Ballada jedna z tysiąca

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Władysław Orkan
Tytuł Ballada jedna z tysiąca
Pochodzenie Poezje Zebrane tom II
Redaktor Stanisław Pigoń
Data wydania 1968
Wydawnictwo Wydawnictwo Literackie
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Indeks stron
BALLADA JEDNA Z TYSIĄCA

Chcecie słyszeć balladę? — opowiem.
Žyła matka — gdzie żyła? nie powiem;
Przy niej córka — aniołek maleńki...
Kwiaty, śmiechy, lalki i piosenki
Wirowały po główce dziewczęcia...        5
Śliczna jakby królewna z zaklęcia —
I myślano powszechnie, że dziecię —
To aniołek błądzący po świecie...

Mija jedna po drugiej wiosenka,
Alineczka za każdą piękniejsza —        10
I wysmukła jak młoda sosenka,
I od kwiatów wiośnianych strojniejsza —
A co oczko — to jasna gwiazdeczka,
A co koral — to piękne usteczka...

Toż na zabój kochali ją młodzi,        15
A ona się — bywało — naśmieje
I jak motyl: przywabia, a zwodzi,
I ucieka, a barwą przynęca...

Patrz — pod brzozą tam krzyżyk czernieje,
Gdzie się powój o kamień okręca...        20

Na cmentarzu — pod cyprysu cieniem
Drugie serce — spalone cierpieniem,
Rozsypało się dla niej w popioły —
Niech go strzegą cmentarne anioły!...

Lata, wiosny — mijają przelotne,        25
Szczęście jasnym blaskiem się uśmiecha...
I Alinka śmieje się po wiośnie,
I spojrzenia rozrzuca zalotne —
Serce zimne - lecz uśmiech — pociecha,
Wabi roje motyli — miłośnie...        30

Lecz jak kwiaty wiośniane więdnieją —
I zostają łodygi — szkielety...
Tak jednaką światową koleją
Nikną blaski szczęśliwej kobiety...
Nie pomogą bielidła — ni roże!        35
............
Nieraz marząc, westchnęła: „Mój Boże!
Wspomnieniami samymi żyć smutno!“ —
Pragnie wrócić na drogę pokutną —
Wiosnę wrócić: Za późno — niestety!...




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Władysław Orkan.