Ballada (Przysiecki, 1921)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Feliks Przysiecki
Tytuł Ballada
Pochodzenie Śpiew w ciemnościach
Wydawca Towarzystwo Wydawnicze „Ignis“
Data wydania 1921
Druk J. Burian
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBICały tomik
Pobierz jako: Pobierz Cały tomik jako ePub Pobierz Cały tomik jako PDF Pobierz Cały tomik jako MOBI
Indeks stron


BALLADA

W ciemności tak serce uderza,
Z za szafy lęk się zakrada...
Cóż znaczy i dokądże zmierza
Ta dziwna, zawiła ballada?

...W czarnych woalach i dżetach,
Zjawiasz się dumna i blada,
Jak o zatrutych sztyletach,
O zbrodniach królewskich ballada...

Nic krwi na rękach nie zatrze,
Z nich krwawy snuje się wątek...
W starym i pustym teatrze
Był dziwnej ballady początek.

Czerwone, jak węgle, rubiny,
Z podmuchem toczą się wiatru...
Ciężkie draperje kurtyny
Drgnęły wśród pustki teatru.


Mów ciszej!... „Spełnione... Krew wszędzie“...
O, Lady niech krew na sztylecie
Utonie głęboko w legendzie,
Jak myśl o nieszczęsnym Makbecie!

W pustym teatrze świt blady
W skupieniu się modli nad zbrodnią,
Jak we śnie, przy końcu ballady
Idziesz z gasnącą pochodnią...

A teraz świecisz z głębiny
Swą bladą, jak opal, twarzą,
W twej czarnej koronie rubiny,
Jak węgle czerwone, się jarzą.

Ku sercu, co w mrokach uderza,
Twa ręka z sztyletem się skrada.
Ach, uderz!... Do tego wszak zmierza
Ta dziwna, zawiła ballada.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Feliks Przysiecki.