Ballada „Epitaphe“

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor François Villon
Tytuł Ballada (Epitaphe)
Pochodzenie Obraz literatury powszechnej
Redaktor Piotr Chmielowski,
Edward Grabowski
Data wydania 1895
Wydawnictwo Teodor Paprocki i S-ka
Druk Drukarnia Związkowa w Krakowie
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Kazimierz Gliński
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Indeks stron

1. Ballada „Epitaphe“.[1]

Bracia w ludzkości, którzy po nas żyć będziecie,
Nie nieście nam serc twardych, jak odłam krzemienia;
Lecz, jeżeli litości dacie wonne kwiecie,
Bóg wam nie pożałuje łaski swojej tchnienia.
Spojrzcie!... nas pięciu, sześciu jarzmo opierścienia,
Ciało, pieszczone przedtem, pęka, trupieszeje,
Wymęczona kość nasza już próchnem bieleje,
Rozkładowych popiołów widne piętno sine — —
Z nieszczęść naszych, niedoli niech się nikt nie śmieje,
Lecz módlcie się do Boga, by przebaczył winę!

Wy — błagamy was, bracia! choć nam krtań przygniecie
Ręka Sprawiedliwości — pogardy spojrzenia
Nie rzucajcie wy ku nam. Mało jest, wy wiecie,
Głów ludzkich, które silny umysł opromienia.
O! wstawcie się za nami, wy — serca z kamienia,
Do Syna Maryi Panny: niechaj rozpacz zwieje
I zdrój, niewyczerpany jeszcze, łask swych zleje,
Chroni gromu, co rzuca w potępień głębinę,
Zabija duszę, biorąc wszystkie jej nadzieje — —
Wy módlcie się do Boga, by przebaczył winę!

Rozmokliśmy od deszczów, jak zużyte śmiecie,
A słońce wysuszyło i w Negrów przemienia —
Wrony i kruki, dziobiąc, siadają na grzbiecie,
Drą oczy, szarpią brody, z brwi już niemasz cienia.

Ach! myśmy nie zaznali ni chwili wytchnienia,
To tu, to tam nas targa wicher i szaleje,
W prawo rzuca i w lewo, i miota, i chwieje —
Zdziobani jak naparstek, żądni snu godzinę....
O, bracia! nie wstępujcie wy w nasze koleje,
Lecz módlcie się do Boga, by przebaczył winę!

O Jezu! moc którego nad światem widnieje,
Niech nad nami nie włada piekło, co goreje —
My rzucać się nie chcemy w zatraty krainę....
Nie szydźcie z nas, od szyderstw pierś zgnębiona mdleje,
Wy módlcie się do Boga, by przebaczył winę!

(K. Gliński).


Przypisy

  1. Wiersz ten napisał poeta w więzieniu, gdy za różne karygodne sprawki został skazany na powieszenie wespół z kilku towarzyszami; wyobraża w nim siebie już po wykonaniu wyroku.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: François Villon i tłumacza: Kazimierz Gliński.