Banko

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Grochowiak
Tytuł Banko
Pochodzenie Wiersze wybrane
Wydawca Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”
Data wydania 1978
Druk Zakłady Graficzne „Dom Słowa Polskiego”
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
Banko


Tak. Koń mój usnął. Po raz pierwszy widzę,
Że koń uśpiony ma groźniejszą postać.
Tak. Miecz mój zaschnął. I temu mam sprostać,
Że teraz giętszy niźli jęzor lwicy.

Zamek mój pusty — ale wejdź tam, spróbuj,
Po pustych sieniach jakbyś szedł w gardzieli.
Gdy świecę najdziesz,
Nie zatleje knot —
Owo odkrycie rozbieli ci wargi.

Me biedne łoże. Przeżarła je wilgoć,
Już żadna róża nie spadnie w mą pościel.
Ale czyś widział taki głaz miłości
Jak w tym wezgłowiu, martwym niby pagór?

I sam się boję. Nieistnienie nawet
Nie istniejących obezwładnia w lęku,
Ktoś nieopatrznie dotknął pustki po mnie
I zastygł w rzeźbę z rozpostartą ręką.





Tekst udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.