Achilleis/Scena XVIII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Wyspiański
Tytuł Achilleis
Podtytuł Sceny dramatyczne
Wydawca nakładem autora
Data wydania 1903
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


W NAMIOCIE AGAMEMNONA.
ODYS
(wchodzi)

Wracam, — — lecz jeszcze nie skończone dzieło,
dzieło zniszczenia.

(kładzie palec na ustach)

Cyt. — Mówię za wiele.
Trzeba, by żadne serce nie pojęło
tego, co moja pomyślała głowa.
Spełniłem w noc to dzieło, dziś reszta się stanie.
Ujrzysz mnie jeszcze w niejednej przemianie.
Przyjm wszystko, jako rzecz znaną.
Niechaj ofiara krwi będzie gotowa.
Spieszno mi odejść. — Ty uświęcisz zgodę,
zgodę rzekomą.

AGAMEMNON

Kłamać?

ODYS
(wskazując na niego)

Tak w tej mierze.
Mnie teraz kłamiesz; — — że potrafisz, wierzę.

(odchodzi)
AGAMEMNON
(uderza w tarcz)
ZBROJNI
(wchodzą)
AGAMEMNON
(wyprowadza Rezosa)
REZOS
(wchodzi)
AGAMEMNON
(do Rezosa)

Otoś jest wolny. — — Oto twoje szaty.
Straż moja schwytała złoczyńce.
Pospieszysz w miasto dziś wieścią bogaty.
Witać cię będą, jako dobroczyńcę.
Wieczysty sojusz zawieram z Iljonem
i żem śmiał z Bogiem mórz walczyć żelazem,
boć Iljon święte miasto Pozejdona,
więc siedmiu zbrojnych sojusz święcę zgonem;
straszliwą śmiercią siedmiu zbrojnych skona.
Pozejdonową dziś kąpią kobyłę
w fal morskich słonej topieli.
Oto Pozejdon swą objawia siłę:
i ci, co z sobą na bój stanąć mieli,
krzywdy i straty głoszą za niebyłe,
by w zapomnieniu mir wieczysty wzięli.
Ustrój się godnie. W niezadługim czasie
powiedziesz Boga Centaura do grodu.
Tam oczekuje was Święto narodu.

REZOS
(oddala się)
ZBROJNI
(niosą za nim jego ubiory)
DZIEWCZYNA
(wbiega)
AGAMEMNON

Skąd wracasz — ?

DOZORCA DZIEWCZĄT
(wbiegł za dziewczyną)
AGAMEMNON
(do dozorcy)

Za nią ty odpowiesz.

DOZORCA DZIEWCZĄT

Myślę, że była u kochanka.

AGAMEMNON

Utopić.

DZIEWCZYNA

Wracam od Pelidy.
Byłam go przestrzedz, — i zostałam.

AGAMEMNON

Kto cię posełał?

DZIEWCZYNA

Jego branka.

AGAMEMNON

Więc w zamian wzięłaś jej kochanka.

DZIEWCZYNA

Ogniami temi jeszcze pałam,
które mi dał w uścisku.

AGAMEMNON

I przed czem byłaś go przestrzegać?

DZIEWCZYNA

By się nie ważył dziś wybiegać
ni wozem, ani pieszo z bronią,
bo śmierć królować ma w igrzysku
i z tym orędziem sługi twoje

przez cały obóz gonią.
A żem została, chłostaj biczem,
Eros tu winę moją zmniejszy, — —
młodszy od ciebie i ładniejszy.

HIPODAMIA
(podsłuchiwała, naraz staje we drzwiach namiotu)

To nie on!

DZIEWCZYNA

Wszystko mi to jedno.
Jeszcze ramiona jego czuję
i słowa, co mi szeptał.

HIPODAMIA

Myślisz, by Achill miłość moją
na pierwszym dniu rozstania deptał?

DZIEWCZYNA

A jednak cię trucizna truje
zazdrości; — nie dbam o złość twoją.

AGAMEMNON

Jeźli to Achill był ten miły
co cię dziś gościł nocą
i jeźli twoich słów posłucha, —
powiodą cię doń sługowie.
O co rozumu przewagą
darmo się silą królowie:
żeś ty zdeptała jego ducha
powabem twego ciała.

HIPODAMIA

Jeźli to Achill był ten miły,
co cię dziś pieścił nocą

i tulił do piersi nagą, —
to patrzeć ino, jak wybieży
we złotej swoich zbrój odzieży
i tegom ino chciała!

AGAMEMNON

Czego?

HIPODAMIA

By szedł przeciw twej woli.

AGAMEMNON

Zginie!

HIPODAMIA

A czyliż mu to zginąć pozwoli
tylu zbrojnych królów i mężów!?

AGAMEMNON

Zginie, — bo dziś żaden z pomocą
nie wybieży i nie sięgnie orężów.

HIPODAMIA

Niewolników to masz na smyczy?!

WRZASK
(słychać)
AGAMEMNON

Skąd ten wrzask?

DOZORCA DZIEWCZĄT

Gawiedź krzyczy.

AGAMEMNON
(wychodzi do wrót)
DOZORCA DZIEWCZĄT
(za nim)
HIPODAMIA

Byłaś u niego?

DZIEWCZYNA

Nie wiem u kogo.

HIPODAMIA

Czy zastałaś samego?

DZIEWCZYNA

Samego.

HIPODAMIA

Czy był smutny?

DZIEWCZYNA

Wielce zadumany.

HIPODAMIA

Czy me imię wymówił?

DZIEWCZYNA

Powtarzał.
Przez pierś gdy się obnażał,
wyryte miał w promieniach słońce.

AGAMEMNON
(wraca z pośpiechem)
TŁUM
(za nim się ciśnie)
(uchylono płócien namiotu)
WRZASK

Hektor walczy!!

AGAMEMNON
(do Hipodamii)

Patrz, tam śmiertelni gońce!
Hektor pędzi złotego rycerza!!

HIPODAMIA
(patrząc poza namiot)

W słońcu zbroje się świecą.

AGAMEMNON

Trupy z wozu się walą!

HIPODAMIA

Achilles!! Zbroja jego!

(biegnie)
AGAMEMNON

Gdzie lecisz?

HIPODAMIA

Tam! Do niego!

(wskazuje Agamemnona)

Radość z tych oczu bije.
Niedoczekanie, byś mnie miał kochanicą.

DZIEWKI

Konie jakieś pędzą rzucone.

HIPODAMIA

Ksantus! — Lecą w stronę namiotu!
Jak mnie wóz ten zabije
niech mnie z tym trupem spalą!!

(wybiega)
(ginie pod końmi przelatującego wozu)





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stanisław Wyspiański.