Achilleis/Scena V

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Wyspiański
Tytuł Achilleis
Podtytuł Sceny dramatyczne
Wydawca nakładem autora
Data wydania 1903
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


W NAMIOCIE DIOMEDESA.
ODYS
(wchodzi)

Hełm ten mój na to ofiaruję własny,
że ty o Achillesie myślisz.

DIOMEDES
(biorąc hełm)

Hełm za ciasny,

ODYS

Że jest skórzany, namknę ci rzemienia;
może rozumu przejmiesz co z odzienia.

DIOMEDES

Że myśl mą zgadłeś, broni się wyzuwasz?

ODYS

Chcę byś rozumiał, że myśl twoją cenię,
gdy odpowiednie myśli dasz odzienie.
Przyszedłem pewny, że myślisz i czuwasz,
że ci spodobał się Achilles w gniewie
i że twój umysł, co myśleć ma, — nie wie.
Tarczę tę moją przydałbym ku temu.

DIOMEDES

K’czemuż chcesz dzisiaj pchać dalej?

ODYS

Ku złemu.
Ty bowiem jesteś bystrzejszy o wiele
ponad Pelidę i wiele piękniejszy
w ruchach i barwie, żeś smagły na ciele.

DIOMEDES

Myślisz, że sławy jemu język zmniejszy — ?

ODYS

Nie tyle język ile zmniejszą uszy
tych ludzi, którym język uwiązgł w duszy.
Weź jeszcze oszczep w dłoń i wyjdziesz ze mną.

DIOMEDES

Ja? W twoich znakach?

ODYS

Pozornie. Ja z tobą.
Sługą ci będę i miecz twój podźwignę.
Gdy miniem obóz i wszystkie namioty
gdy ostawimy daleko za sobą,
zgadniesz, że szliśmy obaj nie daremno.
Chcę cię o przyjaźń prosić, — przez twe cnoty,
że biedz tak umiesz, jak ani Pelida
nie biegnie, — chyba złość gdy kogo ściga.
A musim obaj biedz, — nie możem zwlekać.
Włócznią uderzysz tych, których ci wskażę
i potem...

DIOMEDES

Zabrać łup.

ODYS

Potem uciekać.
Niepatrzeć nawet na pobitych twarze
ani na znaki. — Ja ich sam obnażę
i sam ich zwiążę.

DIOMEDES

Śpiących?

ODYS

Nie. Zabitych.
A ty się nagród spodziewaj obfitych,
jeźli twój język przyschnie i myśl zgaśnie.
Oto ku Trojej czworoprząg się zbliża
możnego króla, wielkiego rycerza,
którego dusza jest jak woda świeża
święconych źródeł, których nimfy strzegą
i wiem, że król ten tam w półdrogi zaśnie,
gdzie w czystem źródle konie swe napoi,
bo wodę źródła struli ludzie moi,
że, kto zeń pije, zasypia... jak trzeba.

DIOMEDES.

Skoro otruci, cóż ja się mam trudzić?

ODYS.

Ty ich zabijać będziesz a ja budzić.

DIOMEDES.

Cha, cha, cha.

ODYS.

Śmiej się. Smiech to jest dar nieba,
a nieświadomość celu szczyt rozumu.
Idź i licz kroki.

DIOMEDES

Cyt. — fal słucham szumu.

ODYS

Idź i licz kroki. — Woskiem zalep uszy.

DIOMEDES

Morze wre we mnie krzywdą mojej duszy.
Nie pójdę.

ODYS

Pójdziesz; wyrośniesz nad tłumem.
Ty jeden godzien zmódz litość rozumem.

DIOMEDES

To nie jest litość.

ODYS

Nie litość? — To trwoga.

DIOMEDES

To nie jest trwoga.

ODYS

Więc co?

DIOMEDES

Duch się budzi.

ODYS

Wiedz: Bogom dane jest zabijać ludzi.
Wiedz, że kto w sobie żal i litość skruszy,
takiego człowiek opowie za Boga.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stanisław Wyspiański.