Bez przewodnika/V

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Cecylia Niewiadomska
Tytuł Bez przewodnika
Wydawca Gebethner i Wolff
Data wydania 1908
Drukarz W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
V.

...Na miękkim materacu, pod wełnianym kocem, w czystej, suchej bieliźnie Janek spał snem zdrowym, gdy drzwi znanego nam już pokoiku na Chramcówkach skrzypnęły cicho i Tadzio w mundurku, z wyrazem pomieszania na bladej twarzyczce, stanął w progu.
Powoli drzwi zamknął za sobą i zbliżył się do brata: budzić, czy nie budzić?
Janek otworzył oczy.
— Wstałeś? — spytał zdziwiony.
— Byłem u nich.
— U Zosi?
Chłopiec skinął głową.
— Powiedziałeś?
Tadzio milczał chwilę.
— Gadajże!
— Wróciły pozawczoraj, a wczoraj pojechały do Szczawnicy.
Janek usiadł na łóżku.
— Jakto? Być nie może! I nie czekały na nas?
— Nie wiedziały wcale o naszym przyjeździe. Nie byliśmy u Liptaków, Ślimak nie zawiadomił, Liptakowie zdziwili się, gdy przyszedłem.
Janek wzburzony zaczął chodzić po pokoju. Byłby chętnie zburczał Tadzia, ale jakoś nie mógł, nozdrza mu drżały, czuł swoją winę. Nagle stanął, spojrzał na brata, na niebo, jasne słońce i zwykłym swym gestem wzruszył ramionami. Potem ziewnął i wlazł pod kołdrę.
— Cóż będzie? — spytał Tadzio.
— Zatelegrafuj do stryja: »Zostajemy. Niech stryj lepiej przyjedzie do nas. Dużo tu jeszcze rzeczy do poznania«.
Odwrócił się do ściany, aby zasnąć znowu, ale nie poszło to łatwo, bo rozumiał, że przez jego zarozumiałość i lekkomyślność Zosia, Tadzio i on stracili sposobność poznania morza, a stryjowi i rodzicom sprawił przykrość.


Cecylia Niewiadomska - Bez przewodnika str 41.png



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Cecylia Niewiadomska.