Anhelli (Słowacki, 1838)/Rozdział XVII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Rozdział XVI Anhelli • Rozdział XVII • Juliusz Słowacki
Rozdział XVI Anhelli
Rozdział XVII
Juliusz Słowacki

ROZDZIAŁ XVII.


W ciemności która była potém, rozwidniła się wielka zorza południowa i pożar chmur.

A xiężyc znużony spuszczał się w płomienie niebios, jakoby gołąb biały spadający wieczorem na chatę czerwoną od słońca zachodu.

Eloe siedziała nad ciałem zmarłego, z gwiazdą melancholiczną na rozpuszczonych włosach.

I oto nagle z płomienistéj zorzy wystąpił rycerz na koniu, zbrojny cały i leciał z okropnym tententem.

Śnieg szedł przed nimi przed piersią konia, jak fala zapieniona przed łodzią.

A w ręku rycerza była chorągiew, a na niéj trzy ogniste litery paliły się.

I przyleciawszy ów rycerz nad trupa, zawołał grżmiącym głosem : tu był żołnierz, niech wstanie!

Niech siada na koń, ja go poniosę prędzéj niż burza, tam gdzie się rozweseli w ogniu.

Oto zmartwychwstają narody! oto z trupów są bruki miast! oto lud przeważa!

Nad krwawemi rzekami i na krużgankach pałacowych stoją bladzi królowie, trzymając szaty na piersiach szkarłatne, aby zakryć pierś przed kulą świszczącą i przed wichrem zemsty ludzkiéj.

Korony ich ulatują z głów, jak orły niebieskie, i czaszki królów są odkryte.

Bóg rzuca pioruny na głowy siwe i na obnażone z koron czoła.

Kto ma duszę, niech wstanie! niech żyje! bo jest czas żywota dla ludzi silnych.

Tak mówił rycerz, a Eloe powstawszy z nad trupa, rzekła : rycerzu nie budź go bo śpi.

On był przeznaczony na ofiarę, nawet na ofiarę serca. Rycerzu, leć daléj, nie budź go.

Jam jest w części odpowiedzialna, że serce jego nie było tak czyste jak dyamentowe źródło, i tak wonne jak lilije wiosenne.

To ciało do mnie należy, i to serce mojém było. Rycerzu koń twój tentni, leć daléj!

I poleciał ów rycerz ognisty z szumem, jakoby burzy wielkiéj; a Eloe usiadła nad ciałem martwego.

I uradowała się że serce jego nie obudziło się na głos rycerza i że już spoczywał.


Grafika na koniec dzieła.png




w drukarni bourgogne et martinet,
rue jacob, n° 30


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Juliusz Słowacki.