Anielskiej

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wiktor Gomulicki
Tytuł Anielskiej
Pochodzenie Poezje Wiktora Gomulickiego, cykl Amor i Psyche
Wydawca Księgarnia A. Gruszeckiego
Data wydania 1866
Druk Bracia Jeżyńscy
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały cykl
Pobierz jako: Pobierz Cały cykl jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały cykl jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały cykl jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
ANIELSKIÉJ.


Miałaś uśmiech dziecięcia, spojrzenie Madonny,
W licach blaski, nad czołem włosów jasne zwoje;
Przeszłaś — i jak za słońcem helijotrop wonny,
Tak za tobą się oczy obróciły moje.

Byłaś piękną, jak Ewa, marząca w Edenie,
Promienną, jak cheruby na obrazach Giotta,
Trwożną jak pierwsza miłość, czystą, jak westchnienie,
Świętą, jak zakonnicy za niebem tęsknota.

Odgadłem, że rankami śpiewasz, a o zmroku
Z tym, co w piersi twej mieszka, cichą masz rozmowę;
Że serce w czystych marzeń zanurzasz obłoku,
Że cię sny nawiedzają białe i różowe:

Że trucizna zwątpienia obcą ci jest zgoła,
Że myśli twych nie szarpie sfinksowe „dlaczego?“
Że masz wiarę ascety i świętość anioła,
Że cię skrzydła serafów od upadku strzegą...

Tak różni! a duch jednak rwał mi się do ciebie,
Gwałtowny, jakby serce pragnął zabrać z łona,

I na dnie ciemnych mroków marzyłem o niebie,
Jak o źródle beduin, gdy na piaskach kona.

Przebacz mi! — Wszakże Stwórca nie zabronił głębiom
Kochać szczytów; wszak ludziom, choć grzechem skalani,
Sam się oddał; wszak białym przykazał gołębiom,
Żeby różczkę oliwną niosły do otchłani...







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Wiktor Gomulicki.