5,000 Rubli/II

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Klemens Junosza
Tytuł 5,000 Rubli
Podtytuł Powiastka
Pochodzenie „Kolce“, 1876, nr 4-5
Redaktor J. M. Kamiński
Wydawca A. Pajewski i F. Szulc
Data wydania 1876
Druk Aleksander Pajewski
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


II.

— Matka czy córka zawsze z tego coś będzie.
Tak mówił do siebie pan Rekursowicz dependent Franciszka Obełgalskiego patrona.
Zacny ten mąż, który miał zawsze do czynienia z opozycjami, apelacjami i t. d. który oprócz tego w charakterze obywatela krajowego pełnił obowiązki świadka przy wszystkich umowach zawieranych w sąsiedniej kancelarji rejenta, nie był obojętnym na wdzięki panny Krystyny Windbeutel, ale w ostatnim razie nie pogardziłby również i wdową gdyby ta zechciała przyjąć jego afekta.
Wdowa zapraszała go często na herbatkę, a w miłej rozmowie, dawała poznać iż stan wdowi jest jednym z najnieznośniejszych stanów kobiety w Europie, że mąż jest podporą słabej niewiasty, a samo małżeństwo, jest instytucją jeżeli nie lepszą to w żadnym razie nie gorszą od wszelkich innych instytucji. Nie taiła również, że jak dla kobiety w jej wieku i położeniu, dla niej, co wchodząc w pierwszy związek uczyniła mezaljans, najodpowiedniejszym byłby człowiek stateczny, nie młodzik, z inteligencją i poważnem stanowiskiem w społeczeństwie.
Pan Rekursowicz przyznawał w duchu, że dependent bez inteligencji nie byłby dependentem, i że stanowisko jego można nazwać stanowiskiem całą gębą...
Wieczory na Starem Mieście pod Nr. 1. powtarzały się często, oprócz herbaty z arakiem znajdował tam pan Rekursowicz wiele innych rzeczy, i byłby w dalszym ciągu został szczęśliwym mężem pani Windbeutel wdowy, gdyby nie to fatalne gdyby, które zawsze staje na przeszkodzie do szczęścia.
Pan Wincenty, gdyż takie było imię dependenta, pomimo idealnie szczupłego ciałokształtu i pomimo czterdziestu lat pracowicie spędzonego żywota, zakochał się w modrookiej Krysi do tego stopnia, że aż pan Franciszek Obełgalski patron monitować go musiał za niewypełnianie należyte obowiązków.
— Oh miłości! mówił zakochany dependent pisząc pozwy — oh! miłości — ty jesteś akcją incydentalną występującą we wszystkich sprawach życia ludzkiego! Gdyby nie miłość, gdyby nie Krysia, gdyby nie jej oczy habrowe, byłbym się ożenił z wdową, założył sklep z serdelkami, porzucił patrona i żył sobie jak mecenas... byłbym utył nawet gdyby nie ta miłość.
I z temi słowy zamykał swój stolik, czyścił nowy cylinder i szedł wprost na Stare-Miasto pod Nr. 1, gdzie pani Windbeutel wdowa, oczekiwała na niego z wiele obiecującym uśmiechem.
Krysi często w domu nie było.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Bo i poco miała bywać kiedy serce ciągnęło ją gdzieindziej, a mama nie broniła jej tego w widokach osobistych, spodziewając się że pan Rekursowicz pod wpływem gorącej herbaty z arakiem zdobędzie się na odwagę i wyzna jej swą miłość..
Ale miłość dependenta ku wdowie była warta akurat tyle ile miłość panny Krystyny ku dependentowi.
Historja serca panny Krystyny rozpoczyna się jeszcze w owej epoce kiedy ś. p. Gotlieb Windbeutel był szefem wielkiego interesu wędlarskiego. Wówczas to młody czeladnik Frytz spoglądał z pod oka na piękną Krystynę ozdobę sklepu i zakładu i nieraz uścisnął ukradkiem jej dłoń, pozostawiwszy na niej dużą tłustą plamę. Tłuszcz pokrywający spracowane dłonie Fryca nie był zapewne złym przewodnikiem miłości, kiedy pięknu Krysia po śmierci ojca, i zwinięciu interesu, widywała ukradkiem rozkochanego czeladnika, który regularnie co wieczór przechadzał się po wązkim i zabłoconym trotuarze Starego-Miasta, mając miłość w sercu i olbrzymią harmonijkę pod pachą.
Podczas kiedy pan Rekursowicz zastanawiał się nad przyczyną nieobecności ideału swych myśli — ideał ten odbywał spacery z czeladnikiem od rzeźnika, szepczącym słowa miłości i wygrywającym na harmonji owe melodje piękne, które zmuszały do wycia wszystkie psy używające w tymże czasie przechadzki, lub też spieszące w interesach osobistych.
Księżyc przyświecał zakochanej parze, latarnie i gwiazdy także jej świeciły... a puste place około cytadeli były niememi świadkami tych wycieczek, które w niedalekiej przyszłości miały wywrzeć wpływ na losy Krysi, Frytza, pani Windbeutel, Rekursowicza i pięciu tysięcy rubli, ogłoszonych do wypożyczenia na dom murowany w Warszawie.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Klemens Szaniawski.