Album biograficzne zasłużonych Polaków i Polek wieku XIX/Jan Czeczot

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Zygmunt Gloger
Tytuł Jan Czeczot
Pochodzenie Album biograficzne zasłużonych Polaków i Polek wieku XIX
Wydawca Marya Chełmońska
Data wydania 1901
Drukarz P. Laskauer i W. Babicki
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tom pierwszy
Pobierz jako: Pobierz Cały tom pierwszy jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tom pierwszy jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tom pierwszy jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Jan Czeczot.
* 1794 † 1847.
separator poziomy
I

Ignacy Domejko, cioteczny brat Maryli Wereszczakówny, w obszernym liście o młodości Mickiewicza, pisanym z Sant-Jago dnia 16 października 1869 r. do Bohdana Zaleskiego, tak pisze o Czeczocie: «Prawdziwy kolega szkolny Mickiewicza z kolegium O.O. Dominikanów nowogródzkich, jedyny, coby dokładnie mógł był opisać jego lata szkolne, był Jan Czeczot. Oba tegoż samego wieku, w jednym czasie ukończyli szkoły i pojechali na uniwersytet wileński. Rodzice Czeczota mieszkali w Nowogródku, czy też jego okolicach, a Jan był od dzieciństwa poetą, jak Mickiewicz. Jednakże choć związani jakby jedną duszą, znacznie różnili się z powierzchowności, w charakterze i, jak to u nas mówią, w temperamencie. Mickiewicz nie ukrywał odrazy do ludzi nienaturalnych, fałszywych lub skłonnych do uniżenia się przed siłą lub majątkiem, był nielitościwym biczem na przechwałków, nie był zbyt łagodnego i słodkiego ujęcia.

Jan Czeczot - signature.png

«Towarzysz od czubów szkolnych, Czeczot, jedyny może, któremu wolno było gderać, przestrzegać i napominać Mickiewicza, był nawet z powierzchowności dziwnie łagodnego, utulnego charakteru. Nizki, okrągłej twarzy, zarówno pobłażający dla wszystkich, jak surowy dla siebie i dla Mickiewicza, był prawdziwie uosobioną czułością i miłością bliźniego, Z otwartem sercem dla wszystkich, był też pospolicie weselszym od Mickiewicza i garnął ku sobie i do niego tych nawet, których z razu wyższość i genialność poety nie ośmielały zbliżać się do niego z całą poufałością.
«Owóż dwaj nasi studenci szkoły Nowogródzkiej, od najrańszych lat znali dobrze lud litewski, polubili jego pieśni, przejęli się jego duchem i poezyą; ku czemu zapewne przyczyniło się i to, że małe miasteczko Nowogródek niewiele się różniło od wsi, dworów i zaściank6w naszych.
Życie szkolne było raczej wiejskie, miasteczkowe, niż miejskie. Przypatrywali się kiermaszom, targom i odpustom, bywali na weselach chłopskich, dożynkach i pogrzebach, Stąd też za szkolnego jeszcze życia uboga strzecha i pieśń gminna roznieciły w obu pierwszy ogień poetycki. Mickiewicz prędko wzniósł się do wyższej sfery swoich cudownych utworów; Jan aż do śmierci pozostał wiernym poezyi ludowej: pisał, zbierał i śpiewał wioskowe pieśni i wydawał potem ich zbiory i tłómaczenia.
«Obaj studenci na święta i wakacye wyjeżdżali często do rozmaitych obywatelskich dworów, gdzie zarówno, jak we własnych rodzicielskich domach, przejęli się owem szlacheckiem życiem i obyczajami, które tak żywo odbiły się w «Panu Tadeuszu».
Inni znajomi i współcześni Jana Czeczota opowiadali o nim, że był wątłej budowy, żywy, tkliwy, łatwo się dawał powodować chwilowemu uczuciu i łatwo przechodził z oburzenia w rozczulenie, z wesołości w zadumę. Była to dusza czuła, wylana dla innych, skutkiem zbytku wraźliwości z trudem utrzymująca się w równowadze i rzadko też zażywająca spokoju wewnętrznego. Gotowy do zacnych usług i poświęceń, lubił roztaczać opiekę nad kolegami, mianowicie młodszymi, i nadawać im kierunek moralny. Ale im bardziej kogo kochał, tem więcej doskonałości od niego wymagał i tem silniej raziły go w osobie ukochanej najmniejsze usterki, skutkiem czego gderał często na tych, których kochał najserdeczniej, a stąd gderał i na samego Mickiewicza.
Jan Czeczot urodził się w r. 1794, a jak inni podają w 1797, we wsi Rzepichowie w powiecie Nowogródzkim, był więc nieco starszy od Mickiewicza i tem się poniekąd tłómaczy, dlaczego na ławie szkolnej wolno mu było zrzędzić i przestrzegać Mickiewicza. Na uniwersytet wileński, być może, iż Czeczot wyjechał rokiem pierwej, a lubo uczęszczał na wykłady wydziału nauk moralnych i politycznych, sercem lgnął do poezyi, zwłaszcza ludowej, i w jej nastroju tworzył pieśni studenckie, z kt6rych dwie: jedną w narzeczu białoruskiem, drugą polską, przechował Ignacy Domejko i podał w pracy swojej «Filareci i Filomaci» (r. 1872). Razem z Zanem i Jeżowskim był założycielem towarzystwa filomatycznego w uniwersytecie wileńskim i wogóle brał nader czynny udział w ówczesnem życiu społecznem.
W r. 1824 Czeczot wyjechał do Orenhurbra, potem do Tweru, gdzie do roku 1833 przebywał, utrzymując serdeczne listowne stosunki z kolegami, a mianowicie z Mickiewiczem. Bawiąc w Ufie, przetłómaczył na język polski angielskie dzieło Waszyngtona: «Rysy moralności i literatury anglików i amerykan6w», które wyszło w 2-ch tomach w Wilnie r. 1830. Z Tweru był przysłany na sekretarza biura inżynierskiego przy Berezyńskim kanale w Leplu w gub. Witebskiej.
Za powrotem do Nowogródka, otrzymał posadę bibliotekarza w Szczorsach u Adama Chreptowicza, Wówczas to zajął się gorliwie zbieraniem pieśni ludu i tłómaczeniem ich z narzecza białoruskiego na język polski, Najprzód wyszły u Zawadzkiego w Wilnie: Piosnki wieśniacze z nad Niemna, w dwóch częściach. Część I w r. 1837 i część II p. n..... z nad Niemna i Dźwiny w r. 1839. Trzecia książeczka tych piosnek wytłoczoną została r. 1840. W r. 1844 ukazał się czwarty tomik ze wstępem, w którym Czeczot podał bibliografię dzieł o poddanych (t. j. włościanach) w Polsce. W roku następnym wyszły Piosnki wieśniacze z nad Niemna, Dniepru i Dniestru, a w r. 1846 ukazały się aż trzy prace Czeczota, mianowicie: Pieśni ziemianina (poczet pieśni historycznych), dalej tomik pieśni z nad Niemna i Dźwiny, a także niektóre przysłowia i idyotyzmy w mowie słowiano-krewickiej ze spostrzeżeniami nad nią uczynionemi. We wstępie znajdujemy rys gramatyczno-historyczny dyalektu krewickiego i o podobieństwie języka słowiańskiego do Sanskrytu. Trzecią wreszcie pracą były: «Niektóre uwagi, szczególniej pod względem stylu nad pieśnią trzecią Anafielas: Witoldowe boje, utworem J. Ig. Kraszewskiego», Jest to surowa ocena tego poematu, pierwotnie drukowana ze zmianami w «Tygodniku petersburskim». Polskie przekłady pieśni ludowych odznaczają się prostotą i wiernością. W utworach oryginalnych, jakiemi są «Pieśni ziemianina», Czeczot nie okazał wyższego talentu poetyckiego. Uderza w nich, wszakże wdzięk słowa, szlachetność uczuć i prawość charakteru, które stanowiły wybitne cechy duszy autora. Chwilami rwał się Czeczot i do powieści, a nawet do powieści humorystycznej. Mieliśmy w ręku podobny jego utw6r rękopiśmienny p. n. «Litwa i Żmudź w karykaturze», ale niedokończony. Rzecz dzieje się w Królewcu około r. 1829, a przedmiotem jest życie hulaszcze kilku przybyłych tam bałagułów nadniemeńskich.
Czeczot należał do ludzi bardzo pracowitych. Mamy pod ręką rodzaj Silva rerum w postaci książki rękopiśmiennej, zatytułowanej: «Wypisy z książek czytanych wiadomością o nich, Notatki do historyi narodu polskiego». W zbiorze tym znajdujemy moc notatek z pamiętników francuskich, historyi polskiej dotyczących, z dawnych dzieł niemieckich, zawierających wzmianki o rzeczach polskich, z kronik i dawniejszych poetów polskich, oraz rękopisów biblioteki Chreptowiczowskiej. A wszystko to wypisane starannie, gęstem i drobnem, czytelnem pismem, z wielką oszczędnością papieru, na stronicach numerowanych, a w końcu opatrzone «Spisem rzeczy, zawartych w tej książce», z której widać, że wszystko, co dotyczyło dziejów, obyczajów, statystyki krajowej, rolnictwa, ludu wiejskiego, języka, filantropii, poezyi i muzyki, obchodziło zarówno i było blizkiem serca zacnego nowogrodzianina.
Obok zajęć obowiązkowych bibliotekarza wielkiej książnicy w Szczorsach (położonych nad Niemnem w powiecie Nowogródzkim), i obok prac literackich, a głównie zbierania i tłómaczenia pieśni ludu, pan Jan zajmował się serdecznie ludzką niedolą, mianowicie zaś Towarzystwem dobroczynności w Nowogródku. Z listu jego, pisanego ze Szczors w r. 1841, a zaczynającego się od słów: «Kochany panie Pietrze», dowiadujemy się, że posiadał własną bryczkę, którą na rzecz biednych sprzedać polecił, ubolewając przytem, że do kompletu w Towarzystwie nowogródzkiem brakuje jeszcze siedmiu członków. Wzmiankuje przytem o sobie, że opiekuje się biednymi, sam najuboższy.
Po śmierci Adama Chreptowicza Czeczot osiadł u przyjaciela swego, obywatela Rafała Śliźnia we wsi Wolnej. Tu zachorowawszy, udał się na kuracyę do Druskienik, gdzie po ciężkich i długich cierpieniach szlachetny swój żywot w d. 11 sierpnia 1847 r., a 53 wieku swojego zakończył. Bawiący podówczas w Druskienikach R. Wilczyński na kilkanaście dni przed jego zgonem (d. 27 lipca) wykonał akwarellę, przedstawiającą druha Mickiewiczowego na łożu boleści, z której podobiznę przy niniejszym życiorysie dołączamy[1].
Obecnym był wówczas u wód Druskienickich i Józef Ignacy Kraszewski, a lubo czuł się boleśnie zadraśniętym przez Czeczota wydrukowaną w roku poprzednim przez tegoż surową oceną «Witoldowych bojów», to jednak dał dowód prawdziwej podniosłości ducha, pisząc nad niezastygłemi jeszcze zwłokami (w dniu 11 sierpnia) rzewny wiersz «Na śmierć Jana Czeczota»:

W ubogiej chatce, na prostym tapczanie
Trup leży martwy, z powieką zapadłą,
A boleść ciężka i długie konanie
Uśmiechem wieńczą twarz wybladłą.
Pusto; troje ich tylko nad ciałem zostało:
Ta, co go strzegła do życia ostatka,
Której skonanie jego resztę łez zabrało,
Obca mu, ale razem siostra, żona, matka,
I biedna jakaś stara! co umarłych strzeże,
Zimnemi wargi martwe szepcąca pacierze...
I żebrak wpół zdrzemany z gałęzią zieloną,
Jako palma zwycięstwa nad zmarłym zwieszoną.
Pusto... ledwie ktoś zajrzy i do bladej twarzy
Wzrokiem się przelęknionym przybliżyć odważy.
My stańmy, na zwycięzcę popatrzeć zdaleka,
Zapłakać nad poetą, westchnąć za człowieka!
W tej skroni bladej, w której myśl jaśniała,
W snem spojonych powiekach, w ustach uśmiechnionych,
Jak się odbija przeszłość jego cała!
Ile w obliczu martwem wiary i miłości!
Uczmy się żywi — bo żaden z nas nie ma
W licu tego spokoju, w obliczu świętości;
Żaden żywemi nie powie oczyma,
Co ten trup niemy i co ta twarz blada
Milcząc o swojej przeszłości powiada.
W ubogiej chatce klęknij na modlitwie!

...........................

A kto umierał z licem tak pogodnem,
Ten umarł pewien, że za znanym światem,
Zadatek pracy żniwem wróci się bogatem.

Śmiertelne szczątki Jana Czeczota pochowane zostały na wiejskim parafialnym cmentarzu przy kościołku w Rotnicy o pół mili od Druskienik (w powiecie Trockim). W kilka lat później postawiono na jego grobie dotąd istniejący krzyż żelazny i wyryto na nagrobku piękny wiersz Odyńca, napisany w dziesięć lat po zgonie Czeczota:

Młodość poświęcił pracy dla nauk i cnoty,
Wiek męski przetrwał mężnie w próbach i cierpieniu;
Miłość Boga i braci — treść jego istoty,
Cały ciąg życia jego — droga ku zbawieniu.
Imię jego w ojczyźnie jest wiecznie związanem
Z Adamem Mickiewiczem i Tomaszem Zanem.
Kto wiesz, czem oni byli — schyl skroił przeli tym głazem!
Pomyśl, westchnij módl się — za wszystkich trzech razem!..[2]


Zygmunt Gloger.


Jeżewo, w listopadzie 1898 r.



Album zasłużonych Polaków wieku XIX t.1 s239.png



Przypisy

  1. Akwarella powyższa znajduje się w zbiorach Aleksandra Jelskiego w Zamościu.
  2. Niektóre szczegóły z życia Czeczota są w życiorysie An Ed. Odyńca.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Zygmunt Gloger.