Śpiewy historyczne (Niemcewicz)/Rzut oka nad stanem Polski, w czasie rozdzielenia iéy między synów i potomków Krzywoustego

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Julian Ursyn Niemcewicz
Tytuł Władysław Łokietek
Pochodzenie Śpiewy historyczne
Data wydania 1816
Druk Drukarnia nro 646
przy Nowolipiu
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Galeria grafik w Wikimedia Commons Galeria grafik w Wikimedia Commons
Rzut oka nad stanem Polski, w czasie rozdzielenia iéy między synów i potomków Krzywoustego.
Rule Segment - Wave - 40px.svg Rule Segment - Wave - 40px.svg

Od śmierci Bolesława Krzywoustego i podziału monarchii na cztéry części w 1138 aż do śmierci Łokietka r 1333, przeciąg blisko dwóch wieków, smutny wystawia obraz uczuciom i uwadze Polaka. Państwo tak w granicach swoich za Chrobrego, Krzywoustego obszerne, tak straszne sąsiadom, zamiast ustalenia bytu i przewagi swoiéy, przez rozszerzenie oświaty publicznéy, przez postępy w przemyśle, rolnictwie handlu, i tym wszystkim, co narody czyni kwitnącemi, nieszczęsnym błędem podziału wstecz cofnęło wzrastaiącą pomyślność, i do pierwiastkowéy wróciło się niemocy. Czytaiąc dzieie czasów tych, morduie się pamięć likiem imion rozkrzewionego Piastów pokolenia; trapią umysł niezgody ich i toczone bez pożytku woyny. Znikła wpamieci tych xiążąt, wspólna oyczyzna, szlachetna pycha przywiązana do tego imienia Polska: każdy z nich osobistą zaślepiony wyniosłością, mniéy dbał o uszczęśliwienie xięstwa swego, iak o rozszerzenie granic przywłaszczeniami na drugich; ztąd naiazdy silnieyszych lub śmielszych, a słabszych udawanie się o pomoc do obcych. Naywiększe w tak długich sporach nieszczęście, że z tego tłumu xiążąt, nie powstał żaden wielki człowiek, któryby wyższością geniuszu, śmiałością w przedsięwzięciu uprzątnął zawady, podbił i czasy i ludzi, i wiedział iak panem się stawać. Sama mierność w następcach Krzywoustego, przedłużyła stan nikczemności i ciężkie narodu klęski. Złączona niegdyś w ręku iednego Monarchy władza, powaga i okazałość tronu, dziś zdrobniona i osłabiona, nie wzbudzała w poddanych ani uszanowania, ani boiaźni. Dany przykład przez samych xiążąt szukania w urazach swoich u postronnych pomocy, przeniósł się do poddanych, stał się straszną przeciw tronowi bronią: użyli iey Sieciech, Griff, Szamotulski, i inni. Raz wywrócony porządek następstwa, ustawne xiążąt wydzieranie sobie berła, przez nichże samych w zamiarach tych szukane od możnych wsparcia, dało im poznać ich przeważność, i siłę: wkrótce i sami spychać z tronu Monarchów i berła podług woli swoiéy rozdawać zaczęli. Położyło temu koniec wygaśnienie kilku linii Piastów, i dzielność Łokietka, lecz raz przykład ten zagnieżdżony w umyśle szlachty, niezatarł się przez wieki, stał się nakoniec pod imieniem konfederacyi prawem, a prawo to ostatecznéy zguby naszéy przyczyną. Korzystali sąsiedzi z rozdwoienia i niezgod Piastów, dom Brandeburski z znacznéy części Wielko-Polski, utworzył nową Marchiią; Duńczycy i Niemcy posiedli Pomorskich Słowianów. Na dopełnienie nieszczęść, powstali nieznaiomi dotąd przeważni nieprzyiaciele. Krzywousty dzierżąc w ręku swych wszystkie narodu siły, mógł był wstrzymać nawałe Tatarów, odeprzeć naiazdy Litwy, Ruś w posłuszeństwie zachować, ani potrzebował iak słaby xiąże Mazowiecki sprowadzać Niemców, Krzyżaków, by granic swych bronić; lecz bezsilni i niezgodni xiążęta, w spólném nawet niebezpieczeństwie, nie umieiący się znosić, gdy walczą osobno, pokonani są wszyscy. Jednakże o srogie wieków tych klęski, mniéy narod nasz, mniéy ludzi, iak czasy obwiniać należy. Widzimy podobne działy i podobne ich skutki, i po innych w Europie kraiach. Był to hołd, który ciemnota, nieprzezorność, doświadczeniu wypłacić musiała; szczęśliwe kraie, które prędzéy postrzegły się w tych błędach, i przekonać się umiały, że iedność tylko naywyższéy władzy przy rozsądnym udziale wolności, niepodległość narodu stale zabezpieczyć mogą.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Julian Ursyn Niemcewicz.