Przejdź do zawartości

Bagdad czyli o przyszłym poecie

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Julian Tuwim
Tytuł Bagdad czyli o przyszłym poecie
Pochodzenie Rzecz czarnoleska
Wydawca Wydawnictwo J. Mortkowicza
Data wyd. 1929
Druk Drukarnia Naukowa T-wa Wydawniczego
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tomik
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron

BAGDAD CZYLI O PRZYSZŁYM POECIE


Uplótł się dziecku Bagdad śród nocy zimowej.
Może z tapety krętej? może z nowej książki?
Bo ze ścian kaskadami koszmar kolorowy,
Bo z książki zamieć ptaków centkowanych w prążki.

Zielony sznur jedwabny od elektryczności
Wpełzł w sen gadem, rośliną. I tam się zaczęło:
Lęgło się w koszu puszczy, plotło się, ginęło,
Wiło się zwierzodrzewem i twarzami gości.

Potem — szept tasowanych kart. Potem wachlarzem,
Jak zorza borealna, figury w półkole.
I płynie dziecko w zgrozie PRZEMIENIONYCH zdarzeń
I szybkie miasto ze snu buduje na stole.

A gdy czerwona czapka posłańca z ulicy
Siadła na wielkiem oku snu jak katarakta,
Rozszeptało się mnóstwo w spadzistej stolicy
I zbudziło się dziecko — i krzyknęło: «Bagdad!»


Zrywa się, patrzy w okno. Tam księżyc wycięty
Stoi ledwo-zielony. Na strasznej tapecie
Sen chodzi kinem cieni, załamując sprzęty,
I zapłakało dziecko. Biedne, biedne dziecię!

Bo słuchajcie i zważcie u siebie,
Że według bożego rozkazu,
Kto raz słowem trafił w sen ułudny
Ten nie zazna szczęścia ni razu!





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Julian Tuwim.