chłopiec swawolny.
Mój dziad, już będąc w domu sobie wolny,
Ten garniec miodu zawiesił w pół izby,
Bojąc stłuczenia, choć nie było ciżby,
A zawiesiwszy, siedząc, rozprawuje:
„Wiesz, babka, na co ten przaśnik kupuję?“
„Nie wiem — ma baba — na coś kupił“ — rzecze.
(O! jako próżne nadzieje człowiecze!)
Dalej dziad mówi: „Gdy zjazd będzie wielki,
„I zjedzie się pan kondycyi wszelkiéj
„Będzie miód drogi, czy to na pasztety,
„Torty, pierniki, czyli też na wety.
„Wtedy ja zyskam; potym na wieś pójdę,
„Kury z kogutem, jajec kupię, dojdę
„Kurcząt et caetera, i tym nie przestanę,
„Aż za pieniądze cielęcia dostanę;
„Cielę zaś wołem ze swym czasem będzie,
„A ten wół klaczy z źrzebięciem nabędzie“.
Baba wzdychała na tym to kazaniu;
Ale mój chłopiec, niecierpliwy w zdaniu,
Wsiędzie na kijek i, skaczący woła:
„A ja na źrzebcu tym pojadę zgoła!“
Dziad rozgniewany krzyknie na dziecięcia:
„Nie łam, hultaju jeszcze mi źrzebięcia!“
I, chcąc swym kijem sam chłopca uderzyć,

Musiał nieszczęściem swojem źle wymierzyć,
Bo, miasto chłopca, stłukł ten garniec drogi.
Co za nieszczęście, co za casus srogi!
Ale i co za tego dziada siła,
Co jednym macham i kijem pobiła
Miód, kury, jajca i owce i cielę,
Kobyłę z źrzebcem i rzeczy tak wiele!
Ty nie zamierzaj rzeczy niepodobnych,
Nie ciesz się z myśli przyszłych, choć ozdobnych,
Aż z tego, co ci Bóg da w ręce z łaski!
Nie miej za dęba liche jego trzaski!

J. S. Jabłonowski.
3. Wieśniaczka z mlekiem.

Raz pani Maciejowa,
Wziąwszy na głowę z mlekiem naczynie,
Pójść umyśliła na targ do Krakowa.
W leciuchnej zatem jubczynie
Sunie krok spory, a dla lżejszej drogi
Zrzuci spódnicę i obuwie z nogi.
Więc moja imość, tak podkasana,
Przędła już w myśli cały dobytek
Na swojem mleku; a z jednegu dzbana
Dalszy zaczęla układać pożytek,
Myśliła kupić ze dwie kopy jajec
I do nich troje kwoczek przysadzić.
Gospodyni to była ze wsi Spodziewajec:
Dobrze umiała dom swój prowadzić;
„Nie trudno mi będzie — rzekła —
„Bylem się zdrowa do domu zawlekła,
„Kurczęta wywieść przy pomocy Boga.
„Choćby też i jastrząb zjadał,

„I lis je czasem przykradał,
„Byłażby niebios kara już zbyt sroga,
„Żeby z nich dla mnie nie ostało się
„Aby na jedno prosię.
„Z prosięcia będzie i wieprzyk tłusty:
„Tego ja przedam w zapusty,
„A tak po trosze, po trosze
„Zbiorą, się grosze!
„Nikt nie zabroni przy takim użytku,
„Do większej kwoty mojego dobytku
„Stargować krowę; a przy krowie
(Daj Boże tylko zdrowie)
„Będzie potem i cielę, które ujrzę rada
„Skaczące niegdyś wśród mojego stada!“
W tych tedy myślach podskoczy,
Aż to jej plasło przed oczy
Naczynie z gliny. Ach, smutny losie!
Krowa i cielę, i wieprzyk i prosię,
Kurczęta, kwoczki i dwie kopy jajec
Przepadły z mlekiem! A gospodyni,
Co się tak była już możną uczyni,
Z niczym powróci do Spodziewajec.

F. D. Kniaźnin.
XIX. Bajka o lwie i pasterzu.
1. Długo się dobre pamięta.
Biernat z Lublina
2. Wdzięczność i Niewdzięczność.

Wdzięczność, cnota tak rzadka, tak wspaniała.
W drodze Niewdzięcznoáć obrzydła potkała.
Mężnym umysłom wnet na nią powstanie:
„Bestyo — rzecze — i bogów skaranie!
„Jeszcze to żyjesz i świat to zarażasz?
Monstrum obrzydłe, oczy me urażasz!
„Jam już mniemała, że więcej nie żyjesz,
„A ty ludzkiemi zbrodniami bo tyjesz.
„Gdzieś przebywała? gdzie mieszkasz na świecie?“
Niewdzięczność zrazu zmięszała się przecie,
Ale, przyszedłszy, bezwstydna, do siebie:
„Większe ja — rzekła — mam państwo od ciebie:
„Porachujmy się, kto więcej poddanych
„Ma, to jest, wdzięcznych, czy mą pomazanych
„Zarazą ludzi? Lecz, żeś rodem z nieba,
„Ustąpić oraz wywieść ci się trzeba
„Naprzód o moim w świecie przebywaniu
„I teraźniejszym, jako chcesz, mieszkaniu.
„Rozumiałam ja, że się nie pożywię
„Między ludźmi, co żyją to poczciwie;
„Jakoż za dawnych wieków, w których żyli,
„Niewdzięcznością się straszliwie brzydzili.
„Dlatego, widząc, że ich nie ułudzi
„Moja zaraza, uciekłam od ludzi
„I poszłam w lasy i lwam okrutnego
„Wzięła za ucznia, wchodząc w serce jego,
„Mniemając, że lew do cnoty nadobny,
„To jest, wdzięczności, nie będzie sposobny;
„Lecz doświadczyłam niedługo przeciwnie:
„Wiesz, co się stało w starym Rzymie dziwnie?
„Niewolnik jeden służył panu złemu

„W Afryce, nie mógł nie wygodzić jemu:
„Od kijów srogich i gwałtownej mocy
„Z miasta, nieborak, uciekł ciemnej nocy
„I skrył sie w lasy, Alić lew okrutny
„Na trzech go łapach potyka i, smutny,
„Czwartą kalekę i skrwawioną nosi
„I niby człeka o ratunek prosi.
„Ośmialił się ów niewnlnik strwożony
„I srogą drzazgę z łapy skaleczonéj
„Kształtnie wyjmuje, krew zsiadłą wyciska;
„A lew mu do nóg i językiem pyska
„Liże mu nogi, do jamy prowadzi
„I jakby gadał, że mu nie zawadzi;
„Żywi go fruktem i mięso mu znosi;
„Zgoła niewolnik tak wdzięczność odnosi,
„Że z gospodarzem lwem żył czas niemały.
„Aż go i w lesie znalazl pan zuchwały:
„Gdy lwa nie było, pewnieby go bronił,
„Wzięto go z jamy, w którą się był schronił,
„Więzi go tedy. A z drugiej zaś strony,
„Lew ten był w sieci także ułowiony.
„Pan niewolnika do Rzymu odsyła
„I jakby śmierci wina jego była,
„Prosi, aby go lwom rozszarpać dano.
„Tym czasem i lwa także odesłano
„Na fest do Rzymu, kędy wystawiali
„W amfiteatrach i zjadać dawali
„Ludzie Rzymianie. Przed tą tedy huszczą,
„Gdy na biednego człeka lwa wypuszczą,
„Poznał lew swego zaraz dobrodzieja.
„Niespodziewana od Boga nadzieja!
„Co go miał porwać, przyskoczywszy w bliżę,

„Łasi się przed nim i nogi mu liże.
„A lud, kiedy się dowie, zadumiony,
„Woła, niewolnik by był uwolniony.
„Widząc ja wdzięczność tej srogiej bestyi,
„Jako ją widzisz z tej to historyi,
„Zarazem sobie lwi lud obmierziła
„I do ptastw rodu przenieść umyśliła.
„Orzeł, król ptaków, zdał mi się sposobną
„Być rezydencyą, nie kładąc podobną,
„By ptak drapieżny wdzięcznością się parał;
„Aleć mój orzeł, gdy się żywić starał,
„Wpadł w zastawione i dość mocne sidła,
„W których umatał i głowę i skrzydła.
„Panna, która to na orła patrzała,
„Jakąś kompasyą do niego zabrała,
„Mówiąc: „Żal mi cię, królu ptastw: sam, ptaku,
„Idź wolno z moich dziś rąk, nieboraku!
„I wywiązała z pęt onego orlica;
„Zaprawdę grzeczna ta była dziewica!
„Alić mój orzeł, wzbiwszy się do góry,
„Pierwszego ptaka, co porwał w pazury,
„Niesie do panny; jak ma sposób łatwy,
„Kaczki, jarząbki, gęsi, kuropatwy,
„Bez legawego psa ów orzeł łowi
„I pannie nosi: kto równego powié!
„Ale tu wdzięczność orła mnie przeciwna
„I tak prawdziwa, jako widzisz, dziwna,
„Znowu i z orła i z ptastw mię wypędza,
„Szukam ja tedy — mówi dalej jędza —
„Miejsca dla siebie, będąc pełna jadu,
„Swoje mieszkanie przenoszę do gadu
„I mieszkam w wężu. Już mię też stąd brudno

Wypędzić, myślę, Niewdzięczność, obłudno.
„Ale i tam mi pomieszkać nie dano:
„Człek z żoną, idąc w podróży swej rano,
„Potka gadzinę, w której ja mieszkała,
„I, choć gadzina. owa nie sykała,
„Ów człowiek kijem strasznie go uwali,
„Aż się zatoczył wąż i się obali.
„Żona aż nazbyt krzyknie miłosierna:
„Cóż ci gaducha ta winna mizerna!
„Oraz ją broni, zasłania od kija;
„Mąż też dni pokój i jej nie zabija.
„Wzięła zaś żona zemdlonego węża
„I puszcza wolno wolnego od męża.
„Niedługo, sobie gdy przed domem siadła,
„Owa gadzina, co z natury zjadła,
„Wdzięczna się czyni i klejnot niemały,
„Urwany kiedyś z szmaragdowej skały,
„Wziąwszy w pysk, swojej łaskawej przynosi
„Dobrodziejca go i jakby nań prosi.
„Ach! już też tego znieśćem nie umiała
„I mieszkać dłużejem zdesperowała
„Miedzy zwierzęty dzikiemi i które
„Mienić się zdały niewdzięczną naturę
„Zwierzęta, ptastwa, zaraźliwe gady,
„Gdy nie przyjmują niewdzięczności jady.
„Zatym się z żalu i ze złości wściekam,
„Wzbijam się w chmury i gospody czekam.
„Ta chmura czarna nad rolą wisiała,
„A jam też sobie zaraz pomyślała:
„Wnet złość uczynię na tę rolą ładnę,
„Z gradem, z piorunem, na szkodę wypadnę
„I pracowitym niewdzięczność rolnikom

„Wyrządzę, jak to miło jest szkodnikom.
„Wypadam tedy i z pioruny hukiem,
„Błyskawic, gradów i, co złego, plikiem;
„Lecz nicem całe nie sprawiła szkody,
„Owszem zalały grad deszczowe wody,
„Które gdy rolą już oschłą skropiły,
„Żyżniejszą jeszcze zaraz uczyniły.
„Widząc, żem skutku złości nie odniosła,
„I z chmur okropnych takżem się wyniosła.
„A kiedy długo szukam to gospody,
„Egzaminuję wszystko dla wygody,
„Ludzie natenczas jacy i jak żyli:
„Widzę, od starych że się odmienili,
„Że wszystkie żądze, grzechy, zawziętości,
„Zgoła, co złego, w sercu ludzkim gości;
„Zaczym pojęła, konkludując jeszcze,
„Że ja, Niewdzięczność, tamże się pomieszczę.
„Ledwomem w serce człowieka zajrzała,
„Aż mnie do złego żądza ukochała.
„Przyjął mię człowiak, od zwierząt wygnaną,
„I uczynił mię swą cnotą kochaną;
„A że zaś uznał inne niewdzięczności
„Być szpetne, tedy tytuł inszy złości
„Zwał polityką, i stąd politykiem
„Ten, kto szalbierzem jest i niewdzięcznikiem.
„Król, co poddanym swoim źle nagradza,
„Co wojny na nich niesłuszne sprowadza,
„Tryumfatorem wielkim się nazywa;
„Wielkim ministrem, co szpiegów zażywa,
„Do niewdzięczności co sługi przywodzi,
„Co szpiegi, zdrady i przekupy wodzi,
„Zgoła, takie mam ja państwu obszerne,

„Takie poddane ochoczo i wierne,
„Że twoja cnota nieznajoma prawie,
„A ja, Niewdzięczność, w szacunku i sławie.

J. S. Jabłonowski.
3. Lew i pasterz.

Tułając się po lesie, lew na ostre ciernie
Wpadł i nogę skaleczył tym kolcem niezmiernie.
Wtym, postrzegłszy pasterza pocznie się ogonem
Łasić i, przystąpiwszy, rzecze skromnym tonem:
„Niech cię strach nie obchodzi nie szukam ja strawy,
„Ani żeru: pomocy swej, jakeś łaskawy,
„Udziel mi!“ I natychmiast pokaże mu nogę,
Z której ciernie gdy pasterz wyjął, lew w swą drogę
Do lasa poszedł. Wkrótce pasterz, obwiniony
Niesłusznie, na pożarcie był wyprowadzony
N. plac publiczny dzikim bestyom. Te, gdy się
Wraz wysuną, drapieżne lwy, lamparty, rysie,
I już na schyłku życia konała nadzieja
Pasterzowi, poznał lew swego dobrodzieja
I, ogonem go kreśląc do koła, by srogi
Zwierz nie natarł, jął lizać lekarzowi nogi.
Zdumiał się król, patrząc z ludem na igrzyska,
I, poznawszy rzecz, wolnym do swego łożyska
Lwa puścił, pasterzowi zaś wolność i życie
Darowawszy, nadgrodził strach mu ten sowicie.
Bierz naukę z lwa, co mu pasterz wyjął trzaskę,
Żeś winien wdzięczność wrócić, jeżeliś wziął łaskę,
Którą czas nie powinien dawny gładzić, ale
W wdzięcznej ma być pamięci świeżą doskonale.
Zwłaszcza gdy na sposobie wdzięczności nie zbywa,
Niech się do niej ochota i skutek porywa,

Bierz i drugą naukę, że, kto dobrze czyni,
Złość ludzka nie zaszkodzi mu, choć go obwini.

J. E. Minasowicz.
XX. Bajka o wdowie.
1. Umysł niewieści nie ma stałości.
Biernat z Lublina
2. Wdowa albo matrona efeska.

Naprzód białą płeć przeprosić się godzi,
Boć się też pono Muza ma uwodzi.
O białychgłowach pisać się jej chciało,
Na końcu bajek i tę podać zdało,
Która, lubo złą wdowę wystwuje,
Jednak nie wszystkie wdowy cenzuruje.
Niechajże dobre za złe mi nie mają,
Ni, co jest złego, na się pociągają;
Złe zaś, że takiej, które są podobne,
Tak letkie w sercu, jak w twarzy nadobne,
Choć za przymówkę wezmą to do siebie,
Nie będę się im wymawiał w potrzebie.
W Efezie, mieście wieków starodawnych,
Greckich narodów, w dzieje wszelkie sławnych,
Żył pan, dostatni w honorach i młody,
Który miał żonę niezwykłej urody,
Do tego cnoty; a ta bywa matką
Miłości wzajem, o! jak to jest rzadko!
Młodzi i piękni, że sobie życzliwi
Byli, to nie dziw, a zatem szczęśliwi.
Ale to szczęście zła Parka przerwała,

Gdy iść do grobu mężowi kazała.
Umarł mąż młody, umarł mąż kochany,
A kto opisze wielkość żony rany?
Płacze, łzy, krzyki i śmiertelne mdłości,
Najmniejsze znaki były jej miłości;
To większa, im jest to na świecie rzadka,
Że się prawdziwie chciała zabić gładka,
A nie poduszki rogiem alba końcem,
Ale żelazem. A cóż jest pod słońcem
Równego? Jednak i krewni uważni
I przyjaciele, zbiegłszy się, poważni
Szaleć nie dali. Alboć nie szaleństwo,
Dla umarłegu ponosić męczeństwo?
Ledwo tę tedy wdowę nie związali,
Dzień i noc słudzy pilno wartowali.
Alić ma wdową w tej stroskanej mierze
Rezolucyą mężną przed się bierze:
Chlipając, mówi: „Darmo nie dajecie,
„Umrzeć mi, tego wżdy nie dokażecie;
„Umrę ja z głodu i za mężem pójdę
„I pożądanej za nim śmierci dojdę“.
Na to perswazye czynią jej daremnie,
Już drogę bierze przed się nietajemnie.
Moda ta była u dawnych poganów,
Że w polach swoich grzebywali panów;
Nad tymi groby wystawiali gmachy,
W marmurach pysznych pozłociste dachy.
W takim to grobie męża jej schowano,
Ale strapionej jej nie utrzymano.
Że do owego grabu pobieżała
I, nad nim płacząc, z glodu umrzeć chciała,
I dziewka poszła za nią aż do grobu;

Lecz, umrzeć nie chcąc, w żywności sposobu,
Jeść i pić wzięła prowiant do lochu;
I posilały się w smutkach po trochu.
Więc siedzą obie, ta nad mężem płacze,
A sługa podczas do niej słowem gdacze.
Wtenczas zaś prawie złodziej onego domu
(Nie przepuszczają kradzieża nikomu)
Został obieszon; a że on miał krewnych,
By nie urznięto go, przydano pewnych
Na straż żołnierzów; a ci pilnowali,
Żeby, ukradłszy ciała, nie schowali
Tego złodzieja. Aż szylwacha w nocy
Światło też grobu uderzyło w oczy.
Dziwna mu się zda, że się świeci w grobie,
Ciekawy, zajrzeć odważył się sobie,
Idzie i wchodzi: dwie niewiasty widzi,
Trupa w pośrzodku; lęka się i biédzi
Mniemał że wizya — ktoby się nie zdumiał?
Ktoby, że to sen, prawie nie rozumiał?
Ośmieliwszy się w tym widoku przecie,
Pyta się, co to, co za dziw na świecie.
Pani na niego smętna nie pojrzała,
Ale służbista wszystko powiedziała.
Dopiero śmielszy żołnierz owen powie:
„Ej, to ladaco grzechem wielkim zowię,
„Umierać żywym dla już umarłego:
„Na jednym dosyć umarłym jest złego“.
Notandum hoży był żołnierz i ładny,
Z tymi przymioty mówca jest układny;
Prędko niewieście taki perswaduje,
Który urodą nie z słów peroruje.
Naprzód się przysiadł ów orator luby

Do dziewki ślicznej, owej wiernej czuby;
Zjadł i napił się; a zagrzawszy głowy,
Jeszcze mu były udatniejsze mowy,
I tak dalece, że tej nocy cale
Wyperswadował życie wdowy, ale
Nie tylko życie, lecz życie dla siebie
Tak nagłe, (w nagłej tak bywa potrzebie)
Że i bez ślubu, nie czekając wiele,
W grobie przy ciele stało się wesele,
Straszna odmiana! Kupidyn przemienił
Ów grób w łożnicę, żołnierz się ożenił.
Tym czasem, kiedy nową żonę cieszył,
Krewny owego złodzieja pośpieszył
I urznął trupa, ukradł z szubienicy.
Kiedy wychodzi pan młody z łożnicy,
Widzi, że podrwił, nie wie, co z tym czynić,
Wie, że go będą sądy strasznie winić
I każą całe obiesić go pono.
Tedy powraca i radę z swą żoną
Prędko zabiera, szerzy się z swą stratą,
Dokłada, że go i obieszą za to,
Aż ta miłośna, wraz zapamiętała,
Tego, co umrzeć za którego chciała,
Nowemu swemu mężowi wydaje
I ciało męża obiesić mu daje,
Mówiąc: „Jużci on nie użyje pewnie,
„Choćbym płakała jeszcze dłużej rzewnie;
„Tyloć on wczasu, jak w grobie, zażyje
„Na szubienicy, a zaś ciało czyje,
„Nikt nie postrzeże. Weźże umarłego,
„A siebie chowaj już dla mnie zdrowego!“
Tak o jedną noc żołnierza poznała,

Za mąż szła., męża i obiesić dała.
Czy to jest prawda? Ja nie ręczę za to;
Ale upewnić pewnie mogę na to,
Że siła zmiennych jest i niestatecznych,
Ach! nie maszci i też łez i żalów wiecznych!

J. S. Jabłonowski.
XXI. Bajka o psie i wilku.
1. Niewolej się chronić.
Biernat z Lublina
2. O psie z wilkiem.

Trafił się wilk ze psem w lesie przed świtaniem i przywitał go, radując się jego zdrowiu. Potym go pytał wilk, przeczby tak był głodny. On mu powiedział, iż „pańska łaska to wszystko czyni; bo gdy się ja panu raduję, on mnie głaszcze i ze swego stołu jeść dawa; na dworze nigdy nie legam, a nadto wszystkiej się czeladzi podobam“. Rzekł jemu wilk: „Zaisteś ty, piesku szczęśliwy, iż masz tak łaskawego pana; by mi się też tak chciało powadzić, jako tobie, nie byłoby nad mnie!“ Bacząc pies jego żądzą, rzekl mu: „Zjednałcibym ja tobie, żebyś się też u mego panu dobrze miał, ale trzebaby tych obyczajów poniechać, a służby się nie wstydać“. I przyzwolil wilk. Także z sobą rozmawiali, aż był dzień. Wilk wejrzał na szyję u psa i pytał, czemu tak gołą szyję miał. On odpowiedział, iżem „był jadowity, rzucałem się na każdego, a gdym na karanie pańskie nie dbał, który mi tylko na złodzieja szczekać kazał, potym mnie pan uwiązał, a to mam znak swej jadowitości i niewoli pańskiej“. Słysząc to, wilk rzekł: „Nie stoję ja o łaskę pana takiego; miej się tam, jako chcesz, z tą niewolą, ja sobie wybieram swą wolą”.
Lepiej w małym domku panem być, sucho chleb jedząc, niźli w wielkim państwie, kosztowno używając, w bojaźni być a niewolej; bo w wielkim pokoju trudno ma być zwoleństwo, a gdy kto chce co dostać, musi wiele krzywdy ucierpieć.

Fabuły Ezopowe
3. Miła rzecz swoboda.

Wilk uźrzał psa tłustego; pytał: „Skądżeś utył?“
Powiedział: „Pan mię karmi“. Wilk mu tę rzecz chwalił,
Uźrzał potym, otarto około na szyi:
„A to coć łeb ogryzło, towarzyszu miły?“
Ten rzekł, iż „w nocy zawżdy stawam na łańcuchu“.
Wilk rzekł: „Ja tych rozkoszy nie chcę mieć, paduchu!
„Bo, gdy piesek dla strawy na łańcuchu stawa,
„Wilczek sobie po lesie, skacząc, poigrawa“.

M. Rej.
4. Wilk i pies.

Wilk, u którego pustki
W brzuchu były miesiąc ruski,
Chudy, że nim wiatr powiewał,
Potkał wielkiego kondysa,
A ten się aż połyskiwał
Z gładkiego na grzbiecie mięsa;
Jąć się go nie bylo siły,
Choć go zęby podwodziły
Na ten obłów; wolał tedy

Ludzkości z nim zażyć z biedy.
I łagodnemi słowy począł mu winszować
Tak wychowałego stanu,
Mówiąc, że mu powinien będzie odsługować,
Jako mościwemu panu,
Byle go, gdzie tak dobrze karmią, zaprowadził.
Kondys się też z nim nie wadził,
Owszem mu rzekł, jeśli chce zalać sobie nyrki
W dobrym bycie, jako on, to niechaj porzuci
Swoje leśne poniewiérki,
Gdzie go lada myśliwiec trąbą częsta kłóci;
Że wilcza kondycya jest barzo błazeńska:
Muszą głód cierpieć ustawnie,
A nic nigdy nie zjeść jawnie,
Jeno się obawiając, żeby jaka klęska
Śmiertelna ich nie potkała,
„Idź za mną, — rzekł do wilka —
„Ujrzysz, że nabierzesz ciała,
„Niżeli dni wyńdzie kilka“.
„Dobrze, rzekł wilk — lecz powiedz, co tam będę robił“.
„Mało co — pies odpowiedział —
„Będziesz sobie u wrót siedział,
„Z dziadami się uganiał, głośno na nich skomlił
„I na każdego, kto mija,
„Do domowych się łasił, panu pochlebował;
„A za to twoja ornarya
„Będą jak najlepsze kości,
„Która ci z talerzów chłopiec będzie chował
„Z rozkazania Jegomości,
„A kucharz tłuste z osobna pomyje“.
Wilka jak po sercu głaskał,
Już na to, łakotki mlaskał;

Idzie z nim: aliż pojrzy, aż około s
U psa sierść dużo otarta.
Pyta go, co to i czy nie u charta
Jakiego był w tarapacie.
„Nieto, — rzekł pies — wy, wilcy, na tym się nie znacie:
„Obróż to, na której mię wiążą, uczyniła“.
„Co ty mówisz! wiążą cię? Bodaj się nie śniła —
Mówi wilk — taka służba!
„Nie, nie! mój kochany drużba!
„Nie namówisz mię na łańcuchu legać!
„I tak ci to nie wolno tam, kędy chcesz, biegać?“
„Nie zawsze wolno, — rzekł pies — ale mało na tym“.
„Tylo na tym, — mówi wilk — że twoim być bratem
„Nie chcę; schowaj się sobie z twemi traktamenty!
„Wolę ja wojnę prowadzić z jagnięty
„I czynić, co mi się podoba,
„Obiegać lasy i pola.
„Smaczniejsza przy wolności jest mi ma chudoba,
„Niż twa uczciwa niewola“.

K. Niemirycz.
5. Wilk i pies.

Jak słodka wolność, krótkie uczynię wywody,
Z psem wypasłym wilk chudy zdybał się z przygody;
Potym, przywitawszy się, gdy stanęli oba,
Wilk spyta: „Skąd ta krasa i ciała ozdoba?
„Jakimżeś to pokarmem tak utył? Ja, z rodu
„Mego com jest silniejszy, umieram od głodu“.
Pies po prostu: „Do tegoż przyjdziesz i ty stanu,
„Jeśli możesz usługę równą czynić panu“.
„Jakąż?“ — ów spyta. — „Byś był stróżem wrót, a w nocy
„Dom bronił od złodziejów najazdu i mocy“.

Wilk: „Jam jest gotów, teraz cierpię zimna, deszcze,
„Nadto w lasach prowadzę ostry żywot jeszcze.
„Dalekoż mi jest snadniej Żyć pod dachem sobie
„I, próżnując, jeść i pić aż po dziurki obie“.
„Pódźże ze mną“, pies rzecze. Gdy idą, wilk, szyję
Psa widząc od łańcucha wytartą, zawyje:
„A to skąd, przyjacielu?“ — „Nic to“. — „Mówże, proszę“.
„Żem żwawy, więzy przeto w dzień na szyi noszę,
„Abym we dnie spoczywał, czuł, gdy noc nastanie;
„W wieczór spuszczony chodzę, gdzie wola i zdanie.
„Chleb mi darmo przynoszą, kości z swego stołu
„Pan miota, sztuki rzuca z nim czeladź pospołu
„I krupnik, którym się więc brzydzi jaki taki;
„Tak bez pracy ląduję brzuch, napycham flaki“.
Dalej wilk spyta: „Czy też tam, gdzie chętka bierze,
„Iść wolno?“ Pies odpowie: „Nie wolno w tej mierze“.
„Cieszże się, psie, swoją, którą chwalisz, dolą:
„Nie chciałbym berła, bym swą nie miał władać wolą“.

J. E. Minasowicz.
6. Pies i wilk.

Jak słodka rzecz jest wolność, w krótkich przełożę słowach.
Wilk chudy i wynędzniały zszedł się raz ze psem dobrze napasłym i tłustym; zastanowią się oba, witają się wzajemnie. „Skąd to ci, proszę, rzecze wilk do psa — tak dobra cera? Co to jadasz, żeś tak pięknego ciała nabrał?“ — „Pilnuję tego, — odpowie pies — żeby mi przynoszono chleb; pan ze swego stołu daje mi kości; od czeladzi mum kawałki mięsa i ostatki tych potraw, których już jeść nie chcą; a tak bez trudności napełniam mój żołądek“ — „A ja, — rzeknie wilk — który od ciebie coś więcej mogę, od głodu umieram“. Na co pies wprost mu odpowie: „Równie i tobie dobrze się dziać może, jeżeli te, co i ja, panu usługi czynić będziesz“. — „Cóż to takiego?“ — „Oto, żebyś straż u wrót odprawiał, żebyś w nocy od złodziejów dom ochraniał“. — „Ah! gotów jestem — zawołał wilk — na to wszystko! Teraz muszę śniegi i deszcze znosić, przykre życie wiodąc w lesie; o! jak mi daleko ławiej będzie żyć pod dachem, nic nie robić a najadać się aż do sytości!“ — „Pódźże tedy ze mną“, mówi mu pies. Gdy w drodze, postępując, postrzeże wilk u psa kark starty od łańcucha, wnet się spyta: „A to co, mój przyjacielu?“ — „Ej nic to!” — „Ale przecię, powiedzże mi, z czego to?“ — „Oto, — odpowiada mu pies — że się zdaję być trochę żwawszy, przywiązują mię, abym w dzień spoczywał, żebym, gdy noc przyjdzie, mógł czuwać; zmierzchem odwiązują mię i chodzę sobie, kędy chcę“. Spytał go się jeszcze wilk: „Powiedzże mi to, kiedybyś chciał porzucić ten dom i pójść, gdzieby ci się podobało, czy masz w tym swobodę?“ — „Co to, bo mi nie wolno“, rzecze pies. „O! kiedy tak, — nakoniec powiedział wilk — używajże sobie, panie psie, swoich tak od ciebie zachwalanych wygód! Ja i królestwa nie chcę, żebym sobie nie miał być wolny“.

Fedra, Augustowego wyzwoleńca, bajki wybrane.
7. O wilku i psie.

Wilk spotkał się szczęściem z psem w lesie. Począł mu podchlebiać i pytać go, jakby się miał; pytał go potym, jakimby sposobem mógł się tak spaść. Pies odpowiedział mu, że dobroć jego pana i staranie, które miał o nim, do tego go przyprowadziły stanu, w którym go oglądał, „ponieważ — przydał — żywi mię potrawami z swojego stołu i mięsiwem, które sam jada; oprócz tego sypiam na miejscu przykrytym i wszyscy domownicy, ile mogą, czynią mi dobrze“. Dyskurs ten sprawił w wilku pragnienie przystania do pana psa rzeczonego. „O! jakbym był szczęśliwy, — rzekl do niego — gdybym służył panu tak dobremu! Gdybym tego dostąpił, miałbym się za szczęśliwszego od wszystkich innych bestyj”. Pies przyobiecał mu zaprowadzić go do swojego pana i wyjednać mu u niego łaskę, byleby tylko cokolwiek odstąpił od naturalnej swojej wrogości. Wilk przystał na to. Gdy te ich umowy stanęły, udali się w drogę. Wilk, postrzegłszy, że kark psa był cały otarty, spytał go się o przyczynę tego. „Nic w tym niemasz — odpowiedział pies — w nocy mam wszelką wolność, i spuszczają mię, ażebym szczekał na złodziejów, lecz przez dzień trzymają mię na uwiązaniu, bojąc się, ażebym nie pokąsał tych, którzy przychodzą do domu mojego pana“. Dyskurs ten zmniejszyl pragnienie w wilku, i nie oświadczał już swojej chciwości widzenia się z panem psa. „Bądź zdrów! — rzekł do niego z gniewem — nie chcę tak drogą ceną kupować przyjaźni twojego pana; wolę zaszczycać się wolnością, aniżeli obfitować we wszystko w niewoli“.
Człowiek wolny, mogący się obejść bez innych, nierostropnie bardzo czyni, gdy dla nabycia fortuny, której nie potrzebuje, utraca wolność.

Wolności chcesz, tę w największej masz cenie
Z dóbr, których wielka żądać może dusza:
Gdy namiętnościom wyrządzasz służenie,
To tu niewola nic cię nie porusza?

Bajki moralne z Fedra i Filelfa.
8. Wilk i brytan.

Wilk, skóra tylko a gnaty,
Nie mógł z włości mieć intraty
Dla psów-stróżów, co szczekały
I od wsi go odstraszały.
Za płotem spotkał brytana,
Co był zabłądził od pana;
Wilk go porwać, targać w ćwierci
Myślił z żądzą jego śmierci.
Ale wprzód się spotkać mężnie
Trzeba było. Pies potężnie
Był żwawy, duży, karczysty,
Śmiały, mocny i pleczysty.
Zważając to, wilk przezorny
Bierze ze psem ton pokorny:
„Jak piękną tucz masz, brytanie!“
A pies mu: „Łaskawy panie!
„Rozstrząśnij jeno rzecz ścisło!
„Wszak od ciebie to zawisło
„Być tak tłustym: porzuć lasy,
„A będziesz miał dobre czasy!
„Biedny ród twój w nich się błąka,
„Gdy go nie pożywi łąka;
„Gdyby co nie porwał w trzodzie,
„Wyginąłby wszystek w głodzie;
„Bo cóż, proszę, za stan taki —
„Szukać chleba, jak charłaki!
„Nic pewnego, wszystko z znojem,
„Każdy obiad z krwawym bojem:
„Pódź ty ze mną, moja rada“.
Wilk mu na to odpowiada:
„Dobrze, ale cóż za służba

„Za stół dobry, panie drużba?“
Pies mu rzecze: „Ot, nic prawie:
Szczeknąć, ode dworu żwawie
„Odganiać ród ladajaki,
„Próżne o kiju żebraki;
„Panu się łasić, czeladzi
„Nawet lizać się nie wadzi.
„A za to mięsa kawały
„Będą ci pod nos latały,
„Iż nie wspomnę ustawicznych
„Głaskań i pieszczot rozlicznych“.
Wcześnie, rad szczęściu, wilk skacze,
Z pociechy ledwie nie płacze;
Lecz znienacka postrzegł w drodze
Kark u psu obdarty srodze:
„Cóż to?“ — rzecze. — „Nic“ — „Jakże to
„Nic!“ — „To fraszka! — rzekł pies — przeto
„Na szyi sierść się nie mnoży;
„Wytarła się od obroży”.
Wilk rzekł: „Na uwięzi leżysz?“
„Prawda, że mię wiążą radzi,
„Ale mi to nic nie wadzi“.
„Oj! wadzi, tak, że obiady
„Twemi gardzę dla tej wady;
„Nie chcę, choćbym skarb miał za to:
„Wolę biegać zimę, lato!“
Pies już więcej nie nalega,
A wilk sprysnął i dziś biega.

W. Jakubowski.
9. Wilk i brytan.

Z tłustym wilk chudy brytanem
Raz się spotyka, pachoł z mości panem,
„Z czego ty — rzecze — na tym świecie żyjesz?
„Jakim pokarmem tuk walnie utyjesz?
„Ja, który więcej mam nad ciebie mocy,
„W dzień co uchwycę i ukradnę w nocy;
„A oto, biegnąc od chróstu do chróstu,
„Srogi głód znoszę“. Pies tu nie po prostu:
— „Otyłość moja niech, proszę, waszmości
„Tej nie sprawuje zazdrości:
„Możesz i waspan przyjść do tego stanu,
„Bylebyś równie umiał służyć panu“.
„A co jak?“ — rzecze — „Oto, żebyś wiernym
„Był w nocy stróżem, a w dzień odźwiernym
„Złodziejów straszył i z obcych nikomu
„Nie dawał wstępu do pańskiego domu“.
— „A jam — wilk rzecze — gotowy na to!
„Teraz muszę śniegi, deszcze,
„A cóż, ostry żywot jeszcze
„W lasach i zimę i lato!
„Toć leżeć i ja trafię pod dachem
„I czasem kogo zgromić postrachem“.
„To proszę z sobą! w zgodzie i weselu
„Żyć sobie będziem!“ Gdy więc idą razem,
Wilk u psa szyję przetartą żelazem
Postrzeże: „A to skąd ci, przyjacielu?“ —
„Nic to, — odpowie — to najmniej nie boli:
„Cechać to tego, w którym żyję, stanu,
„Przez co mojemu wierniej służę panu“.
Zmieszany zwierz atoli:
„Jakaż to, proszę, treść tego stanu?“

„Oto, żem żwawy, na dzień u łańcucha
„W budzie przy wrotach spoczywać mi każą,
„Bym za to, kiedy nastąpi noc głucha,
„Biegał i czujną był strażą!
„Używam wtedy! Przynoszą mi chleba,
„Ze swego stołu pan mi rzuca kości,
„Podaje sztuki czeladź jegomości...
„Czegóż mi więcej potrzeba?
„Tak ja, niejednym uraczony kęsem,
„Syt sobie bywam polewką i mięsem;
„A to bez pracy, tylko do półmiska
„Nadstawię pyska“.
„Dobrze! powiedzże mi teraz:
„A wolnoż tobie tę służbę porzucić?“
— „Co tego, to nie: chciałemci ja nieraz
„I uciec, ale kazano się wrócić“.
„Oho! inaczej ja mniemam:
„Ciesz się, brytania, z takiej swojej doli!
„Królem być nie chcę, jeśli być nie mam
„Panem mej woli“.

F. D. Kniaźnin.
10. Brytan w obroży.

Niech się nikt z powierzchownej ozdoby nie sroży.
Brytan z srebrnozłocistej pysznił się obroży,
Zazdrościli koledzy wieczór, — patrzą rano:
Aż brytana za srebrną obróż uwiązano.
„Pyszńże się teraz, bracie“, do brytana rzekli.
Gryzł łańcuch nadaremnie, a oni uciekli.

I. Krasicki.
11. Pies i wilk

Jeden bardzo mizerny wilk, skóra a kości,
Myszkując po zamrozkach, kiedy w łapy dmucha,
Zdybie przypadkiem brysia jegomości.
Bernardyńskiego karku, sędziowskiego brzucha;
Sierść na nim błyszczy, gdyby szmelcowana,.
Podgardle tłuste, zwisła do kolana.
„A! witaj, panie kumie! Witaj, panie brychu!
„Już od lat kopy o was ni widu, ni słychu.
„Wtedyś był mały kondlik; ale kto nie z postem,
„Prędko zmienia figurę! Jakże służy zdrowie?“
„Niczego“, brysio odpowie
I za grzeczność kiwnął chwostem.
„Oj! oj!.. niczego! Widać ze wzrostu i tuszy!
„Co to za łeb, mój Boże! choć walić obuchem!
„A kark jaki! a brzuch jaki!
„Brzuch! niech mnie porwą sobaki,
„Jeżeli, uczciwszy uszy,
„Wieprza widziałem kiedy z takim brzuchem!“
„Żartuj zdrów, kumie wilku!lecz, mówiąc bez żartu,
„Jeżeli chcesz, możesz sobie równie wypchać boki...“
„A to jak, kiedyś łaskaw?“
„Ot tak: bez odwłoki
„Buty i nory oddawszy czartu
„I łajdackich po polu wyrzekłszy się świstań,
„Idź między ludzi — i na służbę przystań!“
„Lecz w tej służbie co robić?“, wilk znowu zapyta.
„Co robić?„ Dziecko jesteś! Służba wyśmienita:
„Ot, jedno z drugiemu, nic a nic!
„Dziedzińca pilnować granic,
„Przybycie gości szczekaniem głosić,
„Na dziada warknąć, żyda potarmosić,

„Panom pochlebiać ukłonem,
„Sługom wachlować ogonem.
„A za toż, bracie, niczego nie braknie:
„Od panów, paniątek, dziewek
„Okruszyn, kostek, polewek,
„Słowem czego duszu łaknie“.
Pies mówił, u wilk słuchał uchem, gębą, nosem,
Nie stracił słówka; połknął dyskurs cały;
I, nad smacznej przyszłości medytując losem,
Już obiecane wietrzył specyały.
Wtem patrzy... „A to co?“ — „Gdzie?“ — „Ot tu na karku!“
„Ech, błazeństwo!..“ — „Cóż przecie?“ ~ „Oto widzisz, troszkę
„Przyczesano... bo na noc — kładą mi obróżkę,
„Ażebym lepiej pilnował folwarku!“
„Czy tak? Pięknąś wiadomość schował na ostatku“.
„I cóż, wilku, nie idziesz?
„Co nie, to nie, bratku!
„Lepszy w wolności kąsek ladajaki,
„Niźli w niewoli przysmaki“.
Rzekl i, drapnąwszy, co miał skoku w łapie,
Aż dotąd drapie.

A. Mickiewicz.
XXII. Bajka o wilku, lisie i ośle.
1. Swe grzechy śmiechy.
Biernat z Lublina.
2. O wilku, liszce i ośle.

Wilk, liszka i osieł wyszli razem dla wojażowania po świecie. Ledwie co wsiedli do okrętu, którym jechać mieli, postrzegli, iż na nich biła gwałtowna burza. Bujaźń ich opanowała, gdy zobaczyli wiszące nad sobą niebezpieczeństwo. Naówczas liszka, obróciwszy się da wilka, rzekła do niego, westchnąwszy: „Niestetyż, koledzy! musieliśmy wielki jaki popełnić kryminał, i to jest przyczyną tak strasznej burzy, które wkrótce nas pogrąży; wyznajmy winę naszą i prośmy Jowisza o przepuszczenie, ażebyśmy się uwolnili od tego niebezpieczeństwa“. Reñeksya ta nabawiła bojaźnią (!) wilka: „Ah! zawołał, drżąc cały, — wielcy bogowie! o, jak wiele zażarłem owiec i cieląt, jak wielce żaluję, że ich już więcej zjeść nie mogę!” — „Występek twój jest szkaradny, — odpowiedziała liszka — lecz, że skłonność twoja była ci do popełnienia go powodem, godzien jesteś ażeby się z tobą łaskawie obchodzono. Co do mnie, — przydała dalej — udusiłam tyle kapłonów i kur, ilem ich tylko mogła dostać; lecz zbrodnia, które mię najbardziej trwoży, jest ta, że, chcąc raz przez dziurę jednę porwać kurę, jedzącą ziarna, samą tylko urwałem głowę, reszta ciała, dosyć tłusta, została z drugiej strony, cała skrwawiona“. Osieł, słysząc, że swoje opowiadali historye, w te mówić zaczął słowa: „Jak widzę, daleko ode mnie, moi kochani, winniejsi jesteście, ponieważ ja noszę na sobie mąkę, e siamo tylko jadam, wożą na mnie wino, a ja wodę tylko pijam. Z tem wszystkiem, ponieważ wyznaliście wasze występki tak szczerze, opowiem wam także z wielką szczerością, że dnia jednego, niosąc kosze, napełnione chlebem, które pan mój zasyłał na rynek na przedaż, spuściłem je powoli po karku aż na ziemię i zjadłem mąkę, która w nich była na dnie. Lecz srogo za to byłem skarany; pan albowiem mój za moim powrotem dał mi tysiąc kijów i byłby mię bez wątpienia zabił gdyby nie wiedział, żem mu był jeszcze potrzebny“. Liszka i wilk, którzy się już byli spiknęli pozbawić się osła, zawołali zgodnie: „O! on jest i bez wątpienia przyczyną burzy, grożącej nam zgubą. Potrzeba, ażebyśmy natychmiast wrzucili w morze przeklętego tego osła, który jest przyczyną wszystkich naszych nieszczęśliwości”. Jak tylko tę przedsięwzięli rezolucyą, natychmiast ją wykonali, nie dbając na jęki osła, uskarżającego się na ich zdradziectwo.
Sens moralny. Niepoczciwi wiele zawsze mają pretekstów do uciśnienia niewinnych; a gdy im zbywa na gruntownych racyach udają się do potwarzy.

Strzeż się tych, którzy, możniejsi od ciebie.
Wszelkie bez wstrętu popełniają zbrodnie,
Prawo szczególnie w swej kładąc potrzebie;
Ofiarą się ich staniesz niezawodnie.

Ezop w wesołym humorze.
3. Rada zwierząt w powietrzu.

Złe, na które myśl z sercem truchleje od trwogi.
Złe, które w sprawiedliwym ogniu gniewów bogi
Wynalazły na karę bezbożności ziemi,
Powietrze, złe najgorsze, złe między wszystkiem Pierwsze, co w dniu świat zniszczyć, a napełnić piekło Jednym zdoła, wydało zwierzom wojnę wściekłą.
Choć nie wszystkie umierały,
Ale wszystkie chorowały;
Ledwie kto mial wsparcie życia
Od pokarmu lub napicia.

Wilk nie wychodził na czaty,
Gdzie gęś, gdzie Tyber wilczaty;
Ani liszka myszkowała,
Ni charcica liszkę gnała;
Nie grały turkawki w dębie,
Ani na kopach gołębie;
Ni synogarlica wabi:
Jedni zmarli, drudzy słabi.
Pot zimny, zamkniona mowa,
Wzrok ostry, bez siły głowa,
Gorączka w spieczonem ciele,
Życia nadziei nie wiele.
Fauni, organiści leśni,
Śpiewali za zmarłe pieśni;
Satyr, kościelny Dyany,
Chęcią podzwonnego pjany,
Zamiast rydla, swemi szpony
Kopał groby i bił w dzwony.
Lew, król z przodków dziedziczny zwierzęcego państwa,
W tym razie zwołał stany swojego poddaństwa;
A że i sam poniekąd w złym zdrowia był stanie,
W krótkich słowach otworzył sejmowi swe zdanie:
„Moi mości panowie! wątpić nie potrzeba,
„Że złe, którym giniemy, z wyroków jest nieba.
„Nie wińmy losów, ani w naturze — przyczyny
”Szukajmy: nasze tego przyczyną są winy.
„Jeden nam środek został uśmierzenie kary:
„Kto z nas najgorszy, gniewem nieba na ofiary
„Damy go. Wierne przodków świadczą o tym dzieje,
„Że w podobnych nieszczęściach będąc, nasze knieje,
„Oñarą rozgniewana wyroki biegały,
„Za niewinnych winnego śmierci w łup dawały.

„Dobro publiczne każe, by swego sumnienia
„Każdy z sobą uczynił ścisłe rozstrząśnienia,
„Toż wyznał błędy jawnie. Ale, że przykłady
„Króla więcej zachęcą, aniżeli rady.
„Pierwszy wyznam na siebie w szczerej skrusze serca,
„Żem bydlątek niewinnych był srogi morderca,
„Bez winy, bez urazy,
„Mniej więcej tysiąc razy.
„Podczas też dla smaku ciało
„I pasterki się zjadało;
„Jeśli nie chybiam w pamięci,
„Zjadłem ich trzy dziewięci.
„Kiedym więc najwinniejszy, na śmierć-em gotowy;
„Lecz mniemam, że wprzód trzeba w sądzie dla osnowy
„Słuszności, aby Wszyscy wyznąli swe zbrodnie,
„By, kto z nas najwinniejszy, poznać niezawodnie“.
Lew skończył. Winny respekt nieco w zadumieniu
Trzymał zebrane stany, niby w zachwyceniu.
Wtem głos liszka, jako chciała,
Imieniem stanów zabrała.
„Masz serce — rzekła — w pełne dobroci,
„W czem go oskarżasz, to go nie szpoci;
„Są to szkrupuły, nie przewinienia,
„Nie grzechy, lecz cnoty cienia.
„Cóż za grzech, wami świadczę się, zwierzęta,
„Jeść niewolnicze i głupie bydlęta?
„Owszem, pokarmem być twoim, panie,
„Jest to honorem dla nich w ich stanie.
„Co do pasterzów, ci wszyscy warci,
„By żywo z skóry byli obdarci,
„Będąc z rodzaju tego, co nam prawa
„Wszystkim zuchwale i bezprawnie dawa“.

To liszka. Poważne czoło
Pochlebców toż samo wkoło
Stwierdziło. Przeto winny,
Szukano: ktoby był inny.
Niedźwiedź, że z ulów wybijał muchy,
Co wyjadały miody z pasieki;
Tygrys, że trwożył leśne pastuchy;
Mysz, że zwiedzała często sąsieki;
Wilk, że o drzewa własne swe szczeki
Z niecierpliwości skrwawił aż do juchy,
Podobnież inne rodzaje, —
Każdy się winnym daje.
Prawdę rzekłszy i bez śmischm
Któż z nas bez żadnego grzechu?
Wszyscy w nocy, we dnie
Grzeszymy powszednie.
W tych uwagach zwierzęta, chociaż grzeszne były,
Za nie wielkich, za świętych jednak się sądziły,
Spojrzy lew wkoło: co prędzej do osła,
By zaczął spowiedź, wysyła posła,
Który z daleka w smutnej minie
Stał w zgardzonym bydląt gminie.
„Pomnę — rzekł osieł — że wczora,
„Łąką blizkiego klasztora
„Idąc, głód wielki czyli
„Dyabli mię skusili,
„Trzy kroć zerwałem trawy:
„Te są życia mego sprawy“.
Na to: „Łotr! zbójca! zbrodzień! —
Wszyscy krzyczą — śmierci godzien!“
A zaś wilk, jako uczony w prawie,
Długim kazaniem dowodził żwawie,

Że jeść trawę — z żadnej strony
Grzech nigdy nie odpuszczony.
Zaczem na osła wypadł dekret śmierci,
Żeby go żywcem roztargać na ćwierci.

J. Albertrandi.
4. Powietrze.

Był raz pomór niesłychany, —
Zebrał lew wszystkie zwierzęta,
„Mówmy“ — rzekł — „swoje grzechy, jakie kto pamięta!
„Pewno nas za nie karze Jowisz zagniewany.
„Przypominajmy wszelkie nasze winy,
„Potym sądzić będziem szczerze:
„Z czyjej się zło największe poczęło przyczyny,
„Damy go bogom w ofierze.
„Ja zaczynam: uległem grzechowi wielkiemu,
„Wytoczylem krew z wołu“.
„Ach! co to znaczy? — z lisem krzyknie wilk pospołu —
„To pan łaskę zrobił jemu“.
„Lecz zabiłem raz pasterza“.
„To dobrześ zrobil, Najjaśniejszy Panie!
„Ród ten przeklęty człowieka zamierza
„Nad całym światem mieć już panowanie“.
Na takie podłe podchlebianie lisa
Dano huczne brawo wszędy;
Nie śmiano wchodzić w winy niedźwiedzia, tygrysa,
Również dla nich były względy.
Każdy z nich, choć był zbrodzień, zbójca oczywisty,
Wyszedł z pod tego sądu, jakby słońca, czysty.
Przyszła nareszcie kolej mówić i na osła.
Ten rzecze: „W ciągłej pracy wiodę moje życie,
„Raz mię tylko, pamiętam, pokusa uniosła,

„Że, przechodząc przez smętarz kościelny o świcie,
„Liznąłem trawy troszeczkę językiem;
„Ale byłem bardzo głodny“.
Tu zakrzyczeli wszyscy: „Ach! zbrodzień niegodny!
„Możnaż być kiedy większym bezbożnikiem?
„Liznąć kościelnej trawy? jak cię ziemia nosi,
„O świętokradco zuchwały!“
Próżno nieborak się prosi:
Rozerwali go w kawały.

A. Górecki.
XXIII. Bajka o chłopie z baranem.
1. Kto nie ma co dać, musi u drzwi stać.
Biernat z Lublina.
2. O chłopie z koźlęciem.

Chłop, do prawa pozwany, przyszedł do jednego rzecznika, aby za jego staraniem wyszedł z onej rzeczy. On kazał mu odpowiedzieć, iż mu teraz trudno, bo miał inszych spraw dosyć. Potem chłop, mając nadzieję w jego dawnej znajomości, często do niego przychadzał, a przystępu nigdy nie miał. Zatem, wziąwszy koźlę młode, tłuste, przyszedł i, stanąwszy przed drzwiami u rzecznika, drażnił je, aby wrzeszczał. Słysząc rzecznik kozi wrzask, wnet kazał otworzyć. Tamże chłop do koźlęcia rzekł: „Dziękuję tobie, miły koziołku iżeś mi tu łacny przystęp uczynił“.
Podarki czynią łatwiejszy przystęp do tych, co je radzi biorą.

Fabuły Ezopowe.
3. Chłop, co go do pana nie puszczono.

Chłopa nie chciano puścić, gdy przyszedł do pana,
A on, szedszy do domu, i przyniósł barana;
Począł mu łamać ogon, a kiedy jął trzeszczeć,
Ubogi baran począł przede drzwiami wrzeszczeć.
Wnet sam pan drzwi otworzył: „A czego chcesz, bracie?“
I tamże go odprawił wnet w onej komnacie.
Idąc chłop precz, rzekł: „Panie, życzyłcibych tego,
„Abyś zawżdy barana miewał odźwiernego“.

M. Rej.
4. Chłop z baranem i jurysta.

Jurysta, a ten z owych to jurysta
Idący, którzy źle sądzili Chrysta,
Co za pieniądze przedałby i Boga,
Którego darmo nie stąpi i noga, —
Taki brechajło miał znajomość z chłopem,
Który handlował i korcem i czopem.
Owen to chłop był tłusty ze swej roli
I cztery razy mógł jadać do woli.
U tego chłopa jurysta kupował
Pieniędzmi, co na sprawach swych zyskował,
A kiedy podczas sądy wakowaly,
Mieszkał u chłopa nieraz tydzień cały;
Malo mu dawszy, jadał, szczekacz, siła.
Chłop mu był rad, i gospodyni była
Także mu rada. Ten się chłop raz zwadził

Z sąsiadem i, w tej aby się poradził
Sprawie jurysty, pośpieszył do niego;
Ale do domu nie puszczono jego.
Czeladź mu rzekła: „Idź precz, niemasz pana!“
Drugi raz przyjdzie do jurysty zrana:
I wtenczas chłopa także też wypchnięto.
Myśli chłop: „Czemu go tak źle przyjęto?“
Domyślił się frant (i chłopi frantami
Bywają), że źle z próżnemi rękami
Chodzić do pana, ile do jurysty;
A zatym, jakby przypowiedne listy
Znalazł, wybiera tłustego barana
I na smyczy go prowadzi do pana.
Słudzy ledwo go aż z daleka widzą,
Już się mym chłopem bynajmniej nie brzydzą,
Lecz wypadają jeszcze na ulicę
I otwierają zaraz kamienicę.
Chłop naprzód wita swego adwokata,
A na substancyi ludzi wszystkich kata:
Zaraz barana, przewodnika swego,
Daje, a potym zabiera od niego
Radę, którą mu jurysta z ochotą
Daje. Co prezent nie sprawi i złoto!
Chłop, kontent z rady, niż odszedł od panu,
Wprzódy pożegnał swego tam barana,
Mówiąc do niego: „Bywajże łaskawy,
„Skopie, co mojej w pół wygranej sprawy
„Jestaś okazyą. Tyś mi bowiem sprawił,
„Że mię tak miło jurysta odprawił;
„Tobie dziękuję, żeś mi drzwi otworzył
„I audyencyą sprawił mi i sparzył“.
Tak ów dowcipnie żartował na chłopa,

Odźwiernym swoim nazywając skopa.
Dobrze to mówią: gdy nic nie przyniesie,
Najmędrszy Homer zysku nie odniesie.
Si nihil attuleris, ibis, Homere, foras!

J. S. Jabłonowski.
5. Chłop i baranek.

Pewny chłopek, mając wielką sprawę, spodziewał się wygrać bez żadnej trudności, szczycąc się przyjaźnią jednego z najpierwszych patronów, który podczas dni, wolnych od prac sądowych, nie omieszkiwał nigdy przepędzać u niego swoich wakacyi; co dało mu śmiałość udania się w sprawie swojej do niego po radę. Lecz służący tego patrona nie pozwolili mu nigdy z nim mówić. Raz powiadali mu, że go nie było w domu, drugi raz, że był zatrudniony interesami, albo nakoniec, że spał. Nędzny wieśniaczek zmordowany temi odpowiedziami, poznał bez trudności przyczynę, dla której nie pozwalano mu przystępu do swego patrona, nie wątpiąc, że dlatego, iż przychodził do niego z próżnemi rękami i nazbyt ufał w jego przyjaźni. Dnia jednego przyszedł do niego z barankiem bardzo tłustym. Będąc blizko drzwi swojego patrona, nim zastukał, uszczypnął baranka, który zaczął beczeć dla bólu, który stąd uczuł. Służący patrona, usłyszawszy to, przybiegli natychmiast dla otworzenia drzwi i, nie pytając się nawet, czegoby chłop ów potrzebował, rzekli: „Pan nasz jest u siebie, możesz z nim teraz mówić;“ i wprowadzili go nawet do jego kancelaryi, gdzie rozmawiał się z nim w swojej sprawie; potym patron dał mu potrzebne oświecenie do wygrania jej, Wieśniaczek, nim wyszedł, obróciwszy mowę do baranka, rzekł: „Zostawiam cię, mój miły kolego, lecz dzięki składam za wyjednanie mi dobrej i pomyślnej audyencyi”.
Sens moralny. Niemasz nic tak trudnego, czegoby dostąpić nie można za pomocą, podarunków.

Ezop w wesołym humorze.
6. Chłop z barankiem.

Pewny kmiotek ubogi, zatargi i zwady
Mając o grunt i łąkę z swoimi sąsiady,
Wielką z przyjaźni patrona,
Przy którym i zła wygrywała strona,
Miał nadzieję wygranej; bo patron, strudzony
Pracą sądową, bywał umieszczony
W domu jego łaskawie; czy, podług zwyczaju
Chłopków, miał odeń drewka na kominek z gaju,
To latem masła, to z kilka krajanek
Sera albo też inny kubanek.
Pełen tedy nadziei, podchlebował sobie,
Że mu w nieszczęśliwej dobie
Oświecenie dać raczy lub dobrą poradę
I uspokoi zwadę.
Ale się szpetnie zawiódł; bo gdy na rozmowę
Przyszedł, w pokoju tęgo drzwi dębowe
Albo w pałacu patrona
Brama była zamkniona;
Nie bywało go w domu lub był zatrudniony,
Więc, postrzegłszy wieśniaczek wyżej namieniony,
Iż próżno do niego chodził
I przyjaźnie się uwodził,
Chłodkiem miłego poranka
Stanął z barankiem w patrona ganku
I, nie czekając, póki kto wybieży

Z oznajmieniem, że pan leży
Jeszcze na łóżku, albo że papiery
Przegląda, ślepiąc stare charaktery,
Lub precz wypędzić każe natręta,
Że drabuje dokumenta, —
Porwie za runo i silno nagnie,
Tłocząc ku ziemi i gnionąc jagnię.
To, z całej siły wrzeszcząc, zabeknie.
Wnet otworzywszy drzwi, hujduk rzeknie:
„Bywaj sam, miły Bartku z Wawrzyszewa!
„Dawno już ciebie pan się spodziewa:
„Dajno sam tego barana,
„A beśpiecznie wnidź do pana!“
Kilku minut chłop nie bawił,
I dobrze interes sprawił.
Tak to, kochany sąsiedzie,
Kto smaruje, gładziej jedzie.

Rychłowski.
XXIV. Bajka o śmierci i jej posłach.
1. Kędy chcesz, tu się wierć, wżdy ciebie najdzie Śmierć.
Biernat z Lublina.
2. O jednym starcu z Śmiercią.

Przyszła była Śmierć do jednego starca, aby go zamorzyła. On jej prosił, aby mu mało zetrwała, ażby testament uczynił drugie swe rzeczy rozprawił. Rzekła Śmierć: „Czemuś tego dawniej nie rozprawił, gdym cię częstokroć napominała?“ On powiedział, iż ani jej, ani posła od niej żadnego nie widział. Na co Śmierć rzekła: „Gdym pobrała twoja rówienniki przed tobą, gdym ci dziatki i młodzieńca morzyła, azaż w tem nie miałeś dosyć napominania śmiertelności twej? Nadto, gdyś baczył oczy zamglone, słuch zawarty, ciało i wszystkie zmysły ustawające, mogłeś boczyć, iżem niedaleko była; a wżdy śmiesz mówić, żem cię nie napominała! Przeto już ci dalej nie mogę folgować.“
Tak mamy na świecie żyć, jakobyśmy zawsze patrzali na Śmierć przychodzącą.

Fabuły Ezopowe
3. Śmierć i starzec.

Śmierć nie podchwyci nigdy cnotliwego
Ani ubieży mędrca ostrożnego;
Taki wie dobrze, że umrzeć potrzeba:
To prawo nadał Pan wszechmocny nieba;
I żeby się nikt umrzeć nie wymawiał,
Bóg, będąc człekiem, umarł, gdy nas zbawiał.
To wiedząc, mądry zawsze jest gotowy,
Młody czy stary, chory czyli zdrowy.
W każdy dzień, raczej i każdej godziny,
Nauczają nas czekać tej nowiny:
Skoro zatrąbią, że się trzeba ruszyć,
Darmo narzekać, na to się i suszyć;
Tego momentu, co otworzym oczy,
Patrzyć potrzeba, kiedy śmierć przyskoczy.
Choćbyś się złotą ty koroną składał,
Choćbyś wymownie, jak Cyceron, gadał,
Choćbyś pożyczył twarzy u Heleny,
U Orfeusza melodycznej treny,
I cnota sama, nawet młodość biedna,

Nic to: Śmierć wszystko zabiera bezwstydnai
Tę nieomylność prawdy wszyscy czują7
A przecie najmniej na śmierć się gotują.
Lecz dosyć będzie tej świętej morali,
Której doznają i wielcy i mali.
Był jeden starzec, a o stu lat starzec,
Ten, przeskoczywszy setny (patrzaj!) marzec,
Tandem umiera, i śmiertelne łoże
Napomniało go iść w śmierci podróże,
A nie tak łoże, lecz przyszła Śmierć sama,
Owa koścista prosi w taniec dama;
„Wychodź, — nań krzyknie — nażyłeś się, dziadu!
„Ledwoć to życia takiego przykładu“.
Starzec moj westchnie i skarży się strasznie,
Że tej godziny umierać mu właśnie
Każe Śmierć, mówiąc: „Cóż to? i momentu
„Nie dasz, napisać mi i testamentu?
„A czyż to będzie sprawa sprawiedliwa,
„Bez odpowiedzi że naglisz straszliwa?
„Trzeba mi wnuka jeszcze postanowić,
„Pałac dokończyć, i żona owdowieć
„Nie chce; otoś mię nie przestrzegła zgoła,
„Raptem umieram“. Śmierć wtedy zawoła:
-„Jam nie przestrzegła? o, mój dziadu drogi!
„Czy trzebaż lepszej nad starość przestrogi?
„A pokaźne mi o stu leciech w mieście
„Starca drugiego, albo też w niewieście!
„Każdy rok twojej głębokiej starości
„Przestrzegał w czasie blizkim śmiertelności.
„Gdybyś pamiętał na te to momenta,
„Wygotowałbyś dawno testamenta,
„Rozporządziłbyś był dobrze i wnuki!

„Próżne wymówki, daremne twe sztuki.
„A zaż cię i to dość nie przestrzegało,
„Kiedy na zmysłach wszystkich ci zbywało?
„Kiedy ni dojrzeć, ni dosłyszeć mogłeś?
„Kiedy i piórka podnieść ledwo zmogłeś?
„Kiedy ni smaku, snu nie albo mało?
„Wszystko to Śmierci cię upominało.
„Nuż, kiedyś widział codzień pełne groby
„Młodszych od siebie, nie dośćże to próby
„Na ciebie było, abyś się gotował
„Ani przed rzeczą nieuchronną chował?
„Miałeś dość czasu, zakończ durne swary,
„Bez testamentu furt, dziadu, na mary!“
Miała Śmierć racyą; i jam zdania tego,
Że człek, dożywszy wieku tak długiego,
Powinien jeszcze pięknie podziękować,
Jako za bankiet, ni się ekskuzować,
Ale z ochotą iść w śmiertelne cienie,
Nie czekając, aż Śmierć gwałtem wyżenie.
O, głupi starcy, którzy na Śmierć mruczą!
Czemu od młodych tego się nie uczą,
Co samej śmierci po wojnach szukają
Ani przed kulą głowy umykają?
Ale to darmo z tą nauką moją:
Najpodobniejsi Śmierci barziej broją.

J. S. Jabłonowski.
4. O starcu, Śmierć odwłaczającym.

Śmierć, mająca wziąć starca, stawa przed oczyma
I nieprzyjazną życiu w ręku kosę trzyma;
Gość straszny, wyschły, gdy się nieco zastanowi,
Wnet do chorego starca tak na migi mówi:

„Przępędziwszy już życia przez tak długie czasy,
„Pójdź, daremny ciężarze, pod ciemne tarasy!“
Chory, na ten głos jakby piorunem przeszyty,
Nie wie, co wprzód, co potem rzec ma; stoi wryty.
Jak już do siebie przyszedł i zaś zwolniał znacznie,
Tak z jękiem słabym głosem mówić do niej zacznie:
„Złota Śmierci! twój wyrok odłóż na kilka dni,
„Abym liche dostatki rozporządził snadniej!
„Trzeba nędznemu pisać testament, a między
„Tym wszystkim z mych rąk zawisł dział wszystkich pieniędzy;
„Jak tylko sprzęt ruchomy zliczę, ile zmogę,
„W tę długą bez powrotu już się puszczę drogę.“
Śmierć na to: „Cóżeś robił dotychczas, mój drogi?
„Nie miałżeś potylektoć odemnie przestrogi?“
Rzecze chory: „Nigdym cię na me oczy ani
„Widział, ani znał kiedy w tej postaci, pani!“
Śmierć, z marsem obróciwszy nań gniewliwe oko,
Tak mu szczerego kłamstwa dowodzi szeroko:
„Ty, kamienny posągu! ty, żelazny słupie!
„Ślepy cale i głuchy, obrzydliwy trupie!
„Z twych rówienników, oprócz dwóch, polegli razem
„Wszyscy tym, które w ręku widzisz mych, żelazem.
„Niemowlęta i młodzi mej nie uszli kosy,
„Też same były matek, też i ojców losy.
„Nigdyż ci się pogrzebu widzieć nie zdarzyło,
„Ani szlochanie o twe uszy nie obiło?
„Słuch ustaje, smak cale ginie już do jadła,
„Oczy ledwo co widzą, ciemność na nie padła.
„Przy jagodach masz dołki, nie przy kościach ciała,
„Zmarszczona, jak w jagodzie suchej, skóra cała.
„Ostatni oddech z krzypkiem z piersi się dobywa,

„Ledwie znak tej czerstwości, co tak była żywa.
„Takim będziesz, — wołały z trumn zgniłe napoły
„Trupy; takim będziesz ty, — wołały popioły.
„Czyż to nie były jasne przyjścia mego znaki?
„Czyż o bliskości mojej nie wieszczyły ptaki?
„Mogłeś stąd wnieść, że wkrótce i ty będziesz w grobie,
„Mogłeś o nieuchronnym tym dniu myślić sobie!
„Ślepy byłeś na takie okropne rozruchy?
„Na te straszne pioruny byłżeś zawsze głuchy?
„Porzuć łóżka! ostatnia godzina docieka,
„Pojdź, dokąd poszli inni: toż cię teraz czeka“.
Jak tylko przez choroby śmierć ci grozi kosą,
Grzechy twoje zbawienną łez obmywaj rosą!
Który o jutrze wróżysz, Śmierć nagleć obarczy,
A ledwieć i dzisiejszy dzień na płacz wystarczy .

Anonim.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Ignacy Chrzanowski.
  1. także w wyd. drugiem Slavonia reformata (1679).
  2. Pochwała Józefa Szymanowskiego, Warszawa 1801, str. 42.
  3. Biernat z Lublina, w krakowskim „Dwutygodniku literackim" r. 1844; toż w „Rozmaitościach historycznych i bibliograficznych“ Kraków 1845 (z dodatkiem listu do Szymona).
  4. Mylnie, zam. zelżyli, por. Brückner, Ezopy polskie, str. 31.
  5. by — zbyteczne, por. tamże.
  6. Rozprawy Wydziału filologicznego Akademii Umiejętności w Krakowie, tom XXXIV, str. 163—235, i osobno, str. 75. Cenną recenzyę ogłosił Fr. Krček, Pamiętnik Literacki, r. 1904, str. 310—314.
  7. Opis szczegółowy ob. Estreicher XVI, 145. Biblioteka kórnicka posiada jeden jeszcze egzemplarz „Ezopa“ Biernata (wydanie z końca XVI w. czy z pierwszych lat XVII w.), lecz bardzo mocno zdefektowany; tekst jeszcze więcej zeszpecony i zmodernizowany, aniżeli w wydaniu z roku 1578.
  8. Z jakiego wydania „Rimiciusa“ i „Romulusa“ korzystał Biernat z Lublina, tego nie badał prof. Brückner, stwierdzając tylko, że tekst Stainhoewela służył mu za wzór „tylko co do Żywota Ezopowego“. Prawdopodobnie posługiwał się jednem z bardzo licznych już za jego życia wydań zbiorowych różnych bajek „Ezopa“, do których często dołączano i bajki Abstemiusa. Do najbardziej rozpowszechnionych należały wydania Dorpiusa. Directorium vite humane ukazało się po raz pierwszy w druku w r. 1480.
  9. Słuszną wątpliwość w tym względzie wyraził już St. Kossowski w szkicu p. t. „Trybun ludu szlacheckiego“ (Lwów 1907, str. 4—5, przypisek), ale jej dotychczas nie uzasadnił.
  10. A więc już około roku 1504 istniało obszerne dzieło, napisane tak poprawnym językiem, że Siennik po latach sześćdziesięciu „niewiele poprawiać“ musiał: szczegół to dla historyi prozy naszej XVI w. bardzo ciekawy.
  11. Należy zatem wykreślić i „Sprawę a lekarstwa końskie“, wydane w „Bibl. Pis. Pol.“ (1905) przez A. Berezowskiego, a przypisane przez L. Bernackiego (Pamiętnik Literacki, r. 1906, str. 354) i A. Brücknera (tamże, str. 501) Biernatowi.
  12. Str. 197 n. n.
  13. Wobec tak wyraźnego świadectwa słowa Marcina Bielskiego, który sobie przypisywał tę zasługę, że „się na to pirwej obrał, drogę impresorom podał, pisma polskie imprymować“ — trzeba interpretować tak, że Bielski był pierwszym szlachcicem, który swoje pismo polskie imprymował. (Por. I. Chrzanowski, Marcin Bielski, str. 13).
  14. Wydanie to zawiera w sobie: Aesopi fabulae (Romulus); Aesopi fabulae H. Barlando interprete; fabulae, scriptae a Barlando; Aniani fabulae; apologi ex chiliadibus adagiorum Erasmi; ex secundo Noctium Atticarum Gellii apologus Aesopi; Nicolai Gerbellii Phorcensis apologus; Abstemii fabulae; Laurentii Vallae fabulae; Aesopi apologi, e graeco latini per Rimicium facti.
  15. Z tego wydania, w braku innego, korzystał wydawca dla bajek Abstemiusa, których wydanie D zawiera tylko pierwszą setkę.
  16. Wydanie pierwsze Przypowieści czyli Fabuł Ezopowych, z pierwszej polowy XVI wieku, nie dochowało się; najwcześniejsze znane — z początku w. XVII (w Ossolineum); ob. Estreicher XVI, 144 nn.; we wszystkich wydaniach teksty te same (ob. Brückner, Ezopy, str. 42).
  17. Pierwszy to polski tłumacz Lafontaine’a (ob. Brückner, Ezopy). Są tu następujące bajki: Osieł i piesek — Lis bez ogona — Świerszcz i mrówka — Małpa i delfin — Podróżny i osieł — Szczur i żaba — Pies z sztuką mięsa — Kozieł i lis — Żaba i wół — Dąb i trzcina — Muł pyszny — Dwie myszy — Baranek i wilk — Jupiter i zwierzęta — Młodzieniec niemłody — Lew kochający (z prefacyą do jednej damy) — Lew chory i liszka — Kur i perła — Macha i mrówka — Osy i pszczoły — Szalbierz — Członki i żołądek — Fortuna i dziecię — Żaby chcą króla — Jałowica, owca i koza w towarzystwie ze lwem — Starzec — Niezgoda — Koń i jeleń — Orzeł i liszka — Kotka, przemieniona w białogłowę (z prefacyą do jednej damy) — Lew stary — Kobuz i ptasznik — Skąpiec — Dwie suce — Wilk i pies — Dwóch chłopów i niedźwiedź — Kruk i liszka — Niedoperz, krogulec i łasica — Wiatr i słońce — Wróbel i słowik. Bajki to poprzedza (prócz dedykacyi, przedmowy oraz „Komplimenta do jednej Damy“) następująca „Observatia na wiersz wolny“: Niech się nie myli, kto te bajki czyta, | Lub inszy człowiek, lubo też poeta, | Mniemając, te ten wiersz nieregularny | Jest łacwy, podły, niemodny i marny, | I że ci jeno tego stylu drogą | Chodzą, co pisać inaczej nie zmogą. | Kto łacwość widzi, ten niechaj sprobuje. | A kto nie modę (tak zam. może), ten niechaj wędruje. | Nie wiemci wprawdzie, czy polskim językiem | Wydał kto kiedy wiersze takim szykiem, | Lecz kto, przeszedszy ojczyzny swej bramy, | Wiadom krajów, skąd nauk zasięgamy, | I komu pismo nie dziwem przewoźne | Tego cenzury nie będą tu groźne; | Bo wiem, że takich wierszów wiele czytał. | Chyba że z książką nigdy się nie witał. | A co Francuzom, Włochom i Hiszpanom, | Wolno niech będzie i Polakom-panom. | Ale ta wierszów wolność umiejętna | Chce być wyraźna, gładka i nie mętna, | Hojna w koncepty i terminy zwięzłe, | W żarty rozsądne i przysłowia niezłe. | A wszystko z kunsztem, bo niechaj to stare | Będą nowiny, że kożdy swą parę | Wiersz mieć powinien, kędy kolwiek siędzie, | Czy w drugim, trzecim czyli w czwartym rzędzie. | Miara zaś jego wolna z tej racyej, | Żeby dogodzić lepiej relacyej. | Lecz wielki fortel wierszów się zamyka | W tym, gdy dobrego mają czytelnika: | Bo kożde pismo kto czyta nieładnie, | Ten naprzedniejszy ornament mu kradnie. — Pod dedykacyą podpis: Krzysztof Niemirycz z Czerniechowa.
  18. Mieszczą się tutaj: bajki Fedra (pięć ksiąg); przydatek bajek, przez Marquarda Gudyusza z manuskryptu Dywioneńskiego wypisanych; zbiór różnych bajek aesi ezopowych; Małpa-człowiek, powieść bajeczna z X. F. Salignaca; Puhacz, chcący się żenić, z tegoż; Gabryasza Greczyna rytmy poczwórne
  19. W pierwodruku: Sammoniu.
  20. W pierwodruku: tak.
  21. W pierwodruku: kłopocy.
  22. W pierwodruku: nietrudniejszego.
  23. W pierwodruku: cetniki.
  24. W pierwodruku: nierządu.
  25. W pierwodruku: Język sie zostrzy językiem (w oryginale łacińskim: lingua acuitur lingua).
  26. W pierwodruku: prze.
  27. W pierwodruku: języcki.
  28. W pierwodruku: Języcki
  29. W pierwodruku: niepiłego.
  30. W pierwodruku: niszczego.
  31. W pierwodruku: ogulach.
  32. W pierwodruku: przecz.
  33. W pierwodruku: sampierz.
  34. W pierwodruku: sampierz.
  35. W pierwodruku: sampierz.
  36. W pierwodruku: sampierz.
  37. W pierwodruku: sampierz.
  38. W pierwodruku: stłucź.
  39. IW pierwodruku: gładzę.
  40. W pierwodruku: sampierzowi.
  41. W pierwodruku: mi.
  42. W pierwodruku: rozgorzliła.
  43. W wydaniu z r. 1578: drzążdżu; w wydaniu późniejszem, zdefektowanem: drzażdżu.
  44. W pierwodruku: z sromoty.
  45. W pierwodruku: dopuścić.
  46. W pierwodruku: togi.
  47. W pierwodruku: chciał.
  48. W pierwodruku: niezgodną.
  49. W pierwodruku: szkodliwe.
  50. W pierwodruku: bo.
  51. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – 15.
  52. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – 20.
  53. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – 25.
  54. W pierwodruku: sukow.
  55. W pierwodruku: z sobą.
  56. W pierwodruku: ostatnie.
  57. W pierwodruku: dobrą wolą.
  58. W pierwodruku: groźniej (in morte, quam caetera animalia adeo exhorraet).
  59. W pierwodruku: nizac.
  60. W pierwodruku: nic.
  61. W pierwodruku: gardzi.
  62. W pierwodruku: potop.
  63. W pierwodruku: zmierną.
  64. W pierwodruku: też.
  65. W pierwodruku: dał.
  66. W pierwodruku: w jarzynie.
  67. W pierwodruku: skoczego.
  68. W pierwodruku: jednego.
  69. W pierwodruku: mieway.
  70. W pierwodruku: O
  71. W pierwodruku: sampierza.
  72. W pierwodruku: do.
  73. t. j. podziekowawszy; W pierwodruku: podziękował.
  74. W pierwodruku: cześć.
  75. W pierwodruku: Mieniłyć się.
  76. W pierwodruku: nydź.
  77. Teksty łacińskie w słowniczku według: 1) Vita Aesopi (Stainhöwel), 2) Aesopus Dorpii (Lipsiae 1513), 3) Fabulae Abstemii (Aesopus Dorpii, Aesopus Neveleti), 4) Directorium vitae humanae (Hervieux).
  78. W pierwodruku: wychodził
  79. Ante pugnam noli canere triumphum
  80. Marsilio Ficino pierwszy tłomacz Platona na łacinę, komentator sławny. (Przyp. autora).
  81. Turpillus. (Przyp. autora).