Czy to wiatr okno rozchylił twoje, Śpiąca królewno?
Czy to wiatr lekkim wionął podmuchem I chłodu nocne rozwiewa zdroje
Z parku, co leży w milczeniu głuchem, Śpiąca królewno!
O jakże cichy jest park ten stary, Śpiąca królewno!
I tylko dęby pod twym balkonem,
Czarne, cieniste ścieląc konary,
Zaszumią czasem tchnieniem stłumionem, Śpiąca królewno!
Północ się zbliża. Z głuchej oddali, Śpiąca królewno!
Zamkowej straży róg zagrzmi twardy. I zamigocą odbłyski stali,
W księżycu — zbirów lśnią halabardy, Śpiąca królewno!
Czy to łysnęła zbroja rycerza, Śpiąca królewno!
Zbroja rycerza na twym balkonie?
Pas blady światła wślizł się i zmierza,
Gdzie śnisz w jedwabnych kotar osłonie, Śpiąca królewno!
Noc się rozsrebrza w twojej komnacie, Śpiąca królewno!
W mdłych blaskach ciemne drżą gobeliny,
I wszedł kochanek w świetlanej szacie,
Z błękitnych mroków płynąc głębiny, Śpiąca królewno!
Czemu się płonisz w róży rozkwicie, Śpiąca królewno?
I czemu uśmiech na licu gości? —
W gloryi niebiańskiej usypiasz świcie,
W białej księżyca toniesz miłości, Śpiąca królewno!