Anioł Pokoju (Liebert, 1934)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jerzy Liebert
Tytuł Anioł Pokoju
Pochodzenie Poezje
Data wydania 1934
Wydawnictwo Księgarnia F. Hoesicka
Druk Bracia Drapczyńscy
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
ANIOŁ POKOJU


— Z dłoni odbieram ci oręż.
— Więc nazawsze zostanę bezbronny?
— Oręż zawieszam na sercu.
— Serce małe, ciężar ogromny.
— Z trudu miłość się rodzi.
— W miłości początek wojny.
— Tej wojnie pokój przewodzi.
 W niej zbrojnego zwycięża bezbronny.
— Za ręce mnie wiedziesz, dokąd?
 W ciemnościach się mylę i gubię.
— Wytrzymaj poddany próbie.
— Tyle głosów przezemnie biegnie,
 Jak w gałęziach w piersiach wiatr dzwoni.
— Wytrzymaj, wicher ulegnie.
— Ale kto mnie przed myślą obroni,
 W zawieji kto myślą wesprze?
— Anioł Ładu, anioł Harmonji.
— Skądżeś przyszedł? Pamiętam, żyłem
 Pod dachem, co w słońcu się bielił,
 Matka stała u mej pościeli,
 A Najświętsze Dzieciątko się śmiało.

— Lecz z pod dachu serce wyjrzało;
 Nie odegna dziś matka lęku,
 Inna bojaźń przyszła i trwoga,
 Gdy Dzieciątko urosło w Boga.
— Co czynić? Wszystko za mało.
 Dłoń Twoja jak prawo twarda.
— Niebo w słowie czekać kazało.
— Lecz dla słowa rośnie pogarda.
 Ręce proszą o czyn dzisiejszy,
 Ręce od słowa silniejsze.
— Ręce z serca podjęły sile,
 I dla słowa pogardy nie miej:
 Słowa z serca i kłosy z ziemi.
 Jednakowo Bogu są miłe.
— Więc kiedyż na świecie Bóg da mi
 Przymierze ręki ze słowem?
— Kiedy słowo dotkniesz rękami.
— Czekałem od Ciebie pokoju.
— A jam cię napełnił szczękiem.
— Myślałem, że Twoje objęcia
 Są jak mięta wonne i miękkie.
— A trawy zadały cięcia.
— Myślałem, że jak rzeki czyste,
 Niezatrute potoki ojczyste,
 Dasz mi wodę przaśną i słodką.

— A jam cię płomieniem dotknął.
— Myślałem, że jak ziemia ciepła,
 Będziesz we mnie szedł o południach,
 Moje rosy wypijesz zimne,
— Jam ci wtedy dał chłód jak studnia.
— O, czemu tak niepojętą
 Sprawujesz nade mną władzę
 I skrzydeł Twych dotyk bolesny?
— Bo Cię kocham i do jutra prowadzę.
— Więc jest jutro i dzień przed nami,
 Więc wyjdę z pustki i nocy?
Dzień przed tobą jak próg drewniany,
— Więc ukochać jest w mojej mocy?
— Ukochałeś, bom ciebie zranił.
— Więc jest pokój i ład najwyższy?
— Jest Pokój i Ład niedoli.
— Więc ucisza się serca ludzkie?
— Tak, lecz serce do śmierci boli.
— Odpowiedz! — A jeśli zdradzisz?
— Odpowiadam. Niech Bóg prowadzi.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jerzy Liebert.