Przejdź do zawartości

Aleksander Sipajłło

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
>>> Dane tekstu >>>
Autor Edward Nowakowski
Tytuł Aleksander Sipajłło
Wydawca Redakcja „Polskiego Ludu”
Data wyd. 1891
Druk Drukarnia W. Korneckiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron
X. ALEKSANDER SIPAJŁŁO.
separator poziomy
ODBITKA Z »POLSKIEGO LUDU«
Nr. 4. r. 1891.
separator poziomy
KRAKÓW.
NAKŁADEM REDAKCYI »POLSKIEGO LUDU«.
1891.

DRUK W. KORNECKIEGO w KRAKOWIE.

X. ALEKSANDER SIPAJŁŁO
Proboszcz w Mińsku na Litwie,
(ur. 1854 1886).


Jestem człowiekiem, powiedział jeden mędrzec, a więc wszystko co się ludzkości dotyczy i mnie się dotyczy. Kogo zaś ludzie nie obchodzą, kto obojętny na los ludzi, ten dobrowolnie wyrzeka się swego człowieczeństwa. — W prawdzie człowiekiem być nie przestanie, lecz będzie to zły człowiek. Gdy jednak każdy dobry człowiek współczuje ludziom, i troszczy się o ich los doczesny na ziemi, jakże bardziej powinien pragnąć ich dobra w wieczności — i ich zbawienia! Przyznać jednak musimy, jeśli mamy mówić prawdę, niestety, mało jest takich ludzi, którzyby szczerze myśleli o swojem własnem i ludzkiem zbawieniu. Ci więc, którzy poświęcają się, żeby ludziom dopomódz do zbawienia, i to czynią nie obłódnie, nie po faryzeuszowsku, nie w widokach osobistych, nie dla wygód życia, nie dla majątku, lecz sumiennie, święcie, i w końcu to poświęcenie się swoje życiem przypłacają, — o! na jakąż cześć, poważanie i uwielbienie zasługują!
Takim przezacnym człowiekiem, który z miłości ku Bogu wyrzekł się wygód, dostatków i poświęcił się dla zbawienia ludzi, i to swoje poświęcenie się prześladowaniem i w końcu życiem przypłacił — był ś. p. X. Aleksander Sipajłło, Litwin.
Dziwna rzecz, że ucisk, prześladowanie, nawet męczeństwo, zamiast przytłumić, przygnębić ducha ludzkiego, jeszcze bardziej go rozbudza, ożywia, wykształca i podnosi. Oczywisty tego dowód w tej części Ojczyzny naszej, która pod tyrańskiem panowaniem moskiewskiem zostaje. Nie masz środków najokrótniejszych, jakich by nie używali Moskale dla przygnębienia ducha polskiego, zdaje się samo piekło im w tem doradza, a jednak pomimo to wszystko, nie tylko nie osiągają zamierzonego celu, lecz przeciwnie, chyba nawet za najszczęśliwszych czasów na tak heroiczne cnoty nie zdobywali się Polacy, jak właśnie wśród tych katowni. Zda się, że te okrucieństwa, uciski, prześladowania na to tylko Pan Bóg na Polaków dopuścił, żeby wydobyć na jaw całą niezrównaną piękność i wzniosłość duszy ludzkiej — w czynach najszczytniejszego poświęcenia się Polaków jaśniejącej.
Tyran Dyoklecjan, po okrutnem prześladowaniu chrześcijan myślał, że już wygładził całe chrześcijaństwo i na pamiątkę wyniszczenia chrześcijaństwa wystawił pomnik (do dziś dnia istniejący). Tymczasem cóż się stało? oto zaraz w ślad za tem nastąpił tryumf chrześcijaństwa, i te pałace samego Dyoklecjana, w których podpisywał wyroki na śmierć chrześcijan — przerobione zostały na kościoły, a niedługo i stolica jego Rzym przeszedł pod władzę kościoła.
Bylebyśmy mężnie wytrwali do końca (usque ad finem) przy prawdzie, poświęcenie nasze w obrocie wiary, w obronie Ojczyzny odniesie tryumf i to tem większy im większe było poświęcenie, i sami nawet nasi nieprzyjaciele w końcu, chcąc nie chcąc, oddadzą hołd uznania i sprawiedliwej sprawie naszej i zacności tych, którzy się dla niej poświęcają. Że tak w końcu zawsze było, przyświadcza historja, a że z czasem tak się i z nami stanie, zapowiedzią tego — to, co się stało z X. Sipajłło po jego śmierci.
X. Aleksander Sipajłło urodził się w r. 1854 w Petersburgu z bardzo zamożnych rodziców, mających znaczne swe dobra w Gubernii Petersburgskiej. Ojciec jego pułkownik Inżynierów, chciał koniecznie widzieć i syna swego jedynaka temu zawodowi, przynoszącemu wielkie korzyści, oddanego. Ten jednak od zarania swej młodości czuł w sobie największe powołanie do stanu duchownego. Gdy zaś pod panowaniem moskiewskiem kościół najokrutniej jest prześladowany, i każdy wstępujący do stanu duchownego, może z góry spodziewać się tylko bardzo smutnego losu. Ojciec, kochający nad życie swego jedynego syna, tego właśnie dla niego się obawiał i wszelkich możliwych środków używał, żeby przytłumić w nim to powołanie. Wreszcie nie mogąc go od tego odwieść, żądał, żeby wpierw ukończył nauki. Gdy jednak po ukończeniu gimnazjum a następnie uniwersytetu, syn trwał w postanowieniu poświęcenia się Bogu, ojciec użył całej swej czułości, a nawet i władzy rodzicielskiej i zniewolił go do wstąpienia do Akademji Inżynierów. Lecz nic to nie pomogło. Po ukończeniu Akademji powołanie jego wystawione na próby nie tylko nie zostało przytłumione, lecz jeszcze bardziej się wzmocniło. Wysłany do budowania mostu na Wołdze — pomimo, że musiał być bardzo zatrudniony, myśli swej od Boga nie odwrócił. Widząc to ojciec, poznał w tem wolę Bożą, i chociaż wprawdzie z wielkim żalem, ofiarował syna Bogu. Za szczególnem wyjątkowem pozwoleniem X. Arcybiskupa przyjęty został Sipajłło wprost do Akademji duchownej. Jak się tam zachował, oto co powiada X. W. S. jego kolega akademicki w liście wydrukowanym w Pismie warszawskim, w Przeglądzie katolickim (1886 r. N. 22.). „W roku 1878 znalazł piszący szczęśliwą sposobność bliskiego poznania i ocenienia ś. p. Aleksandra. Odtąd podzielając losy szkolnej ławy mieliśmy w nieboszczyku nieustający wzór miłości powołania, ducha czystej i szczerej pobożności, podziwu godnej stałości w pracy nad wykształceniem umysłu i serca. Ścisły w przestrzeganiu najdrobniejszych przepisów i zwyczajów akademickich, wielki miłośnik milczenia, odznaczał się pobożnością, częste i długie chwile spędzając w kaplicy na modlitwie i rozmyślaniu. Wytrwałość była jedną z najwybitniejszych cech jego charakteru, weszła niemal w przysłowie u kolegów, a w każdym razie miała ten na nich wpływ, że podnosiła nie jednego chwiejnego ducha i zachęcała do pracy. Słowem ś. p. Aleksander w murach Akademji był najświętszym lewitą, wzorowym studentem, najlepszym kolegą. Jedną tylko miał wadę: nieumiarkowanie w pracy.
Skończywszy Akademję ze stopniem Magistra, wysłany został na Litwę do Witebska na kapelana i katechetę w Gimnazjum. Młodzież szkolna odrazu przylgnęła do swego kierownika duchownego. Niepodobało się to Moskalom, którzy starają się młodzież szkolną zdemoralizować i przez to uczynić niezdolną do poświęceń, i wybierają zwykle na nauczycieli religii tylko takich księży, którzy odstręczają od siebie uczniów. A tu miłość nadzwyczajna, przywiązanie i nawet zapał obudził ku sobie X. Sipajłło, i tak umiał wpłynąć, że zmiana do podziwu nastąpiła w całem Gimnazjum. Zaczęli więc go prześladować, ale to jeszcze bardziej jednało mu serca wszystkich i powiększało wpływ zwłaszcza, że sam od nikogo nic nie brał a co miał wszystko rozdawał i z każdym się dzielił. Rodzice jego bardzo bogaci, i miłujący go nad wyraz, przysyłali mu dużo pieniędzy, które on wszystkie na wsparcie dla biedniejszych uczniów obracał, sam żyjąc najskromniej i nawet ubogo. Mieszkanie jego więcej wyglądało na celę ubogiego zakonnika a nie profesora Gimnazjum. Stolik nawet niepomalowany, stołki drewniane zwyczajne, łóżeczko — to deski prostym kocem przykryte, ot i wszystko. Całą ozdobą były tylko szafki z książkami, których miał dużo. Nigdzie nie bywał — tylko w szkole i w kościele, jakby przykuty do konfesjonału. A jednak był on wyrocznią całego miasta. Nietylko katolicy ale schyzmatycy i nawet żydzi inaczej nie mówili o Xiędzu katechecie, tylko jako o świętym. Ten święty to znaczyło X. Sipajłło. Moskale patrząc na to nie posiadali się ze złości, że jeden młodziutki ksiądz wpływ tak zbawienny wywierał na całe miasto. Do niczego się przyczepić nie mogli, ale i pozostawić tak nie chcieli. Więc wysłali go do Anglony i zamknęli w klasztorze, nie pozwalając z klasztoru wyjść ani na krok. Ojciec jego jako pułkownik Inżynierów i pan bardzo bogaty, miał wpływ w Petersburgu nie mały. Przekupstwem wszystko można z moskalami zrobić; to jedyny tam ratunek. Jakoż po roku pokuty, za pomocą datków wyjednał ojciec, że przeznaczono X. Aleksandra na proboszcza do Mińska litewskiego.
Mińsk należy do największych miast w Litwie z 50 przeszło tysięcy ludności, za polskich czasów stolica województwa Mińskiego. Miasto to jedno z najdawniejszych. — Historja wspomina o nim już w r. 1067, w którym książęta Ruscy synowie Jarosława zdobyli Mińsk, mieszkańców wycięli, a żony i dzieci w niewolę zabrali.
Mieszkańcy tego miasta zawsze odznaczali się patryotyzmem i przywiązaniem do Polski. Kiedy r. 1792 Moskale zabierali Mińsk i w tym celu ogłosili swój płakat, Maryanna z Galimskich Tyszkiewiczowa starościna Wielatycka po przeczytaniu tego płakatu moskiewskiego zaczęła rzewnie płakać, wpadła w konwulsye i skonała — serce jej pękło z żalu. Owładnąwszy moskale Mińskiem, zaraz rozpoczęli panowanie swoje od zaboru kościołów i zmuszania do przejścia na schyzmę, w końcu znieśli biskupstwo i z 14 kościołów zostawili tylko dwa, i te obsadzili dwoma księżmi — apostatami, Sęczykowskim i Makarewiczem, którzy po moskiewsku zaczęli odprawiać nabożeństwo. Naród myślał, że będzie mógł wzbudzić litość u Moskali. Więc wszyscy mieszkańcy co do jednego, nawet dzieci z zapalonemi świecami poszli do gubernatora prosząc, aby powrócił im dobrych księży, których powywoził na Sybir, a tych odstępców zabrał sobie, i że dopokąd oni będą, nikt nie pójdzie do kościoła. Nie z litości, ale z obawy zaburzenia, żeby naród nie powstał usunięto najgorszego księdza Sęczykowskiego, (Makarewicz dotąd zostaje). Przysłany na miejsce jego X. Wojdak dla tego, że był dobrym księdzem niedługo r. 1884 wywieziony został na Sybir do Krasnojarska. Po wywiezieniu X. Wojdaka naznaczony został X. Sipajłło. Oto co o nim czytamy w książce p. t. kartka z dziejów kościoła str. 66. Wkrótce po przybyciu X. Sipajłły w byłej katedrze usłyszano dodatkowe nabożeństwo w języku polskim, poczęto obchodzić uroczystości wedle przepisów kościoła i dawnych zwyczajów, których od dawna nie zwykliśmy już oglądać, słowem wróciły chociaż pozornie dawne czasy. Przez trzechletni swój pobyt w Mińsku X. Sipajłło zjednał nie już tylko cześć i szacunek wszystkich mieszkańców miasta bez różnicy wyznań, był on po prostu uwielbiany, ubóstwiany i miany za świętego. Prawość charakteru, ascetyczne życie, pełne poświęceń w pracy bez wypoczynku po całych dniach i nocach, — to właśnie jednało mu serca wszystkich. Parafia Mińska liczy przeszło 20.000 ludności, łatwo przeto pojąć, jak ogromnie musiał pracować X. Sipajłło, by nieść wszystkim potrzebującym posługę duchowną, mając do pomocy tylko jednego księdza. Będąc osobiście bogatym, (bo go rodzice zamożni jako swego jedynaka szczodrze obdarzyli) X. Sipajłło wszystko rozdawał biednym. Gdzie nędza, choroba lub nieszczęście jakie — zawsze tam widziano X. Sipajłłę; biednym niósł pomoc materjalną, strapionych pocieszał i dodawał im otuchy. (Dalej wypisujemy z Gazety Warszawskiej). Praca ta nadwerężyła w końcu zdrowie jego i bez tego słabe. Życie zbyt surowe i ascetyczne, ścisłe przestrzeganie postów, wywołały chorobę tyfus, która go w końcu zabiła. (d. 10 Maja 1886 r.) Na wieść o śmierci kochanego Proboszcza tłumy zaległy dziedziniec kościelny, i z płaczem i jękiem cisnęły się przez trzy dni do zwłok ze czcią jak do świętego. Przynoszono dzieci, lud całował ręce i nogi nieboszczyka i to nie tylko katolicy, lecz i szyzmatycy a nawet i sami popi moskiewscy. We środę zwłoki zostały wprowadzone do kościoła kirem obitego. Gdy X. Małecki przemówił z ambony o życiu i cnotach zmarłego głosem łzami dławionym, powstał ogólny jęk i płacz, że zagłuszał głos mowcy. Kilka osób zemdlałych wyniesiono z kościoła. We czwartek przy wyprowadzeniu zwłok całe miasto wyległo. Najstarsi u nas nie pamiętają podobnego pogrzebu, takiego mrowiska ludzi i takiego żalu. Sam Gubernator Xiąże Trubecki patrząc na ten pogrzeb z balkonu był bardzo wzruszonym. Pomimo, że cmentarz o 4 wiorsty odległy, trumnę niesiono na barkach, a o zaszczyt ten dobijali się najprzedniejsi ludzie. X. Sipajłło umarł w 32 roku życia. Był to kapłan w całem znaczeniu tego wyrazu. Krótka kartka jego żywota, a tak treściwa, winna być zapisaną złotemi głoskami w dziejach kościoła na Litwie.

Cześć Ci przezacny kapłanie i patryoto!

X. Wacław, kapucyn.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Edward Nowakowski.