Żółw, Kruk, Szczur i Gazella

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Żółw, Kruk, Szczur i Gazella
Podtytuł Do pani de la Sablière
Pochodzenie Bajki
Księga dwunasta
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Władysław Noskowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga dwunasta
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga dwunasta jako ePub Pobierz Cała Księga dwunasta jako PDF Pobierz Cała Księga dwunasta jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 784.png


BAJKA  XVIII.
ŻÓŁW, KRUK, SZCZUR I GAZELLA.
DO PANI DE LA SABLIÈRE.

Kruk, Żółw, Gazella i Szczur, jak wieść niesie,
Połączeni przyjaźni węzły serdecznemi,
Mieszkali w ustronnym lesie.
Niestety! nie ma na ziemi
Kryjówki, gdzie nie dosięga
Chciwego człeka potęga.
Pewnego dnia, przez swawolę

Płocha Gazella wybiegła na pole;
Pies, ów niewolnik człowieka
I wspólnik w krwawej zabawie,
Ślady jej wytropił w trawie:
Goni i szczeka,
A zwierz ucieka.
Kiedy na obiad, pod sosną zieloną
Zeszło się przyjaciół grono,
Szczur z westchnieniem się odzywa:
«Już nas dziś jest trzech tylko, mili towarzysze!
Czemuż Gazella płochliwa,
Krusząc przyjaźni ogniwa,
Rzuciła nasze zacisze!
— Ach, Żółw odpowie, ja lękam się zdrady,
I gdybym krukiem był albo jaskółką,
Wnetbym poleciał na zwiady,
Co się stać mogło z naszą przyjaciółką;
Wierzcie słowom starego, przyjaciele młodzi,
Że o jej sercu wątpić się nie godzi.»
Na takie słowa, Kruk, nie myśląc wiele,
Rozwinął skrzydła i leci:
Spostrzega zdala niebaczną Gazellę
Ujętą w sieci;
A zatem czasu nie traci
Na pytania i rozmowy
(Jak czynią przemądre głowy)
I co tchu wraca do braci.
Rzekł, co widział, i w tej chwili

Walną naradę złożyli.
«Ja ze Szczurem, Kruk rzecze, na pomoc polecę,
A dom zostawmy na Żółwia opiece;
Nimby się dowlókł nasz przyjaciel stary,
Gazella pójdzie na mary.»
Kruk poleciał, Szczur pobiegł; lecz i Żółw nieboże,
Myśląc, że przydać się może,
Pokryjomu
Uszedł z domu,
Złorzecząc, iż go ugniata
Ciężki pancerz, stare lata,
I że nazbyt krótkie nogi
Plączą mu się podczas drogi.
Gdy się tak wlecze powoli,
Szczur ostrym zębem zdradną przegryzł siatkę
I przyjaciółkę wydobył z niewoli.
Wtem, odgłos kroków przepłoszył gromadkę:
Nadchodzi strzelec. «A to co za psota?
Kto mi sieć przerwał? pewnie Szczur, niecnota!»
Trójka przyjaciół, strwożona hałasem,
Rozbiega się w prawo, w lewo,
Szczur do jamy, Kruk na drzewo,
Gazella znikła za lasem.
Już, zawiedziony w nadziei,
Myśliwiec odchodził z kniei,
Gdy zoczył Żółwia. «Smaczny kąsek, rzecze,
Ta zdobycz mi nie uciecze,
Lecz dla pewności w worek wsadzę waści.»

Jak rzekł, tak zrobił. Odeprzeć napaści
Potulne Żółwie nie mogą:
Więc śmierci wyglądał z trwogą,
Gdy Kruk Gazelli doniósł, co się stało.
Ta z lasu wypada śmiało,
Strzelec ją goni, wór rzuca na ziemię,
A Szczurek, nie bity w ciemię,
Przegryzł postronek, dobył niewolnika
I razem z Żółwiem do lasu umyka.

Mimo sił słabych, cudów dokonywa
Przyjaźń prawdziwa.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: Władysław Noskowski.