Bóg się rodzi... (Gomulicki)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wiktor Gomulicki
Tytuł Bóg się rodzi...
Pochodzenie Gomulickiego Wiktora wiersze. Zbiór nowy
Data wydania 1901
Druk Drukarnia A. T. Jezierskiego
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
BÓG SIĘ RODZI.


Światy
(w postaci gwiazd zawieszonych w przestrzeni).

Tam, w otchłaniach eteru,
Jaki blask!...


Szatan
(jako cień olbrzymi, zalegający połowę widzialnego świata).

To świat mknący bez steru,
Bez więzów, bez wędzideł,
To — Ziemia, co zdeptała
Jałmużnę Bożych łask,
I wolna, piękna, śmiała,
Rozmachem własnych skrzydeł
Szybuje, jak ptak!


Światy.

Dokąd ten szlak?


Szatan.

Do własnych sił poznania,
Do wiecznej szczęśliwości,
Do władzy, królowania,
Nieśmiertelności!
Tam, na tym lotnym globie,
Starta przesądów ćma;
Fałszywe bóztwa w grobie,
Przed zorzą pierzchła mgła.


Światy.

Wśród nowych dróg
Gdzie Słońce? gdzie Bóg?


Szatan.

Kto z bytu zmierzył się wrogiem,
Kto nie drży przed bytu końcem,
Ten będzie sam sobie Słońcem,
Ten będzie sam sobie Bogiem.
Wasz Bóg to pan!
Z pałacu ścian
Wychylać się nie raczy;
Nie przyzwiesz go,
Modlitwy łzą,
Ani krzykiem rozpaczy.
Wasz Bóg to głaz!
Nie on to was
Z chaosu wyrwie burz..


Światy.

Więc któż? więc któż?


Szatan.

Ten, co jest zawsze z wami,
Wasz sługa i wasz brat,
Którego wzywać łzami
Nie potrzebuje świat;
Ten, co istnienie czyni
Lekkiem i pełnem kras,
I po trudów pustyni
Próżno nie wodzi was...


Światy.

Ach! zgadujemy cię!
Ach! pożądamy cię!
Lecz trwoży nas twój wzrok;
Królestwem twojem — mrok..


Szatan.

Pchnął mię weń on,
By posiąść tron
Wiekuistej jasności —
Lecz blizki dzień,
Gdy ja znów w cień
Strącę go z wysokości.


Światy.

Ach! jeszcze chcemy
Przy dawnych ołtarzach zostać!
O Stwórco! nie bądź niemy!
Przemów! ukaż swą postać.
Wyjdź, jak gospodarz na łan!...


(Nikt nie zjawia się).
Szatan

(szyderczo).

Wasz Bóg to pan...

Światy.

Jeszcze pora do skruchy —
O Stwórco! nie bądź głuchy!
Ach, usłysz, usłysz nas!


(Milczenie).
Szatan
(jak wyżej).

Wasz Bóg to głaz...


Światy
(z rozpaczą).

Nie widać cię!... nie słychać cię!...


(Cień szybko wzrasta, rozszerza się, zaczyna przestrzeń całą ogarniać).
Archanioł
(przebiegając z mieczem ognistym).

Słuchajcie!... słuchajcie!...


(Wszystkie głosy milkną. Harmonia sfer przycicha).
Głos od ziemi.

Śpiewajcie, anieli!
I niech się weseli
Wszelki twór!

Dziś z Ziemią Niebiosa,
Jak fletnia dwugłosa,
Pieśń i wtór!

Bóg zesłał nam Syna,
I koi Dziecina
Zwątpień ból...


W stajence, na sianie,
Ma swoje posłanie
Światów król!


Zastęp Aniołów w górze.

Chwała na wysokościach Bogu!


Zastęp Aniołów w dole.

Pokój na ziemi ludziom dobrej woli!


Głos od ziemi.

Świat z Bóztwem dziś zbratan,
I starty już szatan,
Wspólny wróg;

I Słońcem dla ludów
Zabłysnął cud cudów:
Człowiek-Bóg!


Zastęp Aniołów w górze.

Chwała na wysokościach Bogu!


Zastęp Aniołów w dole.

Pokój na ziemi ludziom dobrej woli!


(Cień kurczy się i maleje. Blask bijący z Ziemi wypełniać
zaczyna całą przestrzeń).
Szatan.

Tego Boga,
Mego wroga,
Ludzie — umęczą!


Światy
(struchlałe).

Umęczą!...


(Cień szybko wzrasta. Wśród ciszy śmiertelnej, gwiazdy
spadają, kreśląc w mroku linie ogniste).
Archanioł
(głosem potężnym).

Ale wstanie!
I otchłanie
Oświeci tęczą!..


(Rozwidnia się).
Echa
(z niewymowną boleścią).

Umęczą!...
Umęczą!...
Umęczą!...






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Wiktor Gomulicki.