Bajki ucieszne/Komin i dzwon

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jerzy Bandrowski
Tytuł Komin i dzwon
Pochodzenie Bajki ucieszne
Data wydania 1910
Wydawnictwo Nakładem L. Chmielewskiego
Druk I. Jaegera
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
KOMIN I DZWON.

Gdzieś przy wiejskim kościółku, na dachu plebanji
Tkwił komin i pomimo, że zwalany sadzą,
Chełpił się, iż mu tak kadzą;
Pyszny, dzwon kościelny gani,
Co na wieży nie dalekiej,
Pochylonej już przez wieki.
Rano, wieczór, huczne głosy
Śpiewając rzucał w niebiosy.
— Znana rzecz! — tak komin powie —
Komu tylko wróble w głowie,
Ten z słowami się nie liczy,
I gdy tylko może — krzyczy!
Że od lat wisi na wieży,
Inną siebie miarą mierzy,
Na bliźnich patrzy z ukosa

I dumnie zadziera nosa,
Choć Krasicki złotousty
Rzekł: „Dzwon głośny, bowiem pusty“.
— Proszę! — rzekł dzwon do komina —
Gdzież tu tylko moja wina?
Kto wysoko, patrzy z góry,
W chmurach orły, w dziurach szczury!
Choć poetę sobie ważę,
Mylą się bajko-pisarze,
Co dowiodę w tej rosterce:
Śpiewam głośno bo mam serce!



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jerzy Bandrowski.