Życzenia (La Fontaine, 1876)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Życzenia
Pochodzenie Bajki
Księga siódma
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Władysław Noskowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga siódma
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga siódma jako ePub Pobierz Cała Księga siódma jako PDF Pobierz Cała Księga siódma jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 423.png


BAJKA  VI.
ŻYCZENIA.

W Indjach, jak twierdzą bramini,
Każde domostwo ma swego chochlika,
Co wszelkie posługi czyni:
Zastępuje ogrodnika,
Strzelca, lokaja, a nawet się zdarza,
Że, gdy kucharz pijany, zastąpi kucharza.
Taki to chochlik skrzydlaty
Gdzieś nad Gangesem, przed dawnemi laty,
U rolnika był w służbie; kochał panią, pana,

A ogród nadewszystko. Dnie całe i noce
Szczepił, sadził, podlewał, a każdego rana
Znosił dla państwa owoce,
Z kwiatów barwne splatał wianki,
I przez różne niespodzianki,
Pracując skrzętnie i skrycie,
Jak mógł, umilał im życie.
Tak mu się tam podobało,
Że mimo płochość, chochlikom wrodzoną,
Byłby w tym domu został wieczność całą,
A nawet i dłużej pono.
Ale inaczej rozrządziły losy:
Kopali pod nim dołki dobrzy przyjaciele,
I król chochlików, za czasu niewiele
Wygnał biedaka między Eskimosy,
Nad lodowatych oceanów brzegi,
Paść renifery i zamiatać śniegi.
Zapłakał chochlik na takie bezprawia
I, chcąc pożegnać, widomie się zjawia
Zdumionym oczom rolnika.
«Niesłuszna, rzecze, kara mię spotyka:
Nie wiem, za jakie ciężkie przewinienia
W krainę lodów jestem przesiedlony.
Lecz, nim opuszczę te strony,
Spełnię trzy wasze życzenia:
Trzy, nie więcej; przez miesiąc mogę zostać z wami,
A więc dobrze rozważcie, czego żądać chcecie.»
Żądać! cóż łatwiejszego? kogoż na tym świecie

Ziszczeniem żądz wszelakich nadzieja nie mami?
Rolnik, po krótkiej z małżonką naradzie,
Żąda dostatków. Wnet skarbów bogini
Zsyła dostatek w spichrzu, w polu, w sadzie,
I hojną dłonią trzosy złota kładzie
Do pustej przez lata skrzyni.
Dopieroż praca, kłopoty i smutki!
Rządzić, doglądać, pisać i rachować;
Chociaż wstają ze świtem, każdy dzień za krótki;
Nie sposób od złodziei skarbów upilnować;
Ten i ów magnat pożycza pieniędzy,
Król uciążliwe nakłada podatki.
«Zabierz, chochliku, wołają, co prędzej
Zabierz od nas te dostatki!
Niech wróci złota mierność, zwiastunka spokoju,
Rodzicielka wesela, towarzyszka cnoty!
Żądamy dawnej pracy, w ubóstwie i znoju,
Dawnego szczęścia i dawnej prostoty!»
Powraca złota mierność, a z nią dni swobody:
Rolnik, szczęśliwy, z chochlikiem i żoną
Śmiał się ze swojej przygody;
Lecz widząc, że dwa pierwsze życzenia spełniono,
Bez żadnej dla nich korzyści,
Z trzeciem mieli dość kłopotu:
A chochlik już skrzydełka otwierał do lotu.
«Mówcie, rzekł: czego chcecie, natychmiast się ziści.
— Więc daj nam skarb, odrzekli, skarb największy w świecie:
Daj nam mądrość prawdziwą; to życzenie trzecie.»






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: Władysław Noskowski.