Bajki ucieszne/Któżby mówił, jeśli nie on

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jerzy Bandrowski
Tytuł Któżby mówił, jeśli nie on
Pochodzenie Bajki ucieszne
Data wydania 1910
Wydawnictwo Nakładem L. Chmielewskiego
Druk I. Jaegera
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


KTÓŻBY MÓWIŁ, JEŚLI NIE ON!

Raz burza okręt rzuciła na skały.
Wyjące wichry żagle potargały,
Ster ułamany poniosła gdzieś fala —
Lądu ni łodzi nie widać ni zdala!
Bałwan z pokładu porwał kapitana,
A majtków dzika tłuszcza zbuntowana
Na łódź jedyną wsiadłszy, na przestworza
Rozburzonego poleciała morza.
Na porzuconym, tonącym okręcie
Zostało kilku podróżnych; ci święcie
O niezawodnej przeświadczeni zgubie
To stojąc długo na statku kadłubie,
Na fal biegnących patrzyli igrzysko,
To znowu, głowy opuściwszy nisko,
Przemyśliwali o tak przykrym skonie.
Aż noc zapadła. Alić morskie tonie,
Jakby nie głodne i ofiar nie chciwe,
Zrównały nieco swych fal dziką grzywę
I choć dokoła głąb strasznie hucząca,
Ni wiatr, ni bałwan okrętu nie strąca.
Podróżni znowu nabrali nadziej.
Może ucichnie burza, gdy zadnieje?
Byle wytrzymał statek! Więc co żywo
Pracy się jęli z ochotą prawdziwą —

Anglik fajeczkę krótką wsadził w zęby
I jął pompować wodę, ani pary z gęby
Nie wypuszczając; Francuz na maszt gładki
Wylazłszy, pstre doń poprzyczepiał szmatki
Na znak przejezdnym statkom, ani Niemiec marnie
Nie siedząc, poszedł oglądać spiżarnie,
I dumny Hiszpan, co o skarbach marzy
W ziemi ukrytych, wnet stanął na straży,
By mieć na morze wzburzone baczenie.
I sprawnie praca szła — nad pomyślenie!
Jeden jedyny nie dotknął niczego,
Lecz napominał i ganił każdego;
Jak pompą ruszać, nauczał Anglika,
Choć sam roboty troskliwie unika,
Narobił wrzawy pustej gwałtu, krzyku!
Znam ja cię dobrze, miły podróżniku!
Tyś swojej ziemi syn wierny i prawy!
Polakiem jesteś — najpewniej z Warszawy!



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jerzy Bandrowski.