Antologja literatury francuskiej/Marivaux

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Tadeusz Boy-Żeleński
Tytuł Marivaux
Pochodzenie Antologja literatury francuskiej
Data wydania 1922
Wydawnictwo Krakowska Spółka Wydawnicza
Drukarz Drukarnia Ludowa w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały tekst
Całość jako: Pobierz cały tekst jako ePub Pobierz cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
MARIVAUX.

Piotr Carlet Chamblain de Marivaux, ur. w r. 1688 w Paryżu z rodziny urzędniczej, od wczesnej młodości uprawiał literaturę, ćwicząc się w błahym rodzaju madrygału i salonowej parodji. Wmięszał się w walkę „modernistów“ z czcicielami starożytności, wydając w r. 1717 dość niesmaczną parodję Iljady (Homère travesti). Własny rodzaj sceniczny, który zapewnił mu odrębne i trwałe miejsce w piśmiennictwie, odkrył dzięki zetknięciu się z teatrem włoskim, grywającym stale w Paryżu; nawzajem Marivaux wpłynął na podniesienie poziomu tej włoskiej trupy, której najchętniej dawał do grania swoje utwory, lekkością i kaprysem fantazji pokrewne tradycjom włoskiego teatru. Aktorzy, którzy wprzód grywali niewybredne farsy, mimiką i temperamentem nadrabiając braki francuskiego języka i dykcji, w sztukach tych, opartych przedewszystkiem na odcieniach błyskotliwego dialogu, musieli znacznie pogłębić swój rodzaj i przygotowanie sceniczne.
Ulubionym — wyłącznym niemal — motywem Marivaux są narodziny miłości oraz wpół-świadome rozwijanie się jej, prowadzone z subtelnością wytrawnego psychologa, w dialogu, którego typ, od nazwiska pisarza, zowie się do dziś marivaudagem. Cechą jego jest właśnie ta matematyczna niemal psychologja, kryjąca się pod kapryśną grą uczuć. I cały jego teatr polega na tem; cały jest warjacją tego samego tematu: dwojga serc, wolnych jeszcze od uczucia gdy kurtyna się podnosi; — rozwój tego uczucia, to akcja: — z chwilą gdy rzecz dochodzi do świadomości i porozumienia, kurtyna spada. Bohaterką sztuki jest Miłość. Uczucie to, jego postępy, podstępy, zabiegi, finty, marsze i kontrmarsze wystarczają pisarzowi najzupełniej do stworzenia żywej i interesującej gry scenicznej. W najczystszym, najlepszym teatrze Marivaux (wartość bowiem jego utworów jest dosyć nierówna) zewnętrzność nie odgrywa żadnej niemal roli. Mechanizm samego uczucia, poruszający ludźmi — ludźmi jego własnego, osobnego świata — niby pełnemi wdzięku, misternemi marjonetkami, to wszystko. Jest to jak gdyby Racine, w minjaturze i bez owej surowej powagi, jaką przybiera namiętność pod piórem wielkiego tragika. Kiedy, w Igraszkach trafu i miłości, Sylwia, przedzierżgnięta w pokojówkę, a nic nie wiedząc o analogicznem przebraniu Doranta, uczuwa coraz potężniejszy, nieprzeparty pociąg do lokaja swego zalotnika, czyż to co się musi dziać w sercu tej hardej panny, nie może stanąć obok uczuć Fedry gorejącej występną miłością do pasierba?
Marivaux, straciwszy za młodu majątek na osławionym „systemie Lawa“, skazany był na życie z pióra; toteż pisał dużo. Z trzydziestu kilku jego sztuk teatralnych najcelniejsze są: Arlekin w szkółce miłości (jeden z pierwszych jego utworów, rodzaj fantastycznej baśni), Igraszki trafu i miłości, dwie Pułapki miłości, Fałszywe zwierzenia etc. Napisał prócz tego dwie powieści, z których jedna zwłaszcza: Życie Marjanny długi czas była brewiarzem powieściopisarzy - psychologów (Stendhal). Wydaje perjodyczne pisma (Spektator, Gabinet filozofa) które wypełnia niemal wyłącznie sam gawędami światowo-filozoficznemi.
Życie pisarza nie przedstawia zajmujących rysów; otoczony szacunkiem dla swego zacnego charakteru, znosi pogodnie ubóstwo, przebywając w salonach kilku zaprzyjaźnionych dam, zwłaszcza głośnej pani de Tencin. Na schyłku lat został członkiem Akademji; wrócił mu też nałóg madrygału, który uprawiał w młodości: świadczy o tem Elegja dla pocieszenia damy, która straciła papugę. Umarł, nieco zapomniany, w r. 1763. I dziś grywa się go niewiele (pozostał ulubionym autorem wykwintnych teatrów amatorskich), ale wpływ tego pisarza można odnaleźć w niejednym późniejszym utworze. Bądź co bądź, między Molierem a Beaumarchais, jest to najwybitniejsza indywidualność w literaturze scenicznej Francji.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Tadeusz Boy-Żeleński.